paracetam.ol
27.05.05, 23:19
w skrocie:
znam faceta - 2 lata.
zachowuje sie jak normalny kochajacy facet. wszystko fajnie, pieknie itd.
schody zaczynaja sie gdy zadam jakiekolwiek pytanie czy najdelikatniejsza
prosbe o choc przyblizone definiowanie naszej znajomosci. jezy sie, ucieka,
nie chce czegokolwiek deklarowac.
dostaje momentami swira z powodu braku jakiegokolwiek bezpieczenstwa w tej
sytuacji.
facet jest DDA.
grzebac sie w tym czy uciekac?
cheteni namowilabym gona psychologa tylko nie umiem zdefiniowac "naszego"
problemu, z co za tym idzie uzyc przekonywujacych argumentow.
jakies pomysly?? poradzcie cos bo mi szkoda mojego zycia na tkwienie w takim
zawieszeniu.
dodam ze z mojej strony i taknei beda tochlodne kalkulacje bo strasznie mi zalezy.