czy faceci sie jej boja???

03.06.05, 11:33
Wydaje mi sie, ze niczego jej nie brakuje … jest b.aktywna, otwarta i pogodna
osoba z poczuciem humoru, studia skonczyla, zarabia niezle, wyglada ok,
mieszkania ani auta nie musi sie dorabiac (sama na to zapracowala), ladny
kawalek swiata juz widziala i nadal chetnie podrozuje daleko i blisko, ma
przyjaciol, super rodzinke i swoje zdanie… i do tych paru drobiazgow brakuje
jej tylko jednego: fajnego faceta, z ktorym moglaby podzielic sie swoimi
radosciami i smutkami, bo przeciez przez zycie latwiej isc we dwoje. Spotyka
rozne osoby, ale jak zaczyna rozmawiac z niektorymi facetami i jak zaczyna
opowiadac o swoim zyciu, to … tak jakby zaczynaja im oczy rosnac i … nie wie…
czy oni sie jej boja??? Nie jest absolutnie zarozumiala osoba, nie lubi
szpanerow ani innych ludzi, ktorzy zgrywaja sie na wiecej, niz musza. Czy
jest to mozliwe, ze faceci boja sie ladnej, inteligentnej, pogodnej babki,
ktorej udalo sie "to i owo" w zyciu (nie jest karierowiczka!) i zanim sie
zaangazuja, to prostu sami rezygnuja…. Czy moze to jakies nieuzasadnione
kompleksy facetow??? Przeciez nie wszyscy musza posiadac i przezyc to samo,
zeby sie dobrze rozumiec.
    • aquarius72 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 11:43
      A może ona jest po prostu "za bardzo do przodu" - taka przebojowa, otwarta,
      nieźle sytuowana.
      Z tego, co piszesz, to faceta brakuje jej jak brakujacego puzelka do ślicznej
      układanki, a uwierz mi, że nikt nie chce byc tak traktowany...
      Nie wiem, czemu nie ma tego faceta, ale może odpowiedź tkwi w samym poście...
      Tak - faceci się jej boją, bo poprzeczka jest bardzo wysoko. A człowiek tak
      jest skonstruowany, ze chciałby być dla swojej drugiej połówki podmiotem, a nie
      obiektem, brakującym elementem ślicznie poukładanego życiorysu...
      • delfin0406 nie sadze, ze chodzi tylko brakujacego puzelka 03.06.05, 12:49
        to, ze miala troche szczescia w zyciu, to chyba nie powinno nikogo odstraszyc?
        dlaczego???? sama sobie na nie zapracowala, bez kontaktow, byla i chyba nadal
        jest osoba otwarta a podroze spowodowaly, ze jest osoba jeszcze bardziej
        ciekawa... i skad taka mysl, ze jej facet mialby byc dla niej tylko "brakujacym
        puzlem do slicznej ukladanki"... ? zycie roznie sie uklada roznym osobom, a
        fakt, ze nie przezyli tego samego, nie wyklucza przeciez udanego zwiazku?
        Przeciez wszystko przed nimi. Ona szuka "tylko" lub raczej "az" normalnego
        faceta. Czy wynika z tego, ze musi zaczac snuc nudne historie, udawac ze
        panuje "Stara bieda", moze wtedy poprzeczka obnizy sie znacznie?
        • aquarius72 Re: nie sadze, ze chodzi tylko brakujacego puzelk 03.06.05, 13:02
          delfin0406 napisała:

          >… i do tych paru drobiazgow brakuje
          jej tylko jednego: fajnego faceta, z ktorym moglaby podzielic sie swoimi
          radosciami i smutkami, bo przeciez przez zycie latwiej isc we dwoje

          Ja myślę, ze błąd tkwi w założeniu. Z reguły jest tak, ze swoją drugą połówkę
          poznaje się nie usilnie jej szukając, tylko pojawia sie w życiu człowiek, co do
          którego odkrywamy, że nie wyobrazamy sobie życia bez niego...
          On nie jest tylko po to, by dzielic z nim SWOJE radości i smutki, ale by RAZEM
          budować WSPÓLNE życie. To nie może być tak, że wszystko już w życiu mamy, to
          wypadałoby kogoś poznać, bo łatwiej iść razem przez życie.
          To musi być ta jedna, jedyna osoba. Więc Ona albo tego jedynego nie spotkała,
          albo Ci, których spotkała nie mieli poczucia, ze są tym jedynym, albo i jedno i
          drugie...
          • delfin0406 Re: nie sadze, ze chodzi tylko brakujacego puzelk 03.06.05, 13:23
            zgadzam sie z Toba, ze szukajac nie znajdziemy (bynajmniej drugiej
            polowki)...to sie po prostu zdarza w najmniej oczekiwanym momencie. Tak tylko
            napisalam, ze ona "szuka", ale mozna napisac rowniez ze "czeka" (gra slow).
            Walsnie ostatnio bylam swiadkiem sytuacji, ktora opisalam w odpowiedzi "do
            witch-witch" i chyba jednak oni sie jej boja, bo nie widze innej przyczyny.
            Poza tym dzielenie swoich smutkow i radosci to, dla mnie bynajmniej, to samo co
            WSPOLNE BUDOWANIE ZYCIA.
        • hansii Re: nie sadze, ze chodzi tylko brakujacego puzelk 03.06.05, 13:04
          Pisalem o tym juz 100 razy, ale trudno... jak trzeba...

          Czesc "ciekawych" mezczyzn bierze sobie za partnerki "mniej ciekawe" kobiety,
          tylko dlatego, ze podoba im sie ich uroda, lub cieplo wewnetrzne...

          Na "rynku" jest zatem DEFICYT ciekawych mezczyzn - dla tych wlasnie ciekawych
          kobiet... Wiec ci wolni mezczyzni, ktorzy sa - bywaja wybredni i marudni...
    • procesor Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 11:54
      Może sie boja niektórzy.
      A niektórzy może nie widzą dla siebie miejsca przy boku takiej super
      zorganizowanej kobiety.

      Gdzie mają sie wcisnąć w jej gotowy uładzony świat?
      Do czego razen dażyć?
      Co razem zdobywac, budowac?

      Oni sie czują jej niepotrzebni.
      A żeby być z kims trzeba, a przynajmniej warto, czuc sie potrzebnym.
    • witch-witch Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 12:21
      Za mało napisałaś o niej abym mogła zmóżdżyć tę sprawę. Choć jeden przykład
      sytuacji? Cokolwiek? Nie myślę żeby jej się bali. Ale ten typ kobiet trochę mi
      przed oczami przelaciał. Problem leży czasami tak daleko, że nikt nawet
      najbliższe otoczenie nie jest świadome co jest grane. Sprawa może być zupełnie
      odwrotna. To ona boi się mężczyzn i chce pokazać swiatu jaka to ona jest "cacy".
      To jej brak wiary w siebie i wewłasne sercowe możliwości, a nie w facetach. To,
      że posiada mieszkanie itd. wręcz sprzyja założeniu zwiazku na serio. To jest
      duży plus i faceci to widzą i doceniają. Ale problem jest w niej. I jeżeli ona
      siebie samej do końca nie zna, to i ty jej tez nie znasz.
      • delfin0406 do witch-witch 03.06.05, 13:08
        bylam ostatnio swiadkiem nastepujacej sytuacji: spotkalysmy sie po raz kolejny
        z kolegami i po kilku wspolnych godzinach wisialo cos w powietrzu: ona i jeden
        kumpel. Naprawde bylo widac, ze oboje sa soba zainteresowani, nawet osoby
        trzecie to zauwazyly, ze "jest chemia". Tylko, ze ona po studiach a on nie, ona
        3 jezyki obce a on zadnego, ona ciekawsze zycie a on od lat w tym samym
        miejscu, ona posiada pasje a on zero hobby, ale za to on to niesamowite
        poczucie humoru i ten usmiech, ktory ja ujal ze wzajemnoscia (prace tez ma
        dobra). No i przede wszystkim "chemia"... ona nie boi sie facetow, bo nie ma
        powodow, nikt jej wielkiej krzywdy nie zrobil. A on... przeciez bylo widac, ze
        rowniez sie mu spodobala i co... na razie nic. Ja jednak mysle, ze on sie
        wystraszyl...a szkoda, bo parka bylyby z nich naprawde fajna.
        • witch-witch Re: do witch-witch 03.06.05, 13:44
          delfin0406 napisała:

