sivy999
18.05.05, 13:35
Może mój problem nie zainteresuje nikogo z tu obecnych ale zdecydowałem że
musze komuś o tym powiedzieć.Mam 25 lat.W wieku 17 lat przerwałem szkołe i w
tym momęcie jestem na poziomie szkoły podstawowej.Wwieku 19 lat wyjechałem do
pracy do duzego miasta,właściwie chodziło o to żeby być przy pewnej osobie
którą bardzo kochałem i zresztą nadal kocham.jakiś czas temu rozstaliśmy
się.wszystko bylo niby ok poza tym ze ja mialem niskie wykształcenie a ona
właśnie kończyła studia.wszystko poszło o to ze ja mam dość cięko płatnom
prace i że sobie nie poradzimy.nie daje sobie rady z tym wszystkim a
najgorsze jest chyba to ze od momętu kiedy jak wczesniej wspomnialem olałem
sobie szkołe nie mam podejścia,mam wrazenie ze jest juz za pozno.czasami mam
stan ktory pozwala tylko odstawić swoje dotychczasowe życie na boczny tor i
odejść.Dziękuje bogu że tak sie jeszcze nie stało.