zielona79 03.06.05, 22:22 jest beznadziejnie, w ogole jestem zalamana i mam wrazenie, ze zycie moje stracilo sens, podejmuje walke po raz ostatni... jesli ktos jest z poznania, to chetnie podejme walke wspolnie Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
horlaa Re: beznadzieja, kto z poznania? 04.06.05, 15:24 nie można myśleć w kategoriach WALKI. to największy błąd. to tak jakbyś walczyła z samą sobą, a to jest złym wyjściem (niszczenie czegoś co niby jest w Tobie "złe"). najlepiej się z pewnymi rzeczami pogodzić, siebie zaakceptować; właśnie taką: słabą i niedoskonałą. samotną, zagubioną, cierpiącą, płaczącą.... itp. pogodzić się z tym, że to TEŻ TY. poza całą gamą innych cech. spokojniej, spokojniej. łatwo mi mówić, wiem. :) trochę już się miotałam i trochę już mam za sobą to wszystko. jestem z Poznania. wyjeżdżam w najbliższych dniach za granice na całe wakacje (min.1 do 3 miesięcy, jeszcze nie wiem). ale możesz liczyć na moje wirtualne wsparcie (póki co). powodzenia i głowa do góry ;) uśmiechnij się i... zrób coś. np. zmoknij na deszczu. u Ciebie też pada? :) Odpowiedz Link Zgłoś
zielona79 Re: beznadzieja, kto z poznania? 04.06.05, 18:30 hmmm, rzeczywiscie warto spojrzec na to inaczej. ja zawsze podchodzilam do tego w kategorii walki i niszcenia, a kolejne ataki uzmyslowialy mi moją słabość i beznadzieję, co mnie z kolei jeszcsze bardziej deprymowało, no i kółko sie w ten sposób zamykało... jak ty sobie z tym poradzilas? Odpowiedz Link Zgłoś
horlaa Re: beznadzieja, kto z poznania? 05.06.05, 00:03 poniżej historia choroby na blogu :) w skrócie: decyzja o podjęciu leczenia -> znalezienie terapii -> ponad rok CHOLERNIE CIĘŻKIEGO zmagania się z sobą, wzloty i upadki, okresy dobre i beznadziejne, depresje i euforie -> coraz bardziej poznaję siebie, daję sobie przyzwolenie na bycie inną niż myślałam (nie-doskonała, nie-idealna, ot, po prostu ja, cała gama cech i uczuć). trudne, wszystko to cholernie trudne, nadal pojawiają się pomysły, żeby w krytycznym momencie rzucić się na żarcie, no i czasami się rzucam. ale to już inaczej, to już nie tak, jak kiedyś. w ogóle pozwoliłam innym siebie lubić, pozwoliłam innym zbliżyć się do mnie... - kiedyś wydawało mi się że jestem tak do du*y, że inni nie mogą chyba mnie lubić... celu swojego życia nie znam nadal, ale wierzę, że go znajdę... i najważniejsze - mimo, ze jestem singlem, nie czuję się samotna... to mój największy sukces. :) trzymaj się, powodzenia. warto próbować. ;) nie walczyć. po prostu próbować ;) i nie poddawać się, nie łamać. to ludzkie. nie wymagać za dużo od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
zielona79 Re: beznadzieja, kto z poznania? 05.06.05, 08:25 czytałam sobie twoje wypowiedzi na forum, zajęło mi to sporo czasu i jeszcze nie do wszystkich zajrzałam...musze przyznac, ze masz fajne podejscie do sprawy, racjonalne i zdystansowane, mimo ze to ciebie tez dotyka(lo). naprawde wlałaś we mnie duzo nadziei i optymizmu, i za to wielkie dzięki...!!! p.s. gratuluje magistra:) (mimo ze troche pozno:) trzymaj sie cieplo i odezwij sie kiedys pozdr ola Odpowiedz Link Zgłoś