asiula222
11.06.05, 14:10
naczytalam sie tutaj ostatnio troche o toksycznych zwiazkach, no i niestety
duzo z tych opisanych przez dziewczyny przypomina mój. przewaznie
doradzają "odejdź, zapomnij" problem w tym że ja chce z nim byc,kocham go,
czuje ze jesli nie z nim to juz nie bede z nikim. owszem odchodzilam ale nie
dlatego ze nie chcialam z nim byc tylko myslalam ze w ten sposob coś
zrozumie,zmieni swoje postępowanie. ale nie! kolejne obietnice, przeprosiny,
zapewnienia o miłości. nie potrafie z nim nie być, nie potrafie bez niego żyć
(nie wiem jak on tego dokonał, innemu nigdy by takie traktowanie mnie nie
uszło płazem). Problem w tym że ogólnie jest słodki, "kochający" ale nie moge
na nim polegac ani liczyc na niego, nigdy prawie nie ma go wtedy kiedy go
potrzebuje i jeszcze duzo moglabym wymianiac. co ja mam zrobic zeby sie
zmienil...żeby docenił, bo ja zrobilabym dla niego naprawde duzo. myslalam ze
moze gdyby cos mi sie stało to moze wtedy oczy by mu sie otworzyly...ale wole
o tym nawet nie myslec.... smutne :(