Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę?

28.07.02, 23:27
Dużo pisze się o tym jak trudno jest spodkać tą ukochaną osobę. Powodów jest
oczywiście mnóstwo ale mnie szczególnie interesuje jeden.
Z własnego doświadczenia i obserwacji innych wnioskuję, że na 99% dziewczyna
nie zwiąże się z chłopakiem który jest gorzej od niej uposażony materialnie.
Nie chodzi tu tylko o bezpośrednie porównanie zarobków ale kobieta bierze też
pod uwagę kwestie mieszkaniowe, sznse i perspektywy w pracy, zawód itd.
Niestety mimo gorącego uczucia dziewczyna nie zdecyduje się na związek.

Problem jest duży i z czasem staje się coraz większy bo coraz więcej kobiet
zarabia lepiej od mężczyzn. Coraz więcej jest mężczyzn bez pracy, którzy nie
mają żadnych szans na miłość. Wiem, bo sam do nich należę. Myślę, że to jest
też jednym z powodów tego, że coraz więcej kobiet i mężczyzn żyje w
samotnośći.
Z drugiej strony 99% kobiet deklaruje, że najważniejsza jest miłość.
Gdzie zatem jest prawda.
Mam nadzieję, że jestem w błędzie i jednak miłość jest najważniejsza.

Pozdrawiam bez żalu...
    • tusiaz Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 29.07.02, 00:44
      Całe szczęscie,że istnieje ten 1% .......to bardzo pocieszające....A tak naprawdę....to jakie to ma znaczenie,
      kto więcej zarabia....? Więcej kasy -łatwiej "przychylić nieba..."
    • Gość: krawczyk Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.alfanett.no 29.07.02, 00:48
      czasem nawet musi, jak go z pracy wyleja... przeciez nie da ukochanemu z glodu
      zemrzec, hmm?
    • mariposa Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 29.07.02, 01:44
      coz, sprawa wyglada niewesolo...
      ja osobiscie nie zdecydowalabym sie utrzymywac mezczyzny. natomiast nie
      mialabym nic przeciwko utrzymywaniu rodziny, wliczajac rzeczonego mezczyzne ;-).

      moim zdaniem, problem jest jednak duzo glebszy, gdyz obecnie praca wyznacza
      status spoleczny, a jej brak prowadzic moze do frustracji. i jak ma sie taki
      mezczyzna nie sfrustrowac, kiedy na imieninach ordynatora zostanie zapytany "a
      szanowny malzonek pani doktor, to czym sie zajmuje?"
      a frustracja moze zabic nawet najpiekniejsza milosc. tak mi sie przynajmniej
      wydaje. i nie jestem pewna, czy bylabym na tyle silna, zeby kochac wiecznie
      sfrustowanego mezczyzne (wykluczam oczywiscie wszystkie przejsciowe etapy
      pozostawania bez pracy). no chyba, ze niekoniecznie jest to frustrujace...

      a osobiscie znam pewien przypadek, kiedy mezczyzna utrzymywal mezczyzne i
      doprowadzilo go to proby samobojczej.

      a tak w ogole, to milosc jest duzo bardziej skomplikowanym zajeciem niz
      zarabianie na zycie :-)

      w kazdym razie, mezczyzna ma takie same szanse na bycie utrzymywanym jak
      brzydka kobieta, wiec chyba nie jest to takie niesprawiedliwe.
    • Gość: Melba Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.07.02, 07:55
      Takie czasy. Ja mogę się pochwalić :) że jestem tym chlubnym 1 %, a poza tym
      myślę, że tych % jest duuuuuuuuuuużo więcej. Dla mnie liczyła się miłość, kiedy
      zaczynaliśmy związek, mój luby był w bardzo ciężkiej sytuacji życiowej.
      Wspaniale sobie z nią poradziliśmy, tak, - śmy, bo o wiele łatwiej jest w życiu
      z wsparciem kochającej osoby. Potem role się odwróciły, ja wpadłam
      w "tarapaty", no może w tarapatki :) i też dostałam maximum pomocy i oparcia.
      Cóż to za różnica, jakiej jesteśmy płci? To jakieś przesądy i stereotypy. Nie
      przejmuj się i bądź dzielny , pozdrawiam.
      • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 02.08.02, 11:41
        Pisaliście o różnych przypadkach. Chciałbym jednak uzyskać konkretną waszą
        odpowiedź na pytanie: "Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę"?
        Niektórzy pisali, że jest to chore, nienormalne, patologia. Czy w takim razie
        jest wykluczone? Czy biedny, bezrobotny mężczyzna nie ma już szans na miłość?
        Ja myślę, że jest to jak najbardziej normalna sytuacja tylko, że większość
        szczególnie kobiet jeszcze nie dorosła by to zrozumieć. Po prostu myślą
        stereotypowo.
        A może jednk są najzwyczajniej materialistkami? No ale tego już nie mówię bo
        zostałbym zapewne zlinczowny.
        • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 157.25.126.* 02.08.02, 12:31
          Zanim odpowiem na Twoje pytanie chciałam Cie o coś zapytać.
          Rozumiem, że Twoje pytanie związane jest z Twoją stucją. I tu pytanie - czy
          zastanawiałeś się kiedyś dlaczego jesteś biedny? Co zrobiłeś żeby zmienić tą
          sytuację? I co to dla Ciebie znaczy biedny?
        • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 03:00
          kokus1 napisała:

          > Pisaliście o różnych przypadkach. Chciałbym jednak uzyskać konkretną waszą
          > odpowiedź na pytanie: "Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę"?
          > Niektórzy pisali, że jest to chore, nienormalne, patologia. Czy w takim razie
          > jest wykluczone? Czy biedny, bezrobotny mężczyzna nie ma już szans na miłość?

          a czy biedny, bezrobotny mezczyzna nie powinien raczej zastanwiac sie jak
          przestac byc biednym i bezrobotnym, a nie szukac kobiety, ktora zchcialaby go
          utrzymywac?:)
    • Gość: anika Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 217.153.44.* 29.07.02, 08:25
      ja utrzymuję swojego mężczyznę, od 1,5 roku jest bez pracy, ja płacę za
      mieszkanie, życie, wszystko. Czasem mam dość, tym bardziej że on się poddał,
      przestał wierzyć w siebie. Czy to ma byc powod, żeby sie rozstać? Kocham go,
      staram się mu pomóc i czekam...
    • Gość: anula Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.cedler.com.pl / 192.168.0.* 29.07.02, 09:30
      Jestem kolejnym przykładem, że nie dla wszystkich kobiet najważniejsze są
      pieniądze. Nigdy nie byłam z nikim dla kasy (co nie znaczy, że nie miałam
      takiej możliwości). Mój mężcyzna dopiero skończył studia, przez ten czas
      właściwie nie pracował, a można powiedzieć że u mnie mieszkał. Czasem nie miał
      nawet na kwiatek na rocznicę, dostawałam list miłosny z narysowanym kwiatkiem i
      byłam najszczęśliwsza na świecie :-)
      Poprzedniego faceta zostawiłam gdy oboje skończyliśmy studia. Przez ten czas
      nie miał grosza przy duszy, więc nie chodziliśmy nawet do kina. Potem zaczął
      zarabiać i to sporo, chciał do mnie wrócić, ale ja nie chciałam.
      Nie wiem skąd wziąłeś te procenty? ;-)
    • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.ipartners.pl / 157.25.126.* 29.07.02, 09:47
      Jestem młoda, niedawno skończyłam studia, a mimo to mam za sobą już kilka lat
      doświadczenia zawodowego, dobrą płacę i całkiem przyzwoitą pensję - do
      wszystkiego doszłam bardzo ciężką pracą, jednocześnie pracujowała i
      studiowałam, wyprowadziałam się wcześnie z domu, żeby zamieszkać z moim
      ukochanym, więc doszły do tego jeszcze obowiązki związane z samodzielnym
      mieszkaniem.
      W czasie kiedy ja zastanawiałam się jak połączyć naukę z pracą i jak podwyższyć
      swoje kwalifikacje, moi koledzy płci męskiej w znakomitej większości zajmowali
      się głównie imprezowaniem i piciem piwka na ławeczce w parku w trakcie
      wykładów. Czasem podejmowali pracę, ale było to coś w stylu sprzątania, czy
      udzielania korepetycji. Rok temu skończyliśmy studia - oni od roku szukają
      pracy i są zdzwieni, że nikt nie chce ich przyjać.
      Bardzo mi przykro, ale od męzczyzny wymagam odpowiedzialności, rozsądku,
      umiejętności mąderego kierowania swoim życiem. Nie byłabym w stanie związać sie
      z żadnym z moich kolegów ze studiów. Dlaczego mam go utrzymywać? Dlatego, ze
      kiedy ja ciezko pracowałam na swoją pozycje - on wolał imprezować?

      Oczywiście nie chce tu generalizować, piszę tylko o okreslonej sytacji.
      Dla mnie czym innym jest utrzymywanie męzyszczyzny, z którym juz zyję w
      związku, o np stracił pracę, jest chory, a co innego związanie sie z kimś, kogo
      musiałabym od początku utrzymywać.
      W moim związku był moment, kiedy mój mężczyzna był w bardzo trudnej sytaucji-
      przez prawie rok ja utrzymywałam nasz dom, było ciężko ale się udało.
    • Gość: wania Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 29.07.02, 11:51
      Chyba jest w tym trochę racji... Współczesna kobieta (nie wiem czy aż 99%, ale
      część na pewno) - zarabiająca i niezależna - ma większe wymagania w stosunku do
      mężczyzny, jeśli chodzi o finanse. Chce mieć poczucie bezpieczeństwa i
      poczucie, że nie wszystko spocznie na jej barkach, jeśli chodzi o tę kwestię.
      Wiesz, kobiety - po jakimś czasie trwania związku - myślą o swoim partnerze,
      jak o przyszłym mężu i ojcu ich dzieci, więc chciałyby, aby wnosił ze sobą
      jakąś finansową "siłę". Nie musi zarabiać więcej, stawiać domów i co kilka lat
      zmieniać samochód na lepszy, ale trudno znieść u swego boku nieporadna istotę,
      dla której partnerka staje się matką, żoną, kochanką i głową rodziny w jednym.
      Czasy są takie, a nie inne - tracimy pracę coraz częściej i - naturalna koleją
      rzeczy - liczymy wtedy na partnera, ale nie można się na nim uwiesić. Trudno mi
      zrozumieć mężczyznę, który żyje na garnuszku żony/dziewczyny, bo starcił pracę
      X miesięcy temu i nie może znaleźć nowej. Jeśli nie można znaleźć wymarzonej
      roboty, to bierze się byle co i zarabia, aby nie zmienić się w pasożyta.
      Brak pracy chyba wciąż bardziej uwłacza męźczyźnie niż kobiecie, bo czuje się
      on - albo raczej powinien się czuć - odpowiedzialny za związek/rodzinę. Coraz
      częściej jednak widzę, że za tą męską frustracją niewiele idzie. Brak
      inicjatywy i zaangażowania. Może to ciemne i zbyt radykalne, ale tak to widzę.
      Chociaż znam też i takie pary, które nie maja problemu z kasą, gdy nie ma
      pracy: mają niewiele + długi; on zarabia ile może na siebie, ona na siebie,
      pomagają sobie i są szczęśliwi.
    • matabu Re: niewidzialny system kastowy? 29.07.02, 14:58
      kokus1 napisała:

      >Niestety mimo gorącego uczucia dziewczyna nie zdecyduje się na związek.

      W takich ukladach, nie mogla to byc prawdziwa, goraca milosc.

      Moglibysmy zapytac, czy rowniez mezczyzni rezygnuja ( o ile w istocie jest tak
      w przypadku kobiet)ze zwiazku z kobieta, ktora posiada mniej.

      Ja rowniez mam nadzieje, ze milosc jest najwazniejsza.
      Znam tez pare, w ktorej (jak dotad) to kobieta pracuje i utrzymuje mezczyzne.
      Role sie odwrocily i to moj znajomy mowi o sobie jako o "mezczyznie domowym",
      lub "kogucie domowym".
      On nie widzi w tym zadnego problemu, ona-rowniez nie.

      Tak czy inaczej wydaje mi sie, ze dla kobiet wszelkie "utrudnienia" w milosci,
      niezaleznie od ich charakteru (materialnego, geograficznego-duza odleglosc, czy
      spolecznego-rozne poziomy wyksztalcenia) moga miec mniejsze znaczenie niz dla
      mezczyzn.

      Gdyby moj ukochany mial mniejsze dochody, albo wcale ich nie mial...no coz z
      taka sytuacja nie mialam jeszcze do czynienia, ale sadze, ze to przede
      wszystkim srodowisko wywiera na kobiete nacisk w takiej sytuacji i oczekuje od
      niej, ze znajdzie mezczyzne, ktory bedzie dysponowal atrybutami "zaradnosci
      zyciowej", czyli stala praca i zarobkami.
      Przed rokiem zamieszkalam z moim owczesnym przyjacielem. Wszystko bylo cacy,
      ale mojej rodzinie i znajomym (przyjaciele to akceptowali) nie podobalo sie to,
      ze moj przyjaciel nie pracuje i utrzymuje sie z procentow od oszczednosci.
      Wydawalo im sie, co zreszta z ochota mi komunikowali, ze "tak nie moze byc",
      mezczyzna musi pracowac, o co to to nie, zeby nierob siedzial w domu. Z tego co
      pamietam, mowili to mezczyzni. Jedna z kobiet starala sie im wytlumaczyc, ze
      moj przyjaciel pracowal wczesniej przez pare lat i ma teraz ochote na kolejne
      pare lat platnego z wlasnego konta urlopu.
      Ja sama na to gwizdalam, poniewaz tak czy inaczej moj przyjaciel i ja
      utrzymywalismy sie z oddzielnych(kazde z wlasnego) zrodel utrzymania.
      I wydaje mi sie, ze taka sytuacja jest dla obu stron najbardziej komfortowa,
      ale jezeli nie nie ma dla niej warunkow? No coz, nie wiem, czy czulabym sie
      swietnie majac w perspektywie dozywotnie utrzymywanie mojego partnera, a ja
      sama nigdy nie zgodzilabym sie na to, aby on mnie utrzymywal.

      Wszytkie te "utrudnienia" w milosci, sa wg mnie wylacznie wytworem kulturowym,
      efektem socjalizacji.
      Uczy sie nas, ze nasz partner/partnerka powinien startowac z rowniej nam
      pozycji, powinien byc rownie dobrze wyksztalcony (wspomnieny przeze mnie
      przyjaciel skonczyl "tylko" zawodowke, byl jednak bardziej oczytany niz wielu
      moich kolegow ze studiow), posiadac rowny status materialny.
      Moze wlasnie ze wzgledu na te nieszczesna socjalizacje zdarza sie, ze ludzie
      rezygnuja z milosci, uciekaja od siebie, wstydza sie partnera (jasne, na
      poczatku tamtej znajomosci mnie to tez dopadlo).
      Moze by wiec zmienic sposob wychowania, zlikwidowac niewidzialny "system
      kastowy", ktory nam sie wpaja od dziecka? Ale to juz zadanie dla swiadomych
      tego problemu rodzicow.




    • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 01.08.02, 21:03
      Mi chodziło o to czy biedniejszy mężczyzna ma szanse na związek z bogatszą
      kobietą. Bo to co dzieje sią w sprawach materialnych w już istniejącym związku
      to trochę inna sprawa.
      Niemniej wasze wypowiedzi mnie trochę przeraziły. Wiekszość kobiet pisze, że
      miłość to owszem coś wielkiego, ale bez podstaw materialnych nie ma szans.
      Ja chcę tylko wyrazić pogląd, że jeśli kobiety nie zmienią tego podejścia to
      ludzi samotnych będzie coraz więcej.
      Płeć piękna sama sobie gotuje ten los. Chyba już lepiej urzymywąć kochającego
      mężczyznę niż być samotną. A może lepiej być samotną? Ale tego to ja już raczej
      nie zrozumiem.....

      Pozdrawiam tym razem z pewnym żalem...
      • Gość: Melba Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.02, 22:12
        Oj kokus, teraz to mnie zawiodłeś...:(
      • debe Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 01.08.02, 22:25
        kokus1 napisała:


        > Niemniej wasze wypowiedzi mnie trochę przeraziły. Wiekszość kobiet pisze, że
        > miłość to owszem coś wielkiego, ale bez podstaw materialnych nie ma szans.



        tak sie zastanawiam, czy aby czytalismy te same posty?
        czy moze mam juz klopoty ze zrozumieniem paru linijek tekstu?:))
        gdzie ktos (wiekszosc kobiet?)wspominal o podstawach materialnych?


        a swoja droga faktycznie fatalne czasy nastaly;
        nie-az-tak-zdesperowane-zeby-tylko-miec-chlopa kobiety;
        myslace o sobie a nie o poswiecaniu sie,
        niewatpliwie same sobie piwa nawarza... oj, oj, tak bedzie...

        (prawda, jak dobrze sobie pouogolniac?)
      • Gość: lizka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 14:57
        cos w tym jest

        zlozmy ze kocham faceta z wyksztalceniem -tylko- zawodowym, ktory jest
        kominiarzem
        ja mam niepelne wyzsze i pracuje w biurze

        jakbym za niego wyszla to ile procent powie ze jestem niespelna rozumu? bo mnie
        sie wydaje ze 99...
        (nie calkiem o kase tu chodzi)
        • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 157.25.126.* 02.08.02, 15:19
          moim zdaniem chodzi o to, ze mąż musi być również partnerem do rozmowy, musi
          czasami doradzić, wesprzeć itp. A jak może to zrobić skoro nie będzie rozumiał
          tego na czym polega Twoja praca?
          Czy istnieje szansa na wpólne spotkania z przyjaciólmi? Wątpie szczerze
          mowiac...
          • Gość: lizka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.08.02, 16:04
            a czy kazdy maz-bankowiec rozumie problemy zony-nauczycielki - i odwrotnie -
            nawet jesli oboje maja wyzsze wyksztalcenie?
            czy to, ze chlopak nie moze wysylac swojej dziewczynie maili z pracy naprawde
            musi rzutowc bardzo negatywnie na ich zwiazek?

            przyjaciele - jezeli sa prawdziwymi przyjaciolmi i rozsadnymi ludzmi tez nie
            powinni sie dziwic
            ale co z reszta otoczenia? i dlaczego bardzo prawdopodobnym wydaje mi sie, ze -
            gdyby taka sytuacja NAPRAWDE mnie dotyczyla to bede uznana za glupia, naiwna
            gaske?
            czesciowo popieram kokusa: wydaje sie ze MILOSC to jakas idealistyczna wartosc,
            ktora liczy sie w zyciu dopiero na ktoryms kolejnym miejscu, ZA wygodą,
            spokojem, prestizem, dobrym imieniem
            • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 157.25.126.* 02.08.02, 16:11
              moja koleżanka wyszła za maż za faceta, który może nie jest kominiarzem, ani
              hydraulikiem, ale za to na pewno pochodzi z innego środowiska
              nie wiem jak im sie układa, byc moze dobrze, wiem jednak tyle, ze spotkania
              towarzyskie to kompletna porazka. I to nie dlatego, ze moi znajomi nie
              rozmawiaja z nikim kto nie ma dyplomu, tylko dlatego, ze nikt nie rozumie jego
              poczucia humoru, czasami nie wiadomo w ogole o co mu chodzi, bo ma fatalna
              dykcje, strasznie dziwne poglady, o które tak strasznie sie wykłoca, ze czasami
              az staje sie agresywny. Parę razy po prostu byłam świadkiem bardzo niezrecznych
              sytacji z jego udzialem i od tamtej pory raczej unikam spotkan z jego udziałem.
              • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 03:21
                Gość portalu: aga napisał(a):

                > moja koleżanka wyszła za maż za faceta, który może nie jest kominiarzem, ani
                > hydraulikiem, ale za to na pewno pochodzi z innego środowiska
                > nie wiem jak im sie układa, byc moze dobrze, wiem jednak tyle, ze spotkania
                > towarzyskie to kompletna porazka.

                to nie kwestia srodowiska, ani nawet wyksztalcenia.... kwestia inteligencji,
                wyczucia, kultury osobistej, a wreszcie uprzedzen klasowych:) to zupelnie inne
                zagadnienie:)
            • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 02.08.02, 16:32
              Już chyba wiem w czym problem. Żyję po prostu na innym świecie i mam zupełnie
              odmienną od reszty (szczególnie kobiet) hierarchię wartości.
              Dla mnie najważniejsza jest miłość, potem długo, długo nic, potem jeszcze
              długo, długo nic, i dopiero na samym szarym końcu jest cała reszta o której
              pisały moje poprzedniczki.
              Jak kobiety mogą deklarować, że najważniejsza jest miłość ale związek
              uzależnieją od tego co ludzie powiedzą, od podstaw materialnych, prestiżu
              społecznego, zawodu ukochanego, posagu chłopaka i wielu innych bardzo dziwnych
              rzeczy???
              Jakby tego było mało to jeszcze zaklinają się, że nie są materialistkami.
              Przecież to jest straszliwa obłuda i zakłamanie.
              Potem się dziwimy dlaczego tylu ludzi jest samotnych, dlaczego tyle związków
              jest nieudanych i dlaczego większość miłości rozpada się. Na takich podstawach
              to największy dom obróci się w gruz...
              • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 157.25.126.* 02.08.02, 16:37
                a ja znowu czegoś nie rozumiem, z tego co piszesz zakochanie sie jest jak by
                totalnie niezleznie od niczego - tak jak bys sie rano nagle budzil i okazalo
                sie ze sie zakochaleś
                żeby sie zakochać trzeba najpierw kogoś poznac, zafascynować sie tym
                człowiekiem itp. Byc może sie myle, ale nie wyobrazam sobie tego, zebym sie
                mogła zakochac w człowieku z ktorym nie mam oczym rozmawiac, albo ktory na
                pierwszy rzut oka wyglada na tzn "sierote zyciową"
                • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 157.25.126.* 02.08.02, 16:54
                  tak sie zastanawiam, czy aby na pewno jasno sie wyraziłam w porzednim poście...
                  Chodziło mi o to, że każdy z nas ma jakieś preferencję co do cech partnera -
                  musi być no nie wiem np. inteligentny, czyły itp. Dla mnie jedną z takich cech
                  jest zaradność życiowa, umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach. Facet
                  zaradny nie pozwoli moim zdaniem na to, żeby ktos go utrzymywał, w ogóle nie
                  weźmie pod uwagę takiej opcji tylko sam stanie na głowie, żeby coś robić.
                  Spytałam się Ciebie wcześniej co zrobiłeś, żeby nie być biednym, ale niestety
                  mi nei odpowiedziałeś.
                  Zarazdność to jedna sprawa, a druga to taka, że lubię (podobnie jak wiele
                  innych znanych mi kobiet)czuć, że mój partner jest ode mnie inteligentniejszy,
                  mądrzejszy itp. Źlę sie czuję w towarzystwie mężczyzny nad którym czuję
                  przewagę.
                  Czy to jest materializm?? Ja nie mowie o niewiadomo jakich dochodach i
                  plawieniu sie w luksusie, mowie o tym, ze facet musi pracowac, a nie czekac z
                  zaozlonym rekami, ze moze trafi mu sie ustawiona babka. A kto potem bedzie
                  pracowac jak ona zajedzie w ciążę??
                  • karol16 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 03.08.02, 11:47
                    Gość portalu: aga napisał(a):

                    > tak sie zastanawiam, czy aby na pewno jasno sie wyraziłam w porzednim
                    poście...
                    > Chodziło mi o to, że każdy z nas ma jakieś preferencję co do cech partnera -
                    > musi być no nie wiem np. inteligentny, czyły itp. Dla mnie jedną z takich
                    cech
                    > jest zaradność życiowa, umiejętność radzenia sobie w różnych sytuacjach.
                    Facet
                    > zaradny nie pozwoli moim zdaniem na to, żeby ktos go utrzymywał, w ogóle nie
                    > weźmie pod uwagę takiej opcji tylko sam stanie na głowie, żeby coś robić.
                    > Spytałam się Ciebie wcześniej co zrobiłeś, żeby nie być biednym, ale niestety
                    > mi nei odpowiedziałeś.
                    > Zarazdność to jedna sprawa, a druga to taka, że lubię (podobnie jak wiele
                    > innych znanych mi kobiet)czuć, że mój partner jest ode mnie
                    inteligentniejszy,
                    > mądrzejszy itp. Źlę sie czuję w towarzystwie mężczyzny nad którym czuję
                    > przewagę.