          > bylam ostatnio swiadkiem nastepujacej sytuacji: spotkalysmy sie po raz kolejny
          > z kolegami i po kilku wspolnych godzinach wisialo cos w powietrzu: ona i jeden
          > kumpel. Naprawde bylo widac, ze oboje sa soba zainteresowani, nawet osoby
          > trzecie to zauwazyly, ze "jest chemia". Tylko, ze ona po studiach a on nie, ona
          >
          > 3 jezyki obce a on zadnego, ona ciekawsze zycie a on od lat w tym samym
          > miejscu, ona posiada pasje a on zero hobby, ale za to on to niesamowite
          > poczucie humoru i ten usmiech, ktory ja ujal ze wzajemnoscia (prace tez ma
          > dobra). No i przede wszystkim "chemia"... ona nie boi sie facetow, bo nie ma
          > powodow, nikt jej wielkiej krzywdy nie zrobil. A on... przeciez bylo widac, ze
          > rowniez sie mu spodobala i co... na razie nic. Ja jednak mysle, ze on sie
          > wystraszyl...a szkoda, bo parka bylyby z nich naprawde fajna.

          ....
          W sumie to co opisałaś i tak nie mówi dużo jak tylko to, że trafiła znowu na
          kogoś kto ma kompleksy. Taką osobę jest łatwo przestraszyć.jeżeli samotność jej
          przeszkadza nirch może uda się do psychoanalityka? Rozmowa taka mogłaby ją
          uświadomić bardziej o sobie.
          • czarnycharakter a n a l i z a .... 04.06.05, 09:36
            Ty sie Wisienko naprawde za duzo analizo... hm, chcialem powiedziec anal
            itykowalas z tym Twoim TEXASEM... Wynik wydac tu: przeszlo to wszysko, ze tak
            powiem pokonujac grawitacje, od.... az do mozgu. No i jest jak jest. :-)
            j.
    • kawal Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 13:12
      nie!!!

      poprostu nie ma tego cos
      niech nie zwala na inne "przeszkody"
    • mmax20 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 13:44
      no, może to też problem akceptacji siebie, innych, okoliczności oraz
      zbytniej 'logiki'?
      Każdy z nas przechodzi w życiu próby, takie lub inne. I rzekomo ma się nie
      obejść przy tym bez dna rozpaczy, jaki w tym sens? Można spekulować, odnoszę
      czasami wrażenie, że na twarzach ludzi widzę to coś, tak jakby wiedzieli i ani
      rusz, żadnej możliwości, żeby zapytać, dowiedzieć się...
      bo to nie ta droga?
      czy się jej boją? może ją podziwiają?
      • aquarius72 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 13:48
        Obawa czasem idzie w parze z podziwem...
        Może zamiast dać się podziwiać lepiej po prostu zejść z piedestału i dać się
        zwyczajnie polubić...
        • delfin0406 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 14:07
          to zadna zarozumiala osoba, nie chodzi po piedestalach,
          a co do podziwu, sorry ale podziwiac mozna tysiace "gwiazdek", to normalna
          kobieta (bynajmniej za taka sie uwaza).

          > Obawa czasem idzie w parze z podziwem... moze to punkt widzenia meskiego,
          moze masz racje, to moze byc jedna z przyczyn ...
          Szczerze mowiac, co jej po jakimkolwiek podziwie, skoro na tym przygoda sie
          konczy. Nie lepiej powiedziec lub zasugerowac cokolwiek? Przeciez do stracenia
          nie ma NIC, ani on ani ona. Ale jezeli ona wykaze inicjatywe, to czy on sie
          jeszcze bardziej nie wystraszy?
          • aquarius72 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 15:46
            Nie twierdzę, że na piedestał wyniosła ją zarozumiałość, lecz raczej
            zbytnia "doskonałość".
            Może, gdyby wykazała jakąś swą słabość stałaby się bardziej "ludzka",
            przystępna i ośmieliłaby potencjalnego partnera? Nie wiem...
            A może powinna bardziej skupić się na tym kimś, niż na sobie, okazać mu, że
            przepada za jego poczuciem humoru, uwielbia jego zniewalający uśmiech etc?
            • delfin0406 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 16:50
              tak latwo sie pewnie pisze i mowi, ale pewnie w czynach to roznie
              wychodzi...albo w ogole nie wychodzi. Ale z ta "slaboscia" to ponownie masz
              racje, jakas musi miec, nie przesadzajmy. Przeciez wszyscy jestesmy tylko
              ludzmi. Mnie osobiscie najbardziej irytuje, kiedy ludzie nic nie mowia, sa
              powierzchowni, niby to i tamto, ale zeby dac jakis znak... nic. Nic tylko ida
              dalej, bo szkoda im energii, moze czasu, a moze mysla wiecej o sobie, a moze
              sie boja, a moze jeszcze maja innych tysiace powodow... tylko dokad oni ida? A
              jak Ty zareagowalbys na ladniejsze epitety z ust wlasnie takiej kobiety?
              • lizavieta1 Re: czy faceci sie jej boja??? 04.06.05, 15:25
                Atrakcyjnośc jest niezdefiniowana, dla każdego coś innego znaczy, ale myslę, że
                wspólnym mianownikiem jest ciepło, kokieteria itp
                Rzeczywiscie zauważam ,ze facet lubi i potrzebuje kobiecie zaimponować, coś jej
                dawać, bez czego ona nie da sobie rady, przynajmniej potrzebuje mieć takie
                wrazenie, a rzeczywistość może być inna. Kiedyś czytałam nawet ksiązki
                psychologiczne na ten temat, pytałam ludzi w rożnym wieku, szukałam odpowiedzi.
                Dziś zbastowałam, bo jednoznacznej i trafnej odpowiedzi udzielić się nie da.
                Jest sopra rzesza zwolenniczek poglądu, ze kobieta nie powinna epatować
                inteligencją, porażać nią itp.
                Dzisiejsza rzeczywistośc oczekuje od kobiet nonkonformizmu, uporu, własnego
                poglądu na każdy temat, samodzielności, przebojowości. Wiele kobiet taka się
                staje, świat je za to premiuje, osiągają sukcesy w nauce, w pracy zwodowej i w
                realziacja swoich dążeń i pasji.
                Faceci gubią się w tym wszystkim, kobiety przejmują ich role, zachodzi
                równouprawnienie, a pod wieloma względami kobiety ich prześcigają w niektórych
                sytuacjach.
                Szukają potwierdzenia swojej męskości. Mam wielu znajomych, którzy wiodą prym w
                towarzystwie, a ich kobiety to myszki, które nie poradziłyby sobie bez nich. A
                nawet jeśli są zaradne i wykształcone to jakoś bardziej widać i słychać męża czy
                chłopaka. Trochę dziwna to dla mnie sytuacja, np jestem na imprezie a tu kobieta
                opowiada dostałam awans, kupuję nowe mieszkanie, oczywiście sama o wszystkim
                zdecydowałam, na budowlance już się poznałam, potem kupię takie fajne meble, a
                wczoraj skakałam na bungiee, a jutro mam jogę itp
                A facet - co ma mieć do powiedzenia?
                Nie uważam, że kobieta powinna byćsłodką idiotką, ani pozbawiona własnego ja.
                niestety obserwuję jak niesamowicie są atrakcyjne koleżanki, któe umieją
                słuchać, zadają pytania, potakują, usmiechają się. Sama wypróbowałam, chociaż
                lubię wyrażać bezpośrednio swoje poglądy, nawety wobec mało znanych osób.
                Trzeba jeszcze przy tym ściszyć głos, pomysleć sobie, ze jestem piękna i słodka
                itp Intelekt nie przeszkadza, ale może trochę najprostszej kokieterii? Intelekt
                służy nam do rozwiązywania problemów zyciowych, jest na codzień, a tak na
                chwilkę mozna troszkę .. Spróbuj poradzić to koleżance.
    • nom73 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 18:08
      delfin0406 napisała:


      > zaangazuja, to prostu sami rezygnuja…. Czy moze to jakies nieuzasadnione
      > kompleksy facetow??? Przeciez nie wszyscy musza posiadac i przezyc to samo,
      > zeby sie dobrze rozumiec.

      To ja mogę zaryzykować, tylko daj namiary na tą dziewczynę. :-)
    • pink.freud Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 18:13
      Każda mówi, że jest ładna i inteligentna:)
      Na inteligentną to jeszcze można trafić, chociaż coraz częściej jest to cosmo-inteligencja;)))
      Jeśli chodzi o urodę, zachwalaną przez autorki postów, to wystarczy wejść na forum w Sympatii, tam są linki ze zdjęciami.. zimny dreszcz przechodzi po plecach:)))
      • moni_80 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 21:22
        Coś mi tu jednak nie gra. Jeśli facet po kilku godzinach spotkania dowiedział
        się o nie ile zna języków i tę całą resztę ( przynajmniej ja tak zrozumiałam)to
        nie dziwię się, że uciekł jak sam ich nie zna. Może nie przechwala się, ale
        pewnie (może podświadomie)przekazuje takie informacje od razu, na początku
        znajomości. Nie chodzi mi o to żeby kłamać tylko po co tak odrazu wszystko
        wyklepać? Nie lepiej żeby była trochę bardziej tajemnicza. Zresztą jak ja bym
        była takim facetem i bym się odrazu dowiedziała jakie kto ma fakultety i ile zna
        językow to bym zwiała. (naprawdę nie trzeba się przechwalać, inteligenti ludzi
        potrafią wyczuć czy są potrzebni czy nie). Znam parę, którą też dzieli
        wykształcenie (dziewczyna ma lepsze), ale wspaniale im się układa. Tylko, że jej
        partner wie jest jej potrzebny nie tylko do kochania ale do dochodzenia do
        czegoś razem. A może po prostu nie ma tego czegoś. Czasem są takie osoby, które
        są na początku interesujące, a potem się zastanawiamy, co w nich wcześniej
        widzieliśmy ( tu akurat piszę o facetach). Może po prostu w pewnym momencie robi
        się nudna?
        • delfin0406 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 21:55
          z tymi jezykami nie przesadzajmy.... jak przebywa w miedzynarodowym
          towarzystwie, to sila rzeczy sie nauczy jezykow obcych. o tym nie trzeba ani
          opowiadac, ani sie chwalic. nudna...nie!!!! nie sadze, zeby byla nudna.
          a co do szkol, no nie przesadzajmy ponownie, zwykla panstwowa uczelnia
          wyzsza... nie tutaj tkwi problem, nie przechwalanie.
          a poza tym... przed czym tu uciekac? ja np. nie widze w tym problemu.
          gdybym spotkala takiego goscia, to nie uciekalabym nigdzie... trzeba dac sobie
          szanse.
          • nom73 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 22:09
            delfin0406 napisała:

            > a poza tym... przed czym tu uciekac? ja np. nie widze w tym problemu.
            > gdybym spotkala takiego goscia, to nie uciekalabym nigdzie... trzeba dac
            sobie
            > szanse.

            No właśnie, dasz mi szansę? :-)
            • woman4 Re: czy faceci sie jej boja??? 03.06.05, 22:22
              kolego, najpierw pytasz o namiary,
              potem o szanse... hm... a skad te niesamowite podejrzenia?
              ksywka Sherlock Holmes bylaby moze wlasciwsza, ale jednak nie:-))))
              pomyleczka:-)
              • brytan Re: czy faceci sie jej boja??? 04.06.05, 01:52
                ale faktem jest ze kobiety szukaja wszedzie indziej przyczyny ale nie wtym ze
                POPROSTU nie podobaja sie facetom. Nie naleza do tej grupy za ktorymi faceci
                przepadaja.

                Popatrzcie same kobiety: czesto ktos Wam zachwala faceta ze przystojny etc,
                a jak zobaczycie to widaz ze 0 seksapilu. to takie proste, po co rozkladacie na
                czynniki pierwsze to wszystko?
              • nom73 Re: czy faceci sie jej boja??? 04.06.05, 15:25
                woman4 napisała:

                > kolego, najpierw pytasz o namiary,
                > potem o szanse... hm... a skad te niesamowite podejrzenia?

                Jakie tam podejrzenia, po prostu wydaje mi się, że autorka i koleżanka o
                któreej pisze to ta sama osoba. :-)
    • jmx Re: czy faceci sie jej boja??? 04.06.05, 02:26
      delfin0406 napisała:

      > Wydaje mi sie, ze niczego jej nie brakuje … jest b.aktywna, otwarta i pog
      > odna
      > osoba z poczuciem humoru, studia skonczyla, zarabia niezle, wyglada ok,
      > mieszkania ani auta nie musi sie dorabiac (sama na to zapracowala), ladny
      > kawalek swiata juz widziala i nadal chetnie podrozuje daleko i blisko, ma
      > przyjaciol, super rodzinke i swoje zdanie… i do tych paru drobiazgow brak
      > uje
      > jej tylko jednego: fajnego faceta, z ktorym moglaby podzielic sie swoimi
      > radosciami i smutkami, bo przeciez przez zycie latwiej isc we dwoje. Spotyka
      > rozne osoby, ale jak zaczyna rozmawiac z niektorymi facetami i jak zaczyna
      > opowiadac o swoim zyciu, to … tak jakby zaczynaja im oczy rosnac i …

      Mi też zaczynają oczy rosnąć - ona opowiada im o swoim życiu czy o sukcesach i
      przedmiotach, które udało jej się zdobyć? Wiesz, są ludzie, nawet całkiem fajni
      ale mimo wszystko odpychający - bo mają taki specyficzny ton rozmawiania, który
      również wyczuwam w tym poście...

      Poza tym kobieta NIGDY dobrze nie oceni innej kobiety pod
      względem "związkowym", że się tak wyrażę. Kobiety zwracają uwagę na co innego w
      kobietach niż mężczyźni (którzy jeszcze dodatkowo chcą się związać z nią). Może
      niech pogada z jakimś fajnym zaufanym kolegą, przyjacielem, bratem etc. Ich
      zdanie pewnie będzie celniejsze niż nasze gadanie na forum. A może ona po
      prostu jeszcze nie spotkała "tego właściwego" i nie ma co robić z igły widły?
    • lupo5 Re: czy faceci sie jej boja??? 04.06.05, 16:15
      Hej,
      Czy "ona" to nie przypadkiem Ty, delfinie0406? Ja tez probuje rozgryzc na czym
      polega przewlekla samotnosc i czasem dochodze do wnosku, ze tak jak niektorzy
      nie umieja spiewac, inni zarabiac pieniedzy, jescze inni matmy, to niektorzy,
      np. ja, zupelnie nie wiedza, jak zdobyc kogos bliskiego, podczas gdy calkiem
      przyzwoicie funkcjonuja w roznych kolezensko-towarzyskich sytuacjach. Tylko z
      tymi blizszymi relacjami jakos nie wychodzi. Pozdrawiam
    • mmax20 Re: czy faceci sie jej boja??? 06.06.05, 12:37
      niech spróbuje robić coś bezinteresownie, i kiedyś przyjdzie samo
    • maureen2 Re: czy faceci sie jej boja??? 06.06.05, 12:47
      od takich kobiet uciekaja wybrakowani męzczyzni i słusznie,bo dla nich są
      słodkie,niezaradne blondynki.Normalny męzczyzna lubi dojrzale kobiety,wie co
      z nimi robić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja