chrisxxxx
08.06.05, 23:01
Mysle, ze czasami czlowiek musi napisac to co mysli bo czesto sa to rzeczy, ktore moga przydac sie innym - tak... niedawno poszukiwalem sensu zycia ludzkiego - niektorzy twierdza, ze zycie jest piekne, mamy je tylko jedno i jest cudownie wiec trzeba sie cieszyc -
sa to ludzie naprawde szczesliwi, zazdroszcze im takiego podejscia do sprawy bo moga sie cieszyc zeczami zupelnie przyziemnymi, ktore dla mnie czest onie maja zadnego sensu.
Tak - inni ludzie - realisci od siedmiu bolesci probuja nadac zyciu sens - jednak jest go trudno znalezc - mowia, ze czlowiek zyje po to zeby sie rozmnazac i zeby populacja miala swa kontynuacje (kiedys sie pewnie zalamie czytajac to co tutaj pisze - niewazne - a moze wyda mi sie to smieszne i poprawie sobie humor a moze zaraz to skasuje, zeby nikt poza mna tego nie zobaczyl i nie skomentowal a ja niestety jestem takim czlowiekiem, ktory bardzo przezywa wszelkie komentarze) na czym to ja skonczylem..? Wracajac do tematu - napisalem, ze mysla tak realisci od siedmiu bolesci - dlaczego ? poniewaz sa to ludzie, ktorzy co najwyzej udaja realistow - szukaja tlumaczenia dla rzeczy o ktorych nie maja pojecia i nie probuja sie w to dalej zaglebiac - bo ja na przyklad nie widze sensu w utrzymywaniu populacji skoro mnie tutaj nie bedzie to nic mnie nie bedzie obchodzic co bedzie z innymi ale niewazne. lol zapisalem sporo linijek - jak sie rozkrece pewnie skoncze z tymi beznadziejnymi wstawkami. Ostatnio odkrylem, ze czlowiek nie moze odrzucic swoich emocji i uczuc bo przestaje byc czlowiekiem - zostaje mu bycie obserwatorem, ktory wie o zyciu moze i wiecej niz pozostali ale wiedza ta nie jest mu kompletnie do niczego potrzebna. Nie mozna do wszystkiego podchodzic na sucho - bez emocji - bo jedynie one daja czlowiekowi radosc i wszystko inne co ludzkie. Wyrachowanie - to kolejna rzecz, ktora zabija czlowieka za zycia. Osoba wyrachowana wyrzeka sie 90% swoich emocji a jak przed chwila pisalem wyrzekanie sie emosji rowna sie wyrzekaniu sie swego czlowieczenstwa. Poza tym emocje daja czlowiekowi sile - moze sie wydawac, ze negatywne emocje sile ta odbieraja ale nie jest to prawda - negatywne emocje pobudzaja czesto frustracje a frustracja jest swego rodzaju sila napedowa - popychajaca czlowieka do dzialania. Byc moze niektorzy zalamuja sie przez emocje - np. przez zal wywolany smutnymi przezyciami - jednak czy aby na pewno zalamujemy sie przez zal? Nie - zal pobudza nas do racjonalnego myslenia - poza tym, jest to uczucie, ktorego nie lubimy wiec chcemy sie go pozbyc a pozbywajac sie jednego uczucia
wyrzucamy z siebie rowniez wszystkie pozostale - dlatego czlowiek zalamany niepowodzeniem milosnym przez dlugi czas nie jest w stanie znalezc sobie bartnera zyciowego - zaczyna myslec racjonalnie odrzucajac swoje cielesne potrzeby
staje sie sztuczny i przestaje widziec sens zycia a to wlasnie wprowadza nas w depresje i zle stany psychiczne. Ostatnio probuje rozbudzic w sobie emocje, ktore kiedys zabilem. Pierwszy - najlatwiejszy wedlug mnie do powtornego wlaczenie byl gniew. Prosty przyklad - podczas gry w ping ponga po tym jak nie weszlo mi kilka pilek sprobowalem rozbudzic w sobie zlosc - udalo sie - rzucalem paletka jak co nie wyszlo, atakowalem z cala sila, zeby pokazac przeciwnikowi swoja przewage nad nim i zaczalem mowic o tym, ze jestem lepszy i nikt tak slaby jak on nie ma ze mna szans - kolega sie nie obrazil - jedynie troche zdziwil ale dzieki obudzeniu emocji pokonalem go gladko - to gniew dal mi sile - i szczerosc... ktora jest kolejnym bardzo waznym czynnikiem. Tak samo jak emocji, probowalem wyzbyc sie swojej szcerosci i co gorsza udalo mi sie to - niczego nikomu nie mowilem szczerze - rozmowy ograniczalem do minimum a gdy ktos chcial ze mna rozmawiac mowilem mu to co by chcial uslyszec a nie to co tak naprawde mialem do powiedzenia - zastanaialem sie nad kazdym wypowiadanym zdaniem i nie bylo mi z tym latwo - dlaczego tak robilem? - poniewaz jako eralista uznalem, ze nie ma sensu byc szczerym... ze szczerosc wywoluje czesta niepotrzebne emocje, ktorych trzeba sie wyzbyc zeby byc kims - jakze sie mylilem :(. Wlasnie - zapomnialbym - w tym okresie, kiedy bylem wyprany z prawie wszystkiego co ludzkie moje emocje dawaly o sobie znac tylko gdy ogladalem mecze pilki noznej - nie dostrzegalem tego - moze i dobrze bo byc wlasnie tutaj przezyly we mnie resztki mojej prawdziwej natury i teraz powoli wracam do czlowieczenstwa. Od chwili kiedy nauczylem sie budzic swoj gniew - zaczalem dostrzgac w sobie inne emocje - i chyba nie jest to zwyczajny zbieg okolicznosci. Zwroccie uwage na slowo chyba - pozostalosc po realiscie - niczego ni mozna byc pewnym. Jezeli ja mowie, ze cos jest na 100% jezeli nie uzywam zwrotu typu - raczej, chyba, moze, zobacze, znaczy to, ze albo klamie albo blefuje - pozostalo we mnie przekonanie, ze niczego nie mozna byc pewnym. Nie jestem tez pewien slusznosci slow, ktore wlasnie pisze,,, w kazdym razie mnie wydaja sie byc sluszne dlatego to robie. Pisalem, ze zauwazylem w sobie emocje - tak to prawda - nabralem ochoty do rozmow z przyjaciolmi, zaczalem sie czuc lepiej w towarzystwie ludzi i byc moze nawet sie zakochalem jednak ten temat pomine poniewaz
jeszcze nie przemyslalem zjawiska milosci - zauwazylem jedynie, ze jej brak czesto czyni czlowieka sfrustrowanym a frustracja ta albo zacheca do racjonalnego myslenia - ktore czesto konczy sie wyzbyciem sie uczuc albo pobudza emocje i popycha czlowieka do dzialania
tzn. szukania milosci. Wyciagajac wnioski z tych przemyslen mozna powiedziec, ze nie mozna wszystkiego tlumaczyc racjonalnie - bo po prostu sie nie da - co najwazniejsze nie da sie racjonalnie wytlumaczyc zjawiska emocji, ktore sa podstawa zycia i bez ktorych
czlowiek staje sie maszyna, maszyna, która nie moze robic nic poza funkcjonowaniem. Mam nadzieje, ze przynajmniej jedna osoba nie skomentuje tego w sposob - pokrecony idiota napisal jakies glupoty i chce zeby ktos to przeczytal. Mam nadzieje, ze moje przemyslenia
komus sie przydadza i pomoga odnalezc siebie. Jeszcze na zakonczenie chcialem napisac jedna rzecz do osob niesmialych - zdanie ktore zawsze przypominam sobie w roznych sytuacjach - po prostu sie tym nie przejmuj - uwierzcie ciezkie jest zycie niesmialego realisty... powtarzajac sobie to zdanie i budzac swoje emocje mam nadzieje stac sie prawdziwym, szczesliwym czlowiekiem. Mam nadzieje, ze przynajmniej jednej osobie bedzie sie chcialo to przeczytac i skomentowac