                    Znowu żyjemy na dwóch światach. Ja ciągle nie mogę zrozumieć co ma miłość
                    wspólnego z zaradnością życiową, inteligencją, mądrością. Wy chyba komplentnie
                    nie macie pojęcia co to jest miłość i skąd się bierze.
                    Pytasz co zrobiłem by nie być biednym. Myślę, że zrobiłem wszystko co było w
                    mojej mocy. Ukończyłem studia, uczyłem sie języków, podnosiłem swoje
                    kwalifikacje, brałem każdą pracę jaka tylko była, nie wybredzałem, aktywnie
                    poszukiwałem pracy, założyłem firmę (splajtowała). Przede wszystkim bardzo
                    chciałem się wybić. Myślę, że czasu nie traciłem ale nie uniknąłem oczywiście
                    błędów i wypaczeń. Niestety nie udało się. Teraz jestem na dnie. Bez
                    pieniędzy, pracy, miłości, przyszłości.... Zdecydowanie najbardziej doskwiera
                    mi brak miłości.

                    >
            • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 03:17
              > czesciowo popieram kokusa: wydaje sie ze MILOSC to jakas idealistyczna
              wartosc,
              >
              > ktora liczy sie w zyciu dopiero na ktoryms kolejnym miejscu, ZA wygodą,
              > spokojem, prestizem, dobrym imieniem

              ja czesciowo rozumiem krokusa i mysle, ze milosc liczy sie dla niego na ktoryms
              kolejnym miejscu, za wygoda, spokojem...itp:)
        • martyna14 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 02.08.02, 21:29
          Gość portalu: lizka napisał(a):

          > cos w tym jest
          >
          > zlozmy ze kocham faceta z wyksztalceniem -tylko- zawodowym, ktory jest
          > kominiarzem
          > ja mam niepelne wyzsze i pracuje w biurze
          >
          > jakbym za niego wyszla to ile procent powie ze jestem niespelna rozumu? bo
          mnie
          >
          > sie wydaje ze 99...
          > (nie calkiem o kase tu chodzi)



          Mysle, ze 99 procent by myslalo, ze jestes niespelna rozumu choc ciekawe jest
          to, ze ja kiedys zalozylam watek na forum kobieta pt mezalians edukacyjny i
          niestety wiekszosc 9 mimo tego, ze tylko postawilam pytanie otwarte i nie
          stwierdzilam , ze taki zwiazek jest niemozliwy chcialm tylko porozmawiac)
          okrzyknelo mnie wredna snobka.
          • Gość: lizka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 11:17
            nie czytalam Twojego watku, ale w temacie mezalians edukacyjny mysle ze o
            wszystkim decyduje jak gleboka jest to roznica.
            nie wyobrazam sobie zwiazku pani profesor ze zwyklym robociarzem po zawodowce
            (choc w druga strone - owszem), ale mysle ze dziewczyna z dyplomem albo
            licencjatem ma szanse dogadac sie z chlopakiem bez matury
            tylko musi tego chciec, a nie jest łatwo (wlasne - moze chore - ambicje,
            reakcje otoczenia)
            • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 03:29
              czytam, czytam i oczom nie wierze: licencjat a matura?:))))) jakie wy macie
              chore postrzeganie drugiego czlowieka:)


              Gość portalu: lizka napisał(a):

              > nie czytalam Twojego watku, ale w temacie mezalians edukacyjny mysle ze o
              > wszystkim decyduje jak gleboka jest to roznica.
              > nie wyobrazam sobie zwiazku pani profesor ze zwyklym robociarzem po zawodowce
              > (choc w druga strone - owszem), ale mysle ze dziewczyna z dyplomem albo
              > licencjatem ma szanse dogadac sie z chlopakiem bez matury
              > tylko musi tego chciec, a nie jest łatwo (wlasne - moze chore - ambicje,
              > reakcje otoczenia)
        • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 03:14
          hmmm... nie bardzo rozumiem: martwi cie roznica w wyksztalceniu, czy opinia
          publiczna? i co to ma do milosci?



          Gość portalu: lizka napisał(a):

          > cos w tym jest
          >
          > zlozmy ze kocham faceta z wyksztalceniem -tylko- zawodowym, ktory jest
          > kominiarzem
          > ja mam niepelne wyzsze i pracuje w biurze
          >
          > jakbym za niego wyszla to ile procent powie ze jestem niespelna rozumu? bo
          mnie
          >
          > sie wydaje ze 99...
          > (nie calkiem o kase tu chodzi)
      • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 03:11
        > Płeć piękna sama sobie gotuje ten los. Chyba już lepiej urzymywąć kochającego
        > mężczyznę niż być samotną. A może lepiej być samotną? Ale tego to ja już
        raczej
        >
        > nie zrozumiem.....
        >
        utrzymywac mezczyzne, czy byc samotna? hmmm... trudny wybor:)
    • kwieto Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 03.08.02, 13:31
      A ja mam takie wrazenie, ze przesadzacie troche w jedna i w druga strone.

      Kokus stawia teze, ze milosc jest najwazniejsza. Rozumiem, ze nie chodzi tu w
      ogole o milosc jako taka, tylko o szczegolny przypadek - milosc partnerska. A
      tu juz bym polemizowal, czy akurat to jest takie najwazniejsze. Mozna kochac
      ludzi jako takich, ale niekoniecznie jakas konkretna osobe. W mysl tego co
      piszesz Kokusie, tacy ludzie jak pustelnicy, mnisi, wiekszosc osob uznanych za
      swietych - to wariaci, ktorzy sa podlymi materialistami (wiem, ze nie
      postawiles takiej tezy, ale stawiajac tylko dwa wyjscia: milosc [do drugiej
      osoby] albo materializm wszystkich wyzej wymienionych musialbys zepchnac do
      przegrodki materializmu).
      Poza tym, wg mnie, troche idealizujesz milosc, stawiajac ja na swego rodzaju
      piedestale, mam wrazenie, ze milosc jest dla Ciebie czyms idealnym. Ale prawda
      jest taka, ze nawet gleboka milosc jest w jakis sposob zalezna od
      materialnosci. Chocby dlatego, ze owa milosc trzeba w cos ubrac, czyms wyzywic,
      zapewnic jej jakis podarunek (nawet ultratani) raz na jakis czas... Oczywiscie,
      to tylko otoczka, ale milosc bez tej otoczki traci troche ze swojego blasku, i
      tego nie zmienisz. Ciezko jest kogos kochac, gdy np. burczy w brzuchu
      (przerysowuje celowo).

      Z drugiej strony, ktos tu mowil, ze nie chcialby miec partnera, nad ktorym
      czulby jakas przewage. Tak sie zastanawiam, czy milosc to nie jest nic wiecej
      niz tylko proba sil i przekrzykiwanie sie, kto wiecej potrafi? Mi osobiscie
      zawsze zalezalo na tym, by z druga osoba czuc sie dobrze, a to czy ona wiecej
      zarabia, czy ma wyzsze wyksztalcenie (znam doktorow, od ktorych jestem
      madrzejszy ze swoim "wyzszym prezydenckim"), czy przeczytal wiecej ksiazek...
      jest sprawa dziesieciorzedna. Oczywiscie wplywa jakos na to, czy z dana osoba
      czuje sie dobrze, ale nie bardziej niz jej poczucie humoru, czy styl ubierania
      sie. Jest tylko jedna z cech.

      No i owa zaradnosc. Zaradnosc to jedno, a bogactwo to drugie. Pierwsze pytanie
      - czy kazdy musi byc zaradny? A tak zwany typ "housewife", gdzie zona opiekuje
      sie domem, wychowuje dzieci, spotyka sie z przyjaciolmi? Na pewno nie jest to
      typ kobiety "zaradnej", ale jesli ktos wlasnie to w niej kocha? Czy nie moze
      byc rowniez tak, ze to mezczyzna jest takim "househusband"? A twierdzenie, ze
      mezczyzna powinien dawac oparcie, wsparcie, bezpieczenstwo - to nic innego niz
      spoleczne stereotypy. Poddajemy sie nim zawsze w pewnym stopniu, ale czy musimy
      im ulegac totalnie?

      Na koniec takie pytanie. mam 26 lat. W tym czasie zdobylem piecioletnie
      doswiadczenie zawodowe, skonczylem wyzsze studia, pracowalem dla duzych
      korporacji miedzynarodowych, moje CV jest naprawde imponujace, w kazdym razie
      na pewno jak na swiezego abolwenta wyzszej uczelni (jednej z najlepszych w
      kraju)...
      Przez ostatnie 10 miesiecy bylem bezrobotny. Zarazem operuje w Warszawie, czyli
      w miescie, gdzie % bezrobocia jest jednym z najnizszych. Mimo to, od chwili
      zwolnienia, przez prawie rok bezskutecznie szukalem pracy.
      Czy jestem zatem zaradny czy nie?
      • Gość: mysiak Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.gazetaolsztynska.pl 06.08.02, 15:19
        kwieto napisał:

        >A tak zwany typ "housewife", gdzie zona opiekuje
        > sie domem, wychowuje dzieci, spotyka sie z przyjaciolmi? Na pewno nie jest to
        > typ kobiety "zaradnej", ale jesli ktos wlasnie to w niej kocha?


        Jeżeli dzieci mają co jeść, są ubrane, dom wysprzątany,
        pieniążki w "skarpetce" odłożone na czarną godzinę, talerz
        gorącej ulubionej zupki męża stoi na czystym obrusie, a w
        piwnicy od podłogi do sufitu piętrzą się weki - to droga
        housewife jest kobietą bardzo zaradną. Co więcej,
        dzisiejsze młode kobiety - podziwiają zaradne housewife.
        Nie łatwo być prawdziwą panią domu, która odwala kawał
        ciężkiej roboty, a jak już się skarży to na konkrety...

        mysiak
        • wikka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 07.08.02, 00:02
          hm, nie wiem jak to jest z ta idealna miłościa kokusa - ja chyba cos takiego
          przeżywam (a może przeżywałam) przez ostatnie kilkanaście lat. Ale mój facet
          nie pracuje, nie zarabia, ja nie jestem w stanie utrzymac nas obojga, nie moge
          nawet sfinansowac mu psychoterapii do końca, bo juz mnie na to nie stac. Nie
          leży w łóżku ten mój facet, nie ogląda telewizji tylko codziennie zasuwa do
          swojego niedochodowego-w-ciaglym-rozwoju-projekciku, czyli coś tam niby
          skrobie, ale nie ma zarazem najmniejszego zamiaru znaleźć sobie byle jakiej
          pracy chocby po to, żeby móc zaplacic rachunki. nienawidze go i kocham zarazem,
          nie mam już sił i mam siły, mamy kolosalne długi, ja zarabiam (i tak po
          znajomości) mało i w zaden spsób (perswazją, groźbą, prośbą, konkretną pomocą
          przy wyszukiwaniu ofert, wywalaniem z domu itp.) nie jestem w stanie zmusic go
          do wziecia odpowiedzialności za długi, za rachunki, za życie. Gdybym byla w
          stanie go utrzymac i spłacac nasze długi - nie byłoby problemu,to żaden dla
          mnie problem, nawet przez dłuższy czas. W końcu cos by mu może wyszło z
          projekciku albo dostałby niezłą pracę. Ale zarabiam naprawde mało i cholernie,
          ale cholernie mnie to wkurza, że on w sytuacji takiego totalnego doła nie jest
          w stanie po prostu jak człowiek (celowo nie pisze jak mężczyzna, bo to dotyczy
          mężczyzn i kobiet w koncu)pójść, zarobić i przynieść. Ja kiedys gdy nie
          mieliśmy drastycznie kasy pracowałam jako nianka, ekspedientka, byłam biurowym
          popychadłem, nienawidziłam tego, ale wiedziałam, że nie ma wyjścia, że w
          krytycznej sytuacji trzeba zacisnąc zęby i walczyc. A on tak nie mysli, on po
          prostu nie pracuje, nie zarabia, a ja juz nie moge. Zdaję sie, że w takiej
          sytuacji jest też Anika, która pisała jakis wcześniejszy post. Gdy przeczytałam
          jej list,pomyslałam, że to prawie jak o mnie.
          Faceci dzisiejsi sa po prostu słabi, nie wszyscy, ale zastanawiajaco duzo jest
          tych cherlaków psychicznych. Kokus, nie dziw się, że kobiety zwracaja uwage na
          kasę - po prostu maja takie doswiadczenia jak ja, albo widza życie swoich
          przyjaciółek u boku męży-leni. I nie chodi mi o to, że facet ma kryzys, nie
          może znaleźć pracy, ale o to, że CHOLERA, NAWET SIE NIE STARA ZNALEŹĆ PRACĘ!!!!!
          Chyba sie w końcu rozwiode. Jeśli będzie mnie na to stać;-)
          stać;)
          • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 157.25.126.* 07.08.02, 10:21
            brawo Wikka!
            ja rónież uważam, że w ciężkiej sytaucji trzeba robić cokolwiek, bo wszytko
            jest lepsze od siedzenia na tyłku i wyciągania ręki.
            Żadna praca nie hańbi, gdybym nagle straciła pracę zamiast wyciągać rękę do
            mojego faceta, czy rodziców wolabym pracować jako kelnerka, czy pomoc biurowa.
            To samo dotyczy facetów - dla mnie prawdziwy mężczyzna to taki, który nawet
            jeśli ma kwalifikacje i doświadczenie dyrektorskie, to w sytuacji podbramokowej
            podejmie się każdego zajęcia po to żeby utrzymać swoją rodzine
            • Gość: Emka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 217.153.27.* 07.08.02, 12:27
              Aga, bardzo jesteś dzielna. Ja też uważam, że należy zrobić wszystko, co się
              da, żeby utrzymać rodzinę...Ale czasem może przyjść taski moment, ze ktoś już
              nie jest w stanie więcej zrobić. Już nie ma siły. I co wtedy? Są sytuacje,
              kiedy pomoc drugiej osoby, może okazać się zbawieniem. Nie nawidzę inercji i
              poddawania się bez walki, ale byłam w sytuacji, kiedy sama naprwdę nie dałam
              rady, pomimo, że bardzo chciałam i wiele robiłam w tej sprawie.
              • Gość: aga Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 157.25.126.* 07.08.02, 12:44
                Emka, każdy może sie załamać, mieć spadek formy - ja to rozumiem. Tu chodzi o
                co innego - autor wątku pisze, że nie może spotkać kobiety, która będzie go
                utrzymywać i bardzo się dziwi dlaczego tak jest, albo moze nawet nie tyle
                zastanawia dlaczego tak jest, co oskarża wszystkie kobiety o egoizm i skrajny
                materializm. Przecież to jest jakiś absurd!
                Inna jest dla mnie sytaucja kiedy wykształcony facet mówi - pracuję na myjni
                samochodowej, bo jest bryndza w mojej branży i nie mogę znaleźć pracy
                odpowiadającej moim kwalifikacjom. I inna jest stuacja, kiedy opowiada o swojej
                wielkiej biedzie i nie robi nic - no bo przecież nie po to kończył studia, zeby
                rowy kopać!
                Zapewaniam się, że gdyby mój mężczyzna znalazł się teraz bez pracy nie
                zostawiłabym go (zresztą pisałam wcześniej chyba, że byliśmy już w takiej
                sytucaji). Związek polega min na wzajemnym pomaganiu sobie i wspieraniu sie.
                Ale to my sami decydujemy o tym z kim się wiążemy. I ja odpowiadając na pytanie
                autora wątku mówię, że nie chcę sie wiązać z facetem, który już na dzień dobry
                oczekuje, że będę go utrzymwać.
                • Gość: Emka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 217.153.27.* 07.08.02, 13:18
                  Zgadzam się z Tobą.
                  Krokus nie napisał tylko, czy oczekuje, że kobieta go zawsze będzie utrzymywać
                  (mam nadzieję, że nie o to chodziło), czy w sytuacji, gdy wyczerpał wszelkie
                  możliwości poszukiwania pracy, nadal jej nie mając. Znam takie przypadki, że
                  osoby skądinąd obrotne miały w tym wypadku pecha. Poważnie. Teraz wiele jest
                  takich osób, które mogą robić wszystko aby zarobic kawałek grosza i za
                  przeproszeniem dupa...
          • Gość: wania Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 07.08.02, 12:34
            Zgadzam się z Tobą, Wikka i podziwiam, że masz tyle siły, aby wciąż i wciąż na
            nowo pchać ten wózek do przodu. Właściwie sama...
            Rzeczywiście coraz więcej współczesnych mężczyzn uwiesza się psychicznie - i
            nie tylko - na swoich partnerkach. Trudno z tym żyć. Trudno być jednocześnie
            kobietą, mężczyzną, ojcem i matką, kochanką i opiekunką swego partnera...
            • Gość: Emka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 217.153.27.* 07.08.02, 13:21
              Gość portalu: wania napisał(a):

              > Zgadzam się z Tobą, Wikka i podziwiam, że masz tyle siły, aby wciąż i wciąż
              na
              > nowo pchać ten wózek do przodu. Właściwie sama...
              > Rzeczywiście coraz więcej współczesnych mężczyzn uwiesza się psychicznie - i
              > nie tylko - na swoich partnerkach. Trudno z tym żyć. Trudno być jednocześnie
              > kobietą, mężczyzną, ojcem i matką, kochanką i opiekunką swego partnera...

              I w sytuacji kiedy robi się tak zwaną wysiadkę, usłyszeć w pierwszej
              kolejności...nie wiem, nie umiem ci pomóc, taka jesteś dzielna, radź sobie sama.
              Ja też podziwiam i rozumiem, że możesz mieć czasem dość. (Znam sytuację z
              autopsji)

              • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 07.08.02, 15:44
                Nie zrozumiałyście mnie właściwie. Mnie boli nie to że żadna kobieta nie chce
                mnie utrzymywać. Mnie przeraża to, że kobiety wolą być do końca życia samotne
                niż związać się biedniejszym mężczyzną. Do tego narzekają całe boże zycie na
                brak facetów, na samotność itp. Jakby tego bylo mało to jeszcze uparcie
                twierdzą, że miłość jest najważniejsza i nie są materialistakmi.
                Tym samym same sobie i też przecież meżczyznom zamykają szanse na miłość. A
                dla mnie miłość to również wyciągnięcie ręki do biedniejszego, słabszego,
                przegranego. Nawet gdy jest to mężczyzna.
                • proo Miłość i bieda. 07.08.02, 17:20
                  kokus ,
                  problem jest bardziej złożony niż z pozoru wygląda.
                  W Twoich postach wyraźnie wyczuwam żal , że kobiety Cię nie kochają ponieważ
                  jesteś "biedny". Tak naprawdę to rozżala , że dopadło Cię jedno i drugie
                  jednocześnie a nie mogąc pogodzić się z tym / siebie nie oskarżasz / -
                  znalazłeś winnego : KOBIETY! Tak naprawdę te pojęcia / miłość i bieda /
                  nie mają wspólnej płaszczyzny.
                  Bo co to jest miłość?
                  Miłość to totalne uwielbienie , całkowita akceptacja , absolutna zgoda
                  na to co "zastane", to brak jakichkolwiek oczekiwań , to dopełnianie
                  ukochanej osoby ... bo nie kochamy ZA coś - kochamy MIMO , Karolu. :-)
                  Gdzie więc tu miejsce na odrzucenie z powodu "biedy"?
                  Nie oskarżaj nas o to co nie istnieje.
                  Ciebie , Kokus , po prostu nikt nie pokochał naprawdę ale .. to przecież
                  nastąpi wreszcie bo wszystkich nas kiedyś dopada , wtedy chemia wlewa się
                  w żyły i nic już się nie liczy i świat jest taaaaaaaki piękny i ludzie
                  dobrzy i ... nie ma znaczenia czy ten kogo kochamy jest biedny czy bogaty.

                  Wiele razy jeszcze zwątpić możesz .. aż na własnej skórze poczujesz
                  ciepło JEJ oddechu i wyłowisz z jej szeptu te dwa słowa na które czekasz.
                  Twoja sytuacja materialna żadnego wpływu na to mieć nie będzie. Tak! :-))))))

                  Pozdrawiam Cię czule :-))
                  proo
                • Gość: Sofi Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.swietochlowice.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 18:34
                  Kokus, sorry ale wydaje mi się, że znalazłeś niezłą wymówkę aby
                  usprawiedliwiać swoją samotność. Jesteś biedny a te wstrętne obłudne kobiety
                  nie chcą z tobą być bo dla nich ważna jest tylko kasa. Sama jestem kobietą,
                  która kiedyś była na samym materialnym dnie i to z malutkim dzieckiem ale
                  przez lata ciężko pracowałam, dokształacałam się w domu samodzielnie bo na
                  studia nie było mnie stać. Dzisiaj nieźle zarabiam i mam zawód, w którym
                  dodatkowo mogę dorobić drugie tyle co na etacie. Kosztuje mnie to dużo czasu i
                  energii. Od trzech lat jestem z facetem, który gdy go poznałam nie miał pracy
                  i tak trwało ponad rok. Utrzymywałam go z własnej pracy, w końcu potrzebna
                  była osoba w mojej firmie, więc załatwiłam mu pracę. Wcześniej spłacałam jego
                  długi (kredyty bankowe) bo sprawy zakończyły się sądem. Obecnie zarabiam trzy
                  razy więcej niż on, ale również pracuję znacznie więcej (także w weekendy) i
                  mam dużą odpowiedzialność za pracę, także karną, co bardzo stresuje. Wiesz
                  czego oczekuję od faceta - pomocy i wsparcia. Tego by pomagał w domu, aby
                  obowiązki rozkładały się równomiernie. Miał gotować, wkrótce obiady to były
                  chińskie zupki. Sorry, ale jeśli ciężko pracuję to chcę zjeść porządny obiad,
                  a nie zupki z torebki. Gotuję więc ja, on nie zmywa bo nie lubi, nie sprząta
                  bo twierdzi, że on nie brudzi, śmieci nie wyrzuci bo to obowiązek mojego
                  dziecka itd. Na spacer ze mną nie wyjdzie, bo go nudzą spacery, nad wodę nie
                  pojedziemy bo on ma alergię, do paliwa się nie dołoży bo przecież bez niego
                  też bym dojeżdzała do pracy, podobnie z opłatami za mieszkanie, bez niego
                  płaciłabym tyle samo więc on nie widzi problemu. Ostatni stwierdził, że jak
                  się rozstaniemy to dzielimy się rzeczami na pół, na argument, że przecież mój
                  wkład finansowy jest znacznie większy usłyszałam "wiedziałem, że wszystkie
                  laski to materialistki".
                  Wierz mi, największa nawet miłość wypali się po trzech latach życia z egoistą
                  myślącym tylko o sobie. Nie o kasę chodzi, tylko o to jakim kto jest
                  człowiekiem. Oczywiście,że są ludzie którzy szukają łatwego życia i szukają
                  partnera z pieniędzmi, ale jeśli ktoś taki nas zostawi gdy jesteśmy w dołku
                  finansowym to mamy szczęście. Opuścił nas pasożyt, który nigdy nie kochał.
                  Zacznij być mężczyzną jakich dzisiaj mało - wyrozumiałym, czułym, pomocnym,
                  wiernym, z zasadami, nie użalaj się nad sobą i nie mów w koło, że nikt nie
                  chce z tobą być bo nie masz kasy. I ciesz się, że nie masz, gdy poznasz kobietę
                  która z tobą będzie, będziesz wiedział z całą pewnością, że to nie z powodu
                  twoich pieniędzy. Powodzenia.
                  • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 07.08.02, 22:28
                    Dziękuję wam za wsparcie i zrozumienie mnie ale ja nie wierzę, że póki będę
                    biedny to pokocha mnie jakakolwiek kobieta.
                    Piszeciem, że nie zarzucam nic sobie a oskarżam tylko kobiety. Oczywiście, że
                    nie jestem święty i mam wiele wad. Przede wszystkim jestem zakompleksiały,
                    nieśmiały, nie jestem sobą, robię dobrą minę do złej gry itp. Ale powodem tego
                    jest przede wszyskim odrzucenie mnie przez kobiety dlatego, że jestem
                    biedniejszy. Czyli błędne koło się zamyka.
                    Sofi, ty musisz odróżnić dwie rzczy. Co innego jest utzymywać patentowanego
                    lenia i nieroba króry w dodatku ciebie nie kocha a co innego utrzymywać faceta
                    który ciebie kocha i mimo trudów, niepowodzeń, frustracji staje na głowie by
                    polepszyć wspólny byt materialny.
                  • wikka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 07.08.02, 22:40
                    Dzięki wszystkim za wsparcie:-)))
                    Zdaje się, że nikt tu jeszcze nie wspomniał o prawdopodobnie jeszcze jednym
                    powodzie, dla którego "kobiety to takie straszne materialistki": otóż kobiety
                    interesuja sie mocno tym, czy ich facet jest zaradny i odpowiedzialny raczej
                    nie z powodu marzeń o futrze z norek i nowym samochodzie co dwa lata, ale
                    także, a może przede wszystkim dlatego, że tylko odpowiedzialny za rodzine
                    facet jest w stanie utrzymac kobiete, gdy z powodu komlikacji musi przeleżeć
                    część ciąży w domu, utrzymac ja po porodzie, a może nawet na urlopie
                    wychowawczym, zapewnic dziecku dobre warunki do rozwoju. Ja nie mam dzieci,
                    nigdy ich nie chciałam miec, ale ostatnio (pewnie z racji wieku, he, he) duzo o
                    tym myslę i wiem, że z moim kompletnie nieodpowiedzialnym facetem nigdy w zyciu
                    nie chciałabym mieć dzieci. Nie mam żadnej pewności, że nas utrzym, gdy życie
                    zawodowe skomplikuje mi sie z powodu ciązy i macierzyństwa.
                    Kobieta podświadomie wybiera takiego faceta, który zapewni opieke i przetrwanie
                    jej potomstwu. Ja wiem, to biologia, walka o byt itd, a Kokus wciąć o tej
                    miłości.
                    Ale Kokus!!! Kobiety rodzą, wychowuja i dlatego raczej w chmurach nie bujaja,
                    szczególnie, gdy chodzi o dobro ich dzieci. Zobacz: ja wciąż kocham mojego
                    faceta, ale dzieci z nim nie mam (choc jesteśmy razem kilkanaście lat) i jesli
                    bedę kiedykolwiek miała, to z całą pewnościa nie z nim, niestety.
                    • Gość: anika Do wikki IP: 217.153.44.* 08.08.02, 13:14
                      dawno tu nie zagladałam, widzę że dyskusja sie rozrosła. Wikka, moja sytuacja
                      nie jest podobna do Twojej, ona jest TAKA SAMA. Mój facet (jeszcze nie mąż) też
                      ma różne projekciki, a raczej swoją twórczość, która kiedyś-ma-dać-pieniądze-
                      takie-jakich-ja-przez-rok-nie-zarobię. Najlepszym rozwiązaniem byłaby dla niego
                      wygrana w totka, nie musiałby się martwić o byt doczesny (również swoich dzieci
                      z pierwszego małżeństwa, na które ja(!) płacę alementy) i mogłby w spokoju
                      pisac to co pisze. Początkowo bardzo chciałam wziąć ślub, teraz mimo że go
                      kocham, zastanawiam się czy ten facet kiedykolwiek da mi jakiekolwiek oparcie,
                      czy właśnie będzie w stanie założyć rodzinę - założyć, tzn nie tylko spłodzić
                      dzieci ale mieć za co je wychować - wszystko to o czym piszesz wikka. I nie ma
                      to nic wspolnego z materializmem, gdybym była materialistką już dawno
                      odpuściłabym sobie ten związek.
                      • thaliana Re: Do wikki 17.08.02, 00:36
                        Gość portalu: anika napisał(a):

                        > dawno tu nie zagladałam, widzę że dyskusja sie rozrosła. Wikka, moja sytuacja
                        > nie jest podobna do Twojej, ona jest TAKA SAMA. Mój facet (jeszcze nie mąż)
                        też
                        >
                        > ma różne projekciki, a raczej swoją twórczość, która kiedyś-ma-dać-pieniądze-
                        > takie-jakich-ja-przez-rok-nie-zarobię. Najlepszym rozwiązaniem byłaby dla
                        niego
                        >
                        > wygrana w totka, nie musiałby się martwić o byt doczesny (również swoich
                        dzieci
                        >
                        > z pierwszego małżeństwa, na które ja(!) płacę alementy) i mogłby w spokoju
                        > pisac to co pisze. Początkowo bardzo chciałam wziąć ślub, teraz mimo że go
                        > kocham, zastanawiam się czy ten facet kiedykolwiek da mi jakiekolwiek
                        oparcie,
                        > czy właśnie będzie w stanie założyć rodzinę - założyć, tzn nie tylko spłodzić
                        > dzieci ale mieć za co je wychować - wszystko to o czym piszesz wikka. I nie
                        ma
                        > to nic wspolnego z materializmem, gdybym była materialistką już dawno
                        > odpuściłabym sobie ten związek.
                        mialam taka sama sytuacje i wiem ,ze to nie jest latwe.
                        Moj poprzedni maz,ktory pracowal jako taksowkarz wiecznie mi wmawial,ze nie ma
                        ruchu,nie ma dobrych klientow,a paliwo przeciez kosztuje no i utrzymanie
                        samochdu.Mial syna z pierwszego malzenstwa,ktory ciagle cos potrzebowal,a
                        przeciez biednego warszawskiego taksowkarza na to nie stac.Na cale moje
                        nieszczescie ja mialam bardzo dobra prace i moglam zapewnic utrzymanie
                        jemu,jego synowi naszemu domowi no i na koncu mi.Wierzylam tak piec lat i slepo
                        kochalam,kazdy atak na mojego meza odpieralam cala soba.
                        Jasne,ze mozesz utrzymywac kazdego faceta bez wzgledu jaki on jest i co
                        robi,jestes dla niego i robisz wszystko dla niego.Nie liczy sie nic i nikt
                        tylko ON.
                        Po jakims czasie kurtyna spada i co sie dzieje...???szukasz winy u siebie!!!
                        Utrzymoj faceta jesli go kochasz,ale musisz byc czujna,bo moze on tylko
                        wykozystuje Cie w perfidny sposob....
                    • Gość: Taka Jedna Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 09.08.02, 09:50
                      wikka napisała:


                      > Zdaje się, że nikt tu jeszcze nie wspomniał o prawdopodobnie jeszcze jednym
                      > powodzie, dla którego "kobiety to takie straszne materialistki": otóż kobiety
                      > interesuja sie mocno tym, czy ich facet jest zaradny i odpowiedzialny raczej
                      > nie z powodu marzeń o futrze z norek i nowym samochodzie co dwa lata, ale
                      > także, a może przede wszystkim dlatego, że tylko odpowiedzialny za rodzine
                      > facet jest w stanie utrzymac kobiete, gdy z powodu komlikacji musi przeleżeć
                      > część ciąży w domu, utrzymac ja po porodzie, a może nawet na urlopie
                      > wychowawczym, zapewnic dziecku dobre warunki do rozwoju.

                      (......)

                      > Kobieta podświadomie wybiera takiego faceta, który zapewni opieke i
                      przetrwanie>
                      > jej potomstwu. Ja wiem, to biologia, walka o byt itd, a Kokus wciąć o tej
                      > miłości.

                      To o czym pisze Wikka w socjologii jest określane podobno jako poligarnia.
                      Natknęłam się kiedyś na ten termin a teraz za cholerę nie mogę tego nigdzie
                      znaleźć. W każdym bądź razie zgodnie z przekonaniem niektórych socjologów,
                      kobieta wybiera „silniejszego” duchowo, społecznie, materialnie itp. faceta
                      nie z wyrachowania, nie w związku z chłodną kalkulacją ale chodzi tu raczej o,
                      jej instynkty, o naturę. Kobieta rodząc dzieci wiele z siebie daje, później
                      wiele sił ma włożyć w wychowanie dzieci etc.. etc... Geny muszą przetrwać a
                      nieporadny życiowo osobnik w zapewnieniu im tego nie pomoże...
                      Zdaję sobie doskonale sprawę, że to nieco skrajna teoria, ma swoje słabości,
                      ale uznałam za stosowne wspomnieć tu o niej, bo choć przykre, to tak to już
                      jest ze w „przyrodzie” słabsi zwykle giną.
                      Kokusie Tobie życzę przede wszystkim abyś znalazł swoją Miłość... a także
                      poprawy Twojej sytuacji.
                      Pozdrawiam
                  • Gość: Emka Do Sofi IP: 217.153.27.* 08.08.02, 08:43
                    Wypieprzyłaś z domu już tego nieroba, czy jeszcze dajesz się oskubywać?
                    POdziwiam Cię.
                    I niech faceci przestaną narzekać na swój los.
                • ewciakm Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 08.08.02, 14:52
                  kokus1 napisała:

                  > Nie zrozumiałyście mnie właściwie. Mnie boli nie to że żadna kobieta nie chce
                  > mnie utrzymywać. Mnie przeraża to, że kobiety wolą być do końca życia samotne
                  > niż związać się biedniejszym mężczyzną.
                  Nieprawda:-)

                  Do tego narzekają całe boże zycie na
                  > brak facetów, na samotność itp. Jakby tego bylo mało to jeszcze uparcie
                  > twierdzą, że miłość jest najważniejsza i nie są materialistakmi.

                  Czy aby co poniektórym miłość nie kojarzy się tylko z zakochaniem?
                  Miłość DO DRUGIEJ OSOBY, to myślenie o niej, działanie, aby była szczęśliwa

                  > Tym samym same sobie i też przecież meżczyznom zamykają szanse na miłość. A
                  > dla mnie miłość to również wyciągnięcie ręki do biedniejszego, słabszego,
                  > przegranego. Nawet gdy jest to mężczyzna.

                  Zgadzam się. nie odbierając mu poczucia, że cały czas jest mężczyzną (jesli nim
                  rzeczywiście jest) :-)
      • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 03:32
        > w miescie, gdzie % bezrobocia jest jednym z najnizszych. Mimo to, od chwili
        > zwolnienia, przez prawie rok bezskutecznie szukalem pracy.
        > Czy jestem zatem zaradny czy nie?
        >
        >
    • Gość: wania Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 08.08.02, 12:52
      Kokus, ty już zaczynasz nudzić z tą swoją miłością "ponad podziałami
      (finansowymi)". Przyznałeś, że masz kompleksy. Może powinieneś o nich napisać,
      a sprawa byłaby prostsza?
      • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 08.08.02, 15:33
        Gdy kobieta zarabia niewystarczająco by utrzymać siebie i biedniejszego
        partnera to jeszcze jestem w stanie jakoś zrozumieć, że nie chce się z nim
        związać.
        Ale jest coraz więcej kobiet które zarabiają tyle, że spokojnie mogłyby
        utrzymać siebie, swojego partnera a nawet dzieci. Jednak one wolą do końca
        życia być samotne i narzekać na los niż związać się z biedniejszym partnerem.
        Tego już nie pojmuję. Trzeba być wtedy straszną materialistką i egoistką.
        A przede wszystkim nie rozumiem jak można świadomie i dobrowolnie wybrać życie
        w samotności.
        • Gość: wania Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 08.08.02, 16:09
          A Ty swoje... Ile znasz takich kobiet? Ile z nich, w szczerej rozmowie,
          powiedziało Ci, że dobrze zarabiając, nie związałyby się z facetem z gorszymi
          zarobkami?
          • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 08.08.02, 22:27
            Gość portalu: wania napisał(a):

            > A Ty swoje... Ile znasz takich kobiet? Ile z nich, w szczerej rozmowie,
            > powiedziało Ci, że dobrze zarabiając, nie związałyby się z facetem z gorszymi
            > zarobkami?

            Proponowałem związek 15 kobietom z czego 12 pogardziło mną bo byłem od nich
            biedniejszy. Oczywiście szczerze to powiedziały tylko dwie. Pozostałe jak się
            tylko dowiedziły, że nie mam stałej pracy, samochodu, wynajmuję pokój itd to po
            prostu nie chciały się więcej ze mną spotykać. Ot cała filozofia.

            Żyjemy w czsie bużliwych przemian społecznych dotyczących również stosunków
            między kobietą a mężczyzną. Kto pierwszy te przemiany zrozumie i poda sie nim
            ten może skorzytać. Kwestią czasu jest obalenie stereotypu, że kobieta nie
            może utrzymywać mężczyzny.
            • kwieto Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 09.08.02, 20:15
              A powiedzialy Ci, ze rezygnuja z Ciebie bo jestes biedniejszy, czy sobie to sam
              dospiewales?
              Bo wiesz, mowiac brutalnie, moze chodzilo po prostu o to, ze jestes
              beznadziejny a nie biedny?

              Dodam tylko, ze jesli zlicze wszystkie dziewczyny ktorymi bylem zainteresowany,
              a od ktorych dostalem kosza, to wyjdzie jakos podobna ilosc do tej, ktora
              podajesz. ZADNA z nich nie podawala jako argumentu moich zarobkow, zadna tez
              nie dala mi kosza gdy sie dowiedziala o moim statusie materialnym. A pare
              bardzo interesujacych dziewczyn poznalem bedac na bezrobociu...

              I jest pewna niescislosc w tym co piszesz. Z jednej strony piszesz o partnerze
              zarabiajacym mniej, a z drugiej - o UTRZYMYWANIU partnera przez kobiete. A ktos
              utrzymywany wcale nie zarabia, jak rozumiem? Bo to jest spora roznica. Co
              innego gdy mezczyzna sam zarabia na swoje utrzymanie, a co innego, gdy
              oczekuje, ze ktos na niego zarobi. Jesli liczysz, ze rozsadna dziewczyna
              zdecyduje sie na bycie z kims kogo musi UTRZYMYWAC, bo ten ktos sam nie potrafi
              zapewnic sobie wiktu i opierunku (nie musi kupowac jej drogich prezentow, ani
              miec willi z basenem, wystarczy ze ma na chleb i oplacenie mieszkania), to
              hmmm.... powodzenia w szukaniu naiwnej. I nie chodzi o materializm, po prostu
              nikt nie chce byc robiony w bambuko. Osobiscie, o ile moge pomagac dziewczynie
              ktora zarabia mniej, to nie zdecyduje sie raczej na zwiazek z dziewczyna, ktora
              na starcie liczy, ze bede lozyl na jej utrzymanie.

              I dalej podraze temat, ktory rozpoczal wania - czy Ty przypadkiem nie podnosisz
              do takiej rangi rzekomego materializmu kobiet wylacznie po to, by
              usprawiedliwic swoje wlasne braki, ktore owe dziewczyny po prostu odstraszaja?

              Czy przypadkiem
              • kwieto Dopisek - pytanie 09.08.02, 20:18
                Ile z tych 15 dziewczyn nie ma lub nie mialo, od czasu gdy powiedzialy Tobie
                "nie", zadnego chlopaka? Acha, zakladam ze daly Ci kosza wiecej niz 2-3
                miesiace temu. Ile z nich?
          • Gość: Emka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 217.153.27.* 09.08.02, 12:45
            Gość portalu: wania napisał(a):

            > A Ty swoje... Ile znasz takich kobiet? Ile z nich, w szczerej rozmowie,
            > powiedziało Ci, że dobrze zarabiając, nie związałyby się z facetem z gorszymi
            > zarobkami?

            Ja jestem kobietą, która związała się z facetem, który nie zarabiał, potem
            zarabiał więcej ode mnie, a teraz znów zarabia mniej. Mnie za to nie ma więcej
            w domu i on wykonuje większość domowych prac (choć i ja się staram w miarę
            możliwości) I sama często się zastanawiam, czy to dobrze czy źle. Czasem się
            wkurzam, ale tak podsumowując, to mi to pasuje.
            Taki life.
        • agniecha. Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 08.08.02, 16:29
          zyjemy w wolnym kraju i kazdy moze wybrac, co woli.
          jezeli woli zycie w samotnosci to jego sprawa.
          to wcale nie musi oznaczac, ze jest egoista i materialista.
          lepiej juz zeby taka kobietka zyla w samotnosci jezeli tego chce,
          niz pod wplywem presji otoczenia wiazala sie z facetem, utrzymywala go i
          udawala, ze jest szczesliwa bo jest z kims.
          nalezy uszanowac wybor drogi zyciowej kazdej osoby, nawet gdybysmy nie
          rozumieli przyczyn i uwazali to za egoizm.
          jak moglismy przeczytac powyzej z roznych przyczyn kobiety nie maja juz sily
          utrzymywac swoich facetow i nie jest to z ich strony materializm tylko
          po prostu juz stracily nadzieje, ze trudy codziennego zycia podziela po polowie
          a nie tylko one beda zastanawiac sie za co zaplaca rachunki.
          pozdrawiam bardzo serdecznie
    • Gość: weronika Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.kopernik.gliwice.pl 09.08.02, 22:25
      piszesz że kobieta ktora zarabia na tyle duzo aby utrzymac siebie i faceta jest totalna egoistka bo woli byc
      sama niz z kims takim. a mi sie wydaję że to nie jest egoizm a szukanie kogos na swoim poziomie.
      Dlaczego kobieta która swietnie daje sobie rade zawodowo i cos soba reprezentuje ma się wiązać z
      niedorajda. Zastanów sie o czym ona miałaby z nim romawiać? Nie dziwie sie im wcale, maja pewne
      wymagania w stosunku do zycia i wymagaja tez czegos od partnera. Każdy przeciez szuka kogos na
      miare swoich mozliwosci. Wydaje mi sie niedorzeczne aby kobieta ambitna i zaradan szukala
      przeciwienstwa.
      Poza tym jest niebanalna kwestia potomstwa. wydaje mi sie ze kobieta jako ta ktorej w udziale
      biologicznego podzialu przypada urodzenie dzieci i to jej bliskosci najbardziej potrzebuje male dziecko
      moze wymagac od swojego zyciowego partnera aby zadbal o byt jej i ich wspolnego potomstwa kiedy
      ona zechce poswiecic im wiecje czasu np. spedzic z dzieckim pierwsze 3 lata jego zycia.

      Oczywiscie nie chodzi o to by mieszac z błotem kogos kto ma jakies przejsciowe trudnosci, bo teraz taki
      jest rynek pracy ze niestety ale kazdy moze miec okresowe klopoty z praca.
      wiekszosc kobiet pisze tutaj ze nie sa materialistkami i takie tam. Ja nie beda owijac w bawełnę, jestem
      materialstka i wszystkie znane mi kobiety tez nimi sa. I nie mam zamiaru udawac ze jest inaczej.
      Tak, wazne jest dla mnie aby moj maz potrafił sobie poradzic w zyciu. Wazne jest dla mnie to ze jak ja
      strace prace to jest ta druga osoba ktora niesie ze mna odpowiedzialnosc za nasz byt. Wazne jest dla
      mnie że jak wpadne pod auto i zostane na wozku to nie pojdziemy pod most bo jest jeszcze ktos kto
      zarabia na rachunki.
      Poza tym powiedzmy sobie szczerze, naprawde łatwiejsza jest miłośc do męzczyzny który chce nim byc,
      który chce brac rowniez materialna odpowiedzialnosc za rodzine. Ja mimo tego ze sama pracuje i
      zarabiam, uwielbiam sie czuc jak mała dziewczynka kiedy to mąż z jakiejś premi czy dodatkowej fuchy
      kupi mi jakies bajeranckie radio do auta lub zrobi jakis tego typu gest na ktory potrzebne sa pieniadze.
      Nie moge powiedziec ze tylko za to go kocham bo były trudniejsze chwile ale widze w nim mezczyzne
      kiedy przez 3 miesiace po kilka razy w tygodniu jedzil na rozmowy kwalifikwacyjne zeby znalezc lepsza
      pracy abysmy wszyscy mogli zyc na lepszym poziomie. Jestem przekonana że to w dużej mierze buduje
      moj szacunek do niego jako człowieka ktory jest ambitny i jako do mężczyzny który czuje sie
      odpowiedzilany za swoja rodzine.

      Oczywiscie sa takie rodziny gdzie role sie nieco odwracaja ale nie sa to raczej takie skrajne sytuacje zeby
      facet calkwoicie nastwial sie na to ze go bedzie utrzymywac kobieta. zdarza sie ze faceci zarabiaja mniej,
      wola pracowac za grosze i byc wczesniej w domu i hafowac, gotowac i sprzatac. Jesli to odpowida parze
      to ich sprawa. ja osobiscie znam jedna taka pare i wiem ze ten facet nie byłby w stanie mnie
      zainteresowac, nie wiem o czym miałabym z nim rozmawiac. Poza tym ona go permanetnie zdradza z kim
      popadnie wiec nie wiem czy to tak super wyglada od srodka.
      Ja na twoim miejscu zaczełabym sie zastanawiac jak znalezc prace, jak odmienic swoj los a nie marzyc o
      kobiecie ktora cie utrzyma a ty bedziesz jej codziennie scielił droge płatkami róz.
      To mogłoby sie udac jesli jestes przystojniak a pani bedzie miec wiecej niz 50 lat i lifting.
      • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 10.08.02, 22:47
        Do Weroniki

        Mnie się wydaje, że jeśli związek oparty jest na miłości to nie mają żadnego
        znaczenia żadne inne sprawy. A już na pewno nie sprawy materialne, potomstwa,
        problem czy będzie o czym rozmawiać z partnerem, czy jest życiowym niedorajdą,
        czy partner jest "na poziomie", czy partnet będzie w domu gotował czy haftował,
        czy będzie za co dzieci utrzymać itd itp.
        Natomiast gdy związek nie jest oparty ma miłości to wówczas kobiety zwracają
        uwagę na powyższe sprawy. Nazywa się to dyplomatycznie np. "małżeństwem z
        rozsądku". A ja to nazywam po prostu zwykłym odrynarnym materializmem.
        I potem nie dziwcie sie, że tak dużo związków szybko się rozlatuje przy byle
        okazji.

        Do Kwieto

        Wybacz ale kompletnie nie rozumien twojego pytania. Mógłbyś wyjaśnić?
        Natomiast oczywiście powodem dla którego owe 12 kobiet nie chciało związać się
        ze mną była zapewne także moja nieciekawa osoba. Ja tego nie wykluczam. Jestem
        tylko zwykłym, prostym, ułomnym człowiekiem.
        Ale jednak mam powody domniemać, że decydującym powodem odrzucenia mnie było
        to, że jestem biedniejszy. To po prostu nawet nie było trudne do wyczucia.
        • Gość: weronika Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.kopernik.gliwice.pl 11.08.02, 00:04
          wiesz, ja nie powiedziałam że zwracam uwagę TYLKO na sprawy materialne, ale ze
          są one tez isitone w życiu. Poza tym jesli para dobrze sobie radzi finansowo to
          jest cos z nia nie tak??
          Moje malzenstwo przeszło juz próbe mojej ciężkiej choroby i jakos sie nie
          rozpadło jak to nazywasz przy byle okazji i nie twierdze ze pieniadz moze byc
          fundamentem zwiazku, ale jest czyms nieodzownie potrzebnym do zycia czy komus
          sie to podoba czy tez nie.
          Swoja droga co ty rozumiesz pod pojęciem miłości bo chyba cie nie rozumiem.
          Zycie to nie jest bajka, trzeba sobie radzic z trudnosciami jakie niesie.
        • mundial3 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 11.08.02, 00:29
          musisz zrozumiec, ze wiekszosc kobiet woli byc sama niz z toba. pogodz sie z
          tym. i nie zastanawiaj sie jak im zle, i czy w ogole zle w tej (samotnej)
          sytuacji.

          im nie marzy sie ktokolwiek, tylko ktos. pod pojeciem milosc, nie wyobrazaja
          sobie jakiejs abstrakcyjnej, romantycznej idei, tylko konkretna wizje zycia z
          jakas osoba. Widocznie jak patrza na ciebie, nie miescisz sie w tej wizji.

          kolejna sprawa:
          niestety(dla ciebie), znikoma ilosc kobiet traktuje milosc tak jak ty - jako
          najwyzsza wartosc w zyciu czlowieka. z drugiej strony ty masz szanse przezyc
          prawdziwa milosc i prawdziwe zycie. powiem ci na ucho;) - wartosciowych kobiet
          jest bardzo malo.

          bedzie dobrze,
          trzymaj sie:)
          • Gość: iwek Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.waw.cdp.pl 11.08.02, 14:07
            Kokus....

            'akwedukt się nie zatrzyma i nie poda ci szklanki wody...'

            I jeszcze jedno- w biologii nie ma równouprawnienia, ponieważ inne cechy u
            partnera preferują kobiety, a inne mężczyźni. I są to cechy uniwersalne dla
            całego gatunku ludzkiego.
            To nie kwestia stereotypu, że kobieta szuka poczucia bezpieczeństwa i
            stabilności, podczas gdy mężczyżna stawia na młodość i atrakcyjność fizyczną
            partnerki. To tkwi w nas gdzieś głębiej. Ale o tym wspomniała już wikka .

            Jednak Ty nie słuchasz i z uporem maniaka wmawiasz nam materializm.

            pozdr :-)
            • Gość: Afiana Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.08.02, 22:59
              Ależ Wy pleciecie głupoty.Jestem tutaj pierwszy raz i aż mnie poniosło kiedy to
              wszystko przeczytałam.
              Zrozumcie jedno partnerami się jest nie zaś bywa.Obojętne czy to wolny związek
              czy też małżeństwo poczucie odpowiedzialnośći jest takie samo.Wyjątek stanowić
              mogą śmierdzący lenie i tacy którzy swojego partnera lekceważą.W poważnym
              związku nie jest istotne kto pracuje i zarabia,ważne jest aby ta cała maszyna
              pracowała prawidłowo.Oprócz pracy zawodowej jest tyle innych obowiązków domowych
              że ktoś wykonywać je musi.Jaka to różnica czy robi to facet czy kobieta,ważne
              jest aby były wykonane dla dobra wspólnego domu, rodziny.Wzajemny szacunek,
              poważne, traktowanie partnera,wspólne dobro to są właściwe czynniki istnienia
              każdego związku.
              Pytam dlaczego nie mogę utrzymywać faceta skoro on dba o dom,wyręcza mnie w
              obowiązkach i jest widoczny w swoich działaniach.Mogę wtedy pracować ponieważ
              wiem że mam pewne oparcie,stabilną sytuację i pewny powrót z pracy do domu.
              Domu czystego,zadbanego z posprzątaną kuchnią i kubkiem kawy który czeka na mój
              powrót.A może właśnie ja tych czynnośći nie lubię i dobrze że ktoś robi to za
              mnie.Czy ktoś z Was ma świadomość ile takiej roboty jest w domu czy też tylko
              skupiacie sie na problemie utrzymywania faceta.Mój to wszystko właśnie robi i
              dzieki temu ja mogę już o tym nie myśleć jak również rzeczywiśćie poświęcić się
              pracy zawodowej która przynosi konkretne dochody. Najważniejsze że jestem pewna
              i ze spokojem mogę na to wszystko pracować. Najważniejsze to mieć oparcie i
              pewność tego drugiego człowieka.Pozatem to obecny system spowodował to że wielu
              wartośćiowych ludzi zmuszonych jest do takiej sytuacji i czy tylko dlatego
              powinni zostać potępieni że utrzymuje ich kobieta.Zapewne chcieliby aby było
              odwrotnie niestety jak mawiają czesi se nieda.
              Tak więc zanim wielu z Was wypowie się na tym forum trzeba jednak głęboko się
              zastanowić i przemyśleć problem ponieważ w innym wypadku najczęściej można
              niesprawiedliwie ocenić Bogu winnych facetów przy tym zaś wydać głupi sąd.
              Ty zaś chłopie przestań się zamartwiać i roztrząsać problem,mądra kobieta wie
              co ma docenić i komu zaufać,najważniejsze abyś z taką był na codzień.

              pozdrawiam
              • kamfora Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 11.08.02, 23:04
                Gość portalu: Afiana napisał(a):

                .
                > Pytam dlaczego nie mogę utrzymywać faceta skoro on dba o dom,wyręcza mnie w
                > obowiązkach i jest widoczny w swoich działaniach.

                Ale jednak piszesz, że "wyręcza" Cię w obowiazkach. Czyli uważasz, że
                tak naprawdę to dbanie o dom jest obowiązkiem kobiety? A jednocześnie
                zarzucasz innym pisanie głupot...;-)
              • Gość: Krystyna Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.trondheim.avidi.online.no 12.08.02, 00:33
                Hej Afiana!

                Jestes w wyjatkowej sytuacji, ze Twoj mezczyzna przejal obowiazki domowe.
                Oczywiscie to nie hanba, nalezy tylko pochwalic. Jedynie ciekawa jestem jak
                dlugo Twoj mezczyzna bedzie chcial byc "gospodynia domowa"? Chyba , ze jest na
                emeryturze i jest mu wszystko jedno jaka prace wykonuje.

                Krystyna

                • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 12.08.02, 10:24
                  Piszecie, że kobiety nie chcę mnie dlatego, że potrzebują poczucia
                  bezpieczeństwa, oparcia itp. a ja jako biedniejszy nie jestem w stanie im tego
                  dać.
                  Mnie się wydaje, że mimo iż jestem biedny to jednak jestem w stanie zapewnić
                  kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Przede wszystkim będę robił tak by nigdy nie
                  pomyślała, że jest sama. Zawsze będę przy niej i będzie miała tą świadomość, że
                  nigdy jej nie opuszczę i zawsze będzie mogła na mnie liczyć.
                  Będę się o nią troszczył i opiekował nią. Będę uczciwy, lojalny, wierny,
                  troskliwy. No i przede wszystkim będę ją kochał!
                  Myślę, że największe poczucie bezpieczeństwa można dać właśnie tak. I tylko
                  tak!!! Tym samym te kobiety które twierdzą, że mężczyzna nie może być
                  biedniejszy od kobiety są zwykłymi materialistkami.

                  • Gość: lizka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.08.02, 12:08
                    mysle ze kokus1 ma troche racji

                    wiem po sobie: marze o milosci, jestem wielka romantyczka, ale jednak nie
                    idealistka. strasznie trudno jest zrezygnowac z bezpiecznej samotnosci na
                    rzecz "niebezpiecznego" zwiazku, nawet jezeli sie chce bardzo byc z kims (nie z
                    kimkolwiek, ale z kims konkretnym, kto jednak nie do konca odpowiada, bo nie ma
                    dopasowania idealnego)
                    jestem zauroczona chlopakiem, ktory ma kiepskie wyksztalcenie i perspektywy, i
                    codziennie sie zastanawiam nad sensownoscia naszego zwiazku
                    nie chodzi o to ze jest "biedniejszy", choc regularne dochody ma chyba
                    mniejsze, boje sie ze codziennosc, ktora zmuszalaby mnie do rezygnacji z zycia
                    na pewnym (wcale nie bardzo wysokim) poziomie "zabije" uczucie

                  • kwieto Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 12.08.02, 19:38
                    kokus1 napisała:


                    > Mnie się wydaje, że mimo iż jestem biedny to jednak jestem w stanie zapewnić
                    > kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Przede wszystkim będę robił tak by nigdy
                    nie
                    > pomyślała, że jest sama. Zawsze będę przy niej i będzie miała tą świadomość,
                    że
                    >
                    > nigdy jej nie opuszczę i zawsze będzie mogła na mnie liczyć.
                    > Będę się o nią troszczył i opiekował nią. Będę uczciwy, lojalny, wierny,
                    > troskliwy. No i przede wszystkim będę ją kochał!

                    Zostaw jej tylko troszke miejsca na oddech, bo taka miloscia mozna kogos
                    zaglaskac...


                    > Myślę, że największe poczucie bezpieczeństwa można dać właśnie tak. I tylko
                    > tak!!!

                    Poczucia bezpieczenstwa nie mozna dac w zaden sposob.


                    > Tym samym te kobiety które twierdzą, że mężczyzna nie może być
                    > biedniejszy od kobiety są zwykłymi materialistkami.
                    >

                    Nie badz taki surowy, ale zrozum tez ich racje. Romantyzm romantyzmem, ale od
                    jakiegos czasu bardzo unikam osob, ktore mi serwuja poglady jak Twoje wyzej -
                    bo takie osoby usiluja wypelnic soba kazde miejsce, zajac cala przestrzen,
                    dusza...

                    Masz jakies pasje? Hobby?

                    P.S.
                    Nie odpowiedziales mi na pytanie, ktore postawilem powyzej, moglbys do niego
                    wrocic?
                    • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 13.08.02, 09:15
                      kwieto napisał:

                      > kokus1 napisała:
                      >
                      >
                      > > Mnie się wydaje, że mimo iż jestem biedny to jednak jestem w stanie zapewn
                      > ić
                      > > kobiecie poczucie bezpieczeństwa. Przede wszystkim będę robił tak by nigdy
                      >
                      > nie
                      > > pomyślała, że jest sama. Zawsze będę przy niej i będzie miała tą świadomoś
                      > ć,
                      > że
                      > >
                      > > nigdy jej nie opuszczę i zawsze będzie mogła na mnie liczyć.
                      > > Będę się o nią troszczył i opiekował nią. Będę uczciwy, lojalny, wierny,
                      > > troskliwy. No i przede wszystkim będę ją kochał!
                      >
                      > Zostaw jej tylko troszke miejsca na oddech, bo taka miloscia mozna kogos
                      > zaglaskac...
                      >
                      >
                      > > Myślę, że największe poczucie bezpieczeństwa można dać właśnie tak. I tylk
                      > o
                      > > tak!!!
                      >
                      > Poczucia bezpieczenstwa nie mozna dac w zaden sposob.
                      >
                      >
                      > > Tym samym te kobiety które twierdzą, że mężczyzna nie może być
                      > > biedniejszy od kobiety są zwykłymi materialistkami.
                      > >
                      >
                      > Nie badz taki surowy, ale zrozum tez ich racje. Romantyzm romantyzmem, ale od
                      > jakiegos czasu bardzo unikam osob, ktore mi serwuja poglady jak Twoje wyzej -
                      > bo takie osoby usiluja wypelnic soba kazde miejsce, zajac cala przestrzen,
                      > dusza...
                      >
                      > Masz jakies pasje? Hobby?
                      >
                      > P.S.
                      > Nie odpowiedziales mi na pytanie, ktore postawilem powyzej, moglbys do niego
                      > wrocic?
                      >
                      >
                      >
                  • Gość: brenda Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 195.94.218.* 13.08.02, 10:35
                    Oczywiście że jestem materialistką! Jest to kwestia pewnego szacunku, a raczej
                    jego braku w stosunku do kogoś, kto nie potrafi sobie w życiu radzić. Ja nie
                    mówię tu o zdarzeniach losowych, typu nagła utrata pracy, tylko o pewnym typie
                    ludzi, którzy po prostu sa życiowymi nieudacznikami. Jeśli się jest z facetem
                    którego się kocha, to takie nagłe sytuacje niczego nie zmienią, chyba że on
                    fatalnie zniesie bycie utrzymankiem. Piszę ze swojej perspektywy. Mój były
                    należał do facetów, którym nigdy by to nie przeszkadzało, sam do pracy się nie
                    garnął, nigdy nie mógł znaleźć jakiejś normalnej posady, jak już było jakieś
                    odpowiednie ogłoszenie, to nigdy się biedak nie mógł dodzwonić, itd. Słowem
                    życiowa ofiara. Tu nie chodzi wyłącznie o wysokość zarobków, a le o
                    całokształt. Piszesz,że facet może oferować poczucie bezpieczeństwa zamiast
                    pensji. Ale facet tego typu nie radzi sobie nie tylko z pracą, ale i w
                    codziennym życiu, nie potrafi niczego załatwić, a w przypadku kłopotów nie stać
                    go na najmniejsze (choćby psychiczne)wsparcie, tylko pyta bezradnie "to co my
                    teraz zrobimy?". Dlatego nie dziw się, że takich facetów po prostu się
                    zostawia, bo nie po to wychodziłam za mąż, żeby brać sobie garb na plecy w
                    postaci dorosłego i całkowicie nieporadnego człowieka. Dlaczego wszystko mam
                    robić sama? Zarabiać na rodzinę, troszczyć się o zapłacenie rachunków,
                    wychowywać dziecko, załatwiać KAŻDĄ sprawę na mieście (bo mąż nie wie jak się
                    do tego zabrać)... Nie sposób na dłuższą metę widzieć mężczyznę w czlowieku,
                    który zachowuje się jak nieporadne dziecko. Ja nie pisałam się na zastępczą
                    matkę, mieliśmy być partnerami!
                    • Gość: Pom Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 2.4.STABLE* 13.08.02, 11:27
                      Brenda ma rację. Żadna kobieta nie lubi życiowego nieudacznika; nawet jeśli go
                      kocha, jest zauroczona, to jednak myśli krok dalej. Co będzie gdy zamieszkaja
                      razem, czy będzie ich stać na to, by mieć dziecko, którym trzeba będzie się
                      opiekować przez najbliższe dwa lata przez niepracującego rodzica. Co z
                      codziennymi sprawami, wakacjami... chodzi po prostu o normalne, w miarę godne i
                      spokojne życie. Nikt nie mówi o pławieniu się w dostatkach.
                      Kokus włożył do jednego worka wszystkie kobiety, które radząc sobie w życiu
                      cenią to samo u mężczyzn. I takie, które żyja na b. wysokim poziomie i takie,
                      które po prostu radza sobie samodzielnie. A nie pomyślał, że gros z tych kobiet
                      zdobyło to ciężką, żmudna pracą, gdzie ich nikt nie pchał, nie pomagał, nie
                      sponsorował. I teraz one mają to złożyć w ofierze komuś, kto przyjdzie i będzie
                      obcinał kupony od nie swojej pracy. Przedstawiam troche przejaskrawiony obraz,
                      ale mam wystarczająco przykładów z zycia, by wiedzieć o czym mówię.

                      Usłyszałam ostatnio od jednego mężczyzny, że on chętnie wesprze duchowo, pomoże
                      samotnej kobiecie stanąć psychicznie na nogi, da jej niebanalny seks... w
                      zamian za dach nad głową i troche jedzenia.:) Szczerze mnie tym rozbawił.:))


                      • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 13.08.02, 13:03
                        Ciągle piszecie gdzieś obok tematu. Już pisałem żebyście zechciały odróżnić
                        nieudacznika i lania patentowanego od kochającego mążczyzny który torszczy się
                        o was i o dom. To są naprawdę dwie różne sprawy. Natomiast wy wsadzacie
                        wszystkich facetów którzy są od was biedniejsi do jednego wora pod szyldem:
                        nieudacznicy, nieodpowiedzialne lenie, nieroby, alfonsy, kanalie, ludzie bez
                        honoru i ambicji itp itd.
                        A już szczytem materializmu jest Pom która traktuje każdego bideniejszego
                        faceta jak potencjalnego drania który będzie odcinał kupony od jej ukochanego
                        majątku.
                        Ja twierdzę, że facet uboższy od kobiety jest w stanie zapewnić jej
                        bezpieczeństwo, zatroszczyć się o dom itp. Status materialny nie jest tu żadnym
                        wyznacznikiem. Najważniejsze jest przecież oparcie psychologiczne. Tylko, że
                        kobiety takim facetom nie dają wogóle szansy!
                        • Gość: Pom Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 2.4.STABLE* 13.08.02, 13:19
                          Jestem szczytem materializmu? Dobre sobie. Ciekawe tylko dlaczego wiązałam sie
                          zawsze w mężczyznami o dość skromnych zasobach. I do tego ich kochałam. I jakoś
                          paciorki u innych mnie nie rajcują. Ale niewazne. Jestem szczytem, ok.
                          Przypinać łatki jest bardzo prosto.

                          Z doświadczenia wiem, jak to jest, kiedy o wszystko trzeba zabiegać samej.
                          Kiedy partner jedyne co potrafi, to martwić się i pocieszać, bo jestem "taka
                          zabiegana". Widzisz, kiedyś postawiłam na miłość bez finansowych granic i
                          doświadczyłam tego na własnej skórze. Ten patent sie nie sprawdził,
                          przynajmniej u mnie. Kochałam, byłam kochana. Nie wyszło, bo czułam sie
                          wykorzystywana. Utrzymywałam wygodnego człowieka, który owszem, był czuły i
                          delikatny ale kiedy nie dawałam już rady - bezradnie rozkładał ręce i...dalej
                          przytulał, zamiast zadziałać. Nie mówię o kokosach, ale o zwykłej, życiowej
                          zaradnośći, która pozwala obojgu łatwiej ciągnąć ten wózek z napisem "życie".
                          • Gość: brenda Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 195.94.218.* 13.08.02, 14:08
                            Miałyśmy bardzo podobne doświadczenia. Nie bardzo rozumiem, jakie oparcie jest
                            według autora w stanie zapewnić facet, jeśli to na kobiete spada ciężar
                            odpowiedzialności za rodzinę? Niech sobie to wsparcie wsadzi gdzieś, jeśli to
                            ja mam się martwić czy nam starczy do pierwszego. Facet twierdzi, że go nie
                            rozumiemy, że nie jest leniem, nieudacznikiem, kanalią itp PO PROSTU ma w życiu
                            pod górkę i kobieta powinna to zrozumieć i nie narzekać, że biednemu misiowi
                            nic w życiu (samo) nie wychodzi, tylko po prostu kochać go takim, jakim jest.
                            Psychicznym wsparciem nie nakarmi się dzieci; jak są problemy to kobieta
                            oczekuje od partnera zaradności, nie przytulania. ja sama coś osiągnęłam a nie
                            było mi najłatwiej zaczynać życie od nowa, z małym dzieckiem i pełnoetatową
                            pracą, jednocześnie studiując zaocznie. Osiągnęłam pewien poziom ciężką pracą i
                            wieloma wyrzeczeniami dlatego nie zainteresuje mnie facet, który do niczego w
                            życiu nie doszedł. Ja nie potrzebuję psychicznego wsparcia, bo nauczyłam się
                            dawać sobie radę bez niczyjej pomocy, potrzebuję PARTNERA, który mnie odciąży
                            od obowiązku jednoosobowej troski o rodzinę
                        • diabe Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 13.08.02, 13:45
                          kokus1 napisała:

                          > Ja twierdzę, że facet uboższy od kobiety jest w stanie zapewnić jej
                          > bezpieczeństwo, zatroszczyć się o dom itp. Status materialny nie jest tu
                          żadnym
                          >
                          > wyznacznikiem. Najważniejsze jest przecież oparcie psychologiczne. Tylko, że
                          > kobiety takim facetom nie dają wogóle szansy!

                          no ekstra, nie będę się z Tobą kłócić, czy tak jest czy nie, bo w każdym
                          przypadku pewnie wyglada inaczej. Robię założenie, że masz rację. I tu pojawia
                          się pytanie - co z dziećmi? Jak facet, który nie jest w stanie utrzymać rodziny
                          może zapewnić kobiecie poczucie bezpieczeństwa w takiej sytuacji?? Może sie
                          zdażyć, że przez okres całej ciąży kobieta nie będzie mogła pracować, a i potem
                          chciałaby sie trochę zająć dzieckiem, a nie oddawać niańce. I co wtedy??? Kto
                          ją utrzyma, kto zapłaci za leczenie? No nie wiem, czy aby dalej będzie się
                          czuła bezpiecznie....

                          Każda dorosła kobieta, nawet jeśli nie planuje na razie dzieci, ocenia
                          mężczyzną min jako potencjalnego ojca rodziny. Dlaczego? Bo jeśli to ma byc
                          partner do końca życia, to kiedyś może nadejść moment kiedy będzie chciala
                          zostać mamą, i co wtedy?
        • Gość: brenda Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 195.94.218.* 13.08.02, 15:35
          CZytając twoją odpowiedź mam wrażenie że masz gdzieś z 18 lat i twoim
          największym problemem jest to czy stać cię będzie na kino. CZłowieku, obudź
          się! Co ma piernik do wiatraka? Ludzie pobierają się z miłości, tylko że
          uczucie uczuciem, a codzienne zycie życiem, i nie licz na to że kiedy spotka
          się prawdziwa miłość, to sprawy materialne stają się nieistotne. Pieprzysz jak
          potłuczony, szczególnie w kontekście dzieci, według ciebie "pan bóg da na
          dzieci?". Kto przy zdrowych zmysłach bedzie żył i cieszył się miłością, jak nie
          ma za co dziecku butów kupić?! Małżeństwa rozpadają się nie dlatego, że były
          zawierane bez uczucia czy z rozsądku, ale dlatego, że życie codzienne i jego
          problemy przerosło ludzi. Problemy potrafią zabić każdą miłość. A skoro ty
          jesteś aż tak nieżyciowy, to nie dziwi mnie, że nie możesz sobie znaleźć
          kobiety, bo która będzie chciała poważnego związku z czubkiem nie z tego świata?
    • aremo Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 13.08.02, 15:58
      Kokus, Ty zakochujesz się bardzo szybko skoro w stosunkowo krótkim okresie 15
      dziewczynom proponowałeś związek;-) Czy to przypadek,że byłeś od nich gorzej
      sytuowany? A może to Ty jesteś materialistą i związanie się z zamożniejszą
      dziewczyną to Twój sposób na życie.A tak w ogóle to bzdury wypisujesz.W moim
      otoczeniu jest sporo par, w których kobieta zarabia więcej.Moja koleżanka
      pracowała swego czasu na 2 etaty by świeżo poślubiony wybranek mógł skończyć
      studia.Ja nie wierzę w to,że niepowodzenia z kobietami wynikają z Twojej
      niezamożności. Dla kobiet( tych bez problemów finansowych) istotna jest u
      mężczyzny intrygująca osobowość, pasja.Może kobiety nie lubią NUDNYCH facetów z
      pretensjami do świata, którzy jedynie w słownych deklaracjach wydają się
      szlachetni i ciepli.
      PS Nie odpowiedziałeś chyba na pytania Kwieto:-)
      • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 13.08.02, 20:08
        Jeśli 33 lata mojego życia to stosunkowo krótki okres na poznanie 15 kobiet to
        już nie wiem co mam odpowiedzieć. Nie piszcie już też, że jeszcze mam czas i
        mogę sobie poczekać na miłość.
        Sporo się dowiedziałem dzięki tej dyskusji. Przede wszystkim, że mimo 33 lat
        jestem ciągle bardzo głupi. Dotąd byłem przekonany, że dla kobiety
        najważniejsza w życiu jest miłość i że nie są materialiskami. Teraz kilka
        kobiet nawet przyznało się do materializmu. No i dowiedziłem się, że miłość
        może jest i ważna dla kobiety ale zależy przede wszystkim od kasy posiadanej
        przez faceta.
        To zupełnie wywróciło mi świat do góry nogami. Nie wiem już co mam robić. Chyba
        jak tylko kraść zacznę to może jakaś mnie zechce.
        • aremo Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 13.08.02, 20:35
          kokus1 napisała:


          No i dowiedziłem się, że miłość
          > może jest i ważna dla kobiety ale zależy przede wszystkim od kasy
          posiadanej
          > przez faceta.


          Odpowiadasz na mój post, a ja stwierdziłam coś wprost przeciwnego. Uparcie nie
          chcesz przyznać się przed nami(a może i samym sobą ),że to inne powody są
          przyczyną niepowodzeń z kobietami. Odpowiadasz tylko na posty ,które
          potwierdzają Twoją opinię.Cokolwiek nie napiszemy i tak "wiesz swoje".Może w
          końcu odpowiesz na pytania Kwieto?


          > To zupełnie wywróciło mi świat do góry nogami. Nie wiem już co mam robić.
          Chyba
          >
          > jak tylko kraść zacznę to może jakaś mnie zechce.


          Przestań się nad sobą użalać, poświęć się pasji, powiem wprost:stań się
          ciekawym człowiekiem. A skoro masz takie złe zdanie o kobietach to może
          zostaniesz nowym Hłasko;-) On też imał się dorywczych zajęć, twierdził,że
          kobiety nie chcą wcale miłości...a i tak przyciągał wiele kobiet. No i z
          frustracji zrobił pożytek.
        • diabe Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 10:23
          kokus1 napisała:

          > Jeśli 33 lata mojego życia to stosunkowo krótki okres na poznanie 15 kobiet
          to
          > już nie wiem co mam odpowiedzieć.


          Jeśli masz 33 lata, to jak to się stało, że do tej pory nie udało Cię się
          niczego osiągnąć w życiu? Szczerze mówiąc do tej pory myślałam, że jesteś
          świeżo upieczonym absolwentem, który ze względu na bryndzę na rynku ma
          trudności z pracą.

          Druga sprawa - jeśli kobiety nie chcą się wiązać z biedniejszymi od sibie
          facetami, to dlaczego nie poszukasz takiej, która jest biedniejsza od Ciebie?

          W ogóle to wydaje mi się, że Twój problem nie polega na braku pieniędzy, tylko
          na całkowitym braku zrozumienia kobiecego sposobu patrzenia na świat.
        • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 15:46
          To teraz już wiem dlaczego te wszystkie bandziory, dresiarze, cwaniaki,
          złodzieje, mięśniaki i pozostałe menty mają najładniejsze laski. Tylko ja
          uczciwy, spokojny, kulturalny, lojalny człowiek nie mam szans na żadną kobietę.
          Ja zapewne jestem beznadziejny. Ale znam stokroć beznadziejniejszych którzy
          maja jedank dziewczyny bo są kasiaści. A przynajmniej stwarzają takie pozory.
          Pytacie o pasje. Pasja wiąże się ściśle z kasą. Daltego byłem zmuszony wybrać
          pasję niedrogą tzn. moją pasją jest czekanie na miłość. No ale okazuje się, że
          i za tą miłość to najpierw trzeba sporo zapłacić. Biedakom do miłości wstęp
          wzbroniony.
          Pytacie co z dziećmi. Jak jest miłość to choćby siedmioraczki nie będą większym
          problemem. Jakoś nie słyszłem by w Polsce dzieci zdychały głodu. Kiedyś w o
          wiele gorszych warunkach żyli ludzie drogie panie. Wy nawet dzieci chcecie
          zmaterializować.

          Ale trochę was rozumiem. Statystycznie większość facetów okazuje się draniami.
          A wy chciałybyście mieć przynajmniej zapewniony byt materialny. To taka
          asekuracja na wypadek draństwa. Normalne, że lepiej być z bogatym draniem niż z
          biednym. Trochę was rozumiem.....
          • aremo Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 16:01
            To jasne ,że wiele dziewczyn leci na kasę.A Tobie zależy na tlenionej i
            spalonej w solarium "lasce"(bo takie "pieknotki" chodzą z dresiarzami) czy
            warościowej i pięknej dziewczynie ,bo już się pogubiłam.Jesteś sfrustrowany,
            nudny i niesympatyczny i to Twój problem, a nie brak kasy.
            I nie potrafisz dyskutować. Nie odpowiadasz na pytania i uogólniasz
            (pisząc "wy").
    • Gość: GRATKA Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.linux / 192.168.100.* 13.08.02, 18:48
      A MOZE TY JESTEŚ TULIPAN?
    • saana Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 13.08.02, 20:10
      z przykroscia stwierdzam , ze kiedys moglabym jak bylam mlodsza dzis taki facet
      jest dla mnie tylko dupowaty. Przejsciowo to co innego oczywiscie.
    • agniecha. Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 11:46
      Kokus wrote:
      "Mnie się wydaje, że jeśli związek oparty jest na miłości to nie mają żadnego
      znaczenia żadne inne sprawy. A już na pewno nie sprawy materialne, potomstwa,
      problem czy będzie o czym rozmawiać z partnerem, czy jest życiowym niedorajdą,
      czy partner jest "na poziomie", czy partnet będzie w domu gotował czy haftował,
      czy będzie za co dzieci utrzymać itd itp. "

      Tzn, ze jak to sobie wyobrazasz? Popatrzysz na jakas dziewczyne, padnie grom z
      jasnego nieba i sie w niej zakochasz od pierwszego wejrzenia? A potem bedziesz
      siedzial na laczce i patrzyl w milczeniu w jej oczy rwac dla niej okoliczne
      kwiecie???
      Przeciez wlasnie milosc to jest to, co wymieniles jako nic nieliczace sie
      "drobiazgi": rozmowy z partnerem, ewentualne zalozenie rodziny, dzieci.
      Rzeczywiscie to blahostki... Nie mozesz rozdzielic milosci i tych rzeczy!
      Mam wrazenie, ze Ty traktujesz milosc cholernie idealistycznie!

      "Ja twierdzę, że facet uboższy od kobiety jest w stanie zapewnić jej
      bezpieczeństwo, zatroszczyć się o dom itp. Status materialny nie jest tu żadnym
      wyznacznikiem. Najważniejsze jest przecież oparcie psychologiczne. Tylko, że
      kobiety takim facetom nie dają wogóle szansy!"

      Otoz wyobraz sobie, ze oparcie psychologiczne czasem moze nie wystarczyc.
      I nie swiadczy to o egoizmie i materializmie kobiet.
      Wyobraz sobie taka sytuacje: jestes kobieta i utrzymujesz swojego faceta.
      Facet mimo, ze nie pracuje, jest OK. Wykonuje czynnosci domowe po tytulem:
      pranie, sprzatanie, gotowanie, zalatwianie spraw na miescie. Obojgu wam pasuje
      taki uklad. On (przypominam, ze jest dla potrzeb tej sytuacji kobieta ;) bo
      moze zapomniales) daje ci wsparcie psychologiczne i poczucie bezpieczenstwa, ze
      niegdy nie odejdziesz i nie bedziesz samotna. I nagle zachodzisz w ciaze. Kto
      utrzyma rodzine? Nie daj Boze dochodza komplikacje albo ze zdrowiem dziecka
      albo Twoim. Albo 2 sytuacja: podwija Ci sie noga, moze nawet tracisz prace.
      Robi sie nieciekawie, bo trzeba za cos zaplacic rachunki. Myslisz w jaki sposob
      laczyc koniec z koncem. On nie zamierza znalezc pracy albo szuka ale mu sie nie
      udaje, bo kilka ostatnich lat nie pracowal i teraz ma trudnosci. Lapiesz byle
      jak prace, niewazne ze ponizej twojego wyksztalcenia i dotad wykonywanej pracy.
      Jestes coraz bardziej sfrustrowana, coraz bardziej zestresowana, coraz bardziej
      zmeczona i masz poczucie, ze tylko Ty musisz stawic czolo rzeczywistosci.
      Oczywiscie On cie przytula i glaszcze i wspomaga psychologicznie. I teraz mi
      szczerze odpowiedz: czy w takim wypadku ta pomoc psychologiczna Ci pomoze i
      rozwiaze wszytkie problemy???
      Nie rozdzielisz milosci i codziennego zycia ze soba. To nie sa dwie osobne nie
      zwiazne ze soba sprawy. I przestan idealizowac milosc!
      • diabe Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 11:52
        Agniecha,

        dokładnie o tym samym pisałam wczoraj i też pytałam co stanie się w takiej
        sytuacji - niestety autor wątku mi nie odpowiedział
        widać nie jest mu wygodnie...
        no bo w końcu po co zastanawiać się nad sobą, zmieniać się, pracować nad sobą,
        skoro o wszsytko obinić po prostu pech i materializm kobiet


        aga
        • agniecha. Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 11:58
          droga Diabe,
          tez odnosze wrazenia, ze Kokus
          po prostu poszedl na latwizne.
          niemniej jednak ciagle mam nadzieje, ze odpowie
          chociaz na jedno z zadanych mu pytan...
          pozdrawiam.
      • agniecha. Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 11:55
        "Mnie się wydaje, że jeśli związek oparty jest na miłości to nie mają żadnego
        znaczenia żadne inne sprawy. A już na pewno nie sprawy materialne, potomstwa,
        problem czy będzie o czym rozmawiać z partnerem, czy jest życiowym niedorajdą,
        czy partner jest "na poziomie", czy partnet będzie w domu gotował czy haftował,
        czy będzie za co dzieci utrzymać itd itp. "

        przepraszam Cie Kokus, ze tak sie czepnelam tego fragmentu, ale
        moze przeczytaj jeszcze raz to co napisales.
        wydaje mi sie, ze jest tu odpowiedz na Twoje rozterki.
        Jezeli Ty uwazasz, ze nie maja znaczenia takie rzeczy jak np
        czy bedzie za co dzieci utrzymywac? to znaczy, ze jestes nieodpowiedzialny i
        beztroski i nie myslisz powaznie o przszlosci.
        a ktora normalna kobieta zwiaze sie z takim facetem?

        • diabe Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 12:01
          a mnie się wydaje, że Kokus po prostu ma raczej małe doświadczenie w sprawach
          męsko-damskich. Być może rzeczywiście przez jego życie przewinęło się 15
          kobiet, ale nie wiemy czy były to długolenie związki, czy jedno_randkowe
          znajomości...
          Wydaje mi się, że ta wizja miłości bierze się niestety brazylijskich tasiemców
          i amerykańskich melodramatów
          • Gość: weronika Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.kopernik.gliwice.pl 14.08.02, 12:42
            kokus najwyrazniej wpadł w jakis trans i nie przyjmuje do siebie zadnych argumentacji skoro nie dotarło do niego tyle
            kobiecych głosów. Twierdzi że doznał szoku, ale może własnie to jest mu potrzebe, pewne przewartościowanie
            życia.
            Moja kolezanka miała takiego chłopaka, ktore rzuciła bo niby był za biedy bo wkurzało ją ze nie moze isc na sylwestra
            bo jest dla niego za drogi. W gruncie rzeczy wkurzał ją jego minimalizm i to ze wystarczy mu do szczescia buziak i
            dobry (przygotowany przez niego) obiad.
            Teraz jest z chłopakiem równie biedym a może nawet bardziej, ale facet po prostu mało zarabia bo zawod ktory go
            pasjonuje nie jest dobrze płatny, ale ten facet jest kims ma cos do powiedzenia w zyciu. Kolezanka jest zabujana po
            uszy i nie przeszkadza jej jego brak forsy.
            • agniecha. Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 14.08.02, 12:54
              nie wiem, jak pozostali, ale
              ja uwazam to za ladne podsumowanie :)
              nie chodzi tu wcale o forse,
              ale o to jakimi ludzmi naprawde jestesmy
              i co mamy pod kopulka a nie w banku!
              Kokus pomysl o tym!

    • Gość: wania Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 14.08.02, 14:24
      Kokus, wczoraj w pewnej ogólnopolskiej stacji radiowej usłyszalam informację,
      że na podstawie badan amerykańskich stwierdzono, że ludzie o niskim poczuciu
      własnej wartości bardzo dużą wagę przywiazują do finansów. Tym lepiej się cenią
      (i innych), im wyższą pozycję materialną uzyskują (lub inni). Choć ze
      wszystkich sił próbujesz udowodnić, że to kobiety maja ten problem, mam
      nieodparte wrażenie, że głównie dotyczy on Ciebie. Forsa, forsa, forsa...
    • Gość: Krystyna Do Kokus 1 IP: *.trondheim.avidi.online.no 14.08.02, 22:28
      Kokus, nie sadze zebys byl az tak beznadziejnie glupi jak to mozna wywnioskowac
      po przeczytaniu wszystkich Twoich postow.

      Odnosze wrazenie ze zaczales ten temat po to zeby sprowokowac innych do wyznan
      i po to zebys Ty mial tzw. UBAW.

      Przeciez te Twoje odpowiedzi pozbawione sa zupelnie sensu.

      Jezeli to prawda, ze masz 33 lata, to powiedz chlopie w jakim stuleciu zyjesz?
      Co masz na mysli piszac cytuje: “...jest coraz więcej kobiet które zarabiają
      tyle, że spokojnie mogłyby utrzymać siebie, swojego partnera a nawet dzieci.
      Jednak one wolą do końca życia być samotne i narzekać na los niż związać się z
      biedniejszym partnerem.”
      “ A przede wszystkim nie rozumiem jak można świadomie i dobrowolnie wybrać
      życie w samotności.”


      Kto tu narzeka na los...? Jakie zycie w samotnosci ? Dlaczego do konca zycia?

      Czy w XXI wieku kobieta musi wiazac sie na stale z facetem zeby nie byc
      samotna?
      Zaradna, pracujaca, wyksztalcona kobieta nie potrzebuje brac na
      barki “niezaradny balast “ i dobrowolnie wiazac sobie rece, zeby jak
      twierdzisz, nie byc sama!

      Kobieta przedewszystkim pracuje, jest wsrod ludzi, a wiec nie jest samotna.
      Jest wolna i moze wybierac.

      O jakiej Ty milosci myslisz?
      Czy mozna zyc tylko miloscia?

      Slusznie Kwieto napisal: “Ciezko jest kogos kochac, gdy... burczy w brzuchu”.


      Kokus BAW SIE DALEJ!


      pozdrawiam

      Krystyna

      • Gość: wikka Re: Do Kokus 1 IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 23:35
        Kobiety! Wiem! Kokus nigdy w życiu nie wszedł w prawdZiwĄ relacje damsko-meską
        (co do powodów sie nie wypowiadam) i dlatego KOMPLETNIE NIE MA POJECIA O TYM,
        NA CZYM POLEGA ŻYCIE WE DWOJE!!! On tu nam ciągle o miłości, że miłościa
        wykarmi sie siedmioraczki, że jest w stanie stworzyc kobiecie cieplo i
        bezpieczeństwo itd. itp. etc., ale tak naprawde nigdy nikomu niczego nie
        stworzyl, nigdy z nikim nie byl, nie cierpial we dwoje, nie przezywal roznych
        faz milosci, dlugotrwalego zwiazku, nie wie, jak to jest, gdy ma sie dzieci.
        Pieprzy wciaz o tym domu, ktory chce stworzyc kobiecie, ale jak: przeciez go
        nie wybuduje, ani nawet kawalerki nie kupi, bo nie moze. Twierdzi ze bedzie
        opiekunczy, ale jak: przeciez, gdy cos sie stanie niedobrego nie bedzie go stac
        na lekarzy, zabiegi, leki. To my, wszystkie ktore tu piszemy, wypowiadamy sie z
        glebi naszych doswiadczen, po przezytych juz ilus tam zwiazkach, po ilus tam
        latach wspolnego bycia z facetami, my wiemy, my przezylysmy, my mamy
        doswiadczenie. Nasz glos czesto jest gorzki, ale za to oparty na doswiadczeniu,
        wiedzy, a ten Kokus snuje jakies bajki nie z tej ziemi, bo sam Prawdopodobnie
        niczego w zyciu nie przezyl glebokiego, bredzi jak dojrzewajaca panna, mimo ze
        ma 33 lata! Rany! Kokus jest po prostu koszmarnie niedojrzaly i tyle! Racje ma
        Krystyna, porzućmy szczytne pragnienia wyedukowania Kokusa, bo jak nie dochowa
        sie w koncu jakiegos potomka, na ktorego bedzie musial lozyc, albo nie spotka
        go cos w tym rodzaju, to nigdy nie wydorosleje. BOZE, STRZEZ NAS O TAKICH JAK
        KOKUS!!!
    • Gość: Roxi Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 14.08.02, 23:19
      Czytam,czytam i zaczynam się zastanawiać czy ja też jestem takia głupia.
      Dwie trzy wypowiedzi zasługują na uwagę.O ile dobrze pamiętam to Kokusa,Afiany
      i kogoś tam jeszcze.Reszta to wypociny osób które guzik wiedzą o życiu.
      Faktycznie przemawia Wasz wrodzony materializm i pieniądze.Rzeczy, rzeczy i raz
      jeszcze rzeczy.Mieć,posiadać bo ja KOBIETA pracuję na to.Facetów widzicie
      jedynie jako dodatek do Was ślicznych,zgrabnych i zaradnych - śmieszne moje
      Panie.Powiem uczciwie mam 45 lat dwa związki w tym jeden aktualny,także dwa
      razy w życiu studiowałam i ukończyłam, a sprawy o których piszecie są mi znane
      bardzo dobrze.Jeżeli w pierwszym małżeństwie byłabym po Waszej stronie to teraz
      w tym drugim będę zdecydowanie po drugiej.Przez wiele lat doświadczałam
      na własnej skórze tego o czym rozmawiacie i wiem jak to wygląda,wiem aż do bólu.
      Dlatego też oświadczam Wam moje Panie są tacy faceci których warto nawet trzeba
      utrzymywać tylko po to aby z nimi być wtedy kiedy taka sytuacja zaistnieje.
      Są tego warci. Reszta jeszcze przed Wami ponieważ nigdy nie wiadomo co Was w
      życiu czeka.

      pozdrawiam
      • kokus1 Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 15.08.02, 14:14
        Gość portalu: Roxi napisał(a):

        > Czytam,czytam i zaczynam się zastanawiać czy ja też jestem takia głupia.
        > Dwie trzy wypowiedzi zasługują na uwagę.O ile dobrze pamiętam to Kokusa,Afiany
        > i kogoś tam jeszcze.Reszta to wypociny osób które guzik wiedzą o życiu.
        > Faktycznie przemawia Wasz wrodzony materializm i pieniądze.Rzeczy, rzeczy i
        raz
        >
        > jeszcze rzeczy.Mieć,posiadać bo ja KOBIETA pracuję na to.Facetów widzicie
        > jedynie jako dodatek do Was ślicznych,zgrabnych i zaradnych - śmieszne moje
        > Panie.Powiem uczciwie mam 45 lat dwa związki w tym jeden aktualny,także dwa
        > razy w życiu studiowałam i ukończyłam, a sprawy o których piszecie są mi
        znane
        > bardzo dobrze.Jeżeli w pierwszym małżeństwie byłabym po Waszej stronie to
        teraz
        >
        > w tym drugim będę zdecydowanie po drugiej.Przez wiele lat doświadczałam
        > na własnej skórze tego o czym rozmawiacie i wiem jak to wygląda,wiem aż do
        bólu
        > .
        > Dlatego też oświadczam Wam moje Panie są tacy faceci których warto nawet
        trzeba
        >
        > utrzymywać tylko po to aby z nimi być wtedy kiedy taka sytuacja zaistnieje.
        > Są tego warci. Reszta jeszcze przed Wami ponieważ nigdy nie wiadomo co Was w
        > życiu czeka.
        >
        > pozdrawiam

        W końcu doczekałem się słów zrozumienia. Właśnie to chciałem cały czas
        przekazać. Dzięki Roxi, podniosłaś mnie na duchu.

        PS. W Wikka to jest chyba jakimś prorokiem. Wie lepiej ode mnie ile miałem
        związków, ile mam dzieci, jakie mam doświadczenia z kobietami, czy mam
        kawalerkę.
        • 007wc Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 15.08.02, 23:18
          • Gość: ankha Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 10.30.1.* 16.08.02, 10:06
            No i proszę. Tyle tłumaczenia, tyle wyjaśnień, a tu znowu ktoś odporny na
            wiedzę. Żadna z kobiet nie napisała, że facet ma pełnić rolę jedynie
            dostarczyciela pieniędzy. To dość znaczna nadinterpretacja.
            A swoją droga drogie panie, czy to nie dziwne, że mężczyźni, tak z reguły
            dalecy od romantyzmu, mają tak romantyczne wyobrażenie o życiu? I myslą w swej
            naiwności, że słodkimi słówkami i westchnieniami nakarmią dzieci i zapewnią im
            wykształcenie. Jak to jest, że ci racjonalni, logiczni mężczyźni nie rozumieją,
            że tak się składa, że ktoś kto nie radzi sobie na rynku pracy, zazwyczaj także
            kranu nie naprawi, bo gbyby to potrafił, to pewnie potrafiłby również na tym
            zarobić? Zdumiewające.
            • diabe Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? 16.08.02, 10:49
              wydaje mi się dalsza dyskusja na ten temat nie ma żadego sensu
              Kokus załozył ten wątek nie po to, żeby poznać stanowisko kobiet w tej sprawie,
              tylko po to żeby utwierdzic się w swoim przekonaniu
              Dlatego właśnie nie odpowiadał na pytania, nie przyjmował żadych argumentów,
              albo interpretował je w wygodny dla siebie sposób. Czy to jest dyskusja? chyba
              nie
    • milusia_ Mój punkt widzenia 16.08.02, 13:27
      Witaj kokus,

      rozpętała się prawdziwa dyskusja, do której postanowiłam
      wrzucić swoje trzy grosze :)

      Wiadomo nie od dziś, że świat dzieli się na ludzi głupich
      i mądrych. Na ludzi dojrzałych i niedojrzałych. Pracusiów
      i leni. Chodzi o to jak my siebie postrzegamy, jak inni
      widzą nas i co z tego wynika.

      Piszesz cały czas, że kobiety dowiadując się, że nie masz
      stałej pracy i wynajmujesz pokój - po prostu cię
      spławiały. Napiszę wprost: widocznie nie były warte
      twojego zachodu. Wnioskuję, że: jesteś pracowity i nie
      boisz się wysiłku - tylko dzisiejsze ciężkie czasy
      powodują, że nie masz stałej pracy (i nie możesz wziąć
      kredytu na jakieś mieszkanko itd.). Jeżeli tak jest to
      stawia cię to, Kokus w zupełnie pozytywnym świetle. A
      kobiety, które sprawdzały tylko zawartość twojego
      portfela? Zapominj o nich - materializm wcześniej czy
      później utrze im nosa. Zresztą, to ich życie - i mają
      PRAWO, przeżyć je po swojemu, np. u boku bogacza, który
      zapewni im willę z basenem. Po co ciskać gromy - po prostu
      twój i ich system wartości różniły się i dlatego nie
      pasowaliście do siebie.

      Rozumiem także głosy dziewczyn, które napsały wprost, że
      nie chciałyby utrzymawać faceta. Mają prawo do takich
      poglądów i czy tobie się to podoba, czy nie - trzeba to
      zaakceptować. Osoby, które pisały w ten sposób (nie
      pamiętam nicków), podkreślały jednak, że nie chciałyby
      utrzymywać faceta, który jest leniem i nie chce mu się
      pracować (chociaż ma szansę).

      Biedni ludzie dzielą się na:
      1. Uczciwych, ale nie mających znajomości. Trudna sytuacja
      gospodarcza sprawiła, że stracili pracę. Jednak starają
      się, mimo chwilowych załamań, szukać pracy, dorywczo
      nawet, ale żeby mieć na chleb.

      2. Leniwych, którym się nie chce robić, nawet gdy poda się
      pracę na tacy. Najlepiej gdyby ktoś ich utrzymywał (opieka
      społeczna, "pan kuroń").

      I tu jest pies pogrzebany. Bo zależy, jaki ty jesteś i
      czego oczekujesz od swojej kobiety.

      Poznałam mojego faceta, gdy pracował jako tapicer. Byłam
      świeżo po obronie. On jeszcze studiował. Ja miałam już
      dobrą pracę. NIGDY nie pomyślałam o nim, jak o kimś
      gorszym. Ponieważ to wspaniały człowiek, pełen
      wrażliwości. Posiada takie cechy osobowości, które mnie
      zniewlają :) Pokaochaliśmy się, jesteśmy razem ponad 2
      lata. Rok temu on stracił pracę. Szukał, starał się, ale
      nie mógł jej znaleźć. Pracował dorywczo: w stolarni,
      roznosił książki teleadresowe, był przedstawicielem
      handlowym. Teraz pracuje w myjni smaochodowej. Jestem z
      niego DUMNA. Nie poddał się. Wiem, że przy nim mogę się
      czuć bezpiecznie, bo: nie jest leniwy, docenia to, jak
      ciężko pracuję (opłacam mieszkanie, jedzenie), do 15 jest
      w domu , więc gotuje obiady itd.

      Piszę to po to, byś zrozumiał Kokus, że czym innym jest
      UTRZYMYWAĆ faceta, który nic nie robi, bo mu się nie chce-
      a czym innym utrzymywać faceta, który jest przejściowo bez
      pracy, ale się stara i martwi trudnościami.

      Czym innym jest także sytuacja, gdy mężczyna zajmuje się
      domem (obiady, dzieci, sprzątanie itd.), a kobieta zarabia
      na tyle dużo, by finansowo utrzymywać rodzinę. To jest
      O.K., bo taki jest wybór pary. Taki styl im pasuje i
      szanuje to każdy mądry człowiek.

      Tak jak zaczęłam: ludzie dzielą się na mądrych i głupich.
      Mądry człowiek, wie co jest w życiu najważniejsze i
      szanuję wybory innych ludzi. Niepotrzebnie zaatakowałeś
      kobiety, które wybierają samotność niż związek z facetem
      (np. bez pieniędzy). To ich wybór i ich życie. Gdy
      spotkasz kobietę, która cię pokocha ZA TO JAKI JESTEŚ, a
      nie ZA TO CO MASZ - wtedy zrozumiesz samotnych ludzi (bez
      względu na płeć).

      Nie wszyscy ludzie muszą sobie pasować. Widocznie tym 12
      kobietom, które cię odrzuciły - nie odpowiadałeś w jakiś
      sposób. Nie wkaładaj jednak kobiet do jednego worka:
      materializm.

      Pozdrawiam. Milusia
      • kokus1 Re: Mój punkt widzenia 16.08.02, 16:41
        Całkowicie się zgadzam z 007wc i z Milusią. Po takiej nagonce na mnie już
        myślałem, że jestem totalnym dziwolągiem niezdatnym do jakiegokolwiem związku z
        kobietą.
        Natomiast uściślając dyskusję mi tak naprawdę chodzi tylko o 2 sprawy:
        1. Kobieta która wybiera samotność zamiast związku z uboższym facetam NIE MA
        PRAWA NARZEKAĆ na swój los, na brak miłości, na samotność etc.
        2. Druga sprawa to taka prośba do kobiet by dawały też sznse tym uboższym
        facetom. By ich nie przekreślały na starcie. Nie wszyscy biedni faceci to tylko
        kanalie.
        • kwieto Re: Mój punkt widzenia 16.08.02, 17:52
          AD1. Czy ktoras z tych 12 kobiet ktore Cie odrzucily narzekala na samotnosc?

          AD2. NIGDY nie spotkalem sie z punktem widzenia, ze biedny mezczyzna to
          kanalia. A raczej wrecz odwrotnie. (bo "napewno" nie dorobil sie uczciwa praca)

          Ktos Ci cos takiego powiedzial?
          • kokus1 Re: Mój punkt widzenia 17.08.02, 19:03
            kwieto napisał:

            > AD1. Czy ktoras z tych 12 kobiet ktore Cie odrzucily narzekala na samotnosc?
            >
            > AD2. NIGDY nie spotkalem sie z punktem widzenia, ze biedny mezczyzna to
            > kanalia. A raczej wrecz odwrotnie. (bo "napewno" nie dorobil sie uczciwa
            praca)
            >
            > Ktos Ci cos takiego powiedzial?
            >
            >
            • kwieto Re: Mój punkt widzenia 17.08.02, 19:14
              Odpowiadam na pytnie pierwsze.
              > Nie jestem w stanie z całkowitą pewnością stwierdzić czy te 12 kobiet
              narzekało
              >
              > na samotność ponieważ, jak już pisałem, te znajomości kończyły się na
              > pierwszej, a najwyżej drugiej randce. Nie zdążyłem ich poznać po prostu.
              > Po dowiedzeniu się o moim stanie majątkowym te panie przestawała interesować
              > dalsza dyskusja a tym samym moja osoba. Niektóre umawiały się dyplomatycznie
              na
              >
              > kolejną randkę, ale nie przychodziły.
              > Natomiast przypuszczem, że większości z tych kobiet na pewno doskwierała
              > samotność, brak miłości, niespełnienie, brak stabilizacji, oparcia i
              > bezpieczeństwa.
              >

              Czyli wszystko co na ich temat powiedziales nie jest rzetelna wiedza a tylko
              stekiem wyobrazen, ktore sam sobie wymysliles. Jesli nie spotkales ich nigdy po
              tym jak skonczyly sie randki, jakim prawem tak autorytatywnie sie wypowiadasz o
              tym co czuly i co im doskwieralo skoro nie znasz ich i tak na prawde nigdy nie
              znales?
              Z tego co napisales wychodzi, ze Twoj punkt widzenia nie opiera sie na niczym,
              na zadnej realnej przeslance...


              > Odp. na pyt. drugie.
              > Jak to nigdy nie spodkłeś się, że biedny to kanalia??? Przecież co najmniej
              > połowa kobiet w tym wątku wyraża taki pogląd.

              Zadna z mi znanych (a moi znajomi to w 80% kobiety)


              > Dla uściślenia podam definicję biednego kanalii: nierób, leń patentowany,
              > obibok, niepoprawny marzyciel, niezdara, ofiara losu, pasożyt na majątku
              > kobiety, wieczne dziecko, itp itd.

              To nie kanalia, a tylko... no wlasnie. Nierob. Jesli jest biedny i nie robi nic
              by to zmienic (nie chodzi o stan majatkowy, chodzi o podejscie do tej sytuacji)
              to, przykro mi, sam sobie zasluzyles na taka opinie.

              > Jak już pisałem tylko dwie kobiety mi osobiście i bezpośrednio powiedziły, że
              > będę tylko pasożytem na ich majątku. Reszta dała mi to dobitnie do
              > zrozumienia.

              Dobrze. Powiedzmy, ze jestes biedny. odpowiedz mi prosze na kilka pytan:


              - czy jestes na wlasnym czy cudzym (np. rodzice, zasilek) utrzymaniu?
              - jesli na cudzym to czy chesz to zmienic? (np. znalezc prace)
              - jesli chcialbys dostac prace, to czy jej szukasz aktywnie?
              - czy chcesz przestac byc biednym?
              - jesli tak, to jak chcesz to zmienic?
              - jesli nie - to w jaki sposob chcesz spedzic reszte zycia, zakladajac, ze nie
              znajdziesz nikogo, kto by Cie mogl utrzymywac?
              • kokus1 Re: Mój punkt widzenia 18.08.02, 10:50
                kwieto napisał:

                > >
                > Czyli wszystko co na ich temat powiedziales nie jest rzetelna wiedza a tylko
                > stekiem wyobrazen, ktore sam sobie wymysliles. Jesli nie spotkales ich nigdy
                po
                >
                > tym jak skonczyly sie randki, jakim prawem tak autorytatywnie sie wypowiadasz
                o
                >
                > tym co czuly i co im doskwieralo skoro nie znasz ich i tak na prawde nigdy
                nie
                > znales?
                > Z tego co napisales wychodzi, ze Twoj punkt widzenia nie opiera sie na
                niczym,
                > na zadnej realnej przeslance...

                Jeżeli stwierdzenie "przypuszczam" jest dla ciebie autorytarnym stwierdzeniem
                to mówię ci, że masz problemy z polszczyzną.
                Poza tym ja nie opisjuję swoich wyobrażeń tylko fakt odrzucenia mnie z powodów
                matrialnych. Jeśli odrzucenie nie jest dla ciebie realną przesłanką to ju nie
                wiem co mam odpowiedzieć.
                >
                >
                > > Odp. na pyt. drugie.
                > > Jak to nigdy nie spodkłeś się, że biedny to kanalia??? Przecież co najmnie
                > j
                > > połowa kobiet w tym wątku wyraża taki pogląd.
                >
                > Zadna z mi znanych (a moi znajomi to w 80% kobiety)

                Może w takim razie żyjemy na innych palnetach. Na jakiej ty żyjesz?? Bo ja na
                ziemi. Tu jest beznadziejnie......
                >
                >
                > > >
                > - czy jestes na wlasnym czy cudzym (np. rodzice, zasilek) utrzymaniu?
                > - jesli na cudzym to czy chesz to zmienic? (np. znalezc prace)
                > - jesli chcialbys dostac prace, to czy jej szukasz aktywnie?
                > - czy chcesz przestac byc biednym?
                > - jesli tak, to jak chcesz to zmienic?
                > - jesli nie - to w jaki sposob chcesz spedzic reszte zycia, zakladajac, ze
                nie
                > znajdziesz nikogo, kto by Cie mogl utrzymywac?
                >
                Jestem na własnym utrzymaniu, chciałbym dostać lepszą pracę i szukam jej
                aktywnie. Pytanie "czy chcesz przestać być biednym" muszę niestety uznać za
                debilne i nie odpowiem na nie.
                Mam nadzieję, że kiedyś dostanę lepszą pracę i bedzie lepiej. Resztę życia
                chciałbym spędzić godnie. Ale na razie zanosi się na wegetację.
            • milusia_ Re: Mój punkt widzenia 19.08.02, 17:40
              > Natomiast przypuszczem, że większości z tych kobiet na pewno doskwierała > samotność, brak miłości, niespełnienie, brak stabilizacji, oparcia i > bezpieczeństwa.

              Trochę przesadasz Kokus. Nie można wyciągać następujących
              wniosków: "kobieta samotna, brak miłości, brak
              stabilizacji, oparcia i bezpieczeństwa" na podstawie
              najwyżej trzech randek, a już na pewno nie na podstawie
              tego, że dziewczyny interesowały się zawartością twojego
              konta. To czy osoba jest samotna
              i co za tym idzie nie czuje się bezpiecznie, brak jej
              oparcia itp.) nie zależy koniecznie od podejścia do
              pieniędzy. Znam ludzi, którzy nie mają miłości chociaż nie
              zwracają uwagi na kasę u innych. Są też osoby, które liczą
              dolary u innych i... jest im z tym dobrze.
              Gruba przesada leży więc w twoim stwierdzeniu, że kobiety,
              które nie chcą utrzymywać facetów, które szukają gości z
              własnym mieszkaniem i samochodem (wymagania mogą być
              jeszcze większe) - są samotne i przez to nieszczęśliwe,
              zamykające furtkę do miłości. Nie musi tak być! Może ale
              nie musi. To nie reguła. Takie kobiety żyją wg. swoich
              reguł i jeżeli im to pasuje - niech się tego trzymają.
              Miałeś po prostu pecha trafiając na takie babki - ty ze
              swoim idealistycznym podejściem do miłości i one - z
              materialistycznym podejściem do partnera. Dwa różne
              bieguny.



              >
              > Odp. na pyt. drugie.
              > Jak to nigdy nie spodkłeś się, że biedny to kanalia??? Przecież co najmniej
              > połowa kobiet w tym wątku wyraża taki pogląd.
              > Dla uściślenia podam definicję biednego kanalii: nierób, leń patentowany,
              > obibok, niepoprawny marzyciel, niezdara, ofiara losu, pasożyt na majątku
              > kobiety, wieczne dziecko, itp itd.


              Nikt nie dał ci do zrozumienia w powyższych wątkach, że
              jesteś kanalią! Błędnie to wszystko odczytujesz. Wiele
              wypoiedzi było krytycznych nie pod twoim adresem, ale pod
              adresem mężczyzn (są tacy, niestety), którzy chętnie
              zgadzają się na utrzymywanie przez kobiety (dziewczynę,
              żonę, matkę), a mają dwie zdrowe ręce, które wykorzystują
              do zmieniania kanałów w TV... Wiesz o co chodzi.... Bez
              podziałów na mężczyzn i kobiety - są ludzie, którzy
              pasożytują na innych, którzy wykorzystują innych (poprzez
              szantaż emocjonalny, fizyczny itd.), słowem: żyją cudzym
              kosztem chociaż nie powinni. Przykład z mojego otoczenia:
              matka utrzymująca swojego 23-letniego syna. On po
              ogólniaku nie zbrukał się żadną poważną pracą, jest na
              garnuszku u matki, która pracuje w sklepie. Ledwie wiążą
              koniec z końcem. A synek łazi po kolegach. Na prośby matki
              ma jednę odpowiedź: "bo pójdę pod most!" Czy w takim
              przypadku twoje pytanie: "czy kobieta może utrzymywać
              mężczyznę?" nie nabiera innego znaczenia? I właśnie o to
              znaczenie chodziło większości forumowiczów.



              > Jak już pisałem tylko dwie kobiety mi osobiście i bezpośrednio powiedziły, że
              > będę tylko pasożytem na ich majątku. Reszta dała mi to dobitnie do
              > zrozumienia.


              Druga sprawa, to kwestia dawnego mezalinsu, czyli związku
              ubogiego faceta z bogatą dziewczyną (lub odwrotnie). Dajmy
              na to: jedna z tych kobiet nie patrzyła na twój portfel.
              Zostaliście parą. Czy ma ciebie utrzymywać, bo lepeij
              zarabia (lub ma bogatychv rodziców)? Czy tego byś chciał?
              Czy nic nie robiąc w kwestii poprawy twojej sytuacji
              materialnej - nie byłbyś pewnego rodzaju "pasożytem"? Czy
              korzystał byś z "dóbr", które wniosła dziewczyna i nie
              miałbyś skrupułów? Na te pytanie trzeba sobie
              odpowiedzieć.

              Dlatego uważam, że tytuł tego wątku (w kontekście twoich
              wypowiedzi i uzasadnień) został błędnie sformułowany.
              Powinien raczej brzmieć: Dlaczego wartością dla niektórych
              kobiet są tylko pieniądze?
              Dyskusja wyglądałaby wtedy zupełnie inaczej, wtedy wiele
              osób przyznałoby ci rację - rezygnowanie z randki tylko
              dlatego, że facet nie ma mieszkania - jest głupie i
              wyrachowane.

              Wracając do twojego pytania: czy kobieta może utrzymywać
              mężczyznę? Odpowiedź jest dwojaka:
              1. TAK - jeżeli sama tego chce (bez względu na to, czy
              fecet jest leniem, czy czasowo ma problemy).
              2. NIE - jeżeli tego nie chce, jeżeli sytuacja jej nie
              odpowiada (choćby nawet nie wiem jak była bogata).

              Wniosek jest jeden: to kogo i dlaczego mamy utrzymywać
              zależy wyłącznie od naszych poglądów, sumienia itd.
              Każdy ma PRAWO do suwerennej decyzji w tej sprawie.


              Pozdrawiam. Milusia
              • kokus1 Re: Mój punkt widzenia 20.08.02, 10:16
                milusia_ napisała:

                > Wniosek jest jeden: to kogo i dlaczego mamy utrzymywać
                > zależy wyłącznie od naszych poglądów, sumienia itd.
                > Każdy ma PRAWO do suwerennej decyzji w tej sprawie.
                >
                >
                > Droga Milusiu, w pełni sie zgadzam z tobą. Mam dokładnie takie same podejście
                do tej sprawy jak i twoje. To oczywiste, że każdy ma prawo do suwerennej
                decyzji. Jednakże gdy wybierze samotność a nie mezalians to już TRACI prawo do
                narzekania. Natomiast z tego co ja obserwuję to kobiety chcą zjeść ciastko i
                mieć ciastko. Najpierw nie chcą się wiązać z facetem bo jest biedniejszy a
                potem tak narzekają na samotność i robią taka nagonkę na facetów, że głowa aż
                boli. Np. wypisują na różnych forach wątki w stylu: "Gdzie ci faceci?"
                albo "Prawdziwych mężczyzn już nie ma" . Co najsmutniejsze, to dopiero po
                latach dochodzą to tego, że zmarnowały życie. Że nie ile kasy,ale ile miłości
                było w moim życiu.
                • milusia_ Re: Mój punkt widzenia 20.08.02, 11:22
                  kokus1 napisała:

                  > milusia_ napisała:
                  >
                  > > Wniosek jest jeden: to kogo i dlaczego mamy utrzymywać
                  > > zależy wyłącznie od naszych poglądów, sumienia itd.
                  > > Każdy ma PRAWO do suwerennej decyzji w tej sprawie.
                  > >
                  > >
                  > > Droga Milusiu, w pełni sie zgadzam z tobą. Mam dokładnie takie same podejś
                  > cie
                  > do tej sprawy jak i twoje. To oczywiste, że każdy ma prawo do suwerennej
                  > decyzji. Jednakże gdy wybierze samotność a nie mezalians to już TRACI prawo do
                  > narzekania. Natomiast z tego co ja obserwuję to kobiety chcą zjeść ciastko i
                  > mieć ciastko. Najpierw nie chcą się wiązać z facetem bo jest biedniejszy a
                  > potem tak narzekają na samotność i robią taka nagonkę na facetów, że głowa aż
                  > boli. Np. wypisują na różnych forach wątki w stylu: "Gdzie ci faceci?"
                  > albo "Prawdziwych mężczyzn już nie ma" . Co najsmutniejsze, to dopiero po
                  > latach dochodzą to tego, że zmarnowały życie. Że nie ile kasy,ale ile miłości
                  > było w moim życiu.


                  Oj, Kokus, a ty znowu swoje ;)
                  Coś ty się tak tych kobiet przyczepił? Nie miej do nich
                  żalu, bowiem każdy kształtuje swoje życie tak jak chce.
                  Każdy też popełnia błędy bez względu na to, czy zjadł
                  ciastko, czy jeszcze je ma na talerzyku.

                  Mam liczne grono kobiet wokół siebie (koleżanki z pracy,
                  znajome, przyjaciółki) i wierz mi, że poczucie samotności
                  niektórych z nich nie wypływa z materialistycznego
                  podejścia do mężczyzn. Współczesne kobiety zadają to
                  retoryczne pytanie: "Gdzie ci mężczyźni?" nie mając na
                  myśli łysych pakerów z niezłą bryką! W tym zadaniu zawiera
                  się marzenie o mężczyźnie silnym i opiekuńczym, przy
                  którym można czuć się bezpiecznie. A bezpiecznie można
                  czuć się przy człowieku zaradnym i szczerym. Kobiety nie
                  oczekują od facetów wspaniałych domów, nowych samochodów,
                  prezesury w dobrej firmie, ale PRACOWITOŚCI i ZARADNOŚCI.
                  Nawet, gdy facet nie ma w danym momencie dochodowej pracy
                  - można poznać, czy w przyszłości będzie oparciem, zadba o
                  bezpieczeństwo rodziny.

                  Kobiety, które spotkałeś stanowią naprawdę niewielką
                  grupę. Tak jak niewielką grupę stanowią, np. mężczyźni,
                  którzy zwracają uwagę tylko na wygląd kobiet. Bo przecież,
                  gdy zarzucasz kobietom materializm w związkach, ja mogę
                  zarzucić, że faceci lecą na tzw. "laski" (ozdoba przy
                  boku) i tylko takimi się interesują. I ty i ja, i wielu
                  ludzi - wiemy, że kryterium "pieniądze" i "wygląd" są
                  powierzchowną oceną wartości człowieka.

                  Maż żal do tych kobiet, które cię odtrąciły, bo nie miałeś
                  dostatecznego konta. Rozumiem to, ale powinieneś być im w
                  jakiś sposób wdzięczny, że postawiły sprawę jasno. Nie
                  zwodziły cię. Na pewno takie zachowanie podgryzło twoje
                  poczucie wartości, ale pamiętaj, że to nie pieniądz jest
                  wyznacznikiem wartości człowieka :)

                  Dla mnie "prawdziwy mężczyzna" (o którym wspomniałeś), to
                  mężczyzna niezależny, odpowiedzialny i zaradny. Taki
                  mężczyzna, gdyby związał się z kobietą majętniejszą od
                  siebie, nie siedziałby w fotelu i nie "korzystał" ze
                  źródełka swojej kobiety. Powinien starać się jej dorównać,
                  wnosić jakiś wkład (np. finansowy) do wspólnego
                  gospodarstwa. I właśnie o takiego faceta kobietom chodzi
                  :) Ty tematem tego wątku zasugerowałeś z kolei, że
                  chciałbyś aby to kobieta cię utrzymywała. Jednak jeżeli
                  jesteś młody, zdrowy i pracowity - to dlaczego miałbyś
                  chcieć funkcjonować na garnuszku swojej pani?

                  Dosyć jednoznacznie podchodzisz także do kobiet, które
                  szukają partnera z pokaźnym zapleczem finansowym. Z góry
                  skazujesz je na samotność i biadolenie w stylu "trzeba
                  było łapać wróbla". Trudno bawić się w psychologa nie
                  znając prawdziwych powodów takiej postawy życiowej. Jest
                  tyle samo kobiet, które związały się z facetami nie
                  patrząc na ich portfele i teraz ciągną wózek same - bo mąż
                  nie pomaga, bo siedzi na "kuroniu" i nie szuka pracy, bo
                  ja muszę wszystko załatwić. Myślę, że właśnie tego kobiety
                  bpją się bardziej od samotności.


                  Pozdrawiam. Milusia
                  • kokus1 Re: Mój punkt widzenia 20.08.02, 18:32
                    milusia_ napisała:

                    >
                    > Oj, Kokus, a ty znowu swoje ;)
                    > Coś ty się tak tych kobiet przyczepił? Nie miej do nich
                    > żalu, bowiem każdy kształtuje swoje życie tak jak chce.
                    > Każdy też popełnia błędy bez względu na to, czy zjadł
                    > ciastko, czy jeszcze je ma na talerzyku.
                    >
                    > Mam liczne grono kobiet wokół siebie (koleżanki z pracy,
                    > znajome, przyjaciółki) i wierz mi, że poczucie samotności
                    > niektórych z nich nie wypływa z materialistycznego
                    > podejścia do mężczyzn. Współczesne kobiety zadają to
                    > retoryczne pytanie: "Gdzie ci mężczyźni?" nie mając na
                    > myśli łysych pakerów z niezłą bryką! W tym zadaniu zawiera
                    > się marzenie o mężczyźnie silnym i opiekuńczym, przy
                    > którym można czuć się bezpiecznie. A bezpiecznie można
                    > czuć się przy człowieku zaradnym i szczerym. Kobiety nie
                    > oczekują od facetów wspaniałych domów, nowych samochodów,
                    > prezesury w dobrej firmie, ale PRACOWITOŚCI i ZARADNOŚCI.
                    > Nawet, gdy facet nie ma w danym momencie dochodowej pracy
                    > - można poznać, czy w przyszłości będzie oparciem, zadba o
                    > bezpieczeństwo rodziny.

                    Przede wszystkim ja się nie przyczepiłem do kobiet tylko ja chcę im pomóc by
                    miały szansę być szcześliwsze (a przy okazji i mężczyźni). A jeśli mi nie chcą
                    uwierzyć to nich choć wysłychają Papierza. Bo miłosierdzie również i tego
                    dotyczy.
                    Nie zgodzę się, że dla kobiety wystarczy by facet był pracowity i zaradny.
                    Kobiety nie chcą wysilać mózgownicy i prorokować czy dany facet jest pracowity
                    i zaradny. Nie chcą tracić czasu. Idą więc na łatwiznę i oceniają po kasie. Ma
                    kasę to znaczy, że mu nic nie brakuje.
                    Ja jestem bardzo pracowity i zaradny. Tylko co z tego?
                    >
                    • Gość: unnown Re: Mój punkt widzenia IP: *.travelers.com 20.08.02, 23:25
                      wiesz co kokus, nie owijajac w bawelne powiem ci, ze w/g mnie jestes bardzo
                      upierdliwa maruda, nie mowiac o tym, ze jestes nietolerancyjny - moze dlatego
                      te dziewczyny cie nie chcialy...
                      jakos nie moge sobie wyobrazic, ze na pierwszej randce one od razu zadawaly ci
                      pytania: ile zarabiasz, gdzie mieszkasz itp.
                      jakies bzdury tu popychasz...
                      wez sie w garsc i przestan bawic sie w malkontenta...

                      • proo Do unnown 21.08.02, 00:25
                        Uff! :-))
                        Thanks za słowa prawdy!... Bo już mi obrzydł ten kokus!
                        ZROZUMIAŁAM dziewczyny które go nie chciały!!!!!!!!!
                        Uff!

                        pozdrawiam , unnown :-)
                        proo /z ulgą/
                        • unknown10 Re: pro :) 21.08.02, 02:35
                          pro, mnie juz po prostu braklo cierpliwosci do tego kokusa...
                          do niego nic nie dociera...ma jakies klapki na oczach/uszach czy co?
                          niektorzy/niektore z wielka cierpliwoscia i wyrozumialoscia starali sie mu
                          pomoc "odklapkowac" , ale on caly czas to samo...
                          eh..szkoda zachodu na takiego twardziela, ktory nie potrafi spojrzec na siebie
                          krytycznie tylko winy upatruje na zewnatrz i robi z siebie ofiare...

                          po tym jak sie tu przedstawil ja nie mialabym najmniejszej ochoty go poznawac
                          blizej, a gdybym go niedaj boze znala, to tez bym sie jak najszybciej wycofala..

                          tez cie serdecznie pozdrawiam
                          u
                          aha..
                          i jeszcze jedno, jam nie unnown lecz unknown, pomylilam sie ...

                          pa pa




                          proo napisała:

                          > Uff! :-))
                          > Thanks za słowa prawdy!... Bo już mi obrzydł ten kokus!
                          > ZROZUMIAŁAM dziewczyny które go nie chciały!!!!!!!!!
                          > Uff!
                          >
                          > pozdrawiam , unnown :-)
                          > proo /z ulgą/
                    • milusia_ ABSURD 21.08.02, 13:05
                      kokus1 napisała:

                      >
                      > Przede wszystkim ja się nie przyczepiłem do kobiet tylko ja chcę im pomóc by
                      > miały szansę być szcześliwsze (a przy okazji i mężczyźni).

                      Przestań z tym "uszczęśliwianiem" na siłę kobiet "które
                      nie
                      miały ochoty kontynuować z tobą znajomości" lub "chcą
                      faceta z wypchanym portfelem", bo bzdury pleciesz...
                      Może właśnie szczęście daje im ten wypchany portfel i to
                      jest ich wybór. Przestań też traktować kobiety
                      jednostronnie, bo nie wszystkie babki chodzą załamane po
                      świecie z powodu braku faceta.
                      Napisz, po prostu, że chciałbyś spotkać taką dziewczynę,
                      która by cię zaakceptowała bez względu na stan konta.
                      Takie bajanie o tych "załamanych" kobietach w imieniu
                      których próbujesz występwoać, jest podszyte egoizmem -
                      tylko trzeba mieć odwagę by się do tego przyznać, a nie
                      kamuflować i grać psychologa wszystkich wybrednych kobiet.



                      A jeśli mi nie chcą
                      > uwierzyć to nich choć wysłychają Papierza. Bo miłosierdzie również i tego
                      > dotyczy.

                      Hahaha, no kokus, wkroczyliśmy na nieznane tereny
                      dyskusji. Mam nadzieję, że byłeś w Krakowie i modliłeś się
                      w intencji tych "okrutnych i bezwzglęgdych babsztyli,
                      które obudzą się kiedyś bez faceta u boku i będą się
                      cięły". Absurd, absurd i jeszcze raz absurd. Mam wrażenie,
                      że utonęłaś, bo złapałeś się nie tej brzytwy co trzeba. Co
                      ma miłosierdzie do utrzymywania faceta? Gdyby traktować
                      problem ten sposób wszytkie babki, które cię nie odtrąciły
                      trzeba by było beatyfikować...


                      > Nie zgodzę się, że dla kobiety wystarczy by facet był pracowity i zaradny.
                      > Kobiety nie chcą wysilać mózgownicy i prorokować czy dany facet jest pracowity
                      > i zaradny. Nie chcą tracić czasu. Idą więc na łatwiznę i oceniają po kasie. Ma
                      > kasę to znaczy, że mu nic nie brakuje.

                      Kokus, wkurzyłam się. Głupie te twoje myślenie! Głupie,
                      więc nie dziwię się już temu, że kobiety oceniają cię tak
                      a nie inaczej. Może po prostu nie pasujesz im pod innym
                      względem? Może nie pasuje im twoje podejście do życia?
                      Podziwam siebie, że ja chcę "wysilać mózgownicę" i jeszcze
                      ci coś tłumaczyć. Kobiety nie sie są głupie i wybierają
                      takich mężczyn, którzy im odpowiadają (pod różnymi
                      względami, m.in. finansowymi). Myślę, że faceci są tacy
                      sami, bo jak wytłumaczyć fakt, że startowałeś do
                      kilkunastu lepiej od ciebie uposażonych kobiet? Przypadek?
                      Szukasz ich w eleganckich restauracjach, drogich klubach,
                      bo chyba nie na przystankach autobusowych?

                      Jesteś takim samym materialistą jak te babki, które pytały
                      się o twoje zarobki! Niby zależy ci na wielkiej miłości,
                      ale gadasz tylko o forsie! To chyba twój nawiększy
                      problem. Rozejrzyj się może za biedniejszą dziewczyną, co?
                      Będziecie się wspólnie dorabiać, jaka wielka satysfakcja!
                      Większa, niż gdybyś miał siedzieć u kobiety na garnuszku.


                      > Ja jestem bardzo pracowity i zaradny. Tylko co z tego?

                      Może brakuje ci innych zalet, które cenią kobiety. Nie
                      zastanawiałeś się nad tym?

                      Milusia
                      • kokus1 Re: ABSURD 21.08.02, 15:52
                        milusia_ napisała:

                        > >
                        > Hahaha, no kokus, wkroczyliśmy na nieznane tereny
                        > dyskusji. Mam nadzieję, że byłeś w Krakowie i modliłeś się
                        > w intencji tych "okrutnych i bezwzglęgdych babsztyli,
                        > które obudzą się kiedyś bez faceta u boku i będą się
                        > cięły". Absurd, absurd i jeszcze raz absurd. Mam wrażenie,
                        > że utonęłaś, bo złapałeś się nie tej brzytwy co trzeba. Co
                        > ma miłosierdzie do utrzymywania faceta? Gdyby traktować
                        > problem ten sposób wszytkie babki, które cię nie odtrąciły
                        > trzeba by było beatyfikować...
                        >
                        No to niestety nie zrozumiałaś nic z tego co Papież mówił. Ale nie przejmuj
                        się, 90% Polaków też tego nie zrozumiało.
                        >
                        > Kokus, wkurzyłam się. Głupie te twoje myślenie! Głupie,
                        > więc nie dziwię się już temu, że kobiety oceniają cię tak
                        > a nie inaczej. Może po prostu nie pasujesz im pod innym
                        > względem? Może nie pasuje im twoje podejście do życia?
                        > Podziwam siebie, że ja chcę "wysilać mózgownicę" i jeszcze
                        > ci coś tłumaczyć. Kobiety nie sie są głupie i wybierają
                        > takich mężczyn, którzy im odpowiadają (pod różnymi
                        > względami, m.in. finansowymi). Myślę, że faceci są tacy
                        > sami, bo jak wytłumaczyć fakt, że startowałeś do
                        > kilkunastu lepiej od ciebie uposażonych kobiet? Przypadek?
                        > Szukasz ich w eleganckich restauracjach, drogich klubach,
                        > bo chyba nie na przystankach autobusowych?

                        Jestem po prostu biedny i większość kobiet jest bogatsza ode mnie. A chciałem
                        związać się też z biedniejszymi ode mnie ale one też nie chciały. Czekały na
                        bogatszego księcia. A szukam ich wszędzie tam gdzie są, na przystankach,
                        dworcach, w autobusach też.
                        >
                        > Jesteś takim samym materialistą jak te babki, które pytały
                        > się o twoje zarobki! Niby zależy ci na wielkiej miłości,
                        > ale gadasz tylko o forsie! To chyba twój nawiększy
                        > problem. Rozejrzyj się może za biedniejszą dziewczyną, co?
                        > Będziecie się wspólnie dorabiać, jaka wielka satysfakcja!
                        > Większa, niż gdybyś miał siedzieć u kobiety na garnuszku.

                        Biedniejsze też czekają na bogatszych. Bo co to za przyjemność klapać biedę.
                        >
                        >
                        > > Ja jestem bardzo pracowity i zaradny. Tylko co z tego?
                        >
                        > Może brakuje ci innych zalet, które cenią kobiety. Nie
                        > zastanawiałeś się nad tym?
                        Już pisałem, że mi brakuje. Ale znam o wiele beznadziejniejszych ode mnie
                        którzy jednak mają dziewczynę. Ale oni mają też kasę.
                        >
                        >
                        • milusia_ Re: ABSURD 21.08.02, 16:52
                          kokus1 napisała:

                          > No to niestety nie zrozumiałaś nic z tego co Papież mówił. Ale nie przejmuj
                          > się, 90% Polaków też tego nie zrozumiało.

                          Ja zrozumiałam. Ale w takim wątku pisać o papieżu i o
                          miłosierdziu, to chyba nie wypada... Co chciałeś przez to
                          powiedzieć?


                          >
                          > Jestem po prostu biedny i większość kobiet jest bogatsza ode mnie. A chciałem
                          > związać się też z biedniejszymi ode mnie ale one też nie chciały. Czekały na
                          > bogatszego księcia. A szukam ich wszędzie tam gdzie są, na przystankach,
                          > dworcach, w autobusach też.


                          Szukasz? BZDURA! Ile fajnych dziewczyn chodzi po tym
                          świecie i nie patrzy na finansowe zasoby potencjalnego
                          partnera! W jakim mieście mieszkasz, bo ciekawa jestem
                          gdzie są takie "babskie szuje"?
                          Bredzisz, Kokus. Taki z ciebie biedak, a masz dostęp do
                          internetu. Hmm... stać się na kawiarenkę, masz stałe
                          złącze, czy z pracy nadajesz? Przestań się nad sobą
                          litować, tylko weź się do roboty i zrób coś, żeby
                          etykietka "biedak" nie wrosła ci między oczy. Chcesz
                          zaimponować kobietom? To rozejrzyj sie za lepsza praca
                          (jeżeli ta którą masz daje ci tak marne perspektywy). Nie
                          masz pracy? To może zastanów się nad zmianą miejsca
                          zamieszkania i poszukaj jej gdzieś indziej. Umiesz jakiś
                          język obcy? Jeżeli nie to zacznij się uczyć. Nie masz na
                          to kasy? Weź kredyt w banku (można już 1000 zł).
                          Zainwestuj w siebie, a nie siedzisz i biadolisz. Wszystko
                          zawalasz na kobiety. Może to nie w nich leży problem, ale
                          w tobie - bo jesteś mało atrakcyjny, bierny i małostkowy?
                          Może to nie o pieniądze chodzi?




                          >
                          > Biedniejsze też czekają na bogatszych. Bo co to za przyjemność klapać biedę.

                          Uuuu... to masz pecha, że nie urodziłeś się w rodzinie
                          Rockefellera... Miałbyś to wszytko po dziadku i ojcu.
                          Żadnego wysiłku, wszystko podane na tacy. Bo chyba tego
                          byś chciał, prawda? Biedniejsze czekają na bogatszych? Nie
                          uogólniaj, chłopie. A jak sam wierzysz w to co piszesz, to
                          zakasuj rękawy i zbieraj do skarpety. Bo to TY powinieneś
                          się zmienić, a nie kobiety!


                          > Już pisałem, że mi brakuje. Ale znam o wiele beznadziejniejszych ode mnie
                          > którzy jednak mają dziewczynę. Ale oni mają też kasę.

                          Beznadziejniejszych? Wiesz, jesteś zadufanym
                          trzydziestolatkiem z pretensjami do kobiet o własną biedę.
                          Która zechce takiego zrzędę, co mówi o kobietach że "nie
                          wysilają mózgów"? Ja bym nie chciała.

                          Milusia
                • Gość: justyna druga strona medalu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 15:11
                  ja zaś mam zupełnie odwrotny problem niż autor wątku

                  Mój status społeczny i zarobki są źródłem flustracji mężczyzny, który jest w
                  podbnej sytuacji co autor. Problem w tym, ze to ON nie chcę się wiązać z
                  kobietą która więcej zarabia.

                  Sytuacja jest nierozwiązywalna. Co mam robić? Biegać za nim i tłumaczyć, że go
                  kocham i mam w dupie czy jest bezrobotny czy nie.Efekt jest taki, ze to on chce
                  zjeść ciastko i się boi. Siedzimy więc w domu lub łazimy na spacery bez końca
                  bo do restauracji nie pójdzie, bo ja będę płacić, do kina, teatru itd też. Nie
                  chce się spotykac z moim przyjaciółmi bo się wstydzi tego kim jest obecnie
                  zawodowo.


                  zawsze jest ta druga strona medalu

                  Nie wiem ile procent męzczyzn miałoby odwagę związac się z kobietą lepiej
                  sytuowaną. I to jest problem a nie ile kobiet byłobyskłonnych się związać z
                  biedniejszym facetem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                  I co wy na to?

                  justyna.sz@gazeta.pl




    • Gość: Krystyna Kokus nie martw sie... IP: *.trondheim.avidi.online.no 18.08.02, 03:07
      Hej Kokus1!

      Nie chca Cie dziewczyny?
      Jak mowi przyslowie : "Niema tego zlego co by na dobre nie wyszlo"

      20 przyczyn dla których warto zostać starym kawalerem:

      1.Cała forsa (jeśli takową posiadasz) jest twoja i tylko twoja .
      2.Zero kłopotów ze spadkiem - wszystko zapiszesz na Rzeczpospolitą,lub fundację
      wspierania psów.
      3.Twoja stara nie wyśle cię do domu starców.
      4.Wszystkie kobiety (przynajmniej w teorii) będą twoje.
      5.Żadna z tych kobiet nie zabroni ci sięgnąć po drugą kobietę.
      6.Możesz codziennie pić (niekoniecznie mleko).
      7.Nie masz teściowej.
      8.Możesz dorobić sobie, wypożyczając kolegom mieszkanie na godziny.
      9.Nie musisz myć rąk przed obiadem.
      10.Nie musisz jeść obiadu.
      11.Nie musisz zmywać po obiedzie.
      12.Żonaci koledzy ci zazdroszczą.
      13.Zawsze będziesz atrakcyjny dla partnerek Żonatych kolegów.
      14.Zawsze znajdzie się kobieta , która cię samotnego faceta przytuli.
      15.Nikt nie zabierze ci twojego pilota telewizyjnego.
      16.Nie zmarnujesz pieniędzy na wieczór kawalerski.
      17.Będziesz mógł, zostać starym bywalcem wieczorów kawalerskich.
      18.Nie musisz nikomu niczego ślubować.
      19.Nie musisz się rozwodzić.
      20.Zawsze (np. z nudów) możesz się ożenić.


      Glowa do gory!!


      Krystyna
      • Gość: Renka Re: Kokus nie martw sie... IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 21.08.02, 05:17
        Ja mysle, ze ty, kokus wymysliles sobie problem, ze kobiety sa materialistkami.
        Kobiety szukaja facetow zaradnych. Wybieraja samotnosc ,bo nie chca sie
        stresowac z narzekajacym facetem.Nie ma nic gorszego jak UPIERDLIWY i
        NARZEKAJACY facet. A kysz!
        Proponuje ci, bo mam dobre serce, napisz do biura matrymonialnego i dokladnie
        przedstaw swoja sytuacje. Moze znajdziesz jakas samotna, znudzona, bogata
        kobitke, spragniona milosci, hehehehehee Wszystko przed toba, kokus. Powodzenia.
        Ale celuj na anglojezyczne :) Mam nadzieje, ze twoje wspieranie psychologiczne
        mogloby sie odbywac w innym niz polski jezyku.
        Jak posluchasz mojej rady, sukces masz zagwarantowany. W Polsce to mozesz
        zdechnac, zadna na ciebie nie spojrzy.Kazda chce ZYC, a co to za zycie przy
        boku uczciwego .. Trzeba tam mierzyc , gdzie jest zapotrzebowanie na milosc,
        moj drogi.A jest ono tam, gdzie sa PRAWDZIWE pieniadze, wiec napewno NIE w
        Polsce..
        • Gość: Krystyna Re: Kokus nie martw sie... IP: *.trondheim.avidi.online.no 21.08.02, 07:28
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Proponuje ci, bo mam dobre serce, napisz do biura matrymonialnego i dokladnie
          > przedstaw swoja sytuacje. Moze znajdziesz jakas samotna, znudzona, bogata
          > kobitke, spragniona milosci, hehehehehee Wszystko przed toba, kokus.
          Powodzenia
          > .
          > Ale celuj na anglojezyczne :) Mam nadzieje, ze twoje wspieranie
          psychologiczne
          > mogloby sie odbywac w innym niz polski jezyku.
          -----------------------------------------------------------

          Oh Renko!
          Zle rady, chociaz napewno z serca plynace.

          Obawiam sie ze Chlopak znowu zawiedzie sie!!!
          Bo te anglojezyczne nie sa takie skore do poswiecen i do
          utrzymywania "wiecznego dziecka".
          Tam dopiero licza sie pieniadze !!!

          Wpadnie nasz Kokus w wieksza depresje.
          Bo tez trudniej biedakowi poskarzyc sie i komu.

          Biedny i niedoceniany w milosci nasz Kokus.
    • Gość: kosmyk Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.08.02, 16:31
      kokus, czy w "miedzyczasie" zmienil sie temat watku z "czy kobieta moze
      utrzymywac mezczyzne na "dziewczyny badzcie dla nas dobre przez caly rok"?

      a po co tobie kobieta?
      czy masz nadzieje ze spotkasz wyjatek - niematerialistke?
      jednak wierzysz ze istnieja takie???
      • Gość: Renka Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 21.08.02, 16:58
        Kokus, nie zalamuj sie. Celuj w anglojezyczne.Nie sluchaj Polek, ktorym ciezko
        przyszlo to, co maja..
        Istnieja kobiety spragnione tylko TWOJEJ milosci. Szmal sie nie liczy. Maja go
        jak lodu.Szukaja MILOSCI, kochanie.Moga cie z latwoscia utrzymac za te twoja
        milosc *)

        *)wszelkie insynuacje i podobienstwa wykluczone, ja sie nie musze
        reklamowac :))))
        • Gość: unknown, Re: kokus, IP: *.travelers.com 21.08.02, 20:11
          Renka ci radzi abys zajal sie anglojezycznymi kobietami glodnymi
          milosci...kiepska to rada bo milosc przez ciebie ofiarowywana bylaby strasznie
          nudna... jak dlugo mozna tylko patrzec sobie w oczy, albo spedzac czas w lozku.
          Potrzebny jest tez partner do rozmowy, do wyjazdow na wycieczki, do wizyt w
          muzeach i kinach, itp. itd. A jakim ty bedziesz partnerem jesli nie masz
          zadnych zainteresowan a do tego wydaje mie sie, ze ty kobiet za bardzo nie
          lubisz i masz roszczeniowe podejscie do zycia. Zdaj sobie sprawe chlopie z
          tego, ze musisz dla kobiety byc atrakcyjny rowniez "intelektualnie" bo zadna,
          naweta najsamotniejsza i najglodniejsza milosci cie nie zechce.

          powtarzam sie ale napisze jeszcze raz - jestes okropny nudziarz
      • Gość: weronika Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.08.02, 20:11
        kolejny zwiedziony?
    • Gość: Hansi Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 21.08.02, 22:49
      Z normalego problemu zrobiliście dziwoląga.Wiele wypowiadających się tutaj osób
      zupełnie nie rozumie w czym tkwi problem.
      Fakt że Kokus dosyć dziwnie podchodzi do sprawy ale wypowiadające sie kobiety
      jeszcze bardziej.Może kiedyć miłe panie doczekacie się właśnie takiej sytuacji
      zobaczymy jak wtedy do tego podejdziecie.
      • Gość: messja Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: *.proxy.aol.com 21.08.02, 22:59
        wyrzuce daromzjada z domu:)



        Gość portalu: Hansi napisał(a):

        > Z normalego problemu zrobiliście dziwoląga.Wiele wypowiadających się tutaj
        osób
        >
        > zupełnie nie rozumie w czym tkwi problem.
        > Fakt że Kokus dosyć dziwnie podchodzi do sprawy ale wypowiadające sie kobiety
        > jeszcze bardziej.Może kiedyć miłe panie doczekacie się właśnie takiej
        sytuacji
        > zobaczymy jak wtedy do tego podejdziecie.
        • Gość: Renka Re: faktycznie to jest problem samotnosci IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 22.08.02, 04:28
          Kazdy z nas potrzebuje milosci. Jedni wiecej, inni mniej.Samotnosc czy milosc?
          Wybor wydaje sie oczywisty. MILOSC.
          Wydaje mi sie, ze bycie samotnym mezczyzna czy samotna kobieta to
          niewyobrazalne nieszczescie.Nie moc sie razem smiac, gadac wieczorkiem o
          duperelach,lazic bez sensu po deszczowych ulicach, kochac sie... To straszne.
          Zycze ci kokus naprawde wszystkiego najlepszego. Znajdz te swoja kobitke za
          wszelka cene, nawet jakbys musial dla niej sie chinskiego nauczyc :)
          I nie mysl o sobie, ze jestes biedny, jezeli masz w sobie milosc, masz sie czym
          dzielic !!!!
          • kokus1 Re: faktycznie to jest problem samotnosci 22.08.02, 14:58
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > Kazdy z nas potrzebuje milosci. Jedni wiecej, inni mniej.Samotnosc czy milosc?
            > Wybor wydaje sie oczywisty. MILOSC.
            > Wydaje mi sie, ze bycie samotnym mezczyzna czy samotna kobieta to
            > niewyobrazalne nieszczescie.Nie moc sie razem smiac, gadac wieczorkiem o
            > duperelach,lazic bez sensu po deszczowych ulicach, kochac sie... To straszne.
            > Zycze ci kokus naprawde wszystkiego najlepszego. Znajdz te swoja kobitke za
            > wszelka cene, nawet jakbys musial dla niej sie chinskiego nauczyc :)
            > I nie mysl o sobie, ze jestes biedny, jezeli masz w sobie milosc, masz sie
            czym
            >
            > dzielic !!!!

            Dzięki Renko za pocieszenie. Czy aby jednak dla wszystkich ten wybór jest taki
            oczywisty?. Może TY wyrazisz swój pogląd dlaczego niektóre kobiety wybierają
            jednak samotność?

            PS. Przyznaję, że jestem nudziarzem ale na pewno mam się czym podzielić.
            • Gość: Renka Re: faktycznie to jest problem samotnosci IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 22.08.02, 17:35
              Nie tylko kobiety "wybieraja" samotnosc. Czesto sa to rowniez mezczyzni.
              Ja mysle, ze powody nie sa jednoznaczne. Moga to byc zwykle zaburzenia w
              komunikacji z ludzmi, niesmialosc, jakies ograniczenia w ekspresji uczuc. Nikt
              z nas nie jest idealny. Kazdy ma jakiegos "bzika" i ten "bzik" moze nas
              ograniczac w taki sposob, ze nie identyfikujemy uczuc prawidlowo, np milosci,
              ktora jest blisko, ze nie potrafimy wyjsc jej naprzeciw, ze nie potrafimy jej
              nawet ZAZADAC, bo chyba mamy do tego prawo jako HUMANS.
              :)
              • kokus1 Re: faktycznie to jest problem samotnosci 22.08.02, 22:24
                Renko a może doradzisz gdzie te anglojęzyczne szukać. Po angielsku jakoś tam
                się dogadam to może bym spróbował. Bo z Polkami to już nie wiem jak postępować.
                Próbowałem z kobietami ze wschodu. One są co prawda mniej wymagające finansowo
                od Polek ale też facet kase musi mieć. Inaczej nici z miłości.
                • Gość: Renka Re: gdzie ich szukac? IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 23.08.02, 05:32
                  W biurze matrymonialnym, tak mysle.W sekcji zagranicznej. Wiele kobiet szuka
                  swojego idola wlasnie poprez te biura.
                  Moze www.date.com i wszystkie pochodne? poszukaj na google.com pod haslem dating
                  Zarzuca cie tysiacami ofert :)))
      • Gość: ann Re: Czy kobieta może utrzymywać mężczyznę? IP: 217.153.88.* 23.08.02, 10:50
        Uważam ,ze najlepiej jak nikt nikogo nie utrzymuje, ale biologia powoduje ,że
        kobieta jezeli chce zostać z dziećmi w domu to musi byc na czyims utrzymaniu(
        chyba ,że ma oszczędności lub pracuje w domu).Zakochałam sie i nie patrzyłam na
        status materialny i czy facet bedzie wstanie kupic mieszkanie, samochod i
        utrzymac mnie czy siebie.Jednak nie chciałam aby na mnie żerował. I to właśnie
        wykończyło mój zwiazek .Zarabiam tyle samo co mój partner ,ale to ja
        sponsorowałam wszelkie "zyciowe plany" bo on ciagle był za biedny i ciągle mial
        za mało.a jednoczesnie gryzł się tym ,że nie potrafi o "mnie zadbać". Nie mam
        nic przeciwko utrzymywaniu faceta pod warunkiem ,że on wezmie na siebie inne
        obowiazki , wychowanie dzieci ,załatwianie spraw w urzedach itd a nie usiadzie
        w fotelu i bedzie popadal w depresje ze on nie ma pracy(lub zaraz ja straci )
        czy zarabia za mało.Miłość tylko w słowach nie wystarczy,jezeli nie potrafisz
        lub nie mozesz zarabiać to opiekuj sie domem ale cos rób. Myslę ,że niewielu
        meżczyzn obecnie marzy o tym aby ponosic całą finansową odpowiedzialność za
        rodzinę i chcę za partnerke kobietę ,która powie nie umiem, nie chce, nie moge
        pracować i nic do tego nic nie bedę robic a ty musisz mnie kochac taka jaką
        jestem i jeszcze ma pretensje ze się żle czuje bedac na jego utrzymaniu.
        sadzę ,że facet bedzie od takiej uciekał na kilometr i nikt go nie nazwie
        obrzydliwym materialistą.
        • Gość: unknown Re: internetowe randki IP: *.hartford-05rh15rt.ct.dial-access.att.net 24.08.02, 04:00

          wejdz tez na strone www.americansingles.com, zarejestruj sie i z pewnoscia
          kogos poznasz
          ..have fun
          :)
Pełna wersja