Czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec?

25.06.05, 21:20
Obserwowalam dzis moja siostre uwijajaca sie przy dwojce malych dzieci (2 i 1
rok) i stwierdzilam ze bardzo sie zmienila. Nie dba o siebie, jest smutna,
skoncentrowana na dzieciach (wiem,ze to normalne i tak to juz jest ze jest
sie niewolnikiem dzieci w tym wieku). Czekala na telefon od meza, ktory ja
zwyczajnie olal...Co chwile sprawdzala, czy jest sygnal w sluchwace...Sa
udanym malzenstwem i on bardzo jej pomaga, co nie zmienia faktu, ze ona jest
od niego uzalezniona.
Po cholere jej to wszystko bylo?
Kiedys byla pelna radosci, pomyslow na zycie. Studiowala, podrozowala,
czytala ksiazki, potrafilysmy przegadac cala noc...
A teraz?
Wiem, ze dzieci sa wartoscia najwieksza z mozliwych, to dla nich sie czlowiek
stara, dla nich zyje, dla nich zmienia i probuje stawac sie kims lepszym. Ale
watpliwosci sie nasuwaja.
Czy zeby sie zmienic trzeba poniesc az tak duze koszty.
Tez jestem mezatka i matka. Chyba zobaczylam w mojej siostrze siebie i to
mnie tak przerazilo.
Takie pytanie mi sie nasuwa: czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec?
    • jula09 Re: Czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec 25.06.05, 21:33
      Wychowanie dzieci bez pomocy dziadków jest dużym obciążeniem.
      Nie dziw się, Twoja siostra jest zmęczona fizycznie, pewnie niewyspana.
      Nie rozumiem dlaczego miałaby sie zmnienić.
      Z tego co piszesz wynika że jest ciekawą świata osobą, tylko przygniecioną
      ciężarem obowiazków.
      Czy nie mogłabyś jej pomóc?
      Gdy dzieci podrosną, wróci do pracy, zadba o siebie,
      na pewno ciekawe pomysły też jej wrócą.
    • mskaiq Re: Czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec 27.06.05, 09:51
      Cierpienie nie zmienia i nie uszlachetnia, prowadzi do depresji.
      Mysle ze problemy Twojej Siostry nie maja nic wspolnego z dziecmi. To co sie z
      Nia to przejscie z zycia aktywnego w zycie gdzie jest wiele czasu, kiedy latwo
      akceptowac negatywne mysli.
      Przy braku aktywnosci pojawia sie smutek, bezsens, wszystko obojetnieje a
      najbardziej wlasna osoba.
      Mysle ze musisz Jej pomoc wrocic do zycia, dzieci nie ograniczaja tego. Zawsze
      mozna znalesc opiekunke dla dzieci na pare godzin.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • jula09 Re: Czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec 27.06.05, 12:35
        Wiele wolnego czasu przy małych dzieciach? Oprócz opieki nad dziećmi
        sprzątanie, gotowanie, pranie prawie na okrągło. Raczej nie wiesz o czy
        piszesz.
        Kobieta jest zmęczona i może nie daje sobie rady z prowadzeniem domu,
        monotonia, dzień popdobny do dnia.
        Potrzebna jej pomoc innej osoby w opiece nad dziećmi aby miała czas na wyjście
        do znajomych, przeczytanie książki itp.
        • white_cashmere Re: Czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec 27.06.05, 12:45
          Podobno cierpienie uszlachetnia - ciekawe tylko kogo i gdzie? Według mnie
          istnieje coś, co nazwałabym "trucizną życia" - sączy się to to w duszy małym
          strumyczkiem, i jeśli nie przykręcić kurka, to powrót do świata może być
          trudny. Nie wiem czy dzieci uszcześliwiają - patrząc na rodzinę i znajomych -
          czasami w to wątpię, choć pewnie każdy odczuwa szczęście w takim stopniu, na
          jaki sam sobie na to pozwala..... Zmęczenie i proza życia to zupełnia inna
          bajka.
    • ziemiomorze Re: Czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec 27.06.05, 12:45
      Tak nie calkiem rozumiem zwiazek pytania z opisana przez Ciebie sytuacja.
      Zmiana jest zazwyczaj zwiazana z cierpieniem, bo oznacza jakastam dezintegracje
      osobowosci (cos jak ponowne zlamanie zle zrosnietej nogi, zeby mogla sie
      zrosnac prosto).

      Na szczescie - szczescie tez uszlachetnia,
    • essedaria Re: Czy zeby sie zmienic trzeba najpierw cierpiec 27.06.05, 12:56
      wydaje mi sie, ze zamiast rozwazac wplyw cierpienia na zmiane osobowosci,
      powinnas z pozycji doswiadczonej matki uswiadomc siostrze, ze nie nalezy sie
      martwic zmeczeniem i iloscia obowiazkow, tylko cieszyc sie z tych chwil, ktore
      nigdy nie wroca.
      Dzieci tylko raz sa w tym wieku, tylko teraz sa tak bardzo slodkie i
      spontaniczne, i tylko teraz mozna z nimi byc 24 h/dobe. To minie, przyjda inne
      obowiazki, inne problemy, ale TE dzieciece lapki juz nigdy pozniej nie beda TAK
      malutkie :)
      Na wszystko przychodzi odpowiedni czas i trzeba sie nim cieszyc. Nie traktowac
      okresu spedzonego z dziecmi jako najciezszej kary, ale jako przywileju :)

      Pisze to z perspektywy matki, ktora strasznie cierpiala (na ambicji) siedzac z
      dzieckiem i zaluje ze nikt nie uswiadomil jej wczesniej, ze to jedyny taki
      okres w zyciu i warto sie nim nacieszyc
    • alpha01 [...] 27.06.05, 12:57
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Pełna wersja