O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNIE

04.06.05, 17:25
Poniewaz natrafiam tu na rozliczne zwolenniczki porzucania zon, gdy ma sie
kochanke, pozwole sobie przeprowadzic przewod matematyczny,
ze porzucac zon nie nalezy.

1. Sytuacja A. Posiadamy zone i kochanke. Zona nie wie o kochance.
Zadowolenie faceta - 100 %
Zadowolenie zony - 100 %
zadowolenie kochanki - 50 % (chcialaby zostac zona, a nie moze,
ale cieszy sie przynajmniej, ze ma faceta).

Ogolna suma zadowolenia - 250 %

2. Sytuacja B. Zona dowiaduje sie o kochance, ale postanawia zostac przy mezu.
Zadowolenie faceta - 80 % (bo mu zona troche marudzi, ale kochanke ma)
zadowolenie zony - 50 % (chlopa ma, ale jest wsciekla, ze ma kochanke)
zadowolenie kochanki - 60 % (zaczyna miec nadzieje, ze moze...?)

Ogolna suma zadowolenia: - 190 %

3. Sytuacja C. Zona dowiaduje sie o kochance i daje mezowi kopa
w... przyrodzenie, wystawiajac mu walizke za drzwi.

zadowolenie faceta - 50 % (stracil zone, w koncu nie o to mu chodzilo,
ale ma przynajmniej kochanke)
zadowolenie zony - 20 % (zycie zrujnowane, ale postawila przynajmniej
na swoim).
zadowolenie kochanki - 100 % (osiagnela swoj cel.)

Suma zadowolenia - 170 %

Juz ten prosty dowod logiczny pozwala nam zauwazyc, ze najlepszym wariantem
dla wszystkich stron jest wariant A, gdzie ogolna suma zadowolenia jest
najwieksza

Jezeli natomiast odliczymy meski egoizm i policzymy tylko poziom zadowolenia
kobiet, okaze sie, ze najlepszy z punktu widzenia kobiet jest wariant C
- nieznacznie przewyzszajacy wariant A.

poniewaz to kochanka ma interes w forsowaniu tego wariantu,
wniosek narzuca sie jeden: to ona powinna pokrywac koszty rozwodu i slubu.

cbdu.
    • tropiacalala Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:31
      przerabane -jednym slowem:((((((((((((((((88
      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:35
        ale dla kogo? - bo nie zrozumialem?
        • tropiacalala Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:38
          facettt napisał:

          > ale dla kogo? - bo nie zrozumialem?
          > nooooo,hiba dla wsiech;(((
          • katetoja 250 proc zadowolenia. Co to za bzdura? 14.06.05, 10:36
            300 proc. normy w socjalistycznym życiu rodzinnym
    • iwona334 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:53
      takie swinie, do swych swinstw potrafia jeszcze dorabiac ideologie.
      brr...
      • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 17:56
        Matematyka potrafi być bezwzględna.
        A jednak:"Czucie i wiara silniej mówi do mnie niżli mędrca szkiełko i oko"
        Stary poczciwy Mickiewicz nie był matematykiem stąd całe zamiesznie.
      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:01
        iwona 334 napisala:

        > takie swinie, do swych swinstw potrafia jeszcze dorabiac ideologie. brr...<

        dlaczego swinie? przeciez ja bronie instytucji malzenstwa!
        a czym wiecej rak do obrony, to zawsze lepiej.
    • marecki997 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:00
      Z matematycznego punktu widzenia najkorzystniejsza byłaby taka sytuacja: żona
      nie wie o istnieniu kochanki, a kochanka - o istnieniu żony. Ogólna suma
      zadowolenia = 300%.
      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:02
        marecki997 napisał:

        > Z matematycznego punktu widzenia najkorzystniejsza byłaby taka sytuacja: żona
        > nie wie o istnieniu kochanki, a kochanka - o istnieniu żony. Ogólna suma
        > zadowolenia = 300%.<

        pewnie, ale nie rozpatrujemy tu sytuacji abstrakcyjnych,
        niemozliwych do realizacji.
    • qw5 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:01
      facettt napisał:

      3. Sytuacja C. Zona dowiaduje sie o kochance i daje mezowi kopa
      > w... przyrodzenie, wystawiajac mu walizke za drzwi.
      >
      > zadowolenie faceta - 50 % (stracil zone, w koncu nie o to mu chodzilo,
      > ale ma przynajmniej kochanke)
      > zadowolenie zony - 20 % (zycie zrujnowane, ale postawila przynajmniej
      > na swoim).
      > zadowolenie kochanki - 100 % (osiagnela swoj cel.)
      >

      Tu się nie zgodzę. Jeżeli facet faktycznie dostał kopa, tam gdzie piszesz,
      zadowolenie kochanki w życiu nie wyniesie 100 %.
      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 04.06.05, 18:04
        qw5 napisała:

        > facettt napisał:
        >
        > 3. Sytuacja C. Zona dowiaduje sie o kochance i daje mezowi kopa
        > > w... przyrodzenie, wystawiajac mu walizke za drzwi.
        > >
        > > zadowolenie faceta - 50 % (stracil zone, w koncu nie o to mu chodzilo,
        > > ale ma przynajmniej kochanke)
        > > zadowolenie zony - 20 % (zycie zrujnowane, ale postawila przynajmniej
        > > na swoim).
        > > zadowolenie kochanki - 100 % (osiagnela swoj cel.)
        > >
        >
        > Tu się nie zgodzę. Jeżeli facet faktycznie dostał kopa, tam gdzie piszesz,
        > zadowolenie kochanki w życiu nie wyniesie 100 %.<

        przyjmuje to do aprobujacej wiadomosci. przy nastepnej analizie tego typu bede
        bardziej uwazal.
        • alpha01 [...] 04.06.05, 21:22
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tropiacalala dzieki 04.06.05, 18:07
      > poniewaz to kochanka ma interes w forsowaniu tego wariantu,
      > wniosek narzuca sie jeden: to ona powinna pokrywac koszty rozwodu i slubu.


      *wlasciwie to powinnismy Factowi podziekowac .
      *to jest madry tekst,,,,ku przestrodze wszystkim panienkom ,ktore zaczynaja z
      zonatymi facetami...:(
      • hatika Re: dzieki 04.06.05, 21:10
        No tak, wszystko to pieknie, ale jak osoba, która zdradza tez ma męża lub żonę?
        Jakie obliczenia satysfakcji?
        • tropiacalala Re: dzieki 04.06.05, 21:14
          hatika napisała:

          > No tak, wszystko to pieknie, ale jak osoba, która zdradza tez ma męża lub
          żonę?
          > Jakie obliczenia satysfakcji?

          >ja sama slaba jestem w matematyce ,ale mysle ze to ta mozliwosc;))

          1. Sytuacja A. Posiadamy zone i kochanke. Zona nie wie o kochance.
          Zadowolenie faceta - 100 %

          mozna zmienic plec.
          • hatika Re: dzieki 04.06.05, 21:22
            a zadowolenie kochanki? nie mozna tego pominąć...
            • tropiacalala Re: dzieki 04.06.05, 21:23
              hatika napisała:

              > a zadowolenie kochanki? nie mozna tego pominąć...
              >kochanka jest zadowolana ,ze faceta ma....50%
              • alpha01 [...] 04.06.05, 21:26
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • tropiacalala [...] 04.06.05, 21:29
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • alpha01 [...] 04.06.05, 21:31
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • borewicz.porucznik [...] 04.06.05, 21:32
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • hatika Re: dzieki 04.06.05, 21:31
                dlaczego tylko 50%? powinna miec 200%, ma męża i kochanka
                • tropiacalala Re: dzieki 04.06.05, 21:37
                  hatika napisała:

                  > dlaczego tylko 50%? powinna miec 200%, ma męża i kochanka
                  >nie kochanka nie ma meza!kochanki nikt nie chce ,oprocz tego zonatego...i ona
                  tym wlasnie ma sie cieszyc...
    • psychopata.z.borderline facettt jestes do ostrzału 04.06.05, 21:18

      • facettt Re: facettt jestes do ostrzału 04.06.05, 22:49
        a masz karabin? jak nie - to podrzucam cos lepszego: rpg-7
        skutecznosc 100 % na niewiernych mezow:
        www.airpower.at/news04/1103_rpg_heli/rpg-7_5.jpg
        • psychopata.z.borderline Re: facettt jestes do ostrzału 04.06.05, 22:51
          ja nie mam tego problemu i wcale nie płacze z tego powodu
    • fleuret bez zbędnych wyliczeń 04.06.05, 21:32
      juz to pisałam, ale powtórzę

      KOCHAM JĄ

      Informacja, której nie szczędzi pan zarówno żonie, chcąc rozproszyć jej
      wątpliwości na temat stosunków pana z pewną panią, jak i pewnej pani, chcąc
      rozproszyć jej wątpliwości na temat stosunków pana z żoną. Jeśli w wyniku
      takiego postawienia sprawy uda się panu doprowadzić do pokochania się obu
      pań, sprawę ma pan rozwiązaną. Jeśli nie uda się, pozostaje panu tylko
      poszukać trzeciej pani, która jak najszybciej pomoże panu wyleczyć się z obu
      tych miłości.
      • facettt Re: bez zbędnych wyliczeń 04.06.05, 23:42
        Niestety. Na milosc nie ma lekarstwa.
        A i w zielarstwo specjalnie nie wierze.
        Moze jak dorobie sie herbarium - to zmienie zdanie?

        Que sera - to wloska piosenka ludowa.
        Feliciano rozpropagowal ja na caly swiat po hiszpansku.

        Que sera

        Pueblo mío, que estas en la colina
        tendido como un viejo que se muere
        la pena, el abandono, son tu triste compañía
        pueblo mío te dejo sin alegría.

        Que será, que será, que será
        que será de mi vida, que será
        si se mucho o no se nada
        ya mañana se vera, y será
        será, será lo que será.

        Ya mis amigos, se fueron casi todos
        y los otros partirán después que yo.
        Lo siento porque amaba su agradable compañía
        mas es mi vida….tengo que marchar.

        Que será, que será, que será
        que será, de mi vida que será
        en las noches mi guitarra dulcemente sonara
        y una niña de mi pueblo llorara.

        Amor mío me llevo tu sonrisa
        que fue la fuente de mi amor primero
        amor te lo prometo, como y cuando no lo se
        mas se tan solo que regresare.


        Moje miasto, polozone na wzgorzach
        I gdy znikaja klopoty – nikt nie rezygnuje tu ze szczescia.

        A znaczy to, ze z moim zyciem bedzie to - co ma byc.
        I nie przesuniesz szczescia na wczoraj, czy na jutro.
        Bedzie to, co ma byc.

        I moi przyjaciele, nie ma ich juz...
        I bedzie, to co ma byc.
        I bedzie, to co ma byc.
        Z zyciem moim.
        I gdy moja gitara gra jeszcze po nocach
        Slodko i lagodnie
        I pewna dziewczyna z mojego miasta
        Przez to plakala.
        Moja Milosci, gdy niose z soba Twoj usmiech
        I jest on dla mnie sila mojej milosci
        I to dlatego kocham to miejsce
        I kiedys tu wroce

    • witch-witch Re:FACETTT PRZECIE TY GOLA MIAL Z MATEMATYKI!! 04.06.05, 23:03
      A tu robisz takie skomplikowane obliczenia. Idz spowrotem sprzedawac jaja na
      straganie. Tam poprawisz swoja srednia z podstawowki i moze nawet gimnazjum
      skonczysz, nieboraczku.
    • armia5 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 00:10
      Nie widze zadnej tu logiki , Reasumujac, temat do bani.
      • karielcia Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 00:54
        Takoz nie widze. Ale powiedzialabym, ze raczej do doopy, a nie do bani.
        Chyba , ze ta d... w bani to dla faceta bedzie jakas atrakcja?
        • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 10:21
          Wynika z tego jasno,że posiadanie kochanki jest postawą wysoce obywatelską,bo
          posiadanie kochanki bardzo wzmaga ogólne dobre samopoczucie pod warunkiem ,że
          żona nic nie wie-czyli warintA. A społeczeństwo złożone ze szczęśliwych
          obywateli jest marzeniem polityków. Panowie! Do pracy!.Dodam jeszcze tylko,że
          dobre samopoczuci można poprawiać w zasadzie w nieskończoność podwyższając
          ilość kochanek!
          • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 15:34
            Widze, ze jestes pojetna osoba, rozumiejaca sens mojej dywagacji.

            Niestety, mowimy tu o modelach dajacych sie zrealizowac, a nie o modelach
            teoretycznych. Posiadanie wiecej niz jednej kochanki jest ze wzgledow czasowych
            i finansowych zazwyczaj nierealne.
    • alfika Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 14:18
      wariant D:
      żona dowiaduje się o kochance, może nawet mąż sam o tym mówi
      Żona postanawia poświęcić swoje życie i swój czas sobie, czyli czemukolwiek poza
      panem obecnie siłą rzeczy ex
      poziomy zadowolenia:
      żona - 100 %, bo odchodzi z cyrku, którego nie chce nie miotając się w mało
      rokującej kwestii cofania czasu i przypominania "przecież miałeś kochać tylko
      mnie!"
      mąż - 100%, bo robi co chce
      kochanka - 100%, bo ma, co chce

      razem: 300%

      i każdy ma, co lubi
      żona - święty spokój i szanse na życie, które jej pasuje
      mąż - kolejną żonę czy też starzejącą się kochankę czy też przemyślenia czy też
      zmienia orientację - no, święty spokój, jakkolwiek
      kochanka - męża, o ile mąż to dobro ostateczne w życiu kobiety :)
      • krtysia Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 14:22
        alfika napisała:

        > wariant D:
        > żona dowiaduje się o kochance, może nawet mąż sam o tym mówi
        > Żona postanawia poświęcić swoje życie i swój czas sobie, czyli czemukolwiek
        poz
        > a
        > panem obecnie siłą rzeczy ex
        > poziomy zadowolenia:
        > żona - 100 %, bo odchodzi z cyrku, którego nie chce nie miotając się w mało
        > rokującej kwestii cofania czasu i przypominania "przecież miałeś kochać tylko
        > mnie!"
        > mąż - 100%, bo robi co chce
        > kochanka - 100%, bo ma, co chce
        >
        > razem: 300%
        >
        > i każdy ma, co lubi
        > żona - święty spokój i szanse na życie, które jej pasuje
        > mąż - kolejną żonę czy też starzejącą się kochankę czy też przemyślenia czy
        też
        > zmienia orientację - no, święty spokój, jakkolwiek
        > kochanka - męża, o ile mąż to dobro ostateczne w życiu kobiety :)
        >

        *****i to jest najlepsze rozwiazanie;))
      • facettt Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 14:33
        Brzmi to tylko pozornie prawidlowo. W praktyce widac tu od razu braki logiczne.
        Zona, ktora sama odchodzi, bedzie musiala sama pokrywac koszty rozwodu (skoro
        tego chce), do tego zostaje uraz, wiec o 100 % zadowoleniu mowy byc nie moze.
        Ponadto malzonek wcale nie chcial odejscia zony, wiec jego zadowolenie bedzie
        wynosic max. 60 % (dalem te dodatkowe 10 % za pozostawione mu mieszkanie i
        meble)

        W sumie jednak ogolna suma zadowolenia lezy ponizej wariantu A,
        wiec Twoj przewod logiczny uwazam za obalony.
        • alfika Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 14:44
          jeśli żonie miałoby iść o kasę, to nie jest w ogóle w stanie przeżywać
          zadowolenia z powodu obecności męża, który najwyraźniej nie zarabia jak należy
          - czyli jej samopoczucie może nawet wzrosnąć po rozstaniu
          - a nuż spotka pana, który zarabia kilka razy więcej?
          albo i zarabiać nie musi, bo ma i kropka? - wtedy to juz Twoja teoria leży i
          kwiczy całkowicie, bo pokryje nawet braki zadowolenia męża
          co do zadowolenia męża - jeśli pojawiła się kochanka, to jego zadowolenia i tak
          jakieś takie mizerniusie było...
          teraz ma szansę rozwinąć skrzydła, więc jego zadowolenie rośnie - po pierwsze,
          wraz z żoną odchodzi stres zdrajcy, po drugie, ma to swoje-nieswoje mieszkanie i
          sprowadzony z byłego NRD opel czy inna machina, niech mu tam :)
          no, kochanka też tu ma jakąś radość po być może przebłysku "może to głupek,
          skoro żona go już nie chce"

          - mi by całkowicie żal z powodu konieczności wynajmowania domu zrekompensowało
          pozbycie się idioty, no jak by nie patrzeć :)
          • facettt Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 15:07
            alfika napisała:
            > - mi by całkowicie żal z powodu konieczności wynajmowania domu zrekompensowało
            > pozbycie się idioty, no jak by nie patrzeć :)<

            Niestety, nie mowimy Tu o Twoim zadowoleniu, czy tez zadowoleniu bylej zony,
            lecz o globalnej sumie zadowolenia. Czlowiek jest wszak istota spoleczna.

            Po przeanalizowaniu moge pod pewnymi wzgledami uznac Twoj wariant, jako ze maz
            po pozbyciu sie poprzedniej zony i awansowaniu Kochanki na zone, ma teraz wolne
            rece do zalezienia sobie nowej Kochanki.

            I wtedy podazamy znowu w slusznym kierunku maksymalizacji zadowolenia dla
            wszystkich.
            • scylla Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 15:23
              dlatego, aniołku, o sobie napisałam na koniec, nie musisz brać tego pod uwagę -
              mimo to pozostaje cała reszta opisu uczuć i żony, i męża, i przyszłej żony a
              byłej kochanki

              nie pomijaj miłości do dóbr materialnych męża i kochanki, jeśli bierzesz pod
              uwagę takową u żony
              nie pomijaj też poczucia honoru - ich wszystkich jednakoż :)

              wszyscy wychodzą na plus, jeśli uczciwie podejdziesz do sprawy w wariancie D, na
              duży plus, dokładniej rzecz ujmując
              • facettt Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 15:41
                Poprawiasz sie, ale Twoje uwagi zawsze niestety zawieraja jakies slabe punkty.
                W tym wypadku Twoim blednym zalozeniem jest to, ze maz chce porzucic zone
                i wziac sobie nowa kochanke za zone.

                Jezeli z jakichkolwiek wzgledow chce utrzymac obecna zone i kochanke, musi
                jedynie dbac, by wariant A nie przeksztalcil sie w wariant B, C, lub D.
                Pamietaj bowiem, ze to on jest tu rozgrywajacym i jego wiedza niekoniecznie
                musi siegac dobrodziejstw zwiazanych z wariantem D.
                • alfika Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 16:32
                  błąd w rozumowaniu
                  mąż jako rozgrywający... tu się przejechałeś, przyjacielu

                  może i mąż - jak katalizator w chemii - rozpoczął reakcję
                  ale ona potem sama przebiega między substancjami reagującymi - i katalizator
                  mało już znaczy

                  to że ktoś wywołuje jakąś sytuację nie oznacza, że pozostaje głównodowodzącym
                  z reguły jest wręcz przeciwnie

                  a nie zapominaj, że i żona, i kochanka to ludzie sami decydujący o sobie - i nie
                  zawsze dający się wikłać w sytuacje, które nie dają za grosz nawet poczucia sensu
                  • facettt Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 16:37
                    Niestety, emocje biora u Ciebie gore nad mysleniem analitycznym.

                    Do momentu, w ktorym znajdujemy sie w obrebie wariantu A - to maz jest
                    rozgrywajacym. Kochanka ten stan albowiem akceptuje, a zona o niczym nie wie.
                    • alfika Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 16:44
                      rany boskie, a skąd Tyś posiadł taką wiedzę tajemną w kwestii moich emocji, i to
                      w temacie, który rozbieram sobie całkiem spokojnym niedzielnym popołudniem?!!!
                      O zgrozo :))))))))))))))
                      nie ćwicz tego taniego mini-argumentu, trzymaj poziom merytorycznej dyskusji bez
                      umniejszania rozmówcy - nie podkładaj się, przyjacielu :)))

                      o ile wiem, Twój wariant C obejmował wiedzę żony o kochance i kochanki o żonie,
                      drążmy więc życie, biorąc pod uwagę wszelkie mozliwości :) choćby taką z 300%ową
                      satysfakcją :)))))
                      • facettt Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 16:49
                        Ciesze, sie, ze przyznalas mi racje. Albowiem wyraznie optowalem
                        za wariantem A i pozostawienia facetowi roli rozgrywajacego.

                        Warianty pozostale podalem tylko ze wzgledu na naukowa rzetelnosc intelektualna
                        i ich analizowanie z przyjemnoscia pozostawiam innym,
                        w tym rowniez Tobie.
                        • alfika Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 17:31
                          napisałeś: Juz ten prosty dowod logiczny pozwala nam zauwazyc, ze najlepszym
                          wariantem
                          dla wszystkich stron jest wariant A, gdzie ogolna suma zadowolenia jest
                          najwieksza

                          i tu jedynie chciałam wykazać, że nie jest to najlepsze rozwiązanie :)

                          a co zamierzałeś, co wyobraźnia podpowiada Ci, że masz rację i jakieś
                          pojawiające się po drodze dodatkowe założenia już mnie nie interesują, niestety
                          - więc radość sprawiaj tym czasem innym :)
                          • facettt Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 17:37
                            Niestety znowu blad logiczny.
                            Jak juz wspomnialem, nie poruszamy sie w naszych rozwazaniach w obszarze
                            czystej abszrakcji, lecz realnych sytuacji zyciowych.
                            Rozwazania abstrakcyjne maja nam tylko dopomoc, ktore z REALNYCH rozwiazan
                            jest najlepsze.

                            Maz znajdujacy sie w sytuacji A - nie musi analizowac sytuacji D,
                            poniewaz ta go nie interesuje. Zony wszak nie zamierza opuszczac.
                            W jego interesie, dopoki jest rozgrywajacym, lezy tylko, by pilnowac tej
                            sytuacji, by rozgrywajacym pozostal nadal. :)

                            cbdu.

                            • alfika Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 17:41
                              mąż dbający o to, by skutecznie oszukiwać daje sobie samemu nieźle w kość :)))

                              idę, aniele, na piwo i chleb ze szmalcem przy dźwiękach greckich radości
                              beztroskiego życia, które sami sobie ustawiamy tak, by nie czuć się idiotą :)
                              - lub wręcz przeciwnie, hihihi :)))
                              • facettt Re: MATEMATYCZNI? :))) 05.06.05, 17:46
                                alfika napisała:

                                > mąż dbający o to, by skutecznie oszukiwać daje sobie samemu nieźle w kość :)))

                                a to juz kwestia gustu i smaku.
                                zycze przyjemnego...
                                www.freetime.dk/p7174.jpg
            • alfika Re: MATEMATYCZNI? :))) 26.07.05, 09:44
              nie, nie
              tylko była żona przeżywa radość
              kochanka wrobiona w rolę żony zaczyna się martwić, że lada chwila może być
              zdradzaną żoną, a nowa kochanka - że jest kochanką, a nie żoną (tudzież że
              bruździ jakiejś kobiecie-żonie chwilowo)
              ów facet może się cieszyć, to i tak powierzchowne - wszak co jest warta radość
              przerywana depresją po stosunku ;))))))
    • sweetnighter Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 15:39
      przecież na każdą taką sytuację składa się całkiem niepowtarzalny zespół
      uwarunkowań dotyczących wszystkich trzech osób z osobna i ich wzajemnych
      powiązań. wiele czynników nie podaje się w ogóle żadnej obiektywnej
      kwantyfikacji, juz na pewno nie w formie takiego komicznie autorytatywnego
      wyliczenia poziomu zadowolenia w procentach. próba zredukowania tej złozoności
      do trzech prostych schematów to przykład tyranii myslenia ilościowego, która
      nawiasem jest jednym z większych problemów współczesnej cywilizacji. no ale,
      jak widze, bardziej niż psychologia zdrady, umysl kolegi absorbuje kwestia
      rozkładu obciążeń kosztami rozwodu, wiec kategorie wlasciwe tej sferze -
      wklady, procenty - probuje przeniesc na psychologie.
      • facettt Milosc -a Teoria Gier 05.06.05, 15:50
        Istotnie kolego, zyjemy w czasach matematyzacji zycia, byc moze przesadnej.

        Wszakze to nie ja pierwszy probuje wprowadzic matematyke do psychologii.
        Zrobiono to dawno przede mna, wprowadzajac matematyczna
        TEORIE GIER do stosunkow uczuciowych miedzy ludzmi.

        Ze znakomitym skutkiem.
        Milosc jest bowiem w mysl tej teorii, GRA O SUMIE NIEZEROWEJ.

        polacam literature na ten temat: fascynujaca
        64.233.183.104/search?
        q=cache:4sl00loyjsMJ:www.gronie.org/ksiegarnia/Konkurencja-i-kooperacja-Teoria-
        gier-w-ekonomii-i-naukach-
        spolecznych,b22659.html+milosc+teoria+gier&hl=pl&lr=lang_pl

        • sweetnighter Re: Milosc -a Teoria Gier 05.06.05, 16:00
          owszem, teoria gier bardzo fajnie się stosuje np. do analizy strategicznej i w
          ogóle do zagadnień strategii biznesowej, natomiast w sprawach tak niewymiernych
          jak uczucia, gdzie sytuacje - i motywacje - są dużo bardziej złożone, jest
          nieoperacyjna. po prostu dlatego, że zupełnie podstawowa dla niej kategoria -
          korzyści - tutaj nie da się w podobny sposób skwantyfikować i porównywać.
          • facettt Re: Milosc -a Teoria Gier 05.06.05, 16:07
            Niestety musze Ci tu zaprzeczyc. Daje sie. Poszukaj w bibliotekach,
            w serii Alfa i Omega, wydana dawno ksiazke: Milosc - a Teoria Gier.
            • sweetnighter Re: Milosc -a Teoria Gier 05.06.05, 16:20
              chętnie się zapoznam, ale moim zdaniem teoria gier zastosowana do miłosci
              będzie produkować czyste artefakty.
      • belladonna2 Re: czy warto zagłębiać się w dyskusje z idiotą? 05.06.05, 16:38
        sweetnighter napisał:

        > przecież na każdą taką sytuację składa się całkiem niepowtarzalny zespół
        > uwarunkowań dotyczących wszystkich trzech osób z osobna i ich wzajemnych
        > powiązań. wiele czynników nie podaje się w ogóle żadnej obiektywnej
        > kwantyfikacji, juz na pewno nie w formie takiego komicznie autorytatywnego
        > wyliczenia poziomu zadowolenia w procentach. próba zredukowania tej złozoności
        > do trzech prostych schematów to przykład tyranii myslenia ilościowego, która
        > nawiasem jest jednym z większych problemów współczesnej cywilizacji. no ale,
        > jak widze, bardziej niż psychologia zdrady, umysl kolegi absorbuje kwestia
        > rozkładu obciążeń kosztami rozwodu, wiec kategorie wlasciwe tej sferze -
        > wklady, procenty - probuje przeniesc na psychologie.


        Trudno jest dyskutować z kimś kto z góry jest uprzedzony do jakiejkolwiek innej
        potencjalnej myśli. Dlatego pozwól takiemu jak facettt bajdurzyć o wyższości
        jaja kurzego nad kurą, niech znajdzie jakieś pocieszenie dla swojej ułomności
        psychicznej.
        • facettt Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnota? 05.06.05, 16:43
          belladonna2 napisała:
          > Trudno jest dyskutować z kimś kto z góry jest uprzedzony do jakiejkolwiek
          innej
          > potencjalnej myśli. Dlatego pozwól takiemu jak facettt bajdurzyć o wyższości
          > jaja kurzego nad kurą, niech znajdzie jakieś pocieszenie dla swojej ułomności
          > psychicznej.<

          Bedac calkowicie otwarty, na nowe horyzonty, skromnie zapytuje,
          co masz przeciw teorii maksymalizacji zadowolenia?
          Toz to teoria stara jak swiat. Juz filozofowie greccy o niej pisali.
          HEDONIZM sie zwie.
          • mandragora666 Re: Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnot 05.06.05, 16:48
            facettt napisał:

            > belladonna2 napisała:
            > > Trudno jest dyskutować z kimś kto z góry jest uprzedzony do jakiejkolwiek
            >
            > innej
            > > potencjalnej myśli. Dlatego pozwól takiemu jak facettt bajdurzyć o wyższo
            > ści
            > > jaja kurzego nad kurą, niech znajdzie jakieś pocieszenie dla swojej ułomn
            > ości
            > > psychicznej.<
            >
            > Bedac calkowicie otwarty, na nowe horyzonty, skromnie zapytuje,
            > co masz przeciw teorii maksymalizacji zadowolenia?
            > Toz to teoria stara jak swiat. Juz filozofowie greccy o niej pisali.
            > HEDONIZM sie zwie.

            Owszem pisali pisali tylko hedonizm współczesny jest taki banalny!
            • facettt Re:Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnota 05.06.05, 16:54
              Tu bym jednak polemizowal. Takiego wyboru kolorow skory pieknych Dam,
              ich filozofii zyciowej, roznorodnosci Perfum i Drinkow wszelakich,
              starozytni Grecy jednak nie mieli.

              Dla koneserow-hedonistow dzisiejszy Swiat realny uwazam wiec za daleko bardziej
              niebanalny, niz grecki.
              Czego sama jestes Najlepsza Przyklada, przykladajaca sie pilnie i uroczo
              do ksztaltowania mych wrazen i horyzontow.
              • mandragora666 Re:Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnota 05.06.05, 17:07
                facettt napisał:

                > Tu bym jednak polemizowal. Takiego wyboru kolorow skory pieknych Dam,
                > ich filozofii zyciowej, roznorodnosci Perfum i Drinkow wszelakich,
                > starozytni Grecy jednak nie mieli.
                >
                > Dla koneserow-hedonistow dzisiejszy Swiat realny uwazam wiec za daleko
                bardziej
                >
                > niebanalny, niz grecki.
                > Czego sama jestes Najlepsza Przyklada, przykladajaca sie pilnie i uroczo
                > do ksztaltowania mych wrazen i horyzontow.


                Przykładam się jak umiem .A za duża róznorodnośc bywa zwodnicza.Znasz historię
                pewnego osiołka który miał problem z wyborem.Co prawda jakby był hedonistą to
                zjadłby owies i siano.Niestety nie był i umarł. Mam nadzieję,że ty jako
                hedonista nie będziesz mial takich problemów tylko czy dasz radę wszystkiego
                skosztować i czy w koncu nie pojawi sie frustracja,że nie dajesz rady.
                • facettt Think Pink 05.06.05, 17:13
                  Zle podejscie do zycia. Ale ze jestes osoba pojetna, wiem, ze da sie z Ciebie
                  cos ciekawego jeszcze ulepic.
                  Pierwsza zasada: Think Pink - Mysl pozytywnie.

                  Nie jest wazne, ze wszystkiego, co dobre, nie da sie kosztowac.
                  Wazne, by sie mimo to starac.!
                  www.freetime.dk/p7174.jpg
                  • mandragora666 Re: Think Pink 05.06.05, 17:20
                    facettt napisał:

                    > Zle podejscie do zycia. Ale ze jestes osoba pojetna, wiem, ze da sie z Ciebie
                    > cos ciekawego jeszcze ulepic.
                    > Pierwsza zasada: Think Pink - Mysl pozytywnie.
                    >
                    > Nie jest wazne, ze wszystkiego, co dobre, nie da sie kosztowac.
                    > Wazne, by sie mimo to starac.!
                    > www.freetime.dk/p7174.jpg


                    Martwię się tylko o ciebie.To znaczy do teraz bo od teraz juz nie, bo myślę
                    pozytywnie
                    • facettt Re: Think Pink 05.06.05, 17:28
                      Ciesze sie, ze kogos przekonalem do myslenia pozytywnego.
                      Cieszy mnie rowniez, ze nie martwisz sie o mnie.

                      Jako czlowiekowi myslacemu zawsze pozytywnie, nigdy nie przyszloby mi do glowy,
                      ze myslaca kobieta bedzie sie o mnie martwic.

                      W koncu nie od tego piekne i myslace kobiety sa.
                      • mandragora666 Re: Think Pink 05.06.05, 17:32
                        facettt napisał:

                        > Ciesze sie, ze kogos przekonalem do myslenia pozytywnego.
                        > Cieszy mnie rowniez, ze nie martwisz sie o mnie.
                        >
                        > Jako czlowiekowi myslacemu zawsze pozytywnie, nigdy nie przyszloby mi do
                        glowy,
                        >

                        > ze myslaca kobieta bedzie sie o mnie martwic.
                        >
                        > W koncu nie od tego piekne i myslace kobiety sa.

                        Żeby się o kogoś martwic nie trzeba myślec wytarczy "być wraliwym na krzywdę
                        ludzką".Tak przynajmniej uczyli mnie w szkole.
                        No a poza tym jestem stara i brzydka,więc pudło.
          • belladonna2 Re: Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnot 05.06.05, 16:53
            To ty hedonizm chcesz "sprzedawać" tu?
            • facettt Re: Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnot 05.06.05, 16:56
              ale dlaczego sprzedawac.?

              Wszyscy pisza tu tylko o problemach. Staram sie tylko skromnie wykazac,
              ze racjonalnym celem dzialania powinna byc minimalizacja problemow i
              maksymalizacja radosci?
              • belladonna2 Re: Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnot 05.06.05, 17:03
                facettt napisał:

                > ale dlaczego sprzedawac.?
                >
                > Wszyscy pisza tu tylko o problemach. Staram sie tylko skromnie wykazac,
                > ze racjonalnym celem dzialania powinna byc minimalizacja problemow i
                > maksymalizacja radosci?


                No chyba,że taki jest twój cel. Dość abstrakcyjna wydaje mi się ta myśl.
                • facettt Re: Czy warto zagłębiać się w dyskusje z nie-cnot 05.06.05, 17:06
                  belladonna2 napisała:

                  >> No chyba,że taki jest twój cel. Dość abstrakcyjna wydaje mi się ta myśl.<

                  Na tym wlasnie polega wlasciwa filozofia zyciowa.
                  Na prawidlowym przejsciu od abstrakcji do konkretu.
                  • belladonna2 Re: Czy warto zagłębiać się w dyskusje cnot 05.06.05, 17:33
                    Było wielu takich, którzy z abstrakcji przeszło do konkretów historia ich bardzo
                    źle oceniła.
                    • facettt Re: Czy warto zagłębiać się w dyskusje cnot 05.06.05, 17:40
                      Wkraczasz na obszary moralnosci i historycznej oceny.
                      Zostawmy jednak te sprawy na boku, poniewaz, jak zaznaczylem,
                      nie one stanowia tu centrum naszych rozwazan.

                      Chodzi nam jedynie o hedonizm i racjonalizm.
                      maksymalizacje radosci, minimalizacje przykrosci.
    • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 15:58
      Rozpatrzmy jeszcze wariant E:
      Zona bierze sobie kochanka i jej zadowolenie wzrasta do 200%-nie muszę chyba
      dodawać dlaczego.Reszta jak w wariancie A.
      Jak dodamy wariant A do waiantu E to wychodzi 250%+100%( dodatkowe za kochanka)
      =350%.
      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:09
        Tak tez bywa, niekiedy. Ale ten wariant, by zbytnio nie rozszerzac naszego
        wywodu, celowo pominalem.
        • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:13
          facettt napisał:

          > Tak tez bywa, niekiedy. Ale ten wariant, by zbytnio nie rozszerzac naszego
          > wywodu, celowo pominalem.


          No to ładnie. To mi pachnie seksizmem!!! Dlaczego celowo pominąłeś? Nie ma
          sprawiedliwości na świecie!!!
          • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:16
            No pewnie ze nie ma. Od roku 1990 to i nawet w szkolach juz tego ucza.
            Pachniecie mi zbytnio "sprawiedliwodscia spoleczna", Dobra Kobieto.
            • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:21
              facettt napisał:

              > No pewnie ze nie ma. Od roku 1990 to i nawet w szkolach juz tego ucza.
              > Pachniecie mi zbytnio "sprawiedliwodscia spoleczna", Dobra Kobieto.

              Dobry Człowieku to się teraz nazywa porawność polityczna.Sprawiedliwość
              społeczna odeszła już do lamusa.
              • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:24
                No wsio Riba. Chyba wszakze widac, ze ja jestem niepoprawny i poprawiac
                sie nie zamierzam?
                • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:33
                  Oj widać widać!!! Żywcem do piekła!!!
                  • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:39
                    Chetnie. Rozejrze sie. Ale i chetnie tu wroce.

                    _______________________________________
                    Do piekiel wstapil. Po drodze mu bylo.
                    • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:45
                      Może nie wrócisz? Ostatecznie tam jest dobre towarzystwo i sądzę ze %
                      zadowolenia w każdym wariancie może być równy 100 a nawet 150%
                      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:46
                        niestety, nie lubie upalow.
                        Slyszalem tez, ze podobnie jak w Iraku, o piekne kobiety i chlodne drinki
                        troche tam trudno.
                        • krtysia Facettt zmien nicka na Casanova ...bedzie 05.06.05, 16:49
                          >lepiej pasowalo;))))
                          • facettt Re: Facettt zmien nicka na Casanova??? 05.06.05, 16:58
                            krtysia napisała:

                            > >lepiej pasowalo;))))
                            >

                            Absolutnie nie. Casanova szedl na ILOSC. Mnie interesuje wylacznie jakosc.
                            • krtysia Re: Facettt zmien nicka na Casanova??? 05.06.05, 17:01
                              facettt napisał:

                              > krtysia napisała:
                              >
                              > > >lepiej pasowalo;))))
                              > >
                              >
                              > Absolutnie nie. Casanova szedl na ILOSC. Mnie interesuje wylacznie jakosc.


                              >chwalipieta w kacie stala ......
                        • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:51
                          facettt napisał:

                          > niestety, nie lubie upalow.
                          > Slyszalem tez, ze podobnie jak w Iraku, o piekne kobiety i chlodne drinki
                          > troche tam trudno.

                          Widzę ,że zaczynasz mieć wątpliwości.Całkiem niesłusznie. Tam wszystko jest za
                          darmo!!! Szerokiej drogi!!! Odwagi!!!
                          • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 16:59
                            Przeciwnie. Jestem dosc pewien. Albowiem w Iraku bylem.
                            Pierwowzoru ogladac nie potrzebuje.
                            • krtysia Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 17:13
                              facettt napisał:

                              > Przeciwnie. Jestem dosc pewien. Albowiem w Iraku bylem.
                              > Pierwowzoru ogladac nie potrzebuje.

                              >no ! trzeba bylo tak od razu....w Iraku trzeba nosic nakrycia glowy !
                              >albowiem slonce tam ,,jest baaardzo niebezpieczne....A Ty bez czapeczki !!
                              >i przegzalo slonko przegrzalo szare komoreczki,,,dlatego wypisuje Facecik takie glupoteczki;)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                            • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 17:18
                              facettt napisał:

                              > Przeciwnie. Jestem dosc pewien. Albowiem w Iraku bylem.
                              > Pierwowzoru ogladac nie potrzebuje.

                              Idąc dalej tym tropem dojdziemy w końcu do tego ,że piekło to inni ludzie
                              itd,itd,itd
                              Irak to Irak a piekło to piekło.Dla Hedonisty i Casanowy piekło to miejsce jak
                              najbardziej odpowiednie.Niedrogo i z klimatyzacją. Nowocześnie.Tam też jest
                              postęp
                              • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 17:31
                                Niestety, zaliczam sie do niewierzacych sceptykow.
                                W postep w piekle wiec nie wierze.

                                Zaproponuj inne przyjemne miejce do konwersacji z pieknymi kobietami
                                (zimne drinki niezbedne) - inaczej na Twe apele pozostane gluchy.
                                • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 17:36
                                  facettt napisał:

                                  > Niestety, zaliczam sie do niewierzacych sceptykow.
                                  > W postep w piekle wiec nie wierze.
                                  >
                                  > Zaproponuj inne przyjemne miejce do konwersacji z pieknymi kobietami
                                  > (zimne drinki niezbedne) - inaczej na Twe apele pozostane gluchy.

                                  Ależ bądz sobie niewierzącym sceptykiem,tylko ,że to nie zatrzyma postępu.Z
                                  wiarą czy bez, klimwtyzacja to obecnie standard.
                                  • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 17:44
                                    mandragora666 napisała:

                                    > Ależ bądz sobie niewierzącym sceptykiem, tylko ,że to nie zatrzyma postępu.
                                    Z wiarą czy bez, klimwtyzacja to obecnie standard.<

                                    Naturalnie, tylko , ze mowilismy o piekle. Moja uwaga o sceptycyzmie miala
                                    dac Ci do zrozumienia, ze nie jestem postepem w lokalach piekielnych
                                    zainteresowany. Zaproponuj ciekawsze miejsca.
                                    • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 17:54
                                      facettt napisał:

                                      > mandragora666 napisała:
                                      >
                                      > > Ależ bądz sobie niewierzącym sceptykiem, tylko ,że to nie zatrzyma postęp
                                      > u.
                                      > Z wiarą czy bez, klimwtyzacja to obecnie standard.<
                                      >


                                      > Naturalnie, tylko , ze mowilismy o piekle. Moja uwaga o sceptycyzmie miala
                                      > dac Ci do zrozumienia, ze nie jestem postepem w lokalach piekielnych
                                      > zainteresowany. Zaproponuj ciekawsze miejsca.

                                      No jeżeli to dla ciebie nie jest ciekawe miejsce to przyznaję ,że jestem
                                      bezsilna.Może niebo? Tylko czy tam jest ciekawie? Podejrzewam ,że o modelach
                                      matematycznych zdradach i kochankach nic tam nie wiedzą.Co się stanie z
                                      obliczeniami i badaniami wariantów? Czy mają odejść w niebyt? Tyle pracy !
                                      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 17:57
                                        Juz jestes blisko...

                                        pieklo - okropne
                                        niebo - nudnawe.

                                        pozostal nam jeszcze czysciec.
                                        tam drobne grzeszki sa przeciez nadal dozwolone (czlowiek nawet jak sie
                                        podniesie, to i tak moze upasc), a i droga do lepszego jutra
                                        tez jakby blizsza :)

                                        pa.
                                        • mandragora666 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 18:10
                                          facettt napisał:

                                          > Juz jestes blisko...
                                          >
                                          > pieklo - okropne
                                          > niebo - nudnawe.
                                          >
                                          > pozostal nam jeszcze czysciec.
                                          > tam drobne grzeszki sa przeciez nadal dozwolone (czlowiek nawet jak sie
                                          > podniesie, to i tak moze upasc), a i droga do lepszego jutra
                                          > tez jakby blizsza :)
                                          >
                                          > pa.

                                          Papapa.Do zobaczenia, do lepszego jutra.....
    • lola999 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 05.06.05, 18:17
      Cos ta arytmetyka slaba...

      Wariant A: suma 100 + 50 = 150
      Wariant C: suma 20 + 100 = 120

      > .... policzymy tylko poziom zadowolenia
      > kobiet, okaze sie, ze najlepszy z punktu widzenia kobiet jest wariant C

      Jak ty to dodawales ze ci wyszlo C > A?



      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 06.06.05, 07:20
        lola999 napisała:

        > Cos ta arytmetyka slaba...
        >
        > Wariant A: suma 100 + 50 = 150
        > Wariant C: suma 20 + 100 = 120
        >
        > > .... policzymy tylko poziom zadowolenia
        > > kobiet, okaze sie, ze najlepszy z punktu widzenia kobiet jest wariant C
        >
        > Jak ty to dodawales ze ci wyszlo C > A?
        >
        Hm... No, musze powiedziec, ze dokonalem tu pewnej prowokacji...
        jestes pierwsza, ktora to dostrzegla.
        Sama widzisz, w zadnym wypadku rozbijanie malzenstw nie sluzy "interesowi
        spolecznemu"...
    • mmax20 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 06.06.05, 06:29



      >facettt 05.06.2005 16:54 + odpowiedz


      >Tu bym jednak polemizowal. Takiego wyboru kolorow skory pieknych Dam,
      >ich filozofii zyciowej, roznorodnosci Perfum i Drinkow wszelakich,
      >starozytni Grecy jednak nie mieli.

      to taki hedonizm na ropie,
      co mieli Grecy, a co zostało nam można zobaczyć pod www.CITES.org ,
      niewiele, żeby tylko z takich rozkoszy podniebienia w postaci wypiekow z ponad
      10.000 gatunkow i odmian zbóż wszelkich kiedyś do kilkuset obecnie itd..
      tendencja wstępująca po krzywej wykładniczej
      • facettt Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 06.06.05, 07:17
        mmax20 napisał:

        >
        >
        >
        > >facettt 05.06.2005 16:54 + odpowiedz
        >
        >
        > >Tu bym jednak polemizowal. Takiego wyboru kolorow skory pieknych Dam,
        > >ich filozofii zyciowej, roznorodnosci Perfum i Drinkow wszelakich,
        > >starozytni Grecy jednak nie mieli.
        >
        > to taki hedonizm na ropie,
        > co mieli Grecy, a co zostało nam można zobaczyć pod www.CITES.org ,
        > niewiele, żeby tylko z takich rozkoszy podniebienia w postaci wypiekow z
        ponad
        > 10.000 gatunkow i odmian zbóż wszelkich kiedyś do kilkuset obecnie itd..
        > tendencja wstępująca po krzywej wykładniczej

        To sie nazywa "standaryzacja" i unifikacja.
        Ale ja tu o drrinkach i kolorach skory, a Ty mi o wypiekach...
        Wypieki, to porzadne osoby maja z pewnoscia na twarzy wskutek zgorszenia
        (ta unifikacja, ma sie rozumiec).
        • mmax20 Re: O zonach, kochankach, zdradach - MATEMATYCZNI 06.06.05, 07:44
          ja mowią o wypiekach na podniebieniu, a nie na twarzy;), ale może to i to samo,
          w końcu mówimy i myślimy globalnie, w takim sensie również doznawanie hedonizmu
          może znaleźć swój nowy kontekst, np. bakterie smakowe w gumach do żucia, paście
          do zębów lub dezodorancie wzmacniające doznanie przyjemności , w końcu
          stępienie doznań smakowych postępuje w analogii do zaniku różnorodności w
          sposób wykładniczy i hedonizm to już nie to co kiedyś...
          • facettt o hedonizmie 06.06.05, 07:53
            mmax20 napisał:
            > może znaleźć swój nowy kontekst, np. bakterie smakowe w gumach do żucia,
            paście
            > do zębów lub dezodorancie wzmacniające doznanie przyjemności , w końcu
            > stępienie doznań smakowych postępuje w analogii do zaniku różnorodności w
            > sposób wykładniczy i hedonizm to już nie to co kiedyś...

            Postrzegam, ze trafilem tu katastrofiste i na znawce kulinariow, wszelako inne
            sztuki uzytkowe, nie poddaja sie tak latwo teorii, "ze swiat schodzi na Psy!

            Hedonizm wszakze wiele ma imion, a Wypieki, szczegolnie te na Twarzy,
            tylko Uroku mu dodaja :)
            www.spu.ru/images/psp/2004/10/06/0000012555/hedonizmII.jpg
            • mmax20 Re: o hedonizmie 06.06.05, 08:03
              facettt napisał:

              > mmax20 napisał:
              > > może znaleźć swój nowy kontekst, np. bakterie smakowe w gumach do żucia,
              > paście
              > > do zębów lub dezodorancie wzmacniające doznanie przyjemności , w końcu
              > > stępienie doznań smakowych postępuje w analogii do zaniku różnorodności w
              >
              > > sposób wykładniczy i hedonizm to już nie to co kiedyś...
              >
              > Postrzegam, ze trafilem tu katastrofiste i na znawce kulinariow, wszelako
              inne
              > sztuki uzytkowe, nie poddaja sie tak latwo teorii, "ze swiat schodzi na Psy!
              >
              > Hedonizm wszakze wiele ma imion, a Wypieki, szczegolnie te na Twarzy,
              > tylko Uroku mu dodaja :)
              epitety pomijam, to nie mój styl, jeżeli chodzi o "świat i psy" to przytoczyłem
              jedynie fakty bez jakiejkolwiek ich oceny, to jest Twoja ;)
              • facettt Re: o hedonizmie 06.06.05, 08:08
                Alez naturalnie. Jezeli jednak okreslenie "katastrofista" jest dla Ciebie
                epitetem ,a nie stwierdzeniem pewnego porzadku myslowego, no to coz...

                Wszakze historia rozwoju cywilizacji ma to do siebie, ze czlowiek zawsze
                siegnie po niemozliwe i dopiero stwierdziwszy poziom szkod, wycofuje sie z tego
                (czesciowo, zazwyczaj) rakiem.
                Nie inaczej bedzie z problemem "biodiversity". Ale trzymam kciuki.
                • mmax20 Re: o hedonizmie 06.06.05, 17:00
                  zgadzam się, historia ludzkości to historia przesileń , ale co zrobić? miejmy
                  nadzieję, że coraz słabszych..
                  "katastrofista" wyrwany z kontekstu zdaniowego może być faktycznie obrazem
                  pewnego porządku myślowego,
                  pozdrawiam
          • mmax20 a propos biodiversity 06.06.05, 07:55
            aktualnie petycja przeciwko zniesieniu zakazu na gmo w państwach członkowskich
            unii m.in. w Polsce na MON810
            www.foeeurope.org/ban_risky_gm_food/#eirEmail
    • katetoja a kto pokryje koszty twojego pogrzebu? 14.06.05, 10:38
      ????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja