od hobby do profesji

15.06.05, 15:28
pisze ten post by podniesc na duchu wszystkich, ktorym wydaje sie, ze
wszystko jest skonczone i nic juz w zyciu nie da sie zrobic.
2 lata temu, gdy zaczalem wieczorami zginac papier w figurki origami, nie
przypuszczalem, ze nie bede sie mogl opedzic od ludzi zainteresowanych ta
sztuka ... dzisiaj mam kontrakt z :
1. YMCA i nauczam origami w dwoch szkolach podstawowych
2. Community College gdzie w kazdym semestrze mam dwa warsztaty origami
3. Dwytygodniowa, intensywna sesje w lipcu dla dzieci od 1 do 8 klasy
4. Wczoraj dostalem propozycje dwoch wykladow o origami w kazdej sesji,
jesiennej i wiosennej na stanowym uniwersytecie (tu gdzie pracuje)
5. Przygotowuje sie do indywidualnej wystawy origami w lutym (hm...) 2006.
Poza tym nauczam origami w lokalnym kosciele i ... odrzucam dalsze propozycje
z braku czasu .... uffff
Po co to pisze ? By dac wam impuls do zaufania sobie i swej pasji. Przyjdzie
taki dzien, ze ktos zapuka do drzwi i spyta o Was ... wtedy bedziecie
wiedzieli, ze jestescie na tej jedynie dobrej drodze ...
Imagine.
    • kokillo Re: od hobby do profesji 15.06.05, 15:43
      podziwiam Ciebie i bardzo mi sie origami podoba

      napisz skąd ta sztuka sie wywodzi
      i w jaki sposób sie nią zainteresowałeś
      • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 15:57
        origami, tak sie tradycyjnie przyjmuje, powstalo w Chinach (tam wynaleziono
        papier)i potem, podobnie jak zen, herbata, malarstwo, ikebana, sztuki walki
        i wiele innych dziedzin zawedrowalo do Japonii, gdzie podleglo procesowi
        udoskonalenia.
        Europa ma swoje proby takze, ale nie tak bogate jak Japonia. Co ciekawe, papier
        do origami pociety w idealne kwadraty wcale nie zostal na masowa skale
        produkowany w Japonii, tylko wlasnie w Europie. Poza tym, idee ze w origami nie
        powinno sie uzywac nozyczek ani kleju i ze modele moga byc skladane tylko z
        jednej kartki papieru sa wymyslem Europejczykow i Amerykanow.
        Ciekawy link dla Ciebie:
        www.origami.art.pl/
        • kokillo Re: od hobby do profesji 15.06.05, 16:24
          dzięki, piękna strona

          a masz może i czy możesz podać link do Twoich własnoręcznych dzieł?:)
          • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 16:37
            co rozumiesz poprzez wlasnoreczne dziela ? moja tworczosc czy odtworczosc ?
            jak narazie nie mam swoich wlasnych, oryginalnych modeli, choc udalo mi sie
            dokonac pewnych ciekawych modyfikacji modeli. Tworczosc w origami moze isc 3
            drogami:
            1. Modyfikacja istniejacych modeli
            2. Zaplanowany koncowy projekt (np. ciekawy gatunek ptaka)i dziesiatki czy
            setki prob by odjsc do tego celu). Sa klieci pracujacy latami nad tym samym
            pomyslem.
            3. kartka w rece i niech sie dzieje wola boza: wyginanie we wszystkie strony
            az do momentu gdy cos ciekawego da sie zauwazyc ... to taki happening
            origamistyczny ...
            Kolega moj pracuje na moja strona internetowa. Mozna juz ja ogladac ale nie
            podaje adresu bo tam praktycznie tylko fundamenty i rusztowania. Planuje
            umieszczac tam ciekawsze modele sluzace do moich kursow.
            Pojdz na prywatne forum HOBBY-ORIGAMI. Gospodarzem jest Grazka, wpaniala osoba.
            Powiedz jej zes od Imagiro.
            • kokillo Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:09
              dzięki, zajrzałam, poczytałam, podglądnęłam i popodziwiałam
              piekna pasja, ale cierpliwości trzeba mieć!
              zrozumiałam tez o czym mowa poniżej :)

              poczekam na Twój link :)

              pozdrawiam
    • ziemiomorze Re: od hobby do profesji 15.06.05, 15:43
      Jak tak dalej pojdzie, zrobisz doktorat z origami, potem sie habilitujesz i
      profesura w zasiegu reki.
      Chyba ze wczesniej jakies honoris causta - np z Japonii,
      • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 15:50
        dotrzyj do ksiazki "Origami design secrets" by Robert Lang a dowiesz sie, ze
        jestes blizej prawdy niz myslisz ... (mnie nie groza doktoraty, ale nie
        zdziwilbym sie, gdyby pryncypia origami posluzyly komus do tego celu)
        www.merrimack.edu/~thull/osm/osm.html
        • ziemiomorze Re: od hobby do profesji 15.06.05, 15:59
          A ja tak:
          pasjonuj sie i nie ogladaj na to, czy ktos puka, kogo, gdzie i do czego.
          Rob to, co Ci sprawia radosc - chrzanic wyniki i czy 'ktos to doceni',
          • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 16:04
            widzisz, tak sie zaczelo ktoregos wieczora ... stary baran zasiadl
            do "dzieciecej" zabawy ... ktos to zauwazyl, powiedzial komus, ten ktos
            podpowiedzial cos i tak sie zaczelo ... z tym chrzanieniem wynikow to bylbym
            ostrozniejszy ... 25 dolarow na godzine nie jest czyms co zdarza sie na codzien
            nawet tu, w USA ... uwazam ze najpiekniejsza sprawa jest wlasnie polaczenie
            pasji z wynagrodzeniem ...
            Imagiro.
            • ziemiomorze Re: od hobby do profesji 15.06.05, 16:51
              Cudnie wprost zarabiac na tym, co sie lubi - problem w tym, ze mozna latwo sie
              zagubic. Artysta (papieru, piora, pedzla, nozyczek i igly - czegokolwiek) jesli
              ma ambicje zarobic na swojej pasji, wkracza z - nazwijmy to po imieniu -
              kawalkiem siebie na chybotliwy, kaprysny i rzadzacy sie brutalnymi prawami
              grunt: rynek. Nie znam nikogo, kto probuje/probowal zyc z pasji (incl. wyzej
              podpisana), kto sie na tym nie sparzyl, nie rozczarowal i nie mial zwiazanych z
              tym wlasnie systemem (pasja-pieniadze) gorzkich doswiadczen. Wujkowie z forsa
              zazwyczaj maja wlasne opinie o tym, jak powinno wygladac dzielo. Dopoki wizja
              sponsora/kupca naklada sie na wizje artysty, jest dobrze; kiedy te dwa kierunki
              nijak sie maja do siebie albo rozchodza w najwazniejszych momentach - powstaje
              problem: czy sztuka na sprzedaz to sztuka? I w koncu to, co robisz, przestaje
              Cie cieszyc zupelnie, i zamiast tego probujesz sie cieszyc zakupionym za
              Kompromisy (nie 'Dziela') sprzety domowe lub samochody albo odwraca na piecie i
              cieszy sie wolnoscia tworzenia w pustawym raczej lokum (a jezdzi autobusem),
              • po_godzinach Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:17
                Rzecz chyba w czym innym. Pasja polega na tym, że nie działasz dla zysku ani
                dla zarobku - przeciwnie, dokładasz do niej, wykonujesz jakąś pracę wyłącznie
                dla własnej przyjemności. Pieniądze zarabiasz w inny sposób. Jeśli jednak
                okazuje się, że Twoja pasja zaczyna przynosic dochód, jest to ta właśnie
                sytuacja idealna.

                "Ambicje zarobić na swojej pasji" formułowane z góry to chyba jakeś
                nieporozumienie i rzeczywiście prowadzi to do komercji.
                • ziemiomorze Re: od hobby do profesji 15.06.05, 19:04
                  po_godzinach napisała:

                  > Rzecz chyba w czym innym. Pasja polega na tym, że nie działasz dla zysku ani
                  > dla zarobku - przeciwnie, dokładasz do niej, wykonujesz jakąś pracę wyłącznie
                  > dla własnej przyjemności. Pieniądze zarabiasz w inny sposób. Jeśli jednak
                  > okazuje się, że Twoja pasja zaczyna przynosic dochód, jest to ta właśnie
                  > sytuacja idealna.

                  Pisalam o przypadkach, w ktorych tworcy probowali sie utrzymac jedynie ze
                  swojej sztuki; w mojej opinii zawsze konczy sie to tak, jak opisalam (komercha
                  albo dzierganiem czegos na boku) - chyba, ze chodzi o Nazwisko (pytanie, ile
                  razy Nazwisko musialo zagryzac zeby, zeby sie Nazwiskiem stac) i imagina to
                  istotnie nie dotyczy, skoro jest odtworca i modyfikatorem, a utrzymuje sie z
                  kompow,
                  • po_godzinach Re: od hobby do profesji 15.06.05, 19:34

                    >
                    > Pisalam o przypadkach, w ktorych tworcy probowali sie utrzymac jedynie ze
                    > swojej sztuki; w mojej opinii zawsze konczy sie to tak, jak opisalam
                    (komercha
                    > albo dzierganiem czegos na boku) - chyba, ze chodzi o Nazwisko (pytanie, ile
                    > razy Nazwisko musialo zagryzac zeby, zeby sie Nazwiskiem stac) i imagina to
                    > istotnie nie dotyczy, skoro jest odtworca i modyfikatorem, a utrzymuje sie z
                    > kompow,


                    Tak sie składa, że bardzo dobrze znam środowisko absolwentów szkół
                    plastycznych. To, co piszesz jest opinią wszechpanującą. Wszyscy oni chcieliby
                    pracować w zawodzie i utrzymywać się z tego na wysokim poziomie. Niestety,
                    zwykle nie uprawiają oni sztuki (choć nigdy do tego by się nie przyznali),
                    tylko lepsze lub gorsze rzemiosło. Mówią o sobie "my, artyści", choc zwykle
                    artystami nie są, fakt bowiem ukończenia szkoły artystycznej nie czyni z
                    człowieka artysty. Mają wielkie aspiracje, znacznie mniejsze możliwości.

                    Jednak życie i czas to bardzo ładnie weryfikują - pokazując, kto artystą jest.
                    Artysta bowiem dla uprawiania swojej pasji nie potrzebuje ani samochodu, ani
                    nowych mebli - jego sztuka jest od tego wazniejsza.

                    Dlatego za (jak piszesz) Nazwiskiem stoi zwykle artysta. Za pozostałymi zwykle
                    nie.

                    W tym sensie imagino jest arystą. Nie dość bowiem że nie musi tego robić, to
                    jeszcze - nie szukając - znalazł odbiorców nie musząc robic komercji. Po prostu
                    czas to zweryfikował.

                    I nie ma sie co na świat obrażać.


                    >
                    • ziemiomorze Re: od hobby do profesji 15.06.05, 20:48
                      po_godzinach napisała:

                      > Tak sie składa, że bardzo dobrze znam środowisko absolwentów szkół
                      > plastycznych. To, co piszesz jest opinią wszechpanującą. Wszyscy oni
                      chcieliby
                      > pracować w zawodzie i utrzymywać się z tego na wysokim poziomie. Niestety,
                      > zwykle nie uprawiają oni sztuki (choć nigdy do tego by się nie przyznali),
                      > tylko lepsze lub gorsze rzemiosło. Mówią o sobie "my, artyści", choc zwykle
                      > artystami nie są, fakt bowiem ukończenia szkoły artystycznej nie czyni z
                      > człowieka artysty. Mają wielkie aspiracje, znacznie mniejsze możliwości.

                      Nigdy w zyciu przez mysl mi nie przeszlo, ze ukonczenie plastycznej uczelni
                      pasuje absolwenta na Artyste - skad pomysl, ze mozesz mi imputowac taki poglad?

                      > Jednak życie i czas to bardzo ładnie weryfikują - pokazując, kto artystą
                      jest.
                      > Artysta bowiem dla uprawiania swojej pasji nie potrzebuje ani samochodu, ani
                      > nowych mebli - jego sztuka jest od tego wazniejsza.

                      Tu sie calkowicie zgadzam - nigdzie wyzej nie pisalam, ze jest inaczej. Co do
                      tego, ze 'sztuka jest wazniejsza': zalezy, czasem warto uznac, ze wazniejsze sa
                      inne sprawy. Genialny skrzypek, grajacy do kotleta, aby utrzymac rodzine nadal
                      pozostaje dla mnie artysta - czemu nie?

                      > Dlatego za (jak piszesz) Nazwiskiem stoi zwykle artysta. Za pozostałymi
                      zwykle
                      > nie.

                      Tu bym dyskutowala, bo piszac 'Nazwisko' mialam na mysli tworce, ktory odniosl
                      komercyjny sukces. A to niekoniecznie oznacza artyzm; tak mi sie ostatnio
                      wydaje, ze coraz rzadziej.

                      > W tym sensie imagino jest arystą. Nie dość bowiem że nie musi tego robić, to
                      > jeszcze - nie szukając - znalazł odbiorców nie musząc robic komercji. Po prost
                      > czas to zweryfikował.

                      Jesli fakt, ze ktos nie probuje utrzymac sie ze sztuki, czyni artyste, to ja
                      wysiadam :-)

                      > I nie ma sie co na świat obrażać.

                      Nie wiem, skad u Ciebie przekonanie, ze sie obrazam?
                      Po prostu wolalabym swiat, w ktorym sponsor daje pieniadze i milczy (a nie kaze
                      malowaz malzonke we futrze) albo taki, w ktorym niekomercyjnych tworcow
                      utrzymuje panstwo (i nie nakleja na dziele reklam). Ty nie?
                      • po_godzinach Re: od hobby do profesji 16.06.05, 11:59

                        > Nigdy w zyciu przez mysl mi nie przeszlo, ze ukonczenie plastycznej uczelni
                        > pasuje absolwenta na Artyste - skad pomysl, ze mozesz mi imputowac taki
                        poglad?

                        Skąd pomysł, że miałam na myśli Ciebie?
                        Pisałam ogólnie.
                        Nie przypuszczałam, że weźmiesz to do siebie.


                        > Tu bym dyskutowala, bo piszac 'Nazwisko' mialam na mysli tworce, ktory
                        odniosl
                        > komercyjny sukces. A to niekoniecznie oznacza artyzm; tak mi sie ostatnio
                        > wydaje, ze coraz rzadziej.

                        Now widzisz, a ja miałam na mysli twórcę, który odnosi sukces niekomercyjny
                        (pierwszy z brzegu nasuwa misię Leon Tarasewicz).


                        > Jesli fakt, ze ktos nie probuje utrzymac sie ze sztuki, czyni artyste, to ja
                        > wysiadam :-)

                        Nie to miałam na myśli. Nie każdy MOŻE sie ze sztuki utrzymać. Z wyuczonego
                        zawodu - owszem. Zawsze tak było.
                        >
                        > > I nie ma sie co na świat obrażać.
                        >
                        > Nie wiem, skad u Ciebie przekonanie, ze sie obrazam?


                        Nie wiem czemu to tak osobiście potraktowałaś - w żadnym wypadku nie mam powodu
                        odnosic tego do Ciebie.

                        > Po prostu wolalabym swiat, w ktorym sponsor daje pieniadze i milczy (a nie
                        kaze malowaz malzonke we futrze)


                        Hmmmm, nie widzę w tym nic złego. Małżonkę w futrze można namalować dobrze,
                        można źle. Mylisz "sponsora: z "mecenasem". Dziwi Cię, że ten, kto płaci -
                        wymaga? Przecież zawsze można odmówić pieniędzy i malowania małżonki w futrze.

                        albo taki, w ktorym niekomercyjnych tworcow
                        > utrzymuje panstwo (i nie nakleja na dziele reklam). Ty nie?

                        To nie jest takie proste. "Utrzymuje państwo"? Nie państwo, tylko
                        społeczeństwo.
                        Bardziej skłaniałabym sie w stronę szukania dla siebie prywatnych mecenasów (a
                        są juz tacy) oraz systemu stypendialnego (też funkcjonuje, choć w postaci
                        niemowlęcej).
                        Nie może być tak, że komukolwiek daje się pieniądze "pańswowe" tylko dlatego,
                        że ten ktos tak chce - mówiąc o sobie "jestem niekomercyjnym twórcą".

                        Moi znajomi paryscy muzycy jazzowi (po konserwatoriach, nauczyciele uczelni
                        muzycznych, kompozytorzy) opowiadali, że tam funkcjonuje w ich dziedzinie
                        system stypendialny, który polega na tym, że - jesli zespół zagra w ciągu pół
                        roku odpowiednią ilość koncertów (nie pamiętam ile, ale wcale nie tak mało) -
                        na drugie półrocze otrzyma stypendium i może już grać całkiem niekomercyjną
                        muzykę nie troszcząc się o pieniądze. Oznacza to bowiem to, że ich muzyka jest
                        na tyle dobra, że ludzie chcą za nią (w 1. półroczu) płacić.
                        Mnie się to bardzo podoba.
      • psychopata.z.borderline pod warunkiem że uda mu sie zrobic zboczeńca:)) 15.06.05, 16:07

        • imagiro Re: pod warunkiem że uda mu sie zrobic zboczeńca: 15.06.05, 16:08
          a na tym padlem, ciagle nie wiem jak to zrobic (z papieru, hihihihi) ...
          • psychopata.z.borderline Re: pod warunkiem że uda mu sie zrobic zboczeńca: 15.06.05, 16:13
            i mam przewage, pomimo Twojego profesjonalizmu:)))
            • imagiro Re: pod warunkiem że uda mu sie zrobic zboczeńca: 15.06.05, 16:24
              jak mi sie uda "wystawic" to cie zawolam i sobie "zobaczysz" .... buahahahaha
              • psychopata.z.borderline Re: pod warunkiem że uda mu sie zrobic zboczeńca: 15.06.05, 16:27
                a nie lepiej go udoskonalić?:)))
                • imagiro Re: pod warunkiem że uda mu sie zrobic zboczeńca: 15.06.05, 16:28
                  niby jak ? zrobic stala expozycje ? ciagle na wierzchu ?
                  • psychopata.z.borderline Re: pod warunkiem że uda mu sie zrobic zboczeńca: 15.06.05, 16:29
                    to będzie od Cibie zależało:)))
    • r.richelieu Re: od hobby do profesji 15.06.05, 16:40
      I pomyśleć, że w czasie kiedy my tu się darliśmy za kłaki Ty się składałeś

      Jednego nie napisałeś, że trafiłeś z origami na taki rynek, gdzie jeszcze
      origami nie było, a ludzie lubią nowości. ZM twierdzi, że pociągniesz na tym do
      profesury:), a w Pl jeste dokładnie na odwrót. Najpierw wypruwa się sobie żyły
      dla kolejnych stopni, a potem z braku piniędzy zaczyna szukać powiązań między
      dziedziną właściwą a jej modnym odpowiendikiem.
      Ja tak mam z feng-shui.
      • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 16:44
        ja darlem sie z wami ... co nie przeszkadzalo mi otworzyc kilku innych okienek
        w internecie i szpiegowac swa pasje ... w PL nie jest inaczej ... wierze w to,
        ze kazda pasje mozna przekuc w dochody ... na to potrzeba czasu ale to
        zaowocuje ...
    • mmax20 Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:04
      To powiedz w takim razie, czy naprawdę trafia się wtedy, kiedy człowiek
      przestał zbyt mocno logicznie myśleć, żeby trafiło? Tzn. jak to było, że
      siadłeś i zacząłeś zginać papier...
      • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:15
        cos juz musialo byc gotowym we mnie ... zawsze mnie fascynowali "ludowi
        tworcy" ale i ci najwieksi rowniez ... czegos im zazdroscilem i z mojego
        zaniedbania zawsze chcialem uciec, cos zrobic, cos stworzyc ... dzisiaj
        odkrywam tez inne rzeczy w sobie ... zaczalem rysowac i malowac ... zaczynam
        sie nie wstydzic siebie i swoich bazgrolow ... ci co nagle patrza na moje
        proby mowia ... ze mam talent ... i ja sam czuje, ze maja racje, ze cos
        dramtycznie mnie wstrzymywalo przez cale zycie ... co to bylo ?
        Imagine.
        • po_godzinach Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:20
          Strach przed oceną prawdopodobnie, przed porównywaniem.
          • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:23
            to powszechna choroba ... nawet moje dzieci, ktorych nikt za ich tworczosc
            nigdy nie krytykowal, maja te same teksty ... "ja nie umiem" ...
            • po_godzinach Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:30
              Tylko całkiem małe dzieci tej choroby nie mają, to dzieje sie tak zwykle, gdy
              dziecko idzie do szkoły, gdy dzieci otrzymują oceny i są porównywane do innych.
              A potem juz idzie z górki.

              Myslę, że za tym "nie umiem" stoi w domyśle "nie umiem tak, jak (...)).
              Twórczość to sprawa bardzo delikatna i wymaga silnej psychiki.

            • sweetnighter Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:34
              to jest choroba kultury, ktora jest do obledu "hyper-competitive" , w kazdym
              przejawie zycia.
    • marecki997 Re: od hobby do profesji 15.06.05, 17:59
      Ech, szkoda że ja nie mam żadnej pasji. Ale szukam ciągle u siebie jakich
      szczególnych zainteresowań i uzdolnień - jak do tej pory bezskutecznie.
      • imagiro Re: od hobby do profesji 15.06.05, 19:00
        i nie przestawaj w szukaniu ...
    • krtysia ale jestem zmotywowana;) 15.06.05, 18:12
      -pieknie:)
    • jmx Re: od hobby do profesji 16.06.05, 01:14

      Pięknie :))).

      Ale myślę, że są ludzie-twórcy i ludzie-odtwórcy. Że nie każdy ma w sobie
      umiejętność tworzenia czegoś z niczego. Umiejętność albo właśnie - zdolność.
      I są ludzie "robiący sztukę" (w szerokim tego słowa znaczeniu) i korzystający
      z niej. Nie możemy być jednakowi i może to i dobrze...
    • mmax20 Re: od hobby do profesji 16.06.05, 07:59
      imagiro napisał:

      > cos juz musialo byc gotowym we mnie ... zawsze mnie fascynowali "ludowi
      > tworcy" ale i ci najwieksi rowniez ... czegos im zazdroscilem i z mojego
      > zaniedbania zawsze chcialem uciec, cos zrobic, cos stworzyc ... dzisiaj
      > odkrywam tez inne rzeczy w sobie ... zaczalem rysowac i malowac ... zaczynam
      > sie nie wstydzic siebie i swoich bazgrolow ... ci co nagle patrza na moje
      > proby mowia ... ze mam talent ... i ja sam czuje, ze maja racje, ze cos
      > dramtycznie mnie wstrzymywalo przez cale zycie ... co to bylo ?
      > Imagine.

      może to forum też pomaga, człowiek się jednak otwiera, jakby nie było..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja