zakochana bez wzajemnosci..

24.05.05, 09:49
sama nie wiem jak zaczac i od czego.. Na codzien jestem sobie usmiechnieta
osobka i chyba nikt nie podejrzewa,ze tak mnie dreczy to,iz nikt mnie nie
kocha,nie mam tu na mysli rodziny. W zeszlym roku poznalam faceta,swietnego
faceta.Spotykalismy sie,dowiedzialam sie ze ma dziewczyne,z ktora niby nic go
nie laczy. Chcialam zerwac ta znajomosc,ale on prosil bym tego nie robla,tak
wiec nadal sie widywalismy. Rozmawialismy o "niej" tez,mowil ze zerwie z
nia,bo wie ze mi taka sytuacja nie odpowiada,ale musi ja na to
przygotowac.Swietnie sie z nim czulam,pociagal mnie jak nikt inny i bardzo mi
odpowiadal. Uwazal jednak,ze nie potrafi kochac,mial przykre doswiadczenia z
kbietami,a przede wszystkinm z jedna. Nie chcial wiazac sei ze mna,bo
uwazal,ze skrzywdzi mnie tym,uwazal tez ze nic dobrego go w zyciu nie
czeka,wiec ja bede z nim nieszczesliwa. Nie chcial,wiec przestalisnmy sie
widywac, a przynajmniej nie spotykalismy sie tak czesto jak do tej pory. Nie
potrafilam zerwac z nim kontaktu na dobtre,zle sie z tym czulam,bardzo zle.
On tez chcial utrzymywac kontakt. Teraz minelo kilka miesiecy od naszego
ostatniego spotkania. Jest mi zle,bo niedawno uswiadomilam sobie,ze go kocham
i to mi nie przechodzi. Poznaje innych facetow,spotykam sie z nimi,ale oni
tak naprawde mogliby nie istniec. Zalezy mi tylko na tym pierwszym,nie
potrafie przestac o nim myslec. Czasem wydaje mi sie,ze nigdy wiecej nie
spotkam kogos takiego, kto tyle bedzie dla mnie znaczyl, a tak bardzo
chcialabym kiedys miec rodzine.. Za kilka tygodni zobacze sie z nim (mamy
wspolnych znajomych) i sama nie wiem czy to dobrze. Perpektywa spotkania z
nim cieszy mnie bardzo,ale wiem,ze pozniej znowu z trudem bede dochodzic do
siebie. Nie umiem pogodzic sie z tym,ze nie jestesmy razem,a tak bardzo
chcialabym zaczac zycie od nowa. Chcialabym zakochac sie ze wzajemnoscia,a
mimo to nie potrafie przekonac sie do kogos innego,kazdego nowego faceta
trzymam na dystans. Nie wiem wlasciwie po co tutaj pisze,chyba zwyczajnie
musialam sie "wygadac".
    • witch-witch Re:Sama jesteś swoim katem.. 24.05.05, 10:53
      To że się źle czujesz jest wyłącznie twoją własna sprawką. Sama sobie ten los
      zgotowałaś, niestety. Od początku tej znajomości widziałaś doskonale,że facio
      nie gra dobrze w duecie z tobą. A jednak mimo wszystko nie umiałaś się zdobyć na
      instynktowną ostrożność. Teraz juz wiesz co to byc zawiedziona w swoich
      uczuciach. To tak jak z jambo jeetem, oddasz samolot tak drogi pilotowi, który
      źle lata?
      Na drugi raz będziesz wiedziała,ze żyjesz w dżungli, nie wiesz kogo masz przed
      sobą i zawsze musisz byc ostrożna. Wyciągnij z tej miłości pozytywne wnioski na
      przyszłość. I owszem spotkaj się z tym dupkiem, ale miej go w nosie... pobaw się
      nim tak jak on pobawiła sie tobą. Zabawa dobrze ci zrobi, bo tego widzę masz
      wyraźnie zbyt mało!
      • psychopata.z.borderline Re:Sama jesteś swoim katem.. 24.05.05, 11:00
        "tak jak on pobawiła sie tobą"

        oj Wisiulka:)))

        cześć i miłego dnia Wisiuniu:)
        • witch-witch Re: Hej:))) 24.05.05, 11:19
          Też życzę miłego dnia :))))
          • psychopata.z.borderline Re: Hej:))) 24.05.05, 11:22
            baw sie dobrze i do zobaczenia wieczorkiem:)))))
            buziaki
    • lizavieta1 Re: zakochana bez wzajemnosci.. 25.05.05, 01:30
      Nie chcial wiazac sei ze mna,bo
      uwazal,ze skrzywdzi mnie tym,uwazal tez ze nic dobrego go w zyciu nie
      czeka,wiec ja bede z nim nieszczesliwa.
      Nie wierz w takie ściemki. po prostu koleś nie chce być z Tobą. Nie w
      związku,może miło mu sięz Tobą przebywa, ale zaakceptuj tę brutalnąprawdę, ze
      nic nei zmieni się tak, że któregoś dnia on zapragnie być z Tobą. Jak sięwyleczy
      z tamtej czy ze wszystkich złych kobiet tego świata, to przyjdzie któregoś dnia
      do Cibie i oświadczy, zakochał się i że kocha inną!!!! I co będziesz w szoku,
      doznasz załamania i pójdziesz się pochlastać. A wcześniej przeczekasz 3 albo 13
      lat w nadziei że on dojrzeje do związku, bo jesteście sobie pisani i on o tym
      wie itp
      Czasami facet może miec na nas ochotę czy lubić z nami przebywać, zwłaszcza
      jeśli jesteś zakochana mimo wysiłków celem ukrycia tego stanu rzeczy, pewnie
      widać to po Tobie. On zauważył i jesteś łatwym celem i fajnym obiektem,
      delikatnie go kokietujesz, chłoniesz jego słowa, każdą spędzaną razem minutę.
      Lechtasz jego męskie ego, to wszystko.
      Wiem te wszystkie mądre rzeczy z autopsji, więc możesz zaufać temu co piszę.
      • karolina_tarnowska Re: zakochana bez wzajemnosci.. 25.05.05, 01:58
        ja bylam z kims jakis czas i od tamtej pory z nikim mi juz nie wychodzi, widze
        jak bylismy dopasowani, wrecz stworzeni dla siebie, rozstalismy sie prze moje
        fochy i prowokacje, on juz nie chce byc ze mna, probowalam go znienawidzic ale
        to nic nie daje, mam 23lata, rozstalam sie z nim gdy mialam 21, przez 2 lata
        byla z kilkoma naprawde fajnymi facetami (dobieram ich starannie)krótko ale
        treściwie.
        I wiem, ze nigdy juz nie bede taka szczesliwa, wiem ze go nie odzyskam, mowie
        wam wiekszosc tych facetow vylo na 99%super,a on byl na 1000%, mimo ze
        wczesniej tego nie dostrzegalam, zaden facet nie widzial mnie taka jaka
        chcialam byc widzianą.A on tak, to niesamowite. KAzdego dnia udaje ze jestesmy
        razem i ze zaraz przyjdzie do lozka, poglaszcze mnie po policzku, powie kocie
        śliczny itd.
        Nikt pozniej juz tak do mnie nie mowil, nikt nie byl taki czuly i troskliwy,
        nikt nie rozumial dlaczego podoba mi sie dany film,ksiazka, mimo ze mu o tym
        nie mowilam, wyjmowal mi z ust slowa. Mielismy wspolną psyche.Przepraszam za te
        wypociny chaotyczne ale ekran , tzn.oczy zalaly mi sie lzami, i tak codziennie
        a nie jestem raczej osoba uczuciowa.
        Zycze wszystki, zeby w odpowiednim momencie byli w stanie ocenic sytuacje, tak
        zeby pozniej nie musieli niczego zalowac.
        Pozdrawiam Was
    • klg777 Re: zakochana bez wzajemnosci.. 25.05.05, 07:27
      Też tak mam niestety - jestem zakochana, widać to po mnie i mimo że wspaniale
      nam się przebwa ze sobą, i co najmniej 1-2 razy w tygodniu się spotykamy, to ja
      wiem że razem nie będziemy. Byłam za łatwym obiektem dla niego, "miał" mnie od
      razu. To dla niego rozstałam się z poprzednim facetem, dla niego zaczęłam robić
      wiele rzeczy (które teraz wspaniale mi się przydają). Spotykamy się rzadziej
      niż na początku, ale ciągle mailujemy i wysyłamy sms tulące na dobranoc. Jego
      też skrzywdziła kobieta - bo rozstała się dla niego ze swoim facetem a potem do
      tego faceta wróciła.. ale to było tak dawno (5 lat temu) że nie wierzę, że to
      ciągle ma wpływ na niego. Czekam i sama już nie wiem na co. Jak na razie staram
      się cieszyć ze spotkań i nie robić maślanych oczu (choć wątpię czy mi to
      wychodzi). Wiem, że to jest ta właśnie moja połówka bo nigdy z nikim mi tak nie
      było i nigdy się tak nie czułam. I wiem że muszę zacząć żyć swoim życiem, a
      jednocześnie chcę być blisko niego po to żeby on zauważył we mnie coś więcej
      jak koleżankę. I to wszystko razem do kupy jest bardzo ciężkie :(
    • k.j Re: zakochana bez wzajemnosci.. 25.05.05, 14:57
      Dzieki dziewczyny. Wiem,ze powinnam zapomniec o nim, ale cholera nie potrafie.
      W duzej mierze to pewnie moja wina,bo gdybym odganiala te mysli, to pewnie
      byloby mi latwiej. Tylko,ze ja naprawde czulam, ze on jest mi pisany,ze bedzie
      nas laczylo cos wyjatkowego. A do tego wierzylam w kazde jego slowo i nawet
      teraz nie moge pojac,ze mnie oklamywal. Nie zaluje tez,ze go poznalam, ciesze
      sie, ze tak sie stalo, mimo iz teraz ciezko mi. Przy nim jednak bylam
      szczesliwa, czulam sie wyjatkowa. Niedlugo ide na wesele kolezanki i chcialam
      jego zaprosic jako osobe towarzyszaca, ale teraz juz sama nie wiem. Powinnam w
      koncu dac sobie z nim spokoj. Tylko jakos trudno mi uwierzyc,ze poznam kogos
      fajnego i mimo wszystko bede miala z kim isc na to wesele. Jednka dzieki Wam
      choc postaram sie dac sobie z nim spokoj. Moze mi sie uda. Gdyby choc nie mial
      dziewczyny, to moze inaczej bym sie zachowala, ale w tym wypadku chyba
      rzeczywoscie to nie ma sensu.
Pełna wersja