powiedzcie, czy to ma szanse???

IP: *.torun.dialup.inetia.pl 25.07.02, 09:36
Mam 18 lat, od roku jestem z chlopakiem, kocham go jak szalona, on mnie tez,
jestem tego pewna. Potrafimy spedzac ze soba kazda wolna chwile i nigdy sie
nie nudzimy, nasze wady i zalety idealnie sie dopasowuja. Nikt mnie tak nie
rozumie jak on, oboje potrafimy sie ze soba idealnie porozumiec. Mamy mnostwo
planow na przyszlosc. Wszystko jest idealne, prawie nie do opisania, a
wlasciewie - prawie idealne. Jest jeden powazny problem.

Jestesmy ze soba od roku, ale znamy sie od czterech lat, wczesniej sie
przyjaznilismy. Ja przedtem bylam przez poltora roku z innym facetem. Typowy
niszczacy zwiazek zadurzonej gowniary. On mna pomiatal, a ja latalam za nim
wpatrzona jak w obrazek. Poszlam z nim do lozka. Bardzo wczesnie. Kiedy
patrze na to wszystko z dzisiejszej perspektywy jest mi wstyd. Seks na
imprezach, stanik zostawiony w cudzym lozku itd.

Moj obecny chlopak wie o tym wszystkim, boli go to. Czuje sie "powtorka z
rozrywki", jest zazdrosny i jednoczesnie nie moze mi do konca ufac, jak mowi -
wciaz wraca do niego mysl, ze nie moglam sie az tak zmienic, ze jestem taka
jak wtedy, ze - to juz moje okreslenie - wciaz pozostalam zdzira. Takie
wyrzuty robi mi raz na jakis czas, lapie go wtedy straszny dol. Rozumiem go.
I nie potrafie przekonac, zeby uwierzyl, ze naprawde zmienilam sie,
dojrzalam, ze kocham go, widze roznice miedzy tamta... glupota, a tym, co
czuje teraz. To moze brzmi niewiarygodnie, ze wzgledu na moj wiek, ale to
prawda. Pare razy probowal odejsc, ale to trudne i dla mnie i dla niego, bo
cala reszta naszego zwiazku jest idealna, przerastajaca marzenia, chcialabym,
zeby tak wygladala reszta mojego zycia.

Czy to ma szanse? Czy ta rysa na naszym zwiazka - dosc powazna - moze
sprawic, ze nigdy nam sie nie uda? Czy powinnismy ratowac nasza milosc?
    • mala.karen Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? 25.07.02, 09:42
      Piszesz, że świetnie sie dogadujecie, rozumiecie, a jednak wynika z tego co
      napisałas, że nie zupełnie. Nie rozumiem szczerze mówiąc Twojego chłopaka. Albo
      ty nie wszystko napisałaś. Czy będąc z nim dałaś mu jakieś powody do tego aby
      sądził, że się nie zmieniłaś od tamtego czasu, że nadal jesteś taka sama? No i
      co z tym zaufaniem - jak można dogadywać się i być ze sobą kiedy nie ma w
      związku właśnie tego?
      • Gość: Malwina Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: *.abo.wanadoo.fr 25.07.02, 09:51
        aha, faktycznie niewiarygodne !
    • Gość: kamfora Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: 62.29.248.* 25.07.02, 10:07

      Piszesz powiesc? ;-)

      Od razu mowie: na podstawie streszczenia - nie kupilabym! :-)))
      (ale nie zalamuj sie - sa rozne gusta)
    • Gość: Mika Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.02, 10:20
      Wiesz co, mysle, ze rok to za malo, zeby wszystko przetrawic i mysle, ze to
      wszystko zalezy od niego. Jezeli jest pamietliwy, to do konca zycia moze Ci
      wypominac Twoje grzeszki, moze byc okrutny i przy kazdej okazji moze Cie ranic
      bezkarnie - a Ty bedziesz czula sie winna i zbrukana - i tego Ci nie zycze.

      A moze tez byc tak, ze tamto wspomnienie zatrze sie w jego pamieci i po jakims
      czasie zacznie zachowywac sie jak czlowiek, bedzie przeciez patrzyl na Ciebie
      na co dzien i ten obraz powinien zatrzec w nim poprzedni.

      Mysle ze trzeba troche odczekac, ale jedna rada dla Ciebie - nie mozesz mu
      pozwolic po sobie jezdzic - i wypominac tamta siebie - protestuj jak on bedzie
      wspominal tamte czasy, mow, ze to Cie rani i ze jest niesprawiedliwy i
      pamietliwy - bo jak bedziesz mu tylko przytakiwac i wiecznie przepraszac, to
      bardziej prawdopodobny jest pierwszy scenariusz - pokaz mu ze jestes silna i
      zdecydowana i postaw tez swoje warunki - lagodnie ale stanowczo i zobacz co
      bedzie. Moze wtedy facet sie otrzasnie. Chcesz, zeby uwazal Cie za dojrzala i
      madra kobiete, to pokaz mu ze taka jestes i stanowczo protestuj przeciwko
      wiecznym wymowkom. Wydaje mi sie ze to pomoze, jezeli on Cie kocha.

      Pa Mika
    • Gość: anula Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 25.07.02, 11:25
      On musi po prostu to zaakceptować. Jeśli udowodnisz mu, że naprawdę się
      zmieniłaś, to w końcu Ci zaufa. Daj mu czas.
      To go boli dlatego, że tak bardzo Cię kocha i trudno mu zaakceptować
      poważną "rysę" na Tobie, ale to minie...
    • Gość: joannamag Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: 213.158.197.* 25.07.02, 12:46
      Mam jedno pytanie: jak w takim razie to się stało, że w ogóle zaczęliście być
      razem? jeżeli on ma o Tobie tak złą opinię i uważa, że "zszargałaś reputację",
      po co w ogóle wiązał się z Tobą? Czy Ty mu to wszystko opowiedziałaś po fakcie,
      nie szczędząc pikantnych szczegółów, czy on sam widział / inni mu powtórzyli,
      jak wyglądał Twój związek z poprzednim chłopakiem? Jeżeli wiedział o tym zanim
      się zeszliscie ze sobą, to czegoś tu nie rozumiem. Może go o to zapytaj?
      Szczerze mówiąc, uważam, że Twój chłopak nie zachowuje się fair. Jeżeli aż tak
      go to razi, po co zaczynał związek z Tobą? A jezeli były inne przyczyny
      związania się - miłość, więź, zauroczenie, przyjaźń - to dlaczego to nie jest w
      stanie przeważyć tej nieszczęsnej przeszłości?
      Moim zdaniem, według Twojego opisu, nie popełniłaś zadnych koszmarnych
      grzechów. Byłaś niedojrzała, zakochana w sposób bezkrytyczny, nie trafiłaś
      niestety na dzentelmena, który uszanowałby Twoje uczucia i nie naraziłby na
      takie sytuacje.
      Czy to ma szanse, nie wiem. Ale w sytuacji, gdy jedna strona maltretuje
      psychicznie drugę wpędzając w poczucie winy z powowdu rzeczy, których nie jest
      w stanie już zmienić - to nie brzmi optymistycznie.
      Ktoś tu napisał, żebyś postawiła sprawę jasno. Też się do tego dołączam.
      Spokojnie, ale zdecydowanie zapytaj, czy Twoja przeszłość jest dla niego aż
      takim problemem, żeby nie można traktować tego jako zamkniętego rodziału.
      Jeżeli on nie będzie w stanie się do tego nigdy zdystansować - przynajmniej
      będziesz wiedziała, na czym stoisz.
      Tak się złożyło, że często byłam powiernicą swoich kumpli. Wiem, że wyprawiają
      różne rzeczy, z wieloma dziewczynami, w różnych sytuacjach. Bez żadnego
      poczucia winy. Czy Twój obecny mężczyzna jest rycerzem bez skazy?

    • Gość: joannamag Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: 213.158.197.* 25.07.02, 12:53
      Mam jedno pytanie: jak w takim razie to się stało, że w ogóle zaczęliście być
      razem? jeżeli on ma o Tobie tak złą opinię i uważa, że "zszargałaś reputację",
      po co w ogóle wiązał się z Tobą? Czy Ty mu to wszystko opowiedziałaś po fakcie,
      nie szczędząc pikantnych szczegółów, czy on sam widział / inni mu powtórzyli,
      jak wyglądał Twój związek z poprzednim chłopakiem? Jeżeli wiedział o tym zanim
      się zeszliscie ze sobą, to czegoś tu nie rozumiem. Może go o to zapytaj?
      Szczerze mówiąc, uważam, że Twój chłopak nie zachowuje się fair. Jeżeli aż tak
      go to razi, po co zaczynał związek z Tobą? A jezeli były inne przyczyny
      związania się - miłość, więź, zauroczenie, przyjaźń - to dlaczego to nie jest w
      stanie przeważyć tej nieszczęsnej przeszłości?
      Moim zdaniem, według Twojego opisu, nie popełniłaś zadnych koszmarnych
      grzechów. Byłaś niedojrzała, zakochana w sposób bezkrytyczny, nie trafiłaś
      niestety na dzentelmena, który uszanowałby Twoje uczucia i nie naraziłby na
      takie sytuacje.
      Czy to ma szanse, nie wiem. Ale w sytuacji, gdy jedna strona maltretuje
      psychicznie drugę wpędzając w poczucie winy z powowdu rzeczy, których nie jest
      w stanie już zmienić - to nie brzmi optymistycznie.
      Ktoś tu napisał, żebyś postawiła sprawę jasno. Też się do tego dołączam.
      Spokojnie, ale zdecydowanie zapytaj, czy Twoja przeszłość jest dla niego aż
      takim problemem, żeby nie można traktować tego jako zamkniętego rodziału.
      Jeżeli on nie będzie w stanie się do tego nigdy zdystansować - przynajmniej
      będziesz wiedziała, na czym stoisz.
      Tak się złożyło, że często byłam powiernicą swoich kumpli. Wiem, że wyprawiają
      różne rzeczy, z wieloma dziewczynami, w różnych sytuacjach. Bez żadnego
      poczucia winy. Czy Twój obecny mężczyzna jest rycerzem bez skazy?

    • agniecha3 Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? 25.07.02, 13:36
      Gość portalu: rozpacz napisał(a):

      > planow na przyszlosc. Wszystko jest idealne, prawie nie do opisania, a
      > wlasciewie - prawie idealne. Jest jeden powazny problem.

      moim zdaniem jesli on jest w stanie wypominac Ci przeszlosc, to idealnie nie
      jest i nie bedzie, chyba ze Ty zgodzisz sie na takie traktowanie. Ja tu mam
      wrazenie, ze cos uraza jego milosc wlasna i o nią wlasnie mu chodzi, a nie o
      Ciebie. Teraz masz 18 lat. Co bedzie za lat kilka, kiedy pojdziesz do pracy,
      czasem przyjdzie Ci sie z kims spotkac czy bedziesz chciala gdzies wyjsc bez
      niego? Bedzie Cie sledzil i wszedzie dopatrywal przeszlosci? Nie mowie, ze masz
      go rzucic, bo to nie jest rozwiazanie, ale bedac w Twojej sytuacji chyba
      staralabym mu sie te bezpodstawna zazdrosc wyperswadowac. W trosce o wlasne
      zdrowie psychiczne.

      > , ze - to juz moje okreslenie - wciaz pozostalam zdzira. Takie
      > wyrzuty robi mi raz na jakis czas, lapie go wtedy straszny dol. Rozumiem go.

      Rozumiesz go? Za to ja nie rozumiem Ciebie :-(
      W Twojej wypowiedzi rzuca mi sie jedno - Ty sama ciagle wyrzucasz sobie swoja
      przeszlosc i wydaje Ci sie, ze nie zaslugujesz na szacunek. Dopoki sama sie z
      tym nie uporasz, nie wydaje mi sie, zeby zachowanie Twojego chlopaka sie
      zmienilo, bo... Ty mu po porstu na to pozwalasz.

      Jesli moge dac Ci jedna mentorska rade - zamknij tamten rozdzial i ZACZNIJ
      SZANOWAC SAMA SIEBIE, bo dopoki tego nie zrobisz, nie wyegzekwujesz szacunku u
      innych.

      • Gość: rozpacz Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 25.07.02, 15:56
        Sprobuje to wszytko doprecyzowac...
        Moj mezczyzna wiedzial o wszystkim od samego poczatku. Byl bliskim
        przyjacielem. Potem dowiedzialam sie, ze wlasciwie w momencie kiedy mnie
        poznal - zakochal sie we mnie i ta milosc poglebiala sie w nim im dluzej sie
        znalismy. Ja pokochalam go pozniej, stopniowo - szacunek, sympatia, zaufanie
        zamienily sie w gorace uczucie. On uwaza, ze jestem kobieta idealna,
        przynajmniej dla niego - jesli chodzi o inteligencje, charakter, wyglad,
        zainteresowania, sprawy lozkowe, itd. I wlasnie to jedno - ta moje (bliska w
        koncu) przeszlosc, ktora nie sklada mu sie z cala reszta, ktora to maci i
        zabiera mu wysnione szczescie - jest problemem.
        Tak - on jest bez skazy. To znaczy, jasne, ma wady, ale na sumieniu zadnych
        powaznych grzeszkow. A dowiedzialabym sie o nich. Znam jego dwie poprzednie
        dziewczyny - wiem, ze z tej strony jest bez zarzutu. Znam dobrze jego
        najlepszego przyjaciela, znajomych, rodzine i co najwazniejsze - duzo i
        szczerze rozmawiamy. Ma zasady, ktorych konsekwentnie sie trzyma. To jest
        zaleta. Ale w tym wypadku nie pozwala mu zrozumiec, ze ja moglam popelnic
        powazny blad, moglam zachowywac sie glupio, niedojrzale, niemoralnie - i potem
        zmienic sie (nie ukrywam, ze w ogromnym stopniu jest to zasluga jego milosci).
        On mnie nie upokarza, nie poniza - wiem, ze naprawde boli go to wszystko. Ze
        nie jest i nie bedzie "pierwszy", ze wtedy tez wydawalam sie taka zakochana,
        wiec moze on jest tylko nastepny z kolei.
        Wiem, ze jedyne, co moze mu pomoc do konca mi uwierzyc i zaufac - to czas.
        Tylko czy ta skaza nie jest na tyle powazna, ze nasz zwiazek przedtem sie
        rozleci? To trwa juz rok.

        Aha, nie pisze powiesci. Faktycznie bylaby niewiarygodna. Zwlaszcza gdybym
        dopisala inne jeszcze, jak najbardziej autentyczne wydarzenia, bo tez ten
        zwiazek ma niesamowicie skomplikowana historie. Jesli napisze kiedys powiesc to
        trupie cyrkowej i treserce fok.
        • Gość: Sławek Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: 213.186.93.* 25.07.02, 16:17
          A łyżka na to : niemożliwe !
        • Gość: Sławek Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: 213.186.93.* 25.07.02, 16:17
          A łyżka na to : niemożliwe !
        • Gość: aga Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: *.ipartners.pl / 157.25.126.* 25.07.02, 16:32
          przeczytalam Twoj post i przypomniałam sobie jak sama zachowywałam się w wieku
          18 lat - no moze nie zgubilam na imprezie stanika, ale rowniez zrobilam mase
          glupich i bezsensownych, a czasami bardzo nierozsadnych czy nawet
          niezebpiecznych rzecz. No i co z tego? I nic, bo wydaje mi sie, ze to zupenie
          normalne, a szczególnie w takim wieku.

          Pytasz czy to ma szanse, ale na co szansę? jestes jeszcze, bardzo, bardzo mloda
          i jesli pytasz czy to ma szanse na zwiazek do konca zycia to odpowiem Ci, ze
          jakas tam mala ma, ale raczej bym na to nie liczła.
          18 lat to czas na zabawe i szaleństwo - jesli komus to sie nie podoba to niech
          spada - nie przejmuj glupotami, ze niby masz popsuta reputacje
          nigdy wiecej nie bedziesz juz miala 18 lat i szkoda by bylo gdybys za kilka lat
          pomysla, ze zamiast sie bawic, zmarnowalas czas
        • agniecha3 Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? 25.07.02, 16:33
          z Twoich postow widac, ze jestes w nim zakochana...
          Przyznam, ze dosc trudno odpowiedziec na twoje pytanie, czy ten zwiazek ma
          sens... To wlasciwie Ty musisz o tym zdecydowac i nikt nie poda Ci tu gotowej
          recepty. Nie chce sie odnosic do Twojego wieku, ale jestes jeszcze bardzo
          mloda; nie wiem, czy sie jeszcze uczysz, jakie masz plany, w jakim wieku jest
          Twoj chlopak. Chodzi mi o to, ze to co teraz praktykujecie - ma niewiele
          wspolnego z doroslym zyciem, w ktorym czeka troche wiecej klopotow niz macie
          teraz. Jesli JUZ nie mozecie sie dogadac w istotnej sprawie, to z czasem moze
          okazac sie, ze problem rosnie, zamiast znikac. Moze, chociaz nie musi.
          Mysle, ze dobrze by bylo, gdybys sama odpowiedziala sobie na pytanie, czy
          zaslugujesz na takie traktowanie z jego strony (tak jak pisalam, wydaje mi sie,
          ze sama sie jeszcze z ta swoja przeszloscia nie uporalas) i czy bedziesz w
          stanie tolerowac to za 10 lat, gdy dojda jeszcze np klopoty z praca, finansowe,
          nie daj Boze zdrowotne czy jakies inne. Czy bedziecie wtedy dla siebie
          oparciem. Widzisz, moim zdaniem zycie u boku ideala (a tak go przedstawiasz)
          moze byc bardzo trudne, bo bedziesz zawsze tą gorsza polowa zwiazku. To moze
          byc nie do wytrzymania. Teraz on wypomina Ci Twoja przeszlosc. A co bedzie
          wypomnal za 10 lat? np. Ze masz znajoma, ktorej morale budzi jego watpliwosci,
          wiec jak mozesz sie z nia zadawac? ze programy w tv, ktore ogladasz, nie nadaja
          sie do ogladania, ze, ze, ze.
          Teoretyzuje, ale zdaje mi sie, ze Ciebie trzeba by najpierw przekonac o wlasnej
          wartosci, pozniej przekonac Cie, ze Twoj chlopak tez nie jest idealem i dopiero
          jako dwoje ROWNYCH ludzi (a nie on-nieskazitelny i Ty-w przeszlosci zle sie
          zachowujaca) mozecie myslec o byciu razem. Bo dopiero wtedy bedzie mozliwe
          partnerstwo. Chyba ze o inny model zwiazku Ci chodzi
        • Gość: anula Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 26.07.02, 10:43
          Gość portalu: rozpacz napisał(a):

          > Tylko czy ta skaza nie jest na tyle powazna, ze nasz zwiazek przedtem sie
          > rozleci? To trwa juz rok.

          Nie matrw się - to kwestia czasu. On zrozumie że teraz jesteś inna - dzięki
          jego miłości i doceni to.

          PS. Zresztą przecież nic właściwie nie zrobiłaś, jak się wczytałam bardziej w
          to, co napisałaś. Że byłaś za młoda na pierwszy raz? Teraz nie jest to chyba
          tak rzadkie?
          Skoro on Cię potrafił pokochać, mimo że mu coś przeszkadzało, i związać z Tobą,
          widocznie jednak może to zaakceptować.
          Głowa do góry! Będzie dobrze!
    • Gość: Andrzej Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: *.unl.edu 25.07.02, 16:11
      Gość portalu: rozpacz napisał(a):

      > Mam 18 lat, od roku jestem z chlopakiem, kocham go jak szalona, on mnie tez,
      > jestem tego pewna. Potrafimy spedzac ze soba kazda wolna chwile i nigdy sie
      > nie nudzimy, nasze wady i zalety idealnie sie dopasowuja. Nikt mnie tak nie
      > rozumie jak on, oboje potrafimy sie ze soba idealnie porozumiec. Mamy mnostwo
      > planow na przyszlosc. Wszystko jest idealne, prawie nie do opisania, a
      > wlasciewie - prawie idealne. Jest jeden powazny problem.
      >
      > Jestesmy ze soba od roku, ale znamy sie od czterech lat, wczesniej sie
      > przyjaznilismy. Ja przedtem bylam przez poltora roku z innym facetem. Typowy
      > niszczacy zwiazek zadurzonej gowniary. On mna pomiatal, a ja latalam za nim
      > wpatrzona jak w obrazek. Poszlam z nim do lozka. Bardzo wczesnie. Kiedy
      > patrze na to wszystko z dzisiejszej perspektywy jest mi wstyd. Seks na
      > imprezach, stanik zostawiony w cudzym lozku itd.
      >
      > Moj obecny chlopak wie o tym wszystkim, boli go to. Czuje sie "powtorka z
      > rozrywki", jest zazdrosny i jednoczesnie nie moze mi do konca ufac, jak mowi -
      > wciaz wraca do niego mysl, ze nie moglam sie az tak zmienic, ze jestem taka
      > jak wtedy, ze - to juz moje okreslenie - wciaz pozostalam zdzira. Takie
      > wyrzuty robi mi raz na jakis czas, lapie go wtedy straszny dol. Rozumiem go.
      > I nie potrafie przekonac, zeby uwierzyl, ze naprawde zmienilam sie,
      > dojrzalam, ze kocham go, widze roznice miedzy tamta... glupota, a tym, co
      > czuje teraz. To moze brzmi niewiarygodnie, ze wzgledu na moj wiek, ale to
      > prawda. Pare razy probowal odejsc, ale to trudne i dla mnie i dla niego, bo
      > cala reszta naszego zwiazku jest idealna, przerastajaca marzenia, chcialabym,
      > zeby tak wygladala reszta mojego zycia.
      >
      > Czy to ma szanse? Czy ta rysa na naszym zwiazka - dosc powazna - moze
      > sprawic, ze nigdy nam sie nie uda? Czy powinnismy ratowac nasza milosc?

      Sorry, ale twoj chlopak to gowniarz, i do tego obrazajacy Cie. Na jakiej
      podstawie uwaza, ze seks z nim to wlasciwa droga, a seks z innym to zdzirstwo ?
      Wiem, ze to prawie niemozliwe, ale daj sobie spokoj z tym klientem.
      Pozdr, Andrzej.
    • Gość: joannamag Re: powiedzcie, czy to ma szanse??? IP: 213.158.197.* 25.07.02, 16:53
      Czyli zakochał się w Tobie wtedy, kiedy byłas z poprzednim chłopakiem i wówczas
      to mu nie przeszkadzało, jak się zachowujesz, w tym zakochaniu się? Skoro był
      na tamtym etapie przyjacielem, dlaczego wtedy Ci czegoś nie doradził, nie
      powstrzymał, nie uświadomił, jak to wygląda dla osób postronnych? że może być
      kiedyś problemem dla przyszłego faceta? że sama możesz się z tym kiedyś źle
      czuć? fajny przyjaciel...
      Nie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego, mimo Twojej "złej reputacji", związał
      się z Tobą. Żeby Cię ukarać za to, jaka byłaś? Zeby Cię nawrócić?
      O nim piszesz: moralny, bez skazy, idealny. O sobie: zdzira. O co tu chodzi?
      Sama o sobie tak źle myślisz, czy zaczęłaś pod wpływem jego moralnych
      i "przyzwoitych" kazań? Mam wrażenie, że masz skłonność, żeby obwiniać się,
      myśleć o sobie jako o kobiecie, która nie zasługuje na miłośc i szacunek. Bez
      przesady! ludzie wybaczają sobie niezwykłe rzeczy, bo się po prostu kochają...
      Piszesz, że go rozumiesz, ja nie za bardzo. Co to za gra w rycerza i "kobietę
      upadłą"? Broń Boże przed takimi ideałami jak Twój rycerz...
Pełna wersja