Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe...

04.07.05, 08:44
Jak żyje nie spotkałam kobiety która potrafiłaby przyjaźnić się z druga na
zasadach powszechnie określanych jako przyjażń - czyli: zaufanie, pomoc,
serdecznośc, itp. Wszystkie moje przyaźnie kończyły się z jednego powodu -
powodzi mi się zbyt dobrze, zeby moje 'przyjaciółki' potrafiły to znieść. Dla
odmiany - faceci-koledzy nie maja tego problemu. Jak myslicie, ile jest w
stanie wytrzymac wasza samotna, obarczona nieetyczna i cholernie ciężka pracą
przyjaciółka widząc was prawie na ślubnym kobiercu, w nowym domu, starająca
się ukryć sukcesy (albo przynajmniej bezpieczeństwo) zawodowe przyjacióka?
Parę miesięcy, jaśli jest wytrzymała. Wychodzi na to, ze żeby mieć
przyjaciółkę, trzeba ubrać worek pokutny i opróżnic lodówkę, a faceta z domu
wywalic i opowiadać, ze bił. Ach, zlecialyby sie pocieszycielki!
A tak serio: też jesetm kobietą i nie mam problemu z zazdrością. Ale uważam,
że to nasza największa wada, moje panie. Niec dziwnego,ze przegrywamy z
facetami. Wolimy z nimi przegrac niz pozwolić, zeby 'innej' bylo lepiej.
    • red_one Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 09:17
      zle dobierasz przyjaciolki.

      lub tez zbyt wywyzszasz sie swoimi dobrami i sukcesami.
      • eary Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 10:34
        przyjazn miedzy kobietami to jedynie pakt o nieagresji
        • red_one Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 10:42
          a ja mysle, ze uklady kobieta-kobieta (przyjazn) sa na takiej samej zasadzie
          jak kobieta -facet. jedni nam pasuja, inni -nie. a jeden czy jedna - bardziej
          niz reszta.

          poza tym wydaje mi sie, ze kobiety sa bardziej "terytorialne" niz faceci.
          • eary Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 10:46
            masz dużo racji.
            to co napisałam to cytat.
            Same jesteśmy odpowiedzialne za to jak wygląda nasza przyjaźń. bez znaczenia z
            kim ona jest.
            • red_one Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 10:51
              :o)

              wiem, dobry cytat. stosuje go zwykle w sytuacji kiedy "nie lezy" mi dziewczyna
              dobrego kumpla. a spotykamy sie sporo na gruncie towarzyskim. :o)
        • orchidee Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 14:49
          Zgadzam się w 100% !!!!!! Ostatnio "straciłam" taką jendą psiapsiolke- bo,
          cytuję "zadzieram nosa, ludzie mi ulegają, jestem rozpuszczona, zbyt często sie
          uśmiecham ( a świat nie jest różowy), aha... zajde wysoko, ale potem będe dlugo
          spadać i sie roztrzaskam.... ". Zabolało, ale coż.. A swoja drogą dobre to
          bylo.... tylko dlaczego nigdy żaden kolega mi tego nie powiedział????? Nie
          szkoda mi tej znajomości... wogóle... już nie chce "przyjaciółek"- 95% moich
          przyjaciół jest płcimęskiej- I DOBRZE MI Z TYM :)))
          • eary Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:51
            orchidee napisała:

            > Zgadzam się w 100% !!!!!! Ostatnio "straciłam" taką jendą psiapsiolke- bo,
            > cytuję "zadzieram nosa, ludzie mi ulegają, jestem rozpuszczona, zbyt często
            sie
            >
            > uśmiecham ( a świat nie jest różowy), aha... zajde wysoko, ale potem będe
            dlugo
            >
            > spadać i sie roztrzaskam.... ". Zabolało, ale coż.. A swoja drogą dobre to
            > bylo.... tylko dlaczego nigdy żaden kolega mi tego nie powiedział????? Nie
            > szkoda mi tej znajomości... wogóle... już nie chce "przyjaciółek"- 95% moich
            > przyjaciół jest płcimęskiej- I DOBRZE MI Z TYM :)))


            4 z 5 moich przyjaciolek stuknęły się z moimi ex. Nie powiem nic o jakości
            moich ex ale i jakość przyjaciółek daje sporo do myślenia..
    • psychopata.z.borderline Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 10:51
      powiem Ci, że jestem w stanie to zrozumieć.
      2 koleżanki, piękne kobiety, do tego zadbane i inteligente spotykały sie z tzw
      przyjaźnia w cudzysłowie. Zazdrościły panie zahukane i nieładne, takie które
      dzieci mieć nie mogły i wiele mozna by tu wymieniać. Jedna złośliwa szuja
      kupowała sobie nawet na bazarze ubrania, zeby chociaż po cześci przypominały
      strój kumpeli. Żenujace
    • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 11:30
      'Terytorialne'... coś w tym jest. A propos terytorialności. Jedna z
      moich 'przyjaciółek' poznała mnie z moim przyszłym mężem, a potem zorientowała
      się, że był świetna partią... i na tym 'przyjaźń' się zakończyła.. I tak
      powinnam być z niej dumna, bo przecież normalnie powinna zawziąc się i
      zaciągnąc chłopaka na swoje terytorium:-) Może była prawdziwą przyjaciółką?
      Hej, sluchajcie, chyba do niej zadzwonię:-)
      • psychopata.z.borderline Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 11:35
        a moze on nie był zainteresowany ta kobietą, to chyba bardziej prawdopodobne:)
        • magda010 Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 13:31
          dla mnie to tak nie jest, inna jest przyjazn m-dzy kobietami, z innymi
          problemami sie boryka, a inna kobiety z facetem- uwaga, ta nie jest
          bezproblemowa. Byc moze nie ma w niej zawisci, rywalizacji itd, ale pojawiaja
          sie z czasem problemy damsko-meskie..im lepsza przyjazn, tym pewniejsze, ze tak
          bedzie. Po prostu, halo tu ziemia, i niestety wszyscy jestesmy tylko ludzmi.
        • itsmeagain Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 15:16
          psychopata.z.borderline napisała:
          > a moze on nie był zainteresowany ta kobietą, to chyba bardziej prawdopodobne:)

          Niestety istnieja tez takie bzdziagwy, ktore nie zwracaja uwagi na to, czy
          facet jest nimi zainteresowany czy nie. Dla takich najwazniejsze jest ich
          wlasne zainteresowanie i po trupach daza do swojego celu :/
    • katarzynka_j Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 14:07

      kartiso,
      'jak żyjesz nie spotkałaś kobiety która potrafiłaby przyjaźnić się z druga' czy
      może takiej, która zdołałaby przyjaźnić się z Tobą? :-)

      w związku między dwojgiem ludzi, tu: dwiema kobietami, chyba nie chodzi o to,
      żeby wytrzymywać czyjeść sukcesy (lub porażki). raczej o to, aby wzajemnie się
      dopasować i wspierać. być może te 'samotne' koleżanki nie czuły Twojego
      wsparcia? oczywiście równie prowdopodobne jest, że nie potrafiły wyzbyć się
      zazdrości, bo, jak piszesz, mogły mieć do niej powody.

      chociaż nie mogę zrozumieć, czemu miałabyś ukrywać przed nimi, że dobrze Ci się
      powodzi. o szczerości w przyjaźni nie wspomnę słowem, bo to oczywiste, ale
      wydaje mi się, że takie zachowanie z Twojej strony mogło wzbudzić u nich
      niepokój i niepewność. na zasadzie: 'pierwsza myśl, kiedy dowiaduję się, że
      przyjaciółka ukrywa przede mną, powiedzmy, nowo poznanego mężczyznę? boi się,
      żebym mu go 'przypadkiem' nie odbiła.' sądzę, że tak mogło to wyglądać.
      otwartość i zaufanie - tym eliminuje się takie myśli.

      jesli zaś jesteś pewna, że zazdrość jest 'naszą' (?) wadą nie do wyplenienia, to
      wyjściem będzie poszukiwanie nowych znajomości wśród kobiet o podobnej sytuacji
      życiowej, co Twoja - mąż, dom, samochód, dobra praca. rozwiązanie ostateczne,
      niestety.
      • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 14:46
        Juz dawno na to wpadłam:-) Problem tylko w tym, ze sytuacja materialna ludzi
        zmienia się, niestety, a dla przyjaciółek dobrze jest, gdy zmienia sie
        równocześnie po obydwu stronach (na lepsze czy na gorsze). Bo jesli ja
        podejmuję (tak wyszlo) lepsze decyzje, to zaczynam być be:-)
        Odnośnie szczerości: nigdy specjalnie sie z niczym nie ukrywałam, chociaz
        jestem dośc zamkniętą osobą i nie opowiadam o wczorajszej nocy z moim facetem
        przy kawce po zakupach:-)Może to tez wada:-)
        Może wysłuchując tego typu bzdur i opowieści o szefach i stosunkach w biurze
        ziewnęłam raz czy drugi:-)
        No nic, moja wina...
        • orchidee Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 14:52
          i znow racja !!!!! "przyjaciołka" nie wybaczy Ci sukcesu !!
      • efka75 Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 10:16
        dokładnie!!!!zgadzam sie z katarzynką!!
        a do reszty!!
        chyba mylicie pojęcia!! Przyjaźń to nie jakaś chora rywalizacja i zazdrość o
        faceta czy jakieś materialne głupoty, to wsparcie, zrozumienie, wspólny śmiech
        i płacz to bycie z kimś nie dla czegoś ale pomimo coś. Mam bardzo wielu
        znajomych, których uwielbiam ale przyjaciółke mam jedną od 1 klasy liceum.
        Zawsze traktowałyśmy sie jak siostry!!! Teraz mamy po 30 lat i nic sie nie
        zmieniło, wiem że zawsze moge na nią liczyć w każdej sytuacji, a ona na mnie -
        juz nieraz się o tym przekonałam. Myślę, że bardziej nierealna jest przyjaźń
        pomiędzy kobietą i mężczyzną- w 90 kończy się w sypialni, ponieważ wcześniej
        czy później dochodzą do głosu feromony i takie tam...
    • minia1000 no nieeee 04.07.05, 14:10
      ja mam 33 lata i dwie przyjaciółki jeszcze z czasów podstawówki. były i są ze
      mną we wszystkich momentach mojego życia, w dobrych i złych.
      z moich sukcesów cieszą się tak bardzo jak ja, w kłopotach wiem że mogę na nie
      liczyć i NIGDY się nie zawiodłam.
      współczuję ci i mam nadzieję że mimo wszystko znajdziesz kiedyś prawdziwą
      przyjaciółkę. czego ci życzę :-)
    • ziemiomorze Tere-fere 04.07.05, 14:33
      Slownik PWN:
      Bezinteresowna, dozgonna, niezachwiana, prawdziwa, serdeczna, szczera,
      wzajemna, zażyła przyjaźń.
      Przyjaźń do grobowej deski.
      Przyjaźń między kimś a kimś.
      Przyjaźń z kolegą szkolnym.
      Węzły, związki przyjaźni.
      Darzyć kogoś przyjaźnią.
      Dochować komuś przyjaźni.
      Okazać, przysiąc, zaprzysiąc komuś przyjaźń.
      Szczycić się czyjąś przyjaźnią.
      Żyć, być z kimś w przyjaźni.
      Przyjaźń łączy, wiąże kogoś z kimś.

      Ze niby do tego potrzebny jest facet?
      Nie, akurat do tego niekoniecznie,

      Naprawde myslisz, ze powyzsze zwiazki frazeologiczne
    • kobieta_po_30tce a ja tam mam Przyjaciolke :) 04.07.05, 14:54
      potrzeba tylko Tolerancji :)
      • orchidee Re: a ja tam mam Przyjaciolke :) 04.07.05, 15:07
        Zgadzam sie ! Tylko powiedz mi jak mozna "Tolerować" ciągłe, nieuzasadnione
        ataki w swoim kierunku- w odpowiedzi na wiadomosc o jakims sukcesie słyszeć-
        "zwykłe szczęście, zbieg okoliczności" tolerancja- TAK- tylko nie zawsze i nie
        dla wszystkich i wszystkiego !!!! Niektórzy ludzie dzialają toksycznie i tego
        nie zmienisz.. Tak jak z łowieniem krabów: najpierw wrzuca sie do wody kosz z
        pokrywą- jak wpadnie do niego wiecej jeden krab, to pokrywe mozna zostawić
        otwartą- bo żaden nie pozwoli sie drugiemu wydostać! Tak jest tez z kims kto
        zazdrosci- zawsze bedzie ciagnał w dól!!! Gratuluje przyjaciółki- znalazłas
        prawdziwa perełkę :)))
        • kobieta_po_30tce alez Ty nie mowisz o Przyjazni! 04.07.05, 15:39
          Przyjazn to wzajemne!!!! relacje
          wzajemna tolerancja i akceptacja
          szczerosc i przemilczenie
          kiedy jest potrzebne.
          Ty piszesz o kolezance.
          A nie Przyjaciolce.

          Chyba, ze najpierw robisz zalozenie:
          jestesmy Przyjaciolkami
          a potem robisz identyfikacje...


          • orchidee Re: alez Ty nie mowisz o Przyjazni! 04.07.05, 15:46
            nie musze akceptowac tego co sprawia mi przykrośc...
            • kobieta_po_30tce dokladnie 04.07.05, 15:49
              w przyjazni dochodzi chec zrozumienia
              przeprosiny
              wybaczanie
              nie krzywdzenie...
              No: Milosc! :)
          • orchidee Re: alez Ty nie mowisz o Przyjazni! 04.07.05, 15:54
            Wiem, ze nie mowie o przyjaźni.... tylko nie zawsze jestes w stanie trafnie
            okreslic nawet po kilku latach znajomosci... czlowiek nie jest nieomylny. jak
            sie na kims zawiedziesz, to poźniej mowisz o tym kims jak o przyjacielu????
            Teraz juz wiem, ale wczesniej nie wiedziałam... Nieszczerosc czasem łatwo
            przeoczyć... A te wszystkie przymioty przyjaźni-
            • kobieta_po_30tce Przyjazn... 04.07.05, 16:04
              dla kazdego co innego oznacza :)
              No i cale szczesci w sumie,
              bo dlatego jest mozliwa :)
              Mam dwie Przyjaciolki,
              o ktorych moge tak powiedziec.
              Nie we wszystkim sie zgadzamy
              i nie widujemy sie po100h dziennie.
              Piszemy codziennie sms-y
              albo raz na tydzien
              Spotykamy sie raz na tydzien
              albo codziennie albo co miesiac.
              Czasem trzeba i sie pokumplowac z innymi
              zeby z Przyjaciolkami o nich poplotkowac :)
              Dla mnie one sa Przyjaciolkami,
              bo wiem czego ktorej nie mowic,
              zeby nie obciazac ich za duza wiedza,
              ale to co powiem
              nie bedze wykorzystane przeciwko mnie...
              no i test nr 1.
              Potrafimy sie razem bawic - kazda czi baze rowno!
              Az sie mozna posikac ;)))))))

    • sekret_admin Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:12
      myślę, że możliwe, tak jak przyjaźń między mężczyzną i kobietą, dziadkiem a
      dzieckiem. wystarczy przestrzegać zasad i być otwartym na drugiego człowieka,
      dawać a nie tylko brać, akceptować i rozumieć.

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      sekretarka...
    • ludicrus Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:16
      Chyba będe najmłodsza na tym forum(22lata), ale postanowiłam że wrzuce tu swoje 3 grosze...
      Zawsze chciałam mieć , przyjaciółke ktora nie patrzyłaby na to z jakiej jestem rodziny, ile moi rodzice zarabiają , gdzie się uczę : ogolnie mówiąc byśmy były podobego pokroju społecznego....
      Niestety tak się nie stało(widocznie takie były założenia Boskie).Anita- bo tak ma na imie , jest z rozbitej rodziny, wychowywana była przez babcie , (bieda az piszczy)...Po śmierci babci , mieszkała sama- matka alkocholiczka(totalna olewka w stosunku do córki), ale nie ważne....
      Poznałyśmy się w 3 lata temu w Szkole reklamowej...Powiem szczerze , niezbyt urzekła mnie swoim byciem...Ale jakoś się zaprzyjazniliśmy.Pierwszy rok, dzień w dzień (dokładnie), spędzałyśmy ze sobą..Wszędzie razem- pod górke i z górki..(tylko spałyśmy w swoich domach)..Nierozłączne...jak papużki..
      Ale wracając do tematu : Anita pracuje- realizuje się w swoim zawodzie(kierunku studiów- robi co lubi).Ja , hmmm , obibok wielki..Studia przerwane -ogólnie robie Nic..Rodzice mnie utrzymują.Za 2 miesiące wyjazd do Belgii- lajtowa praca- opieka nad dzieckiem...
      Anita kiedys mi powiedzuiala ze mam przesrane życie, czemu?-zapytałam
      "bo nic nie robisz".....
      A może mi zazdrości , że mam co chce, robie co mi się podoba ...A ona musi ciężko pracować , na to by żyć jak żyje...Nie wiem...
      Ja nie zazdroszcze jej chyba niczego - moze tylko wolnosci(zadnego nadzoru rodziców)...
      Ale to prawda co napisała autorka " trzeba ubrać worek pokutny i opróżnic lodówkę, a faceta z domu wywalic i opowiadać, ze bił".....Tyle że ja tak mam w rzeczywistości ( moze nie dosłownie) ...Ale jest czasami tak (często ) ze razem z chłopakiem , mają niezła radochę jak coś mi się nie uda , bądz trafiam wciąz na samych debili-płci męskiej:P
      Ogólnie jak coś mi sie nie udaje , robią wielkie halo!!! i zaraz zastanawiają się nad tym : czemu znow tak sie stało... SENSACJA....
      TO TAKIE ŚMIESZNE- dlatego nauczyłam sie nie mówić wszystkiego jej...po co by potem sie śmiała....
      CZY TO PRZYJAZŃ DO KONCA NIE WIEM..JA MÓWIE ŻE TAK ...
    • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:20
      Przykra lektura, strasznie smutno, że kobiety tak pogardzają kobietami.
      Dowalając sobie i się nakręcając przeciw sobie. Może po to, żeby stwierdzić, że
      lepiej się przyjaźnić z facetami, że faceci nie są tacy, tacy i owacy, a baby z
      kolei są. Wiadomo, że nie ma uogólnień, z uogólnień biorą się stereotypy z i
      uprzedzenia. Stereotypy nie są prawdą. Wolicie myśleć czarne - czarne, białe-
      białe? SDoro nie masz problemów z zazdrością to po co piszesz że to "nasza"
      wada? Jak mówię, nienawidzę uogólnień - Baby są kłótliwe i zazdrosne, faceci
      piją piwo i oglądają mecze. Tak jest najłatwiej.
      Ludzie są różni i tym filozofcznym i ojakże odkrywczym spostrzeżenien na razie
      zakończę dodając, że mam przyjaciółki, mam serdeczne koleżanki i jakoś w życiu
      nie zauważyłam w nich zawiści.
      Myślę, że przegrywamy z facetami, bo same potwierdzamy stereotypy na nasz
      temat, co masz przyjemność robić.
      Facet w życiu by nie założył takiego wątku.
      • klaustrofobia Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:30
        miałam kilka przyjaciółek ale dopiero z perspektywy czasu widze, ze to nie była
        przyjaźń. teraz w innym mieście buduję nowe relacje z ludżmi. mam serdeczne
        koleżanki ale troche boję sie używać słowa przyjaźń. ono bardzo wiele dla mnie
        znaczy. nie ma w nim miejsca na złośliwość, zawiść ani porównywanie kto ma
        więcej i lepiej. przyjażń to bycie razem, zaufanie i pewność, że jak zadzwonię z
        problemem o dowolnej porze to ktoś mnie wysłucha i choćy przez słuchawkę przytuli.
        • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:47
          Słowa przyjaciółka używam z pełną odpowiedzialnością - wszystkie żeśmy się
          przetestowały w bojach. Tak samo jeśli chodzi o przyjaciela - faceta. Życzę
          wszystkim tak, jak tu już ktoś napisał: tolerancji i otwarcia na inne osby,
          nieoczekiwanie, że przyjaciele to tylko chustka do nosa i klakier naszych
          suksesów - często chcemy tylko brać. Trzeba obustronnego zrozumienia. Jakąś
          nieufnością darzęludzi, którzy narzekają cały czas na innych, o sobie pisząc w
          superlatywach. Może do przyjaźni potrzeba dojrzałości?
          • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 16:00
            Wszystko prawda. Tylko, że (niechcący?) znów poruszyłaś kwestię tzw. życiowego
            sukcesu (te 'superlatywy')a to jest coś, co powinno zniknąć z relacji
            przyjacielskich. Darzysz nieufnością ludzi, którzy mają odwagę napisać, że jest
            im w zyciu dobrze, zamiast narzekać - a to nie to samo, co wychwalanie siebie.
            Skądś to znam.. i nie rozumiem.
            • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 16:08
              W którym miejscu darzę nieufnością osoby, którym jest dobrze? nie zrozumiałaś
              tego, co miałam na myśli.
              Wymieniłam dwie skrajne sytuacje życiowe, w których potrzebujemy przyjaciół -
              sukces i porażka oraz przeciwstawiłam tym sytuacjom nasze oczekiwania do
              których sprowadzamy czasami obecnośc przyjaciół. Jak nam jest źle potrzebujemy
              pocieszenia, jak dobrze kogoś kto będzie się z nami cieszył. A co pomiędzy i co
              dla naszych przyjaciół od nas? Będę opisywać wszystko wprost nie stosując
              przeności i skrótów myślowych.
              Odpowiedz sobie na pytanie, co Ty masz do zaoferowania przyjaciołom oprócz
              narzekania na wszystkich dookoła?
              Że strawestuję....
      • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:50
        Swięta racja.. facet by takiego postu nie zalozył, bo nie dałby sie nigdy
        wpuścic w takie maliny...:-) zresztą, przyjaźn między facetami nie polega na
        wiecznym pocieszaniu i wyciąganiu sie nawzajem z tarapatów, tylko na wspólnym
        rozwijaniu zainteresowań. Ja tego robic nie mogłam, bo ciągle słyszalam, że ci,
        którzy cięzko pracują, nie maja czasu na słuchanie muzyki, filmy i książki.
        Kończyło się więc na użalaniu i ewentualnie wspólnych imprezach. Skoro to, o
        czym pisze jest tak wyjątkowe i niespotykane, to wypada mi tylko załować, że
        nie spotkałam takiej NORMALNEJ kobiety, która nigdy niczego nie zazdrości.
        • arri435 Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:55
          a może to z tobą coś jest nie tak skoro przez całe życie nie udało Ci się
          zaprzyjaźnić z kimś?
          • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 19:21
            Ależ to oczywiste! Ze też od razu na to nie wpadłam...:-)Co dwie głowy to nie
            jedna, prawda?;-)
        • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:58
          Z tym facetem to nie tak dosłownie - facet nie założyłby wątku, w którym
          dokopywałby innym facetom - na jakikolwiek temat - bo po co?
          OK - wszystkie kobiety dookoła Ciebie są NIENORMALNE - o to chodzi w tym wątku?
          • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 16:06
            Napisałaś, że szczere kobiety to reguła. A więc to NORMALNY typ. Ja spotkałam w
            większości wyjątki. O to chodzi. Nie czepiajmy się słówek, tylko dyskutujmy -
            jeśli jest o czym.
            • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 16:14
              Z przykrością stwierdzam, ze nie mam takiej władzy ani wiedzy ani bezczelności,
              żeby oceniać kto jest normalny, a kto nie. O czym tu dyskutować, jak samo
              założenie owej dyskusji jest dla mnie błędne - przypisywanie jakichś cech płci.
              A moze rasie albo narodowości. Rude jest wredne, nie?
              Usiłujesz na podstawie swojego jednostkowego doświadczenia wyciągnąć wniosek
              generalny - pocieszyć się, że to nie tylko Tobie się nie układa, ale generalnie
              z zasady jest to niemożliwe. Uwierz, że jest i tak jak istnieje miłość tak
              istnieje przyjaźń tylko nic na siłę. I od siebie też trzeba dużo dać
              Życzę Ci z całego serca żebyś znalazła przyjaciół i przyjaciółki
    • rotkaeppchen1 Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:40
      Hmm... ja mam przyjaciolke, ktorej zycie sie uklada dokladnie tak, jakbym
      chciala, zeby ukladalo sie moje... a u mnie jest odwrotnie. Ona konczy wlasnie
      ciekawe studia, ma interesujaca, dobrze platna prace, od nie dawna wlasne
      mieszkanie i fajnego faceta. Mysle, ze z mojej strony to prawdziwa przyjazn, bo
      ja naprawde bardzo ciesze sie z jej sukcesow, zazdroszcze - i owszem, ale jest
      to tzw zdrowa zazdrosc, mobilizujaca raczej do pracy nad soba, a nie zawisc!
      Poza tym pod ta zewnetrzna warstwa roznic, bardzo duzo nas laczy... podobne
      problemy, podobne poglady, poczucie humoru i podejscie do wielu spraw...czyli
      to, co tak naprawde jest najwazniejsze:-)
    • paco_lopez Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:47
      Zdaje sie że niektórzy nie potrafia patrzec na siebie inaczej jak przez pryzmat
      swych osiągniec i porażek. Nie wiem czy zależy to od płci, ale prawdą jest, że
      w wiekszości to kobiety nie potrafia trzymac jezyka za zębami. Z moich
      doświadczeń wynika, ze faceci przyjaźnia sie na bazie zainteresowań i poczucia
      humoru co odłącza ich od wrażliwości na iluzoryczne zyski i straty oraz
      zwiazane z tym emocje. Co jeszcze łaczy facetów w ich przyjaźni to przynajmniej
      chwilowy oddech od bycia z kobietami.
      • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 15:56
        No własnie... dodam tylko, że nigdy bym nie robiła podsumowania swoich
        osiągnięc życiowych (chociaż, co tam! Nie bądźmy hipokrytami,wszyscy to od
        czasu do czasu robią) gdyby nie ta sytuacja...:-( co ciekawe, o powodach
        zerwania znajomości dowiedzialam sie od mamy przyjaciółki, która do mnie
        zadzwoniła. Normalnie nie mam czasu na takie dyrdymały. Ale troche mi przykro,
        że własnie dlatego. Piszecie co prawda o niedojrzałości, nietolarancji,
        potrzebie zrozumienia. Mozna to realizować, ale nie przez milczący telefon...:-(
    • troll30 Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 16:02
      Hm... Kartisa, jak samam napisalas, moze ziewnelas raz czy drugi w trakcie
      opowiadania przez Twoje przyjaciolki o problemach z szefem czy w biurze, bo nie
      rozmawiasz o tego typu "bzdurach". O czym Twoim zdaniem powinny rozmawiac
      przyjaciolki? Bo ja mysle ze wlasnie o wszystkim. O facetach i problemach z
      nimi, o swoich sekretach ale i o codziennych szarych problemach, jakimi wlasnie
      moga byc klopoty w pracy, i o calej masie innych spraw. Na tym to polega. Mam
      dwie przyjaciolki, jedna z liceum, ktore skonczylysmy 15 lat temu, przyjazn
      nadal trwa , a druga ze studiow. Z obiema nie widzialam sie od kilku lat bo
      mieszkam za granica, ale przyjazn przetrwala. Byly miedzy nami nieporozumienia,
      okresy chlodniejsze, jak w kazdej relacji z drugim czlowiekiem ale takie
      sytuacje sa przejsciowe. Jedna z moich przyjaciolek powiedziala mi niedawno:
      "wiesz, ja mam poczucie ze moge ci powiedziec wszystko bo nawet jesli poczatkowo
      nie zrozumiesz tego o co mi chodzi to ja ci to wytlumacze w taki sposob ze
      zrozumiesz". Nie wiem czy wyrazam sie jasno, ale chodzi mi o to ze w przyjazni
      wazne jest otwarcie sie na drugiego czlowieka niezaleznie czy zawsze sie
      zgadzamy czy nie , i o szczerosc. Przyjazn miedzy kobietami jest mozliwa. Ja bez
      moich bab nie wyobrazam sobie zycia.Pozdrawiam serdecznie.
      • red_one Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 21:33
        troll ma duzo racji. sa rozne rodzaje przyjazni. sa codzienne, ale sa tez
        takie, kiedy po roku przerwy rozmawiasz z kims jakbyscie sie widzieli wczoraj.

        sa tez przyjaznie, z ktorych sie wyrasta. drogi zyciowe, tematy,
        zainteresowania i problemy sa tak drastycznie rozne, ze po prostu to zanika
        smiercia naturalna.

        ale sa tez ludzie, ktorzy nie rozumieja co to przyjazn. ktorym ciezko sie
        zaprzyjaznic i wszelkie oznaki blizszego kolezenstwa myla z przyjaznia.

        wszyscy spotykaja na swojej drodze zazdrosc, zawisc, niezrozumienie. ale to
        przeciez od nas zalezy czy damy sobie psuc krew i podnosic cisnienie takim
        osobom.

        ja tez nie wyobrazam sobie zycia bez moich bab. i bez kumpli tak samo, ale z
        nimi jednak tematy troche inne sie omawia - bardziej konkretne.

        po przeczytaniu tego watku dopiero zdalam sobie sprawe jak wazne jest, ze
        ich/je mam.

        zycze powodzenia i nie poddawania sie.
    • cojanato Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 17:28
      ja myślę żę wszystko sprowadza się do faktu iż kobieta nie jest w stanie
      cieszyć się radością innej bo to wskazuje na klęskę tej pierwszej. tak dzialamy
      i choć to glupie i bezpodstawne - obawiam się że nie da się tego wykorzenić. a
      okres szczególnej zajadlości i podlości damskiej trwa zazwyczaj do momentu
      upolowania mężczyzn. niestety nie żartuję :(
    • krtysia Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 04.07.05, 21:54
      mozliwe sama mam trzy;)
      tylko aby powiedziec o kims "przyjaciel" potrzeba czasu.
      Przyjazn tak jak i milosc nalezy pielegnowac....

      To znaczy poznac osobe i wiedziec kiedy powinnismy pomoc..
      Przyjaciela miec ...
      To nie jest takie proste..
    • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 11:22
      A pamiętacie taka książkę M. Domagalik i K.Kofty 'Harpie, piranie i anioły'? W
      jednym rozdziale jest taki tekst: 'Kobiety nienawidzą się wzajemnie za to, za
      co powinny sie podziwiać', a potem "Gdybym zważyła na specjalnej wadze świństwa
      zrobione przez mi przez obie plci, to szala z napisem'kolezanki' musiałaby
      stuknąc o podłogę". Mówi to osoba, którą uwaza się za feministkę - a więc taka,
      której najmniej zalezy chyba na szkalowaniu własnej płci. Niektórzy wytykają,
      ze problem, nad którym się tu zastanawiam, jest wydumany i nieprawdziwy.
      Ciekawe w takim razie, dlaczego większośc kobiet mówi to samo. Zamaiatanie
      brudow własnej płci pod dywan, 'bo mężczyźni tak nie robią', nie jest chyba
      dobrym sposobem na walkę z tego typu postawami?
      • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 12:18
        Pani Kofta nie jest dla mnie autorytetem, choć jest inteligentną i dowcipną
        kobietą. To do mnie jej ksiązki nie trafiają. Ale to pewnie dlatego, że
        zazdroszczę jej sukcesu.
        Co do walki z postawami - to nie za bardzo mam z czym "walczyć", bo jakoś nie
        znam takich kobiet, o których piszesz. Ale skoro założyć, że istnieją, bo
        słyszę o nich w podaniach ustnych to trzeba się też zastanowić nad tym, co i
        dlaczego tak się nazywa. Czynności i zachowania kobiet są częściej opisywane
        pejoratywnie, nawet przez nie same i często nie ma to nic wspólnego z prawdą
        np. faceci są ambitni, kobiety zazdrosne i zawistne itd...
        Również Twoja ocena jest czysto subiektywna.

        Zobacz co kobiety w naszej kulturze muszą robić i jak wyglądać, aby być
        akceptowane - nic dziwnego, ze te które są tego nieświadome dają się nabrać i
        uczestniczą w tym dziwnym świecie - zwalczając konkurencję do dóbr.
        • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 12:39
          Czyli dochodzimy do wniosku, że negatywne postawy, o których mowa, nie są winą
          samych kobiet, tylko sterotypów, które im wpojono i ich uwikłaniu się w matnię
          stworzoną przez mężczyzn. To nawet pocieszające, bo znaczy, że powinnam patrzeć
          na wbijane szpile pod kątem socjologii i kultury:-)
          Jest jeszcze jedna kwestia; znam kilku facetów o których spokojnie mozna
          powiedzieć, ze to zwykłe szuje. Ale oni, jeśli już, preferują otwarta
          walkę. 'Jestes lepsza? OK, ja Ci udowodnię, ze nie'I to mi bardziej odpowiada.
          Konfliktów się w zyciu nie da uniknąć - ale dlaczego robic to pod płaszczykiem
          koleżeństwa i pseudożyczliwości?
          Kiedyś mieszkałam z dziewczyną, która zawsze mówiła mi, ze bardzo mi ufa, i
          ogolnie jestem do rany przyłóż. I wprowadził się do nas jej chopak, który nie
          mial pracy, więc przez pól roku płaciłam czynsz za niego. Kiedy w koncu
          powiedziałam, że zmieniam mieszkanie, bo nie podoba mi się ta sytuacja, stałam
          się najgorszym wrogiem. Oto logika przyjaźni.Pewnie też uwarunkowana kulturowo:-
          )
          • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 14:24
            Np. kobiety bardzo lubią stosować słowo wina w miejsce gdy lepiej byłoby
            napisać przyczyna.
            Patrz sobie na "szpile" pod kątem, czego chcesz, ale najuważniej przyjrzyj się
            sobie i środowisku w jakim zyjesz, ludziom jakich poznajesz.
            Po raz kolejny wyciągasz jednostkowe swoje doświadczenia i je opisujesz, żeby
            udowodnić, jaką to jesteś miła i fajną dziewczyną, a jakie inne są wredne.
            Podsumowując, tak, jak już wyżej napisałam - nie próbuj na podstawie swoich
            jednostkowych doświadczeń wysnuwać generalnych prawd - po co? Po to, żeby się
            lepiej poczuć i stwierdzić, że to, że nie masz przyjaciółek to wina wszystkich
            kobiet? Rozumiem to poczucie potrzeby racjonalizacji, ale uwierz mi im prędzej
            przestaniesz obwiniać innych za swoje niepowodzenia tym prędzej coś się w Twoim
            życiu zmieni.
            Bo ja na Twoje 200 przykładów wrednych bab podam 5 wrednych i 195 OK i co wtedy?
            Czy jedne lub drugie będą mniej prawdziwe? Niestety życie to nie proste
            definicje, a kazdy człowiek jest inny i tylko ktoś nierozsądny chciałby sobie
            ułatwić egzystencję "prawdami" i kierunkowskazami, które najczęściej są
            powtarzanymi od wieków banałami - namaszczonymi i podniesionymi do
            rangi "życiowych mądrości". Jeśli uważasz, że baby są zazdrosne i nie potrafią
            się przyjaźnić to nigdy nic się nie zmieni z Twoim nastawieniem.
            Nie chce mi się grać w ping-ponga i odbijać piłeczek, bo ta dyskusja do niczego
            nie prowadzi - Ty uważasz, że są cechy negatywne przypisane do płci, ja nie -
            co najwyżej mogę się zastanowić, dlaczego tak jest, co skwitujesz nawiasami
            imitującymi ironiczny uśmiech.
            Po raz kolejny życzę Ci szczerze przejrzenia na oczy i otworzenia się na innych
            ludzi - nie musisz im od razu dawać pieniędzy ;)
            • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 14:42
              No i właśnie sens tej dyskusji zakwestionowałam kilkanaście postów temu.
              Zostajemy przy swoim, dziękuję z opinie i postaram się zastosowac do teorii, że
              to wszystko moja wina. Poczekam do jakiegos wątku o 'asertywności' i
              tolarancji, tam pewnie do czegos dojdą.
              • kartisa Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 14:53
                Poza tym... podziwiam Twoją kaniini, otwartość na ludzi, i umiejętność
                zarzucenia mi tylko w kilku wątkach stronniczości, braku inteligencji
                ('postaram się nie używac skrótów myślowych'), nieumiejętności współzycia z
                ludźmi, ślepoty zyciowej i czego tam jeszcze. Po raz kolejny ktoś, kto pisze
                tutaj o swoim problemie - i bynajmniej nie oczekujący całkowitej zgodności, ale
                przynajmniej, jesli jego poglądy są złe- podania przykładów odwrotnych - dostał
                ne łeb kubel zimnej wody i darmową analizę psychologiczną - o którą nie prosił -
                na podstawie jednego czy dwóch postów.
                I to wszystko w imię babskiej solidarności i pomocy.
                To na tyle.
                • red_one Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 15:52
                  kartisa. piszac na forum powinnas sie spodziewac wszlkich reakcji. zamiast
                  czepiac sie tego - przemysl ile w tym racji, bo jest sporo.

                  jesli chcialas uslyszec cos innego - to: tak. wszystkie niewiasty zazdroszcza
                  ci. wszystkiego. nigdy nie znajdziesz bliskiej kolezanki, nie wspominajac o
                  przyjaciolce, bo takie nie istnieja. nie ma tez babskiej solidarnosci. co z
                  tych sukcesow i dobr materialnych kiedy nie ma sie z kim podzielic radoscia.

                  smutne, co?


                • kaniini Re: Kobieta - przyjaciółką? Niemozliwe... 05.07.05, 18:43
                  Droga Kartiso, solidarność nie polega na głaskaniu po głowie i utwierdzaniu
                  drugiej strony w tym, że ma rację, jeśli sie uważa inaczej. Chodzi Ci o formę i
                  brak uśmiechów i miłych słów ?- poświęcam czas na dyskusję z Tobą i to chyba
                  najlepszy dowód, że Tobą nie gardzę i nie uważam za idiotkę, prawda?
                  Widzisz, Ty od razu się obrażasz, doszukujesz się rzeczy, których nie
                  powiedziałam - o tym nieszczęsnym braku inteligencji - moje skróty mogą byc
                  czytelne tylko dla mnie, oczekujesz przyklaskiwania, generalizujesz. Gdybym
                  chciała Cię obrazić to zrobiłabym to otwarcie - ale nie mam w zwyczaju
                  wyzywania i oceniania ludzi, których nie znam (ani tych, których znam też
                  nie :).
                  Nie zrobiłam żadnej analizy psychologicznej - tylko - przeczytałam, co
                  napisałaś - może taka jesteś i w życiu, może nie - tutaj się poznajemy przez
                  pisanie. Ja nienawidzę tylko dwóch rzeczy i u mężczyzn i u kobiet -
                  generalizowania - tzn pochopnego wyciągania ogólnych wniosków z jednostkowych
                  zdrzeń i wmawiania mi rzeczy, których nie powiedziałam i nie zrobiłam. Przed
                  jednym i drugim nie umiem się bronić. Nie wiem po co teraz się tłumaczę, ale
                  myślę jednocześnie, że dystans do siebie jest rzeczą potrzebną i zanim
                  zaczniemy doszukiwać się "źdzbeł w oczach bliźnich" spójrzmy na siebie. Od tego
                  się zawsze zaczyna - od siebie. Moje wypowiedzi nie są podyktowane chęcią
                  anonimowego mędrkowania na forum - tylko naprawdę mnie zabolała teza zawarta w
                  Twoich wpisach. I myślę, że najwięcej szkody przynosi trzymanie sie utartych
                  frazesów. Sam fakt że są frazesami i obiegowymi prawdami powinien sprawić, że
                  będziemy wobec nich nieufni. Tyle i tylko tyle.
                  Poza tym - złota myśl na koniec - każde rozczarowanie to krok bliżej do
                  uwolnienia.
                  Pozdrawiam Cię i po raz kolejny życzę, żebyś znalazła przyjaźń :)
Pełna wersja