Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na...

IP: 195.94.218.* 10.07.02, 11:30
Temat może trochę prowokacyjny ale zależało mi na przyciągnięcie uwagi
szczególnie mężczyzn (kobiet też). Dlaczego mężczyzn? Bo mam problem z facetem
i może ten sam gatunek będzie w stanie zrozumieć coś z męskiej logiki
działania Potrzebuje porady? Nie koniecznie. Potrzebuje zdroworozsądkowej oceny
sytuacji, bo ja sama nie potrafię powiedzieć co się dzieje. A oto opis mojego
przypadku klinicznego:)
Spotykam się z facetem od jakiś 5 lat. Na początku byliśmy parą szalenie w
sobie zakochaną. Po 2 latach nastąpiło pierwsze rozstanie. Potem znowu razem i
znowu rozstanie. Kończyłam zawsze ja, ale robiłam to choć go obłędnie
kochałam. Kochałam go, ale sprawiał mi wiele bólu swoim zachowaniem. Starałam
się uwolnić od tego bezgranicznego kochania. Na początku była euforia,
niesamowita radość że udało mi się go przestać kochać i nie będę już cierpieć,
że ułożę sobie życie, znajdę faceta gdzie będzie równowaga sił między nami. Że
będę potrafiła powiedzieć „nie”, nie będę się bała powiedzieć, że coś mi nie
pasuje bo on się obrazi itp itd. Ale udawało mi się z niego wyleczyć zawsze na
krótko. Były w międzyczasie bardzo burzliwe związki z innymi facetami ale nic z
tego nie wyszło bo po jakimś czasie dochodziłam że ja ciągle kocham Pana X.
Niezależnie czy z kimś byłam czy nie, z nim się ciągle spotykałam. Nie
mieszkamy w tych samych miastach więc zawsze to było umawianie się w jakimś
miejscu Polski. Spotkania te nie były schadzkami na sex. Rozmawialiśmy ze
sobą ale nie ukrywam że on na kochanie się miał ochotę ale ja nie chciałam
więc on nie nalegał. W końcu postanowiłam że podejmę „ostatnią próbę” bycia z
nim. Zerwałam z facetem z którym byłam, by z czystym sumieniem to zrobić. No i
sytuacja jest taka że tkwię teraz w czymś czego nie potrafię zdefiniować. On
jest pracoholikiem w dodatku z innego miasta, non-stop w podróży i…..widujemy
się tak rzadko, że trudno to nazwać widywaniem. Czasami dzwoni bo ja nie mam
szans się dodzwonić od lat – ciągle pracuje i jest na spotkaniach ,nie odbiera
prawie fcale telefonów bo ma ich tak dużo że jakby zaczął odbierać to nic by
nie zrobił- to są jego słowa.Piszemy SMS-y , ale to wszystko za mało. Przez
jakiś czas jest cudownie by potem nagle zapadła bez powodu cisza w eterze i tak
w kółko. Powiedział mi niedawno że pojawia się i znika i że powinnam się już do
tego przyzwyczaić. A mi coś takiego nie odpowiada, mam 30 lat i ile jeszcze
mogę na niego czekać. Boję się że nie będę z nim i że czekając na niego zostanę
samotną starą kobietą. Dzisiaj jeszcze tak bardzo się nie przejmuje bo jestem
wg. opinii facetów i kobiet niezłą laską i mam wianuszek facetów cierpliwie
czekających bym się na nich zdecydowała. Ale przecież tak długo nie będzie.
Uroda zacznie przemijać, faceci w końcu stracą cierpliwość a ja boję się
poznawać innych bo każdego porównuje z tym o którym próbuje zapomnieć.
Nie czuję się ani jego dziewczyną ani koleżanką ani kochanką. Nie wiem jaki
jest mój status. Gdy pytam wściekła dlaczego się ze mną spotyka odpowiada „bo
mnie lubi”. Próbowałam już tak wiele razy zakończyć znajomość ale on zawsze
wraca a ja nie mam siły go odrzucić. Gdyby on mnie odrzucił wyleczyłabym się
ale najgorsze w tym jest że on nie chce wcale kończyć naszej znajomości. Nie
chce przestać „ mnie lubić” i jednocześnie nie chce dać mi tego czego ja
potrzebuje – zwyczajnego związku, jemu jest dobrze tak jak jest i pozwala
sobie na wszystko bo wie że ja i tak zawsze mu wybaczę. Czasami czuję że
potrzebna jestem mu tylko dla samej świadomości że jest ktoś na świecie kto go
kocha, ale nie potrzebuje mnie na codzień. A ja go kocham tak samo mocno jak
kiedyś i boję się tego bo nie potrafię o nim zapomnieć ani skutecznie z nim
zerwać. Nie rozumiem go. Jeśli mnie nie kocha dlaczego mnie nie zostawi w
spokoju. Z drugiej jednak strony jeśli ludzie potrafią przez tyle lat ciągle
chcieć się ze sobą spotykać to chyba to musi coś być między nimi. Ciągle zadaje
sobie pytanie czy on mnie kocha, czego ode mnie chce? Najłatwiej byłoby
szczerze porozmawiać. Tak ale on zawsze skutecznie unikał „poważnych rozmów” .
Jak mam zinterpretować jego zachowanie. Potrzebuje szczerej odpowiedzi i to
jest w stanie mnie wyleczyć. Chcę usłyszeć od niego prawdę niezależnie jaka ona
jest.
Powiedzcie mi co mam myśleć o tym facecie o co mu chodzi, co robić?
Wiem że powinnam wykreślić go z mojego życia i robię to co jakiś czas …
bezskutecznie.

P.S. i oczywiście popełniam standardowy błąd kobiet- liczę na to że on się
zmieni…

    • kwieto Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... 10.07.02, 11:41
      Tak sobie mysle, ze to Ty masz problem ze soba. Bo z jednej strony zwiazek Cie
      nie satysfakcjonuje, ale z drugiej ciagle w nim tkwisz i na cosl liczysz - na
      co?

      Nie kochasz go, bo nie kochasz jego wad. W najlepszym razie kochasz tylko jego
      "lepsza polowe", ale to troche za malo by byc razem i miec z tego jakas
      satysfakcje.
      Wyjscia wg mnie sa dwa - albo musisz pokochac go calego, razem z jego
      delegacjami itd., albo dac sobie z nim spokoj.

      Pytanie o to, dlaczego on sie zachowuje tak a nie inaczej jest wlasciwie w tej
      sytuacji bez sensu - co zmieni wlasciwie ta wiedza?
      Z punktu widzenia Twojej sytuacji - nic. No chyba ze sprawi, ze nagle
      zaakceptujesz jego czeste nieobecnosci i inne jego "mankamenty".
      • Gość: TEQUILA Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: 195.94.218.* 10.07.02, 12:04
        kwieto napisał(a):

        > Tak sobie mysle, ze to Ty masz problem ze soba. Bo z jednej strony zwiazek Cie
        > nie satysfakcjonuje, ale z drugiej ciagle w nim tkwisz i na cosl liczysz - na
        > co?
        >
        > Nie kochasz go, bo nie kochasz jego wad. W najlepszym razie kochasz tylko jego
        > "lepsza polowe", ale to troche za malo by byc razem i miec z tego jakas
        > satysfakcje.
        > Wyjscia wg mnie sa dwa - albo musisz pokochac go calego, razem z jego
        > delegacjami itd., albo dac sobie z nim spokoj.
        >
        > Pytanie o to, dlaczego on sie zachowuje tak a nie inaczej jest wlasciwie w tej
        > sytuacji bez sensu - co zmieni wlasciwie ta wiedza?
        > Z punktu widzenia Twojej sytuacji - nic. No chyba ze sprawi, ze nagle
        > zaakceptujesz jego czeste nieobecnosci i inne jego "mankamenty".

        Masz racje mam ze sobą problem. Gdybym ja przeczytała taką historyjkę
        powiedziałabym "dziewczyno puknij się w głowę i zostaw tego faceta masochistką
        jesteś czy co?" Bo łatwiej jest patrzeć zboku. Napisałeś że powinnam
        zaakceptować częste nieobecności- mogłabym go widywać 2 razy do roku i by mi to
        wystarczyło gdyby tej nieobecności towązyszyły rozmowy telefoniczne, pisanie
        maili jednym słowem gdybym miała z nim stały kontakt. I tak naprawde to tego mi
        brakuje kontaktu, nie konieczniekontaktu w cztery oczy. Wady każdy ma i ja
        też.Ale nie wszystko jesteśmy w stanie zaakceptować jeśli nigdy nie możesz na
        drugiej osobie polegać i raczej jest pewnym że nie do trzyma obietnic bywa
        ciężko..
        • kwieto Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... 10.07.02, 13:38
          No dobrze, ale skoro jego nieobecnosci sa az takim problemem, to znaczy, ze nie
          jest to mezczyzna dla Ciebie. Jeszcze mozna byloby cos robic, gdyby on tez czul
          z tego powodu dyskomfort, staral sie bywac czesciej. Ale jesli jemu taki tryb
          zycia odpowiada? Zmienic go nie zmienisz, to zla taktytka, bo proby skoncza sie
          tylko podwojna frustracja, Twoja i jego.
    • Gość: jeweller Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.07.02, 11:45
      Przeczytałem.
      Nie wiem czemu (Ty wiesz?), chciałbym się umówić na seks, potem zniknąć
      (obowiązkowo). Taką robisz sobie reklamę.
      Status powinnaś sobie sama określić na wstępie.

      pozdrawiam
      • Gość: TEQUILA Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: 195.94.218.* 10.07.02, 11:53
        Gość portalu: jeweller napisał(a):

        > Przeczytałem.
        > Nie wiem czemu (Ty wiesz?), chciałbym się umówić na seks, potem zniknąć
        > (obowiązkowo). Taką robisz sobie reklamę.
        > Status powinnaś sobie sama określić na wstępie.
        >
        Ale dostało mi się w twarz. Ja tu wzdycham i myślę że jestem cierpliwą kobietą a
        tak naprwdę to się okazuje że jestem dziewczyną do łóżka :(
        Tylko dlaczego przez 2 lata spotykania się z Panem X nie uprawialiśmy sexu a
        według ciebie jestem dziewczyną na szybki numerek bez zobowiązań?
        • Gość: jeweller Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.07.02, 12:06
          Gość portalu: TEQUILA napisał(a):

          > Tylko dlaczego przez 2 lata spotykania się z Panem X nie uprawialiśmy sexu a
          > według ciebie jestem dziewczyną na szybki numerek bez zobowiązań?

          Nie tak. Podobnie jak napisał Kwieto, problem leży w Tobie. W tej cierpliwości
          właśnie (raczej niezdecydowaniu), we wmówionej sobie tolerancji na sprawy, które
          Ciebie drażnią (znikanie).

          Trzeba postawić sobie pytania:
          - czego oczekujesz od związku,
          - jak dalece możesz zrezygnować ze swoich pragnień i wyobrażeń życia.

          I pewnie jeszcze wiele innych i sobie i jemu.

          Dajesz sobą manewrować i zdaje mi się Pan wykorzystuje taką możliwość.
    • Gość: ida Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.csk.pl 10.07.02, 12:24
      nie jestem "meskim okiem" ale bardzo bliska kobiecą wersją Twojego Pana X...;-)

      I mam 2 pytania-
      tak naprawdę to chcesz od niego tylko uslyszeć jaki jest ten Twój "status" i to
      by Ci wystarczylo, czy też chcesz żeby on się zmienil w "normalnego" faceta?

      Jeśli to pierwsze, to czy okreslenie tego statusu coś zmienia? Jeśli to drugie to
      sobie daruj...

      • Gość: TEQUILA Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: 195.94.218.* 10.07.02, 12:46
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > nie jestem "meskim okiem" ale bardzo bliska kobiecą wersją Twojego Pana X...;-)
        >
        > I mam 2 pytania-
        > tak naprawdę to chcesz od niego tylko uslyszeć jaki jest ten Twój "status" i to
        >
        > by Ci wystarczylo, czy też chcesz żeby on się zmienil w "normalnego" faceta?
        >
        > Jeśli to pierwsze, to czy okreslenie tego statusu coś zmienia? Jeśli to drugie
        > to
        > sobie daruj...

        Gdyby prosto w oczy powiedział mi "Słonko lubię sie z tobą od czasu do czasu
        spotkać ale Cię nie kocham i nic z tego nigdy nie będzie" po takim wyznaniu
        odpuściłabym sobie. A zmienić niestety chciałabym trochę ale nie zrobić z
        niego "normalnego "faceta. Chciałabym czuć że mu na mnie zależy i czasami na nim
        polegać.
        • Gość: ida Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.csk.pl 10.07.02, 13:01
          Gość portalu: TEQUILA napisał(a):


          > Gdyby prosto w oczy powiedział mi "Słonko lubię sie z tobą od czasu do czasu
          > spotkać ale Cię nie kocham i nic z tego nigdy nie będzie" po takim wyznaniu
          > odpuściłabym sobie. A zmienić niestety chciałabym trochę ale nie zrobić z
          > niego "normalnego "faceta. Chciałabym czuć że mu na mnie zależy i czasami na ni
          > m
          > polegać.


          Jesli do "odpuszczenia" sobie potrzebujesz takiego wyznania, to dlaczego go
          prosto w oczy nie zapytasz?
          Niezbyt podoba Ci się jego tryb życia, nie czujesz, że mu na Tobie zależy, nigdy
          nie powiedzial Ci, że Cię kocha... to co Ty właściwie robisz w tym związku? I co
          właściwie masz do stracenia zadając to jedne proste pytanie? Stracisz najwyżej
          swoje złudzenia, ale to chyba dobrze... przynajmniej tak mi się wydaje...
          • kwieto Pytanie dodatkowe 10.07.02, 13:46
            Gość portalu: ida napisał(a):



            > Jesli do "odpuszczenia" sobie potrzebujesz takiego wyznania, to dlaczego go
            > prosto w oczy nie zapytasz?
            > Niezbyt podoba Ci się jego tryb życia, nie czujesz, że mu na Tobie zależy, nig
            > dy
            > nie powiedzial Ci, że Cię kocha... to co Ty właściwie robisz w tym związku? I c
            > o
            > właściwie masz do stracenia zadając to jedne proste pytanie? Stracisz najwyżej
            > swoje złudzenia, ale to chyba dobrze... przynajmniej tak mi się wydaje...

            A mnie dziwi jeszcze jedno - no bo dobrze - nie dba, nie daje do zrozumienia ze
            kocha, ze zalezy.
            Zalozmy, ze powiedzial, ze kocha. I co to zmienia? Nadal nie dba, nie pokazuje ze
            zalezy, ze kocha - co zmienilo to jedno slowo? Nadal jest slabo, nadal nie masz
            tego czego bys chciala od niego dostac. Co zmienilo to jedno slowko?
            • Gość: ida Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) IP: *.csk.pl 10.07.02, 14:57
              Tequila, na początku napisałaś coś takiego: "mam 30 lat, ile jeszcze mogę na
              niego czekać?" bo "możesz/chciałabyś w końcu ułozyć sobie życie" (może nie tak
              dosłownie tak to wyrazilaś, ale chybadość blisko)...
              Jak wyobrażasz sobie to "doczekanie się" i to "ułożenie sobie życia"? Chciałbyś
              mieć go na codzień? mieszkacie w innych miastach... ktos musiałby sie
              przeprowadzić...Kto? ktoś w związku z przeprowadzką musiałby przemeblowac swoje
              życie zawodowe... kto? Męczy Cię to jego ciągłe "pojawianie się i znikanie",
              nawet jeśli powie Ci, że Cię kocha, a co więcej zacznie to okazywać, to wtedy
              będziesz w stanie zaakceptowac tę jego prawie ciągłą nieobecność? Podejrzewam ,
              że jeśli nawet zamieszkacie razem, to sie okaże, że będziesz go widywała wcale
              nie tak znowu częściej niż teraz... i to pewnie w stanie dużo
              mniej "zrelaksowany" niz teraz... I co wtedy?

              I takie to pytania mozna w sumie mnozyc w nieskończoność... Dlaczego nie
              potrafisz cieszyć sie tym co masz? Naprawdę uważasz, że stan "uporządkowany" jest
              lepszy od takiego mniej "uporządkowanego" i trochę takiego "znienacka"? Bo
              wszystko musi być uporządkowane, ułożone, zaplanowane...?
              • Gość: TEQUILA Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) IP: 195.94.218.* 10.07.02, 15:37
                Gość portalu: ida napisał(a):

                Dlaczego nie
                > potrafisz cieszyć sie tym co masz? Naprawdę uważasz, że stan "uporządkowany" je
                > st lepszy od takiego mniej "uporządkowanego" i trochę takiego "znienacka"? Bo
                > wszystko musi być uporządkowane, ułożone, zaplanowane...?

                Bardzo lubie z nienacka i nieuporządkowanie ale bez przesady a za przesadę uważam
                mówienie np. w czwartek przyjadę i mija tydzień od tego czwartku w który miał
                być a on dzwoni sorry ale nie mogłem.
              • Gość: TEQUILA Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) IP: 195.94.218.* 10.07.02, 15:37
                Gość portalu: ida napisał(a):

                Dlaczego nie
                > potrafisz cieszyć sie tym co masz? Naprawdę uważasz, że stan "uporządkowany" je
                > st lepszy od takiego mniej "uporządkowanego" i trochę takiego "znienacka"? Bo
                > wszystko musi być uporządkowane, ułożone, zaplanowane...?

                Bardzo lubie z nienacka i nieuporządkowanie ale bez przesady a za przesadę uważam
                mówienie np. w czwartek przyjadę i mija tydzień od tego czwartku w który miał
                być a on dzwoni sorry ale nie mogłem.
                • kwieto Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) 10.07.02, 16:09
                  No to dalej nie rozumiem i domagam sie odpowiedzi - dlaczego chcesz byc z tym
                  czlowiekiem?
                  Prosze nie ograniczaj sie do odpowiedzi "bo go kocham". Dlaczego go kochasz?
                  Nie rozumiem... Piec lat katorgi?
                  • Gość: TEQUILA Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) IP: 195.94.218.* 10.07.02, 17:02
                    kwieto napisał(a):

                    > dlaczego chcesz byc z tym czlowiekiem? Prosze nie ograniczaj sie do
                    odpowiedzi "bo go kocham".

                    Kocham go za to za jego inteligencję, wiedzę na każdy temat, pasję i
                    zainteresowania za to że potrafi spowodować że chce mi się chcieć, że gdy on
                    powie że sobie poradzę to jestem w stanie przenieść góry za to że przy nim wydaje
                    mi się że nie ma rzeczy niemożliwych za jego poczucie humoru za bycie normalnym
                    człowiekiem i niewywyższaniem sie za jego nieobliczalność i za wiele jeszcze
                    innych..
                    • kwieto Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) 10.07.02, 17:53
                      I naprawde, tylko jeden taki na swiecie? A swoja droga - moj Boze, czy naprawde
                      trzeba az drugiej osoby, zeby "sie chcialo chciec i gory przenosic"? Jesli tak,
                      to poszukaj sobie "mistrza" a nie partnera
                • Gość: ida Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) IP: *.csk.pl 10.07.02, 16:53
                  Gość portalu: TEQUILA napisał(a):

                  >
                  > Bardzo lubie z nienacka i nieuporządkowanie ale bez przesady a za przesadę uważ
                  > am
                  > mówienie np. w czwartek przyjadę i mija tydzień od tego czwartku w który miał
                  > być a on dzwoni sorry ale nie mogłem.

                  o, a w dodatku taki niesłowny...
                  on tak tydzień po dzwoni? a choć raz odpłaciłaś mu pięknym za nadobne? I z
                  premedytacją zapomniałaś o spotkaniu?
                  Czy to wygląda w ten sposób, że Ty jesteś zawsze "zwarta i gotowa" i na każde
                  jego skinienie, a on nawet jak się umówi to i tak to czy przyjdzie/przyjedzie, to
                  zależy od tego jak mu tam będzie w danej chwili pasowało? Przecież sama się
                  prosisz o to, zeby się nie liczył z Tobą, Twoimi uczuciami...
                • Gość: ida Re: Pytanie dodatkowe (jeszcze kilka...) IP: *.csk.pl 10.07.02, 17:00
                  Gość portalu: TEQUILA napisał(a):

                  >
                  > Bardzo lubie z nienacka i nieuporządkowanie ale bez przesady a za przesadę uważ
                  > am
                  > mówienie np. w czwartek przyjadę i mija tydzień od tego czwartku w który miał
                  > być a on dzwoni sorry ale nie mogłem.

                  o, a w dodatku taki niesłowny...
                  on tak tydzień po dzwoni? a choć raz odpłaciłaś mu pięknym za nadobne? I z
                  premedytacją "zapomniałaś" o spotkaniu?
                  Czy to wygląda w ten sposób, że Ty jesteś zawsze "zwarta i gotowa" i na każde
                  jego skinienie, a on nawet jak się umówi to i tak to czy przyjdzie/przyjedzie, to
                  zależy od tego jak mu tam będzie w danej chwili pasowało? Przecież sama się
                  prosisz o to, zeby się nie liczył z Tobą, Twoimi uczuciami...
        • Gość: pawelik2 Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.supermedia.pl 10.07.02, 13:11
          > Gdyby prosto w oczy powiedział mi "Słonko lubię sie z tobą od czasu do czasu
          > spotkać ale Cię nie kocham i nic z tego nigdy nie będzie" po takim wyznaniu
          > odpuściłabym sobie.

          Ech, żeby tak zawsze łatwo było powiedzieć pewne rzeczy wprost. Niestety, takie
          zdania, jak wyżej, można usłyszeć w ostateczności. Ale znacznie częściej takie
          zdanie jest wypowiadane "na migi": czynami.

          To Ty masz wszystkie dane, ale z Twojego opisu można odnieść wrażenie, że On Ci
          to zdanie powtarza dość często...

          pawelik2
      • Gość: czasochłonna Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 10.07.02, 19:35
        no wiec moim zdaniem to smutne ale prawdziwe.
        1. faceci potrzebuja jednej, do ktorej zawsze moga wrocic i ona ich przyjmie
        smutna, ale zteskniona (dowartosciowanie pierwsze podstawowe).
        2. calego grona innych od ktorych chcieliby sobie jaknajszybciej pojsc po...
        (dowartosciowanie drugiego stopnia - przecietne).
        3. kilku ambitniejszych ofiar, ktorych zdobycie zabierze troche wiecej czasu, ale
        przecierz warto, bo nagroda czeka...(dowartosciowanie trzecie wyrafinowane).
        dopisz sie do ktoregos smutnego modelu z listy
        pozdrowka
    • Gość: ela Re: kobiecym okiem na... IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 10.07.02, 12:26
      Wydaje mi się, że Wasz "związek" przeszedł w fazę stabilizacji tzn. każde z Was
      może okreslić na ile się zaangażowało i czy traktuje związek "przyszłościowo".

      Ja bym potraktowała serio to, że On jedynie lubi. Jeśli wie o tym, że go kochasz
      to czuje się pewnie tzn. ma pewność że kochasz Go z tym jego jedynie "lubieniem
      Ciebie".

      Z drugiej strony może tylko tak mówić a czuć inaczej. Coś by należało zrobić żeby
      poczuł się "zagrożony" po to by mógł się określić i to dla waszego "wspólnego"
      dobra.

      Jeśli jest to jednak "związek" na zasadzie tzw. "zasiedzenia się" przy Tobie, to
      mogłabyś na serio pomyśleć o innych możliwościach... i poszukać sobie kogoś
      innego.


      • trzcina Rzucam oczu... 10.07.02, 12:47
        ... no właśnie - obiema/, na pewno nie, oboma?obydwoma?obojgiem? w jakimż jezyku
        przyszło mi mieszkać;)

        Męskie moje oko rzecze:

        tyle nas można zranić, na ile sobie pozwolimy

        A kobiece na to:

        w miłości niejedna zasada upada

        czyli psińco?, ale to męskie oko niegłupio gada...

        pzdr
        t.
        • Gość: TEQUILA Re: Rzucam oczu... IP: 195.94.218.* 10.07.02, 13:10
          trzcina napisała:

          > Męskie moje oko rzecze:
          >
          > tyle nas można zranić, na ile sobie pozwolimy

          Mądrze gadasz:) Nie będę tu pisała jak często się zdarza "dziękuję za wasze rady
          właśnie tak zrobię" Niesamowite jest to że człowiek sobie z pewnych rzeczy zdaje
          sprawe ale musi usłyszeć to z ust obcych osób by to do niego dotarło.
          A tak na marginesie w tym związku jestem "ofiarą" ale niedawno zakończyłam
          związek w którym to ja raniłam i zachowywałam się jak Pan X. Szokiem było dla
          mnie uświadomienie sobie że to robię, ale tak jak zacytowałeś tyle można zranić
          na ile nam ta druga osoba pozwoli. Powinnam sobie to przypomnieć i odświerzać
          pamięć "trochę" częściej niż do tej pory robiłam
          • jeweller Re: Rzucam oczu... 10.07.02, 13:18
            Gość portalu: TEQUILA napisał(a):

            > A tak na marginesie w tym związku jestem "ofiarą" ale niedawno zakończyłam
            > związek w którym to ja raniłam i zachowywałam się jak Pan X.

            Znaczy uczestniczyłaś w związku, jednocześnie czekając na tamtego, który to kazał
            przyzwyczajać się do czekania na siebie.
            Dajesz z siebie trochę, trochę też tylko otrzymujesz. Trudno dostrzec jakąś
            zależność?

            pozdrawiam
            • Gość: TEQUILA Re: Rzucam oczu... IP: 195.94.218.* 10.07.02, 13:41
              jeweller napisał:

              > > Znaczy uczestniczyłaś w związku, jednocześnie czekając na tamtego
              >
              > Nie. Kilkakrotnie skutecznie kończyłam z Panem X. I wtedy byłam z innymi
              mężczyznami. Zakochałam się, byłam niesamowicie szczęśliwa ale niestety po kilku
              miesiącach obudziłam się i z przerażeniem stwierdziłam że to było tylko
              krótkotrwałe zauroczenie a ja nadal myślę o tym którego chciałam wykreslić ze
              swojego życia. Tak więc nie jestem taką okropną kobietą która była asekuracyjnie
              z jakimś facetem i czekała na tego drugiego.
              • jeweller Re: Rzucam oczu... 10.07.02, 13:55
                Przedstawiłaś sytuację, właściwie swój ból, chorobę.
                Nie mam lekarstwa.
                Mogę tylko zauważyć (co zrobiłem), mogę to podkreślić, że to Twoja choroba.
                Nie jest czasem tak, że wciąż gonisz za czymś, czego dogonić się nie da?
                Bo przecież, kiedy go złapiesz, okazać się może, że on nie ten, że piękny był
                jako wytwór wyobraźni, bliska rzeczywistość kolorowy obraz przekreśli.
                Przecież ciągle Pana brakuje, długo bywa nieobecny. Jeśli połączysz w jeden ciąg
                wspólne dni - ile będzie miesięcy zauroczenia?
                • Gość: TEQUILA Re: Rzucam oczu... IP: 195.94.218.* 10.07.02, 14:15
                  jeweller napisał:

                  > Nie jest czasem tak, że wciąż gonisz za czymś, czego dogonić się nie da?
                  > Bo przecież, kiedy go złapiesz, okazać się może, że on nie ten, że piękny był
                  > jako wytwór wyobraźni, bliska rzeczywistość kolorowy obraz przekreśli.

                  Boję się np. tego gdy byłabym w ciąży nie mogłabym liczyć na wspólne wizyty u
                  lekarza by popatrzeć sobie na dzidziusia -bo nie wiadomo gdzie by wtedy musiał
                  być. Wieczorna kąpiel dziecka bez tatusia... itp itd Takich rzeczy się boję
                  • jeweller Re: Rzucam oczu... 10.07.02, 14:43
                    Gość portalu: TEQUILA napisał(a):

                    >
                    > Boję się np. tego gdy byłabym w ciąży nie mogłabym liczyć na wspólne wizyty u
                    > lekarza by popatrzeć sobie na dzidziusia -bo nie wiadomo gdzie by wtedy musiał
                    > być. Wieczorna kąpiel dziecka bez tatusia... itp itd Takich rzeczy się boję

                    Beznadziejny taki strach.
                    I wiadomo, gdzie musiałby wtedy być, nie wiadomo natomiast, gdzie by był.
                    Nie chce mi się wierzyć, że jeśli prawdą jest, co tu wypisujesz, nadal
                    rozpatrujesz jego kandydaturę na partnera.

                    Słuchaj - jakby facet chciał być przy Tobie, potem przy dziecku, byłby, zrozum to
                    wreszcie.
      • Gość: ally Re: kobiecym okiem na... IP: 193.0.117.* 10.07.02, 13:11
        Tkwię w czymś podobnym i to chyba nie pierwszy raz. Mój poprzedni facet był
        pracoholikiem, co było podstawą rozstania. teraźniejszy też m ado tego
        predyspozycje. zadaję sobie pytanie, czy może ja sama podświadomie chcę być
        nieszczęśliwa? moje rozsądne oko i rozsądna połowa mówi mi, bym uciekała, jednak
        to drugie ja rozkazuje mi tkwić w maraźmie... ale trzeba rozmawiać, nawet po to,
        by jak ja usłyszeć, że inne sprawy wypierają u Niego "wyższe uczucia" i że w tej
        chwili nie może ofiarować mi więcej. Działa jak zimny prysznic, ale w moim
        przypadku na krótko.
        Pozdr
    • Gość: pawelik2 Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.supermedia.pl 10.07.02, 13:05
      No więc, jak ktoś tu mądrze napisał, podstawą jest określenieswoich oczekiwań w
      stosunku do każdego związku, niezależnie od tego czy ma to być przyjaźń czy bycie
      razem.

      Rozumiem, że pisząc "kocham", "chcę z nim być", masz na myśli
      stworzenie "prawdziwego" związku, opartego na wzajemnej miłości, zrozumieniu,
      szacunku i wszystkich innych wartościach, które są dla Ciebie i partnera ważne.

      Coż, z opisu obecnej sytuacji, jak dla mnie, nie ma podstaw do mówienia o
      związku. Jest fascynacja (inna sprawa, czy wzajemna), elementy przyjaźni i pewnie
      sporo innych dobrych rzeczy. Ale jest to dopiero _podstawa_ do zbudowania związku!
      No i jeszcze to "lubi mnie". Ty go kochasz, a on "lubi". Rewelacja.

      Każdy z nas czegoś w życiu szuka, ma w głowie jakiś plan "idealnego związku".
      Jesli sytuacja, w której się znalazłaś, w jakiś sposób wpasuje się w ten Twój
      plan - to wszystko jest OK. Ale wtedy raczej byś tu nie pisała...

      Z mojego punktu widzenia, sytuacja jest prosta: jesteście przyjaciółmi,
      potraficie ze sobą rozmawiać i to chyba Panu X wystarcza. Ma on natomiast nad
      Tobą zdecydowaną przewagę: wie, że go kochasz i jesteś do niego tak przywiązana,
      że trudno Ci będzie być z kimś innym. Mając więc fascynującą pracę, piękną
      przyjaciółkę (z którą można kontaktować się, kiedy przyjdzie na to ochota) i
      wolność jednocześnie - nie trzeba się starać. On już ma to, na czym mu zależy. A
      Ty?

      pawelik2
    • Gość: facet Spojzenie meskim okiem IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 10.07.02, 13:26
      Daj sobie z nim spokuj. No chyba ze zalezy Ci zeby zmarnowac sobie zycie i
      dojsc do wniosku po slubie ze jest juz za pozno na zmiany.
      Postaraj sie byc chociaz jedna kobieta na tym swiecie ktora rozumie ze faceta
      nie da sie zmienic na dluzsza mete.
      • Gość: Malwina Re: moim okiem IP: *.abo.wanadoo.fr 10.07.02, 13:33
        wyglada mi na to co francuzi okreslaja : ani z toba ani bez ciebie.
        W skrocie, wychodzi zazwyczaj ze praktykanci powyzszego nie sa zdolni do ....kochania. Boja sie
        stalych, glebokich zwiazkow i intymnosci.
        Oczywiscie strzelam w pustke wiec wybacz jesli nie ma to nic z toba wspolnego
        a jesli daje ci do myslenia ...to tym lepiej...
        • Gość: TEQUILA Re: moim okiem IP: 195.94.218.* 10.07.02, 13:51
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > ani z toba ani bez ciebie.

          Daje, daje do myślenia. Tak właśnie to wygląda. Tak naprawdę nie jest ze mną ale
          i też nie pozwoli mi odejść. Gdy ja mówię żeby nie pojawiał się więcej w moim
          życiu, on nic sobie z tego nie robi. Gdy kiedyś powiedziałam koniec, on
          stwierdził że to ja powiedziałam a nie on i nadal dzwonił.
          • Gość: Malwina Re: moim okiem IP: *.abo.wanadoo.fr 10.07.02, 13:58
            nie chcesz , widze , zrozumiec ze powyzsze dotyczy ROWNIEZ ciebie....
          • kwieto Re: moim okiem 10.07.02, 13:58
            No dobrze, ale Ty postepujesz dokladnie w ten sposob "ani z Toba ani bez
            Ciebie". Przeciez nie musisz umawiac sie na spotkania, mozesz nie odpowiadac na
            telefony - dlaczego to robilas?
            • trzcina Re: moim okiem 10.07.02, 14:05

              może warto wejrzeć w siebie i zapytać - czy to jest miłość, czy....neurotyczna
              miłości potrzeba?

              na co mógłby wskazywać fakt, że w tzw. międzyczasie "zakochujesz się" to tu, to
              tam




              • Gość: TEQUILA Re: moim okiem IP: 195.94.218.* 10.07.02, 14:29

                To zabrzmiało jak oskarżenie "w międzyczasie zakochujesz się to tu, to tam". A wg
                mnie to chyba dobrze że potrafię zauważyć że tkwię w niewiadomo czym i dla mnie
                byłoby lepiej gdybym sobie ułożyła życie z innym człowiekiem. A informacja że się
                zakochałam chyba świadczy dobrze o mnie. Nie związałam się z kimś z rozsądku ale
                z uczucia!! A potrzebę miłości ma każdy człowiek
                • Gość: facet Re: moim okiem IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 10.07.02, 14:34
                  Bo musisz sie zdecydowac a nie dawac na lewo i prawo.
                • Gość: Malwina Re: moim okiem IP: *.abo.wanadoo.fr 10.07.02, 14:42
                  jezeli to zabrzmialo w twoich uszach jako oskarzenie to powod X10000 zeby sie nad problemem pochylic
                  bo zapewniam cie (i mam nadzieje ze trzcina mnie nie opieprzy !) ze ani z jej strony ani z mojej nie bylo
                  takiego zamiaru !
                • trzcina Re: moim okiem 10.07.02, 14:45
                  Taka ze mnie oskarżycielka, jak z koziej saksofon. Intencji nie miałam takiej:)
                  W necie łatwo się przestrzelić i w czytaniu, i w pisaniu.

                  W odczytywaniu własnych uczuć również.To już po drugiej stronie ekranu.

                  Napisałam tak, bo często tak się dzieje. Gonimy za uczuciem. Błednie lokujemy w
                  kimś realizację naszej potrzeby miłości, kiedy milości tam nie ma.
                  Czy to o Tobie? Nie wiem, ale możesz się o to siebie zapytać.

                  Nie czując oskarżającego oddechu na plecach)))
                  Pozdrawiam
                  t.
          • Gość: facet Re: moim okiem IP: 5.2.1R1D* / 198.208.26.* 10.07.02, 14:02
            Dokladnie problem polega na tym ze zupelnie inaczej podchodzicie do zwiazku. Ty
            chcesz czegos glebokiego a on woli na zasadzie "jak sie nudze to cie
            potrzebuje".
            Zwiazek to dla Ciebie priorytet a dla niego odskocznia.
    • Gość: Slawek Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.02, 14:13
      Witaj, mysle ze powinnas dorosnąć. To wcale nie takie proste jak sie wydaje, na
      pewno poradzisz sobie sama, z pomocą mądrych książek czy moze terapeuty. Tylko
      to troche potrwa, moze miesiac, moze dwa lata.
      Zadaj sobie kilka waznych pytań, i spróbuj znaleźć na nie odpowiedź.
      pzdr
    • Gość: TEQUILA moje spostrzeżenia IP: 195.94.218.* 10.07.02, 16:46
      Muszę powiedzieć szczerze że Wasze wypowiedzi mną nieźle potrząsneły. Z
      wszyskiego co zostało powiedziane zdawałam sobie zawsze sprawę. Ale.... chyba z
      jednej rzeczy nie. Analizując chłodno co napisaliście zauważyłam że wg waszych
      opinii, problem nie stanowi ON lecz ONA czyli ja. Wygląda na to że jestem sama
      sobie winna. Trzcina napisała "tyle nas można zranić, na ile sobie pozwolimy"
      i to święta racja. To stwierdzenie chyba najlepiej oddaje moje problemy i jest
      zarazem rozwiązaniem. Dziękuję Wam wszystkim choć nie było mi wcale miło słuchć
      przykrych rzeczy o sobie.
      • ta_mar_ta Re: moje spostrzeżenia 10.07.02, 17:48
        Przyjmij do widomośći fakt, a wygląda na to , że on ciebie nie kocha.
        Powtarzaj to sobie głośno kilka razy dziennie. Boli, ale w końcu jaką daje
        wolność ! Od swojego uzależnienia.

        Ta_
      • kwieto Re: moje spostrzeżenia 10.07.02, 17:56
        Wybacz, jesli gdzies sprawilem Ci przykrosc (mysle ze podobnie mowia inni,
        ktorzy mowili "przykre rzeczy"), ale hmmmm... pewien komentarz az sie cisnal na
        usta, pewne "niewygodne pytania" - jesli cos pozwolily "zobaczyc" to dobrze :")
    • Gość: tusiaz Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.07.02, 18:40
      Gość portalu: TEQUILA napisał(a):

      .......... A oto opis mojego
      przypadku klinicznego:)
      .......... Spotykam się z facetem od jakiś 5 lat.

      .......... Nie
      ........... mieszkamy w tych samych miastach więc zawsze to było umawianie się w jakimś
      ............ miejscu Polski

      . Spotkania te nie były schadzkami na sex. ............Rozmawialiśmy
      ze
      .............. sobą ale nie ukrywam że on na kochanie się miał ochotę ale ja nie chciałam
      ............. więc on nie nalegał
      . W końcu postanowiłam że podejmę �ostatnią próbę?
      .......................; bycia z nim.....


      .......................sytuacja jest taka że tkwię teraz w czymś czego nie potrafię zdefiniować.
      On
      .................... jest pracoholikiem w dodatku z innego miasta, non-stop w podróży i�..widu
      ................. jemy
      ..................... się tak rzadko, że trudno to nazwać widywaniem.
      Czasami dzwoni
      bo ja nie mam
      ................. szans się dodzwonić od lat � ciągle pracuje i jest na spotkaniach ,nie od
      ................. biera
      .................. prawie fcale telefonów
      bo ma ich tak dużo że jakby zaczął odbierać to nic by
      .............. nie zrobił- to są jego słowa. Piszemy SMS-y , ale to wszystko za mało
      . Przez
      ............... jakiś czas jest cudownie by potem nagle zapadła bez powodu cisza w eterze i tak

      .............. w kółko. Powiedział mi niedawno że pojawia się i znika i że powinnam się już do

      tego przyzwyczaić.

      > jestem
      > wg. opinii facetów i kobiet niezłą laską i mam wianuszek facetów cierpliwie
      > czekających bym się na nich zdecydowała.


      > Nie czuję się ani jego dziewczyną ani koleżanką ani kochanką. Nie wiem jaki
      > jest mój status.


      Czytam...,czytam i wierzyć mi się nie chce.....Koczowniczy tryb zycia prowadzi....... Musi cię ukrywać,że
      widujecie się zawsze gdzies tam..? Te telefony też jakies takie dziwne.......i zapracowany jakis
      tak.........

      • Gość: ida Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.csk.pl 10.07.02, 19:08
        > Czytam...,czytam i wierzyć mi się nie chce.....Koczowniczy tryb zycia prowadzi.
        > ...... Musi cię ukrywać,że
        > widujecie się zawsze gdzies tam..? Te telefony też jakies takie dzi
        > wne.......i zapracowany jakis
        > tak.........
        >


        taaa, my tu wymyslamy bóg wie co, a on pewnie żonaty i dzieciaty...
        ;-)
    • Gość: czasochłonna Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 10.07.02, 19:38
      no wiec moim zdaniem to smutne ale prawdziwe.
      1. faceci potrzebuja jednej, do ktorej zawsze moga wrocic i ona ich przyjmie
      smutna, ale zteskniona (dowartosciowanie pierwsze podstawowe).
      2. calego grona innych od ktorych chcieliby sobie jaknajszybciej pojsc po...
      (dowartosciowanie drugiego stopnia - przecietne).
      3. kilku ambitniejszych ofiar, ktorych zdobycie zabierze troche wiecej czasu, ale
      przecierz warto, bo nagroda czeka...(dowartosciowanie trzecie wyrafinowane).
      dopisz sie do kyoregos smutnego modelu z listy
      pozdrowka
      • Gość: TEQUILA Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: 195.94.218.* 11.07.02, 10:49
        Gość portalu: czasochłonna napisał(a):

        > no wiec moim zdaniem to smutne ale prawdziwe.
        > 1. faceci potrzebuja jednej, do ktorej zawsze moga wrocic i ona ich przyjmie
        > smutna, ale zteskniona (dowartosciowanie pierwsze podstawowe).
        > 2. calego grona innych od ktorych chcieliby sobie jaknajszybciej pojsc po...
        > (dowartosciowanie drugiego stopnia - przecietne).
        > 3. kilku ambitniejszych ofiar, ktorych zdobycie zabierze troche wiecej czasu, a
        > le przecierz warto, bo nagroda czeka...(dowartosciowanie trzecie
        wyrafinowane).
        > dopisz sie do kyoregos smutnego modelu z listy
        Nie da się przypisac tylko do jednego modelu :) w stosunku do soby o którje
        pisałam na pewno Model 1 ale w innych przypadkach 3. Biedną dającą się
        wykorzystać jestem niestety ..ale tylko w tym jednym przypadku. Gdybyści spotkali
        mnie poza siecią zdziwilibyście się. Spodziewalibyście się zagubionej dziewczynki
        a ja jestem energiczną kobietą która potrafi zadbać o siebie i nie dać się
        skrzywdzić. A faceci się mnie obawiają bo-jak to usłyszłam- bije ode mnie szalona
        pewność czego od życia chcę( bynajmniej nie zaciągnąć faceta do ołtaża;) a także
        nie mogą mi zaimponować co najwyżej podyskutować. Mam przyjaciela który mi
        powtarza że przy mnie nie można zabłysnąć bo ja "wszstko" wiem i że czasmi
        mogłabym poudawć trochę głupszą. Ale głupiutką to ja jestem wiadomo w stosunku do
        kogo;)
        • mindo Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... 11.07.02, 11:56
          Coś mi sie wydaje, że twój facet nie za bardzo do ciebie ciągnie. Chyba nie jest
          wcale w tobie zakochany, sama piszesz że "on cię lubi". Jestem facetem, mam juz
          swoje latka i nie rozumiem jego zachowania. To znaczy rozumiem ale jest ono dla
          mnie nie do przyjęcia. A wiesz dlaczego? Bo traktuje cię jak przytulankę kiedy
          jest samotny lub zmęczony. Czy on aby nie jest żonaty a ty jesteś tylko jego
          kochanką?
          Zresztą wina leży też po twojej stronie. Jesteś za mało zdecydowana w tym
          związku. Masz już 30 lat i nie pragniesz żadnej stabilizacji? Inna kobieta juz
          dawno dałaby takiemu gościowi ultimatum. Tobie wystarcza namiastka związku. Wcale
          bym się nie zdziwił, gdyby okazało sie że facet jest żonaty i dzieciaty albo ma
          kilka takich dziewczyn jak ty w całej Polsce.

          Wiesz, ale nie przekonuje mnie to że nie ma czasu nawet na telefon dla ciebie.
          Nie można pracować 24 godziny na dobę. On po prostu kręci a ty za bardzo jesteś
          dla niego wyrozymiała. Nie wróży do dobrze na udany przyszły związek.
    • Gość: viruz Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.waw.cdp.pl 11.07.02, 13:52
      On sie nie zmieni- gwarantuje i to, zastanow sie czy chcesz z nim zyc ale na
      odleglosc czy z kims innym blisko. A w ogole to sie zastanawiam dlaczego kobiety
      wola mezczyzn, ktorzy sa dla nich chlodni?
    • Gość: Malina Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 16:42

      "Wiem, że powinnam go wykreślić ze swojego życia..."
      Dokładnie to powinnaś zrobić. Jeśli mówi, że Cię "lubi", to znaczy, że Cię LUBI.
      Typowy facet wygodnicki. Skąd wiesz ile ma jeszcze takich, które "lubi". I czy
      faktycznie nie odbiera telefonów, bo jest zapracowany. Nie wiesz tak naprawdę nic
      o jego życiu. Jesteście z innych miast. Bardzo rzadko się widujecie. NIC o nim
      nie wiesz. Kochasz wizerunek, który zbudowała Twoja wyobraźnia i dlatego tak
      ciężko Ci z niego zrezygnować. Z wizerunku, nie z pana X. Pan X tak dla nas
      tutaj, jak i dla Ciebie jest panem X. Daj sobie spokój. Taka jest moja rada i
      wybierz, któregoś z wiernego wianuszka.


      On sobie Ciebie "wychował", czy brutalniej "wytresował". To poniżające. On nigdy
      się nie zmieni, bo tak naprawdę jest z Tobą szczery, czyli Ty będąc z nim godzisz
      się na to, jakim jest i dziwić go będą zawsze Twoje próby wprowadzenia zmian,
      uporządkowania tego, stworzenia związku. Może i miałabyś z nim DOM, ale byłabyś w
      nim SAMA, bo on wciąż będzie "pracował". Jeśli o takim domu i o takiej rodzinie
      marzysz, to spoko. A zapewniam Cię, że tak by właśnie było.


      Pozdrawiam.



    • Gość: ya-cek Re: Laska prosi o spojrzenie męskim okiem na... IP: *.stream.pl 11.07.02, 19:23
      Chcesz męskiej oceny ?
      Sorry, nie ode mnie. Nie ważę się oceniać, wyrokować, decydować. Może chciałabyś
      zawołać "ZDECYDUJCIE ZA MNIE!" ?
      Nie da się. Sami decydujemy, sami ponosimy konsekwencje tych decyzji. To jest
      nasza wolność - szczęście i przekleństwo jednocześnie.

      Ale napiszę też inaczej: Zazdroszczę Twojemu partnerowi, a tobie - naprawdę
      współczuję. Może to nadinterpretacja, ale z tego, co przeczytałem dobija się do
      mnie wołanie o nieszczęściu i samotności. I jeszcze o poczuciu winy (?)
      Stąd też moja niezgoda na posty w stylu "Problemem jesteś Ty"
      Nie czuj sie winna za swoją bezsilność, za niemożnośc decydowania. Może to
      jeszcze nie czas na decyzje, może to pora na odpoczynek, na spokój i uczuciową
      wygodę.
      A może jest tak,że znajdujesz jakąś formę spełnienia i bezpieczeństwa w takim nie-
      związku ? Dla mnie to trochę trudne do rozumowego ogarnięcia, ale przecież nie
      niemożliwe.

      Zbierając w sobię odwagę (pychę może?) napiszę też, że może ten układ jest formą
      Twojej nieświadomej pokuty ? Może wynika z poczucia winy wobec innych mężczyzn z
      Twojego życia ? Może warto dojrzeć powody, uczucia, jakie naprawdę wywołuje w
      Tobie Twój partner ? To możesz zrobić tylko Ty, ja mogę tylko trzymać kciuki.

      Nie spiesz się, nie walcz ze swoim cieniem.
      Czuj, myśl, bądź. Odpowiedzi są w tobie

      Pozdrawiam ciepło
    • Gość: Martyna Re: Do Tequili IP: 204.186.88.* 11.07.02, 19:25


      Jak czytam to co napisalas to przypomina mi sie moj scenariusz , bardzo podobny
      do Twojego az zaczynam sie zastanawiac czy to nie jest przypadkiem ten sam facet.
      • Gość: TEQUILA Re: Do Tequili IP: 195.94.218.* 12.07.02, 11:46
        Gość portalu: Martyna napisał(a):

        > Jak czytam to co napisalas to przypomina mi sie moj scenariusz , bardzo podob
        > ny do Twojego az zaczynam sie zastanawiac czy to nie jest przypadkiem ten sam
        facet.

        Albo podobny przypadek albo ten sam człowiek :) W każdym bądż razie masz podobny
        problem. Ale jak ty sobie z tym radzisz a może już sobie poradziłaś. Może
        małe "kółko różańcowe" urządzimy i trochę powymieniamy doświadczeń;) Bo choć może
        (?) PanX nie jest tą samą osobą cielesną, to dla nas jest jednak tym samym
        facetem.
        • Gość: Martyna Re: Do Tequili IP: *.proxy.aol.com 12.07.02, 21:01


          W moim przypadku wlasnie niedawno minelo 6 lat od momentu kiedy sie poznalismy.

          I jest mi o wiele latwiej bo od 2 lat mieszkamy na innych polkulach wiec trudno
          sie spotkac. Ja pisalam kiedys o moim przypadku na Forum moj post zatytulowany
          byl Czemu nie moge zmadrzec? wiec moze go odnajdziesz.Byly o tyle interesujacy,
          ze kilka kobiet opisalo rowniez podobne historie.

          Ja staram sie radzic i jestem na dobrej drodze bo
          1. Przestalam w koncu sie ludzic , ze bedziemy mieli normalny zwiazek . Nie bylo
          to latwe i zajelo kilka lat . W koncu byl to facet przy ktorym myslalam z
          entuzjazmem i ekscytacja o malzenstwie( przed tym jak go spotkalam nie
          wyobrazalam sobie mnie w roli zony), dzieciach, starosci.
          Droga Tequilo Ty czekasz na wyznanie i slowne zapewnienia , ze Cie nie kocha aby
          przejrzec na oczy ale w milosci wazniejsze od slow sa zachowania i czyny.
          Gwarantuje Ci jedno gdyby Cie kochal czego zreszta jak zrozumialam On nigdy nie
          wyznal Ci milosci- to inaczej by sie zachowywal.
          Sama spotykasz mezczyzn , ktorzy Cie adoruja i chyba wiesz jak zachowuje sie
          zakochany mezczyzna a co dopiero ten, ktory naprawde kocha.

          Nie ludz sie , ze On zacznie Cie kochac bo niestety czesto mezczyni sa bardzo
          wygodni a On teraz ma sytuacje komfortowa Ty kochasz go i wybaczasz On nic nie
          inwestujac jest kochany, ma kobiete , udany seks . Dlaczego mialby cos zmieniac w
          tej sytuacji?


          2. Jak najszybciej zmien numer telefonu i wyrzuc jego numer telefonu ( moze po
          czasie zapomnisz) tym sposobem nie bedzie do Ciebie dzwonil.
    • Gość: PawelD zajrzyj na ,,jak zinterpetowac slowa facet...." - IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 11.07.02, 22:15
      ten sam przyadek...
      • Gość: TEQUILA Re: zajrzyj na ,,jak zinterpetowac slowa facet... IP: 195.94.218.* 12.07.02, 11:51
        Gość portalu: PawelD napisał(a):

        > ten sam przyadek...
        Rzeczywiście ten sam przypadek :) Coś w tym stylu miałam okazję usłyszeć
Pełna wersja