eary
15.07.05, 10:20
Patrząc komuś w oczy tak na prawdę głęboko czytasz jego myśli. Widząc jak
zmienia się refleks światła w jego źrenicy odczytujesz bez problemu reakcje i
pragnienia. Wymaga tylko troche większego skupienia i zastanowienia
rozpoznanie prawdziwych myśli i przewidzenie przyszłości tego człowieka.
Zagłębiasz się w cudze problemy, radości, wdzierasz się z łatwością w
najśmielsze fantazje, najbardziej skrywane sekrety. Na ułamek sekundy gubisz
swoje własne człowieczeństwo stając się nim, nie ma na tą chwilę twojego
własnego JA. Przez ten ułamek dajesz mu się poznać bardziej niż byś tego
sobie zyczył. Potem odskakujecie od siebie. Nikt nie może być tak blisko
siebie i akceptować to co wyczyta. Nikt nie zgodzi się na stałe rendgenowanie
jego przestrzeni szarych komórek błądzących między nieodsłoniętymi częściami
podświadomości. Nikt nie chce zeby ktoś znal cie lepiej niż ty sam siebie.
Nie- bo to pozwala na zniszczenie jednym uderzeniem. Wiec odskakujecie i
wymierzacie sobie ciosy w odsłonięte częci świadomości i skrywane szepty
podświadomości. Najpierw lekkie.. pozwalające na rekonesans i sprawdzenie
swojej odporności. następne padają już z zamkniętymi oczami, byleby w coś
trafić zanim zetnie cię z nóg. Cios po ciosie oddala was na odleglość
blokującą zadanie kolejnych uderzen. I nastaje cisza. wtedy zaczynasz
tesknić. Teśknić za penetracją myśli za rendgenem fantazji za tą wlotowo-
wylotową znajomością twojej jaźni. szukasz myślą zaginionego przeciwnika.
penetrujesz odległości i łamiesz każdą bariere. nawet bariere swoich zasad. I
tak w kółko. Niespończoność zaczyna się na nowo od każdego spojrzenia w oczy,
od każdej przeczytanej myśli. Wąż, który zjada swój własny ogon.
Smacznego..