ja, dziecko, on i jego zabawki ...

22.05.05, 17:11
Witam, nie wiem co zrobić, mężczyzna z którym jestem od ok 9 lat zdradzał
mnie częśto o czym dowiedziałam się po 7 latach, rozstaliśmy się na rok a od
niecałych 2 lat znowu jesteśmy razem,wybaczyłam i starałam się zapomnieć...
Postanowiliśmy powiększyć rodzinę i nie była to wpadka tylko nawet długie
starania o dzidziusia, w czasie ciąży byłam jednak sama, nie miałam w nim
oparcia, on podjął pracę jako kierowca TIR i juz całkiem mało się widzimy.
Teraz wiem że zdradził mnie znowu chociaż mocno sie wypiera i zapewnia o
miłości itp ale ja juz chyba drugi raz nie potrafię wybaczyć i zaufać, nie
mam już sił. Nie wiem co robić bo nie chcę z kolei pozbawiać dziecka ojca,
mam mieszane uczucia, czy wytrzymam długo ze świadomością ze on się zabawia i
co lepsze jest dla dziecka, czy być z nim żeby miało dwojga rodziców czy
rozstać się żebym mogła je wychować bez stresu i w spokoju ? ... i dlaczego
do cholery są takie żmije które pchają się do łóżka facetowi wiedząc że on ma
maleńkie dziecko ???????
    • lotjonen Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 17:56
      21kwiecien napisała:

      ... i dlaczego
      > do cholery są takie żmije które pchają się do łóżka facetowi wiedząc że on ma
      > maleńkie dziecko ???????

      Dziewczyno!!!!! Zmije zmijami...ale gdyby facet byl w porzadku to by nie bylo problemu. Na co dziecku tatus, ktorego i tak nie ma (kierowca TIRa)...wiec dla swietego spokoju bym odeszla...a dzeicko moze widywac sie z ojcem, jak ten wroci z trasy, Ty nie musisz byc z nim zwiazana i sie zastanawiac ile razy w ciagu jednego wyjazdu Cie zdradzil. Mowie tak, bo by mi bylo bardzo trudno wybaczyc...tym bardziej, ze juz dostal od Ciebie szanse.
    • witch-witch Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 18:35
      Żmije żmijami nie jest to może te najwłaściwsze określenie dla tych pań. Jednak
      pretensję i szukanie winnych zostawiłabym ponieważ i tak to nic nie zmieni.

      Problem jest o wiele poważniejszy niż się wydaje być. I ten problem zaczyna się
      od ciebie. Co ciągnie ciebie do takiego typu mężczyzn, nie poważnych, mało
      stabilnych? Bez sumienia? I którym dosć łatwo przychodzi zdrada. I dlaczego on w
      końcu zdradza? Co go do tego zmusza? Ma problemy psychiczne? Napewno nie, ale są
      mężczyźni o różnych dewizach życiowych. Dla nich seks jest tylko seksem nie ma w
      tym wiekszego uczucia zaangażowania, jest tylko zabawą, przyjemnością chwili,
      jedną nocą i nic więcej i tacy mężczyźni nie mają zamiarów poświęcać tej formy
      swojej seksualności dla tylko jedynej kobiety. Bo z każdą spotkaną kobietą
      przeżywaja inny rodzaj przyjemności. Stała partnerka nie wzbudza tych iskier.
      Takich facetów jest cały tabun! Być moze twój facet należy do tego typu?
      Wtedy masz problem, bo tacy powierzchowni faceci nie angażują się w role ojca
      aktywnie.
      Sama bez złości o jakieś tam inne dziewczyny, musisz dokładnie z chłodną logiką
      przeanalizować kogo masz przed sobą. I czy ten facet będzie dobrym mężem i
      ojcem, czy jest coś co wskazuje na takie szanse? Jeżeli nie....to się nie
      wachaj. Wyrzuć kołtuna za drzwi i więcej się nie zastanawiaj bo nie warto.
      Szkoda złudzen,zdrowia twojego i twoich dzieci. Naprawdę tego typu mężczyźni,
      nie są tego warci.

