trudne początki

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.07.02, 15:41
Być może zabrzmi to jak dylemat nastolatki (a tą już nie jestem), ale ilekroć
zaczynam nową znajomość z mężczyzną, mam problem - na ile mam pokazać, że mi
na nim zależy, a na ile udawać niedostępną. Wiem, że faceci lubią zdobywać i
jakiś element gry jest potrzebny, ale nie jestem uzdolnioną flirciarą, cenię
szczerość i denerwuje mnie czekanie pod telefonem i zastanawianie się -
zadzwoni czy nie itp. Boję się też, że przesadzę w drugą stronę - facet
pomyśli, że mi nie "wpadł w oko", bo okazuję mu za mało zainteresowania i
zrezygnuje. Jaką "taktykę" Wy stosujecie? Poradźcie coś, bo dziś jest właśnie
taki dzień, kiedy czekam na telefon, maila, cokolwiek i powoli wszystkiego mi
się odechciewa.
    • Gość: Malwina Re: trudne początki IP: *.abo.wanadoo.fr 22.07.02, 15:51
      rade dam jedna : nie czekac na telefon ! zerwac raz na zawsze z tradycja penelopy i isc do kina na tance i
      pogaduszki ze znajomymi ! zyc ! zainstalowac automatyczna sekretarke i prysnac z domu !
      a udawania nie polecam : manipulacje nigdy nikomu nic dobrego nie przynosza.
    • hookean trudne początki, to łatwy koniec 22.07.02, 16:12
      Klara napisała:

      > Być może zabrzmi to jak dylemat nastolatki (a tą już nie jestem), ale ilekroć
      > zaczynam nową znajomość z mężczyzną, mam problem - na ile mam pokazać, że mi
      > na nim zależy, a na ile udawać niedostępną. Wiem, że faceci lubią zdobywać i
      > jakiś element gry jest potrzebny, ale nie jestem uzdolnioną flirciarą, cenię
      > szczerość i denerwuje mnie czekanie pod telefonem i zastanawianie się -
      > zadzwoni czy nie itp.

      Wszystko zależy od Ciebie i od faceta( też odkrycie poczyniłem), a precyzując,
      jeśli facet jest w miarę rozgarnięty, szybko zrozumie, że nie ma co tracić
      czasu na niedostępną kobietę, natomiast dla półgłówka nie istnieją kobiety
      niedostępne i tu można sobie pozwolić na flirt poprzez niezdobyte mury.

      Odnośnie teraz Ciebie, zależy co Cię bardziej pociąga, czy bycie zdobywaną, czy
      zdobytą ?
      W pierwszym przypadku, przy dobrze rozegranej partii, odpowiednio
      nierozgarnięty facete może Cię nawet bawić swym zdobywaniem ze 30 lat,
      natomiast w przypadku drugim, możesz być już po drugim rozwodzie w tym samym
      okresie czasu.

      Rozumiem jednak, że niektórych rzeczywiście bardziej bawi sycenie swego wzroku
      pyszną potrawą, niż rozkoszowanie sie jej smakiem, zbyt długie jednak gapienie
      się na nią, może spowodować, że wystygnie i straci swe właściwości smakowe,
      zatem smacznego ;-)

      P
      • ellen Re: trudne początki, to łatwy koniec 22.07.02, 16:53
        Być sobą. Jeśli jesteś ekstrawertyczna nie ma co udawać lodowej góry. I
        odwrotnie, zamknięta w sobie osoba rzucająca się wybrankowi na szyję będzie co
        najmniej nienaturalna, a szydło szybko wyjdzie z worka.

        Przecież on ma polubić/pokochać Ciebie a nie kogoś, kogo udajesz.
    • Gość: Sławek Re: trudne początki IP: 213.186.93.* 22.07.02, 17:00
      Najlepiej nie kombinować.
    • ta_mar_ta Ależ to proste! 22.07.02, 18:28
      Nie udawać, nie grać, nie kombinować, nie planować strategii.
      Żyć w zgodzie ze sobą i sobą być.
      Proste prawda ;)) ?
      Powodzenia !
    • kwieto Re: trudne początki 22.07.02, 19:00
      Ojeja, nie planowac, nie zastanawiac sie, tylko robic co intuicja podpowiada i
      robic to na co ma sie ochote. Albo gdzies zaiskrzy (niekoniecznie po pierwszym
      spotkaniu) albo nie - tak bywa i tego nie zmienisz. A przejmowac sie i gapic w
      telefon? phi!
    • re_ne Re: trudne początki 23.07.02, 20:39
      A niby dlaczego to tylko faceci maja wydzwaniac i mailowac??? Jesli Ci na kims
      zalezy, to tak samo Ty mozesz to zrobic! I mozesz nawet mu to pierwsza
      powiedziec! W czym widzisz problem?


      Pozdrawiam, i zycze odwagi! :))
      Rene
Pełna wersja