Kto ze mna pokszyczy?

07.06.05, 23:51
jeszcze parę dni temu - w efekcie drobnej zmiany w życiorysie - zdecydowana
byłam szukać KOGOŚ / piszę o nim z szacunkiem, nie dlatego, że to mógłby być
obojętnie KTO / ... zdecydowałam się szukać z całą mocą i determinacją, nie
licząc się z kosztami jakie takie ostentacyjne poszukiwanie mi zada.
...Będę się patrzeć prosto w oczy przechodniom - mężczyznom, marzyć,
flirtować
nie zwracając uwagi na obyczaje, może ubierać się nieprzystojnie...
Mimo ogromnego zdecydowania udaje mi się to spełnić na razie tylko
połowicznie.
Mianowicie: w naprawdę szałowej kreacji siedzę teraz przed komputerem i
piszę
ten list. No, może w następne dni uda mi się pochwalić czymś więcej, a przy
okazji nie zapomnę o tym co dla mnie istotne i nie przyzwyczaję sie do bycia
samą. Koncepcja moja jest taka, że jeśli kiedyś miałabym sobie coś wytykać
to
lepiej aby była tym czymś głupota niż bierność. Więc będę krzyczeć choćby
mnie
wrony miały dopaść - może polubię facetów w czarnych garniturach. Poza tym w
dyskotece może panować taki hałas, że jest to może jedyne miejsce gdzie
można
nie zauważonym krzyczeć do woli. Polecam chętnym, także mężczyznom.

    • psychopata.z.borderline Aga z Poznania, gdzie re_ne?:)) 07.06.05, 23:55

    • czarny_garnitur mam! 07.06.05, 23:58
    • aga_pozn do Rene 08.06.05, 00:11
      Jasne Rene, że się ludziska uśmiechają. Jak nie do mnie to chociaż do moich
      piegów. W skład paru innych drobiazgów wchodzi na przykład to, że jeżdżę na
      łyżworolkach i odkryłam w sobie prawdziwy talent :) w tej dziedzinie. Okupuję
      me odkrycie wieloma, wieloma siniakami oraz zadrapaniami, ale to pomaga - nie
      tylko na niedobór witaminy z grupy M.
      Rene, nie istnieją wystarczająco silne klatki dla ludzi zaradnych. A jeśli w
      innych dziedzinach radzisz sobie choć w części tak dobrze jak ocieplanie
      smutnych dni kobietom to nie widzę problemu. Jak to się dzieje, że przy każdej
      Twojej wypowiedzi termometr forum pokazuje parę kresek więcej? Rzucam się na
      kolana przed taką umiejętnością i wierzę, że starczy Tobie rąk na przytulenie
      wiiieeelu zasmuconych. Może to niewiele ale jest bardzo przyjemne.
      Z początku myślałam, że ów problem prawny to może jest taki, że zgłosiłeś swój
      akces do udziału w wyprawie na Marsa - w pojedynkę oczywiście. Rozmyśliłeś się
      -
      może rozejrzawszy się dookoła, żal się Tobie tego i owego zrobiło - i w tym
      momencie nie wiesz jak się z wszystkiego wywinąć. Ale teraz myślę, że może o
      zawodowe sprawy chodzi... A tu, na razie, wiem głównie to, że im ciekawiej tym
      lepiej. No i patrz wyżej. trzymam kciuki, pozdrawiam bardzo serdecznie Aga

Pełna wersja