magius28
07.06.05, 14:03
Tak się składa, że facetem którego okłamywała rozza jestem ja. Możecie w to
wierzyć lub nie, mnie to prawdę powiedziawszy nie obchodzi. Tym razem o dziwo
napisała mniej więcej prawdę, z jednym wyjątkiem. Nie zorientowałem się
dopiero teraz, że kłamie, ale już dawno temu, część jej kłamstw rzeczywiście
dotyczyła spraw błachych, ale znaczna większość jak najbardziej poważnych, ze
składaniem obietnic, których nie miała zamiaru dotrzymać już w chwili ich
składania włącznie. Ponadto już kilka razy miała miejsce rozmowa,na ten
temat. Za każdym razem przez te wszystkie lata słyszałem tylko deklaracje, że
już więcej nie będzie itp. itd. Dwa razy zarzekała się, że powiedziała mi już
całą prawdę, tymczasem raptem po tygodniu czy dwuch wychodziły na jaw w taki
czy inny sposób kolejne aniołki. Może teraz napiszecie co myślicie o takiej
sytuacji??