agi1504
06.07.05, 22:11
Zawsze marzyłam o tym żeby moja mama choć raz mnie przytuliła...Choć raz
powiedziała, że mnie kocha...Choć raz mnie pochwalila. nigdy tego nie zrobiła.
Zawse słyszałam pod swoim adresem obelgi i wyzwiska: kur wo, su ko, debi lko,
daunie, niedorozwoju....
Pierwsze wspomnienie związane z mamą?
Mam 5 lat i czytam gazete...Taką dla dorosłych. Nie umiem przeczytać jakiegoś
wyrau: długi i bardzo małe literki. Matka mnie za to bije. Nie moge siedzieć.
Zawsze była ze mnie niezadowolona...Zawsze byłam za mało: dobra, miła, zdolna,
żle wychowana.
Gdy byłam w 4 klasie pierwszy raz dostałam 4+...Awantura i pręgi na plecach.
Jestem najlepsza uczennicą, laureatka kilku olimpiad- jestem niedorozwojem i
najwiekszym imbecylem.....
Chciałam zapisać się na anfgielski - Najpierw naucz sie polskiego idioy=tko.
Zresztą niedorozwojów nie przyjmują....Do tej pory ma blokade i niepotrafie
przyswoic tego jezyka.
Wszystkie moje przyjażnie i znajomości były krytykowane. Każda osoba z którą
się spotykałam była zła. Tak jest i teraz z mężczyznami...Powiedziałam jej
ostatnio że wyjde za mąż kiedy JA bede chciała, a jak będzie mnie tak
traktować to jej nawet nie zaprosze na ślub...Zreszta bałabym się jaki mi
numer wykręci....
Czytała listy które dostawałam, tzn przechwycała je od listonosz i najpierw
sama czytała...Przeszukiwała wszystkie moje rzeczy, wkradała sie ukratkiem do
pokoju żeby kontrolować co robie...
Po liceum uciekłam na studia do miasta oddalonego o 600km. Grozi mi od 4 lat,
że zrobi mi nalot. Sprawdzi każdą półke i jak cos będzie żle położone tzn nie
równo to wywali.
Jak wiecie mam chłopaka, właściwie męża bez ślubu...Boje się jego wizyt u
moich rodziców. Boje się tego co ona zrobi. Jak był u nas pierwszy raz
powiedziała mu że jestem kur wą tylko dlatego, że umówiłam się tego dnia z
przyjaciólmi na kawe....
Ciągle słysze że jestem czarną owcą w rodzinie...Dlaczego, moze dlatego ze
tylko ja studiuje i nie moze mnie w pelni kontrolowac?
Mam dosyć jej ciągłych pretesji o wszystko...Że siedze, stoje, jem, nie jem,
ide do łazieki, ucze się , nie ucze się...
Nawet jak dzwoni to poziom agresji u mnie podskakuje pewnie o 100%. Bronie sie
przed każdym jej atakiem już za wczasu, nastawiam kolce i ...załamuje sie..nie
mam sily wstac podniesc nawet reki...
W domu się nie rozmawia. W domu się krzyczy i to jest normalny sposób
komunikowania sie.
Mam z tego powodu kłopoty sama z soba...Mam strasznie niska samoocene i nie
potrafie sie otworzyc na innych ludzi...zastanawiam sie czy klopoty z sexe nie
sa tez z tym powiazane??
konczy sie sesja i musze wrocic do domu...a lepsza alternatywa jest podciecie
sobie zyl...