jutro6
01.06.05, 14:07
Nie wiem co mam zrobić. Mój mąż w ciagu 7 lat zmienił 6 prac. Jeśli tylko
pojawiają się kolejne problemy, zaczyna sobie to na mnie odbijać. Zachowuje
się jak chodząca bomba. Szuka zaczepki, wyzywa. Obiecuje, ośmiesza, kłamie.
Gdy próbuję delikatnie o coś poprosić, rzuca się, wyzywa. Potem mówi, ze to
ja go wyzywam. Jak mam się wtedy zachowywać, żeby go dodatkowo niczym nie
drażnić i co mam myśleć, zeby nie popadać w poczucie odrzucenia,
bezwartościowości, pustki i samotności?
Dodam, ze jestem jego drugą zoną. Do pierwszej jeździ pod dom, co 2 tygodnie,
na widzenia z dziećmi - ponad 19 i 17 lat. Po przyjeździe zaczynają sie - od
8 lat - codzienne korepetycje telefoniczne i wspaniałe rozmowy przez telefon
oraz plany na kolejne spotkania.
Mną i moją córką praktycznie nie jest zainteresowany ani emocjonalnie
przywiązany. Żyjemy z dnia na dzień jak obcy, bez planów, bez przyszłości.
Od wielu miesięcy unika dotykania mnie i seksu. Jedyne co robi, to opłaca
regularnie rachunki, choc tez z wielkim przekąsem.
Juz czas odejść? Co można zrobić? Dodam, ze może to mieć podłoże finansowe -
za początku małżeństwa, na mojej działce postawiliśmy wspólnie dom. Stoi tak
niewykończony i jeszcze na niego nie przepisany.
Czy ktos widzi analogię do swojego życia?