Psychopatko, naprawde nie jestem...

27.05.05, 19:59
w stanie Ci pomoc. Czasu nie mam. Jednak musze Ci powiedziec, ze jest mi milo
ze w koncu zaczelas rozumiec ze masz problem. Ty juz wiesz. Byc moze jest to
podswiadome ale idzie w odpowiednim kierunku. Zdaje sobie sprawe, ze moje
posty dobrze na Ciebie wplywaja, pomimo zaprzeczen, poniewaz widze poprawe,
nawet tu na forum. Ale widze tez, ze masz momenty zachwiania, np. sroda i
dzisiaj, i oczekujesz mojej interwencji, ktora tak dobrze na Ciebie dziala.
Przykro mi ale nie zawsze moge, tu na forum byc...Jedyne co moge Ci poradzic,
to w chwilach watpliwosci, czytaj moje posty. Postaram sie je od czasu do
czasu podkrecic (bo trzeba, zeby byl efekt) az nie znajdzie sie ktos
odpowiedni, ktory zajmie moje miejsce...Mam nadzieje ze nie bedzie to dlugo
trwalo :)

Trzymaj sie i walcz. Nie pozwol zafajdzac forum w ten weekend:)

Ryb - z usmiechem na twarzy.


PS. A i jeszcze jedno. Jak piszesz na forum, to staraj sie nie klamac. Tracisz
wtedy wiarygodnosc. Wiem ze to trudne, szczegolnie jak wszystkiego sie nie
pamieta...ale postraj sie prosze:)



    • psychopata.z.borderline Re: Psychopatko, naprawde nie jestem... 27.05.05, 20:02
      co było w środe i dzisiaj, bo nie pamietam:)))))))))))))))))))
      • rybolog Re: Psychopatko, naprawde nie jestem... 27.05.05, 20:09
        A to juz jest skleroza, troche za wczesnie ale...:)))

        Zmykam, moze pozniej wroce...
Pełna wersja