Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem...

29.05.05, 13:40
1. Zdrady - i bolu zdradzonego. Nigdy nie zdradzilem zony i nigdy nie zdradze.
Nie robie tego dla niej, tylko dla siebie. Nie potrafilbym. Gdyby ona
zradzila, nie rozumiem dlaczego mialbym z tego powodu cierpiec? Bye, bye i
koniec. To ona zrobilaby sobie krzywde, nie mnie. Nigdy nie mialem
najmniejszej potrzeby kontrolowania czy sprawdzania co zona robi. Niech robi
co chce, jej zycie.

2. Zlodziejstwa - calym punktem zycia w normalnych warunkach, jest
dostosowanie sie do tych warunkow. Jak nie zbudujesz czegos sam, to gdzie
satysfakcja? Kradziez, to takie oszukiwanie samego siebie.

3. Samotnosc - nie ma nic piekniejszego niz bycie samym z soba. No, nie ma.


Kilka lat siedze na forum, czytam te watki, czasami staram sie zrozumiec,
czasami jaja sobie robie i kurde...pisze o tym, bo juz sie poddaje...Nie
zrozumiem, zeby nie wiem co. Zrezygnowalem.


Pozdr.

ryb
    • psychopata.z.borderline Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 13:44
      a myślisz ze ja rozumiem?
      też nie
      • rybolog Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 13:50
        To podobno jest problem.
        • psychopata.z.borderline Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 13:59
          a nie powinien byc
    • krtysia Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 13:47
      -bo to Ryba ,jest tak;
      "czlowiek moze wszystko jesc!,ale nie musi wszystkiego rozumiec"
      -fajny z Pana chlop,powinszowania dla szanownej malzonki;)
    • siestas really? 29.05.05, 13:48
      Rybolog napisal:

      > Samotnosc - nie ma nic piekniejszego niz bycie samym z soba. No, nie ma.<

      Tu klamiesz, albo czegos Ci brak. Samotnosc jest piekna istotnie, gdy wiesz,
      ze potem ta Twoja samotnoscia bedziesz sie mial z kim podzielic.
      Samotnosc bywa Tworcza, ale podobnie jak tworcza bywa Wspolnosc z kims drugim.
      Prawdziwe - udanie zycie - to bycie samotnym i wspolnym - na przemian.
      (naturalnie wylaczajac z rozwazan pustelnikow).


      • rybolog Re: really? 29.05.05, 13:53
        Nie, nie klamie. Nigdy nie mialem potrzeby przebywania z kims. Moze jest to i
        jakis "brak". Jakos nie chce mi sie wiecej szukac jaki.
        • psychopata.z.borderline Re: really? 29.05.05, 13:59
          to po co sie zeniłes jak nie miales potrzeby bycia z kims
          • rybolog Re: really? 29.05.05, 14:05
            Nigdy sie na to w ten sposob nie patrzylem. Malzenstwo dla mnie nie jest
            ograniczeniem wolnosci, swiadomej czy podswiadomej, zarowno dla mnie jak i mojej
            zony.
            • psychopata.z.borderline Re: really? 29.05.05, 14:06
              to fakt, ale mnie chodziło o bliskosc nie o ograniczenie wolnosci
              • rybolog Re: really? 29.05.05, 14:27
                Z bliskoscia to roznie bywa. Moja zona dobrze wiedziala ze czesto lubie byc sam.
                Zreszta, ona jest bardzo podobna do mnie. Nie przeszkadzalo jej, jak jej
                powiedzialem ze naleze do ludzi ktorzy powinni byc sami...
                • siestas nie sciemniaj, oki? 29.05.05, 14:30
                  rozmawiasz tu z nami, gdyz wiesz, ze tak, jak niekiedy wartoscia bywa samotnosc,
                  tak w rownym stopniu czasami watroscia bywa wspolnosc.
                  • m.malone Jesli dobrze rozumiem 30.05.05, 13:32
                    (co przy 35 Cels. w cieniu nie jest łatwe) Rybowi idzie o to, że nie rozumie cierpienia, jakie podobno powoduje samotność. Ja tez nie:). Bez ściemy...
        • jotrope alez tak, klamiesz... 29.05.05, 14:08
          Juz sam fakt dzielenia sie takimi informacjami na forum zaprzecza temu co piszesz.
          Jest to przebyanie z innymi wirtualne, ale jednak...
          • rybolog Re: alez tak, klamiesz... 29.05.05, 14:16
            Wirtualne "przebywanie" ma sens jak doprowadza do blizszych znajomsci i spotkan
            w realu. Inaczej, jest to nic innego jak chodzenie po ulicy czy branie udzialu w
            zajeciach wsrod nieznanych ci ludzi.
            • siestas Re: alez tak, klamiesz... 29.05.05, 14:33
              znowu sciemniasz. rozmawiasz tu z ludzmi Ci znanymi. I to glownie dla nich tu
              jestes. Niektorzy z nich (chociaz nie wszyscy, wiem) beda chcieli takze sie
              z Toba spotkac, gdy Ty zechcesz.
              • rybolog Re: alez tak, klamiesz... 29.05.05, 14:45
                Jak to dobrze wiedziec ze ktos zna mnie lepiej, niz ja siebie samego...:)

                Naprawde tak odbierasz "wirtualne znajomosci"? Naprawde myslisz ze "znasz" tych
                ludzi, ktorzy tutaj pisza?
                • siestas chciec, to moc. 29.05.05, 14:49
                  widac malo chcesz?
    • jotrope Tego pragniesz ...? 29.05.05, 14:41
      ...it is necessary for me to be accustomed to your presence with your voice resounding in my ears.
      I invite you to share my sleeps by hoping
      That one day you will become finally absence...
      • krtysia Re: Tego pragniesz ...? 29.05.05, 14:49
        jotrope napisała:

        > ...it is necessary for me to be accustomed to your presence with your voice
        res
        > ounding in my ears.
        > I invite you to share my sleeps by hoping
        > That one day you will become finally absence...

        .. это необходимо для меня быть приученным к вашему присутствию с вашим
        голосом, звучным в моих ушах.
        Я приглашаю Вас разделять мои сны, надеясь
        Это однажды Вы станете наконец отсутствием...
    • psychopata.z.borderline ja bym chetnie poznała Rybologa:)... 29.05.05, 14:53
      chciałabym wiedziec kto mnie tak zbluzgał:))))
      • krtysia Re: ja bym chetnie poznała Rybologa:)... 29.05.05, 14:55
        psychopata.z.borderline napisała:

        > chciałabym wiedziec kto mnie tak zbluzgał:))))

        >ja ...komandoska;))))
        • psychopata.z.borderline Re: ja bym chetnie poznała Rybologa:)... 29.05.05, 14:58
          ja mówie powaznie
          • krtysia Re: ja bym chetnie poznała Rybologa:)... 29.05.05, 15:01
            psychopata.z.borderline napisała:

            > ja mówie powaznie
            >

            ja tez.
            ale mozna o tym zapomniec,,,:)
            • psychopata.z.borderline Re: ja bym chetnie poznała Rybologa:)... 29.05.05, 15:03
              :)))

              a tak wogóle to ilu tak naprawde was tu siedzi?
    • swierszczzakominem Re: do rybologa 29.05.05, 16:59
      nie zrozumiesz, bo zamieniles realny swiat na wyimaginowany.
      ps. posiadanie malzonka i milosc do innej osoby( seks), nie oznacza zawsze
      zdrady - to z mojego kodeksu moralnego.
    • swierszczzakominem Re: aha i jeszcze 29.05.05, 17:01
      ja nie zrozumiem nigdy, milosci do kogos i marnowania chociaz czastki czasu na
      bycie tutaj. ot zycie.
      • rybolog Re: aha i jeszcze 29.05.05, 23:15
        To nie bylo o milosci. Chyba nie pisalem o tym, wybacz, leb mnie nasuwa rowno.
        Ale, nie, nie pisalem nic o milosci.
        A czas? Hmmm, czasami jest dobrze nie wypelniac soba czasu tej drugiej osobie.
        • m.malone Re: aha i jeszcze 30.05.05, 13:36
          Znów ta głowa??? Współczuję
    • pink.freud Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 17:12
      Nie do końca Cię rozumiem, faktycznie są faceci, których życie żony średnio obchodzi, niektórzy lubią nawet jak się żona bzyka z innym, nawet za to płacą.
      Jeśli Cię nie interesuje, czy żona Cię zdradza czy nie, to czemu miałbyś kończyć małżeństwo? Czy chodzi o poczucie winy u żony, jeśli je ma to z nią kończysz, a jeśli przyprawia Ci rogi ze wszystkimi znajomymi i czuje się świetnie, to wtedy w myśl zasady "niech robi co chce, jej życie" dalej jesteście szczęśliwym małżeństwem?

      Myślisz, że za złodzieja ktoś kradnie? Musi zrobić to sam i to może mu dawać satysfakcję:)))

      Jak na eremitę to straszny z Ciebie gaduła;)))
      • rybolog Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 23:19
        Nie napisalem ze mnie nie interesuje. Napisalem, ze nie mam zamiaru jej zycia
        kontrolowac. A jak zdradzi, to jej sprawa. Moja sprawa bedzie fakt, ze nie bede
        mial zamiaru spedzac zycia z kims, kto nie wie co w zyciu chce.

        O satysfackji zlodzieja nie bede pisal, bo to inna liga. :)))
        • pink.freud Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 23:27
          Innymi słowy, wolno jej wiedzieć co w życiu chce, pod warunkiem, że to będziesz Ty:)))
          • rybolog Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 23:34
            Cos w tym stylu, tylko nie wypadalo mi o tym napisac:)))
    • zza_krzaka Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 17:47
      rybolog napisał:

      > 3. Samotnosc - nie ma nic piekniejszego niz bycie samym z soba. No, nie ma.
      Rybie, nie wierzę, że nie lubisz czasem spontanicznie
      przytulić się do żony, albo, że nie lubisz jak Cię o 3 rano obudzi;)
      A tak w ogóle też lubię przebywać sama ze sobą
      ale nie całymi latami:) I też uważam - nie składaj obietnic,
      jeżeli nie dasz rady ich dotrzymać.
      • rybolog Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 29.05.05, 23:22
        Wiesz, przytulenie itd. to inna sprawa.:)))
        • zza_krzaka Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 00:05
          rybolog napisał:

          > Wiesz, przytulenie itd. to inna sprawa.:)))
          Wiem, ale samotnym między innymi też tego brakuje
          (tak myślę) i nie na umówionej randce, ale spontanicznie:)))))))))

    • rybolog o/t. sorry za nie odpowiedzialem na maile... 29.05.05, 23:50
      Ale postaram sie odpowiedziec jutro:) Jutro wolny dzien w UK, to bede mial
      troche wiecej czasu...rano. Wieczorem bede z zona, rocznica slubu, 15 lat:)))
      • procesor Re: o/t. sorry za nie odpowiedzialem na maile... 30.05.05, 11:15
        O.
        :)
        Gratulacje.

        Ciekawe co by zona powiedziała na twoje wywody forumowe.. :)

        PS Czy u was tez takie upały??
        • rybolog Re: o/t. sorry za nie odpowiedzialem na maile... 30.05.05, 11:31
          hihihi:))) Ona mnie dwa razy dziennie do psychiatry wysyla. Rano i wieczorem :)))

          Tylko w piatek bylo 34. Myslalem ze zejde. Ale juz jest normalnie 18 :)
    • hubkulik Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 00:10
      Po co rozumiec cudze szalenstwo i cudze porabanie?
      Tez nie jestem masochista i nie wykastruje sie na przyklad. Ale wiem, ze sa
      tacy, co beda zdradzac, niszczyc sobie zwiazki.
      Beda krasc i niszczyc sobie psyche lękami i skazaniem sie na wieczne poczucie
      zagrozenia, leku przed katharsis kary.
      Beda klamac i skaza sie na napiecie nieustannego kontrolowania wszystkich tych
      wersji "prawdy".
      Itd.
      Kto jak lubi.
      Widocznie brak wyobrazni. Jakby zauwazyli, ze moga przejawic cos lepszego w
      swoim zyciu, zaakceptowali to ze zasluguja na to...
      Ale szczescie podobno jest mozliwe tylko po smierci.
      Kwestia przekonan.
      Odkrycie wewnetrznej ciszy i wyplywajacej z niej nieuwarunkowanej szczesliwosci
      nie jest nudne. Chociaz moze nie emocjonuje tak bardzo. Raczej uspokaja i
      trzezwieje. Taki spokoj i cisza jest dla wielu nie do zaakceptowania.
      Alternatywa jest jednak utrzymywanie chaosu w nieskonczonych wersjach
      szalenstwa.
      Kto jak lubi.

      Pozdrawiam Hubert
      • rybolog Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 00:18
        No wlasnie, dzieki za ten post :)))
    • cossa Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 00:27
      to juz sie staje nudne

      bo znow

      podpisuje sie pod Twoim postem

      calkowicie ;)

      o tej samotnosci chcialam dodac od siebie

      ze to ogromna sztuka - pobyc samemu ze soba
      nie uciekac, nie szukac zastepstw

      cudo! :)

      pozdr.cossa
      • r.richelieu Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 01:06
        > o tej samotnosci chcialam dodac od siebie
        >
        > ze to ogromna sztuka - pobyc samemu ze soba
        > nie uciekac, nie szukac zastepstw
        >
        > cudo! :)
        >



        noo, to jest jak z wczasami w Bieszczadach, mnóstwo chce spędzić wakacje, ale
        mieszkać na stałe już bardzo niewielu
        • m.malone Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 13:40
          r.richelieu napisała:


          >
          > noo, to jest jak z wczasami w Bieszczadach, mnóstwo chce spędzić wakacje, ale
          > mieszkać na stałe już bardzo niewielu

          Niewielu, ale trochę takich jest.

          Może by tak założyć klub bieszczadzkich samotników:) Wyszynk, tańce, stripiz, masaż. Podczas deszczów błotne kąpiele.

          A późna jesienia czerwone buki:)))
          • r.richelieu Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 31.05.05, 01:05
            Co to za samotnie jeśli branża usługowa ma tak prężnie, tak, to dobre słowo,
            więc prężnie działać. W prawdziwych samotniach usługi można świadczyć jedynie
            sobie. Więc pić do lustra, tańcować w pojedynkę, striptisować nie ma potrzeby,
            chyba, że dla wiewiórek, masaż, z plecami będzie problem, ale zawsze można się
            o korę powycierać

            i tylko te czerwone zb, no, buki, świadkiem naszych tańców i hulanek.
    • kinkygirl Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 09:58
      ja tylko współczuję małżonce.
      (kolejny raz po kolejnym wątku by mr fish)
      • rybolog eeetam, zazdroscisz jej i tyle... 30.05.05, 11:28
        Dzisiaj jest rocznica naszego slubu. Obudzila mnie rano super zapachem kawy,
        ktore przyniosla lozka, po czym siegnela po laurke specjalnie dla mnie
        namalowana, butelke chivaska i podziekowala za najpiekniejsze lata swego zycia
        spedzone ze mna. Tak sie wzruszylem, ze nie wytrzymalem i pobieglem do garazu
        gdzie schowalem super prezenty dla mojej malzonki. Jak jej wreczylem nowy
        odkurzacz, to dziewczyna miala lzy w oczach. Teraz nie bedzie musiala z
        odkurzaczem biegac po schodach, tylko na kazdym pietrze bedzie odkurzacz. Ale to
        nie wszystko, kupilem jej tez super kosiarke do trawy...az rzucila mi sie na
        szyje, bo wie ze teraz bedziemy mogli zaoszczedzic na ogrodniku. Wlasnie
        malzonka kosi trawe a ja wpadlem tutaj na minutke zeby sie z Wami radoscia
        podzielic. Tak super koszonej trawy to jeszcze nie widzialem i jak ta maszyna
        cicho kosi, cos pieknego.
        Prawdziwa niespodzianke zgotuje jej na wieczor jak pojdziemy do KFC i dzisiaj, w
        ten specjalny dzien bedzie mogla zamowic cale wiaderko kurczakow z extra
        frytkami. A co, wolno jej, nie musi wszystkiego zjesc, z oszczednosci na
        ogrodniku, to teraz moze co tydzien w KFC szalec :)

        Zmykam juz, bo musze przypomniec malzonce ze trawa tez rosnie z frontu domu.:)
        • sagis Inni ludzie nigdy nie zrozumieją,że nie wszyscy 30.05.05, 11:56
          muszą być z kimś. Niektóre moje przyjaciółki też dziwiły mi się, jak im to
          mówiłam. Lubią chyba w ten sposób tłumaczyć swoje uczucia, że inni tak naprawdę
          nie czują i nie chcą. Ja jakoś mogę innych zrozumieć.

          Gdyby nie chemia miłosna, to mogłabym być do końca swoich dni sama.
          Jeśli jego nie będzie, to też nie będę na siłę kogoś innego szukać. Wiem to, bo
          nie zawsze byliśmy ze sobą, kochając się. Chociaż ciężko było mi wytrzymać, ale
          tylko bez mojego ukochanego. I tylko do niego chciałabym się przytulić.

          Lubię być sama ze sobą, a też wychodzę do ludzi, bo lubię ich:-)
          Będąc sama nigdy nie czułam się samotna.
        • m.malone Re: eeetam, zazdroscisz jej i tyle... 30.05.05, 13:45
          Gratulacje! A jesli kosiarka taka dobra, połóż sie na trawie - przy okazji Cię ostrzyże. Dodatkowa oszczędność na fryzjerze. Ja też się czasem podkładam, kiedy u nas koszą trawę:DDD
        • aretha04 Re: eeetam, zazdroscisz jej i tyle... 30.05.05, 21:22
          a odkurzacz i kosiarka były kryształowe, jak na taką rocznicę przystało:)))
          pozdr.
          A.
          • aretha04 Re: PS Rybie, oczywiście gratulacje:)))n/t 30.05.05, 21:35
    • ziemiomorze Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 13:17
      Tak to juz jest, ze syty nie zrozumie glodnego.
      Jak to bylo? 'Nie maja chleba? Niech jedza ciastka!'
    • jmx Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 14:38

      Podoba mi się jak o samotności mówią ludzie, którzy rzadko mają z nią do
      czynienia ;).

      Gratulacje rocznicy ryb :)))
      (żonie należą się osobne ;))
      • procesor Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 21:56
        teraz to oni w tym KFC siedzą.. ;)

        i chłodniej mają, szczęśliwcy, ja tu jeszcze znaczącego ochłodzenia w domu nie
        mam..
        • jmx Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 30.05.05, 23:59

          A ja mam!! może nieznaczęce ale odczuwalne i nawet lekki deszczyk pokropił... :D
    • psychopata.z.borderline dokładam swoje życzenia:) 30.05.05, 21:23

    • gigaa Re: Nie rozumiem i juz chyba nie zrozumiem... 31.05.05, 19:19
      nie ma nic piękniejszego od bycia samotnym
      zdrady tez nie rozumiem,bylam zdradzona i nie rozumiem,nie dlatego ze
      przezywalam jakies męki gigantyczne z tego powodu ale jakos wpłynęło to na moje
      życie
      złodziejstwo czasem rozumiem-nie dziwie sie czlowiekowi ktory od tygodnia nic
      nie jadł i capnął bułke ze sklepu,nie kumam tych którzy kradną zeby mieć wciąż
      wiecej i wiecej
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja