Przyjaźń

14.08.02, 09:00
Bardzo dawno mnie tu z Wami nie było, ale stało się coś takiego, że bardzo
potrzebuję Waszych komentarzy i pomocy.
Mam Przyjaciółkę. Znamy się 16 lat i odkąd się poznałyśmy towarzyszymy sobie
we wszystkich złych i dobrych chwilach, nazywamy się siostrami (obie jesteśmy
jedynaczkami). Przeżyłyśmy razem śmierć bliskich osób z naszych rodzin,
zakochania i rozstania z kilkoma mężczyznami, no naprawdę mnóstwo różnych
sytuacji, wyjazdów, wszystko to co mogło się wydarzyć w naszym życiu przez te
lata. Moje studia w innym mieście - pisałyśmy setki listów. Normalnie
spotykałysmy się raz w tygodniu, a codziennie rozmawiałyśmy przez telefon,
zdarzało się że nawet parę razy - wszystkie kobiety, dziewczyny które maja
taką "siostrę" wiedzą, o czym mówię.
No własnie. Ale coś się zmieniło. P (tak nazwę moją Przyjaciółkę) poznała
faceta z innego miasta - widywali się co tydzień, raz on przyjeżdżał tu, raz
Ona jechała do Niego. Nic w naszych kontaktach się nie zmieniło. Spotykaliśmy
się czasem wszyscy razem, we czwórkę (z moim Ukochanym). Dwa miesiące temu P
wzięła urlop i wyjechała na kilka dni do Jego miasta, potem mieli jechać
jeszcze na dwa tygodnie w góry. Pobyt się przeciągnął, no w każdym razie
wróciła dopiero po miesiącu do naszego miasta. Przez cały ten miesiąc
miałysmy bardzo sporadyczny kontakt telefoniczny, ale jakiś był. P wydawała
mi się trochę dziwna, na dystans, no w kazdym razie inna niz zwykle, ale
mówiła że wszystko OK, więc jej wierzyłam. Po miesiącu przyjechali do naszego
miasta i wtedy wszystko się wyjasniło - P jest w ciąży! Nie mówiła mi tego
przez telefon, bo bardzo chciała zrobić to osobiście, trochę mi było przykro
że tak długo o tym nie wiedziałam, ale OK - zrozumiałam, oswoiłam się z nową
sytuacją (będzie Mamą, przeprowadza się do innego miasta - 350 km stąd,
bierze ślub!!!). Byli w Gdańsku tylko dwa dni i pojechali do Jego miasta - P
sie wyprowadziła. Do pracy juz nie wraca, na razie jest na zwolnieniu, potem
macierzyński itd. Tam mają wielki dom (On ma) no i gdy sie widzieliśmy -
zapraszali nas, nawet się umówilismy, że pojadę tam sama, żeby się wreszcie
nagadać i że będzie to niedługo.
Wybaczcie mi, ze tak to wszystko rozwlekam, ale muszę Wam jakoś przedstawić
tę sytuację. Dla mnie to co się teraz dzieje to wielki problem i koniecznie
potrzebuję Waszych komentarzy.
Wyjechali. Przez pierwszy tydzień miałysmy jaki-taki kontakt. Raz gdy
zadzwoniłam P odbiera i mówi - nie mogę teraz rozmawiać, zadzwonię później.
No to przyszło mi czekać 2 dni, ale byłam cierpliwa - zadzwoniła, ale
szeptała coś z jakiegos kąta domu, że nie mogła rozmawiać, bo się kłócili, a
w ogóle to ten dom jest jeszcze pusty i jest strasznie akustyczny i nie może
rozmawiać, bo On wszystko słyszy (?). Pozostały nam SMS-y. Z rzadka, ale
zawsze. Ostatnio nie odzywała się 5 dni, komórkę miała cały czas wyłączoną,
nie mają stacjonarnego tel. jeszcze. W końcu gdy doszedł do niej mój SMS, że
martwię się, przecież jest w ciąży, różne rzeczy mogą się zdarzyć, poza tym
strasznie za Nią tęsknię i martwię się o naszą Przyjaźń, napisała mi: Nie
martw się, bo nie masz o co. Ciągle się kłócimy, Trzymaj się. Twoja
przyjaciółka P.
Wytłumaczę Wam, o co chodzi. Jesteśmy bardzo ze sobą związane emocjonalnie,
potrzebuję jej - wybaczcie podniosły ton - do życia. Wszystkie, nawet
najmniejsze sprawy, zawsze omawiałyśmy, jak którejś było źle - albo dobrze -
każda z nas wiedziała o tym pierwsza. O co mi chodzi?
1/ Strasznie za Nia tęsknię, brakuje mi jej, rozmów z Nią, nie mam komu się
wygadać!!!
2/ Boje się o Nią, bo nie wiem, co tam się dzieje, nie wiem nawet jak ona się
czuję będąc w ciąży
3/ Strasznie mi smutno, że w żaden sposób nie towarzyszę jej w tym czasie -
ciąża - w końcu to zupełnie nowe doświadczenie w jej życiu
4/ I chyba najgorsze - nie rozumiem jak to mozliwe, że Ona nie potrzebuje
mnie!!! Wygląda na to że wręcz unika kontaktu ze mną ...

Za dwa tygodnie mam urodziny. Już dawno byliśmy umówieni, że Oni przyjeżdżają
do nas. Ostatnio coś tam przebąknęła, że jej ukochany chyba nie będzie mógł
przyjechać, a wczoraj napisała mi ... "Niestety nie przyjadę na Twoje
urodziny". To tak bardzo boli. Jak z Nią rozmawiam (tydzień temu ostatni raz)
mówi, że wszystko OK, że to nowa dla niej sytuacja (ciąża, nowe miasto) i
żebym była cierpliwa. Ale ja już nie mogę! Oczywiście, przeżyję to wszystko,
wszystko zrozumiem itd. Ale Ona wyraźnie się ode mnie odsunęła a ja nic nie
mogę zrobić. Dlaczego nie przyjedzie na moje urodziny, nawet jeżeli On nie
może? Przecież ma tu Mamę, też ją mogłaby odwiedzić, to dopiero 3 miesiąc
ciąży, czuje się dobrze itd. Nie rozumiem!!! Przecież jeżeli z domu nie chce
dzwonić t ... może wyjść do ogrodu, pójść na spacer ...
Pomóżcie mi, bo mi serce pęknie. Nie wiem, co mam robić w tej sytuacji. Od
kilku dni tylko sobie popłakuję po kątach i noszę w sercu prawie żałobę po
niej ... To nie może się dziać naprawdę! Przecież Przyjaźń nie może komuś
minąć tak jak zakochanie, tak ot sobie! Mam 31 lat, poznałyśmy się jak
miałyśmy 15 i przecież skoro przeszłyśmy przez wszystkie te lata razem, ramię
w ramię, to nie może się tak stać, że jej ciąża i nowe życie spowodowały że
nie jestem jej potrzebna!
Prosze Was bardzo o komentarze i o pomoc, bo serce mi pęknie...

Bardzo, bardzo smutna Onnanohito.
    • emi_lka Re: Przyjaźń 14.08.02, 09:25
      A mi się wydaje, że tam, u Twojej przyjaciółki dzieje się coś niedobrego. Skoro
      byłyście takimi przyjaciółkami, a ona nagle przestaje dzwonić, pisać, kiedy już
      zadzwoni to szepcze i nawet do matki nie przyjeżdża to ja bym się raczej
      martwiła o to, że coś jest nie tak, niż o to, że nie przyjedzie na Twoje
      urodziny. Ten facet na pewno nie pozwala jej na kontakty, moze popadam w
      przesadę, ale nigdy nic nie wiadomo co dzieje się u nich w domu, może ją więzi,
      bije, albo nie wiadomo jeszcze co. Ja bym na Twoim miejscu tam się wybrała i
      spróbowała porozmawiać z nią, ale gdzie indziej na osobności.
      • onnanohito Re: Przyjaźń 14.08.02, 09:32
        Toteż ja sie martwię właśnie, że cos jest nie tak, ale jak ja moge tam jechać i
        co? Jeżeli nie chce to i tak nie porozmawia, nie wierze w to, że ją więzi itp. -
        dorosła, silna psychicznie kobieta, a Jego też troche znałam, ach, sama nie
        wiem. Te urodziny to był tylko przykład sytuacji, oczywiście, że się martwię,
        ale nic z Niej siła nie wyrwę.
        Napisałam do Niej list 4-stronicowy, powinna go dostać w piątek, zobaczymy.
        Ja to się najbardziej martwię tym, ze Ona ma depresję, co mam robić???
        • emi_lka Re: Przyjaźń 14.08.02, 09:41
          A nie możesz po prostu zwyczajnie tam pojechać, poprosić o spotkanie i
          powiedzieć, że będziesz na nią czekała i że ma przyjść. Jeśli jest w depresji
          to może nawet coś sobie zrobić. A tak w ogóle to dlaczego jest w depresji?
          Przecież chyba nie przez Ciebie, a więc przez ciążę? Czy raczej przez męża?
    • amanecer Re: Przyjaźń 14.08.02, 10:17
      Mnie też się zdaje,że tu chodzi o jej przyszłego męża. Konkretnie o jego
      stosunek do Waszej przyjaźni,albo może w ogóle do jej kontaktów z innymi.Trudno
      mi powiedzieć,ale może mu się to nie podoba,zdarzają się przypadki tyranów,
      którzy chcieliby zamknąć swoje kobiety w klatce i mieć na własność...może teraz
      nie układa im się dobrze i przyjaciółka potrzebuje pomocy,tylko nie ma jak tego
      powiedzieć, naprawdę nie wiem, no bo dlaczego miałaby mówić cicho przez
      telefon, unikać rozmów? Trudno przekreślić taką wieloletnią przyjażń, mam
      nadzieję,że niedługo wszystko się wyjaśni.Rzeczywiście najlepiej pojechać do
      niej i porozmawiać. Pozdrawiam i trzymaj sie ciepło:)!
    • agniecha. Re: Przyjaźń 14.08.02, 10:54
      Droga Onnanohito!
      Wydaje mi sie dziwne
      zachowanie Twojej P. Rzadko dzwoni, wylacza komorke, szepcze po katach kiedy z
      Toba rozmawia, wmawia Ci, ze wszystko jest OK, choc ewidentnie widac,
      ze cos jest nie w porzadku.Ostatecznie, jezeli mialyscie tak swietny kontakt,
      jak go nam przedstawilas, to przeciez potrafisz wyczuc, ze cos nie gra.
      Moge sie mylic, ale to nie jest normalne zachowanie.
      Jest w obcym miescie i do tego w ciazy. Jezeli do tej pory bylyscie w tak
      zazylych stosunkach to naturalne by bylo, gdyby ona w takiej sytuacji
      wlasnie szukala z Toba kontaktu, zeby sie wygadac czy wyzalic.
      A ona ewidentnie ucieka od kontaktu z Toba. Jak dobrze znasz jej meza?
      Pisze, ze sie kloca. Czy te klotnie sa czeste?
      Moze on zabrania jej kontaktowac sie z Toba?
      Jedno jest pewne: musisz dowiedziec sie jak jest naprawde!
      Dobrze byloby gdybys ja jednak namowila na przyjazd na Twoje urodziny.
      Moze wtedy udaloby Ci sie z nia szczerze porozmawiac?
      Pozdrawiam serdecznie.
      • onnanohito Re: Przyjaźń 14.08.02, 11:24
        Kochani.
        Bardzo Wam dzięuję za wszystkie odpowiedzi.
        Bardzo chciałabym tam pojechać, ale jeżeli między nimi jest źle - nie chcę tam
        jechac i się pakowac w nie swoje - tak naprawdę - sprawy.
        Po pierwsze - oni znaja się od listopada, po drugie - nie są małżeństwem -
        zaręczyli się dopiero, daty slubu nie ma.
        Napisałam dziś rano do niej SMS-a - że jeżeli u Niej cos złego się dzieje
        zawsze może liczyc na mnie, pomoc każdego rodzaju wsparcie itd.(zresztą
        doskonale o tym wie), ale muszę wiedzieć co się dzieje, żeby pomóc. Zapytałam,
        czemu nie zadzwoni i czy przypadkiem nie jest w depresji. Gdy włączyła kom.,
        odpisała mi, że jest źle, nie dzwoni bo w 10 min. niczego mi nie opowie, że
        chyba wróci do Gdańska i że oddała pierścionek ... No więc - starając się
        wykorzystać to, że wreszcie mozna do Niej zadzwonić ... usłyszałam:"abonent
        jest czasowo wyłączony".
        Bardzo, bardzo się martwię.
        Myślę sobie, że między nimi jest bardzo źle i że Ona sama chce się z tym
        uporać - musi podjąć teraz życiowe decyzje i może nie chce żadnych rad. To
        przykre, że mnie nie chce w tym czasie obok siebie, ale myślę sobie, że
        naprawdę muszę po prostu być cierpliwa, wyrozumiała.
        Przed chwilą ktoś, kogo znam z Forum napisał mi, że Przyjaźń to masyw górski
        przy skale-miłości. I że wszystko przetrwa. Tak też myślę.
        A mój ból - cóż - muszę z tym żyć i trzymac za P. kciuki.
        Słuchajcie kochani, cały czas mam płacz w gardle, to potworne uczucie, nigdy
        się tak nie czułam. Najgorsza w tym wszystkim jest bezsilność. I smutek.
        Dziękuję Wam
        Onnanohito
    • Gość: inka_s koniecznie rozmowa IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.08.02, 11:31
      Onnanohito - cieszę się że znowu tu sie pojawiłaś. Szkoda jednak że z tak
      smutnego powodu.
      Dobrze rozumiem co czujesz bo - też mam taką przyjaciółkę jak siostrę, też za
      nami wiele lat (tak ze 20) i wiele przejść. Zawsze mocno odczuwałam i odczuwam
      gdy ktoś próbuje ją skrzywdzić. Trudniej mi przebaczyć takiej osobie że
      skrzywdziła JĄ - niż jej samej.
      Czemu to piszę?
      Ano dlatego że chyba masz właściwe przeczucia. Tam coś jest bardzo nie tak. Czy
      oni są juz po ślubie czy to dopiero przed nimi??? Bo jeśli jeszcze przed - to
      lepiej to byłoby chyba odłożyć - np. do urodzenia dziecka. Ja wiem że dorosła
      to kobieta - ale ten pośpiech bo dziecko w drodze może byc fatalny. A co jeśli
      to jednak pomyłka, to nie ten facet? Lepiej samotnie wychować dziecko niż żyć z
      niewłaściwym człowiekiem. A tu juz na wstępie coś jest mozno nie w porządku.
      Nie uwierzę że ciąża tak sie przyczyniła do zmiany charakteru twojej
      przyjaciółki - to raczej typowe dla ciężkich przypadków nieporozumień z
      partnerem. Może ona czuje że to potoczyło się nie tak jak by chciała - i nie
      umie zaprotestować? Jest jak bezwolna - wszystko dzieje się poza nią? Może ona
      czuje że powinna uciec ale nie umie się na to zdobyc - no bo nie ma
      racjonalnych powodów???
      Trudno - musisz jakoś zobaczyć się z nią w cztery oczy.
      Próbuj.
      Wyglada na to że chociaż z pozoru cie odrzuca - jesteś jej teraz BARDZO
      POTRZEBNA.
      • agniecha. Re: koniecznie rozmowa 14.08.02, 12:07
        Inka_s wrote:
        "Wyglada na to że chociaż z pozoru cie odrzuca - jesteś jej teraz BARDZO
        POTRZEBNA."

        zgadzam sie w 100%!!! jezeli jestes jej prawdziwa przyjaciolka
        i osoba, ktorej szczerze zalezy na jej szczesciu - nie odsuwaj sie!
        pomoz jej! ona ma powazny problem i potrzebuje teraz wsparcia!
        o rany, po tym co napisalas, sama zaczynam sie o nia martwic, chociaz
        to kompletnie obca osoba.
        daj znac, czy wszystko z nia dobrze, jak juz bedziesz cos wiedziala!
        • falla Re: koniecznie rozmowa 14.08.02, 12:18
          rzeczywiscie zupelnie obca i mi osoba - a tez sie martwie. moze dlatego , ze tez przed tygodniem
          oddalam pierscionek wiec temat przynjamniej w tym punkcie jest mi bliski. Onan... czy to jest ta P. , dla
          ktorej probowalas znalezc mezczyzne i namowic na anonse??
          ( spotkalysmy sie w Twoim pierwszym watku na forum)
          • onnanohito Re: koniecznie rozmowa 14.08.02, 12:36
            Kochane dziewczyny:
            Inka_s - tak, zdaję sobie z tego sprawę, że jestem jej bardzo potrzebna,
            wkrótce dostanie ode mnie list, myślę, że w jakiś sposób to jej pomoże. Nie
            pojadę tam nie umawiając się - muszą sobie z tym sami poradzić, nie wiem, co On
            mysli o mnie, o Przyjaźni naszej, nie chcę niczego popsuć. A jeżeli akurat
            trafiłabym w sam środek huraganu - na pewno w ten sposób nie pomogę. Myślę, że
            Ona chce przejść przez to sama. I może specjalnie się oddaliła, żeby nie pytać
            o rady i ich nie słuchac - chce sama podjąć decyzję. Inko - musiałam szybko
            schowac się w toalecie, po przeczytaniu Twojego listu - poryczałam się, piękny
            list.
            Falla - tak, to ta sama Przyjaciółka, mam tylko jedną. Sama sobie znalazła
            swego Ukochanego, nie przez "Anonse":-)

            Dziękuje mojej opatrzności za to, że mam mojego anonsowego Ukochanego (:-)), bo
            zwariowałabym, gdybym wracała teraz do pustego domu i nie miała nikogo
            bliskiego.
            Cóż - za tydzień jedziemy na wakacje, właśnie zmieniam pracę ... i cóż z tego?
            Myślę tylko o P. i tak będzie dopóki się nie spotkamy. A coż, jej Ukochany ...
            wcześniej były pewne niepokojące symptomy, na które zwróciła uwagę - nie czas i
            miejsce o tym pisać. Jest bardzo, bardzo silną osobą i na pewno sobie poradzi!
            Poza tym - będą mieli dziecko! To nowa sytuacja i muszą sobie to między sobą
            wszystko poukładać! Myslę, że może byc jeszcze dobrze. Chcę.
            Myślę sobie tez, że ... jeżeli zaczyna uważać, że to był błąd - związek z Nim -
            może odczuwać zakłopotanie, wstyd - przed Mamą, znajomymi itp. Nikt nie lubi
            się przyznawać do błędów.
            Będę na Nią czekała jako ten masyw górski. Nie chce rozmawiać - będę pisać.
            Piszcie dalej co myślicie, bardzo mi wszystkie pomogłyście, dziękuję serdecznie.
            Onnanohito
          • Gość: Renka Re: konsekwencja IP: *.home.cgocable.net 14.08.02, 12:43
            Witaj, Onanohito!
            Podzielam twoja troske. P. wyglada na osaczona, stara sie sama rozwiazac sprawe.
            Mysle, ze ty zrobilas wszystko, co mozna bylo w tej sytuacji. Ja bym czekala na
            twoim miejscu na jej ruch.Co juz sie stalo, to sie stalo i nikt tego nie zmieni.
            Pozostaje miec nadzieje, ze sprawy sie wyprostuja i wszystko bedzie OK.
            Czego zycze,
            Renka
            • Gość: Toi Re: przyjazn IP: *.waw.cdp.pl 14.08.02, 19:57
              M., Trzymaj sie cieplo, co jeszcze moge dodac - mysle, ze sama juz doszlas do
              tego, jak to jest z sytuacja P. I a propos martwienia sie o nia - wiesz,
              mysle, ze skoro jestescie "siostrami", to macie ze soba wiele wspolnego, a
              zatem P. tez jest osoba o jakiejs przytomnosci i madrosci zyciowej... :)
              Podejmie wlasciwe decyzje, i o ile jest choc ciut taka jak Ty, nie stanie sie
              jej nic bardzo zlego. :) I z tego co tu widze, to znow bedziecie razem gadaly,
              gadaly...
              Przy milosci - skale przyjazn to lancuch gorski, ale pamietaj tez, ze oznacza
              to, ze nie wezmiesz jej ze soba, ze to odrebny zywiol, choc tak czesto
              czujesz, ze jest tak blisko, ze jest zawsze w Twoim ogrodzie i mozna przy niej
              usiasc i zjesc na niej sniadanie albo sie oprzec albo znalezc cien. Ta prawda
              o lancuchu tez jest piekna, choc czasem tak smutna. Ale na pewno nie
              smutniejsza od tego, ze za to skala to nie lancuch gorski i czasem... Ach, a w
              jakie to gory jedziemy? :)) Lubie dostawac kartki. :)
              Usciski, do zobaczenia, S.
              :)
    • Gość: kRYSTYNA Ona potrzebuje Ciebie TERAZ IP: *.trondheim.avidi.online.no 15.08.02, 00:10
      Onnanohito !

      Z Twojej wypowiedzi odczytuje, ze “ukochany” twojej przyjaciolki jest TYPOWYM
      PSYCHOPATA.
      On poprostu ja wiezi. On nie pozwala na zadne kontakty z nikim nie tylko z
      Toba. Wylancza telefon.... Twoj list moze nie dojsc do jej rak, albo bedzie
      zmuszona dac Jemu przeczytania...

      Ona czuje sie osaczona, bezradna,winna...

      Pomoz swojej przyjaciolce, to nie jest mieszanie sie w jej prywatne zycie. Ona
      potrzebuje Ciebie teraz bardziej niz kiedykolwiek przedtem. Im pozniej tym
      gorzej.

      Moja corka przezyla takie pieklo. Na szczescie byla na tyle silna ze zdolala
      wyzwolic sie z “diabelskich SIDEL “ ktore trwalo 6 lat.
      Wyzwolila sie, ale uraz psyhiczny pozostanie na cale zycie.

      Twoja Przyjaciolka potrzebuje najbardziejTwojej POMOCY TERAZ ! Masz urlop
      poswiec kilka dni dla Niej.


      Zycze zarowno Tobie jak Przyjaciolce duzo sily.

      Krystyna

      P.S.
      Jak wiesz psychopaci maja dwie twarze!!
      Nie daj sie oszukac jego “urokiem” i oglada. To typowe dla nich, sympatyczni,
      grzeczni, elokwentni...na zewnatrz, a w domu TYRANI, nie koniecznie fizyczni
      tyrani, najgorsi sa psychiczni tyrani.

      Pamietaj ! Pozniej moze byc za POZNO!

    • Gość: magnolia Re: Przyjaźń IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.08.02, 00:54
      Witaj
      Zgadzam się z Krystyną w 100%,jedź do swojej przyjaciółki,jest
      nieszczęśliwa ,jak Cię zobaczy nabierze sił.Piszę i radzę Ci tak ,ponieważ sama
      miałam taką przyjaciółkę ,ale już nie mam.Jej chłopak nienawidził
      mnie,ponieważ ,mówiłam jej zostaw go ,bo on pije,nie chciała słuchać,jest z nim
      dalej,jak kiedyś umówiłyśmy się razem to powiedział,że o tej porze to się k....
      umawiają ,wiele było takich sytuacji.Jak próbuje się z niż umówić to nie ma
      czasu,on ją opętał.Dałam sobie spokój,bo ona nie chciała,ale wierz mi strasznie
      cierpiałam.Jedź do niej ,on może Ci tylko dagadać ,a uda Ci się ją
      przekonać ,że nie jest z Nim szczęśliwa,bo ona wierzy jemu ,sama
      potrafisz ,ocenić sytuację jaki ,on jest.Walcz ,Tobie nic nie zrobi,nie wiem
      jak jej mama,może o niczym nie wie,Twoja przyjaciółka nic jej nie móowiła,to
      powiedz mamie ,co widziałaś może razem coś pomożecie,ratuj ją ,na pewno coś nie
      gra,trzymam kciuki,postaw wszystko na jedną kartę ,bo możesz i tak ją stracić
      pozdrawiam Magnolia
      • onnanohito Re: Przyjaźń 15.08.02, 16:51
        Kochane dziewczyny.
        Wczoraj udało mi się z Nią porozmawiać. Jest źle, cieszę się w ogóle że
        odebrała mój telefon, który miała włączony przez pół godziny. Powiedziała, że
        ostatnio całą noc płakała i wyłącza telefon, bo nie chce z nikim rozmawiać, ze
        mną też nie. Powiedziała jeszcze, że nie przyjedzie teraz (na moje urodziny) do
        Gdańska, bo jeżeli tak - to na zawsze, musi to wszystko jeszcze przemyśleć. I
        że nie pomogę jej w niczym - ani ja ani jej matka. Że nigdy tak źle jak teraz
        jej w życiu nie było i że musi sama podjąć wszystkie decyzje, za siebie i za
        dziecko.
        Nie mogę do Niej jechać, bo są na "wakacjach" w innej miejscowości, z Nim i z
        Jego Mamą - ona jeszcze nie wie, że P. jest w ciąży.
        Dziewczyny, jest mi strasznie źle, ryczałam też całą noc, ale nie moge nic
        zrobić, jak? Mój mąż, bez mojej wiedzy, napisał do Niej wczoraj SMS-a -
        "zadzwoń do O., ona Ci pomoże, jest strasznie nieszczęśliwa, że się nie
        odzywasz". Wściekła się i powiedziała, żeby On nie wysyłał takich SMS-ów, bo to
        dziecinne...Prosiłam ją - przyjedź do domu, pogadamy, pogadasz z Mamą, wszystko
        się ułoży - NIE. Ona sama zdecyduje i nikt nie może jej pomóc ani poradzić.
        KROPKA.
        Musze to zostawić. Znam ją, naprawdę, boję się bardzo, ale wściekłaby się i
        wyrzuciła mnie z domu, gdybym się tam wpakowała, zresztą teraz nie mam ich
        adresu.
        Piszę tylko po to, aby się wyżalić. Rozmawialiśmy wczoraj z Ukochanym o Niej.
        Nic z tego nie rozumiem, wiecie? MA swoje mieszkanie, praca na Nią czeka (ma
        najlepszego szefa na świecie), sporo oszczędności. Nie rozumiem, czemu Ona tam
        siedzi, zamiast wrócić do domu i tu, na miejscu, w spokoju, wszystko rozważyć.
        Myślę, że choć stwierdziła na własnej skórze, że z Nim się nie dogadają, że
        wszystko jest inaczej niż miało być - uważa że z Nim i tak bedzie łatwiej niż
        bez Niego ... Koszmar. Ale ja jej przeciez nie przełożę przez kolano i nie
        powiem - rób tak i tak, tak będzie dobrze. Nie chce nikogo. Myślę, że jej
        wstyd, że co Mama powie, ciotki itd. Ten facet to przyjaciel jej kuzyna.
        Powiedziała mi, że nikt nie wie, że między nimi jest tak źle, myślę, że nie mam
        prawa nikogo o tym informować. Nic jej nie będzie (w sensie fizycznym), tego
        jestem pewna. I to jej decyzje. I gdybym próbowała jej coś poradzić
        powiedziałaby: to ja będę miała dziecko, a nie Ty i to ja musze zdecydować. I -
        będzie miała rację ...
        Smutno, strasznie.
        Onnanohito.
        • Gość: magnolia Re: Przyjaźń IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.08.02, 00:08
          Oj widzę,że nie jest dobrze,nie chciałabym Cię martwić,ale Twoja przyjaciółka
          już wybrała.Przykro mi z powodu Twojego męża mój też się martwił,ale nic nie
          wskuraliśmy.Chyba powinnaś się przyzwyczajać do myśli,że ją tracisz,wiem jak to
          ciężko,sama płakałam nocami i drugiej ,kumpeli płakałam w rękaw,to takie
          przykre tyle nas(was )łączyło.Mogę Ci na pocieszenie napisać,że jeszcze jedna
          moja kumpela ,wyszła za mąż za barana,co jej odradzałam szczerze i też mnie
          nienawidził,minęło 7 lat i wzięła z nim rozwód i sama przyznała ,że miałam
          rację,trochę na Nią czekałam,ale była na tyle twadra,że spotykałyśmy się
          pokryjomu,wychodząc od Niej bolało mnie serce,ale odzyskałam ją.Życzę
          wytrwałości,będzie Ci ciężko,trzymaj się swojego ukochanego i pozostaje Ci
          teraz czekanie na sygnał od Niej,pozdrawiam Magnolia
          • Gość: inka_sama Re: Przyjaźń IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.08.02, 11:11
            Onna nohito ni echodzi chyb atak barzdo o to ż eją starci - tylko o jej dalszy
            los...
            Gdyby ja "traciła" dla super człowieka , kochającego i opiekuńczego - łatwiej
            to przezyć. A tak?...
Pełna wersja