Matka-toksyczny potwor

06.07.05, 22:11
Zawsze marzyłam o tym żeby moja mama choć raz mnie przytuliła...Choć raz
powiedziała, że mnie kocha...Choć raz mnie pochwalila. nigdy tego nie zrobiła.
Zawse słyszałam pod swoim adresem obelgi i wyzwiska: kur wo, su ko, debi lko,
daunie, niedorozwoju....

Pierwsze wspomnienie związane z mamą?

Mam 5 lat i czytam gazete...Taką dla dorosłych. Nie umiem przeczytać jakiegoś
wyrau: długi i bardzo małe literki. Matka mnie za to bije. Nie moge siedzieć.

Zawsze była ze mnie niezadowolona...Zawsze byłam za mało: dobra, miła, zdolna,
żle wychowana.

Gdy byłam w 4 klasie pierwszy raz dostałam 4+...Awantura i pręgi na plecach.
Jestem najlepsza uczennicą, laureatka kilku olimpiad- jestem niedorozwojem i
najwiekszym imbecylem.....

Chciałam zapisać się na anfgielski - Najpierw naucz sie polskiego idioy=tko.
Zresztą niedorozwojów nie przyjmują....Do tej pory ma blokade i niepotrafie
przyswoic tego jezyka.


Wszystkie moje przyjażnie i znajomości były krytykowane. Każda osoba z którą
się spotykałam była zła. Tak jest i teraz z mężczyznami...Powiedziałam jej
ostatnio że wyjde za mąż kiedy JA bede chciała, a jak będzie mnie tak
traktować to jej nawet nie zaprosze na ślub...Zreszta bałabym się jaki mi
numer wykręci....

Czytała listy które dostawałam, tzn przechwycała je od listonosz i najpierw
sama czytała...Przeszukiwała wszystkie moje rzeczy, wkradała sie ukratkiem do
pokoju żeby kontrolować co robie...

Po liceum uciekłam na studia do miasta oddalonego o 600km. Grozi mi od 4 lat,
że zrobi mi nalot. Sprawdzi każdą półke i jak cos będzie żle położone tzn nie
równo to wywali.

Jak wiecie mam chłopaka, właściwie męża bez ślubu...Boje się jego wizyt u
moich rodziców. Boje się tego co ona zrobi. Jak był u nas pierwszy raz
powiedziała mu że jestem kur wą tylko dlatego, że umówiłam się tego dnia z
przyjaciólmi na kawe....

Ciągle słysze że jestem czarną owcą w rodzinie...Dlaczego, moze dlatego ze
tylko ja studiuje i nie moze mnie w pelni kontrolowac?

Mam dosyć jej ciągłych pretesji o wszystko...Że siedze, stoje, jem, nie jem,
ide do łazieki, ucze się , nie ucze się...


Nawet jak dzwoni to poziom agresji u mnie podskakuje pewnie o 100%. Bronie sie
przed każdym jej atakiem już za wczasu, nastawiam kolce i ...załamuje sie..nie
mam sily wstac podniesc nawet reki...

W domu się nie rozmawia. W domu się krzyczy i to jest normalny sposób
komunikowania sie.

Mam z tego powodu kłopoty sama z soba...Mam strasznie niska samoocene i nie
potrafie sie otworzyc na innych ludzi...zastanawiam sie czy klopoty z sexe nie
sa tez z tym powiazane??

konczy sie sesja i musze wrocic do domu...a lepsza alternatywa jest podciecie
sobie zyl...

    • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 22:18
      Nie wiem, jak jest u Ciebie, ale w mojej rodzince z daleka tez był taki
      przypadek. Zeby nie odbiło sie to na Twoich związkach, bo podświadomie możesz
      szukac osoby, która będzie Cie podobnie dołować jak Twoja matka, co w skutkach
      może być tragiczne. Znajdź dobrego terapeute lub stań w lustrze ze szczerą Ci
      osoba i uwierz w siebie
    • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 22:20
      Najsmutniesze, że córki z czasem powielają sposób postępowania matek.
      Jaka matka taka córka.
      Współczuję Ci szczerze.
      • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 22:22
        Dlaczegom jak uwolni sie od matki (mam na myśli mentalne uwolnienie) to nie
        musi wcale powielac błędów
        • ciekawska_z_forum Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 22:49
          Dokladnie - nie musi i jezeli jest madra i silna - nie bedzie.Znam sama kilka
          przypadkow kobiet majacych toksyczne matki, ktore po przepracowaniu problemu sa
          niemal przeciwienstwem swoich matek. A Tobie Agi radze- terapia - konieczne!!!-
          bo sama sie z tym problemem mozesz nie uporac, albo zajmie Ci to cale zycie.A po
          co cierpiec? A najwazniejsze jest to ze juz niedlugo sie usamodzielnisz a tym
          samym uwolnisz bezposrednio od toksycznej mamy. To tyle w skrocie. Reszte powie
          Ci terapeuta. Biegnij !
          • evula Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 13:37
            Mam bardzo podobny przypadek ze swoja matka. Ja dla niej nie istnieje od 2 lat.
            Od tego czasu rowniez nie mam z nia kontaktu.Wybralam sobie faceta, ktory jej
            sie nie spodobal i choc juz dawno z nim nie jestem to dla niej pozostalam
            wywloka, k..wa, szmata i wszystkim co najgorsze. Moglabym dla niej zdechnac i
            jeszcze urzadzilaby impreze "z tej okazji". Niby sie juz z tym pogodzilam, ze
            taki potwor ma racje bytu na tym swiecie, ale jednego nie moge zrozumiec - poco
            tacy ludzie robia sobie dzieci???????? Jej sposob traktowania mnie zawazyl na
            calym moim zyciu! Na kazdym jego aspekcie - mam problemy z sama soba, nie umiem
            poukladac swojego zycia, jestem jak bezdomny pies, wyrzuta z calej energii, nie
            majaca sily podniesc sie i isc dalej (choc wciaz trwam... jeszcze trwam), mam
            ogromne problemy z odnalezieniem odpowiedniego partnera i harmonii we wlasnym
            zyciu. Wiem, ze powinnam isc na terapie, bo taki stan moze trwac nawet cale
            zycie jesli nic sie z tym nie zrobi, ale jest to kosztowna sprawa (350zl
            miesiecznie przez rok czasu). Wiec zaczne od ksiazek i zaopiekowania sie
            soba.Musze sama sobie dac milosc, bo dopoki tego nie zrobie nikt mi jej nie da.
          • mikiska Re: Matka-toksyczny potwor 15.07.05, 16:48
            ciekawska_z_forum a moze mi pomezesz jakos:(
            w wieku 14 lat rodzice sie rozwiedli do
            wyboru słowa matki" ojciec albo ja" dzis mówi "jak ci nie pasuje do ojca", po
            rozwodzie wyprowadzka na wschód polski nowa szkoła, otoczenie, 0
            wsparcia,zerwane kontakty z ojcem, wyjazd matki za granice, telefon raz na
            miesioc i słyszałam słowa typu"ale niedobre dzieci z was". Zostaje sama z
            bratem na głowie szkoła, mieszkanie i problemy brata, wpada w narkotyki i złe
            towarzystwo a ja z całych sił starałam sie to wszystko poukładac.
            Co czuje dzis - dojrzałosc emocjanalną,wyciete jakby 6 lat moje zycia, szkoda
            ze niemogłam dojrzewac "emocjonalnie" tak jak moi rówiesnicy.
            czuje żal i mnostwo pretensji, kiedys starałam sie zrozumiec i wybaczyc
            postepowanie mamy, czy robiłabym to poto zeby sobie to jakos poukładac
            wytłumaczyc??i teraz mam mały problem powracajo wspomnienia i poczucie
            krzywdy" i wydaje mi sie ze to co robła nie było wszystko wporzodku , mam prawo
            czuc zal do niej do mamy(rodziców)?? jak moge o wszystkim zapomniec??



            • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 16.07.05, 01:17
              Masz prawo czuć żal do rodziców.
              Ale to co kiedyś się wydarzyło nie powinno przesłanić Twojego obecnego życia.
              To juz przeszłość którą zostawiamy za sobą, z której wyrastamy i budujemy swoje
              dorosłe życie.
              Dzieciństwo zostawiamy za sobą.
              Ono skończyło sie juz dawno.
              To jakimi ludźmi jesteśmy w dorosłym życiu zalezy tylko od nas.
    • maureen2 Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 22:25
      z jakiej to książki ?
      • agi1504 Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 22:51
        Ja właśnie tego się obawiam...Że będe taka jak ona.Prawie co wieczór robie się
        nerwowa bo boje sie ze ona zadzwoni..a te napięcie niestety odreagowuje na moim
        narzeczonym.

        Jeśli chodzi o mężczyzne to był wzorem cierpliwości i dobroci. Gdy widział moje
        załamania starał się mi pomóc, ale ostatnio nawet mu już zabrakło sił...cPoza
        tym to wszystko odbija się na naszym życiu intymnym. Nie potrafie się otworzyć,
        nie potrafie czuć..

        Czasem mam wątpliwości czy potrafie kochać

        Wiem, że powinnam odciąć się od matki ale w tym samym budynku mieszkają
        dziadkowie, tato, rodzeństwo..

        Jak zareagować?- moja siostra która ma lat 14 napisała mi smsa że matka ja
        pobiła i ma już dość ciągłych awantur i siniaków.."Chce umrzeć.."
        Jak je pomóc...

        • agi1504 Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 22:53
          Macie może namiary na jiegos dobrego terapełte w Krakowie? Nie chciałabym trafić
          na jakiegoś nawidzonego człowieka....

          Z góry dziękuje
          • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 23:09
            Anita Dahlke-Orska, nie specjalizuje sie w psychoterapii, jednak jest świetna,
            z kilku z którymi miałam stycznosc, ja moge polecic
            • agnieszka_ka DO AGI 07.07.05, 10:46
              AGI, NAJPIERW ADWOKAT, POTEM TERAPEUTA. Inaczej matka zabije twoja siostre.
              Jesli do tej pory tego nie zrobila, to dlatego ze nie ma fizycznej sily zeby
              zabic. Nie mysl ze przestala lac bo sie zlitowala. ADWOKAT I SAD, nie widze
              inaczej. RATUJ SWOJA SIOSTRE! Az mi lzy w oczach stoja jak czytam twoje posty.
              Ja tez mam mlodsza siostre i jak pomysle ze ktos moglby jej wlosek z glowy
              wyrwac, to normalnie zabilabym golymi rekami!
              PS. A co na to rodzina? jak reaguje twoj tato?
              • psychopata.z.borderline Re: DO AGI 07.07.05, 11:06
                to samo jej wczoraj napisałam, ale ktos mnie wyśmiał
        • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 23:03
          To smutne ale w swoim życiu powielany sposóby postępowania naszych rodziców.
          Innych sposobów nie znamy.
          Gdy matka rozwiodła sie z męzem jest badzo duże prawdopodobieństwo
          że jej córka zrobi kiedyś to samo.
          Jej reakcje są podobne, nie potrafi rozwiazywać konfliktów
          i mężczyzna odchodzi. Gdy matka jest zadbaną kobieta jej corka
          nie będzie raczej kocmołuchem, itd.
          Żli rodzice mają złe dzieci.
          Wady rodziców przechodzą na dzieci i trzeba ogromniej pracy nad sobą
          aby tych wad sie pozbyć.
          • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 23:22
            Nasz spsób chodzenia, poruszania sie nasze gesty też po mamie lub tacie.
            Czy możemy zmienić sposob chodzenia? Tylko wtedy gdy o tym myślimy i
            kontrolujemy. Przy każdym stresie nasza kontrola ustaje.
            Podobnie jest z cechami charakteru.
            • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 23:25
              nad wszystkim można pracować, poza tym nie wszystko jest złe w rodzicach.
              sposób chodzenia nie jest chyba w tym wszystkim najważniejszy
            • miang Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 09:20
              no właśnie - po tacie, babci, dziadku, niekoniecznie po matce !!!!!
              więc dlaczego zakładasz że Agi odziedziczyła charakter po matce?
              a takie toksyczne mamuśki właśnie często nienawidzą córki za to że jest podobna
              do ojca....
            • agnieszka_ka Jula, 07.07.05, 10:49
              co ty opowiadasz? To straszne co piszesz. Wychodzi na to ze nie ma szans sie
              wyrwac? Ja jednak jestem przekonana ze modele jesli sa powielane to sa
              powielane od poczatku. Jesli dziewczynie, mimo tak dalece idacej patologii,
              udalo sie wyksztalcic (i do tego, jak czytamy, w szkole byla prymuska) to chyba
              o czyms swiadczy! Nie sadze zeby jej matka miala wyksztalcenie.
          • niki_01 Re: Matka-toksyczny potwor 14.07.05, 16:55
            Ogólnie zgadzam się z tym, że jest wysoce prawdopodobne powielanie postaw
            rodziców, ale przeraziło mnie stwierdzenie że źli rodzice mają złe dzieci. Nawet
            nie zdajesz sobie sprawy jak tego typu myślenie może zniechęcić dzieci
            toksycznych rodziców do uwolnienia się od nich.

            Pozdrawiam, Niki
            • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 14.07.05, 23:26
              "Źli rodzice mają złe dzieci".
              Nie jest to zdanie wymyślone przeze mnie.
              Przytoczyłam je, a wcześniej przeczytałam w książce,
              Wcześniej nie podchodziłam w ten sposob do problemu rodzice-dzieci.
              Zdanie to należy czytać w dwie strony.
              Raz od strony rodzica, raz od strony dziecka.
              Uważam że jest to bardzo mądre zdanie i dlatego lubię je przytaczać.
              Bez wzgledu na to po której jesteśmy stronie warto się nad nim zastanowić.
              Nie chodzi o to by dzieci uwolniły sie od toksycznych rodziców ale by miały
              świadomość że powinny pracować nad sobą by nie popełnić błędów swoich
              rodziców.
          • miriam41 Re: Matka-toksyczny potwor 16.07.05, 13:42
            upraszczasz do bolu.moja matka nie rozwiodla sie.ja musze.nie calowala mnie i
            moich siostr na dobranoc.nie opowiadala bajek. nie spiewala kolysanek.ciezko
            pracowala.ja robie to wszystko czego ona nie robila, jestem dobra matka, kocham
            swoje dzieci, mam ich 4.i wychowuje je w zasadzie sama , bo maz wybral wolnosc
            z kims mlodszym. twoja teoria jest do kitu
        • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 23:06
          ostatnie Twoje zdanie jest to juz sprawa dla prokuratora, sorry
          • ciekawska_z_forum Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 23:27
            Boze co za fatalizm ... Jacy sie rodzimy tacy umieramy - jasne- jesli nad soba
            nie popracujemy. A pracujemy jak cos nas boli i zyc nie daje. Agi, daj spokoj z
            czytaniem niektorych postow na tym forum, idz do eksperta, wyjdziesz szczesliwsza.
            • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 06.07.05, 23:32
              to co napisała, jest to przemoc w rodzinie
            • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:12
              Sposób chodzenia był jedynie przykładem na pokazanie jak trudno w dokonać
              zmian w nas samych. Autorka wątku jest na szczęscie młodą dziewczyna bardzo
              elastyczną i ma szanse że przy intensywnej pracy będzie inna osobą niz jej
              matka.
              • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:14
                oczywiście, że ma
                tylko powinna w siebie uwierzyc.........aaaaaaaaaaaa kto to mówi:)
              • po_godzinach Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:17
                Miedzy matkami a córkami równie często zachodzi podobieństwo, jak diametralna
                różnica. Tak w wyglądzie, jak i osobowości. Podobnie, jak między rodzeństwem.
                czy chcesz powiedziec, ze dwie siostry będą obie identyczne, jak ich matka?
                Bzdura.
                • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:21
                  tak to jest, ja zawsze myślałam, ze mnie sie nie wiedzie, bo nie jestem tak
                  piękna, jak moja mama była w moim wieku...
                  że nie zrobiłam takiej kariery, jak tata w moim wieku

                  oboje kochaja mnie ponad zycie, pomimo, że...
                  • po_godzinach Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:25
                    No ale to jest cos całkiem innego.
                    Zgodnie z tą teoria powinnas byc własnie taka, jak Twoja mama. i gdybys miała
                    siostre, albo trzy - wszystkie powinnyscie byc takie same, jak Wasza mama.
                    Nawet tak samo powinnyscie chodzic).
                    • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:31
                      nie jestem taka, moja mama miała miękkie pachnace włosy (ja mam sztywne
                      pomimo, że nie ciemne i nie powinny byc takie), śliczne piwne oczy z ciemna
                      obwódka, długie rzesy... jak spała tak fajnie jej opadały:)... a ja wtedy
                      mówiłam jej, jak bardzo ja kocham:)
                      ma w sobie tyle wrażliwości, ciepła, tak bardzo mnie kocha, pomimo, że byłam
                      niedobra:) i w ogóle
                      • agi1504 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:42
                        Ale ja z kazdym dniem odkrywam jaka jestej jedzowata...Dokladnie taka jak
                        ona..Przeraza mnie to..

                        P.S. Wyrzucenie tego wszystkiego z siebie naprawde mi pomoglo...Mam nadzieje ze
                        na dluzej :)
                        • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:45
                          pamietaj jednak ,ze nie zwrot o 180 stopni, wszystkiego tez u dziecka nie
                          nalezy tolerować;))))
                        • jula09 Re: do Agi1504 07.07.05, 00:51
                          Wspaniale że to zauważyłaś, tylko wtedy możesz się zmienić.
                          Gdy nie widzimy swych wad nie zmienymy się nigdy.
                        • miang Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 09:29
                          na razie twoja jędzowatość jest reakcją na jej agresję. Musisz sie od niej
                          uwolnić i wtedy odkryjesz jaki masz naprawdę charakter
                    • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:41
                      Jeśli ojciec był wspaniałym czlowiekiem jest szansa że pewne cechy
                      odziedziczymy po nim. Gdy są dwie siostry jedna może odziedziczyć urode matki i
                      charakter ojca druga odwrotnie.
                      Dom córek przeważnie wygląda tak jak dom ich matek
                      gdy matka rzadziła w domu a ojciec był cichy i potulny corka będzie robić to
                      samo w swoim domu.
                      Jest przysłowie "chcesz wiedziec jaka bęziesz miał żonę, popatrz na jej matkę".
                      Nie uwolnimy sie całkowicie z wpływu matek na nasza osobowiość.
                      • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:42
                        wierutna bzdura
                      • po_godzinach Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:47
                        Jest tez inne przysłowie: "baba z wozu, koniom lżej".

                        Ja nie jestem w niczym podobna zni do matki, ani do ojca - większośc cech
                        odziedziczyłam po babci - sama to widzę.

                        A mój dom jest kompletnym przeciwieństwem mojej matki. Podobnie styl zycia.
                        osobowośc i wygląd.

                        Moja matka ze swoja siostrą nie mają żadnych cexh wspólnych - pod żadnym
                        względem.
                        • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:48
                          a ja przynajmniej jeden problem mam z głowy, jestem jedynaczką wiec sie nie
                          porównuje:)))
                          • po_godzinach Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:50
                            Ja też)
                            Ale tu każą mi się do mojej matki porównywać).
                            • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 00:51
                              kto Ci każe, bo ja nie zauważyłam
                              :)
                            • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 01:01
                              Matkę trzeba kochać i szanować i nie wypierać się podobienstwa do niej.
                              Złe matki i może juz złe córki tych matek?
                              Jeśli babcia jet dobrą, ciepłą kobietą to uczy wnuczkę szacunku do matki ktora
                              urodziła i wychowała.
                              Tak sądzę.
                              • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 01:03
                                "motywacja, czyli jak wydobywać z ludzi to co najlepsze" autora nie pamietam,
                                nie mam głowy do nazwisk i dat
                                chyba ze data jest dla mnie wazna
                              • po_godzinach Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 01:14
                                a cóż Ty mi tu imputujesz, kobieto! Co ma wspólnego mój szacunek do mojej matki
                                z tym, że Bozia stworzyła mnie kompletnie do niej niepodobną?
                                Ja sie wypieram podobieństwa ... ta )))))))))
                              • miang Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 09:32
                                do matki która _wychowała_ szacunku nie trzeba uczyć, a matka która _tresowała_
                                na ten szacunek nie zasługuje.
                                weź dorośnij...
                              • tojaa33 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 17:39
                                jula09 napisała:

                                > Matkę trzeba kochać i szanować i nie wypierać się podobienstwa do niej.

