autentyk o pewnej bezposredniej pani...

25.05.05, 20:41
moj kolega pracuje w pewnej firmie o nieco jeszcze starosocjalistycznej
strukturze i klimacie. poszedl cos zalatwiac do pani w kasie, na czum mu
zalezalo. pani po 40, zadbana, seksowna zabawna, wiac wchodzac postanowil
zablysnac elokwencja i urokiem mowiac: pani XXX, co pani ma takiego, ze jak do
pani przychodze to sie tak dobrze czuje. taki klimat u pani...

wyszczerzyl sie nieszczerze a pani odpowiedziala:


maz mowi, ze super p i z d e...


kolega zdebial. zostalo mu do dzis (a to juz tydzien)
    • oleena Re: autentyk o pewnej bezposredniej pani... 25.05.05, 20:42
      :)))
    • psychopata.z.borderline jakos ci nie wierze 25.05.05, 20:42

      • hsirk Re: jakos ci nie wierze 25.05.05, 20:43
        nie musisz

        racja. zawsze w porze kolacji wymyslam rozne historyjki dla wprawy
        • psychopata.z.borderline Re: jakos ci nie wierze 25.05.05, 20:44
          na twoim miejscu nie wierzylabym koledze;)
          • hsirk Re: jakos ci nie wierze 25.05.05, 20:45
            na szczescie nie jestes na moim miejscu
            • psychopata.z.borderline Re: jakos ci nie wierze 25.05.05, 20:45
              na szczescie
    • krtysia Re: autentyk o pewnej bezposredniej pani... 25.05.05, 20:52
      ---nie wierze..;)


      -Co należy zrobić, żeby uratować mężczyznę przed utonięciem?
      - "Zdjąć nogę z jego głowy."
    • witch-witch Re: krish, ja ci wierze...)))) 25.05.05, 21:16
      Pracowałam z ludzmi,którzy cały czas tak mówili takim stylem...
      • psychopata.z.borderline a ja nie 25.05.05, 21:18

Pełna wersja