ziemiomorze
16.06.05, 18:12
To może być 'zabobonny i fanatyczny' swiat islamu, moga - 'rozpasani i
perwersyjni' homoseksualisci, mogą także być 'ci, którym się w zyciu
powiodlo' (bo wszak nie 'powiodlo się', ale 'sie nakradlo'), mogą byc także
grubi i chudzi, rudzi i blondyni, pan, pani i ty - bo masz taki semicki nos.
Im bardziej jest jakies 'my' tym mocniej zaczyna funkcjonowac
zdecydowane 'oni'. Im wyrazniejsza jest granica, tym bardziej 'my' jestesmy
fajni, inteligentni i ladniej pachniemy; sila rzeczy 'oni' staja sie bardziej
odrazajacy, brudni i zli. Bo od wyznaczenia linii in-out krok tylko do
homogenizacji grupy obcej i silnego przywiązania afektu do powstającego
stereotypu, co tak fantastycznie ulatwia przetwarzanie bezrefleksyjne.
Nic w sumie nowego, konstatacje banalne az do bolu, ale jak się poczyta i
popatrzy, to jednak widac rzeczywistosc porozcinana liniami demarkacyjnymi -
czesto z zasiekami, polami minowymi a czasem (uwaga uwaga) elektrycznymi
pastuchami. I po co,