wiem, nie ja jedna

27.06.05, 16:54
WItajcie!
Watek juz poruszany, pewnie nie jeden, nie dwa razy, nawt przed chwilka
czytalam na tym forum podobny, ale jednek kazdy przypadek jest
inny...Poznalam faceta, na widok ktorego nogi mi sie od dosc dawna uginaly, i
w koncu niespodziewanie dla mnie jestesmy razem. Wlasnie "razem"...z kims tak
zachowawczym i na dystans nigdy nie bylam...raz pisze, raz nie, naobiecuje a
potem nic, ciagle sie spoznia, wiec myslalam, ze mu po prostu nie zalezy,
aley on jest zdolny za kazdym razem do mnie przybiec by sie tlumaczyc...nic
nie rozumiem, czuje, ze pierwszy raz w zyciu moglabym sie zakochac tak
naprawde, ale ciagle odbijam sie jak od sciany, przyezywam jakas straszna
sinusoide, jestem juz tym zmeczona, chcialabym przestan cierpiec, gdzyz
niestety juz sie zdazylam zaangazowac, ale gdy tylko sie spotkamy jest
dobrze, jestem szczesliwa, tylko, ze potem znow musze czekac i czekac na znak
od niego. Nie sypiamy ze soba, to trwa gdzies od miesiaca, rozwija sie
baaaaardzo powoli, do tego dochodzi jeszcze bariera jezykowa (jestesmy innych
narodowosci), choc dogadujemy sie w jezyku obcym dla nas obojga. Za miesiac
kazdy wyjezdza do swojego kraju...ja chcialabym utrzymac ta znajomosc, ale
obawiam sie ze skonczy sie na paru mailach...dlaczego tak musi byc? Nigdy
nikt nie wzbudzal we mnie takich uczuc, a ciagle musze sie hamowac, zeby ich
mu nie okazac, bo boje sie, ze juz w ogole przestanie sie starac...Oboje
jeszcze studiujemy, za rok konczymy studia..chcialabym z nim byc, przy nim
czuje ze zyje, jak nigdy. BOje sie poruszac ten temat, przeciez sie prawie
nie znamy, ale...we mnie az kipi od nadmiaru uczuc. A on potrafi wyjechac na
3 dni i sie slowem nie odezwac...potem sie spotykamy i jest ok, i tak w
kolko, mowi, ze mu zalezy na mnie, ale mi w ogole tego nie okazuje...wiem, to
wszystko brzmi strasznie glupio, jak wyznania z pamietnika nastolatki...:(((
ale to zycie czasem jest dziwne, wodzi za nos...piewszy raz sie moglam
zakochac na prawde, nigdy mi sie to nie zdazylo, chgoc moge miec prawie
kazdego mezczyzne jakiego chce, a trafilam na faceta, ktory w ogole do tego
nie dojrzal...chce mi sie wyc...
Pełna wersja