                                Bzdurne frazesy...miłość nie jest przymusem,a na szacunek trzeba sobie zasłużyć,
                                co to znaczy "trzeba " kochać? ile warta jest taka miłość z wpojonego chorego
                                obowiązku ?
                                Nikogo nie trzeba kochać,to jedna z durniejszych teorii szerzona w niektórych
                                kręgach z pokolenia na pokolenie
                                Ani miłość ani szacunek nie są nikomu dane a priori, nawet rodzicom.
                                • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 23:32
                                  Miłość do rodziców jest obowiązkiem.
                                  Jeśli nie potrafimy kochać sami ponosimy kleskę.
                                  Warto nauczyć się wybaczania i wyrzucania z siebie złości która nas truje.
                                  Czytam wypowiedzi kipiące od nienawiści i prawie szleństwa i zastanawiam się
                                  czy osoby wypowiadające się nie miały przypadkiem toksycznych matek a teraz
                                  reagują w identyczny sposób jak one kiedyś.
                                  Czytam że ktoś zatłukłby matkę Autorki wątku, uderzyłby ją czymś ciężkim
                                  "w łeb". Czy osoba zdrowa, zrównoważona psychicznie używałaby takich okresleń
                                  nawet w chwili zdenerwownia? Szanowne Panie nie oszukujcie się,
                                  jesteście prawdopodobnie tak złe jak złe były Wasze matki.
                                  "Niedaleko pada jabłko od jabłoni".
                                  A Tobie Autorko życzę zdrowego podejścia do życia.
                                  Podchodź do niego z dystansem, nie angażuj się emocjonalnie w to co nie jest
                                  warte zaangażowania. Jeśli masz mozliwośc wyprowadź się z domu, choćby do
                                  dalszej rodziny.
                                  Matka na pewno kocha Ciebie a Ty ją, ale ponieważ jeteście z tej samej gliny
                                  trudno Wam rozem wytrzymać.
                                  Jeśli uważasz że matka potrzebuje leczenia, zajmij się tą sprawą bo człowiek
                                  chory nie dostrzega swej choroby. Nie zrywaj z matką kontaktu bo kiedyś gdy
                                  emocje opadną będziesz żałowała zerwanych więzi.
                                  Masz przed sobą wiele pracy aby uwolnić się od negatywnych emocji którymi
                                  zdążyłaś juz przsiąknąć w domu rodzinnym.
                                  Życzę Ci szczęścia.
                                  • miang Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 09:33
                                    miłość jest obowiązkiem? widać że nic nie wiesz o miłości, poza tym co
                                    wyczytasz z sekciarskich broszurek
                            • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 01:03
                              Inne powiedzenie "niedaleko poda jabłko od jabłoni" czy nam to odpowiada czy
                              nie.
                              Dobranoc.
                              • psychopata.z.borderline Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 01:06
                                Frtedro napisał bajke o plotkach, przez większosc jednak nie rozumianą
                                a szkoda
                      • fiordilligi Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 09:09
                        No to ja musiałabym się już powiesić, gdybym z takiego założenia wychodziła.
                        Całe życie uciekam od wizji mojej matki, jestem jej przeciwienstwem, jestem jej
                        antonimem. Całe życie drżę, że ujawnią się we mnie jej cechy i najmniejsze
                        podobienstwo zachowań wpedza mnie w czarną rozpacz. Jestem podobna do niej
                        zewnętrznie, ale pokrewność dusz to mi raczej Bozia oszczędziła.Jeśli byłoby
                        jak mówisz, to musiałabym zostać starą panną bez żadnego światełka w tunelu. na
                        szczeście nie jest tak, jak mówisz. Na szczęście to istotnie wierutna bzdura
        • rumiankowa Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 13:10
          agi1504 napisała:

          > Jak zareagować?- moja siostra która ma lat 14 napisała mi smsa że matka ja
          > pobiła i ma już dość ciągłych awantur i siniaków.."Chce umrzeć.."

          Rodzice nie maja prawa traktowac w taki sposob dzieci - zgloscie sie po porade
          np do jakiegos osrodka interwencji kryzysowej, tam powinni Wam udzielic
          informacji co mozna w takim wypadku zrobic, jak sie bronic.
    • solaris_38 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 01:05
      cóż
      mieć matkę za potfora to tragedia

      ale z drugiej strony fakt że ty nue jesteś potworem to sukces
      zwycięstwo

      miałas nie tylko matkę za przodka
      przed nia jest wielotysięczna linija innych dziadków pradziadków

      nie znałas ich
      a jednak tez masz coś od nich

      geny

      myślę że nawet jeśli ci czasem bardzo bardzo źle
      po prostu idz dalej
      nei ulagaj rozpaczy
      zachowuj się tak jakby tych dołów nie było

      JAKBY

      masz zdobre geny , skoro nie uległy potwornej matce

      i możesz je przekazac dziciom

      nie wybiaraj faceta dla siebie .. bo moze to bedzie matka w spodnach o której
      akceptację bedziesz wlaczyć

      wybierz dobre geny

      daj swoim dzieciom co masz najlepszego kochaj swojego faceta

      a wtedy może się w trakcie okaże że miałś zycie które także dla ciebie było ..
      po prostu DOBRE

      ;)

      s.

    • agnieszka_ka proces 07.07.05, 10:41
      Dlaczego ukonczywszy 18 lat nie wytoczylas matce procesu o znecanie sie? Moze
      by juz siedziala. A w najgorszym wypadku placilaby na ciebie jakas kase, bez
      mozliwosci widywania cie. Dlaczego nie reagujesz? Dziewczyno, jestes dorosla!!
      Twoja matka, wedlug mnie, nawet nie jest osoba zepsuta i zla, jak dla mnie jest
      po prostu chora psychicznie, agresywna i nadpobudliwa, ze sklonnosciami
      sadystycznymi. Ot co, powinna sie leczyc. Chociaz nie wiem czy w jej wieku jest
      to uleczalne.
      Nie lituj sie przede wszystkim nad nia, bo ona, z tego co piszesz, nigdy nie
      miala litosci. Nie sluchaj tej osoby. Jedyny sposob zeby sie wyleczyc to po
      prostu KOMPLETNIE SIE ODIZOLOWAC, ZMIENIC ADRES I TELEFON, ZNIKNAC. Zadzwonisz
      do niej za 10 lat, moze do tego czasu sie wyleczy. Chociaz watpie.
      Wiesz, jak slucham takich historii jak twoja to nie dociera do mnie jedna
      podstawowa rzecz: JAK MOZNA NIE REAGOWAC?
      • agi1504 Re: proces 07.07.05, 11:00
        agnieszka_ka napisała:

        > Dlaczego ukonczywszy 18 lat nie wytoczylas matce procesu o znecanie sie? Moze
        > by juz siedziala. A w najgorszym wypadku placilaby na ciebie jakas kase, bez
        > mozliwosci widywania cie. Dlaczego nie reagujesz? Dziewczyno, jestes dorosla!!
        > Twoja matka, wedlug mnie, nawet nie jest osoba zepsuta i zla, jak dla mnie jest
        >
        > po prostu chora psychicznie, agresywna i nadpobudliwa, ze sklonnosciami
        > sadystycznymi. Ot co, powinna sie leczyc. Chociaz nie wiem czy w jej wieku jest
        >
        > to uleczalne.
        > Nie lituj sie przede wszystkim nad nia, bo ona, z tego co piszesz, nigdy nie
        > miala litosci. Nie sluchaj tej osoby. Jedyny sposob zeby sie wyleczyc to po
        > prostu KOMPLETNIE SIE ODIZOLOWAC, ZMIENIC ADRES I TELEFON, ZNIKNAC. Zadzwonisz
        > do niej za 10 lat, moze do tego czasu sie wyleczy. Chociaz watpie.
        > Wiesz, jak slucham takich historii jak twoja to nie dociera do mnie jedna
        > podstawowa rzecz: JAK MOZNA NIE REAGOWAC?


        Nie wiem, moze dlatego że mam jeszcze trójke młodszego rodzeństwa. Najmłodszy
        brat ma 11 lat.MAtka nigdy nie przeprasza...Kiedyś tylko po zrobionej mi
        awanturze ojciec zmusił ją żeby mnie przeprosiła...Wzięła mnie w ramiona i
        powiedziała, że przecież ona to wszystko robi z miłości do nas a my jesteśmy
        tacy niwdzięczni.....

        Dlaczego nie reagują inni?
        Bo moja matka dla innych jest przemiłą przesympatyczną kobieta. Kiedyś rodzice
        pracowali w tej samej firmie, ojciec zrezygnowal kiedy jakaś kobieta powiedziała
        "ty jestes szczęśliwym człowiekiem, masz nie żone a anioła."..Zresztą matka nie
        ma przyjaciól, nie ma bliskich znajomych , z rodziny kontakt utrzymuje tylko z
        rodzeńśtwem...
        • agnieszka_ka Re: proces 07.07.05, 11:12
          Typowe, potwory zazwyczaj swietnie sie kamufluja. To im pozwala dalej dzialac.
      • rumiankowa Czekajac na milosc.. 09.07.05, 13:22
        agnieszka_ka napisała:

        > prostu KOMPLETNIE SIE ODIZOLOWAC, ZMIENIC ADRES I TELEFON, ZNIKNAC.

