dziecko - lekarstwem na zdrade??

22.05.05, 22:19
Jestesy 4 lata po slubie.Mamy 2-letnie dziecko i rozdzielnosc
majatkowa.Wszystko jest zapisane na mnie. Od 3 lat on ma "drugie zycie" z ta
sama kobieta.Ma z nia roczne dziecko. Ja wiem o wszystkim od kilku miesiecy.
Wybaczylam po dlugich rozmowach i zapewnieniach z Jego strony. Zabronilam mu
spotykac Ja i tamto dziecko. Nikt z naszej rodziny ani znajomych ma sie nie
dowiedziec o Jego drugim zyciu. Niby jest ok, ale ja wciaz nie umiem zaufac.
Kontroluje Go, kazde spoznienie doprowadza mnie do nerwow. Chce miec z Nim
drugie dziecko.Mysle,ze scementuje to co sie rozpada...
    • psychopata.z.borderline Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 22.05.05, 22:24
      Nie jest lekarstwem na zdrade, wręcz przeciwnie, unieszczśliwisz jeszcze jedna
      osobę, niepotrzebnie
    • witch-witch Re: Głupota jest slepa i nie widzi rzeczywoistości 22.05.05, 22:27
      Sam fakt,że jesteś tak dobrze "zabezpieczona" dużo mówi o twojej wierze w miłosc
      w tym związku:))))
      ________________
      Chce miec z Nim
      drugie dziecko.Mysle,ze scementuje to co sie rozpada...

      Najgłupsze co słyszałam!!!!!!!!!! Jeżeli jestes zdolna do paprania sobie i swoim
      dzieciom życia to zrób to! Dziecko nie jest istotą, ktora ma cementowac twój
      BARDZO NIESZCZĘSLIWY ZWIAZEK! Współczuję! Gdzie sie takie durne babye rodzą?!
      • speer Re: Głupota jest slepa i nie widzi rzeczywoistośc 22.05.05, 22:30
        Hmmm... czyli on jest w wiezieniu a ty jestes jego straznikiem...
        ciekawe... dlugo to tak wytrzymacie?
    • procesor Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 22.05.05, 22:35
      Taaak, tylko jeszcze kolejnego dziecka w tym bajzlu brakuje..

      PS. Okienkiem mi to wygląda..
    • psychopata.z.borderline Komandos nie reaguje:) 22.05.05, 22:42
      nie ma siły;)
    • czesny Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 22.05.05, 22:45
      chyba spuscil sie calkiem na Twoja wiedze w tym temacie?
      • czesny ps. to powyzej bylo do Psycholki n/t 22.05.05, 22:46
        • psychopata.z.borderline Re: ps. to powyzej bylo do Psycholki n/t 22.05.05, 22:53
          jak sie spuścił to OK, nie wiem tylko czy ten temat moze byc na tyle
          podniecający, ale nie wnikam w upodobania
    • hubkulik Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 22.05.05, 23:15
      >Chce miec z Nim
      > drugie dziecko.Mysle,ze scementuje to co sie rozpada...

      To mi wyglada na zludne nadzieje.
      Poza tym dziecko jako narzedzie manipulacji. Nie zazdroszcze mu.

      Pozdrawiam Hubert
    • eary Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 14:53
      Bardzo GLUPIO!
      Ma dziecko z inna a ty zabraniasz mu sie widywac?
      z jego dzieckiem??
      Chcialabyś żeby z wami tak było, żeby np wybrał tamta i tamta zabroniłaby sie
      spotykac z waszym????
      Co ty robisz?
      I jeszcze 3 dziecko??? za mało ci jeszcze nieszczescia? Co ma scementowac?
      Cementuj swoim zyciem i waszymi czynami a nie osoba trzecia i to dzieckiem.
    • habitus Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 15:08
      E tam. Prowokacja.
    • anula52 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 16:08
      jeśli w małżeństwie jest źle, dziecko go nie uratuje! chcesz zostać sama z
      dwójką brzdąców?
    • kobieta_zdradzona Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 16:18
      Oczywiście, że może być lekarstwem a nawet powinno. Nie należy deprecjonować
      roli żony we współczesnym społeczeństwie. Istnieje świat o ustalonej zasadzie,
      nie ma w nim miejsca na rezygnację, szczególnie gdy sie przysięga. Dziecko na
      pewno zmobilizuje go do pozostania w domu. A mąż z pewnością doceni Twoje
      poświęcenie.
      Ja żona jedną ręką robię pranie, drugą kręcę ziemię, jednocześnie obieram
      ziemniaki, piersią wychowuję dzieci, włosami z trwałą ondulacją sama tworzę
      modę fryzjerska, a przed snem przygotowuję dla świata oprawa fizyki, żeby jutro
      działał prawidłowo.
      Kochanka twojego męża może zazdrościć szczególnie tego obracania ziemi, ale
      innych zainteresowań również.
      Ja też chciałabym mieć z moim mężem kolejne dziecko, niestety jest problem. Ale
      dopnę swego, więc życzę powodzenia
      • wy-imagino-wany tej wypowiedzi lepiej ,nie czytac!!!!! 23.05.05, 16:23
        kobieta_zdradzona napisała:

        > Oczywiście, że może być lekarstwem a nawet powinno. Nie należy deprecjonować
        > roli żony we współczesnym społeczeństwie. Istnieje świat o ustalonej
        zasadzie,
        > nie ma w nim miejsca na rezygnację, szczególnie gdy sie przysięga. Dziecko na
        > pewno zmobilizuje go do pozostania w domu. A mąż z pewnością doceni Twoje
        > poświęcenie.
        > Ja żona jedną ręką robię pranie, drugą kręcę ziemię, jednocześnie obieram
        > ziemniaki, piersią wychowuję dzieci, włosami z trwałą ondulacją sama tworzę
        > modę fryzjerska, a przed snem przygotowuję dla świata oprawa fizyki, żeby
        jutro
        >
        > działał prawidłowo.
        > Kochanka twojego męża może zazdrościć szczególnie tego obracania ziemi, ale
        > innych zainteresowań również.
        > Ja też chciałabym mieć z moim mężem kolejne dziecko, niestety jest problem.
        Ale
        >
        > dopnę swego, więc życzę powodzenia

        >kobieto _zdradzona,,
        -czy mozg tez Cie opuscil?
      • witch-witch Re: Oj kobitko zdradzona...)))) 23.05.05, 16:24
        a też chciałabym mieć z moim mężem kolejne dziecko, niestety jest problem. Ale
        dopnę swego, więc życzę powodzenia
        ................
        Jak mozna takie cudko, jak ty, zdradzać, no jak, wytłumacz mi to? Ten twój facet
        to jakiś dureń do kwadratu..Zostaw go, porzuć w kibi nie mać!!! Przyjeżdzaj do
        nas na Alaskę zobaczysz jak będziesz miała fajnie!:)))))))))))))))
    • trzydziestoletnia Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 18:58
      Obliczajac lata widac, ze jakos wasze pierwsze dsiecko go nie powstrzymalo od
      romansu. Nawet krowa nie wlazi dwa razy w to samo g..no.
    • psycholozka5 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 19:20
      dziekuje za wszystkie Wasze wypowiedzi. To nie jest prowokacja - to moje zycie.
      Ja Go wciaz kocham mimo wszystko...mimo,ze "znowu" pozniej wraca, czasem
      wylacza komorke i nie wiem gdzie jest, zapomina o umowionym spotkaniu...nie
      wiem,moze spotyka sie z tamta i jej dzieckiem?! ta mysl mnie dobija. Dlatwego
      nie chce zeby sprzedawal rzeczy po naszym dziecku, bo chce miec drugie,
      zeby ... no nie wiem...jestem zdesperowana, nie chce zostac sama.
      • habitus Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 19:35
        Ale dlaczego? Przecież jesteś nieszczęśliwa. Zdradzana, upokorzona i sama.
        Lubisz dostawać w kość?
      • witch-witch Re:Tu trzeba prosić o modłę do rozsądku... 23.05.05, 19:47
        W pierwszej chwili tez sobie pomyślałam,że to prowokacja. Ale skoro odpowiadasz
        po raz kolejny? Chyba żadne nasze uwagi, ludzi stojących na uboczu, nie pomogą
        Tobie. Czy gdyby ktoś nie "zaangażowany" dawałby Tobie radę czy przyjęłabyś ją
        na serio?
        Miłość każda jest inna. Ale z tego co napisałaś to ta Twoja miłośc jest
        potwornie ZABORCZA. Wiem, nie znam cię ale wystarczy twoich parę zdań aby taki
        wniosek wysunąć.Bo czy nie jest okrucieństwem zabraniać mężowi spotykania się
        ze swoim dzieckiem? Nawet jeżeli jest to bolesne dla ciebie? I nawet jeżeli
        sytuacja w ogóle jest trudna do zaakceptowania? I człowieka złośc ogarnia na tę
        drugą?
        Jak tam u was w domu jest to wiesz tylko ty sama najlepiej. Ale ja współczuje
        twoim dzieciom! Nie chciałabym mieć takiej egoistycznej matki jak ty. Ty chyba
        nie wiesz co to jest miłośc!

        Acha i jeszcze jedno...
        powiadom twojego męża przed zajściem w tę ciąze,że dziecko z nim robisz. Niech
        tata bedzie przytomny swojego ojcostwa od samego początku!
      • hsirk Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 20:00
        milczalem majac nadzieje ze sciemniasz i prowokujesz. mowisz ze nie. i choc
        nadal ci nie wierze, na wszelki wypadek, gdybym sie mylil nawkladam ci.

        to co mam ci do powiedzenia nie jest mile w zadnym stopniu. jestes tylko mala
        wystraszona pacynka, ktora mysli jak tu sobie wytrzec dupe dzieckiem, nie
        zastanawiajac sie nad tym ze troche ono rozni sie od lalki z supermarketu (choc
        moze placze podobnie)

        "dziecko scementuje to co sie rozpada"

        sobie powinnas cos zacementowac. powstrzymam sie od powiedzenia co.

        choc pewnie w zasadzie wszystko


        zegnam ozieble z domieszka ironii
      • barwy_jesieni Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 20:26
        Droga Psycholożko

        Rozumiem Twoje pragnienie zatrzymania przy sobie człowieka, którego kochasz (a
        może tak Ci się tylko wydaje?).
        Myślę, że drugie dziecko niekoniecznie doprowadzi do pomyślnego zakończenia
        tego "przeciągłego romansu" Twojego męża z inną kobietą. Zresztą to Ty wiesz
        najlepiej jak mogłoby być, znasz swojego męża.
        W Waszym związku zabrakło chyba czegoś najistotniejszego, a mianowicie zwykłej,
        szczerej rozmowy, bez podnoszenia głosu, złości, wyrzutów itd.
        Nie wiem na jakim jesteście dokładnie etapie, możliwe, że nie da się już nic
        między Wami naprawić, a może jest całkowicie inaczej.
        Jak myślisz, czy mogłabyś spokojnie, rzeczowo i bez nagłych emocji wyrazić
        słowami swój żal, swoje obawy? Powiedzieć, co dokładnie czujesz wobec swojego
        męża, tak jak nam tutaj na forum. Czy dałabyś radę zdobyć się na taki krok?
        Zastanów się. Spróbuj wspomnieć również o swoim pragnieniu posiadania drugiego
        dziecka, a przy tym bardzo dokładnie obserwuj reakcje męża na to co mówisz.
        Postaraj się nie płakać, a akcentować słowami swój smutek, przedstaw wszystko
        to, co czułaś do tej pory, ale w obawie przed odrzuceniem bałaś się
        wypowiedzieć.
        Jeśli natomiast okaże się, że wszystko już skończone, nie panikuj, pomyśl jak
        mogłabyś ułożyć sobie własne życie bez Niego. To będzie trudne, lecz im
        wcześniej zaplanujesz sobie dalsze życie tym lepiej.

        Życzę Ci powodzenia i słusznych decyzji,
        pozdrawiam,
        b_j
      • toffi4 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 24.05.05, 23:02
        współczuję,ja bym popadła w schizę. nie wiem czy dziecko coś tu pomoże bo facet
        jest kawał drania-"znowu"później wraca, wyłącza telefon itd całe życie będziesz
        się bała? żyję z dużo młodszym od siebie facetem,bardzo go kocham,jest tylko
        jedno ale...ciągle się boję wiem że powinnam napisać zostaw go ale ja na twoim
        miejscu pewno bym żyła w strach i nie odeszła.na marginesie uważam, że faceci to
        zupełnie inni ludzie
    • psycholozka5 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 21:45
      ...teraz usypia nasze dziecko...w niedziele bylismy razem za miastem...niby on
      sie stara...buntuje sie przeciw temu,ze "ograniczam mu wolnosc", ale ja nie
      moge inaczej...mysli o tym gdzie jest jak nie jestesmy razem mnie
      wykanczaja...nie pozwolilam mu jechac na szkolenie z pracy, bo to na kilka dni
      a nie wiem,czy ona tez tam z nim nie pojedzie...zlikwidowalam jego gadu-gadu...
      zawsze dzwonie na numery stacjonarne,zeby sprawdzic,czy tam jest gdzie mowil...
      a po co to robie?? bo jestem zazdrosna, bo jest moim mezem i chce go tylko dla
      siebie...
      rozmawialam o tym wszystkim z nim...on powiedzial,ze mu zalezy na
      malzenstwie... drugiego dziecka nie chce miec (zapewne dlatego,ze uz ma
      dwoje)...
      niby mu zalezy,ale ja czuje,ze on i tak spotyka sie z tamta i ich dzieckiem...
      jakie to wszystko trudne...co ja mam zrobic...
      ...tak, jestem zaborcza...
      • hubkulik Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:00
        Mysle, ze jeszcze powinnas zamknac go w komorce i przywiazac lancuchem, to Ci
        nie ucieknie na pewno:)

        Pozdrawiam Hubert
        • krtysia Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:02
          hubkulik napisał:

          > Mysle, ze jeszcze powinnas zamknac go w komorce i przywiazac lancuchem, to Ci
          > nie ucieknie na pewno:)
          >
          > Pozdrawiam Hubert


          >albo pocwiartowac ,i zamrozic;)
        • po_godzinach Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:02
          do komórki łatwo sie włamać, lepiej do lochu)
          • hubkulik Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:10
            W tym lochu powinien miec kapcie i telewizor z kablowka. I kilka piwek
            dziennie. Od czasu do czasu jakis kumpel powinien go odwiedzic gdy mecz bedzie
            w tv. Wtedy jakos zniesie swoj niewolniczy los.

            Pozdrawiam Hubert
            • rozgwiazda1 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:13
              kapcie?taka rozpusta??nie radzę,bo niedlugo zażąda jeszcze jedzenia i co
              wtedy??:))))
            • po_godzinach Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:14
              To jest całkiem realne. Żona musiałaby go utrzymywać płacąc jednocześnie
              alimenty na jego drugie dziecko, zajmowac sie domem etc.
              A on niczym jakies panisko rozkoszowałby sie swoja niewolą.
              Jakies wychodne, spacery?

              Nie chyba, ale kto wie?
              Z silną obstawą?

              Niemniej jednak miałaby ko całkowicie dla siebie - od a do z - w tym lochu.

              PS. Jakiś zestaw do ćwiczeń, mógłby bowiem z bezczynności nieco się spaść.
              • hubkulik Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:21
                Spacery tak i przymusowe roboty, by zarobil na siebie i na nia. Ale w pracy
                pilnowalby go system agentow, ktorzy by pilnowali czy aby nie uprawia chocby
                delikatnego "mobbingu".

                Pozdrawiam Hubert
                • po_godzinach Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:24
                  To jak we wojnę prawie.
      • witch-witch Re: psycholożko jak ty się czujesz? 23.05.05, 22:31
        Czytając te wszystkie posty od ludzi? Czy jeszcze nie widzisz sama po sobie, że
        potrzebujesz pomocy? Potrzebna ci pomoc dobrego psychologa i terapeuty.
        Wyglądasz na kobietę bliską załamania psychicznego. Przeczytaj swoje posty za
        kilka dni..moze coś w nich zauważysz. Bo z tego co piszesz, jesteś osobą
        ogromnie nieszczęsliwą. Spotkał cię wielki dramat i nieszczęscie. Człowiek który
        jest twoim mężem, zawiódł Cię. Ogromnie!!!! Wierz mi współczuję Ci bardzo!Ale i
        tak nie wiemy dokładnie jak wygląda interpretacja ze strony twojego męża. Łatwo
        jest wydawać osądy, ale nie znając wszystkich faktów i tak nie mają one
        większego sensu. Jak by tam nie było, z tego co piszesz jasno widać, że
        przechodzisz poważny kryzys. Zanim zaczniesz SZALEĆ i popełniać głupoty, moze
        poszukaj pomocy u dobrego i życzliwego ci terapeuty? Naprawdę warto spróbować.
        Pytając nas na forum widać,że zdajesz sobie sprawe z bezsensu tego co chcesz
        zrobić. Naprawdę życzę ci kogoś w tej chwili z kim mozesz porozmawiać i wypłakać
        się bo jeszcze ciągle nie wyszłaś z szoku. Dlatego zupełnie nie myślisz logicznie.
        • psychopata.z.borderline Re: psycholożko jak ty się czujesz? 23.05.05, 23:03
          Wisiuniu, to podpucha:)
      • psycholozka5 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 18:01
        ...na mnie zapisane jest wszystko (wiekszosc znaczna), bo to ja przed slubem
        mialam wiecej, a po drugie z innego tez powodu, o ktorym nie chce pisac. Ja nie
        jestem "baba" siedzaca w garach i na miotle.Pracuje zawodowo i robie
        przyslowiowa kariere. Dlaczego Ktos tu sadzi,ze to podpucha...tak trudno
        wyobrazic sobie taka zyciowa sytuacje jak moja?? tak trudno wczuc sie w role
        zdradzanej zony?? Nie mam latwego charakteru-wiem to, ale to chyba nie
        powod,zeby dzielic sie mezem z inna kobieta??
        To co ja mam wedlug Was zrobic?? Dac mu wybor?? Dalam...zostal ze mna i naszym
        dzieckiem, ale ja czuje, ze i tak "jest" z ta druga.To sie czuje.
        To trudne dla mnie,ale czasem mysle, ze On jest ze mna dla pieniedzy, bo juz
        czegos ze mna bedac sie dorobil i teraz, jak Go wyrzuce za drzwi, zostanie z
        jedna walizka...

        • habitus Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 19:43
          Wywal go. I tak emocjonalnie jest z tamtą.
          • psychopata.z.borderline Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 19:44
            po co mówisz to psychicznej
    • scept89 dziecko jako srodek 23.05.05, 22:08
      Zastanow sie co Ty pleciesz -> pierwsze dziecko bynajmniej na zdrade nie
      poradzilo a drugie to jakies wspanialsze ma miec dzialanie na meza bo Ty tak mowisz?

      Mam dalekiego kuzyna (dziesiata woda po kisielu) co to cokolwiek ozieble
      stosunki z zona postanowil leczyc dzieckiem. "Wyleczyl" je w ten sposob ze poza
      rozwodem, utrata mieszkania, alimentami zostal oskarzony przez byla
      wspolmalzonke o pedofilie. Wspaniale skuteczne jest to lekarstwo, nieprawdaz?

      Wniosek: _nigdy_ nie traktuj dziecka jako srodka do czegos we wlasnej sprawie.

      Jesli rozpada Ci sie malzenstwo to zmniejszaj straty a nie jak uzalezniony
      pokerzysta dorzucaj do puli kiedy prawie niczego nie masz w lapie. Twoj maz/byla
      kobieta "kuzyna" nie sa widac wrazliwi na dzieciaczki przesliczne i zapewne
      nigdy nie beda.

      Jesli odpowiada Ci rola pierwszej (?) zony w haremie Twojego meza to wspaniale,
      jesli nie to odejdz zamiast ludzic sie ze on sie zmieni.
      Swoja droga czy uwazasz iz mozesz skutecznie zabronic ojcu widywac swoje
      dziecko? Nawet jesli to Ci sie powiedzie to z kim Ty wlasciwie chcesz dzielic
      zycie? Z facetem co to wyrzecze sie wlasnego dziecka bo tak mu zona kazala?


    • glupiakasia Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:32
      NIc nie jest ok i to jest oczywiste.
      Nigdy nie będzie tak jak było.
      Będzie gorzej.
      Facet z elementarnego poczucia obowiązku powinien dbać o swoje dzieci.
      A tamto dziecko z tego co tu piszesz - kocha.
      Możesz sobie zabraniać i trzymać go na sznurku, sprawdzać... i tak zrobi co
      będzie chciał.
      Nie wiesz, że telefon stacjonarny można przełączyć na komórkę i odbierać gdzie
      się chce?

      A poza tym uważam, że wymyśliłaś to sobie. Nie wierzę w to, że facet może sie
      posłuchać i nie spotykać z ukochaną kobietą i malutkim dzieckiem. Co z niego za
      facet??
      Zmyślasz tu.
    • psychopata.z.borderline Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 23.05.05, 22:54
      wstaw mu platynowego chipa z kamera, będziesz miała pełną kontrole
    • natka369 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 24.05.05, 16:47
      a skad wiesz ze on chce miec z Toba kolejne dziecko, moim zadniem nie jest
      szczesliwy w zwiazku z Toba - dlatego ma dziecko z inna.
      nie mozesz zmusic go do pozostania Ci wiernym albo szczesliwym w zwiazku, nie
      mozna nikogo zmusic do milosci.


      Ojcostwo nie ma tu nic wspolnego z miloscia partnerska, ktorej z jego strony
      jakos nie widac...
      Pozwol mu byc dobrym ojcem dla waszego dziecka, obawam sie jednak ze dla tego
      drugiego tez musi byc rownie dobrym tata, a to wyklucza twoje pojecie "dobrego
      meza" - skoro zabronilas mu kontaktowac sie z jego wlasnym, drugim dzieckiem.

      moim zdaniem on juz wybral.ale wiesz co, na Twoim miejscu bym go nie zalowala.
    • fuzzystone Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 07:23
      Musze sie przyznac ze dawniej wspolczulam kobietom. O wiekszosc niepowodzen w
      zwiazkach pzerwaznie obwinialam mezczyzn. Ale jak tak czytam niektore watki to
      sadze ze baby sa glupie, egosityczne i opetane jdna checia: przytrzymania chlopa
      za wszelka cene, po trupach. Zameczyc, zadreczyc, stlamsic: grunt ze ja,
      prawowita malzonka bede twardo stala na strazy swietego ogniska domowego, grunt
      ze na zewnatrz wszysstko bedzie ladnie a znajomi bede podchodzili i mowili ale
      ladnego dzidziusia macie. Oczywiscie fakt niemal zgwalcenia meza bedzie
      nieistotny.Co tam ze maz niemal od poczatku malezenstwa ma kogos innego, ze tam
      tez jest dziecko - grunt ze ja go KOCHAM KOCHAM KOCHAMMMMMMMM i nie puszcze
      chocbym zebami trzymac miala. A tamtego bekarta najlepiej udusic albo cos.
      No bo JAJAJAJAJ JA.
      Czytalas taka ksiazke Johna Fowlesa "Kolekcjoner" ? Wykazujesz pewne
      podobienstwo do gonwego bohatera. Radze przygotowac taka luksusowa piwniczke i w
      niej meza trzymac i robic sobie z nim kaolejne dzidzi, tak zeby chlopa przykuc
      do siebie jak najmocniej. Zakazanie wszelkich kontaktow z inna kobieta i wlasnym
      dzieckiem oraz trzymanie i kontrolowanie meza plus nowa zabawka bobas z cala
      pewnoscia jest rozwiazaniem bardzo moralnym i zagwarantuje szczera milosc i
      oddanie w waszym zwiazku.
    • pytajnik11 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 11:10
      Psycholożko dlaczego wszystko co macie jest zapisane na ciebie ?? To pierwsze
      pytanie, które mi się nasuneło.
      Poza tym strasznie ci współczuję i w pewnym sensie rozumiem twoje zachowanie.
      Łatwo oceniać człowieka z pozycji obserwatora. Musisz czuć się strasznie
      zraniona, niepewna przyszłości i oszukana. Swoją drogą sprytny ten twój mąż, że
      tak długo udało mu się ukrywać podwójne życie.
      Jednak pomimo mojego zrozumienia muszę ci powiedzieć , że dla własnego zdrowia
      psychcznego, dla dziecka które już jest, nie pilnuj męża jak największego
      skarbu. On i tak zrobi jak bedzie chciał. Wiem, że kiedy się kocha , nie myśli
      się racjonalnie ale teraz robisz sobie największą krzywdę. Zadręczasz się tym
      co i z kim on robi, kiedy ciebie nie ma w pobliżu. Nie jesteś w stanie go
      kontrolować 24 godziny na dobę.
      Kolejne dziecko to byłaby katasrofa i to największa dla ciebie.
      Twój mąż ma już dwoje dzieci i jak by nie było to bolesne musisz to
      zaakceptować. Nie możesz tez zabronić mu się z dzieckiem spotykać.
      Pytanie brzmi czy jesteś w stanie dzielić się mężem z dzieckiem, które nie jest
      twoje ?? Jeśli nie, wasze małżeństwo nie ma szans.
      Powodzenia
      • psychopata.z.borderline Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 11:16
        e tam sprytny mąż, to ta wariatka zaparzona w gary i w miotle niczego nie
        dostrzegała
    • psycholozka5 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 18:05
      na mnie zapisane jest wszystko (wiekszosc znaczna), bo to ja przed slubem
      mialam wiecej, a po drugie z innego tez powodu, o ktorym nie chce pisac. Ja nie
      jestem "baba" siedzaca w garach i na miotle.Pracuje zawodowo i robie
      przyslowiowa kariere. Dlaczego Ktos tu sadzi,ze to podpucha...tak trudno
      wyobrazic sobie taka zyciowa sytuacje jak moja?? tak trudno wczuc sie w role
      zdradzanej zony?? Nie mam latwego charakteru-wiem to, ale to chyba nie
      powod,zeby dzielic sie mezem z inna kobieta??
      To co ja mam wedlug Was zrobic?? Dac mu wybor?? Dalam...zostal ze mna i naszym
      dzieckiem, ale ja czuje, ze i tak "jest" z ta druga.To sie czuje.
      To trudne dla mnie,ale czasem mysle, ze On jest ze mna dla pieniedzy, bo juz
      czegos ze mna bedac sie dorobil i teraz, jak Go wyrzuce za drzwi, zostanie z
      jedna walizka
      • psychopata.z.borderline z ciebie psycholozka jak z koziej... 25.05.05, 19:25
        won
        • psychopata.z.borderline Re: z ciebie psycholozka jak z koziej... 25.05.05, 19:26
          nawet na pewno jest z toba dla pieniedzy, bo innej przyczyny byc nie moze
          nie mysl ze to twój intelekt jest powodem tego ze jeszcze jest z toba
    • psycholozka5 Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 20:08
      wiesz co Psychopato?? Twoj Nick bardzo do Ciebie pasuje!! nie zmieniaj go!!
      • psychopata.z.borderline Re: dziecko - lekarstwem na zdrade?? 25.05.05, 20:13
        jesteś chora, jesteś dnem emocjonalnym, psychicznym
Inne wątki na temat:
Pełna wersja