      • speer Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 18:38
        Faceci prawie zawsze zdradzaja... no i co z tego, ze poszedl raz czy dwa w dluga? Jesli wraca do Ciebie, to sie ciesz i nie mysl o tym: czego oczy nie widza, tego duszy nie zal.
        • witch-witch Re: Jaka podła hipokryzja... 22.05.05, 19:48
          speer napisał:

          > Faceci prawie zawsze zdradzaja... no i co z tego, ze poszedl raz czy dwa w dlug
          > a? Jesli wraca do Ciebie, to sie ciesz i nie mysl o tym: czego oczy nie widza,
          > tego duszy nie zal.
          >
          _____________________________
          To jest takie bezmyślne głupie gadanie! "Faceci prawie zawsze zdradzają"(?!)

          Czyżby?!

          A ja mam inne doświadczenie i inne obserwacje. Nie, nie zawsze i nie wszyscy
          mężczyźni zdradzają.To żadna reguła dla kierowania się w podejmowaniu życiowych
          decyzji.

          A dlaczego to niby kobieta ma na zdradę mężczyzny patrzeć tolerancyjnie? MA SIE
          STAĆ JEGO PRYWATNĄ OFIARĄ, TAK JAK PRZY ALKOHOLIKU?Bo to ona jest żoną a
          wszystkie inne pozostałe to dziwki? Facet pijący i facet, który skacze na boki
          nie wiele się róznia od siebie. Zawsze kończy się to tragedią dla rodziny.
          Gdzie cała rodzina cierpi a najwięcej i najdłużej dzieci. Bo dziecinstwo formuje
          człowieka.
          • 21kwiecien Re: Jaka podła hipokryzja... 22.05.05, 20:02
            ale ja go kocham tak bardzo, jak mam sie pozbyć tego uczucia zeby spokojnie
            zająć się moją kochaną kruszynką ....
            • witch-witch Re: Jaka podła hipokryzja... 22.05.05, 20:11
              Spróbuj porozmawiać z nim szczerze bez emocji jak dorosły z dorosłym. Z takim
              człowiekiem musisz mieć nie tylko miłośc jako uczucie, ale miłością staje się
              cierpliwość.Wszystkie zmiany zachodzą powoli. wybadaj jego grunt, kto był w
              rodzinie taki, jak było w młodości, jak szybko zmieniał panienki, jaką osobą
              jest jego matka. Czy chłopiec będzie babiarzem, zależy od pierwszych lat życia i
              kontaktu z mamuśką w życiu takiego męzczyzny. Niestey ale dużo dom i wczesne
              dzieciństwo decyduje o późniejszych zachowaniach osoby.
        • skorpi75 Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 12.09.05, 11:54
          heh... cieszyłam się do czasu,bo jednak wracał alez jakie okropne te powroty
          gdy masz świadomośc,ze to co czujesz jest podeptane.Jednak nie ma co sie użalać!
          To samo życie!!Nikt nam nie obiecywał,ze będzie różowe!
          Widze jesteś prawdziwym facetem:)bierzesz życie takie jakie jest.
          Na takich pewniaków jak Ty tez są sposoby :)
          pozdrawiam.
    • hubkulik Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 20:08
      Sama zdecyduj. To Twoje zycie i Ty zbierzesz owoce swej decyzji, nie my.

      Pozdrawiam Hubert
      • speer Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 20:35
        Sluchaj, fakty sa takie: biega na boki i kocha ciebie.

        Mozesz go rzucic a potem zalowac, moze nawet prosic by wrocil.

        Albo mozesz zaakceptowac stan rzeczy. Wierz mi, sa o wiele gorsze rzeczy niz jakas tam laska, z ktora gdzies sie przespal.
        • witch-witch Re: Niezły jesteś.:)))) 22.05.05, 20:43
          Mozesz go rzucic a potem zalowac, moze nawet prosic by wrocil.
          >>>>>>>>>>>>>>
          A czego tu kajtek żałować? Nie rozśmieszaj mnie!!!!!!!!!!!!!
          • 21kwiecien Re: Niezły jesteś.:)))) 22.05.05, 20:47
            no tak, nie wiem czy będę żałować, napewno będę cierpiała chociaż nie wiem czy
            mniej czy bardziej niż teraz a tą laskę to on obracał jak ja byłam w szpitalu z
            zagrożeniem ciąży i przy mnie siedział po pół godziny dziennie a nocki z nią.
            Ile moge tak żyć ze świadomością ze on mnie kocha a ma na boku inne, a w
            gruncie rzeczy co prawda mam do niego wstręt i nie będę z nim uprawiac seksu
            ale jeśli tak to jaką mam gwarancje ze się czymś nie zaraże i dziecka ? Ta jego
            miłość jest jakaś chora a ja jestem głupia i nie wiem i tak co zrobić
          • speer Re: Niezły jesteś.:)))) 22.05.05, 20:49
            Wiesz, nie wszyscy sa twardzi. Autorka jest zakochana w tym mezczyznie. Ale wedlug mnie niepotrzebnie zadrecza sie jego zdradami. Faceci bardzo czesto zdradzaja, potem zaluja albo i nie, taka jest meska natura, oczywiscie nie we wszystkich przypadkach, ale czesto.
            Wedlug mnie nie powinna go rzucac, bo jest w nim zakochana, bedzie cierpiala. Lepiej by bylo by przymknela oczy na to co robi, choc to oczywiscie tez bardzo trudne...
            • hubkulik Re: Niezły jesteś.:)))) 22.05.05, 20:59
              To wymaga podniesienia samooceny.
              Jestem wartosciowa, niezaleznie od tego czy maz mnie wybiera czy inna kobiete.
              Znam swoja prawdziwa wartosc.
              Dopiero wtedy mozna ze spokojem i przebaczeniem patrzec na ekscesy meza.

              Pozdrawiam Hubert
            • monia933 Re: Niezły jesteś.:)))) 23.05.05, 15:06
              No wiesz, w dzisiejszych czasach uważam zdradę fizyczna za rzecz skrajnie nieodpowiedzialną (pomojam już całkowicie sprawy psychiki).
              Jeśli facet zdradza na prawo i lewo, musi liczyć z tym że może swoja stałą partnerkę (w domysle żonę) zarazić np. AIDS. I co ? Wtedy przymykanie oczu juz nic nie pomoże.................
              • hubkulik Re: Niezły jesteś.:)))) 23.05.05, 15:53
                Cos mi sie wydaje, ze lęk przed AIDS to tylko przykrywka. Gdybys wiedziala, ze
                nie istnieje AIDS, ani zadne choroby przenoszone droga plciowa, co bys czula
                wobec meza ktory zdradza? Czy chcialabys z nim sypiac? Co bys czula wtedy, gdy
                proponowalby Ci seks?

                Pozdrawiam Hubert
                • monia933 Re: Niezły jesteś.:)))) 23.05.05, 15:59
                  Przeciez napisałam powyżej że nie poruszam nawet sprawy psychiki jesli chodzi o zdradę.
                  Jeśli o mnie chodzi to każda zdrada jest nie do przyjęcia, ale fizyczna dodatkowo jest bardzo nieodpowiedzialna.
                  Natomiast fakt jest faktem, że gdyby nie istniały żadne choroby które wymieniłeś, to przynajmniej bym sie tak potwornie nie bała zdrady ze strony męża, bo rozejść zawsze sie można, natomiast konsekwencje jakie by były w przypadku zarażenia wirusem AIDS sa już nieodwracalne.
                  Uraz psychiczny wskutek zdrady(jakiejkolwiek) nie wiem czy jest odwracalny :(
                  • hubkulik Re: Niezły jesteś.:)))) 23.05.05, 16:13
                    >każda zdrada jest nie do przyjęcia,

                    Dla tych, ktorych zdradzono jest faktem. Lepiej go przyjac, niz mu zaprzeczac,
                    bo to zaklamywanie siebie. Nastepnie uzdrowic serce.

                    > Uraz psychiczny wskutek zdrady(jakiejkolwiek) nie wiem czy jest odwracalny

                    Oczywiscie ze jest odwracalny. Ale czesto wymaga glebszej pracy, np. wybaczenia
                    rodzicom tego, ze nas krzywdzili i oklamywali pomimo, ze uwierzylismy ze sa
                    doskonali, autorytatywni i swieci. Ze nasz ZWIAZEK z nimi jest doskonaly.
                    Nalezy tez przypomniec sobie o swojej prawdziwej wartosci i ja pielegnowac w
                    sobie (opisalem to w postach ponizej).
                    Wtedy zdrada innych bedzie przebaczona z latwoscia i nie bedziemy trzymac urazy
                    w nieskonczonosc, bo ten kto zdradza sam jest w niewoli mentalnej i najczesciej
                    nie wie co czyni, a potem zaluje.

                    Pozdrawiam Hubert
                    • monia933 Re: Niezły jesteś.:)))) 23.05.05, 16:28

                      > Dla tych, ktorych zdradzono jest faktem. Lepiej go przyjac, niz mu zaprzeczac,
                      > bo to zaklamywanie siebie. Nastepnie uzdrowic serce.

                      No oczywiście , nie warto samej siebie oszukiwac... tak czy inaczej można stracić pewnosć siebie i poczucie własnej wartosci (szczególnie jesli zawsze miało z tym sie problem)
                      >

                      > Oczywiscie ze jest odwracalny. Ale czesto wymaga glebszej pracy, np. wybaczenia
                      >
                      > rodzicom tego, ze nas krzywdzili i oklamywali pomimo, ze uwierzylismy ze sa
                      > doskonali, autorytatywni i swieci. Ze nasz ZWIAZEK z nimi jest doskonaly.
                      > Nalezy tez przypomniec sobie o swojej prawdziwej wartosci i ja pielegnowac w
                      > sobie (opisalem to w postach ponizej).

                      przeczytałam to co napisałeś... ale czy prze wmawianie sobie o własnej wartości zmieni sie fakt że ktos nas zdradzil? fakt jest faktem i mozna nauczyc sie ztym życ (lepiej jub gorzej)



                      > Wtedy zdrada innych bedzie przebaczona z latwoscia i nie bedziemy trzymac urazy
                      >
                      > w nieskonczonosc, bo ten kto zdradza sam jest w niewoli mentalnej i najczesciej
                      >
                      > nie wie co czyni, a potem zaluje.

                      moze i żałuje, ale to nie daje mi pewności czy nie zrobi tego po raz drugi np. za rok. Wszak zawsze znajdzie sie kobieta młodsza/ładniejsza, a niestety ale dla mnie czas zaczyna działać już chyba na niekorzyść....
                      Chyba problem w tym żeby uwierzyć że będzie teraz już dobrze, ale jesli ktoś kłamal w zywe oczy zmieniając fakty, to jak mu teraz uwierzyć?
                      • hubkulik Re: Niezły jesteś.:)))) 23.05.05, 16:53
                        tak czy inaczej można strac
                        > ić pewnosć siebie i poczucie własnej wartosci (szczególnie jesli zawsze miało
                        z
                        > tym sie problem)

                        To, co czujesz po zdradzie zalezy od Ciebie. Nie od partnera, ani nikogo
                        innego. Jak przyjmiesz ten fakt i co z nim zrobisz zalezy od Twojej decyzji.
                        Nie musisz powielac starych wzorcow tylko dlatego, ze tylko takie sposoby
                        reagowania do tej pory poznalas. Masz swoja wartosc niezaleznie od tego, czy
                        ktos Cie zdradza czy nie, niezaleznie od jakichkolwiek wydarzen zewnetrznych.
                        Jestes osoba wartosciowa niezaleznie od tego co robisz, czy nie robisz. Jesli
                        wiec zaczynasz czuc sie gorsza, spytaj siebie komu na tym zalezalo?
                        Najczesciej w podobnych przypadkach odpowiedzia jest zazdrosc matki za to, ze
                        maz zajmuje wiecej czasu corce, doswiadcza radosci z powodu bliskosci z nia.
                        Mama daje jej to do zrozumienia i potem corka czuje sie winna, gorsza, ze
                        odbiera meza matce (a tymczasem przeciez dziewczynka jest niewinna!). Gdy
                        ojciec wraca na swoje miejsce (do matki), to corka czuje z jednej strony bol
                        rozstania polaczony z przekonaniem ze mezczyzna musi odejsc, a z drugiej strony
                        pewne zadowolenie, ze nie dzieje sie juz to, za co czula sie winna (bliski
                        kontakt z ojcem).
                        Potem te wzorce przenosza sie na zwiazki w doroslym zyciu, bo sprawa jest
                        niewyjasniona, tylko ukryta w podswiadomosci.

                        >czy prze wmawianie sobie o własnej wartości
                        > zmieni sie fakt że ktos nas zdradzil?

                        Nie chodzi o wmawianie sobie ze jest sie wartosciowym, ale o przestanie
                        wmawiania sobie, ze jest sie kims gorszym, niewartosciowym. To, ze jestesmy
                        wartosciowi jest faktem i nie trzeba sobie tego wmawiac, tylko przypomniec
                        sobie o tym, uswiadomic sobie i przestac sie dalej zaklamywac. Przestac sobie
                        wmawiac klamstwa na swoj temat (np. w imie wlasnej godnosci).

                        > moze i żałuje, ale to nie daje mi pewności czy nie zrobi tego po raz drugi
                        np.
                        > za rok. Wszak zawsze znajdzie sie kobieta młodsza/ładniejsza, a niestety ale
                        dl
                        > a mnie czas zaczyna działać już chyba na niekorzyść....
                        > Chyba problem w tym żeby uwierzyć że będzie teraz już dobrze, ale jesli ktoś

                        > amal w zywe oczy zmieniając fakty, to jak mu teraz uwierzyć?

                        Klamie sie z powodu lęku najczesciej. Jesli ktos Cie oklamuje, to trudno z taka
                        osoba zyc, bo nie wiesz czy ten ktos mowi prawde, czy nie. Jesli jednak Ty
                        bedziesz zawsze szczera, prawdomowna i swiadoma tego, co prawdziwe w Twoim
                        zyciu, to takiej osobie ktora sie zaklamuje, albo bedzie jej trudno z Toba zyc,
                        albo bedzie musiala tez sie odklamac jesli bedzie chciala miec z Toba
                        jakikolwiek kontakt (nie mowiac o zwiazku). A wiec warto spokojnie zaczac od
                        siebie, odklamac siebie. W ten sposob uspokoisz wlasne wnetrze (czlowiek
                        prawdomowny i szczery jest spokojny, bo nie musi bronic jakiejs z wersji
                        klamstwa) i zaczniesz budowac zdrowe zwiazki oparte na prawdzie.

                        Pozdrawiam Hubert
        • hubkulik Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 20:48
          Moze tak i jest. Pytanie, czy to ona go nadal kocha i chce z nim byc.
          Przypuszczam, ze juz dawno nie skoro pisze takie posty. I szuka tylko
          pretekstu, wystarczajacego argumentu, bada grunt.
          Jezeli jednak go kocha i chce z nim byc, to moja odpowiedz jako calkowita
          bzdura nie zrobi na niej zadnego wrazenia.

          Pozdrawiam Hubert
          • 21kwiecien Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 20:55
            tak, nadal go kocham i chce z nim być tylko nie wiem czy to ma sens, czy ja
            jego i siebie nie zadręczę wyrzutami bo jeszcze dobrze nie zapomniałam o
            poprzednich zdradach a tu kolejna, a miało być tak pięknie ... i było przez
            jakis czas ... a ten post napisałam bo potrzebuję Waszego zdania na ten temat,
            nawet nie mam z kim o tym porozmawiac .
            • speer Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:03
              Szczerze mi cie zal.
              Radze Ci nie rzucaj go.
              • 21kwiecien Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:06
                cholera ... gdybym chociaż wiedziała co ja robię źle ?? czy mi czegoś brakuje ?
                starałabym sie to zmienić żeby stworzyć wspaniałą rodzinę ale nie wiem co jest
                nie tak ze mną, pytałam go ale powiedział ze to on jest głupi i to nie jest
                moja wina, co to wogóle jest, gdybym przeczytała taki post innej osoby to bym
                ją wyśmiała bo nie wierzyłam ze są tacy ludzie robiący taką krzywde
                • hubkulik Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:12
                  Mysle, ze to nie Twoja wina, ani nie jego. To wzorce przekazywane z pokolenia
                  na pokolenia. Nabywamy je najczesciej w dziecinstwie od rodzicow. Dziecko jest
                  niewinne. Jako dorosli mozemy przekroczyc te wzorce i zbudowac dojrzale zycie i
                  zwiazki.

                  Pozdrawiam Hubert
                • speer Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:13
                  >cholera ... gdybym chociaż wiedziała co ja robię źle ??

                  No tak, ale co mozesz poradzic, jesli on tak lubi? Przeciez, jak sie z nim rozmowisz, na pewno powie, ze juz cie nie zdradzi, ale to tylko slowa...
                  Nie obwiniaj sie, bo na meska nature nie masz wplywu, a pewnie i on nie ma wplywu zbyt wielkiego na to co robi.
                  Mozesz go rzucic, ale zapewniam cie, bedzie ci potem bardzo trudno. Masz dziecko, zanim znajdziesz jakiegos rozsadnego gostka, ktory ten fakt zaakceptuje minie sporo czasu. I wcale nie bedzie gwarancji ze ten nowy nie bedzie zdradzal.
                  • witch-witch Re:A skad ty to wiesz, że tak to jest do jasnej .. 22.05.05, 21:21
                    speer napisał:

                    > >cholera ... gdybym chociaż wiedziała co ja robię źle ??
                    >
                    > No tak, ale co mozesz poradzic, jesli on tak lubi? Przeciez, jak sie z nim roz
                    > mowisz, na pewno powie, ze juz cie nie zdradzi, ale to tylko slowa...
                    > Nie obwiniaj sie, bo na meska nature nie masz wplywu, a pewnie i on nie ma wply
                    > wu zbyt wielkiego na to co robi.
                    > Mozesz go rzucic, ale zapewniam cie, bedzie ci potem bardzo trudno. Masz dzieck
                    > o, zanim znajdziesz jakiegos rozsadnego gostka, ktory ten fakt zaakceptuje mini
                    > e sporo czasu. I wcale nie bedzie gwarancji ze ten nowy nie bedzie zdradzal.
                    >
                    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
                    Facet, wszystko co tutaj piszesz to przejawy męskiego szowinizmu! Koniec i kropka!
                    Po co kobiecie facet, który ją zdradza?
                    • 21kwiecien Re:A skad ty to wiesz, że tak to jest do jasnej . 22.05.05, 21:31
                      co do dziecka - on je widzi raz w tygodniu max kilka godzin
                    • speer Re:A skad ty to wiesz, że tak to jest do jasnej . 22.05.05, 22:22
                      witch-witch napisała:

                      > speer napisał:
                      >
                      > > >cholera ... gdybym chociaż wiedziała co ja robię źle ??
                      > >
                      > > No tak, ale co mozesz poradzic, jesli on tak lubi? Przeciez, jak sie z ni
                      > m roz
                      > > mowisz, na pewno powie, ze juz cie nie zdradzi, ale to tylko slowa...
                      > > Nie obwiniaj sie, bo na meska nature nie masz wplywu, a pewnie i on nie m
                      > a wply
                      > > wu zbyt wielkiego na to co robi.
                      > > Mozesz go rzucic, ale zapewniam cie, bedzie ci potem bardzo trudno. Masz
                      > dzieck
                      > > o, zanim znajdziesz jakiegos rozsadnego gostka, ktory ten fakt zaakceptuj
                      > e mini
                      > > e sporo czasu. I wcale nie bedzie gwarancji ze ten nowy nie bedzie zdradz
                      > al.
                      > >
                      > >>>>>>>>>>>>>>>>
                      > ;>>>>>
                      > Facet, wszystko co tutaj piszesz to przejawy męskiego szowinizmu! Koniec i krop
                      > ka!
                      > Po co kobiecie facet, który ją zdradza?

                      Kiedys myslalem podobnie, ale teraz uwazam, ze zdrada fizyczna to nie koniec swiata.
            • witch-witch Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:06
              Jeżeli interesuje cię moja opinia to ja uważąm,że nie powinnaś być z takim
              człowiekiem. Nie ważne że masz małe dziecko. Jeżeli jego zdrady sprawiają, ze
              się czujesz źle, że cierpisz, że pogarsza ci to twój stan psychiczny,
              samopoczucie...to odejdź od tego człowieka, bo on nie jest ciebie wart, kobieto!
              To jest TANI FACET. Nie ważne co będziesz czuła, jak go zostawisz. Ale zapewniam
              cię ,ze nie będziesz słaba. Będąc sama ze sobą zamiast z takim amantem, ktory
              cię dołuje, wygrywasz WSZYSTKO! Naprawdę stawiaj na siebie, bo życie jest tego
              warte!
            • hubkulik Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:08
              Niezaleznie od tego co on robi, Ty mozesz wybrac czy zadreczac siebie i jego,
              czy nie. Ale to jak napisalem wyzej zalezy od swiadomosci wlasnej wartosci.
              Gdy odczuwasz wlasna wartosc, nie tylko czujesz sie swietnie ze soba, ale i
              jestes atrakcyjna dla innych mezczyzn (meza). Ta wartosc juz w sobie masz i nie
              musisz jej zdobywac.
              Wiesz o czym mowie?
              Rozczarowania sa czyms normalnym, gdyz nasze osobiste oczekiwania nie zawsze
              sie spelniaja. Czasem natomiast realizuje sie to, czego sie balismy. Nie warto
              jednak traktowac rozczarowan jako osobistych porazek, ale jako nauki, dzieki
              ktorej mozna sie czegos nauczyc, rozwinac sie. Nie przyjmiesz jednak nauki jaka
              niesie zycie jesli bedziesz sie kierowac wlasnymi ograniczonymi emocjami i
              wyobrazeniami.
              Byc moze Twoja matka tez nie byla najszczesliwsza, gdy ojciec poswiecal wiecej
              czasu Tobie niz jej.

              Pozdrawiam Hubert
              • 21kwiecien Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:28
                moze rzeczywiście straciłam poczucie własnej wartości ... ale po tym to jak
                mogę je odzyskać
                • hubkulik Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:52
                  Po prostu jestes wartosciowa i to jest fakt. Jestes wartosciowa przez sam fakt,
                  ze jestes. Popatrz na dziecko. Jest wartosciowe poprzez sam fakt, ze jest. To
                  dopiero potem jest uczone (zaklamywane) ze bedzie wartosciowe jak to czy tamto.
                  Ale tak naprawde swej prawdziwej wartosci nie traci poprzez nic co zrobi. Nawet
                  jak zaczyna sie czuc kims gorszym od innych.
                  Po prostu badz swiadoma tego faktu ze jestes osoba wartosciowa poprzez sam fakt
                  ze jestes. Nie zapominaj o tym, nawet jak inne osoby beda Ci wmawiac ze to
                  najgorsze dla kobiety gdy maz ja zdradza i jak sie wtedy powinna czuc i co
                  koniecznie powinna zrobic w tej sytuacji, by odzyskac swoja wartosc. Nie
                  stracilas jej i nigdy nie stracisz! Majac poczucie wlasnej wartosci i
                  pielegnujac ja w sobie, mozesz kierowac sie wlasnym sercem i madroscia ktora
                  jest w Tobie. Nie musisz sie wtedy niczego bac, a samodzielne decyzje
                  wyplywajace z poczucia wlasnej wartosci napelnione beda moca i pewnoscia
                  siebie. To bardzo atrakcyjne.
                  Warto czasem takze przebaczyc po kolei wszystkim tym, ktorzy wmawiali nam ze
                  nie jestesmy osobami wartosciowymi i co powinnismy robic by takimi byc, a czego
                  nie robic. Te osoby same zazwyczaj czuly sie gorsze od innych i probowaly
                  poczuc sie lepszymi zapominajac o swej prawdziwej wartosci. Probowaly tez
                  ponizyc innych by poczuc sie lepszymi. Kiedys ktos tak samo je ponizyl i
                  uwierzyly, ze sa gorsze, a teraz probuja udowodnic sobie i innym ze sa
                  wartosciowe. Nie trzeba nic udowadniac. Nasza prawdziwa wartosc to fakt.
                  Prawdziwy wewnetrzny skarb kazdego czlowieka. Zrodlo milosci, madrosci i mocy
                  wewnatrz nas. Od tego punktu zaczynaja sie zdrowe i szczesliwe zwiazki
                  miedzyludzkie. Juz nie trzeba sobie udowadniac kto jest lepszy a kto gorszy.
                  Mozliwe jest partnerstwo.

                  Pozdrawiam Hubert
                  • witch-witch Re: hubkulik, poetycko ale czy odpowiedzialnie? 22.05.05, 22:20
                    Czy jeżeli poczuje się wartosciowa to zmieni to fakt,że jej mąż ją zdradza? A
                    czy jest ktoś normalny kto to lubi? LUDZIE TO CO WY PROPONUJECIE TEJ KOBIECIE TO
                    PRANIE MÓZGU I PATALOGIA!
                    Nie można swoimi uczuciami miłosci szafować tak jak muzyka w szafie grającej.
                    Nie tylko dawanie to miłość. Czasami odejście od takiego faceta jest większą
                    miłościa niz pozostanie z nim.
                    Twój mąż, czy kto tam on jest, poczuł się nagle "bezpieczny" i wrócił do swojego
                    dawnego zachowania, czyli do zdrad. Wie, że mając dziecko będzie ci ciężko go
                    zostawić, będą wachania. I wykorzystuje to z premedytacją. Chcesz to mozesz się
                    na to załapać i tkwić dalej w chorym układzie!

                    Miłośc to takie źródełko, które mamy w sobie, gdy się je zanieczysci to staje
                    się trujące zarówno dla siebie samego jak i dla innych.
                    Teraz jest jeszcze za wcześnie aby dyskutować z tobą na temat podjęcia decyzji o
                    rozstaniu, ale przyjdzie taki moment, kiedy ty sam do tego dojrzejesz i
                    zobaczysz bezsens bycia z facetem, ktory jest SŁABY!
                    Powodzenia.
                    E
    • zom.bi Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:24
      hubkulik, speer, witch-witch - co za trójkąt niesamowity, piszę to bez żadnej ironii - każda/y pisze co innego "rzuć go", "nie rzucaj", "możesz przekroczyć wzorce" - i każda/y wydaje się mieć rację!!!
      przechlapane z tymi facetmi, każdy by tylko dymał i dymał
      • witch-witch Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 22.05.05, 21:27
        Tak i to nie jest dobre dla autorki postu. Ale cóz miejmy nadzieję,że podejmie
        decyzję dla niej najlepszą, po ktorej będzie się dobrze czuć.
    • eary Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 23.05.05, 14:56
      Raz: przestań zwalać na "żmije"- zdaje się ze on ma wprawe..
      Dwa: nie krzywdz dziecka takim zwiazkiem. Sama jestem dzieckiem z takiego
      zwiazku.. moje pojecie o milosci w rodzinie jest dosc kruche.. bo niby skad
      mialam sie go nauczyc. Ile wytrzymasz ty? a ile on? zamin dziecko uslyszy ze
      wszystko przez nie albo cos takiego? a dojdzie do tego.. bo ile mozna grac??
      • 21kwiecien Re: ja, dziecko, on i jego zabawki ... 23.05.05, 20:14
        odpowiedź brutalna ale konkretna i tak będzie bo ja sama się zamęczę z nim i
        przy okazji zatruję życie dziecku przez ciągłe nerwy i płacz. A co do tych żmij
        to co powiesz na to że ona mi wysyła smsy typu "było mi z nim dobrze"
        i "pozdrów jego córeczkę i prześlij jej ode mnie buziaki" czy żmija to nie zbyt
        delikatne określenie ??
        • witch-witch Re: KWIECIEŃ tu jest coś nie tak... 23.05.05, 20:20
          ona mi wysyła smsy typu "było mi z nim dobrze"
          i "pozdrów jego córeczkę i prześlij jej ode mnie buziaki"
          ______________________________
          Ta panienka to jakaś kopnięta nastolata i przygłup. Tak się nie zachowują
          "porządne" konkubiny, które naprawdę są groźne.Nie umiesz sobie z taka kretynką
          dać rady? Ona nie jest groźna jeżeli tak sie zachowuje. Porozmawiaj dokładnie z
          twoim mężem, może ktoś trzeci powinien wam pomóc? Jakaś poradnia rodzinna?
          • 21kwiecien Re: KWIECIEŃ tu jest coś nie tak... 26.05.05, 21:34
            on nie pójdzie dożadnej poradni - to jest niemożliwe żebym go tam w jakikolwiek
            sposób wyciągneła a poza tym czy poradnia coś da ? ...
Pełna wersja