        To nie takie proste, latwo radzic z oboku. Ale trzeba pamietac, ze mimo
        wielkiego bolu to jest matka i z pewnoscia corce nie chodzi o to by
        ja "wpakowac do wiezienia". Trudno sie odciac bo wciaz mimo wszystko czeka sie
        na ta milosc matki, na cieple slowo, cieplejszy gest. I tu jest najwiekszy
        problem - w trudnosci pogodzenia sie z tym, ze najprawdopodobniej NIE MA NA CO
        CZEKAC. Gdy czlowiek to zaakceptuje latwiej zyc i latwiej zostawic tą matke z
        jej zwichrowanymi emocjami.
      • mikiska Re: proces 15.07.05, 18:28
        ha ja zareogowałam, pomogła mi pene znajoma ojca terapeutka i co z tego mam?
        wypominanie jako to corko wyrodno jestem i ze niepowinnam tak na mame nadawac.
    • marcysia77 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 10:42
      agi moze skorzystasz z jednego z telefonow na tym forum ?:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29636
      twojej siostre trzeba pomoc, wyrwac ja z tego koszmaru
      tobie zycze jak najlepiej, zebys miala sile wyzwolic sie psychicznie, zebys
      miala swiadomosc ze mozna i trzeba otrzasnac sie z trudnego dziecinstwa
      ograniczaj kontakty z matka do minimum, nie mysl o niej, nie wspominaj,
      sprobuj zobojetnic sie na krytyke, uwagi, zastraszania, probuj..

      moze lepiej zaczac pracowac , usamodzielnic sie ? studiowac zaocznie ?
      wyjechac za granice, poczuc sie wolna..?

    • agi1504 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 10:45
      Mam ciepłego, szalenie dobrego mężczyzne. Taki co to każdemu pomoże, tak dobrego
      że czasem wręcz naiwnego...Ale nawet on stracił już cierpliwość do mojej matki,
      do ciągłych awantur moich z nią, do tego że jak wracam z " domu "jestem
      psychicznym wrakiem. Dlugo nie rozumiał dlaczego gdy dzwoni moja mama ja staje
      sie poprostu agresywna a po rozmowie z nią zaczynam płakać, dlaczego tak sie
      bronie przed wyjazdem do domu...Teraz sam już się przekonał.

      To fakt mam wspaniałego ojca. Człowieka który pokazał mi że jest ze mnie dumny a
      to naprawde mnie podniosło. Ale on jest człowiekiem który bardzo dużo zrobi dla
      świętego spokoju(tak myśle)... Wychodzi do pracy o 6 30 wraca o 15 a o 16
      wychodzi do kolejnej pracy i wraca o 23 24. Inaczej by zwariował. Matka ma na
      niego duży wpływ...Zawsze nastrawia go przeciwko nam a potem razem... "wychowywali".

      Rodzice matki uważają że to ja jestem wszystkiemu winna. Bo powinnamiść na
      studia gdzieś "przy domu" a nie do Krakowa, bo nie ma kto jej pomóc we
      wszystkim, a matka jest nerwowa bo: ojciec za dużo pracuje, bo pali, bo rzuciła
      palenie, bo my sie uczymy, my sie nie uczymy...zawsze winni jestesmy my...

      Rodzice taty którzy mieszkaja "pod nami" poprostu jej niecierpią za to jak nas
      traktuje. Kilka razy próbowali interweniować ale ona zawsze mówiła jedno:
      "spier....". Babcia pomaga mi troszke finansowo i naprawde wspiera. To do niej
      uciekam jak nie mam już sił. Ona mówi"wytrzymaj jeszcze dwa lata...jeszcze rok.
      ona ci daje przeciez pieniadze" tylko że babcia nie wie że matka daje mi
      100-200zl co jakis czas, co miesiac lub dwa ( a zarabia naprawde dobrze). Ile za
      te pieniadze można się poniżać. Co chwila słysze " przyjeżdzaj do domu bo masz
      mieszkanie do wylizania, ogrody do wypielenia, kibel do wylizania językiem"....

      Powiedziałam matce, że jeśli dalej będzie tak postępować to nas straci, że na
      starość nikt jej nawet szklanki wody nie poda...Ale ona się tylko roześmiała.
      Gdy któreś z nas poprostu stłucze pasem lub ręką to potem się śmieje...Klka razy
      urzedziłam że jej oddam, w końcu nie wytrzymałam i też ją uderzyłam...nasłała
      na mnie ojco, bo naruszyłam ŚWiĘtoŚĆ- MATKĘ!. Brat już też psychicznie nie
      wytrzymuje i kiedyś też jej oddał. Wezwała policje...Cała rodzina była przeciwko
      bratu ..Nikt nawet nie brał pod uwage dlaczego to zrobił.

      Teraz musze wyjechać z KRakowa...Ale zatrzymam się u przyjaciółki iktóra mieszka
      40 km od moich rodziców...MAm nadzieje że matka się nie dowie...Nawet nie chce
      myśleć co może zrobić.....
      Do domu pojade, kiedy w końcu zdecyduje się powiedzieć STOP! Zrywam z tobą
      wszelkie kontakty...a to będzie oznaczało jedno- nie mam już rodziny, bo wszyscy
      sie ode mnie odwroca. Wszyscy procz rodzenstwa i rodzicow taty...Bardzo ciężko
      ostatecznie sie na to zdecydowac

      Dziękuje Wam za wszystkie słowa otuchy....
      • agnieszka_ka DO AGI 07.07.05, 11:03
        Agi, przede wszystkim chcialabym zebys przeczytala moj post ktory wkleil sie
        gdzies u gory, o tym samym tytule, "do Agi".

        Chcialabym tez ci powiedziec jedna rzecz, nie znam cie, ale na pewno nie
        jest "jedzowata" ni "zla". Nie w tym sensie jaki myslisz. Wiesz, ja tez moge
        powiedziec ze jestem jedzowata, bo nie chce mi sie sprzatac, bo w szkole
        dostalam zla ocene (to bylo wczesniej, juz jestem po studiach), bo milion
        innych rzeczy. Fakt jest taki ze to wszystko to BLAHOSTKI, glupoty o ktore
        tylko upierdliwi ludzie moga sie przyczepic. Nie ma ludzi idealnych, kazdy
        ma "cos". Nie problem w tym zeby to wyeliminowac, tylko zeby nauczyc sie z tym
        zyc, kochac sie, rozumiec i wybaczac. Tymi slowami chce powiedziec ze nie
        powinnas sie przejmowac zarzutami matki, bo jak widzisz to sa kompletne
        bzdury, "pomysly" na zaczepke. Zaloze sie ze ja mam te same wady co ty, albo
        tysiac wiecej! Tylko ze moja mama nie wykorzystuje tego przeciwko mnie! Ty nie
        masz wad, nie jestes zla, ty jestes ZWYKLA! a wade to ma twoja matka. Ona ma
        nie tylko wade ale powazny problem z osobowoscia.
      • agnieszka_ka Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 11:08
        Agi, nie mow ze nie masz juz rodziny, bo masz siostre. Uratuj ja, zabierz ja ze
        soba i uciekaj!
        Jestes przy matce bo ci daje 100 zl? Agi, to ona ci wmowila ze bez
        jej "pieniedzy" nie bedziesz mogla zyc!
        Ilu ludzi wyjezdza BEZ NICZEGO i jakos sobie potem radza. Gdziekolwiek bedzie
        ci lepiej niz przy niej. Uciekaj! Tylko zeby ta decyzja byla raz na zawsze, a
        nie ze po miesiacu wrocisz. Bo znowu cie zleje i sie usmieje!
        I naprawde zglos sprawe do adwokata. Jesli jestes ofiara to przysluguje ci
        darmowy, panstwowy. Idz do sadu i sie poinformuj.
        • agnieszka_ka adres, gdzie po pomoc 07.07.05, 11:16
          Znalazlam to: www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1152. (z ta kropka na
          koncu)
          Sprobuj, tylko nie daj sie zwiesc. Pamietaj ze PRZEDE WSZYSTKIM musisz liczyc
          na siebie. Skoro tyle przeszlas to JESTES SILNA i dasz rade. Tam zaproponuja ci
          pewne rozwiazania, ale jako ze nie znaja dobrze twojej sytuacji, pewne rady
          beda nietrafne. Przede wszystkim nie daj sobie wmowic ze "powinnas porozmawiac
          z matka" albo "powinnas wrocic do domu".
          • agnieszka_ka i jeszcze jedno 07.07.05, 11:28
            Jesli znajdziesz prace i mieszkanie to bedzie mogla wniesc sprawe o opieke nad
            nieletnim rodzenstwem. Tylko najpierw tej opieki trzeba bedzie pozbawic matke.
            To nie powinno byc trudne, tylko pamietaj ze sprawa bedzie raczej dluga (ale
            warto! uratujesz czyjes -jesli nie zycie i zdrowie - to szczescie, przeciez
            twoje rodzenstwo to DZIECI! one maja sie slodko bawic i swobodnie rozwijac, a
            nie przezywac koszmar).
            Jesli nie mialas potwierdzonych klinicznie obrazen (stluczen, zlaman i wylewow)
            to podczas procesu bedziesz musiala podkreslic wage znecania psychicznego i
            jego wplywu na twoj rozwoj.
            Odwagi!
          • renkaforever Re: twoj ojciec 08.07.05, 03:28
            Matka szaleje, a ojciec- swiety?
            Kazda kobieta w jej miejscu dostalaby bzika. Caly dom problemow, a tatus uszy
            po sobie i ucieka jak tchorz.Czy te pieniadze, ktore zarabia naprawde warte sa
            tego piekla? Matka pracuje, zajmuje sie domem i dziecmi i innymi sprawami. To
            dla niej za duzo.Cierpi. Zyje w ciaglym stresie, wciaz jak na haju.To jej
            trzeba dac odpoczac. Ja wierze w narady rodzinne. Wszyscy powinni sie spotkac
            i ustalic jak mozna pomoc matce.To ona potrzebuje pomocy, a kazde z dzieci
            prawdopodobnie zachowuje sie tak, jakby im wszystko sie nalezalo i to wszystko
            ma dla nich zrobic matka.
            Czasem na naszych oczach "umiera" czlowiek, "umiera" duchowo, bo za ciezko mu
            isc z takim bagazem..A wokol sami slepi, a raczej zapatrzeni tylko w siebie.
            Tryskajacy zadza odwetu i krytykujacy matke, ktora dzwiga na swoich barkach
            zbyt duzy ciezar.
            Bo gdyby w rodzinach matki robily to co MOGA, a nie to, co musza, nie byloby
            tego watku.
            Wspolczuje tej matce, bo wiem, ze jej maz i dzieci nie rozumieja z tego nic a
            nic.
            Pora, zeby zrozumieli, bo wykoncza te kobiete zupelnie zreszta nieswiadomie.
            • agi1504 Re: twoj ojciec 08.07.05, 12:43
              Niestety mylisz się. Ojciec pacuje całymi dniami, bo jeśli wraca po pracy do
              domu to jest wyzywany od "pierd...nych nierobów". A mama wcale nie ma dużo zajęć
              po pracy. Gdy wraca ma posprzątane mieszkanie, ugotowany obiad. Generalnie jej
              czas po pracy kręci się wokół "mody na sukces", "klanu", M-jak miłość". Naprawde
              czasem mi się wydaje, że ona z nudów wrzeszczy i robi awantury.

              Narady rodzinne????? Nasza rodzina nie umie rozmawiać, u nas się wrzeszczy...

              Mama umiera ale chyba z tego powodu, że każde z nas ma swoje własne ambicje i
              wybrał inną droge niż jej się wymarzyła...JA zakochałam się w "biednym
              Bialorusinie" a nie w synu milionerów i już nie bedzie miała "jak wyjechać na
              Kanary na koszt zięcia", brat rzucił studia które mama wymusiła żeby podjął.
              Teraz studiuje w koncu to co mu się podoba.

              Ciesze się, że miałaś MAtke a nie hmmm "macoche". Że obca Ci jest sytuacja którą
              przeżywa lub przeżyło tak wielu z nas.

    • witch-witch Re:Twoja matka jest chora.. 07.07.05, 13:33

      Miałabym taką matkę jak twoja to pie..nęlabym ją czym ciężkim w łeb i
      zatłukła. Pewnie siedziałabym w wieżieniu ale nauczyłabym babsko co to szacunek
      dla dziecka. Nie pozwól sobie na mękę. Weź sprawe w swoje rece jeszcze raz ci
      powie ty K przypie..jej w mordę, az się dupą zakryje, ona tego
      potrzebuje....Naprawde nie wsytdz sie byc taka!

      Mozna też i delikatnie ale twoja matka wyglada na psychola tak,że nie zaluj jej
      batów.
      __________
      • agnieszka_ka Re:Twoja matka jest chora.. 07.07.05, 14:02
        Wiesz, Witch-witch, przez takich jak ty w wojsku jest fala, na swiecie msciwosc
        i zawisc, a w rodzinach dziedziczenie patologii.
        • witch-witch [...] 07.07.05, 14:54
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • sandraa2 Re:Twoja matka jest chora.. 07.07.05, 14:03
        Ja mam podobnie.Moja matka jest tak zlosliwa,ze szkoda slow.Do wszystkiego sie
        przyczepi.Ciagle slysze i slyszalam:do niczego sie nie nadajesz,nic nie
        potrafisz.Nie mam przez nia poczucia wlasnej wartosci.Czy to jest normalne?
        Moj facet mowi,ze:robisz sie taka jedza jak twoja matka.
        Nie chce taka byc jak ona
        • agi1504 Re:Twoja matka jest chora.. 07.07.05, 14:26
          A czy Ty, sanroo, widzisz te podobieństwa?Bo ja niestety tak...Reaguje na
          większość rzeczy bardzo impulsywnie i nerwowo. Całkiem jak ona, ale to właśnie
          jest to z czym staram sie walczyć. Dużym postempem był moment kiedy zrozumiałam
          że dyskusja nie ma sensu, że lepiej milczeć, bo cokolwiek powiem to i tak
          oberwe. Więc milcze...
          Jakiś rok temu pomyślalam sobie że wychowanie dzieci to naprawde tak wielka
          odpowiedzialność ze powinnam byc matce wdzieczna za wszystko co mi daje, dala.
          Ale przecież to marazm, głupota. Ona przez te swoje hitlerpwskie metody
          wychowania zabiła we mnie radość życia, poczucie własnej wartości. Strasznie
          ciężko budować mi związki.. Ciągle sobie powtarzam: masz go kochać nie
          wychowychać, nie poprawiać, kochać i dać pokochać siebie. ale to niestety jak
          na razie przerasta mnie...jeszcze o tym zapominam

          Pewne jest że musimy walczyć...DZIEKUJE ZE DODAJECIE MI SIL
    • lavinka Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 17:21
      Plecam portal www.nieuciekaj.pl

      lav
      • setif Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 20:11
        Przyłączam sie do tych, którzy mają toksyczną matkę. Jestem już dojrzałą
        kobietą, mam dorosłego syna. Nie ma we nic z mojej matki. Z synem zawsze miałam
        i mam do tej pory doskonały kontakt, nigdy nie darłam się na niego publicznie,
        nie ośmieszałam, itd. Niestety taki charakter jak matka ma moja siostra.
        • sandraa2 Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 23:15
          Tak agi.Cokolwiek robie,to ona mowi,ze zle,nic nie potrafie.Tak jest ze
          wszystkim.Czuje sie tak teraz faktycznie.Wole jej schodzic z drogi,czesto w
          ogole nie odpowiadam na jej przykre uwagi.Jak tylko jestem
          stem szczesliwa potrafi zepsuc to jakims przykrym slowem,wtedy to sie czuje
          kompletnie bez wartosci.
          • katja Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 23:54
            Charakter to krzyzowka po ojcu, matce ,czesto babci lub cioci...z trojki
            rodzenstwa kazde moze byc diametralnie inne i pod wzgledem fizycznym i
            psychicznym. Wiec to sa bzdury o ktorych piszecie , ze taka sama corka jak matka.
            W takim ukladzie cale rody bylyby identyczne z matki na corke a z ojca na syna w
            nieskonczonosc. Bzdura i nielogicznosc myslenia. A pozatym matka moze zostala
            skrzywiona w dziecinstwie i dlatego jest podla a tego sie nie dziedziczy.
            • katja Re: Matka-toksyczny potwor 07.07.05, 23:58
              Mysle Agi, ze twoja matka jest psycholem a tego nie da sie wyleczyc , wiec juz
              to zostaw i daj sobie z nia spokoj. Najlepiej byloby dla niej i dla ciebie
              gdybys zerwala stosunki z nia i zajela sie swoim zyciem , bedziesz napewno
              lepiej sie czula. Ona odbiera ci zyciowa energie.
              • jula09 Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 00:53
                "Jaka matka taka córka
                jaki ojciec taki syn".
                Przysłowie na zakończenie dnia.
                • miang Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 09:36
                  "Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć" - a propos bezcelowości dyskusji
                  z Julą
    • solaris_38 Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 03:38
      wydaje mi sie że .. ty szukasz tylko powierdzenia że matka jest zła
      a nie szukasz drogi wyjścia

      skoro wolisz rolę ofiary kórą inni na przemian litują się i dopingują do
      walki z matka (nie z soba a to jedyna walka jaką możesz wygrać)

      ale coż

      i tak powodzenia

      s.
      • ala792 Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 10:56
        Nie zgadzam się z powiedzeniami jaka matka.....aczkolwiek, nie zaprzeczam, że
        tak może być, ale podkreślić należy, że nie jest to stereotyp. U mnie w domu
        też bywało różnie, mama zajmowała się tylko sobą i własnym interesem, tata
        lubial sobie popic. Wtedy to właśnie powiedziałam sobie ( jako mała
        dzieczynka), że moje życie będzie inne. I jest. Robię dokładnie wszystko na
        odwrót. Jest powiedzenie, że dziewczyny podświadomie szukają mężów takich jak
        ich ojcowie, ale ja się tak zawzięłam i powiedziałam "nie".Mam wspaniałego
        męża, kochaną córkę, za kórą poszłabym w ogień, dom pełen ciepła i miłości i
        chodż moja mama nadal twierdzi, że kiedyś będę płakać to ja wiem, że nie
        dopuszczę do tego poprzez swoje zachowanie.
        Często zdaża si etak jak u mnie, że czujemy nienawiść do sytuacji w jakich się
        wychowaliśmy i robi dokładnie na odwrót.
        Mam kolegę, którego ojcieć strasznie pił, chłopak tak sie zaparł, że do
        dziesiaj nie wziął kieliszka do ust.
        Agi, po tym co przeszłaś trudno jest sie pozbierać samemu, więc zrób w końcu
        coś dla siebie i poradź się terapeuty. zamknij ten rozdział życia za sobą i
        zacznij żyć ninaczej niż Twoja matak, o ile nawet można ją tak nazwać.
        Życze dużo szczęścia i wytrwałości.
        • lavinka Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 11:18
          Pewnie,że można żyć inaczej zaprzeczając przeszłości i robiąc z niej negatyw.
          Jest tylko jedno niebezpieczeństwo. Negatyw szachownicy jest bardzo podobny do
          oryginału. Starajcie się zaprzeczać tylko temu co złe. nie wszystkiemu naraz.

          lav
        • solaris_38 Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 03:21
          tak tak
          wiem że tak MOŻE być

          gratuluję Tobie i tego samego zycze JEJ
          :)

          własnie dlatego
          że wiem że MOŻNA

          s.
      • agi1504 Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 12:54
        Gdybym nie szukała drogi wyjścia nie studiowałabym w mieście oddalonym o 600km
        od domu. Gdybym nie szukała wyjścia nie napisałabym tego postu.
        JA teraz walcze ze sobą...
        Walcze, żęby w końcu przełamać się i żyć dla siebie a nie dla innych, mieć
        wlasne hobby, własne zainteresowania, a nawet...stworzyć własny styl stroju i
        nie myśleć: ten kolor bluski mi się podoba ale mama mnie zlinczuje za niego.
        Chce nauczyć się kochać człowieka takim jakim jest a nie rządać od niego zmian,
        ciągle go poprawiać, krytykować...
        • solaris_38 Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 14:26
          kochana szukaj

          ale straj się kochając matkę zostawić ją na pastwę jej destrukcji bo jejj NIE
          uratujesz tylko razem sobie utoniecie

          a w gruncie rzeczy ona tez wiolałaby pod koniec zycia zobaczyć cię szczęśliwa
          bez niej
          niz nieszczesliwą z nia :)

          w pierwszysm wypadku poczułaby jednak dumę w drugim pogarde i frustrację

          to co jej sie nie udało
          moze udac się tobie

          czego ci zyczę


    • kamea78 Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 12:06
      Ja mam to samo z moją. Tylko synuś i synus. 26-letni nierób z pretensjami.
      Mamusia robi mu za słuzącą, a mnie po twarzy biła, gdy miała zły humor - bo 4+
      w dzienniczku, zbyt opięte spodnie, nie tak postawiony kubeł ze śmieciami.
      Czytała moje listy, odkąd pamiętam zawstydzała mnie w towarzystwie, gdy
      zrezygnowałam z jednego kierunku studiów na rzecz drugiego, wyrwała mi kupę
      włosów kopiąc i krzyczac, ze skoro taka głupia jestem, to powinnam isć mieso na
      bazar sprzedawac (sama nie ma żadnego zawodu). Tresowała mnie jak pudla, na
      skinienie mamusi musiałam śpiewająco pokazywać świadectwa z czerwonym paskiem i
      odpowiadac grzecznie na pytania przed wsioczkami-kwoczkami z którymi obgadywała
      sąsiadki. Cały czas mówiła, że nie jestem tak ładna jak ona i "jeśli jakiś
      będzie mnie chciał, to chyba głupi albo ślepy". Teraz spodziewam się dziecka,
      już zarzadziła, abym przyjeżdżała do niej z wózkiem, bo "ona będzie jeździć
      wokół bloku na pokaz, żeby wszystkie widziały, ze bezpłodna nie jestem."

      Ta kobieta mnie normalnie dobija, jest tak pusta i głupia, ze to się w żadnej
      ustawie nie miesci. Od pół roku moje wizyty u niej są krótkie, a gdy zaczyna
      swoje, po prostu bez słowa wychodzę. Byłam od niej uzależniona, cały czas
      wzbudzała we mnie poczucie winy. Powtarzała, ze nikt mnie nie lubi, a gdy
      wychodziłam na dwór, mówiła "Co z Ciebie za dziecko, że matkę swoja zostawiasz
      samą".

      Nienawidzę jej, wydrapałabym jej oczy na poczekaniu. Jej i jej synusiowi.
      Ostatnio do mnie zadzwoniła, że syneczek chciał nowe Adidasy, więc mu dała i
      teraz na gaz nie ma. Hahahahahahahahahaha!!!!!!!!!!!! Poj****** kretynka.
      • renkaforever Re: kurde 08.07.05, 22:00
        Sypiecie tu brzydkimi wyrazami,twardymi metaforami na temat tych, ktore was w
        brzuchu nosily, karmily i utulaly do snu, potem nawet na studia wyslaly!
        Przeciez moglyby was oddac do sierocinca,a tam prosilybyscie zeby kazda
        odwiedzajaca byla wasza matka!
        Zawsze jest jakies wyjscie. Narada rodzinna z terapeuta rodzinnym napewno jest
        najbardziej skutecznym sposobem na powziecie pewnych zobowiazan przez
        wszystkich domownikow.A przestrzeganie ich realizacji doprowadzi do pokoju w
        rodzinie.
        Wyglada na to, ze cala rodzina, skoro wrzeszczy, tzn wie, ze nie jest
        sluchana.Dlatego potrzebny jest bezstronny mentor rodzinny.
        Matka jest w rodzinie najwazniejsza osoba.Ratujac matke, ratujesz swoja rodzine.
        Nie ma nic wazniejszego dla nas, zwyklych ludzi poza Bogiem i rodzina. Reszta
        to rozrywka, farsa, tragedia, dramat, komedia,a wlasciwie jeden wielki bullshit!
        Czlowiek bez rodziny jest smutny, nawet powiedzialabym z przyklapnietymi uszami
        i z nosem na kwinte. A jak sie nawet smieje, to widac jego problemy na
        zebach.Zmieniony kolor, ubytki, brzydki zapach z ust.
        Juz dawno to stwierdzono, ze stres niszczy nasze wlosy i zeby.A jak dziala na
        psychike to tez widac, po postach.
        Zatem prosze was, pomyslcie niekonwencjonalnie i mozeby tak zaczac flirt z
        pieknem?
        Byc piekna, czynic piekno, zyc piekniej? Jestem pewna, ze to jest dobra droga.
        Tylko najpierw musi byc spokoj:)
        • zlotoslanos Re: kurde to mało powiedziane 08.07.05, 22:30
          Czytam,czytam i oczom niewierzę.Czy to co widzę to prawda.Tyle tych mam jest?
          Mam również toksyczną matkę,której niesposób było sie sprzeciwstawić.Kłótnie i
          wyzwiska były zarezerwowane dla naprawdę świętego człowieka-mojego ojca.Nas
          mnie i moją siostrę tylko prowokowała słownie do wzrostu
          adrenaliny.Niesłowna.Za to bez przemyślenia potrafiąca przekupywać pieniędzmi
          lub rzeczami.Niekonsekwentna.Wypominająca.Utyskiwająca.Rozmodlona.Za to słowa
          Ty hu.. Ty ku...Ty szmato na porządku dziennym.Krzyk nie mowa,wrzask,rozbijanie
          szklanek,talerzy,szyb w drzwiach.Ten nadmiar agresji to choroba tylko,że na
          wszystko ma wytłumaczenie.Dzieci ma niedobre i męża psychopatę.Za to ze
          złożonymi rękami w kółku różańcowym na nocnych czuwaniach.W zasadzie dobrze bo
          wtedy ojciec ma spokój.W końcu po latach znalazła sobie powód by zapomnieć o
          córce.Brak ślubu wnuczki,nieślubna prawnuczka...Targa zdjęcia
          dziecka,pluje.Nieodwiedza i nie wpuszcza do siebie.Nieodbiera tel lub
          zaskoczona urywa rozmowę.Obraża się na cokolwiek by mieć pretekst by się
          niespotkać.2 lata już minęły w lutym jak niewidziała prawnuczki.Od
          urodzenia.Nieuczestniczy w jej rozwoju,olała chrzest antychrysta.W zasadzie
          jedyne o co mogę mieć do niej żal to o to.Z niewyparzonym językiem walczę,robię
          wszystko by nie być taka jak ona.Jak mantrę powtarzam sobie to.Pogodziłam się
          już z tym,że skoro jej z tym dobrze to ja tylko mogę się usunąć.I cóż nie
          opowiadam innym idę do mamy lub przyszła mama...
        • hawronia Re: kurde 09.07.05, 00:27
          renkaforever napisała:
          Sypiecie tu brzydkimi wyrazami,twardymi metaforami na temat tych, ktore was w
          > brzuchu nosily, karmily i utulaly do snu, potem nawet na studia wyslaly!
          > Przeciez moglyby was oddac do sierocinca
          _____________
          Albo tez moglyby wrzucic do pieca po urodzeniu lub tez do beczki po kapuscie...
          Juz za to, ze tego nie zrobily, to musowo kochac. I szanowac. Niewazne, ze
          deptaly psychicznie przez cale zycie, bo w brzuchu przecie nosily. I urodzily
          nawet! I karmily, o dziwo!
          • jula09 Re: kurde 09.07.05, 01:36
            Nienawiść córki do matki zniszczy córkę, nie matkę.
            Dlatego lepiej kochać matkę, niż nienawidzieć.
            To bardzo trudne, ale nie trudniejsze niż walka z cechami charakteru
            które dziedziczymy w genach, po naszych matkach.
            • hawronia Re: kurde 09.07.05, 09:53
              jula09 napisała:
              > Nienawiść córki do matki zniszczy córkę, nie matkę.
              ______________________
              nienawisc niszczy kazdego, niewazne, czy to matka, czy corka, czy wujek czy tez
              ciotka.

              > Dlatego lepiej kochać matkę, niż nienawidzieć.
              ____________
              Jasne, lepiej byc zdrowym i bogatym, niz biednym i chorym.

              _______________
              • jula09 Re: Do Hawronia 09.07.05, 11:32
                Podejrzewam że nie zrozumiałaś o czym piszę.
                Matka sie nie zmieni i ona nawet nie ma takiego zamiaru,
                bo nie zdaje sobie sprawy ze swojego negatywnego zachowania.
                A córka jeśli nie nabierze dystansu do rodzicielki
                i nie spróbuje przyjąć jej takiej jaką jest wykończy sie psychicznie.
                Dlatego lepiej kochać matkę niż nienawidzieć.
                • lavinka Re: Do Hawronia 09.07.05, 15:19
                  już cie widze na jej miejscu, hih hii

                  lav
        • psychopata.z.borderline Re: kurde 09.07.05, 12:09
          renkaforever napisała:

          > Sypiecie tu brzydkimi wyrazami,twardymi metaforami na temat tych, ktore was w
          > brzuchu nosily, karmily i utulaly do snu, potem nawet na studia wyslaly!
          > Przeciez moglyby was oddac do sierocinca,a tam prosilybyscie zeby kazda
          > odwiedzajaca byla wasza matka!

          Renka, każdy miał inny dom. Ty piszesz na podstawie własnych obserwacji-
          zapewniono Ci studia, nie byłaś głodna, nie zaznałaś przemocy... ja też nie ,
          ale zdaj sobie sprawe z tego, że nie wszyscy mieli kochających rodziców.


          > Zawsze jest jakies wyjscie. Narada rodzinna z terapeuta rodzinnym napewno
          jest
          > najbardziej skutecznym sposobem na powziecie pewnych zobowiazan przez
          > wszystkich domownikow.A przestrzeganie ich realizacji doprowadzi do pokoju w
          > rodzinie.

          Ile masz w Polsce rodzin, które zdecydują sie na terapeute. Większość nadal
          niestety twierdzi, że psychiatra jest dla wariatów i zboczeńców.


          > Wyglada na to, ze cala rodzina, skoro wrzeszczy, tzn wie, ze nie jest
          > sluchana.Dlatego potrzebny jest bezstronny mentor rodzinny.
          > Matka jest w rodzinie najwazniejsza osoba.Ratujac matke, ratujesz swoja
          rodzine. Nie ma nic wazniejszego dla nas, zwyklych ludzi poza Bogiem i rodzina.
          Reszta
          > to rozrywka, farsa, tragedia, dramat, komedia,a wlasciwie jeden wielki
          bullshit!

          Renka, myślisz, że jak napiszesz bullshit zamiast gó.wno to jest dowód na Twoją
          delikatność i subtelność? Reprezentujesz chore, katolickie podejście, gdzie bóg
          jest najważniejszy, a po nim rodzina, niezależnie od tego czym naprawde ta
          rodzina jest. Jak jest w domu powtór, ktory katuje bliskich, lepszym
          rozwiązaniem jest rozpad tej rodziny- czytaj rozwód i alimenty+ sąd, jeżli
          dochodziło do rękoczynów kończących sie siniakami.


          > Czlowiek bez rodziny jest smutny, nawet powiedzialabym z przyklapnietymi
          uszami i z nosem na kwinte. A jak sie nawet smieje, to widac jego problemy na
          > zebach.Zmieniony kolor, ubytki, brzydki zapach z ust.
          > Juz dawno to stwierdzono, ze stres niszczy nasze wlosy i zeby.A jak dziala na
          > psychike to tez widac, po postach.

          Nie wiem, ile masz lat, ale z tego co widac masz wyprany mózg przez mohery. Co
          znaczy stres, czy ty w ogóle masz o tym pojęcie? Czy "pełna" rodzina jest
          gwarantem bezstresowego życia?


          > Zatem prosze was, pomyslcie niekonwencjonalnie i mozeby tak zaczac flirt z
          > pieknem?Byc piekna, czynic piekno, zyc piekniej? Jestem pewna, ze to jest
          dobra droga. Tylko najpierw musi byc spokoj:)

          A tym postem dałaś wyraz swojej dwulicowości
          • jula09 Re: kurde 09.07.05, 12:26
            Szanowny/a Psychopato, czy można podejrzewać,
            że Ty też miałeś/aś trudne dzieciństwo?
            W zdrowych rodzinach psychopaci rzadko występują.
            • psychopata.z.borderline Re: kurde 09.07.05, 12:58
              bardzo trudne, przywiązywali mnie do kaloryfera i bili pasem po głowie
          • renkaforever Re: psychopatko! 11.07.05, 02:53
            Piekno zycia jest bezdyskusyjne i zalezy TYLKO OD NAS LUDZI.To my tworzymy
            sobie pieklo lub raj na ziemi.
            Trzeba jednak zrozumiec, ze kazdy problem zaczyna sie od drobnostki i juz wtedy
            nalezy zapobiec tragedii.Jezeli zatrzymasz sie na chwile w swoim pedzie do
            nikad i pomyslisz, to okaze sie, ze wszystko w zyciu ma sens, nawet czyjes
            nieszczescie..bo mozemy sie zastanowic dlaczego, jakie sa jego przyczyny i jak
            jemu zapobiec..,ze uczy ono innych, ze nie wolno lekcewazyc pierwszych
            symptomow zla. Kobieta, ktora szaleje, to wyraz cierpienia, na ktore trzeba
            umiec zareagowac. Jak reagujesz na ludzkie cierpienie ? Wspolczujesz, starasz
            sie pocieszyc, uspokoic, wyciszyc, dajesz tej kobiecie poznac, ze ja KOCHASZ.
            Agresja ma zwiazek z brakiem zainteresowania i milosci.Za tym kryje sie brak
            szacunku..nikogo nie interesuje, czy ona sie dobrze czuje, czy nie jest
            zmeczona, przeciazona praca, czy moze chce wyjsc do teatru, do kina,a nie ma z
            kim, a moze ma chec tylko porozmawiac o zwyklych babskich sprawach, ale tak od
            serca, z miloscia... az w koncu pojawia sie przypadek psychicznie
            sponiewieranego(przez nadmiar problemow) czlowieka, ktory miota sie jak zwierze
            w klatce i nie kontroluje swojego zachowania.Wtedy ta, co pila, pije wiecej,
            ta, co zawsze byla wybuchowa staje sie jeszcze gorsza, slowem nastepuje
            eskalacja agresji i agresja staje sie forma komunikacji. Zycie w takim piekle
            domowym, gdzie wszyscy wrzeszcza i nikt nikogo nie szanuje i nie kocha moze byc
            po prostu nie do zniesienia dla bardziej wrazliwych, ktorzy nie wytrzymuja tego
            stresu i popelniaja samobojstwo albo staja sie mordercami.
            Zaczyna sie od drobiazgow, ktore nie "diagnozowane" i nie "leczone" staja sie
            lawina niepowodzen, upokorzen, chorob i wszelkich innych nieszczesc.
            Taka lawine moga zatrzymac tylko ci specjalnie trenowani w terapii rodzinnej i
            tacy sa tej rodzinie potrzebni.
        • kamea78 Re: kurde 09.07.05, 12:49
          Może zajmij sie swoimi sprawami, bo takich, którzy mówia innym, jak mają jeść,
          spać i sr.. już było wielu. A co to za argument, ze w brzuchu nosiła? Matką to
          nawet mucha zostaje! Matką trzeba BYĆ i kochać. Rozłożyć nogi do kopulacji, a
          potem do porodu kazda potrafi.
          • psychopata.z.borderline Re: kurde 09.07.05, 13:01
            to prawda, co napisałas
          • renkaforever Re: kamea 11.07.05, 03:17
            Jestes niegrzeczna i nie masz prawa mowic mi co mam robic. Robie to na co mam
            ochote a teraz mam ochote na dowiedzenie wam szanowne kobitki, ze matka jest
            glowa rodziny i jest najwazniejsza osoba. Poniewaz matka szaleje, a kiedys nie
            szalala to naczy ze po drodze cos sie stalo zlego.CO SIE STALO?
            Ojciec ja zaniedbuje w lozku?(to jest pewne!!!) A moze ktos jej ciagle daje do
            zrozumienia, ze jest nikim i niczym ? Moze ma za duzo problemow, bo nikogo nic
            w tym domu tak naprawde nie obchodzi? Ja mysle, ze wyjscie takie jak usuniecie
            sie z takiego domu to dobre wyjscie, bo nikt nie ma ochoty zyc w piekle.Jednak
            takze wydaje mi sie, ze autorka jest silnie uzalezniona od matki i to jest
            zrozumiale, dopoki nie zda sobie sprawy, ze jest to uzaleznienie
            ESTRUKCYJNE.Matka ja niszczy. Kto dobrowolnie zgadza sie na niszczenie siebie?
            • renkaforever Re: kamea, sorry za literowki 11.07.05, 03:18
            • agi1504 Re: kamea 16.07.05, 11:25
              > Ojciec ja zaniedbuje w lozku?(to jest pewne!!!
              Masz racje, ich życie sexualne nie istnieje. Ale nie z winy ojca, lecz ...hmm.
              Mama boi sie, że znów zajdzie w ciąże, a Kościół przecież zabrania
              antykoncepcji. "Prezerwatywa??? Przecież to grzech. Was szatan opętał" Widzisz
              niestety nie jest tak ze mama jest cudowna a my jestesmy ci najgorsi którzy
              tylko rządają...

              <CO SIE STALO?> Myśle, że ona w ten sposób odreagowuje brak władzy w pracy. To
              ona ma szefa a nie jest szefem dla kogoś...Więc wszystko odreagowuje w domu...
              Dla innych cudownie miła a dla najbliższych jest jak Hitler

              Wiesz tak samo tlumaczy nam taki stan rzeczy babcia- mama mamy. Mama wrzszczy
              bo: pali, rzuciła palenie.., bo ja studiuje w krakowie, bo brat za duzo zarabia,
              bo siostra w churze śpiewa zamiast przy mmamusi siedzieć...Bo przecież przy
              mmusi jest najlepiej a my na siłę uciekamy....

              Gratulije kochających rodziców.Że na samą myśl że mogą zadzwonić nie wzrasta w
              tobie poziom agresji, bezradności, strachu. I zastanawiasz się jak szybko po
              wejściu do "domu" usłyszysz że jesteś deb...lem, idi...tą, psychicznie chora i
              nadajesz sie tylko do zakładu zamkniętego, że jesteś kur..ą....Gratuluję, że nie
              wiesz jaki to jest ból

        • lavinka Re: kurde 09.07.05, 15:17
          Kiedyś bylam na koloniach z dziećmi z sierocińca. Marzyłam by znaleźc się na
          ich miejscu. nikt im nie orbiła awantury za to że za dużo zjadły... nikt na
          nich nie krzyczał za każdym razem gdy mówiły że są głodne...

          Nie przezyłeś tego więc nie wiesz o co chodzi. Przez kilka pierwszych lat
          mojego dramatu marzyłam by umarla. Bo w najgorszym razie poszłabym do domu
          dziecka a w najlepszym do babci, która jedyna jakoś mnie "trzymała". minęło
          wile lat zanim nauczyłam się egzekwować swoje racje.

          lav
      • solaris_38 Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 03:23
        pewnie wiele wygrałas zdołąjąc się od niej i jej bezsensownej destrukcji
        oddzileić

        ale wazjesze jest co zrobiłąś ze swoim zyciem

        chodzi o to żeby
        1. nie powielić
        2. nie wpasc w przeadę odwrotności


        czego bardzo bardzo zycze


        s.
    • chitarini Re: Matka-toksyczny potwor 08.07.05, 21:38
      Też tak mam ale z obojgiem rodziców.Cóż mogę poradzić jak życie od nich z
      daleka.
      • kamea78 Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 12:52
        Może zajmij sie renkajakostam swoimi sprawami, bo takich, którzy mówia innym,
        jak mają jeść, spać i sr.. już było wielu. A co to za argument, ze w brzuchu
        nosiła? Matką to nawet mucha zostaje! Matką trzeba BYĆ i kochać. Rozłożyć nogi
        do kopulacji, a potem do porodu kazda potrafi.
        • chitarini Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 20:11
          A o co ci chodzi?!Ja o żadnym noszeniu w brzuchu nie wspomniałam.Poradziłam
          tylko dziewczynie to co sama zrobiłam i co okazało się dobrym rozwiązaniem.
          • kamea78 Re: Matka-toksyczny potwor 10.07.05, 11:58
            To było do renkiforever i jej psychemądrosci. Sorry, źle wcisnęłam :(((
    • hellaa Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 15:44
      A mnie zaciekawia to, że są w Polsce opracowane terapie dla rodzin alkoholików,
      a jakoś nikt nie śmie poruszyć głośno tematu ofiar bezinteresownej nienawiści
      matek i terapii dla takich osób. Ciągle ta hipokryzja: Święte Matki! A jest nas
      cała gromada, takich córek po prywatnym Auschwitz, i, kurczę, to jest jakiś
      schemat, bo zachowania matek, psychiatra powiedziałby - objawy, są niemal
      identyczne. Skondensowana nienawiść nie mająca hamulców. Bez dostrzegalnej
      przyczyny. Podobnie to wygląda, podobne są w zwiazku z tym problemy i pewnie
      byłby jakiś podobny sposób na pozbycie się ich. Ale tabu, jakim jest nienawiść
      matek, nie może zostać naruszone..???
      • anastassja Re: Matka-toksyczny potwor 09.07.05, 16:03
        o wlasnie. zgadzam sie z toba.
        • zlotoslanos Re: Matka-toksyczny potwor 10.07.05, 10:01
          ja też
      • renkaforever Re: zalozcie klub ofiar toksycznych matek! 11.07.05, 03:21
        Tyle jadu i wzajemnych oskarzen, matka , corka. Zalozcie stowarzyszenie ofiar
        toksycznych matek i od razu znajda sie rozwiazania !
        • hellaa Re: zalozcie klub ofiar toksycznych matek! 11.07.05, 14:16
          My dyskutujemy dość spokojnie i merytorycznie, w tonie krzykliwym i jadowitym
          wyrażasz się tylko ty. Dziwi mnie, czemu odczuwasz taką potrzebą zakrzykiwania
          nas... Celuję: Sama dręczysz swoje dziecko i szukasz potwierdzenia, że to nic,
          normalka i wszystko będzie cudnie, szklanka wody na starość pewna jak w banku!
          Albo sama musiałaś dużo w sobie zagłuszyć, zakrzyczeć.. dużo własnego żalu do
          własnej matki... Nieważne, skoro nie rozumiesz nas ie tego tematu, to po prostu
          zignoruj ten wątek z pożytkiem dla wszystkich, ciebie też! :)
          • renkaforever Re: hellaa 14.07.05, 16:23
            Z twojej odpowiedzi az ziaje kompleksem nizszosci. To nie jest moj problem ,
            tylko twoj, ze masz toksyczna matke i musisz z tym obciazeniem zyc. Chcac ci
            ulatwic podjecie kreatywnych rozwiazan pare osob tu sie wypowiada, a ja miedzy
            nimi. Rozumiem, ze twoja percepcja jest mocno zwichnieta poprzez doswiadczenia
            z toksyczna matka, zatem odbierasz na innych falach. Coz, to nie moj problem,
            ja cie dostrajac nie mysle.
            Chcialabym tylko widziec tu konstruktywne rozwiazania problemow, a nie
            bleleleleeeeeeble,czyli beczenie owiec, ofiar toksycznych matek, ktore z
            potulnych owieczek staly sie wilkami i nikt nie wie ( albo udaje, ze nie wie)
            DLACZEGO.
            Studiujesz te psycho i studiujesz, a efektow nie widac. Moze wykladowcy tez sa
            toksyczni, a na wiedze masz alergie?
    • zlotoslanos jula09 napisała 09.07.05, 17:47
      "A córka jeśli nie nabierze dystansu do rodzicielki
      i nie spróbuje przyjąć jej takiej jaką jest wykończy sie psychicznie.
      Dlatego lepiej kochać matkę niż nienawidzieć." Przyjąć despotkę taką jaką
      jest i nabrać dystansu wcale nie wymaga jej kochać.Czuję,że zabierasz głos nie
      mając bladego pojęcia o jakim problemie piszemy.Ja też bym chciała mieć babcię
      w okularkach pieczącą wnukom pączki i dziergającą na drutach.Podyskutowałybyśmy
      wtedy o sile uczuć.
      • zlotoslanos Re: jula09 napisała we wszystkich wątkach 09.07.05, 18:03
        ...niedaleko pada jabłko od jabłoni,jaki ojciec taki syn,jaka matka taka
        córka,rozwiedli się? Ty też,odszedł ojciec? Twój mąż też odejdzie,żli rodzice
        złe dzieci,jaki ojciec taki mąż,wady rodziców wadami dzieci,psychopata to tylko
        ten kto miał trudne dzieciństwo,nie da się zmienić genetyki,nie da się,nie
        da,nie da...współczuję.Współczujesz osądzając ,wystawiając diagnozę,odcinając
        się -mnie to nie dotyczy ale....Kobieto gratuluję Ci takiej beztroski w
        pisaniu.Masz tupet.
        • eevvaa Re: jula09 napisała we wszystkich wątkach 10.07.05, 10:58

          nikt nie jest skazany na życie ( które zafundowali nam rodzice) - do nas należy
          co wybierzemy. Najważniejsze , żeby się wyzbyć nienawiści do matki ( na pewno
          nie od razu ją pokochasz). Wyobraź sobie, że ona mogła być tak samo traktowana
          przez swoja matką i jest tylko nieszczęśliwą ofiarą. Ty już sobie zdajesz z tego
          sprawę i wybaczając jej nie musisz tego powielać. Jesteś mądrą , wartościową,
          wrażliwą kobietą i wszystko jest przed Tobą. nikt nie ma prawa nas oceniać i
          krytykować. Zapraszam Cię serdecznie na moje forum - może tutaj znajdziesz co Ci
          pomoże w pracy nad sobą. wszystko zależy tylko od Ciebie, od nikogo więcej.
          nie daj sobie wmówić głupich sloganów typu jaka matka, taka córka...itp.
          Owszem może tak być u ludzi, którzy nie zastanawiaja się nad życiem, sobą,
          nienawidzą i powielają bezwiędnie głupotę.

          Serdecznie Ciebie pozdrawiam :)


          ewa
          Życie jest piękne -tylko trzeba to jeszcze zauważyć.
        • jula09 Re: jula09 napisała we wszystkich wątkach 10.07.05, 20:12
          To nie beztroska, tylko obserwacja otoczenia
          i trochę przeczytanych książek dotyczących psychologii.
          Wszystko da się zmienić, jeśli zdamy sobie sprawę z potrzeby dokonania zmian
          będąc w młodym wieku w takim jak Autorka wątku.
          Kiedy psychika dopiero się kształtuje.
          • zlotoslanos Re 10.07.05, 20:16
            Jula napisała-Wszystko da się zmienić, jeśli zdamy sobie sprawę z potrzeby
            dokonania zmian
            > będąc w młodym wieku w takim jak Autorka wątku.
            > Kiedy psychika dopiero się kształtuje- no i finito,tacy w moim wieku
            przegrali.
            • jula09 Re: Re 10.07.05, 20:55
              Próbować zawsze warto im wcześniej tym łatwiej coś zmienić.
              Trudno zmienić przyzwyczajenia gdy jest się bardzo dorosłym.
              Niektórym się udaje, bo bardzo tego chcą.
              • zlotoslanos Re: Re 11.07.05, 14:16
                Jestem bardzo,bardzo dorosła i bardzo,bardzo kocham swoją wnuczkę.Krew z krwi i
                kość z kości.Brak sakramentu nieusprawiedliwi,plucie i targanie zdjęć,szarganie
                dobrego imienia dziecka,wyzwiska i przekleństwa .To co byłam w stanie wybaczyć
                za swoje dzieciństwo,dojrzałość,macierzyństwo,małżeństwo w żaden sposób nie
                jestem w stanie uczynić teraz za niewinność tego szkraba.
    • ettelie Re: Matka-toksyczny potwor 10.07.05, 22:46
      Agi!
      Masz dużą szansę nie stać się podobną do Twojej matki, jeśli tylko będziesz nad
      sobą pracować na pewno Ci się uda. Nie przejmuj się, jeśli teraz jesteś nerwowa
      i agresywnie reagujesz, to prawdopodobnie dlatego, że wciąż boisz się spotkania
      z matka (nawet telefonu), bo ona wciąż ma na Ciebie duży wpływ, ale to też się
      zmieni z czasem.

      Nie wiem na którym roku jesteś, ale najpóźniej jak skończysz studia powinnaś
      zacząć życie na własny rachunek, znaleźć pracę, przeprowadzić się - jeśli to
      będzie możliwe, może nawet wyjechać za granicę tak jak ktoś już wcześniej
      pisał. Uwolnisz się od zastanawiania się czy to co robisz, ablo kupujesz jej
      się podoba.
      Możesz postarać się o jakieś stypendium, jeśli tego jeszcze nie zrobiłaś,
      dzięki temu będziesz bardziej samodzielna.

      Jak zaczniesz żyć tak jak chcesz będzie Ci łatwiej, może kiedyś jak będziesz
      chciała spróbujesz porozmawiać z nią, może się coś zmieni.

      Terapia u psychologia na pewno by się przydała, może jest nawet konieczna.
      Powinnaś się skontaktować z jakąś organizacją zajmującą się przemocą w
      rodzinie, adwokat i sprawa w sądzie to też chyba nie jest zły pomysł, jeśli nie
      chcesz dla siebie to choć dla swojej siostry.

      Jestem pewna, że jesteś silną, mądrą i wartościową osobą, na pewno uda Ci się
      ułożyć sobie życie w taki sposób jaki sobie wymarzysz. Kto wie może Twoja
      siostra będzie mogła zamieszkać z Tobą...

      Życzę Ci szczęścia w życiu

      i jestem pewna, że uda Ci się je znaleźć.

      Serdecznie pozdrawiam
      Ettelie
      • nnniet Re: Matka-toksyczny potwor 01.08.05, 17:38
        Droga Agi!
        jasne że nie musisz powielać wad swojej matki! wydaje mi się że wcale jej nie
        przypominasz, tylko po prostu szukasz u siebie podobieństw, które niekoniecznie
        muszą istnieć. widzę, że jest w Tobie dużo żalu i zgorzknienia, ale spróbuj
        myśleć o matce ze współczuciem (wiem, ze to trudne), powinno być Ci łatwiej. nie
        odcinaj się od rodziny, ale ignoruj jej zaczepki - dla niej będzie to największa
        klęska, gdy jej słowa przestaną wywierać na Tobie jakiekolwiek wrażenie.
        Mysle o Tobie cieplo i wierze ze Ci sie uda!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja