facettt
04.06.05, 17:25
Poniewaz natrafiam tu na rozliczne zwolenniczki porzucania zon, gdy ma sie
kochanke, pozwole sobie przeprowadzic przewod matematyczny,
ze porzucac zon nie nalezy.
1. Sytuacja A. Posiadamy zone i kochanke. Zona nie wie o kochance.
Zadowolenie faceta - 100 %
Zadowolenie zony - 100 %
zadowolenie kochanki - 50 % (chcialaby zostac zona, a nie moze,
ale cieszy sie przynajmniej, ze ma faceta).
Ogolna suma zadowolenia - 250 %
2. Sytuacja B. Zona dowiaduje sie o kochance, ale postanawia zostac przy mezu.
Zadowolenie faceta - 80 % (bo mu zona troche marudzi, ale kochanke ma)
zadowolenie zony - 50 % (chlopa ma, ale jest wsciekla, ze ma kochanke)
zadowolenie kochanki - 60 % (zaczyna miec nadzieje, ze moze...?)
Ogolna suma zadowolenia: - 190 %
3. Sytuacja C. Zona dowiaduje sie o kochance i daje mezowi kopa
w... przyrodzenie, wystawiajac mu walizke za drzwi.
zadowolenie faceta - 50 % (stracil zone, w koncu nie o to mu chodzilo,
ale ma przynajmniej kochanke)
zadowolenie zony - 20 % (zycie zrujnowane, ale postawila przynajmniej
na swoim).
zadowolenie kochanki - 100 % (osiagnela swoj cel.)
Suma zadowolenia - 170 %
Juz ten prosty dowod logiczny pozwala nam zauwazyc, ze najlepszym wariantem
dla wszystkich stron jest wariant A, gdzie ogolna suma zadowolenia jest
najwieksza
Jezeli natomiast odliczymy meski egoizm i policzymy tylko poziom zadowolenia
kobiet, okaze sie, ze najlepszy z punktu widzenia kobiet jest wariant C
- nieznacznie przewyzszajacy wariant A.
poniewaz to kochanka ma interes w forsowaniu tego wariantu,
wniosek narzuca sie jeden: to ona powinna pokrywac koszty rozwodu i slubu.
cbdu.