zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych...

15.07.05, 07:56
pokoi...

Co o tym sadzicie?

Dzieci ponizej 10 lat
Nie mam czasu z nimi sprzatnac, co by bylo bardziej wychowawcze...
Nie stosuje takiej metody nigdy
a i ich pokoje tez za zwyczaj nie blyszcza tak
gdy wracam do domu...
    • octopussy Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 15.07.05, 09:00
      Jak na razie moj 3.5 letni syn sam sprzata swoj syn. Nie jakies tam wielkie
      sprzatanie ale zabawki po skonczonej zabawie ladnie uklada. Nie musialam nic
      placic po prostu malo co raz sobie zebow nie wybil lazac w nocy na rozwalonych
      zabawkach i sie nauczyl.
    • kryzolia Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 15.07.05, 09:04
      Bardzo nie wychowawcze. Przemyśl to jeszcze.
    • eary Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 15.07.05, 09:34
      Wbrew temu co mowią wcale złe to nie jest :)
      Moja mama mnie tak podchodziła i skutkowało. a wiesz co jeszcze lepiej
      zaowocuje? Zlecaj im sprzątanie nie swoich własnych pokoi tylko na odwrót.
      jedno drugiego. :)
      • misshyde Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 20:45
        Zlecaj im sprzątanie nie swoich własnych pokoi tylko na odwrót.
        > jedno drugiego. :)

        Wybacz, ale gdyby moj brat (kiedy mielismy po 10 lat) dotykal moich rzeczy,
        zrobilabym mu krzywde.. ;) Poza tym z pewnoscia nie poukladalby wszystkiego
        tak, jak powinien.
    • ziemiomorze Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 15.07.05, 09:50
      Znajoma rodzina tak robila - system premii za posprzatanie pokoju, potem - za
      co lepsze stopnie ('niech znaja wartosc pieniadza, no i - przeciez za forse
      beda sie bardziej starac, nie' - mowili, kiedy wyrazilam watpliwosci). I
      ktoregos dnia, nauczone wartosci pieniadze dzieci powiedzialy zgodnym chorkiem
      na wiadomosc, ze sa zaproszone na imieniny babci 'pojdziemy, jak nam
      zaplacicie'.

      A tak na marginesie - moze niech Twoje dzieci pomysla o forsie dla Ciebie za
      gotowanie obiadkow, czyszczenie kibla i robienie zakupow? Naukowcy niedawno
      obliczyli, ze nalezy Ci sie 2 tysiace zlotych.
    • krtysia Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 15.07.05, 10:10
      kobieta_po_30tce napisała:

      > pokoi...
      >
      > Co o tym sadzicie?
      >
      > Dzieci ponizej 10 lat
      > Nie mam czasu z nimi sprzatnac, co by bylo bardziej wychowawcze...
      > Nie stosuje takiej metody nigdy
      > a i ich pokoje tez za zwyczaj nie blyszcza tak
      > gdy wracam do domu...

      ja tam nie widze w tym nic zlego...
      i tak dajesz im kieszonkowe,to niech tez maja szanse dorobic do kieszonkowego...
      Tylko ja bym ich dokladnie sprawdzala ,jak szef ....a nie mamusia;)))
      ;)))
      pozdrowienia dla nieletniej sily roboczej;)))))))))))))))))))
    • ruch.kolowy Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 17:49
      żenujące.
    • xy2 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 17:51
      jak dzieci maja ciekawsze zajęcia...
    • zza_krzaka Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:02
      Jestem przeciwna płaceniu za sprzątanie
      własnych pokoi, za dobre stopnie, zrobienie
      zakupów itp. Uważam, że każdy domownik
      powinien mieć jakieś stałe obowiązki.
      Oczywiście małe dzieci mniejsze, w mniarę
      dorastania większe. Sama chyba czujesz,
      że Twoja zapłata nie bardzo wychowawcza jest:)
      • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:07
        Tez nie placilam/nie place dzicku za sprzatanie pokoju - pilnowanie porzadku u
        siebie nalezy do obowiazkow. Ale zeby dac "dorobic do tygodniowki" ;) place za
        pucowanie butow wszystkich domownikow (50 groszy od pary ;)
        • xy2 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:12
          babo, ale co zrobic z bachorami, które wola czytac zamiast sprzatac?:)))

          i nic ich nie przekona..:))))))))
          • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:13
            Sprzataja czytajac ;))))
            Serio, widzialam na wlasne oczy :)
            • xy2 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:15
              a ja wlaczalam sobie nocna lampke i było mi dobrze, mama jak czytałam nigdy mi
              nie przerywała. mówiła "dziecko jak zaśniesz zgasze ci światło.."
              • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:17
                Totez ja nie pedze do sprzatania ciemna noca ;))))
                • xy2 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:21
                  mama, jak widziała, ze mnie cos naprawde kreci, olewała sprzatanie i bawiła sie
                  ze mną:) jakie to bylo fajne... później po kąpieli kładłam sie spać i
                  rozmawiałam z mamą, jak będzie cudownie... ale marzenia są niepotrzene..
                  • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:24
                    Mylisz sie, marzenia sa niezbedne :) Bez nich nie warto zyc (Co nie znaczy, ze
                    nalezy tylko bujac w oblokach ;))
                    • xy2 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:30
                      wiesz Babo, moi starzy tak naprawde młodzi, zaplanowali dzieciaka, chcieli
                      malenstwa na ich podobienstwo. oboje byli poje..i, robili mnie 3 lata, o czym
                      oficjalnie mówią... ze jestem planowana, mówią "córcia ty masz pewnosc ze nie
                      jestes z przypadku:))))"
                      lubili sie zabawic jedno i drugie, jedno i drugie z córcia u boku czytało...
                      córcia jak sie nauczyła czytac zaczela czytac i myslec i co z tego
                      • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:33
                        Co z tego? Ano to, jak to czytanie uda sie przelozyc na normalne zycie ;))))
                        Tez w dziecinstwie i mlodosci bez przerwy czytalam, teraz tez sporo, ale same
                        nudy - tyle ze przydatne w pracy - to sie nazywa samoksztalcenie ;))))))
                        • xy2 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:37
                          a ja Babo usłyszałam, ze przez nadmiar nie pamietam tytułów i autorów... a ja
                          sobie mysle ze gdybys sie zainteresował ... zostawil to co złe...
                          • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:41
                            Zostawmy to... :)
                            Ide pojezdzic na rowerze :)
                            Moze wybierz sie na spacer :)
                            :)
                            • xy2 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:43
                              sam mnie wkręcał a jak jego stara dawna alkoholicka menda mówiła ze z tego nie
                              ma chleba wysiadał... nie moge tego darowac
    • omfala Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:48
      Nie płać!
      Dzieci i tak są teraz strasznie interesowne (wiem, co mówię, uczę w podstawówce
      i co jakiś czas doznaję moralnego szoku). Chcesz wychować człowieka, który
      poproszony kiedyś o pomoc będzie pytał "a co ja z tego będę miał?" ?!

      Myślę, że można, a nawet należy gratyfikować solidnie wykonany obowiązek. Ale
      nie wydaje mi się, żeby pieniądze były dobrym rozwiązaniem. Powinnaś nauczyć
      dzieci, że to, co robią, nie jest nie wiadomo jaką zasługą, ale czymś, czym
      przyczyniają się do - przepraszam za koślawo-patetyczne sformułowanie -
      "wspólnego dobra". I jeśli ich działka zostanie wykonana można im pozwolić na
      przyjemności.
      Stawiałabym sprawę w ten np. sposób: Teraz mama idzie do sklepu / gotuje obiad /
      naprawia komputer itp. , a wy sprzątacie swoje pokoje. A jak skończymy do
      piątej, to ja się zdrzemnę, a wy obejrzycie film. / pójdziemy razem do parku
      etc. etc.
      Czyli - wszyscy mamy obowiązki i jeśli je wykonamy możemy robić to, co nam się
      podoba.
      Wydaje mi się to sensowne.
    • jakfajnie Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 18:48
      Mam znajomych na wsi. Jedna rodzina płaciła dzieciom za wykonane prace
      (zebranie owoców, suszenie siana, podlewanie warzywnika i rabatek kwiatowych,
      pozamiatanie podwórka, zmywanie naczyń, trzepanie dywanów, itp.). Druga rodzina
      wychodziła z założenia, że dzieci mają obowiązek w miarę swoich możliwości i
      sił pomogać rodzicom - nie płacili dzieciom ani grosza. Teraz po 20 latach
      dzieci rodziny nr 1 pracują, bardzo dobrze zarabiają, żadne z nich nigdy nie
      było bezrobotne. Dzieci z rodziny nr 2 - ech....bieda z nędzą.
      Dla mnie wniosek jest jeden - od wczesnego dzieciństwa należy uczyć dzieci
      wartości pieniądza, motywacji do pracy, zaradności i przedsiębiorczości.
      Oczywiście w zdrowy sposób, tak aby dziecko miało swoje szczęśliwe dzieciństwo,
      warunki do nauki i rozwijania zainteresowań.
      I jeszcze jedno - to rodzice mają obowiązki wobec dziecka (wychowanie,
      wykształcenie, godne życie) a nie dziecko wobec rodziców. Dziecko może pomagać
      w domu (pomijam sprawę pieniążków) ale nie musi, zwłaszcza jeśli woli spędzać
      czas na lekturze. To rodzice decydują się na posiadanie dziecka a nie dziecko
      na posiadanie rodziców.
      • zza_krzaka Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 19:05
        jakfajnie napisała:
        I jeszcze jedno - to rodzice mają obowiązki wobec dziecka (wychowanie,
        > wykształcenie, godne życie) a nie dziecko wobec rodziców. Dziecko może
        pomagać
        > w domu (pomijam sprawę pieniążków) ale nie musi, zwłaszcza jeśli woli spędzać
        > czas na lekturze. To rodzice decydują się na posiadanie dziecka a nie dziecko
        > na posiadanie rodziców.
        Wiesz, tylko mnie się wydaje, że wychowanie dziecka
        polega mniędzy innymi na przygotowaniu go do samodzielnego życia.
        A życie to nie tylko powrót do domu, nogi na stół i służba
        poda obiad, posprząta zrobi zakupy itd
      • zlotoslanos Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 19:08
        Obie moje przedmowczynie maja racje.Szkopul w tym,ze czasy sa teraz naprawde
        inne.A my nie jestesmy jak z matrycy i do kazdego wiedzie inna droga.Jeden
        potrzebuje tego kopa pieniazkow zarobionych dzis tu ,jutro u sasiadki,pojutrze
        na osiedlu...po czym inicjatywa ze znalezieniem pracy jest z pewnoscia
        latwiejsza poniewaz zna smak juz wlasnorecznie zarobionych pieniedzy.Manna z
        nieba mu nieleciala.Drugi z kolei niepoprawny intelektualista lub wiecznie
        rozesmiany dzieciak zatracony w swych pasjach ,za takiego chetnie sie sprzata
        widzac jak nie marnuje czasu uczy sie,czyta lub rozwija swe umiejetnosci,ktore
        kiedys odplaca mu z nawiazka.Moze daloby sie jedna szkole polaczyc z druga.Moze
        cennik na lodowce ale przy nim rowniez grafik obowiazkow.Ktos czegos niezrobil?
        Placi mamie.Ktos zrobil cos za kogos dostaje podwojnie a tamten odrabia.
        • zza_krzaka Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 19:14
          zlotoslanos napisała:

          Placi mamie
          To by mi może i podobało, ale ja niewiele bym zarobiła:(
          :DDDDDDDD
          • zlotoslanos Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 19:22
            hehehe ja tez :-)ale pomarzyc mozna.
            • dassia Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 19:45
              Mogę powiedzieć jak rozwiązał problem sprzątania pokoju mój tata kilka lat
              temu. Otóż nie płacił bezpośrednio za posprzątanie pokoju, ale podzielił
              kieszonkowe na odpowiedznią ilość dni i jeśli danego dnia nie było porządku to
              za ten dzień nie dostawałam kieszonkowego. Tłumaczył mi, że to nie są pieniądze
              za sprzątanie, ale kieszonkowe, które mogę dostać tylko wtedy gdy wypełniam
              swoje podstawowe obowiązki. Z pespektywy czasu wiem, że w moim przypadku to nie
              podziałało (jak byłam bałaganiarą, tak jestem), ale na mojego brata po
              poskutkowało. Stuketczność = 50%
              P.S. Dodam, że żadne z nas nie myślało nawet potem aby oczekiwać pieniędzy za
              pójście na imieniny do babci.
      • m-m-m Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 09:25
        Dziecko może pomagać
        w domu (pomijam sprawę pieniążków) ale nie musi, zwłaszcza jeśli woli spędzać
        czas na lekturze. To rodzice decydują się na posiadanie dziecka a nie dziecko
        na posiadanie rodziców.



        Mylisz się: w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym jest paragraf, iż dzieci mają
        obowiązek (a nie dobrą wolę!) pomagać rodzicom w pracach domowych.
        • jakfajnie Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 19:17
          Art. 91. § 1. Dziecko, które ma dochody z własnej pracy, powinno przyczyniać
          się do pokrywania kosztów utrzymania rodziny, jeżeli mieszka u rodziców.
          § 2. Dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest
          obowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie.

          o ten art Ci chodzi? Innego, określającego obowiązki dziecka, nie znalazłam.
          Wg mnie nie można sztywno trzymać się litery prawa. Cytowany art nie określa
          wieku dziecka a my dyskutujemy o maluchach - dzieciach 10-12 letnich, których
          podstawowym obowiązkiem jest się uczyć, rozwijać zainteresowania itp.
          Uważasz, że można od 12-letniej dziewczynki wymagać aby po powrocie ze szkoły
          ugotowała obiad bo mama wróci z pracy zmęczona?
          Każda rodzina jest inna, inne panują relacje między rodzicami a dziećmi, inny
          jest podział obowiązków, i inne wartości są stawiane na pierwszym miejscu.
          Zasada jest jedna - wszyscy muszą się czuć szanowani, akceptowani, potrzebni i
          docenieni.

          > Mylisz się: w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym jest paragraf, iż dzieci mają
          > obowiązek (a nie dobrą wolę!) pomagać rodzicom w pracach domowych.

          no wiesz.... jest różnica pomiędzy pomaganiem a zapierniczanie za matkę i ojca.
          Nikogo nie chcę obrazić, na tym forum na pewno nie ma matek wykorzystujących
          dzieci ale zdarzają sie tacy "rodzice".
    • misshyde Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 20:41
      Po pierwsze to sa dzieci. Ich pokoje nigdy nie beda blyszczaly i uwazam to za
      rzecz normalna.

      A po drugie ja z bratem sprzatalismy mieszkanie (duzy pokoj, lazienka, toaleta)
      na zmiane, wiec co drugi tydzien i nigdy nam ani mamie nie przyszlo do glowy,
      zeby placic za rzecz oczywista. Uwazam, ze jak najszybciej powinno sie to
      wprowadzic jako obowiazek w domu. Najlepiej, gdyby bylpodzial na wszystkich
      domownikow, wtedy dzieci poczuja sie mniej "poszkodowane" np. mama gotuje, tata
      odkurza, wynosi smieci, dzieci sprzataja swoje pokoje i lazienke.
    • nulka8 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 22:10
      Za prace nalezy sie zaplata - stosowna do nakladu pracy. I jest to dla mnie
      oczywiste. Mozesz tez np. oglosic przetarg na sprzatanie lazienki...
      Pochwalam pomysl, zaczne stosowac za pare lat :).
      • jula09 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 08:04
        A ile bierzesz za ugotowanie obiadu?
        I ile zapłacisz jak będziesz chora a dzieci bedą miały w panie np. dyskotekę?
        Rodzina opiera się na uczuciu a nie pieniądzach.
    • moj_nick Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 23:32
      ktoregos dnia uslyszysz: "nie masz kasy? to spadaj na szczaw ze swoimi
      problemami!"
      nie zycze!
      • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 18.07.05, 23:33
        Pewnie. Tylko jakie dzieci tak mowia ?
        • ziemiomorze Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 07:24
          baba2005 napisała:

          > Pewnie. Tylko jakie dzieci tak mowia ?

          Dzieci przyzwyczajone do interesownosci.

          Zyjemy w czasach, w ktorych wszystko jest na sprzedaz - dziewictwo (uboga
          studentka wystawila je na aukcji, zeby miec na wydatki podczas nauki),
          intymnosc (wszelkiego rodzaju reality show), przyjazn (sprzedawanie ploteczek
          prasie przez przyjaciol celebrities) itd. Dzieciaki nie sa glupie i widza, co
          sie dzieje - forsa rzadzi.
          I jedynym sposobem, aby je przekonac, ze nie do konca, jest wpojenie im, ze
          mozna zrobic cos bez forsy - z milosci. W rodzinie. Ze mozna zrobic cos, bo
          bliski tego potrzebuje. 'Posprzatamy, bo mama jest zmeczona' zamiast 'mamaaa!
          wisisz nam jeszcze piec zeta za lazienke w zeszlym tygodniu!' i 'zrobilismy ci
          sniadanie do lozka, tato - bo taki smutny wczoraj byles' zamiast... itd. Nie
          wazna jest jakosc tego sprzatania czy to, ze sniadaniowe grzanki sa spalone na
          wegiel (ktos tu doradzal 'sprawdzanie dzieci jak szef', rzyg) - wazne jest to,
          ze to gest milosci, za ktory nie dostanie sie rachunku.

          Jesli sie im to odbierze, wyrosna na doskonalych zolnierzy kapitalizmu.
          Lepiej, zeby rodzice wychowujacy pieniedzmi zadbali o pelne konto na starosc -
          tak na wszelki wypadek, jesli chca widywac wnuki,
          • hsirk Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 09:29
            o wszystko bym Cie podejrzewal ale nie o socjalizowanie...
            • ziemiomorze Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 13:37
              Z tym 'wszystkim' to mi nawet pochlebia ;-)

              A krytyka obecnego jasnie panujacego ustroju to nie jest 'socjalizowanie',
              • hsirk Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 16:07
                kiedy my wlasnie w szybkim tempie odchodzimy od kapitalizmu i zmierzamy w
                kierunku socjalizmu
          • baba2005 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 10:59
            Pewnie nie czytalas moich poprzednich postow :) Wyznaje i stosuje zloty srodek -
            jasno okreslony zakres obowiazkow i mozliwosc "dorobienia" do tygodniowki. W
            ten sposob moje dzieci jakos nie zachowuja sie jak wyzej, a rownoczesnie znaja
            wartosc pracy - tej najemnej. U mnie sie sprawdzilo, dlatego o tym pisze.
            Pozdrawiam :)
    • natalka85 ja bym chciała żeby moi mi płacili :D 19.07.05, 10:52
      hehe
      • andapka wyrsna na materialistow 19.07.05, 12:09
        moi rodzice wysmia;li pomysl zeby placic mi za sprzataniem, cytuje co mi
        odpowiedzieli,, to twoj zasrany obowiazek" sprzatam bo musze, albo jak poczuje
        taka potrzebe, ale nie czuje jej codziennie!! piszecie o milosci, jak mam
        wielbic osoby ktore niedosc ze posprzatasz to jeszcze nic nie powiedza nawet
        dzienkuje, ja nie sprzatam tylko swojego pokoju tylko caly dom, i co mam z
        tego ?? nic nawet dzienkuje nie powiedza, zapewne napiszecie ze to moj
        obowiazek bo mama gotuje a tata wynosi smieci, jasne smieci wynosze ja, a obiad
        gotuje albo tata albo ja albo mama robi zpe na 3 dni,
        Mimo wszystko nie plac dziecia za sprzatanie, wyrosna na materialistow i tyle
        ich bedziesz widziala jak zabraknie ci kasy, ale z drugiej strony powiec im cos
        milego jak posprzataja pochwal ale nie plac, bo jak tego nie zrobisz
        (pochwalisz) to znajdziesz za kilka lat taka wypowiec o sobie na forum napisana
        przez córeczke..

        --
        pozdro
    • luban-1 Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 12:37
      a nie lepiej wyznaczyc im kieszonkowe i w ramach tego wyznaczyc im obowiazki
      jakie musza wykonac, a w przeciwnym razie potracac jakas sume np dajac im 10 zl
      kieszonkowego odliczac za nieposprzatanie 50 gr a jesli posprztaja o jakas tam
      kwote zwieksz im np o 10-20 gr ale mniejsza niz ta w przypadku potracenia? tak
      bedzie chyba lepiej i sprawi ze dzieciaki zaczna sie starac dobrze wykonywac
      swoje obowiazki i naucza sie szacunku do pracy i pieniedzy
      • jaro_ss Re: zaplacilam dzieciom za sprzatniecie wlasnych. 19.07.05, 12:58
        Naprzód trzeba je nauczyć trochę inteligencji emocjonalnej.... jeśli nie
        poczują wartości "odwleczonej" zapłaty, to dołączą do grona bezmózgiej,
        niecierpliwej młodzieży, ale na to trzeba mieć czas...... i trochę charakteru...

        Dziecko w maleńkości jest w swoistej symbiozie z matką, aby przeżyć potrzebuje
        mobilizować ją do działania. Mechanizm ten pożyteczny w oseskowym wieku, już
        przeszkadza w wychowaniu od 1.5, 1,7 roku życia, dziecko traktuje matkę
        naturalnie, jako swoje "przedłużenie", nie jako odrębną osobę....

        Jeśli teraz też będzie na ciebie spoglądało jako na obiekt do zapokajania
        swoich potrzeb, to nie dość, żę nie będzie cię szanowało (a to cośinnego niż
        okazywanie czułości), to i nie wyrobi sobie mechanizmów liczenia się z
        potrzebami innych ludzi i rozpoznawania rzeczywistości, to jest tego, nad czym
        nie może zapanować, a to pole dla następnych problemów wychowawczych, stres
        szkolny, anoreksja, egoizm....

        Zaczyna się od zaspokajania każdej potrzeby "aby dziecko nie płakało" i
        na "ziuzianiu", a kończy na poważnych zaburzeniach emocjonalnych...
        Podczas gdy pozwolenie na naukę samoopanowania emocji i radzenia sobie ze
        stresem, uczyni je w sumie szczęśliwsze......
Inne wątki na temat:
Pełna wersja