aretse11
14.05.05, 15:57
Dluga historia,ale postaram sie strescic.Mieszkalismy w 3,pierwsze 4 miesiace
przyjaznilam sie z nia,on apowierzala mi swoje sekrety,ja jej swoje,bylysmy
zdziwione jak uper sie dogadujemy..jak sie zgralysmy..Potem spedzilam miesiac
z moja rodzina i doszlam do wniosku,ze to co ona robi ne jest normalne.Ze ona
mnie wykorzystuje,ze sama nie ma nic do roboty,wiec traktuje nie jak
osobe,ktora wypelnia jej czas..bo na poczatku to mi odpawiadalo..ale potem ona
zaczela przesadzac,nie mialam chwilki dla siebie..tylko ona,ona ,ona..jej
sprawy,jej problemy..i przy mnie starala sie odmlodzic..zaimponowac mi..w dniu
wyprowadzki..zrobila mi i chlopakowi wielka afere i przelala na mnie wine za
to,ze chlopak nie hcce juz mieszkac w 3,tylko sam ze mna...Tymczasem okazalo
sie,ze ona zwyczajnie jest zazdrosna o t,ze on nie okazuje jej uczuc tylko
mnie.Zostawila go jak byl maly i dopeiro jak mial 15lat zamieszkal z nia.I
zaczela na mnie sie wydzierac i uzyla przeciwko mnie wszystkiego czego
powiedzialam jej w sekrecie..po kolei o mojej matce-nie widziala
zdenerwowania...nastepna sprawa/./.byle mnie zranic.Poza tym jest typem
czlowieka,ktory narzuca sie swoja osoba..jak tylko sie z nia
zaprzyjaznisz..nie mozesz sie od niej opedzic..przy czym ona jest
najmadrzejsza..tylko ona ma racje.Postanowilam zerwac z nia calkowicie
kontakt,widze,ze na stara sie teraz by sie ze mna zjednoczyc..Ale ja wiem,ze
znow bede miala tylko problem..ze bedzie chciala wybierac kolor scian d mojej
kuchni..i mowic mi jak mam wychowac dziecko(jak bede je miala)-chociaz nie
jest zadnym autorytetem..i bedzie mnie zameczac swoja obecnosci.Moj chlopak
mnie rozumie i sam widuje sie z nia tyle co musi.Myslicie ,ze dobrze robie
odcinajac sie od niej calkowicie.???Poza tym dodam,ze odkad nie mam z nia
kontaktu czuje sie duzo lepiej psychicznie ,fizycznie..obcowanie z nia
doprowadzalo mnie nawet do goraczki i wymiotow z nerwow..jak ona cos sie
czepiala znowu..Bo czasem mam wahania..skoro ona wychodzi 1sza z inicjatywa...