chocolate.coffee
03.06.05, 20:30
Będzie o stereotypach. Wiem, że są okropne i należy z nimi walczyć, ale nie
to mnie chwilowo interesuje. To temat na inny wątek.
Chodzi mi o to jak w oczach społeczeństwa postrzegany jest ktoś, kto ma
problemy i szuka ich rozwiązania u psychologa. Jeszcze kilka lat temu to była
tragedia. Teraz jest troszkę lepiej i wreszcie zaczyna się szerzyć opinia, że
psycholog to nic wstydliwego, tylko po prostu ktoś kto może fachowo pomóc
rozwiazać problemy. Ale mimo wszystko, nawet ludzie tolerancyjni mają
zakodowane, że jak ktoś chadza do psychologa, to cos z nim nie tak...
Stereotypy z ktorymi ja sie spotykam sa takie:
Kobieta idaca do psychologa - niezrownowazona psychicznie, histeryczka,
neurotyczka, albo w ciezkej depresji. Problemy z emocjami, totalny
emocjonalny popapraniec. Nieobliczalna.
Mezczyzna idacy do psychologa - d*** a nie facet. Slabeusz. No bo mezczyzna
nie powinien sie nad soba uzalac. A jezeli jeszcze nie daj Boze przyzna sie
kobiecie, z ktora dopiero zaczyna sie spotykac, ze chodzi do psychologa
(chocby byly to tylko problemy z radzeniem sobie ze stresem, nic szczegolnie
patologicznego ze tak to ujme) to jest spalony.
I tu moje pytania:
1. Tez sie z czyms takim spotykacie?
2. Jakie jeszcze inne stereotypy zwiazane wlasnie z poszczegolnymi plciami
krązą?
3. Pytanie do mezczyzn: kobieta z ktorą zaczynacie się spotykac chodzi na
terapie. Jak reagujecie?
4. Pytanie do kobiet: mezczyzna, z ktorym zaczynacie sie spotykac chodzi
psychologa. Jak reagujecie? Co o nim myslicie?