lilit555
27.05.05, 12:49
wyjasnienia?
Zwiazek dlugotrwaly, z planami na przyszłosc, gleboki i prawdziwy.
I nagle pustka - on odchodzi, nic nie mowiac. Nie ma oznak wrogosci, ale tez nie ma nic innego. Proby dowiedzenia sie "dlaczego?" - kwituje: rozpadlem sie, sam siebie nie rozumiem...
Domagac sie rozmowy, wyjasnienia, czy pozostac w pustce. W której, jak wiadomo, rodza sie domysly, przypuszczenia, teorie...
Czy to tchorzostwo z tej drugiej strony, czy tylko wytyczenie swoich granic?
Czy on ma do tego prawo i co wobec tego, w tej sytuacji, jest moim prawem?