scarlet111
16.07.05, 20:28
mam problem,,,wydaje mi sie ze przewaznie potrafie zrozumiec ludzi, jednak
mam jeden powazny problem i czuje cos jak dysonans w duszy
nie wiem jak sie z tym pogodzic ,
oile wydaje mi sie ze umiem zrozumiec inne odmienne spostrzeganie swiata
innych ludzi poza mna, nie potrafie w zaden sposob przelamac sie do zrozmienia
tego ze inni wierza wierza w Boga, osobe Boska do ktorej sie modla, zwracaja
sie do niej ze swoimi zmartwieniami,(czasami sa to tacy fajni ludzie, zdaza
sie ze zyczliwi i bardzo sympatyczni) albo pokladaja w niej swoje nadzieje
- i mam jakby poczucie winy, bo wiem ze nic mi Ci ludzie nie zawinili,
a ja takich osob nie bede w stanie nigdy zrozumic, nigdy...
nie moglabym sie chyba z kims takim zaprzyjaznic nawet jakby to byla bardzo
wartosciowa osoba, bo wiem ze byloby mi z ta osoba nie podrodze i nawet
bardzo mocno starajac sie nic nie poradze
- nie moge wyobrazic sobie jak ludziom udaje sie wierzyc w cos co nie
istnieje, to jest nie do ogarniecia, dla mnie to abstrakcja , cos
niezwyklego, szokujacego /
Napiszcie cos prosze bo czuje sie przez to b, zagubiona - oni sa jakby dla
mnie lepsi bo widza zeczy ktore dla mnie sa nie do poskromienia, nie do
odgadniecia _ to cos szokujacego , powalajacego wrecz.