co w tym zlego?

17.06.05, 08:57
juz niejednokrotnie spotkalam sie na FP z przesmiewczymi adnotacjami do tych
co to pisuja na forum z pracy. Wiec mam pytanie do przesmiewcow: co w tym
zlego? Ja jestem taka osoba i co?
czy to, ze mam rodzine,dziecko, dom, przyjaciol, czy to cos zlego? co zlego
jest w tym, ze niektorym osobom zal marnowac czasu na forum gdy maja tyle do
zrobienia w zyciu?
dlaczego sa wysmiewani?
czy nie mozna w trakcie pracy wejsc sobie czasem, cos poczytac, cos napisac w
ramach relaksu?

moze mi ktos to wytlumaczy, bo szczerze mowiac glupio mi jakos gdy widze
takie wysmiewajace uwagi, a jestem wlasnie w gronie tych "piszacych z pracy"?.

Pozdr, Reni.
    • aspolecznie Re: co w tym zlego? 17.06.05, 09:07
      reni6 napisała:

      > moze mi ktos to wytlumaczy, bo szczerze mowiac glupio mi jakos gdy widze
      > takie wysmiewajace uwagi, a jestem wlasnie w gronie tych "piszacych z pracy"?.
      >
      > Pozdr, Reni.

      Reni
      jeśli jako osoba "pisząca z pracy" masz takie pisanie zapisane w obowiązkach
      pracownika to spełniasz po prostu swoje zawodowe obowiązki.
      jeśli jednak do twoich obowiązków jako pracownika nie należy "pisanie na
      forum", to samowolnie rozszerzasz swoje obowiązki pracownicze i twój pracodawca
      powinien o tym wiedzieć, bo odpowiada za twoje bezpieczeństwo w godzinach pracy
      a pisanie na forum może być stresujące choćby -jak sama piszesz-"wyśmiewające
      uwagi" a to jest już można podciągnąć pod mobbing w pracy.
      • reni6 Re: co w tym zlego? 17.06.05, 09:11
        hihi:)
        skonczyly sie czasy gdy ktos mnie rozlicza z godzin ktore poswiecam na prace i
        na przyjemnosci. skoro moge (stac mnie) poswiecac czas na pierdoly forumowe i
        nie mam z tego powodu kwasow w "robocie" to znaczy ,ze jest ok.
        w wielu firmach przelozonych interesuja efekty,a nie czas jaki sie poswiecilo
        na ich osiagniecie.
        skoro mam czas na prace i jednoczesnie na forum to znaczy, ze jestem bardziej
        efektywna niz ci ktorzy "zasuwaja " 8 godzin albo i 10 albo i jeszcze wiecej.

        A co do wplywu na psyche? hehe, sprawa jest prosta, gdy mnie cos drazni
        wychodze z forum i po problemie.

        Tak tylko pytam, bom ciekawa:)
      • reni6 acha... 17.06.05, 09:13
        chcialam dodac, ze nie pracuje w budzetowce wiec podatnicy strat nie ponosza.
        budzet jest z tego powodu nieuszczerbiony:)

        Pozdr, Reni.
        • aspolecznie Re: acha... 17.06.05, 09:20
          reni6 napisała:

          > chcialam dodac, ze nie pracuje w budzetowce wiec podatnicy strat nie ponosza.
          > budzet jest z tego powodu nieuszczerbiony:)
          >
          > Pozdr, Reni.

          to bardzo ważna informacja, bo w "budżetówce" pracodawcą jest społeczeństwo
          płacące podatki z których opłacana jest "budżetówka" i treści "budżetowca"
          zamieszczane na forum publicznym nie mogą godzić w żaden sposób w interes
          społeczny zbiorczo oraz interes jednostki obywatelskiej
          • reni6 Re: acha... 17.06.05, 09:24
            hahaha....wiec jednym slowem...przesmiewcy wszyscy forumow....goncie sie!!
            czy tak?
    • krtysia Re: co w tym zlego? 17.06.05, 10:31
      nalezy sie w pracy skoncentrowac na pracy....
      -nie ma nic bardziej wk..c..go jak rozmarzona urzedniczka...;)))
      • reni6 eeee tam:) 17.06.05, 10:41
        po 1- nie jestem urzednikiem
        po 2- mam podzielna uwage
        po 3- skoro moj przelozony nie ma problemu z tym, to uwazam, ze tym bardziej
        forumowicze nie powinni miec

        RADA: wiecej luzu kochani forumowicze.
        • krtysia Re: eeee tam:) 17.06.05, 12:13
          reni6 napisała:

          > po 1- nie jestem urzednikiem
          > po 2- mam podzielna uwage
          > po 3- skoro moj przelozony nie ma problemu z tym, to uwazam, ze tym bardziej
          > forumowicze nie powinni miec
          >
          > RADA: wiecej luzu kochani forumowicze.
          - a kim jestes?
          -jesli to nie przeszkadza w pracy ,to mozesz tez na drutach dziergac....
          -ja tylko do urzedniczek ,ale tych rozanielonych ...pisalam;)))
          • reni6 Re: eeee tam:) 17.06.05, 12:39
            mysle, ze nie ma znaczenia kim jestem w swietle problemu "pisac czy nie podczas
            pracy". ale co tam, kadra zarzadzajaca w sektorze prywatnym.

            krtysiu, faktycznie, skoro wykonywanie moich obowiazków zajmuje mi mniej czasu
            niz innym (wykonanie wiekszej ilosci zadan w krotszym czasie)to chyba zajme
            sie "dzierganiem". hihi
    • k.j Re: co w tym zlego? 17.06.05, 12:42
      tez jestem jedna z osob, ktore pisza z pracy, a co kto o mnie mysli, to juz
      jego sprawa, nie przejmuje sie tym:)) staram sie tylko, by szef nie zuwazyl co
      robie:) Pozdrawiam
    • hansii jest to zwykle naduzycie 17.06.05, 12:47
      I powinnas miec odwage, by sie do tego przyznac.
      Skoro zas dajesz sobie rade z Twoimi obowiazkami, powinnas poprosic o wiecej.

      Nie oceniam Twojej postawy - gdyz sam robie dokladnie to samo.
      Ale przynajmniej nie staram sie oszukiwac sam siebie.
      • reni6 hmmm.... 17.06.05, 13:04
        zastanow sie co piszesz gdy nie znasz szczegolow:
        kadra zarzadzajaca ma nienormowany czas pracy, tzn.
        - przychodzic moge godz. pozniej, wychodzic 3 godz pozniej
        - skoro moje nienormowane godziny sa akceptowane przez przelozonego (dodam, ze
        jest wlascicielem)tzn. odpowiada mu, ze czasem spedzam w pracy 4 godziny, innym
        razem 12 godzin, a czasem jestem 10 godzin z czego 5 poswiecam na pierdoly,
        skoro jemu to odpowiada bo spelniam jego oczekiwania to czy to sa naduzycia???

        a moze ja zle mysle???
        (dodam, ze nie mam wyrzutow, tak tylko rozwazam)

        Pozdr,
        Reni
        • hansii Re: hmmm.... 17.06.05, 13:11
          1. Nie musze sledzic calej dyskusji, odpowiadalem tylko na Twoj pierwszy post.

          2. Nie kazda kadra zarzadzajaca ma nienormowany czas pracy.
          Naturalnie, ze jesli taki masz - to wtedy piszesz "w czasie wolnym"...
          i nie ma sprawy...

          btw - tak bez zlosliwosci... poniewaz o zarzadzaniu co nieco wiem...
          Kadra zarzadzajaca musi zarzadzac, wiec moze jakies przerosty zatrudnienia
          tam u Was sa?

          Albo moze nie tyle zarzadzasz, co raczej jestes "samodzielnym specjalista"?
          • reni6 Re: hmmm.... 17.06.05, 13:18
            no wlasnie...ech.....
            > Albo moze nie tyle zarzadzasz, co raczej jestes "samodzielnym specjalista"?

            sarkazm czy co?
            samodzielnym specjalista byla kilka lat temu i raczej znana jest mi moja droga
            zawodowa...chyba, ze wiesz wiecej niz ja???:)

            > btw - tak bez zlosliwosci... poniewaz o zarzadzaniu co nieco wiem...
            - tak sie sklada, ze ja tez co nieco

            pozdr,Reni
            • hansii Re: hmmm.... 17.06.05, 13:20
              No to obijacie sie kolezanko. Przyznaj, ze robota Cie nudzi
              i nawet nie chce Ci sie jej lepiej zorganizowac.?
              • reni6 nie przyznam... 17.06.05, 13:27
                poniewaz przeszlam wiele szczebli od stanowiska sekretarki moge smialo
                powiedziec: uwielbiam moja prace, odpowiedzialnosc ktora na mnie spoczywa i
                zaufanie jakim darzy mnie przelozony.
                wiec stwierdzenie:
                Przyznaj, ze robota Cie nudzi
                jest nietrafione

                > i nawet nie chce Ci sie jej lepiej zorganizowac.?- i znowu pudlo, swietnie
                zorganizowalam sobie prace i dzieki temu mam takie mozliwosci...:)


                • hansii trudno... 17.06.05, 13:34
                  Ale to jest wykret...
                  Nie pociaga Cie ta praca, gdyz gdyby Cie pociagala, najpierw zajelabys sie
                  robota, a powiedzmy pod koniec dnia, blokowo, pogadala sobie z ludzmi.

                  Wszyscy Ci, ktorzy wpadaja tu w roznych godzinach, dowodza, ze to co robia,
                  z lekka ich nudzi...
                  zaznaczam - to nie przytyk.
                  sam tak mam.
                  • reni6 Re: trudno... 17.06.05, 13:46
                    hansii napisał:

                    > Ale to jest wykret...
                    nie jest wykret:)
                    > Nie pociaga Cie ta praca, gdyz gdyby Cie pociagala, najpierw zajelabys sie
                    > robota, a powiedzmy pod koniec dnia, blokowo, pogadala sobie z ludzmi.
                    nie pracuje przy tasmie:)

                    >
                    > Wszyscy Ci, ktorzy wpadaja tu w roznych godzinach, dowodza, ze to co robia,
                    > z lekka ich nudzi...
                    > zaznaczam - to nie przytyk.
                    > sam tak mam.
                    to, ze tak masz oznacza, ze wszyscy tak mamy??? Hmmmm, odwazna teoria, ja bym
                    nie zaryzykowala takiego ujednolicania.

                    jednak zapewniam cie, ze niektorzy maja inaczej niz ty:)

                    ...smile...
                    • hansii Re: trudno... 17.06.05, 13:54
                      To kwestia etyki zawodowej i higieny psychicznej (zaznaczam raz jeszcze,
                      niczego nie wartosciuje). W pracy robi sie prace. Nawet, jak zadnych przepisow
                      nie naruszasz, to robisz 3 rzeczy na raz.
                      Nie pisz mi o podielnosci uwagi, bo to bajki.
                      Jak chcesz coz zrobic efektywnie - musisz sie nad tym skoncentrowac.

                      Jezeli Ty mieszasz prace z rozrywka, znaczy to, ze nie ma mowy o dobrej
                      efektywnosci.
                      ergo: przerosty zatrudnienia, braki organizacyjne.

                      Podkreslam, nie ma w tym nic z wartosciowania.
                      Ciesz sie, ze masz te "luzne" uklady.
                      Ja swoje luzy tez wykorzystuje, ale gdybym byl szefem, zadbalbym o to,
                      by pracownicy nie mogli sie nudzic.
                      • reni6 Re: trudno... 17.06.05, 14:06
                        >
                        > Podkreslam, nie ma w tym nic z wartosciowania.
                        > Ciesz sie, ze masz te "luzne" uklady.
                        > Ja swoje luzy tez wykorzystuje, ale gdybym byl szefem, zadbalbym o to,
                        > by pracownicy nie mogli sie nudzic.

                        a to juz inna sprawa, przynaje racje, ja tez nie pozwalam swoim ludziom ale
                        moze dlatego, ze oni maja z gory ustalone zadania na caly dzien i sa z nich
                        rozliczani...:)
                      • maureen2 Re: trudno... 17.06.05, 14:09
                        jeżeli ktoś ma dobrze płatną prace z duża mozliwością swobody,może robić co
                        chce ,kiedy chce ,aby zrobił wlasciwie,a widocznie robi wlaściwe,bo nadal tam
                        pracuje,i płacą mu za czas relaksu na necie, to znaczy,że jest naprawdę dobry.
                        I zadna terapia tego nie zmieni.
                        • reni6 o tak, tak...:) 17.06.05, 14:16
                          a widocznie robi wlaściwe,bo nadal tam
                          > pracuje,i płacą mu za czas relaksu na necie, to znaczy,że jest naprawdę dobry.
                          > I zadna terapia tego nie zmieni.

                          wlasnie, pracuje juz kilka lat i jeszcze bedzie pracowac bo wyrobil sobie marke
                          swoja ciezka praca, doksztalcaniem sie i ciaglym podnoszeniem kwalifikacji.
                          Zapracowal sobie na to aby teraz miec warunki jakie ma. A o to chyba chodzi???

                          pozdrawiam wszystkich i wracam do pracy :)
      • eary Re: jest to zwykle naduzycie 17.06.05, 13:30
        Czemu oszukiwać.. no proszę Cię?? Tak tęsknisz za stałym nakłądem.. czy jesteś
        stanowczo zbyt ambitny?? wiesz wyrywanie się nie jest za dobre.. śpieszysz się
        do grobu.
        Jest tak ze czasem jest mniej czasem wiecej do roboty,. jak jest mniej to sie
        nie wychylam a robie sobie swoje jakies duperelki- np forum.
        Ostatnio jest znacznie mniej bo już wakacje i spadła sprzedaż.
        Wiec spokojnie.. firma nie bankrutuje, szef sie nie wscieka, ja sie nie nudze a
        zadania i tak zrobione.
        • reni6 ufffffff......brawo!!!! 17.06.05, 13:33
    • hieroglif1 Re: co w tym zlego? 17.06.05, 13:36
      Kiedy osoba jest w pracy dobrze zorganizowana i przepis pozwala na to, by w
      czasie wykonywania pracy zajmowała się czyms, co wykonywaniem pracy nie jest,
      nie ma chyba problemu, by wykonywać to, na co znajduje się czas dzieki dobrej
      organizjacji pracy? Oczywiście, to, co wykonuje się podczas wykonywania pracy,
      także można nazwać pracą- umysłową-myślenie przy czynności, którą wykonuje się
      i fizyczną- jak zwał to co zwał, czyli stukanie w klawisze- i wszystko ma swoje
      dobre, pożyteczne znaczenie; jednak jeżeli przepis w pracy nie dopuszcza
      robienia niczego innego poza tym, co przepis sam zwie pracą- wtedy jest to
      pewnego rodzaju nieścisłość, wykroczenie, czy też zwykła nielojalność względem
      przepisu pracy, którego w miejscu pracy trzeba przestrzegać. Jeżeli uwagi osób,
      które wyśmiejwają się z osób, które w miejscu pracy robią coś na co dzięki
      dobremu zorganizowaniu obowiązków znalazły czas Tobie przeszkadzają, to albo
      przepis w miejscu, w którym pracujesz zabrania robienia czegokolwiek innego
      poza pracą określoną przepisem, a którą w miejscu pracy masz wykonać, albo po
      prostu te osoby same są na tyle źle zorganizowane, że nie dając sobie rady ze
      zorganizowaniem swojej pracy uprzykrzają spędzanie zorganizowanego czasu w
      pracy innym osobom, próbując wprowadzić nieład także w zakres ich obowiązków.
      A więc, jeśli piszesz z pracy i tak wolno, to znaczy -wolno pisać w godzinach
      pracy z miejsca, w którym teoretycznie powinnaś robić coś innego, ale dzięki
      dobremu zorganizowaniu możesz zrobić więcej i niekoniecznie pracy, jeśli swoje
      obowiązki wypełnisz- nie powinnaś czuć się głupio z tego powodu, że piszesz.
      • reni6 Re: co w tym zlego? 17.06.05, 13:42
        no wlasnie, ja nie mam z tym problemu ale zapytalam bo bylam ciekawa na czym
        sie kochani forumowicze skupia:
        - na czasie poswieconym w pracy
        - na czasie poswieconym w domu

        zauwazcie, ze nikt nie podjal watku co traci rodzina gdy jeden z jej czlonkow
        cale popoludnia albo i noce poswieca dla forum.
        widzice to co ja zobaczylam? problemem dla innych jest to, ze moge sobie
        pozwolic w pracy (moze to zazdrosc?), a zupelnie nie ma problemu w tej
        reszcie...:)))


        coz, tak myslalam:(
        • czesny Re: co w tym zlego? 17.06.05, 13:47
          reni6 napisała:

          > no wlasnie, ja nie mam z tym problemu ale zapytalam bo bylam ciekawa na czym
          > sie kochani forumowicze skupia:
          > - na czasie poswieconym w pracy
          > - na czasie poswieconym w domu
          >
          > zauwazcie, ze nikt nie podjal watku co traci rodzina gdy jeden z jej czlonkow
          > cale popoludnia albo i noce poswieca dla forum.
          > widzice to co ja zobaczylam? problemem dla innych jest to, ze moge sobie
          > pozwolic w pracy (moze to zazdrosc?), a zupelnie nie ma problemu w tej
          > reszcie...:)))
          >
          >
          > coz, tak myslalam:(

          I dobrze myslalas. Bo ta reszta to juz tylko Twoj problem.
          • hieroglif1 Re: co w tym zlego? 17.06.05, 15:06
            Typowe komitywiarskie rozumienie tekstów. Nie mam kłopotu z myśleniem, do tego,
            co miała na myśli Reni doszłam po chwili logicznej dedukcji, bo dedukcja
            niezbedna jest, by zrozumieć to co czyta się, a co jest niezrozumiałe- zatem
            kto ma problem z wysławianiem swoich myśli, a raczej z skrzętnym spisywaniem
            mysli po mysli, tak by można było śledzić ich przebieg i dzięki temu rozumieć
            bez dedukowania? Czy naprawdę potrzebny jest taki rozstrzał między tym, co chce
            się napisać, a między tym, czego nie chce, a co można; a między tym, co chce
            się przekazać wprost?
            Według mnie to jest kamuflowanie nie tyle pogardy co obojętności. I czego się
            po człowieku spodziewać?
        • hieroglif1 Re: co w tym zlego? 17.06.05, 15:01
          Nikt nie podjął wątku z rodzina, bo napisałaś, że masz dom, dziecko, rodzine,
          przyjaciół i rzeczy do zrobienia w swoim życiu, których nie da się załatwić
          pobytem na forum i wpisywaniem się w wątki- przynajmniej ja w ten sposób to
          odebrałam i dlatego nikt (tzn. ja) nie podjął wątku o tym, co traci rodzina,
          kiedy jeden z jej członków całe popołudnia ( albo i noce) spędza na forum- nikt
          nie podjął, ponieważ nie napisałaś o tym, że ktokolwiek tzn. pisałas o sobie,
          więc mniemam, ze Ty- spędza popołudnia dnia i czasem noce na wpisywaniu się w
          forum. A więc nikt nie podjął nieporuszonego o tym przez Ciebie wątku, bo ten
          nieporuszony przez Ciebie wątek nie istnieje, bo nie został poruszony.
          Przynajmniej ja odnisłam wrażenie, że mając do zrobienie jakies rzeczy w życiu
          czasu przeznaczeonego na spedzeniu go na tych czynnościach, które są konieczne
          do wykonania nie da się spędzić wpisując na forum.
          A może wskazałabyś ten fragmencik, w którym poruszasz wątek, co traci rodzina,
          kiedy jeden z członków rodziny spędza w internecie (pisałaś o spędzaniu czasu w
          internecie podczas pobytu w pracy, o domu napomknełaś tylko w formie wyrazu).
          >
          a zupelnie nie ma problemu w tej
          > reszcie...:)))
          >
          tzn. jakiej reszcie, której reszcie, bo chyba wszystko omówiłam;)?
      • eary Re: co w tym zlego? 17.06.05, 14:00
        O zgrozo.. nawet czytac do konca mi sie nie chcialo.. jestem prawnikiem (nie w
        zawodzie) ale to co mowisz pobilo przepisy KPIUS brawo..
        Cholerka..
        A tak poważnie: potepiasz palaczy, ktorzy co godzine na 10 min znikaja i
        jeszcze smrodza potem, co? no rpzeciez musisz.. bo to naduzycie.. potepiasz
        tych co to do lazienki wychodza albo nie daj Bog lunch zalicza.
        Oczywiscie zadnej prywatnej korespondencji, zadnego Tlenu, ICQ ani Gadu-gadu,
        zadnych rozmow o zyciiu prywatnym wpracy (zgroza...).
        Jasne.. ciekawe skad tylu ludzi w internecie.
        • hieroglif1 Re: co w tym zlego? 17.06.05, 15:29
          Nie no wiesz... ja prawnikiem nie jestem i nawet nie usiłuję nadawać moim
          postom prawniczego podźwieku (jeżeli odniosłeś skojarzenie w związku z moim
          postem do prawa, to mogę tylko grzecznie podziękować i sie zarumienić;) ). Nie
          chodziło o to, żeby ktokolwiek chciał czytać cokolwiek do końca, a zwłaszcza
          mój post- napisałam co miałam do napisania i nawet nie pisałam tego do Ciebie,
          drogi/-droga eary, która/-który nie mozesz zdecydować się na to kim jesteś-
          tylko do autorki wątku, która zastanawia sie nad tym, dlaczego inni smieją się
          z tych, którzy będąc w swojej pracy wpisują się na forum i dlaczego ona czuje
          sie z powodu tego wyśmiewania głupio. Tak się skałda, że gdyby w moim miejscu
          pracy bezkarnie mozna było wchodzić do netu, a zwłaszcza na fora (w niektórych
          miejscach pracy jest to NIEDOZWOLONE, co więcej, bezlitośnie tępione przez
          przełozonych, na przykład zakładaniem blokad na konkretne strony) nie miałabym
          powodu czuć się głupio z tego powodu, że przesmiewcy zaliczają mnie to
          kregu "piszących z pracy", skoro jest to normalne, dozwolone itd. a samo
          pisanie na forum nie utrudniałoby mi wykonywania swoich obowiązków.
          Palenie paierosów jest wtedy szkodliwe, kiedy znikanie co_dziesiętnominutne
          spowalnie wykonanie dziennej normy, która powinna być wykonana w okreslonym
          czasie, czasie pracy, który został wyznaczony w godzinach pracy "od-do". Jeżeli
          co godzinę przerwa dzisięciominutowa jest normą- to ktokolwiek, nie tylko
          palacz, może sobie palic papierosy do woli, przez dziesięć minut. Chyba to
          logiczne jest?. Nie rozumiem poza tym, skąd przekonanie o tym, ba, skąd
          niezbita pewność, że potępiam, że w ogóle robię cos takiego jak potępianie. Nie
          rozumiem, bo gdybym rozumiała, pewnie potępiłabym, według Ciebie także to, że
          rozumiem i nie muszę pytać. I niczego nie muszę zarówno rozumieć jak i
          potępiać, a osoby wychodzące na lunch lub do łazienki przecież muszą to zrobić,
          jeśli odczują taką potrzebę. Jako prawnik (nie w zawodzie) powinieneś wiedzieć
          o tym, że nie wszędzie i w każdym miejscu obowiązuja takie same przepisy i
          normy. Przerwa na posiłek, tzw. lunchowa, oraz wyjście do toalety w róznych
          miejscach mogą wygladać inaczej, nie wszedzie muszą tak samo i odbywać się tym
          samym rytmem, ale to są przykłady, które Ty podałeś- ja pisałam o czyms
          zupełnie innym, o tym że nie powinno się robić pewnych rzeczy kosztem swojej
          pracy.
          Reszta, tzn, prywatna korespondencja, Tlenu, ICQ, gadu-gadu załatwia się albo w
          domu- czasem nie ma na to czasu w pracy, albo w domu, kiedy na komputer, czy
          też strony załozona jest specjalna blokada zgodnie z założeniem przewidującego
          przełozonego.
          Nie wiem, skąd tyle ludzi w necie. Czy są to osby, znajdujące się w godzinach
          pracy, czy są to osby nzajdujące się w grupie prześmiewców, o których pisane
          jest w pierwszym poście, czy są to zwyczajnie ludzie po pracy- może jakaś sonda
          na ten temat przydałaby sie?
          • eary Re: co w tym zlego? 17.06.05, 15:44
            Ok.
            Moze zle zrozumialam (ps jestem kobieta)
            Moje bycie na forum nie zakloca pracy. wiec calosc nie dotyczy mnie.
            jak nawale to i tak musze siedziec poki nie skoncze. wiec.. sama sobie szkodze.

            Nie chce mi sie jakoś szczególnie syntatycznie odpowiadac bo jestem chora i
            zniechecona do wszystkiego.
            Tak czy siak- siedze w pracy i korzystam z forum jak nie mam nic lepszego do
            roboty.
            PZDR cala eszte ktora tak robi.

            PA
            • hieroglif1 Re: co w tym zlego? 17.06.05, 15:51
              Wybacz, musiało to ubiec moją uwagę.
              Pa.
              ps; mam nadzieje, że o tej porze roku jakakowliek grypa szybko minie i
              wyzdrowiejesz szybko, najskuteczniejsze lekarstwo przeciwko grypie nie
              przychodzi mie teraz przez gardło, dlatego zdrowia jedynie życzę.
    • psychopata.z.borderline ja wiem ze bola rozstepy po porodzie 17.06.05, 13:57
      ale nie kazdego
    • psychopata.z.borderline nic 17.06.05, 14:08

      • asiulag105 Re: nic 17.06.05, 22:03
        Bardzo dobrze robisz ,zaglądając na forum . To też forma relaksu. pracownik
        zrelaksowany ,to pracownik wydajny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja