takafajnaja
24.05.05, 17:06
Mój facet mnie zdradza. Jesteśmy razem 3 lata. kocham go na zabój, więc nie
odchodzę. Nie odchodze też, bo nie mogę mu nic wygarnąc, bo nie mam dowodów
żadnych, jedynie moje "chore domysły"... Nie mam wątpliwosci w sumie, po
pierwsze dlatego, że to już taki typ jest, po drugie, bo nie jestem głupia.
mieszkamy raze więc mam go jak na dłoni. jego kombinowanie też. zawsze
potrafi się tak wytłumaczyć, że faktycznie wychodzę na idiotke. ale swoje
wiem, bo nie jestem przewrażliwiona. Myślę, nawet, że ma dwie panny poza mną:
jedna to była dziewczyna, niby przyjaciółka, ale ciężko przede mną skrywana
("wolałbym, zebyście nie rozmawiały, bo po co..")A druga... no właśnie, kto?
Mam taki plan: Mój facet też strzeże komórki jak oka w głowie... Kiedyś, z
rok temu zajrzałam fuksem do niej... i okazało się, że mnie zdradza...
wybaczyłam, bo kocham... choć boli do dziś. Jakoś się wykpił, wytłumaczył...
Teraz się wycfanił: wyłącza telefon na noc i ma pin. Nie mam więc dowodu że
mnie zdradza, wszystkie moje podejrzenia kończą sie skwitowaniem, że robię to
na podstawie moich chorych wymysłów. Kocham, więc niby wybaczam, ale
ukradkiem czekam jak na zbawienie na okazję, kiedy będę mogła pokazać mu w
końcu dowód...tylko jak to zrobić? Męczy mnie spędzanie chwil, kiedy jego nie
ma w domu na obmyślaniu tego... no ale wymysliłam już: udało mi się zdobyć
jego puk... zamienię mu karty w telefonie, bo mam jedną zepsuta kartę pop i
on pomysli, że mu się zepsuła, a ja będę miała dostęp do jego telefonu zanim
nie zmieni numeru. Może wtedy zdobędę jakiś dowód, żeby mu nim walnąć w
twarz, ze jest załosny, kiedy przysięga, że jest wierny... Plan masakra,
jestem już dorosła , przykro mi, że się muszę do takich metod uciekać... I w
sumie to co mi to da? Nie wiem sama, ale coś drgnie, nie będe się dawała
robić wiecznie w konia, jakoś to dalej rozegram... Straszne, co? A wy
dziewczyny jak knujecie, jak kombinujecie? Ponoć nie ma nic gorszego niż
zawiedziona kobieta... Opowiedzcie o swoich wrednych planach, może
zainspirujemy się nawzajem? w koncu... wredne plany nie uknują się same :)