grzebac sie czy nie...

27.05.05, 23:19
w skrocie:
znam faceta - 2 lata.
zachowuje sie jak normalny kochajacy facet. wszystko fajnie, pieknie itd.
schody zaczynaja sie gdy zadam jakiekolwiek pytanie czy najdelikatniejsza
prosbe o choc przyblizone definiowanie naszej znajomosci. jezy sie, ucieka,
nie chce czegokolwiek deklarowac.
dostaje momentami swira z powodu braku jakiegokolwiek bezpieczenstwa w tej
sytuacji.
facet jest DDA.
grzebac sie w tym czy uciekac?
cheteni namowilabym gona psychologa tylko nie umiem zdefiniowac "naszego"
problemu, z co za tym idzie uzyc przekonywujacych argumentow.
jakies pomysly?? poradzcie cos bo mi szkoda mojego zycia na tkwienie w takim
zawieszeniu.
dodam ze z mojej strony i taknei beda tochlodne kalkulacje bo strasznie mi zalezy.
    • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:23
      jak nie był u specjalisty na jakiej podstawie mówisz ze jest DDA?
      • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:25
        na podstawie jego ojca alkoholika - dowod namacalny.
        na podstawie jego zachowan - ocena subiektywna, byc moze bledna. oby...
        • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:29
          idź od niego w cholere bo go dodatkowo zdołujesz, szkoda faceta
          • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:31
            dlaczego?!? wytlumaczysz?
            • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:36
              nie chce mi sie, ale przyjmij to do wiadomosci. takie wnioski na forum jak dda
              są zbyt daleko posuniete. daj mu spokój
    • hubkulik Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:29
      Jak nie chce deklarowac, to uszanowac to i odpuscic sobie.
      Jak chcesz mozesz zaproponowac: "Moim zdaniem ta relacja to... Co Ty na to?"
      Moze cos odpowie.
      Tak czy owak nie narzucalbym sie.
      A co do zwiazku partnerskiego, to radzilbym tworzyc go z taka osoba ktora nie
      tylko wie czego chce, ale i chce tego samego (zwiazku z Toba).

      Pozdrawiam Hubert
      • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:35

        > Jak nie chce deklarowac, to uszanowac to i odpuscic sobie.
        Był czas ze odpuscilam, ale on nie chcial odpuscic. Błędne koło.
        > Jak chcesz mozesz zaproponowac: "Moim zdaniem ta relacja to... Co Ty na to?"
        > Moze cos odpowie.
        Nie odpowie - pytalam nie raz.
        > Tak czy owak nie narzucalbym sie

        >A co do zwiazku partnerskiego, to radzilbym tworzyc go z taka osoba ktora nie
        tylko wie czego chce, ale i chce tego samego (zwiazku z Toba).

        :) bardzo chetnie,ale to nie jest takie proste.
        • hubkulik Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:37
          Co nie jest proste?

          Pozdrawiam Hubert
          • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:43
            skumulowanie tych 3 rzeczy w jednym czlowieku i w we wlasciwym momencie: wie
            czego chce, chce zwiazku, chce zwiazku z toba.
            tu jest tak: nie wie czego chce, nie wie czy chce zwiazku, wie ze chce zebym
            byla duza czescia jego zycia.
            boje sie ze to za malo:(
            • hubkulik Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:51
              No to wyglada na to ze wasze cele nie sa zgodne. Bedziesz manipulowac, czy
              uszanujesz jego decyzje? Jak zapytasz czy zaproponujesz, to jeszcze nie
              manipulacja. Nie manipulacja jesli uszanujesz odpowiedz jaka by nie byla (tu
              brak odpowiedzi tez jest pewna odpowiedzia) - to jest proste. Bedzie nia
              zmuszanie go i czynienie wysilkow by zaspokoil Twoje pragnienia i oczekiwania -
              to moze byc skomplikowane.

              Pozdrawiam Hubert
              • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:56
                pewnie ze uszanuje.nawet dla wlasnego dobra. manipulacja jest czynnoscia
                energochlonna i wykanczajaca - nie chce mi sie:)
                brak odpowiedzi bylby wystarczajaca odpowiedzia gdyby nie przeczylo temu cale
                jego zachowanie. i tu jest pies pogrzebany.
                • psychopata.z.borderline [...] 27.05.05, 23:58
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • paracetam.ol Re: wie co robi idiotko 28.05.05, 00:03
                    spadaj honey bo mi zaburzasz przejrzystosc posta. buziaczki:)
                • hubkulik Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:11
                  Jezeli chcesz zbudowac zwiazek, to nie wystarczy Ci czytac co mowi zachowanie
                  partnera. Potrzebna (a nawet niezbedna) jest precyzyjna i jasna komunikacja
                  werbalna oraz jednoznaczna zgoda danego mezczyzny na zwiazek z Toba. Ja sam
                  pożądalem kilka co najmniej kobiet jednoczesnie szczerze kochajac je z calego
                  serca (o czym zapewne swiadczylo moje zachowanie). To nie znaczy jednak ze
                  bylismy w stanie z ktorakolwiek z nich stworzyc naprawde trwaly zwiazek. Potem
                  uswiadomilem sobie ze przypominaly mi matke z okresu mego wczesnego
                  dziecinstwa. Takie podobienstwo nie wystarcza do stworzenia i do checi
                  stworzenia zwiazku, chociaz moze spowodowac uczucie "zakochania" lub chec bycia
                  blisko tej kobiety (pewne przyciaganie).

                  Pozdrawiam Hubert
                  • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:25
                    ok ok. bardzo sie zgadzam. bajer polega na tym ze ten facet ma poprostu problemy
                    z komunikacja. to nei jest tak ze ja slysze to co chce uslyszec. on poprostu nie
                    umie precyzowac swoich mysli i uczuc. sadze ze po czesci przez chore relacje
                    rodzinne.
                    i to z tym chcialabym cos zrobic. w sumei to wszystko jedno do jakich wnioskow
                    on dojdzie - bede zadowolona jezeli beda jakiekolwiek, bo albo bede mogla pojsc
                    w swoja strone albo cos z nim budowac.
                    a jemu i taksie przyda umiejetnosc dogadania z samym soba - neizaleznie od
                    relacji ze mna.
                    krzywdze go tym, ze zachecam do dialogu z samym soba???eee nei sadze
        • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:37
          on nie jest pewny czy chce byc z toba a ty myslisz ze jest nienormalny

          nie jest
          • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:40
            nie kotku, on nie jest pewny czy umie z kimkolwiek byc bo mu boi sie zaleznosci
            od ludzi. ucina relacje gdy robia sie zbyt bliskie, a jednoczesnie teskni za
            bliskoscia i jej szuka.
            • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:42
              ale twoja go nie satysfakcjonuje, uswiadom to sobie a nie szukaj u niego
              defektów na siłe
              • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:44
                przeczytaj post powyzej do hubkulika.
                • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:44
                  nie interesuje mnie post Huberta
                  • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:46
                    wklejam skoro przekracza to twoje mozliwosci.
                    tu jest tak: nie wie czego chce, nie wie czy chce zwiazku, wie ze chce zebym
                    byla bardzo duza czescia jego zycia.
                    • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:47
                      jestes po.je..a jak lato z radiem
                      • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:50
                        wiesz moze i tak. ale przynajmniej nie jestem tak ograniczona jak ty.
                        moze sobie rzucic haslo: jestes qu... to nie problem. problemem moze byc
                        udowodnienie takie stanu rzeczy. dlatego pytalam czy umiesz wyjasnic. jak widze
                        nie bardzo.
                        • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:51
                          to ty masz DDA, nie on

                          on biedny nie wie jak sie od ciebie uwolnic, a ty sie doszukujesz innych
                          przyczyn
                          • oleena Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:52
                            ku..!
                            czy ty kobieto wiesz choć co znaczy DDA?
                            tego nie można mieć
                            • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:52
                              doskonale wiem wyobraz sobie i nie jest to to. o czym pieprzy autorka
                              • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:58
                                no to moze mnie o wielcy uswiadomicie. o ile nei uslysze zaraz ze wam sei nie
                                chce. coz troche wiecej wysilku niz rzucenie jednego bluzga
                                • oleena Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:01
                                  pytanie o DDA skierowałam do psychopaty, skłoniło mnie do tego użycie przez nią
                                  sformułowania mieć DDA
                                  • psychopata.z.borderline bo ja mam dda i borderline 28.05.05, 00:03

                                    • oleena Re: bo ja mam dda i borderline 28.05.05, 00:04
                                      DDA się nie ma, DDA się jest
                                  • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:08
                                    aa to sorry.
                                    wlasnei postanowilam zignorowac furiatke - borderline
                          • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:52
                            ja zniknelam na 3 mc z jego zycia.to on mnie szukal i reanimowal ta znajomosc.
                            • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:53
                              miał wyrzuty sumienia, niepotrzebne
                              • oleena Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:55
                                znasz go?
                                znasz autorkę postu?
                                skąd wiesz dlaczego do niej wrócił?
                                czemu tak łatwo oceniasz? przecież niedawno robiłaś z tego zarzut komuś innemu
                                na tym forum
                                • psychopata.z.borderline Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:57
                                  jest to oczywiste
                                  • oleena Re: grzebac sie czy nie... 27.05.05, 23:59
                                    dla mnie nie
                                    dlaczego dla ciebie jest oczywiste?
                                    • psychopata.z.borderline no bo tak 28.05.05, 00:01

                                  • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:01
                                    oczywiste???????? blagam powiedz. bo ja nie moge odkryc tego banalu juz kupe czasu.
                                    jak ja nie lubie ludzi dla ktorych zycie jest czarno-biale.dramatycznie wrecz
                                    nie lubie.
                                    • psychopata.z.borderline [...] 28.05.05, 00:02
                                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • zom.bi nie męcz się - znajdź łatwiejszego w obsłudze /nt 27.05.05, 23:56
      • psychopata.z.borderline Re: nie męcz się - znajdź łatwiejszego w obsłudze 27.05.05, 23:58
        fakt, szkoda faceta
      • zom.bi Re: nie męcz się - znajdź łatwiejszego w obsłudze 28.05.05, 00:04
        albo - godząc się na trud wielki - uratuj go dla swiata

        powodzenie, pozdrawiam
        • psychopata.z.borderline Re: nie męcz się - znajdź łatwiejszego w obsłudze 28.05.05, 00:04
          no wlasnie
        • paracetam.ol Re: nie męcz się - znajdź łatwiejszego w obsłudze 28.05.05, 00:10
          no chetnie. tylko jak. tu m.in. szukam recepty. liczac na doswiadczenie i lotny
          umysl borderline np:)
          • psychopata.z.borderline [...] 28.05.05, 00:10
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • psychopata.z.borderline chcac odejsc czasem warto zagrac poje..ca 28.05.05, 00:00
      inaczej nie pójdzie spokojnie
    • rozgwiazda1 Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:00
      Jesli facet jest niezdecydowany to znaczy,ze nie jest pewien swoich uczuc.Przez
      te 2 lata raczej mial czas zeby wszytsko sobie przemyslec,nie?
      Moim zdaniem zapytaj go wprost czego chce.Jesli nie bedzie w stanie ci
      odpowiedziec,to...szkoda czasu.Szukaj dalej.
      • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:05
        dokladnie. jeden niuans - ja go kocham i ciezko mi tak chlodno kalkulowac co eni
        znaczy ze zmuszona nei potrafie
    • zom.bi Re: nie bluznij pojebko 28.05.05, 00:11
      istna napisała:
      > Psychopatko, idź na "wątek do podbudowywania się nawzajem":)))

      odpowiadając na jej posty - współtworzysz ten... szukam słowa... rynsztok?
      • istna Re: nie bluznij pojebko 28.05.05, 00:14
        Jak widać nie ja jedna, wątek rośnie jak na drożdżach bez mojego udziału.
        Poza tym to niezły kontrast, dosrywanie gniewnej psychopatki i słodko-pierdzące
        "powiedzmy sobie coś miłego" w tamtym wątku:)
        • zom.bi Re: nie blu... 28.05.05, 00:19
          istna napisała:
          > Jak widać nie ja jedna, wątek rośnie jak na drożdżach bez mojego udziału.

          to że "nie Ty jedna" - nie zmniejsza Twojej odpowiedzialność

          ale wystarczy, bo zaraz będzie, że prawię morały i "a kim ty jesteś?"

          • istna Re: nie blu... 28.05.05, 00:22
            Zadne "a kim ty jesteś" tylko pokornie zwracam ci uwagę, że w chwili gdy się do
            mnie doczepiłeś, był to mój pierwszy post w tym wątku:)
            Ale jeśli myślisz, że zamierzam o tym dyskutować, to...
            Jestem w totalnie spolegliwym nastroju dziś:)
            • zom.bi Re: nie blu... 28.05.05, 00:25
              istna napisała:

              > Zadne "a kim ty jesteś" tylko pokornie zwracam ci uwagę, że w chwili gdy się do
              > mnie doczepiłeś, był to mój pierwszy post w tym wątku:)
              > Ale jeśli myślisz, że zamierzam o tym dyskutować, to...
              > Jestem w totalnie spolegliwym nastroju dziś:)


              i ja nie będę z tobą dyskutował

              odpowiadasz trollowi - nakręcasz go

              to wszystko, bye
    • oleena polecam uwadze Państwa... 28.05.05, 00:13
      czerwony kosz
      autorkę wątku przepraszam :)
      • paracetam.ol Re: polecam uwadze Państwa... 28.05.05, 00:15
        no dooobra sama klikne w ten kosz:)
    • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:14
      nie da sie calkiemzignorowac border?tak zeby jej posty nie wylazily mi na ekran?
      • oleena Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:15
        da się
        moje forum a następnie ukryj posty nieprzyjaciół, czy jakoś tak- 3/4 foruma
        zniknie ;)
        • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:20
          hmmm jakos mi to nie dziala.
          i jak "sympatycnie" oderwalam sei od rozwazan na cierpkie tematy zyciowe:)
          • oleena Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:22
            no widzisz! jakaś korzyść z psychoforumowania jest ;)
            najpierw trzeba wpisać nick nieprzyjaciela, może tego nie zrobiłaś?
            • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:26
              ooo zapomnialam i "first name" - psychopata. aprzeciez to powinno byc oczywiste:)
    • istna Re: nie bluznij pojebko 28.05.05, 00:15
      Powrzeszcz sobie lepiej na mnie, ja się nie przejmę:)
    • sweetnighter Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:37
      mnie się wydaje, że problem akurat zdefiniowałaś dosyć dobrze: lęk przed
      bliższym angażowaniem się, kompulsywna potrzeba niezalezności i zachowania
      emocjonalnego dystansu, strach przed rozczarowaniem czy zranieniem - to są
      objawy jednej z form nerwicy. nie pisałaś o tym, ale one mogą się manifestować
      również na innych polach np. wycofaniem się z wszelkiej rywalizacji, niechęcią
      wobec jakiegokolwiek przymusu. tutaj może pomóc tylko terapeuta, a spróbowac na
      pewno warto. jezeli to rzeczywiście jest nerwica, to twoje prośby i apele nic
      nie dadzą, bo to siedzi bardzo głęboko i choćby nie wiem jak chciał, sam - czy
      nawet z twoim wsparciem - sobie z tym nie poradzi. najpewniej są to lęki na tle
      urazów z z dzieciństwa.

      oczywiście jest jeszcze taka możliwość, że to ty odczuwasz jakiś neurotyczny
      lęk i nadmierną potrzebę bezpieczeństwa, dlatego oczekujesz ostatecznych
      deklaracji itp.
      • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:41
        podejrzewam ze jak to zwykla bywa prawda jest gdzies posrodku:)
        nie oczekuje ostatecznych deklaracji. oczekuje deklaracji poczatkowych tzn. czy
        probujemy co srazem zbudowac czy tez utrzymujemy relacje kolezenskie i ukladamy
        sobei zycie z innymi.
        jasne - terapeuta. tylko jak go do tego przekonac. facet swoj probelm dostrzega
        ale uwaza ze jest niewielki + notoryczne wykrecanie sie brakiem czasu.
    • jmx Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:38

      Hm, dla kochającej kobiety pytanie nie brzmi "czy grzebać" ale "jak" by
      osiagnąć spodziewany skutek. Myślę, że ten niuans pomiędzy deklarowaną miłością
      a brzmieniem tego sformułowania tak wyprowadził psychopatkę z równowagi ;)

      To jest trudny związek, bo nawet bez deklaracji z jego strony - trwa przecież.
      Napisałaś, że chętnie skorzystałabyś z pomocy psychologa ale on nie pójdzie.
      Idź sama. Problem leży w nim - wg Ciebie. Ale być może u psychologa dowiesz się
      jak postępować, jak rozmawiać, komunikować bez żalu i złości i nie wywołując
      poczucia winy u drugiej strony. A nawet podjąć decyzję by go rzucić w cholerę.
      Nic nie stracisz a możesz zyskać. Teraz mam wrażenie jesteście w impasie,
      odeszłaś, on Cię odszukał i przekonał do powrotu (jak?) i 'stara' sytuacja trwa
      nadal.
      • paracetam.ol Re: grzebac sie czy nie... 28.05.05, 00:46
        hmmmm na to nie wpadlam szczerze sie przyznam.
        jak przekonal? prosto. twierdzil ze kiedy odeszlam cos sobie uswiadomil, tesknil
        itd. wtedy cos niby deklarowal.jakis czas potem znow twierdzil ze "nie wie". i
        tak ta zabawa trwa juz jakis czas.
        a psychopatke mogla rownei dobrze zdenerwowac przypalona woda w czajniku - tak
        to bywa z furiatami:)
        • zom.bi ?????? 28.05.05, 04:06
          paracetam.ol napisała:
          > ... a psychopatke mogla rownei dobrze zdenerwowac przypalona woda w czajniku - tak to bywa z furiatami:)


          bawi Cię to ?????? - toś głupia

          a zawołaj jeszcze ze dwa razy, jak się tylko obudzi, to przyjdzie tu nabijać licznik śmieciem
        • zom.bi grzebac sie CZY wzrastać i wspierać ? 28.05.05, 05:37
          a dodam coś jeszcze, tym razem na temat - wg. mnie masz 3 wyjścia:

          1. od razu dać sobie z nim spokój i związać się z kimś mniej porypanym, a łatwiejszym w obsłudze (chyba, że wolisz taką wróblinę w garści)

          2. wziąć na siebie ten wieeeelki TRUD i próbować wspierać go w jego EMOCJONALNYM DOJRZEWANIU i wzrastać razem z nim przez kolejne lata (co nie znaczy, że masz cokolwiek zrobić zamiast niego)

          3. rzucać się i marudzić przez kolejne X miesięcy i lat


          którą bramkę wybierasz? myślę, że [2] odpada - zbyt dużo wstrętu i zniechęcenia czuć w słowie "grzebać" - co prawda miłość to potęga, ale to chyba nie ten wirtualny przypadek, tak czy inaczej - powodzenia, pa
          • paracetam.ol Re: grzebac sie CZY wzrastać i wspierać ? 29.05.05, 15:54

            > czuć w słowie "grzebać" - co prawda miłość to potęga, ale to chyba nie ten wir
            > tualny przypadek, tak czy inaczej - powodzenia, pa
            nie czepiajmy sie semantyki bo nie o to tu chodzi.
            wybralabym cheteni bramke nr 2. tylko JAK?? co dalej zeby nei skonczylo sie na
            wyborze? od czego zaczac? to tu mnie boli
    • znaawca poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 11:25
      Wątek został założony przez typową osobowość neyrotyczną.
      Ocena partnera jako osoby z syndromem DDA przyszła autorce bardzo łatwo, bo
      najlatwiej jest wystawić człowiekowi etykiete, oceniając go przez pryzmat jego
      przeszłości rodzinnej. Ale.. nie wiem, czy autorce wiadomo, że osoby z
      syndromem DDA często pakują sie w nieprzemyślane związki bez większych uczuć,
      bardzo szybko deklarując sie lub podświadomie marząc o szybkich deklaracjach
      drugiej striny. Syndromm DDA jest często u tych ludzi poważnym kompleksem- np.
      jestem DDA, więc powinienem/powinnam cieszyć sie, że kogoś takiego jak ja w
      ogóle ktokolwiek chce, cechuje je zaniżone poczucie własnej wartości.
      Skoro partner autorki nie składa deklaracji , a wręcz wymiguje sie od nich,
      oznacza, że nie jest pwny swoich uczuć i nei jest pewny tego, że chce spędzić z
      autorką życie. A Paracetam.ol jest na tyle wredna (patrz w poście o adminach
      DRAKULA), że stara sie w perfidny sposób wykorzystać jego sytuację rodzinną. Bo
      przecież jak to możliwe, że on, z rodziny skażonej alkoholem może wogóle
      wybrzydzac i nie składac ksiezniczce deklaracji.

      Problem wymagajacy terapeuty ma autorka, nie jej partner. Autorka jest typowa
      osobowoscia neurotyczna z lękiem podstawowym. Wykreowała sobie wyidealizowany
      obraz samej siebie, bardzo nierealistyczny kosztem tego człowieka (ktory z
      pewnoscia nie ma syndromu DDA).
      1. Naurotyczna potrzeba uczucia i uznania
      2. naeurotyczna potrzeba partnera
      3. potrzeba zamykania sie w granicach- autorka potrzebuje kogokolwiek, kto
      poświeci jej uwage, a od osoby z wyimaginowanym syndromem DDA myślała, że może
      sie spodziewac pełnego oddania, pomimo, że i tak nie byłaby do konca szcześliwa
      (na bezrybiu i rak ryba)
      4. Neutotyczna potrzeba władzy- czytaj kontroli, bo to taki typ
      5. Neurotyczna potrzeba wykorzystywania innych (wampir energetyczny-
      wspominalam)
      6. Neurotyczna potrzeba prestiżu- trudno ocenic, ale na pewno czytajac posty
      paracetam.pl
      7. Neurotyczna potrzeba podziwu własnej osoby- autorka od człowieka z syndromem
      DDA mogłaby tego oczekiwać

      Pozpstałe trudno ocenic

      Ale to nie ten facet ma problem
      • znaawca Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 11:45
        Poza tym stwierdzenie prawdziwego syndromu DDA, czy borderline czy depresji
        dwubiegunowej (ostatnio pojecia bardzo modne, które nabijaja kieszenie
        psychologom) jest bardzo trudne i nawet psychiatra ma problemy z ocena takich
        przypadłości. Objawy są bardzo podobne.

        Do psychiatrów czesto przychodzą ludzie, którym otoczenie nie mające pojęcia o
        psychice człowieja potrafi wmówić zaburzenie. Wampiry energetyczne potrzebują
        ofiar, jak ryby wody
      • grawitacja_sily_woli Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 19:35
        Słuchaj Znaaaaaaaaaaawcoo,

        większych bzdur jak twe wypociny nie czytałam już dawno.

        Zapamiętaj raz na całe życie,że to co czytasz w książkach nie musi mieć swojego
        potwierdzenia zawsze i wszędzie.
        Warto by także zaznaczać źródło z którego się korzysta. W tym przypadku to K.
        Horney "Neurotyczna osobowość naszych czasów".

        Dziwię się jak można było nie znając osoby powypisywać jej wszystko to, co
        wspomniana już terapeutka umieściła w swojej książce na podstawie NAOCZNYCH
        SPOTKAŃ Z PACJENTAMI.

        I nie próbuj nawet głupio się tłumaczyć ani oskarżać innych, bo napiszę ci do
        jakiego egzaminu i na którym roku studiów się przygotowywałeś, o
        znaaaaaaaaaawcooo :))))))))
        • psychopata.z.borderline Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 19:37
          znawca ma racje.
          • grawitacja_sily_woli Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 19:45
            psychopata.z.borderline napisała:

            > znawca ma racje.
            >

            Owszem, nie wykluczam racji w jakiejśtam mierze.
            Neguję jedynie pomijanie źródła z jakiego się korzysta i stawianie diagnozy na
            podstawie fusów z kawy czy wpisów na forum.
            • znaawca Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 19:50
              autorka wcześniej wystawiła diagnoze
        • znaawca Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 19:49
          NIe szukam potwierdzenia w książkach, chociaz nie powiem, nie mało ich w życiu
          przeczytalam. Problemy, które pojawiają sie na forum konfrontuje z dobrym
          psychiatrą, też z siostrą innego dobrego psychiatry. Oni to skutecznie
          weryfikują.
          Jak wiadomo, klasycy byli psychiatrami, po ukończonej medycynie.Współcześni
          psychiatrzy, ci dobrzy bazują głównie na nich i sie specjalizują. Wszystkie
          nowe teorie amerykańskich psychologów, wraz z wyrafinowanym nazewnictwie nie
          są dla nich niczym odkrywczym, są powielaniem, które często skutkuje tym, że
          ludzie zdrowi, pod wpływem mediów doszukują się "disorder".

          Przypadek autorki może byc równie dobrze projekcją. Bo z opisu, można również
          wywnioskować, że to ona cierpi na syndrom DDA prędzej niz opisywany przez nią
          gość. Gość z kolei moze byc wampirem energetycznym.
          • grawitacja_sily_woli Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:07
            Cudownie, że powołujesz się na psychiatrów.
            Zastanawia mnie jedynie fakt, iż ci wspaniali psychiatrzy potrafią wskazać
            podstawowe problemy człowieka na podstawie jego wpisów na forum.
            Oczywiście napisanych Twoimi rękami.

            Osobiście odebrałabym im prawo do wykonywania zawodu.
            No, ale nie mnie o tym decydować.
            • znaawca Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:09
              Nie ja jestem tym prowokatorem.
              A problemy opisywane przez prowokatora na forum realnie istnieja
              • grawitacja_sily_woli Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:13
                znaawca napisała:

                > Nie ja jestem tym prowokatorem.
                > A problemy opisywane przez prowokatora na forum realnie istnieja

                co naturalnie skłania Cię do popisywania się uzyskaną przez Ciebie wiedzą z
                książek
                przepisując co popadnie
                • znaawca Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:15
                  a co takiego przepisałam?
                  10 K.Horney znam na pamiec
                  • grawitacja_sily_woli Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:19
                    znaawca napisała:

                    > a co takiego przepisałam?
                    > 10 K.Horney znam na pamiec

                    kiedyś trzeba było przeczytać,
                    aby później cytować (nawet w punktach)
                    • znaawca Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:20
                      musiałam przeczytać, to logiczne przeciez. zapomnialam cudzysłowia, bo pisałam
                      szybko
                      • grawitacja_sily_woli Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:21
                        znaawca napisała:

                        > musiałam przeczytać, to logiczne przeciez. zapomnialam cudzysłowia, bo
                        pisałam
                        > szybko

                        wszyscy plagiatorzy mówią to samo
                        ;)
                        • znaawca Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:24
                          można było to inaczej opisać, ale po co szukac słów. cytaty brzmia bardziej
                          wiarygodnie
                          • grawitacja_sily_woli Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 28.05.05, 20:33
                            znaawca napisała:

                            > można było to inaczej opisać, ale po co szukac słów. cytaty brzmia bardziej
                            > wiarygodnie

                            Cytaty nie przerażają tak bardzo jak na pozór proste, ułożone na poczekaniu
                            zwroty. Umożliwiają zachowanie bezpiecznego dystansu emocjonalnego.
                            A ten jest niezbędny gdy mamy do czynienia z anonimowymi osobami z forum i ich
                            komentarzami.
                            Ponadto cytaty przyczyniają się do głębszej refleksji już po 'ochłonięciu'.

                            Zaznaczam, że to jedynie moje przemyślenia i można się z nimi nie zgadzać.
                            :)
                            • paracetam.ol Re: poterzebny terapeuta, zdecydowanie 29.05.05, 16:01
                              wlasnei tez bylam w szoku ze mozna tak kogos ocenic na podstawie paru postow.
                              czesc definicji ksiazkowych znaaaawcy:) pewnie pasuje w jakims stopniu. jak do
                              kazdego. czesc to totalna bzdura, ale nie chce mi sie tlumaczyc i prostowac bo
                              nie po to tu napisalam.
    • sofia8 Re: grzebac sie czy nie... 31.05.05, 17:18
      Psychopata nie rozumie istoty problemu.Sądzę, że inteligentna osoba,jaką
      jesteś, umie zdefiniować, czym jest DDA.Nie mogę w tej chwili odpowiedzieć na
      Twój list-jestem w pracy.Ale mam wiele przemyśleń.Po prostu Cię rozumiem.
      Wrócę tu w wolnej chwili a tymczasem trzymaj się ciepło!
Pełna wersja