psychopata.z.borderline
29.05.05, 21:50
moja znajoma, która niedaleko mieszkała, uciekała z domu i przesiadywała u
mnie. miala meza ciote, (miała pewien sydrom), odeszła po latach.
maz mnie obwinił publicznie o rozpad jego pozycia.
ja mu grzecznie powiedziałam, ze nie jestem winna rozpadowi jego malzenstwa
tylko on.
A chcialam powiedziec ze 'nie ja jestem winna temu, że jest zyciowym
nieudacznikiem, który chce za swoje nieudacznictwo i ciotowatosc obwinic
innych" i szkoda, ze tego nie zrobiłam. powinnam powiedziec wprost takiemu
ch_u_jkowi