wiosenna67
06.07.05, 21:23
zastanawiam się... dlaczego to tak jest...
że niektórzy widzą pewne rzeczy... inni nie...
niektórzy rozumieją,... do innych nie dociera...
jedni umieją... inni żadnym sposobem nie moga sie nauczyć...
czy sa ludzie-buble?
jak oni maja żyć? czy są skazani na ciągłe marudzenie, żalenie się, wiszenie na litości innych?
czemu tak jest, że ja nie widzę pewnych spraw? że nie rozumiem, że nie odróżniam istoty sprawy? dlaczego ciagle spalam sie na pozornych ruchach, które nic mi nie dają?
dlaczego ja ciągle potrzebuję marudzić?
czemu ciagle zadręczam się lękami, domysłami, niepewnością?
czemu ciągle mam skłonności do życia złudzeniami, mimo, że wiele razy już się na nich sparzyłam?
czemu nie umiem dla swojego bezpieczeństwa nie być taka czytelna?
dlaczego ciagle widzę tylko swoje wady i pomyłki?
czemu nie umiem słuchac nawet kiedy ktoś mówi coś dobrego o mnie? czemu czuję się wtedy zażenowana?
dlaczego ciągle popełniam błędy... nawet dzieci nie umiem nauczyć szacunku dla siebie...
jakaś autodestrukcja we mnie siedzi....czemu ja to mam? przecież to nienaturalne... każdy chce żyć...