Gość: TEQUILA
IP: 195.94.218.*
10.07.02, 11:30
Temat może trochę prowokacyjny ale zależało mi na przyciągnięcie uwagi
szczególnie mężczyzn (kobiet też). Dlaczego mężczyzn? Bo mam problem z facetem
i może ten sam gatunek będzie w stanie zrozumieć coś z męskiej logiki
działania Potrzebuje porady? Nie koniecznie. Potrzebuje zdroworozsądkowej oceny
sytuacji, bo ja sama nie potrafię powiedzieć co się dzieje. A oto opis mojego
przypadku klinicznego:)
Spotykam się z facetem od jakiś 5 lat. Na początku byliśmy parą szalenie w
sobie zakochaną. Po 2 latach nastąpiło pierwsze rozstanie. Potem znowu razem i
znowu rozstanie. Kończyłam zawsze ja, ale robiłam to choć go obłędnie
kochałam. Kochałam go, ale sprawiał mi wiele bólu swoim zachowaniem. Starałam
się uwolnić od tego bezgranicznego kochania. Na początku była euforia,
niesamowita radość że udało mi się go przestać kochać i nie będę już cierpieć,
że ułożę sobie życie, znajdę faceta gdzie będzie równowaga sił między nami. Że
będę potrafiła powiedzieć „nie”, nie będę się bała powiedzieć, że coś mi nie
pasuje bo on się obrazi itp itd. Ale udawało mi się z niego wyleczyć zawsze na
krótko. Były w międzyczasie bardzo burzliwe związki z innymi facetami ale nic z
tego nie wyszło bo po jakimś czasie dochodziłam że ja ciągle kocham Pana X.
Niezależnie czy z kimś byłam czy nie, z nim się ciągle spotykałam. Nie
mieszkamy w tych samych miastach więc zawsze to było umawianie się w jakimś
miejscu Polski. Spotkania te nie były schadzkami na sex. Rozmawialiśmy ze
sobą ale nie ukrywam że on na kochanie się miał ochotę ale ja nie chciałam
więc on nie nalegał. W końcu postanowiłam że podejmę „ostatnią próbę” bycia z
nim. Zerwałam z facetem z którym byłam, by z czystym sumieniem to zrobić. No i
sytuacja jest taka że tkwię teraz w czymś czego nie potrafię zdefiniować. On
jest pracoholikiem w dodatku z innego miasta, non-stop w podróży i…..widujemy
się tak rzadko, że trudno to nazwać widywaniem. Czasami dzwoni bo ja nie mam
szans się dodzwonić od lat – ciągle pracuje i jest na spotkaniach ,nie odbiera
prawie fcale telefonów bo ma ich tak dużo że jakby zaczął odbierać to nic by
nie zrobił- to są jego słowa.Piszemy SMS-y , ale to wszystko za mało. Przez
jakiś czas jest cudownie by potem nagle zapadła bez powodu cisza w eterze i tak
w kółko. Powiedział mi niedawno że pojawia się i znika i że powinnam się już do
tego przyzwyczaić. A mi coś takiego nie odpowiada, mam 30 lat i ile jeszcze
mogę na niego czekać. Boję się że nie będę z nim i że czekając na niego zostanę
samotną starą kobietą. Dzisiaj jeszcze tak bardzo się nie przejmuje bo jestem
wg. opinii facetów i kobiet niezłą laską i mam wianuszek facetów cierpliwie
czekających bym się na nich zdecydowała. Ale przecież tak długo nie będzie.
Uroda zacznie przemijać, faceci w końcu stracą cierpliwość a ja boję się
poznawać innych bo każdego porównuje z tym o którym próbuje zapomnieć.
Nie czuję się ani jego dziewczyną ani koleżanką ani kochanką. Nie wiem jaki
jest mój status. Gdy pytam wściekła dlaczego się ze mną spotyka odpowiada „bo
mnie lubi”. Próbowałam już tak wiele razy zakończyć znajomość ale on zawsze
wraca a ja nie mam siły go odrzucić. Gdyby on mnie odrzucił wyleczyłabym się
ale najgorsze w tym jest że on nie chce wcale kończyć naszej znajomości. Nie
chce przestać „ mnie lubić” i jednocześnie nie chce dać mi tego czego ja
potrzebuje – zwyczajnego związku, jemu jest dobrze tak jak jest i pozwala
sobie na wszystko bo wie że ja i tak zawsze mu wybaczę. Czasami czuję że
potrzebna jestem mu tylko dla samej świadomości że jest ktoś na świecie kto go
kocha, ale nie potrzebuje mnie na codzień. A ja go kocham tak samo mocno jak
kiedyś i boję się tego bo nie potrafię o nim zapomnieć ani skutecznie z nim
zerwać. Nie rozumiem go. Jeśli mnie nie kocha dlaczego mnie nie zostawi w
spokoju. Z drugiej jednak strony jeśli ludzie potrafią przez tyle lat ciągle
chcieć się ze sobą spotykać to chyba to musi coś być między nimi. Ciągle zadaje
sobie pytanie czy on mnie kocha, czego ode mnie chce? Najłatwiej byłoby
szczerze porozmawiać. Tak ale on zawsze skutecznie unikał „poważnych rozmów” .
Jak mam zinterpretować jego zachowanie. Potrzebuje szczerej odpowiedzi i to
jest w stanie mnie wyleczyć. Chcę usłyszeć od niego prawdę niezależnie jaka ona
jest.
Powiedzcie mi co mam myśleć o tym facecie o co mu chodzi, co robić?
Wiem że powinnam wykreślić go z mojego życia i robię to co jakiś czas …
bezskutecznie.
P.S. i oczywiście popełniam standardowy błąd kobiet- liczę na to że on się
zmieni…