Gość: inka_sama
IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl
11.07.02, 23:05
Ponoc w Nowym Jorku rodzi sie rekordowa liczba dzieci, kliniki pekaja w szwach.
Niektórzy tłumacza to związkiem z zamachem 11 września.
Wg jednej z teorii ludzie uświadomili sobie że moga stracić męża/żonę i nigdy
nie mieć juz dziecka bo za długo odkładali to na później - a chca miec dziecko
właśnie z ta ukochaną osoba. Sami też mogą zginąć i j.w.
Chca unieśmiertelnić się dzieciach, zostawić po sobie potomka.
Inni twierdza że to po prostu efekt tego ż eludzie bali sie wychodzić z domu
więc z braku innych rozrywek... Jka u nas po zimie stulecia... :O)
Ta chęć pozostawienia po sobie swojej kontynuacji może prowadzić do różnych
dylematów. Czy mozna zdecydowac się na urodzenie dziecka swojego nieżyjącego
męża - w banku spermy jest jego nasienie, albo w ogóle zapłodnione juz jajeczka
niewykorzystane podczas sztucznego zapłodnienia? Pamiętam przypadek kiedy
kobieta chciała urodzic właśnie z takiego embriona potomka swojemu synowi który
wraz z żona zginął w wypadku.
Czy w was tez takie zagrożenie śmiercia wywoływałoby pragnienie powołania do
życia nowej istoty czy wręcz przeciwnie?