Jak radzicie sobie z żebrzącymi?

11.07.02, 16:27
Jak się czujecie, gdy ktoś prosi Was o pieniądze? Zwłaszcza wtedy, gdy nie
macie co dać? Dajecie czy nie? Bo ja nie wiem jak się zachować, czuję się
głupio, a jak nic nie
dam to cały dzień czuję się dziwnie, jakby wyrzuty sumienia, czy co. Ktoś mi
kiedyś powiedział, że nie powinnam się tak czuć, bo nie mam obowiązku nikomu
nic dawać. Mam to daję, nie mam-nie daję i nie powinnam się tym gryźść. Nie
wiem. W każdym bądź razie zawsze mi głupio i w trakcie proszenia i potem.
Bardzo nie lubię tego uczucia. Dawanie też nie pomaga, bo wydaje mi się, ze
moze za mało dałam, a z drugiej strony, ze moze ktoś mnie naciąga.

Kasia
    • Gość: Malwina Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: *.abo.wanadoo.fr 11.07.02, 16:30
      dzialam na zasadzie feelingu : daje w odruchu albo nie. Zazwyczaj tak. Nie stawiam sobie pytania czy
      naciaga czy nie bo w jakim stanie trzeba byc zeby zebrac ???!!!
      Moj bankier mnie naciaga codziennie i 10000 X wiecej !
      • Gość: dodo system dodo ;-) IP: 209.226.65.* 11.07.02, 18:21
        daje wszystkim, co cos robia - graja, spiewaja, przedstawiaja sztuki. nawet jesli
        jest to marnej jakosci, doceniam starania.
        daje starym pijakom i wszystkim tym, ktorzy wygladaja na takich, co to chocby ich
        umyc, wytrzezwic i ubrac w drogie ubranie, to i tak ich szanse na "normalne"
        funkcjonowanie sa bliskie zeru.
        mlodym nie daje chyba, ze graja, spiewaja itd.
        kazdemu zycze "have a nice day" (milego dnia) i zawsze jest mi to samo zyczone
        z usmiechem rowniez przez tych, ktorym nic nie dalam.
        moj system nie dzialal w biednych krajach (afryka, ameryka poludniowa) ale to juz
        zupelnie inna historia...
      • Gość: Kasia Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 12.07.02, 11:50
        Malwino,ci co naprawdę potrzebują ,mają za dużo dumy żeby żebrać, wyciągać rękę
        do MOPSu albo chodzić po mieszkaniach.Przeważnie robią to bezczelni , którzy
        nie mają skrupułów , żeby naciągać innych.
        • cyntia1 Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? 13.07.02, 01:39
          Masz pewno rację, ale ja kiedyś kiedy żebranie nie było jeszcze tak powszechne
          widziałam starszą panią, czyściutko ubraną z siatką na zakupy stojącą przy
          wejściu do sklepu z boku ze spuszczoną głową i wyciągniętą ręką i wiesz co do
          dziś mam ten widok przed oczami.

          Albo rumuńskiego chłopczyka, który spał skulony na chodniku w centrum Warszawy, a
          obok niego kilka szmatek i taki stary zakurzony aparat telefoniczny. No
          poryczałam się po prostu.

          A z tymi co proszą to moim zdaniem nierozwiązywalne, dlatego, że większość tych
          ludzi to naciągacze, którzy z żebrania nieźle żyją, ale niektórzy naprawdę są
          potrzebujący, tylko jak stwierdzić kto jest kto?

          Dlatego daję często, ale nie zawsze i powtarzam sobie w duchu, że nie naprawię
          całego zła tego świata i nie mam tyle żeby dać wszystkim.

          Pzdr:)
          • Gość: renka Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 13.07.02, 01:51
            Ja mam do czynienia z roznymi zbierajacymi na rozne potrzeby, a to na biedne
            dzieci, a to na szkole, a to na zaginionych. Zawsze daje, moze to byc tylko
            symboliczny dolar, ale widze, ze zawsze przyjmuja moj skromny dar z wdziecznoscia.
            • Gość: Kasia Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 13.07.02, 09:59
              A ja daję b.rzadko , od czasu jak zobaczyłam wyrzucony chleb , który dałam
              chłopcu proszącemu o jedzenie.Uprzedziłam się wtedy do żebrzących i tyle.Teraz
              wydaje mi się ,że każdy kto prosi , to naciągacz.Pewnie się mylę ale jak to
              sprawdzić? Nieraz widać gołym okiem.Np. kiedyś kobieta prosiła (domagała się)
              pieniędzy na podręczniki dla dzieci.Wyglądała na notoryczną alkoholiczkę , więc
              nie tylko nie dałam , ale zgasiłam ją propozycją ,że ten problem powinien jej
              rozwiązać wychowawca klasy (jej dzieci) a nie ja.Ale z kolei ostatnio zapłaciłam
              za ładnego pluszaczka ,które roznosiły b.miłe wolontariuszki i z czego dochod ma
              wspierać jakiś D.Dz.
        • Gość: Basia bezczelność i cwaniactwo! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.02, 20:19
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Malwino,ci co naprawdę potrzebują ,mają za dużo dumy żeby żebrać, wyciągać
          rękę
          >
          > do MOPSu albo chodzić po mieszkaniach.Przeważnie robią to bezczelni , którzy
          > nie mają skrupułów , żeby naciągać innych.

          Jest dokładnie tak jak pisze Kasia.
          Ja pracuje w MOPS-ie w nieduzym mieście i pamietam wiekszość naszych klientów.
          Moge z całą pewnością potwierdzić , ze te osoby ktore zebrza (kilka z nich ma
          swoje "rejony gościnne" w centrum Katowic) nie sa - relatywnie- w tak
          tragicznej sytuacji jak usiłują okazać.
          Ci naprawde potrzebujący nie obnosza sie wcale z swoimi problemami, do MOPS-u
          trafiaja z reguły przez przypadek a przepisy niestety są i dla tych skromnych i
          dla cwaniaków takie same ...
          zdarza mi sie dac pieniadze ale wylacznie osoba, ktore usiluja cos robic (np.
          graja)a nie biernie wyciagaja lape.
    • Gość: weronika Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: 195.82.189.* 13.07.02, 15:53
      ja przestałam miec złudzenia, ze trafie na naprawdę potrzebującego. Chętnie dam dla zbierajacych na
      dom dziecka albo na urzadzenia schoroniska dla bezdomnych. Natomiast na ulicznych żebraków jestem
      cięta. kiedys jak jeszcze byłam stydentka jakas babuna taka maleńka, skulona i biedniutka podeszła do
      mnie i poprosiła mnie o pieniadzena chcleb. dałam jej ostatnie pieniądze choc miałam potem kłopot z
      dojechaniem do domu. Dodam jeszcze że babinka była schludna, na reku miała pusta siateczke sprzed
      30 lat. ogolnie widok rozpaczliwy. Nie wyobrażacie sobie szoku jaki przeżyłam gdy dosłownie za chwile
      zobaczyłam przez szybe wystawową ja w sklepie monopolowym jak wydawała pieniądze na flaszke.
      Zostałam pozbawiona złudzen doszczętnie.
      Innym razem dałam złotówke i facet wział i powiedział pod nosem, eeee mało no ale trudno.
      Osobiście też poznałam człowieka który mieszkał jakis czas na ulicy i wiem ze jednak mało tak
      faktycznych ofar losu, a wile ludzi którzy tam chca życ.
      We Wrocławiu jest taki Pan ktorego wszyscy kojarza bo zawsze żebrze w centrum, ktorego nazywaja
      tańczący z wilkami bo siedzie z psiarnia. Jest on magistrem sztuki i wiele osob chciało mu pomóc ale on
      nie chciał. Wiec własciwie jaki sens ma dawanie kasy tym ludziom, nie wiem.
      Co do rumuńskich dzieci to jest bardzo przykre jakie one maja dziecnswo w czasie kiedy nasze dzieci
      mają bezpieczne domu i swoje łóżka z misiami. Tylko czy mój pieniężny dadtek cos zmieni w jego
      sytuacji, nastepnego dnia i tak wyjdzie na ulice. Może lepiej byłoby sie zająć rodzicami i zagonic ich do
      pracy.
      Kiedys tez w Gliwicahc widziałm kobiete z malenkim 2 miesiacznym dzieckiem, siedzaca na ziemi w
      trzaskajacym mrozie. Nowa wersja dziwczynki z zapałami z dodana pikanteria. Otóz za piec minut
      widziałam ja w restauracji, zamiawiającą sobie taki obiadek na ktory mnie nie było stac.
      ot zycie
      • uli Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? 13.07.02, 22:51
        również spotkały mnie tego typu historie, jedna jest nawet zabawna
        (powiedzmy...): kiedyś dawałam ludziom jedzenie- ktokolwiek by nie przyszedł
        cos ode mnie dostawał...po paru tygodniach zauważyłam że żebrzący nie chodzą do
        innych mieszkań- wsiadaja do windy, wysiadaja na moim piętrze i prosto do moich
        drzwi...była nawet taka pani, która chyba wracała z pracy, tak wygladała- było
        po 3, ona szła z torebką, wyciągnęła reklamóweczkę pod moimi drzwiami...no i od
        tej chwili postanowiłam porzucić ideały i nie jestem już stołówką społeczną.
        aczkolwiek mam okropne wyrzuty sumienia, jak widzę pewną babcię w centrum
        katowic, ktora klęczy i płacze, przerażają mnie również starowinki, które
        sprzedają na targu nieśmiertelniki po złotówce...boję się zestarzeć w polsce...

        bardzo nie lubie spotkań z cygankami, są b. agresywne, ich zachowanie nie ma
        nic wspólnego z opiewanym niegdyś przez młodopolskich artystów cygańskim stylem
        życia...
        to samo dotyczy rumunów- jak zauważyła weronika- moje datki nie zmienia ich
        sposobu na zycie, ja nie pomagam im wyjść na prostą- jestem ich ostatecznym
        celem w drabinie kariery, kariery, w której dzieci sa gadżetem do większych
        jałmużn...uwazam, że dawanie pieniedzy takim ludziom jest niemoralne.
        niepokoi mnie również inna sytuacja: to że dzieci z przecietnych rodzin (czyli
        1-2 kroki od ubóstwa?)czasem łażą po domach w niedzielę, są całkiem przyzwoicie
        ubrane, tak jakby zjadły obiad, w którym zabrakło deseru- więc same biora
        sprawy w swoje ręce...albo dzieci przed hipermarketami, które błagają o
        odwiezienie wózka, albo proszą o coś z zakupów (nie chcą np. bułek, mleka,
        jogurtu...)takie rzeczy jeża mi włos na głowie!!!
        • Gość: dodo Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: *.sympatico.ca 13.07.02, 23:11
          przykro mi sie czytalo kilka powyzszych postow. wiem, wiem - nie
          nalezy nikogo oceniac ale jednak...
          jesli chce komus dac, to po prostu daje. nie oceniam, co z tym pozniej
          zrobi.
          jezeli dla starego pijaka wazniejsza jest butelka wodki niz kawalek chleba,
          to bog z nim - moj datek da mu jeszcze kilka cieplych chwil (i lykow;-)) na
          tym swiecie. nie mnie oceniac wartosc tych chwil.
          podobnie z kims, kto zebrze a potem wszystkie zebrane pieniadze wyda
          w restauracji czy na cos kompletnie niepraktycznego - ja juz dalam, to juz
          nie sa moje pieniadze, co ta obdarowana osoba zrobi z moim datkiem, to
          kompletnie jej sprawa.
          czy ktos z was chcialby aby swiety mikolaj dyktowal wam jak mozecie
          korzystac z prezentow otrzymanych na gwiazdke?
          uwazam, ze jesli sie daje to wazne jest wlasnie owo danie a nie, co
          obdarowany z datkiem zrobi. to tez wolny czlowiek - ma prawo
          glodowac kosztem kupienia sobie np. bukietu roz czy apaszki na szyje.
          a jesli ktos zazdrosci zebrzacym, to przeciez zawsze mozna samemu
          usiasc pod jakims plotem i wyciagnac reke - argumenty o dorabianiu sie
          w ten sposob uwazam za conajmniej zaskakujace. nawet jezeli ktos w ten
          sposob zarabia na dobre(?) zycie, to czy to jest wlasnie ta "kariera"
          o jakiej wszyscy marzymy?
          • uli Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? 13.07.02, 23:58
            > czy ktos z was chcialby aby swiety mikolaj dyktowal wam jak mozecie
            > korzystac z prezentow otrzymanych na gwiazdke?

            z tego co pamiętam, mikołaj dawał prezenty tylko grzecznym dzieciom:-)

            > uwazam, ze jesli sie daje to wazne jest wlasnie owo danie a nie, co
            > obdarowany z datkiem zrobi.

            to znaczy, ze robisz to dla zasady, a nie ze względu na słuszność? ja to
            rozumiem, ale wolałabym dawać tym ludziom, którzy potrzebują, a nie tym, którzy
            np. wyrzucają chleb-prezent do śmietnika, nie obibokom.

            > a jesli ktos zazdrosci zebrzacym, to przeciez zawsze mozna samemu
            > usiasc pod jakims plotem i wyciagnac reke - argumenty o dorabianiu sie
            > w ten sposob uwazam za conajmniej zaskakujace. nawet jezeli ktos w ten
            > sposob zarabia na dobre(?) zycie, to czy to jest wlasnie ta "kariera"
            > o jakiej wszyscy marzymy?

            wiesz, to jest moja subiektywna ocena- nie podoba mi się, ze zdrowi, młodzi
            ludzie 'pijawkują' na innych, z góry rezygnują z 'normalnego zycia' swoich
            rodzin, dzieci...wiem, że to jest ich nisza społeczna, ich wybór, i mnie nic do
            tego, ale przecież nie muszę tego akceptować, a tym bardziej wspierać.
          • Gość: Kasia Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 14.07.02, 23:22
            Wiesz dodo,chyba przesadziłaś.Kto tu zazdrości żebrzącym ich "pracy" , że
            wysyłasz go pod płot aby ich naśladował? I skąd ty jesteś że dziwią cię
            argumenty o zarabianiu na życie w ten sposób?Bo chyba nie z Polski. Tutaj
            żebranie może przynosić całkiem niezłe pieniądze.Ale chyba nikt nie myśli o
            zazdrości.To właśnie takich ludzi mamy na myśli mówiąc o bezczelności i
            cwaniactwie.A poza tym dając pijakowi nie myślisz że wódka którą kupi za twoją
            forsę , może być ostatnią w jego życiu? A ty mu w tym pomagasz ( w
            przeniesieniu się na tamten świat).Ja wolę dać na D.Dz niż alkoholikowi który
            przechla.
            Oj , lepiej rzeczywiscie nie oceniaj tych postów.
            • Gość: Nell Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 17:55
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > Wiesz dodo,chyba przesadziłaś.Kto tu zazdrości żebrzącym ich "pracy" , że
              > wysyłasz go pod płot aby ich naśladował? I skąd ty jesteś że dziwią cię
              > argumenty o zarabianiu na życie w ten sposób?Bo chyba nie z Polski. Tutaj
              > żebranie może przynosić całkiem niezłe pieniądze.Ale chyba nikt nie myśli o
              > zazdrości.To właśnie takich ludzi mamy na myśli mówiąc o bezczelności i
              > cwaniactwie.A poza tym dając pijakowi nie myślisz że wódka którą kupi za
              twoją
              > forsę , może być ostatnią w jego życiu? A ty mu w tym pomagasz ( w
              > przeniesieniu się na tamten świat).Ja wolę dać na D.Dz niż alkoholikowi który
              > przechla.
              > Oj , lepiej rzeczywiscie nie oceniaj tych postów.

              Mnie tez jakos obchodzi, co sie stanie z moimi pieniedzmi, ktore ofiarowalam
              zebrakowi. Nie chce, by to co ofiaruje dziecku, zebrajacemu przy
              hepermarkecie,zamiast na jego potrzeby, szlo na alkohol dla tatusia, by
              zachlewal sie na smierc, a syn biegal po miescie i kolowal piniazki dla
              tatusia, bo ten inaczej nie wpusci go do domu. To tak, jakbym sama wspierala
              ten proceder wykorzystywania dzieci w wyludzaniu pieniedzy od
              przechodniow.Bulka, chleb, mleko, czemu nie, ale pieniadze nigdy. Nie daje tez
              nigdy pieniedzy narkomanom, nie chce by za moje pieniadze kupili dzialke,
              ktora skazuje ich na powolne umieranie.
    • _blondynka Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? 14.07.02, 00:06
      ktoś kiedyś powiedział:
      żebrzący zamieniają mnie w zwierzę:
      jak dam - czuję się jak jeleń
      jak nie dam - czuję się jak świnia

      blisko mi do tego tekstu

      ale częściej wolę być jeleniem
      gdzieś tam we mnie jest: jeśli naprawdę potrzebuje - powinnam pomóc
      jeśli oszukuje - grzech spływa na niego
      • cyntia1 Popieram całkowicie! 14.07.02, 23:44
        Śliczne zdanko, a pod resztą podpisuję się w 100% procentach.

        Pewnie, podobnie jak ja, w innych sprawach też przyjmujesz założenie, że
        krzywda, którą Ci wyrządzono jest problemem osoby, która Cię krzywdzi, a nie
        Twoim.

        Ktoś to nazwie cierpiętnictwem, ktoś inny frajerstwem, a ja po prostu wiem, że
        to mi pomaga nie rozpamiętywać doznanych krzywd, a przechodzić nad nimi do
        porządku dziennego.

        Troche to nie na temat, ale musiałam Ci odpisać, bo to co napisalaś jest
        również bardzo "moje", a chyba niewiele osób myśli w ten sposób.
        (Rym mi wyszedł niechcący)

        Pzdr serdeczne :)))
    • kamfora Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? 14.07.02, 09:19
      Dawac jest zawsze przyjemniej, niz brac. Czlowiek sie sobie taki
      wspanialy wydaje...Jakby tak dobrze pogrzebac w tych zakamarkach
      (pod)swiadomosci, to moze znalazloby sie i jakies pragnienie, zeby ta
      zlotowka rzucona zebrakowi w przyplywie hojnosci - zmienila go,
      zeby zjawil sie kiedys i dziekowal za "ocalenie zycia"?...
      (o sobie mowie, zeby nie bylo jakichs domyslow, obrazy, itp ;-)

      Ja przewaznie daje: harcerzom, grajkom ulicznym, matkom z malymi dziecmi
      i wspieram koscielne akcje charytatywne.
      Byc moze nieraz "daje sie nabrac"...
      Ale staram sie pamietac, (staram sie, mimo, ze nie zawsze sie udaje)
      ze wsparcie jest wlasciwie nakazem/obowiazkiem mojej wiary.

      Gdy ludzie prosili Chrystusa o pomoc - On nie mowil
      "opowiedz mi wszystko dokladnie", zeby sprawdzic, czy ktos NAPRAWDE
      potrzebuje tej pomocy. Chrystus pytal:"co chcesz, zebym uczynil?"

      I z tym patetycznym akcentem
      zycze Wszystkim milej niedzieli!


      • malwinamalwina Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? 15.07.02, 10:35
        duma ma tyle do zebrania co piesc do nosa !
        duma ima sie osobowosci - np dla mnie zebranie wydaje sie ostatecznoscia i gdzies tam mysle sobie ze aby
        nakarmic moje dziecko, w tragicznej ostatecznosci wolalabym napasc na bank. Kazdy ma charakter jaki ma
        i moze dobrze bo gdyby wszyscy zebracy mysleli jak ja ....
        G...mnie obchodzi na co te pieniadze pojda - a jesli na alkohol, wspolczuje tym bardziej bo jestem z tych
        ktorzy traktuja alkoholikow jako bardzo chorych, pozalowania godnych ludzi, niezdolnych do trzymania
        lejcow zycia...
        Jeszcze by tego brakowalo zebym komus dyktowala co on ma z ta mizerna zlotowka zrobic ! to dopiero
        bylaby zadza wladzy z mojej strony !
        A jesli zobacze kobiete ktora zebrala w restauracji to bede ZADOWOLONA bo nie posiadam zadnego
        pragnienia aby widziec ja wiecznie w sytuacji podporzadkowania, nizszosci - jesli jest w restauracji tzn ze ja
        i inni dobrze zrobilismy dajac jej te grosze !
        Alkoholicy i inni marginesowi to inna sprawa ktora przekracza pojecia oceny, sadu - ja nic nie sadze - jest
        mi smutno - i nic nie musze wiedziec z ich zycia ! - pilnuje aby to pragnienie dyrygowania innymi i
        wykorzystywania mojej jakze malej przewagi nie zapanowalo nad moim mozgiem i sercem.
        I nigdy przenigdy nie uwierze ze zebracy robia to z czystej przyjemnosci i w rzeczywistosci tej forsy nie
        potrzebuja (niedlugo mi powiecie ze sa bogatsi ode mnie !)
        Wyjatek czynie dla cyganow - bo tu mercedesy ostatni model maja albo karawany za pol miliona i to jest
        jeden z ich sposobow zycia....
        wydaje mi sie ze place dostatecznie moja praca na luksusy innych i dorzucac nie musze
        • Gość: Nell Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 18:07
          malwinamalwina napisała:

          > duma ma tyle do zebrania co piesc do nosa !
          > duma ima sie osobowosci - np dla mnie zebranie wydaje sie ostatecznoscia i
          gdzi
          > es tam mysle sobie ze aby
          > nakarmic moje dziecko, w tragicznej ostatecznosci wolalabym napasc na bank.
          Kaz
          > dy ma charakter jaki ma
          > i moze dobrze bo gdyby wszyscy zebracy mysleli jak ja ....
          > G...mnie obchodzi na co te pieniadze pojda - a jesli na alkohol, wspolczuje
          tym
          > bardziej bo jestem z tych
          > ktorzy traktuja alkoholikow jako bardzo chorych, pozalowania godnych ludzi,
          nie
          > zdolnych do trzymania
          > lejcow zycia...
          > Jeszcze by tego brakowalo zebym komus dyktowala co on ma z ta mizerna
          zlotowka
          > zrobic ! to dopiero
          > bylaby zadza wladzy z mojej strony !
          > A jesli zobacze kobiete ktora zebrala w restauracji to bede ZADOWOLONA bo nie
          p
          > osiadam zadnego
          > pragnienia aby widziec ja wiecznie w sytuacji podporzadkowania, nizszosci -
          jes
          > li jest w restauracji tzn ze ja
          > i inni dobrze zrobilismy dajac jej te grosze !
          > Alkoholicy i inni marginesowi to inna sprawa ktora przekracza pojecia oceny,
          s
          > adu - ja nic nie sadze - jest
          > mi smutno - i nic nie musze wiedziec z ich zycia ! - pilnuje aby to
          pragnienie
          > dyrygowania innymi i
          > wykorzystywania mojej jakze malej przewagi nie zapanowalo nad moim mozgiem i
          se
          > rcem.
          > I nigdy przenigdy nie uwierze ze zebracy robia to z czystej przyjemnosci i w
          rz
          > eczywistosci tej forsy nie
          > potrzebuja (niedlugo mi powiecie ze sa bogatsi ode mnie !)
          > Wyjatek czynie dla cyganow - bo tu mercedesy ostatni model maja albo karawany
          z
          > a pol miliona i to jest
          > jeden z ich sposobow zycia....
          > wydaje mi sie ze place dostatecznie moja praca na luksusy innych i dorzucac
          nie
          > musze

          A nie wydaje ci sie, ze gdy dasz ta zlotowke zebrajacemu dziecku, ktore na
          ulice poslali zachlewajacy sie, potzrebujacy na alkohol rodzice, lub
          skorzystasz z uslug przydroznej tirowki(jakbys byla facetem), ktora biciem i
          innymi metodami zmuszona jest do prostytucji...nie wydaje ci sie, ze wspierasz
          ten proceder?
          Tu nie chodzi o to, ze ktos, kto interesuje sie ofiarowanymi przez siebie
          pieniedzmi, chce miec wladze nad zebrakami...
          Tu chodzi o proceder wykorzystywania jednostek slabszych przez silniejsze,
          ktore wyciagaja profity z ich ponizenia...
          • Gość: dodo slowo po niedzieli od starego ateisty :-) IP: *.sympatico.ca 15.07.02, 18:55
            nie sadzcie abyscie nie byli sadzeni
            • nell26 Re: slowo po niedzieli od starego ateisty :-) 15.07.02, 18:58
              Gość portalu: dodo napisał(a):

              > nie sadzcie abyscie nie byli sadzeni
              nikt nikogo nie sadzi.
          • kamfora chyba sie troche zagalopowalismy ;-) 15.07.02, 20:32
            Gość portalu: Nell napisał(a):


            > A nie wydaje ci sie, ze gdy dasz ta zlotowke zebrajacemu dziecku, ktore na
            > ulice poslali zachlewajacy sie, potzrebujacy na alkohol rodzice, lub
            > skorzystasz z uslug przydroznej tirowki(jakbys byla facetem), ktora biciem i
            > innymi metodami zmuszona jest do prostytucji...nie wydaje ci sie, ze
            wspierasz
            > ten proceder?

            Mysle, ze wieksze "wsparcie" dla tego procederu jest udzielane przez
            takie czy inne uczestniczenie(lub brak) w wyborach do sejmu/senatu, niz
            przez nawet danie pijakowi na wino.
            (Tirowka to chyba nie na ten watek? chyba, ze w dawaniu datkow tez
            sie dopatrzylas jakiejs formy kupna/sprzedazy?)

            Ale mam takie pytanie. Czy hojniejsi jestescie, gdy jestescie sam na
            sam z zebrzacym i nikt was nie widzi, czy raczej wtedy,
            gdy idziecie w grupie?

            Takie tylko retoryczne pytanie...
            • Gość: Nell Re: chyba sie troche zagalopowalismy ;-) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 21:05
              "Tirowka to chyba nie na ten watek? chyba, ze w dawaniu datkow tez
              sie dopatrzylas jakiejs formy kupna/sprzedazy?)"
              Juz wyjasniam, myslalam, ze widziana przeze mnie analogia jest jasna.
              Tirowka ma sie tak do np.zebraka, np. dziecka zebrzacego pod hipermarketem, ze zarowno w jednym
              przypadku jak i drugim jest jakis proceder, bardzo naganny- tzn. wykorzystywanie slabszego, przez
              silniejszego, do wykonywania, takich a nie innych czynnosci. Tak wiec tirowka jest zmuszana biciem,
              kopaniem, zabraniem paszportu szantazem do prostytucji przez alfonsa, a mezczyzni korzystajac z jej
              uslug wspieraja ten proceder. Dzieci zebrajace na ulicach sa rowniez wysylane do tej "pracy", przez
              silniejszego, tzn. przez rodzicow, ktorzy szantazem- np. "darmozjadzie- jezeli nie przyniesiesz do domu tyle
              i tyle pieniedzy, to nie wpuszcze cie do domu", egzekwuja takie zachowanie dziecka i podobnie jak alfons
              , spijaja cala smietanke, z tego procederu. A my dajac nawet zlotowke takiemu dziecku, wspieramy ten
              proceder, czyli wykorzystywanie dzieci, i sparwiamy, ze to sie rozprzestrzenia..Lepiej takim dzieciom dac
              np. chleb lub inna rzecz do jedzenia, ale i tu nie mamy pewnosci, czy dziecko nie zaniesie danej rzeczy do
              sklepu i jej nie sprzeda, by tatus mogl lezec do gory brzuchem i mial na tanie wino.
              • kamfora Re: chyba sie troche zagalopowalismy ;-) 15.07.02, 21:56

                Jakaz w tym analogia? Czy kupujac owoce od przydroznego handlarza
                masz na celu wsparcie go, czy tez zrobienie dobrego interesu przez obie strony?
                Mysle, ze to drugie.

                I naprawde nie widze podobienstwa w dobrym czynie, (jakim niewatpliwie
                jest gest dania datku/jalmuzny) do platnego sexu.

                Jezeli komus zal jest, zeby nie zmarnowaly sie jego ciezko zarobione
                zlotowki - to przeciez nie musi dawac.
                Ale dobrze jest sobie uswiadomic wlasnie to - a nie dorabiac ideologie,
                kiedy trudno zasnac.

                Takie problemy nie sa wymyslem naszych czasow. Od zawsze byli ludzie,
                ktorzy zarabiali na swoje zycie, jak i tacy, ktorzy napadali na nich,
                zeby wyrwac im to, co zarobili. I byli tez tacy, ktorzy
                prosili o wsparcie. Bo nie byli w stanie z takiego czy innego powodu
                zarobic, ale tez nie chcieli sila.

                Jak to zmienic? To inna bajka.
                Ale tak, jak nie jest metoda zamykanie sklepu, zeby nie bylo kolejek,
                tak nie zlikwiduje problemu zebractwa zaniechanie dawania datkow.

                Ale to oczywiscie moje zdanie.
                • Gość: Nell Re: chyba sie troche zagalopowalismy ;-) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 22:05
                  kamfora napisała:

                  >
                  > Jakaz w tym analogia? Czy kupujac owoce od przydroznego handlarza
                  > masz na celu wsparcie go, czy tez zrobienie dobrego interesu przez obie strony?
                  >
                  > Mysle, ze to drugie.
                  >
                  > I naprawde nie widze podobienstwa w dobrym czynie, (jakim niewatpliwie
                  > jest gest dania datku/jalmuzny) do platnego sexu.
                  >
                  > Jezeli komus zal jest, zeby nie zmarnowaly sie jego ciezko zarobione
                  > zlotowki - to przeciez nie musi dawac.
                  > Ale dobrze jest sobie uswiadomic wlasnie to - a nie dorabiac ideologie,
                  > kiedy trudno zasnac.
                  >
                  > Takie problemy nie sa wymyslem naszych czasow. Od zawsze byli ludzie,
                  > ktorzy zarabiali na swoje zycie, jak i tacy, ktorzy napadali na nich,
                  > zeby wyrwac im to, co zarobili. I byli tez tacy, ktorzy
                  > prosili o wsparcie. Bo nie byli w stanie z takiego czy innego powodu
                  > zarobic, ale tez nie chcieli sila.
                  >
                  > Jak to zmienic? To inna bajka.
                  > Ale tak, jak nie jest metoda zamykanie sklepu, zeby nie bylo kolejek,
                  > tak nie zlikwiduje problemu zebractwa zaniechanie dawania datkow.
                  >
                  > Ale to oczywiscie moje zdanie.

                  A ty myslisz, ze te dzieci chca zebrac na tych ulicach? Czy nie wiesz, ze sa one do tego zmuszane?
                  A tirowki? W wiekszosci przypadkow sa tez zmuszane do prostytucji i szantazowane.
                  Nie chce mi sie rozpisywc na ten temat, bo i tak tego nie rozumiesz.
              • Gość: Nell Re: chyba sie troche zagalopowalismy ;-) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 22:00
                Jeszcze chcialam dodac, ze istnieja cale mafie zebracze, ktore organizuja sie i walcza miedzy soba o
                terytoria wplywow. Zeruja one na naszej naiwnosci i litosci. Czesto sie zdarza, ze osoba zebrajaca, to nie
                osoba potzrebujaca pomocy lecz obibok, dla ktorego zebry, to sposob na zycie i nie koniecznie na kupno
                bukietu róz:)). Jezeli chcemy wspierac, to wspierajmy domy dziecka, lub pomagajmy biednym ludziom z
                naszego otoczenia, sasiadom. Do mojego synka przychodzi bawic sie, 7 letnia dziewczynka, jedna z
                dwanasciorga rodzenstwa. Bywaja dnie, kiedy caly czas siedzi u nas, je z nami posilki. Jej
                rodzice srednio sie nia interesuja, oboje zyja z zapomog( groszowa sprawa)Pomagam tej dziewczynce w
                lekcjach. Wole pomoc temu dziecku, niz komus , kto zeruje na mojej naiwnosci.
                • kamfora :-))) 15.07.02, 22:05
                  Gość portalu: Nell napisał(a):

                  > Jeszcze chcialam dodac, ze istnieja cale mafie zebracze, ktore organizuja sie
                  i
                  > walcza miedzy soba o
                  > terytoria wplywow. Zeruja one na naszej naiwnosci i litosci.

                  Tez czytalam takie ksiazki :-))))
                  • Gość: Nell Re: :-))) IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 22:09
                    kamfora napisała:

                    > Gość portalu: Nell napisał(a):
                    >
                    > > Jeszcze chcialam dodac, ze istnieja cale mafie zebracze, ktore organizuja
                    > sie
                    > i
                    > > walcza miedzy soba o
                    > > terytoria wplywow. Zeruja one na naszej naiwnosci i litosci.
                    >
                    > Tez czytalam takie ksiazki :-))))


                    Nie o literature piekna mi chodzi, tylko o rzeczywistosc.
                    Przejrzyj na oczy.
    • white.falcon Re: Jak radzicie sobie z żebrzącymi? 15.07.02, 22:24
      Z rodzimymi żebrzacymi jest rzeczywiście trudno. Ciężko odróżnić rzeczywistego
      potrzebującego od naciągacza.
      A z żebrzącymi rumuńskimi Cyganami jest tak - wiem to, gdyż mam, a raczej
      miewałam z nimi do czynienia na codzień. To jest interes rodzinny, prowadzony
      przez głowę rodziny. Mamusia rodzi jak najwięcej dzieci i wysyłają je na ulicę.
      W szczególnej cenie są niepełnosprawne w sposób widoczny dzieci. Czasem jedno z
      dzieci specjalnie jest przez rodziców okaleczane, by przynosiło wieksze zyski.
      Kiedyś rozmawiałam z taką rodzinką. Liczba dzieci - 12. Spytałam matkę, czy to
      najmniejsze na ręku to synek, czy córeczka. A ona - nie wiem. I rzeczywiście
      nie mogła sobie przypomnieć!!! Ale z nimi teraz będzie większy spokój - mogą
      swobodnie wyjeżdżać do krajów Europy Zachodniej, nie potrzebują już wiz i my
      przestaliśmy być dla nich atrakcyjni.
      Pozdrawiam:-)
      • Gość: Nell Do Kamfory IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 22:34
        white.falcon napisała:

        > Z rodzimymi żebrzacymi jest rzeczywiście trudno. Ciężko odróżnić rzeczywistego
        > potrzebującego od naciągacza.
        > A z żebrzącymi rumuńskimi Cyganami jest tak - wiem to, gdyż mam, a raczej
        > miewałam z nimi do czynienia na codzień. To jest interes rodzinny, prowadzony
        > przez głowę rodziny. Mamusia rodzi jak najwięcej dzieci i wysyłają je na ulicę.
        >
        > W szczególnej cenie są niepełnosprawne w sposób widoczny dzieci. Czasem jedno z
        >
        > dzieci specjalnie jest przez rodziców okaleczane, by przynosiło wieksze zyski.
        > Kiedyś rozmawiałam z taką rodzinką. Liczba dzieci - 12. Spytałam matkę, czy to
        > najmniejsze na ręku to synek, czy córeczka. A ona - nie wiem. I rzeczywiście
        > nie mogła sobie przypomnieć!!! Ale z nimi teraz będzie większy spokój - mogą
        > swobodnie wyjeżdżać do krajów Europy Zachodniej, nie potrzebują już wiz i my
        > przestaliśmy być dla nich atrakcyjni.
        > Pozdrawiam:-)

        Nadal nie wiedzisz analogii pomiedzy zebrajacymi dziecmi, a zmuszanymi do przydroznej prostytucji,
        dziewczynami z rosji i rumunii?? Kto spija cala smietanke z tego procederu? Dziewczyny, dzieci, czy moze
        alfonsi i rodzice zebrajacych dzieci? Im wiecej ludzi daje datki, tudziez korzysta z uslug, tym bardziei itratny
        interes.
        • Gość: Kasia Re: Do Kamfory IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 22:42
          Jeśli to prawda z tymi dziećmi , to jakiś horror!!"Rodziców" przez komin
          przepuścić za znęcanie się nad dziećmi.
          • Gość: Nell Kasiu IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 22:45
            Gość portalu: Kasia napisał(a):

            > Jeśli to prawda z tymi dziećmi , to jakiś horror!!"Rodziców" przez komin
            > przepuścić za znęcanie się nad dziećmi.
            To jest prawda.
            • white.falcon Re: Kasiu 15.07.02, 22:57
              Tak, niestety, ale prawda. Oni - ci rodzice - uznają to za dobro dla dziecka,
              niestety. I za własną korzyść:-(((
        • white.falcon Re: Do Kamfory 15.07.02, 22:54
          Analogia jest. Specjalnie nie ruszałam tematu przydrożnych dziewczyn, bo i z
          nimi mam do czynienia. To jest temat - rzeka, temat straszny. W ogóle, kwestia
          cudzoziemców w Polsce jest mało znana i początkowo sądziłam, jak zostałam
          przyjęta do pracy, że jest prosty, ale tak nie jest:-(
          • Gość: dodo jak tam z waszymi rachunkami? IP: *.sympatico.ca 15.07.02, 23:30
            a wiecie ile sie trzeba nazebrac na 14 osob (12 dzieci+mama i tata)?
            wrocmy do kwestii podstawowej - daje sie, bo ma sie chec dania. jesli chce sie
            naprawde(!) pomoc, to sa sposoby ale jak sie chce tylko szukac
            usprawiedliwienia dla swoich decyzji o niedawaniu, to sie uzywa wlasnie takich
            tam rumunsko-przydroznych opowiesci z mchu i paproci.
            i sumienie zaraz czystsze. czy aby na pewno?
            • white.falcon Re: jak tam z waszymi rachunkami? 16.07.02, 00:30
              Nie są to opowieści z mchu i paproci - jak to określiłeś, szanowny/a
              Kolego/żanko - a z mojej pracy zawodowej. Na codzień mam kontakt z tymi ludźmi.
              Oprócz żebrania Cyganie rumuńscy zajmują się handlem obnośnym, niestety
              kradzieżami i handlem dziećmi innych nacji, przyjeżdżających do Polski za
              chlebem. Owszem, są i ludzie "uczciwi", którzy tylko żebrzą - nie wykluczam
              tego. Właściwie, istnieje podział w specjalizacjach nieuczciwych cudzoziemców w
              naszym kraju. Nie jest to tajemnica, ale niewiele osób o tym wie. I tu,
              uprzedzam, nie mówie o normalnych, uczciwych gościach, przyjeżdżających do nas.
              N.p. Bułgarzy - pod ich opieką pozostaja panie przydrożne, które nie są
              Cygankami rumuńskimi (żadna Cyganka nie trudni się takim fachem - to wbrew ich
              zasadom!). Sa to Bułgarki, Rosjanki, Białorusinki, Ukrainki. Czeczeni -
              nielegalny przemyt ludzi, handel narkotykami. Ormianie - handel, w tym
              kradzionymi samochodami... Lista jest długa i bogata.
              Pozdrawiam:-)
              • Gość: dodo bardzo smutny post :-( IP: 209.226.65.* 16.07.02, 19:51
                white.falcon napisała:

                > Nie są to opowieści z mchu i paproci - jak to określiłeś, szanowny/a
                > Kolego/żanko - a z mojej pracy zawodowej. Na codzień mam kontakt z tymi
                ludźmi.
                >
                > Oprócz żebrania Cyganie rumuńscy zajmują się handlem obnośnym, niestety
                > kradzieżami i handlem dziećmi innych nacji, przyjeżdżających do Polski za
                > chlebem. Owszem, są i ludzie "uczciwi", którzy tylko żebrzą - nie wykluczam
                > tego. Właściwie, istnieje podział w specjalizacjach nieuczciwych cudzoziemców
                w
                >
                > naszym kraju. Nie jest to tajemnica, ale niewiele osób o tym wie. I tu,
                > uprzedzam, nie mówie o normalnych, uczciwych gościach, przyjeżdżających do
                nas.
                >
                > N.p. Bułgarzy - pod ich opieką pozostaja panie przydrożne, które nie są
                > Cygankami rumuńskimi (żadna Cyganka nie trudni się takim fachem - to wbrew
                ich
                > zasadom!). Sa to Bułgarki, Rosjanki, Białorusinki, Ukrainki. Czeczeni -
                > nielegalny przemyt ludzi, handel narkotykami. Ormianie - handel, w tym
                > kradzionymi samochodami... Lista jest długa i bogata.
                > Pozdrawiam:-)

                drogi bialy ptaku,
                dodo tez jest ptakiem choc juz zdecydowanie wytepionym wiec powinno nam sie byc
                latwiej porozumiec. ale nie jest.
                czytam, czytam ten twoj post i smutkiem mnie on napawa wielkim. pierwsza zasada
                jaka powinien sie kierowac przedstawiciel np. policji to "nie generalizowac" -
                to samo dotyczy ksiedza, lekarza, nauczyciela, nawet sprzedawcy butow!
                nie nalezy generalizowac w jakichkolwiek ocenach ludzi, skadkolwiek by ci
                ludzie nie byli. nie nalezy tez ich oceniac jesli nie jest sie gotowym
                do "ciagu dalszego". jezeli nie jestem w stanie pomoc 12-dzietnej rodzinie
                rumunskich cyganow, to nie moge sobie pozwolic na ocenianie ich zycia, moge
                jedynie dac cos z serca i isc swoja droga.
                to samo dotyczy wszelkich "mundurowych" - pilnowanie porzadku za pieniadze
                podatnika to dzialanosc scisle okreslona tym, za co podatnik jest sklonny
                placic. nie miesci sie w tym przyklejanie etykietek przedstawicielom
                poszczegolnych nacji.
                wrecz przeciwnie, to policja ma stac na strazy by nikt nikomu nie dokuczal, nie
                ublizal, nie robil krzywdy z powodu czyjegos pochodzenia.
                a tu co - rumuni tacy, bulgarzy owacy a czeczeni jeszcze inni - naprawde
                myslisz, ze wszyscy?
                czlowiek naprawde brzmi dumnie, rowniez wtedy gdy jest zebrzacym rumunskim
                cyganem.
                • Gość: Malwina Re: bardzo smutny post :-( IP: *.abo.wanadoo.fr 18.07.02, 08:51
                  solidarne usciski dla dodo
    • Gość: kamfora Prawdy i...poprawdy? IP: 62.29.248.* 16.07.02, 07:50

      Temat tego watku jest "Jak SOBIE radzicie z zebrzacymi, a nie jak INNYM
      radzicie.;-)

      Wiec jeszcze powiem o sobie.
      O ile dosyc dobrze radze sobie z zebrzacymi na ulicach, czy tez
      proszacymi o datki w jakis inny sposob (w sensie psychicznym sobie radze)
      o tyle mam wielki problem z czym innym, od dawna.

      Chodzi o rencistow, ktorzy rente "zalatwili" sobie poprzez lapowke,
      (mowia o tym zreszta otwarcie), a takze o ludzi, ktorzy ida na chorobowe,
      bo nie chce im sie pracowac. ( a najchetniej poszliby "na rente")
      Zawsze mialam dylemat moralny, jak mam tlumaczyc synowi, dlaczego
      ktos z bliskich znajomych/krewnych tak postepuje.
      (Z obcymi jest mniejszy problem ;-)
      Dla mnie to jest zebractwo, ale zakamuflowane. I o ilez wiecej prawdy jest
      w czlowieku, ktory staje na ulicy z wyciagnieta reka, od tego, ktory
      wyciaga reke po pieniadze "od wszystkich, czyli od nikogo" i patrzy z gory
      na zebraka.

      To takie moje..."delirium" ;-)

      • Gość: Malwina Re: Prawdy i...poprawdy? IP: *.abo.wanadoo.fr 16.07.02, 09:51
        naiwnosc i dobre serce ! te pojecia sa wasze !
        do naiwnosci mi daleko i naprawde nikt z was tymi przykladami nie nauczy mnie czegokolwiek bo wiem od
        dawna, a dobrego serca nie mam ! Tzn nie daje tych groszy zeby moc spac spokojnie i powiedziec sobie
        jaka to ja jestem dobra ! nie musze widziec biedy w okol by zdac sobie sprawe ze moje wlasne zycie jest
        rajem i ooooo ! jakze wyzej stoje na drabinie spolecznej ! Wprost przeciwnie : mysle ze kazdemu moze
        zdarzyc sie wszystko - czasem wystarczy nieszczesliwy zbieg okolicznosci. Naiwne jestescie faktycznie
        wy - pod jakas dziwna protekcja swieta ! i w waszym rozumowaniu stawiacie sie poza (ponad !) zyciem
        marginesu - tak szczerze mowiac to ci zebrzacy i inni biedni nie wygladaja w waszych oczach na ludzi -
        najwyzej na pod- ludzi. Mnie to szokuje." Dobre uczucia" kapia z waszych zdan prawie jak w filmie
        amerykanskim o gwiazdorze i milionerze i dorabiacie moralne teorie jak skarpetki na drutach do kazdego
        czynu waszego zycia. A gdyby tak byc uczciwszym ????
        Nikt was nie zmusza do dawania ! to nie podatki ! nie chcesz -nie mozesz (zdarzylo mi sie nieraz !) - nie
        dawaj tylko, litosci, nie dosztukowuj mi tu bzdur o tirowkach ktore w dodatku sa dla mnie obrazliwe ! bo
        porownuja moj bezinteresowny czyn (nie wierze w raj !) z brudnym kontraktem handlowym opartym na
        eksploitacji !
        Taaak, te rodziny wykorzystuja dzieci, mafie wykorzystuja inwalidow ale cos tam z tych groszy na ich
        przezycie kapie, cos tam jedza, za cos sie ubieraja - to mi wystarczy !
        Moglabym wam powiedziec ze uczestniczycie w katowaniu tych dzieciakow i kobiet nie dajac ! bo gdy nie
        przyniosa pieniedzy, sa bite ! ale nie bede sie poslugiwac demagogicznymi argumentami.

        Bede uczciwa : przeszlam przez te wszystkie etapy wahania i pytania przez lata - tak jak i wy. i doszlam
        do
        dzisiejszego wniosku : nie zarabiam na aureole (nie pasuje do rogow ;-) , daje bo czuje sie solidarna, zreszta
        nawet to i za duzo powiedziane - daje 5 groszy bo je mam . Koniec kropka.
        • Gość: Nell Re: Prawdy i...poprawdy? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 10:13
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > naiwnosc i dobre serce ! te pojecia sa wasze !
          > do naiwnosci mi daleko i naprawde nikt z was tymi przykladami nie nauczy mnie c
          > zegokolwiek bo wiem od
          > dawna, a dobrego serca nie mam ! Tzn nie daje tych groszy zeby moc spac spokojn
          > ie i powiedziec sobie
          > jaka to ja jestem dobra ! nie musze widziec biedy w okol by zdac sobie sprawe z
          > e moje wlasne zycie jest
          > rajem i ooooo ! jakze wyzej stoje na drabinie spolecznej ! Wprost przeciwnie :
          > mysle ze kazdemu moze
          > zdarzyc sie wszystko - czasem wystarczy nieszczesliwy zbieg okolicznosci. Naiwn
          > e jestescie faktycznie
          > wy - pod jakas dziwna protekcja swieta ! i w waszym rozumowaniu stawiacie sie p
          > oza (ponad !) zyciem
          > marginesu - tak szczerze mowiac to ci zebrzacy i inni biedni nie wygladaja w wa
          > szych oczach na ludzi -
          > najwyzej na pod- ludzi. Mnie to szokuje." Dobre uczucia" kapia z waszych zdan p
          > rawie jak w filmie
          > amerykanskim o gwiazdorze i milionerze i dorabiacie moralne teorie jak skarpetk
          > i na drutach do kazdego
          > czynu waszego zycia. A gdyby tak byc uczciwszym ????
          > Nikt was nie zmusza do dawania ! to nie podatki ! nie chcesz -nie mozesz (zdarz
          > ylo mi sie nieraz !) - nie
          > dawaj tylko, litosci, nie dosztukowuj mi tu bzdur o tirowkach ktore w dodatku s
          > a dla mnie obrazliwe ! bo
          > porownuja moj bezinteresowny czyn (nie wierze w raj !) z brudnym kontraktem han
          > dlowym opartym na
          > eksploitacji !

          To nie sa bzdury, chyba, ze bzdura jest kazda rzecz, ktora wykracza poza kres twego rozumowania
          Te zebrajace dzieci, czasami umyslnie okaleczane, by wzbudzac litosc, bys rzucila im pieniazek, tez sa
          eksplatowane przez swych rodzicow...A ty swa litoscia nakrecasz ten proceder...

          > Taaak, te rodziny wykorzystuja dzieci, mafie wykorzystuja inwalidow ale cos tam
          > z tych groszy na ich
          > przezycie kapie, cos tam jedza, za cos sie ubieraja - to mi wystarczy !
          > Moglabym wam powiedziec ze uczestniczycie w katowaniu tych dzieciakow i kobiet
          > nie dajac ! bo gdy nie
          > przyniosa pieniedzy, sa bite ! ale nie bede sie poslugiwac demagogicznymi argum
          > entami.
          >
          > Bede uczciwa : przeszlam przez te wszystkie etapy wahania i pytania przez lata
          > - tak jak i wy. i doszlam
          > do
          > dzisiejszego wniosku : nie zarabiam na aureole (nie pasuje do rogow ;-) , daje
          > bo czuje sie solidarna, zreszta
          > nawet to i za duzo powiedziane - daje 5 groszy bo je mam . Koniec kropka.
          • Gość: Malwina Re: Prawdy i...poprawdy? IP: *.abo.wanadoo.fr 16.07.02, 10:44
            i bzdury w dalszym ciagu !
            nie dawaj mi lekcji bom nie twoja uczennica !
            ty dajesz z litosci !
            ja nie !
            w kazdym razie napewno nie w twoim ciasnym pojeciu !
            litosc nie ma tu nic do robienia ! a twoje argumenty sa agresywne i demagogiczne !
            Nie jestem klientem prostytutki, nic nie nakrecam i nie czuje sie odpowiedzialna za stan swiata a jeszcze
            mniej polski ! To nie ja tworze biede, zebrakow, mizernych rencistow, mafie, zlodziei, mordercow !
            Natomiast jesli nic nie robie aby na druga szalke cos wrzucic - czuje sie odpowiedzialna.
            Swiat i ludzie mnie interesuja ale nie moge brac na swoje barki odpowiedzialnosc za wszystkie
            niesprawiedliwosci i biedy !
            natomiast moge nie uczestniczyc w ogolnym gnoju i ewentualnie dodac krople pozytywnego z nadzieja
            (widze ze to faktycznie matka glupich) ze polaczy sie z innymi kroplami.
            • Gość: Nell Re: Prawdy i...poprawdy? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.07.02, 11:05
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > i bzdury w dalszym ciagu !
              > nie dawaj mi lekcji bom nie twoja uczennica !
              > ty dajesz z litosci !
              > ja nie !
              > w kazdym razie napewno nie w twoim ciasnym pojeciu !
              > litosc nie ma tu nic do robienia ! a twoje argumenty sa agresywne i
              demagogiczn
              > e !
              > Nie jestem klientem prostytutki, nic nie nakrecam i nie czuje sie
              odpowiedzialn
              > a za stan swiata a jeszcze
              > mniej polski ! To nie ja tworze biede, zebrakow, mizernych rencistow, mafie,
              zl
              > odziei, mordercow !
              > Natomiast jesli nic nie robie aby na druga szalke cos wrzucic - czuje sie
              odpow
              > iedzialna.
              > Swiat i ludzie mnie interesuja ale nie moge brac na swoje barki
              odpowiedzialnos
              > c za wszystkie
              > niesprawiedliwosci i biedy !
              > natomiast moge nie uczestniczyc w ogolnym gnoju i ewentualnie dodac krople
              pozy
              > tywnego z nadzieja
              > (widze ze to faktycznie matka glupich) ze polaczy sie z innymi kroplami.


              Nie wsciekaj sie tak..., lyknij sobie nerwosolku...to tylko forum.
              papapa

              • Gość: Malwina Re: Prawdy i...poprawdy? IP: *.abo.wanadoo.fr 16.07.02, 11:19
                mam sie dobrze :-)
                (wyobraz sobie jak to jest gdy sie denerwuje ;-)
                dzieki za troske o moje zdrowie.
                M.
                • anty Re: Prawdy i...poprawdy? 03.09.02, 08:22
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > mam sie dobrze :-)
                  > (wyobraz sobie jak to jest gdy sie denerwuje ;-)
                  > dzieki za troske o moje zdrowie.
                  > M.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja