mes001
23.06.05, 10:05
Najpierw krótki opis sytuacji:
Mam (miałam?) przyjaciółkę, znamy się od ponad 10 lat, wspólne studia,
znajomi, wiedziałyśmy o sobie wszystko, potem praca w tej samej firmie.
I nagle którgoś dnia doszło do, no właśnie nawet nie do kłótni, do jakiegoś
nieporozumienia chyba nawet na tle zawodowym. Ja nie potrafię wskazać
momentu, który to popsuł. I pzryjaźń się skończyła. Przestałyśmy ze sobą
rozmawiać (dobrze że nie pracujemy w jednym dziale). Po pewnym czasie
próbowałam coś z tym zrobić, wyciągnęłam rękę do zgody, myślałam że już
będzie dobrze, tzn. jak dawniej.I cóż, mówimy sobie cześć na korytarzu,
omawiamy sprawy służbowe jeśli takie są, to wszystko. Na początku próbowałam
zagadywać, co słychać, jak np. urlop, ale otrzymywałam zdawkowe odpowiedzi,
typu w porządku, ok, nie było rozwinięcia tematu.
Dałam sobie spokój.
Ale męczy mnie taka sytuacja, zal mi tego co było przedtem.
Czy można jeszcze coś z tym zrobić? jak myślicie?