"trudne rozmowy"

12.05.05, 13:18
czasmi trzeba komus coś powiedzieć smutnego lub poważnego, oznajmić decyzję
lub odejść, ewentualnie wyznać uczucia lub pokazać siebie, jak
sieprzygotować, jak nastawić? opowiedzcie o swoich trudnych rozmowach:)))
    • ziemiomorze Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 13:38
      Trudne sprawy sa jeszcze trudniejsze, jesli robi sie z nich sprawe.
      Najlepiej sie nie nastawiac i nie przygotowywac; po prostu powiedziec
      (pamietajac o uwaznosci, szacunku, blablabla)
    • hmmm_no1 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 13:38
      Hmmm. Ciezka sprawa z tym jest. Kazdy napewno byl w takiej sytuacji. Każdy ma
      swoj sposob na przygotowanie. Ja natomiast najczesciej nie staram sie
      przygotowac. To co mam powiedziec predzej czy pozniej zostanie powiedziane, nie
      klamie, nie krece poprostu mowie to co mnie boli czy mi cos nie pasuje badz z
      czyms zle sie czuje. Nie potrzebuje przygotowania bo to tak czy inaczej wyjdzie
      na swiatlo dzienne. Mowie sama prawde a do tego uwazam ze nie potrzeba
      przygotowan. Ten temat nie zniknie poki sie go nie wykorzysta do konca. Jesli
      czeka mnie "trudna rozmowa" poprostu ide na zywiol. :)
      Oczywiscie latwo tak mowic gdy nie zna sie dokladnie sytuacji. To zalezy co Ty
      czujesz do tej osoby ktorej chcesz cos powiedziec, zalezy kim ona jest dla
      Ciebie. Idac na zywiol powiedzialem w strasznym uogolnieniu. Ale to nie takie
      proste. Jednak to jest wlasnie moj sposob na to.

      Pozdrawiam
      S
      • magda792 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 13:52
        spontaniczność? żywioł? czasmi rozsądek i strach nie pozwala być spontanicznym:)
        • hmmm_no1 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 14:21
          Rozsadek nie pozwala? :) No no no! Wlasnie rozsadek nakazuje by to w koncu z
          siebie wyrzucic. To truje od srodka nie ma sensu tracic cennych chwil. Strach?
          Raczej stres ktory paralizuje. A stres to najnormalniejsze uczucie w takich
          sytuacjach. I wlasnie rozsadek powinien stawic czola stresowi, tak by wszystko
          zostalo powiedziane.
          Ale oczywiscie sa miliony takich przypadkow i kazdy jest inny ale maja czesc
          wspolna.
          Kwestia indywidualna!

          Serdecznie pozdrawiam
          S
          • magda792 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 14:53
            dzięki, czasmi niby wszystko się wie, a jenak przez wszystkie intensywne emocje
            trudno to sobie poukładać, sa jeszcze przykre doświadczenia, które natężają ten
            stres, strach przed odrzuceniem i niezrozumieniem, pozdrawiam:););)
            • hmmm_no1 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 15:01
              Trudno to sobie poukladac? Wedlug mnie podczas, jak to nazywasz "intensywnych
              emocji" poukladanie jest niemal niemozliwe! :) Czlowiek w konfrontacji z
              wlasnymi emocjami (jesli sa one wyjatkowo nasilone) moze zapomniec o zdrowym
              rozsadku! :) A to wlasnie prowadzi do poszukiwan odpowiedzi a wtedy kazda
              mozliwosc moze stac sie odpowiedzia! Strasznie to wszystko pomieszane ale takie
              wlasnie jest.

              Pozdrawiam i powodzenia zycze! :)
              S
              • magda792 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 15:13
                pomieszane bardzo bardzo, odpowiedzi właściwie nie ma moim zdaniem, są tylko
                wybory, a dopiero po czasie przekonujemy się o ich słuszności lub pomyłce,
                czasmi tak bardzo się czegoś chce,że w obliczu sytuacji i u progu posiadania
                zaczynamy się bać, czasmi marzenia przerastają ludzi, właśnie stres który mamy
                do przełamania w podjęciu kolejnych kroków, przed otwarciem się i rozmowa jest
                najtrudnieszy, nawet bardzo spontaniczna osoba moze zacząć chować się w swojej
                skorupce, jak wyjść ze skorupki, rozsądek wie, a emocje grają.... pozdrawiam
                • eremittka Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 15:24
                  > 'u progu posiadania' ?

                  zabrzmiało jak zgrzyt

                  co przez to rozumiesz?
                • hmmm_no1 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 15:26
                  Skoro nie ma odpowiedzi i sa tylko wybory, czemu tak duzo pytan zadajemy?
                  Wedlug mnie sam wybor ma w sobie odpowiedz. A dopiero po pewnym czasie
                  przekonujemy sie jak bardzo sie zmienilismy badz jak malo sie zmienilismy. :)
                  Zmiana nie dotyczy nas jako osob fizycznych a przede wszystkim naszego toku
                  myslenia. Wczesniej moglismy odpowiedziec sobie na pytanie co prowadzilo do
                  dokonania wyboru ... - lub - Wczesniej dokonalismy wyboru jednak pod wplywem
                  nieustajaco plynacego czasu nasze myslenie, wartosci (nie wszystkie
                  oczywiscie), idealy zamieniaja sie miejscami co prowadzi do wniosku czy wybory
                  (lub odpowiedzi) :) byly sluszne czy tez zwykla pomylka.
                  Zgodze sie w 100% z tym ze gdy czegos bardzo chcemy i gdy znajdziemy sie w
                  pozycji od ktorej juz tylko jeden krok od posiadania jest moment zawachania.
                  Fakt ze czasami marzenia przerastaja ludzi, ale sa bezcenne i jak najbardziej
                  osobiste, indywidualne.

                  :)

                  Rozsadek wie, a emocje graja ... - :) A emocje swoje hehehe, nic dodac nic
                  ujac!!

                  Pozdrawiam :)
                  S
                  • magda792 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 15:40
                    czyli zataczając mały krąg wracamy do spontaniczności, trzeba postąpic tak jak
                    podpowiadają emocje, iść za ciosem, poddać się chwili, przełamać(co jest
                    najtrudniejsze) i zrobić, powiedzieć, zadziałać, a dopiero później okaże się
                    czy dobrze zrobiliśmy, dopiero po czasie dojdą konsekwencje, może i tak jest
                    dobrze skoro całe życie się uczymy i to najczęściej na błędach, a jednak, ta
                    kropla starchu i obaw zatruwa kielich pełen radośći.......:):):)
                    • hmmm_no1 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 15:44
                      Z wielka checia podyskutowalbym jeszcze z Toba ale niestety obowiazki wzywaja!
                      Ehhh ... :( Dopiero jutro sie tu zjawie ...

                      Pozdrawiam z nadzieja na kontynuacje dyskusji! :)

                      Pozdrawiam i milego dnia zycze!
                      S
                      • magda792 Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 15:50
                        miłego wieczoru, dzięki i nawzajem:) też mam nadzieję na dalszą rozmowę, pa
                        • hmmm_no1 Re: "trudne rozmowy" 13.05.05, 10:40
                          "czyli zataczając mały krąg wracamy do spontaniczności, trzeba postąpic tak jak
                          podpowiadają emocje, iść za ciosem, poddać się chwili, przełamać(co jest
                          najtrudniejsze) i zrobić, powiedzieć, zadziałać, a dopiero później okaże się
                          czy dobrze zrobiliśmy, dopiero po czasie dojdą konsekwencje...",


                          Dokladnie tak. Przeciez gdy Ty masz cos waznego komus do powiedzenia to chcesz
                          to powiedziec z rozsadku i dlatego ze tak wlasnie czujesz. Czujesz ze
                          powinnas! :) Najlepiej wlasnie poddac sie chwili, przelamac (co faktycznie jest
                          najtrudniejsze) i zrobic, powiedziec, zadzialac! To chyba najprostsza z
                          mozliwych opcji. Najprostsza i najskuteczniejsza. Oczywiscie to jest tylko i
                          wylacznie moje zdanie oparte na wlasnym doswiadczeniu. :) Tak zauwazylem ze
                          bardzo trzymasz sie tego ze dopiero po pewnym czasie uswiadomimy sobie czy nasz
                          wybor byl sluszny. Z jednej strony zgodze sie z Toba, ale z drugiej strony
                          uwazam, ze jesli juz dochodzi do takich sytuacji najczesciej jest sprawa
                          przemyslana. Tzn. jesli chcialbym powiedziec np. dziewczynie ze nie chce juz z
                          nia byc to to nie jest decyzja spontaniczna, jest to decyzja przemyslana. Ten
                          przyklad mial pokazac znaczenie "decyzji przemyslanej" :). Po podjeciu takiej
                          decyzji i przejsciu przez burze emocji i zdrowego rozsadku (co wyjasnilismy
                          sobie wczesniej :)) i po najtrudniejszym przelamaniu oraz wyrzuceniu z siebie
                          wszystkiego przychodzi wedlug mnie czas na zbiory! Zbiory samych pozytywow.
                          Konsekwencja kojarzy mi sie z czyms negatywnym. Chociaz przeciez zycie jest
                          nieprzewidywalne, trudno jednoznacznie odpowiedziec na Twoj post! Hehehe :)


                          "... może i tak jest dobrze skoro całe życie się uczymy i to najczęściej na
                          błędach, a jednak, ta kropla starchu i obaw zatruwa kielich pełen
                          radośći.......:):):)"


                          Ta kropla strachu i obaw spelnia wyjatkowa role. :) Mianowicie blokuje dostep
                          do tego kielicha pelnego radosci. A my pracujemy nad tym by ta krople ominac i
                          wkoncu nam sie udaje, co znacznie bardziej poteguje smak radosci i szczescia.
                          Nudno by bylo gdybysmy codziennie rano wypijali sobie taki kielich :) byloby za
                          latwo! :)

                          Pozdrawiam
                          S
    • procesor Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 20:52
      Czasem przygotowywanie sie daje jak najgorsze efekty.. :)

      Za duzo sie główkuje za dużo wymyśla "a on/ona na to..".

      Zebrać sie na odwagę, zrobić notatki jesli sie ma krótką pamięć.. iść i porozmawiać.

      Jak sie człowiek za bardzo namyśla to czasem wychodzi jak w tym kawale o borsuku
      i zajączku.. "możesz se te patenie w dupe wsadzić!!!!"
    • psychopata.z.borderline Re: "trudne rozmowy" 12.05.05, 20:54
      na pytanie np. "ale ty już nie chcesz?"
      odpowiadasz "nie tyle nie chce, co nie potrafie"
      i człowiek normalny zrozumie i uszanuje decyzje
    • trzydziestoletnia Re: "trudne rozmowy" 13.05.05, 15:12
      Najtrudniejsze dla mnie sa rozmowy z osobami nieswiadomie manipulujacymi,
      takimi swietnymi mowcami, ktorzy mwoia douzo ladnych zdan, ktore niewiele
      znacza, szukaja pozornych sprzecznosci w wypowiedziach, intelektualizuja
      rozmowe, nadaja jej jakis surrealistyczny charakter na poziomie dywagacji
      leksykalnych, dawno odchodzac od trudnych dla siebie tematow.. Niedawno mialam
      przeprowadzic takap owazna rozmowe z kims bliskim i wiedzac, ze szybko zejdzie
      na jakies chaszcze dywagacyjne mocno przemyslalam plan tej rozmowy i wrecz
      napisalam sobie scenariusz ;)
      W efekcie rozmawialismy kilka godzin i byla to bardzo dobra, rozmowa, taka
      ktore naprawde prowadza do porozumienia.
      I z takim czlowiekiem ja bym nie szla na "zywiol", bo to on steruje i wywoluje
      takie zywioly w rozmowie, ze ciezko sie polapac gdzie gora, a gdzie dol ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja