onnanohito
14.08.02, 09:00
Bardzo dawno mnie tu z Wami nie było, ale stało się coś takiego, że bardzo
potrzebuję Waszych komentarzy i pomocy.
Mam Przyjaciółkę. Znamy się 16 lat i odkąd się poznałyśmy towarzyszymy sobie
we wszystkich złych i dobrych chwilach, nazywamy się siostrami (obie jesteśmy
jedynaczkami). Przeżyłyśmy razem śmierć bliskich osób z naszych rodzin,
zakochania i rozstania z kilkoma mężczyznami, no naprawdę mnóstwo różnych
sytuacji, wyjazdów, wszystko to co mogło się wydarzyć w naszym życiu przez te
lata. Moje studia w innym mieście - pisałyśmy setki listów. Normalnie
spotykałysmy się raz w tygodniu, a codziennie rozmawiałyśmy przez telefon,
zdarzało się że nawet parę razy - wszystkie kobiety, dziewczyny które maja
taką "siostrę" wiedzą, o czym mówię.
No własnie. Ale coś się zmieniło. P (tak nazwę moją Przyjaciółkę) poznała
faceta z innego miasta - widywali się co tydzień, raz on przyjeżdżał tu, raz
Ona jechała do Niego. Nic w naszych kontaktach się nie zmieniło. Spotykaliśmy
się czasem wszyscy razem, we czwórkę (z moim Ukochanym). Dwa miesiące temu P
wzięła urlop i wyjechała na kilka dni do Jego miasta, potem mieli jechać
jeszcze na dwa tygodnie w góry. Pobyt się przeciągnął, no w każdym razie
wróciła dopiero po miesiącu do naszego miasta. Przez cały ten miesiąc
miałysmy bardzo sporadyczny kontakt telefoniczny, ale jakiś był. P wydawała
mi się trochę dziwna, na dystans, no w kazdym razie inna niz zwykle, ale
mówiła że wszystko OK, więc jej wierzyłam. Po miesiącu przyjechali do naszego
miasta i wtedy wszystko się wyjasniło - P jest w ciąży! Nie mówiła mi tego
przez telefon, bo bardzo chciała zrobić to osobiście, trochę mi było przykro
że tak długo o tym nie wiedziałam, ale OK - zrozumiałam, oswoiłam się z nową
sytuacją (będzie Mamą, przeprowadza się do innego miasta - 350 km stąd,
bierze ślub!!!). Byli w Gdańsku tylko dwa dni i pojechali do Jego miasta - P
sie wyprowadziła. Do pracy juz nie wraca, na razie jest na zwolnieniu, potem
macierzyński itd. Tam mają wielki dom (On ma) no i gdy sie widzieliśmy -
zapraszali nas, nawet się umówilismy, że pojadę tam sama, żeby się wreszcie
nagadać i że będzie to niedługo.
Wybaczcie mi, ze tak to wszystko rozwlekam, ale muszę Wam jakoś przedstawić
tę sytuację. Dla mnie to co się teraz dzieje to wielki problem i koniecznie
potrzebuję Waszych komentarzy.
Wyjechali. Przez pierwszy tydzień miałysmy jaki-taki kontakt. Raz gdy
zadzwoniłam P odbiera i mówi - nie mogę teraz rozmawiać, zadzwonię później.
No to przyszło mi czekać 2 dni, ale byłam cierpliwa - zadzwoniła, ale
szeptała coś z jakiegos kąta domu, że nie mogła rozmawiać, bo się kłócili, a
w ogóle to ten dom jest jeszcze pusty i jest strasznie akustyczny i nie może
rozmawiać, bo On wszystko słyszy (?). Pozostały nam SMS-y. Z rzadka, ale
zawsze. Ostatnio nie odzywała się 5 dni, komórkę miała cały czas wyłączoną,
nie mają stacjonarnego tel. jeszcze. W końcu gdy doszedł do niej mój SMS, że
martwię się, przecież jest w ciąży, różne rzeczy mogą się zdarzyć, poza tym
strasznie za Nią tęsknię i martwię się o naszą Przyjaźń, napisała mi: Nie
martw się, bo nie masz o co. Ciągle się kłócimy, Trzymaj się. Twoja
przyjaciółka P.
Wytłumaczę Wam, o co chodzi. Jesteśmy bardzo ze sobą związane emocjonalnie,
potrzebuję jej - wybaczcie podniosły ton - do życia. Wszystkie, nawet
najmniejsze sprawy, zawsze omawiałyśmy, jak którejś było źle - albo dobrze -
każda z nas wiedziała o tym pierwsza. O co mi chodzi?
1/ Strasznie za Nia tęsknię, brakuje mi jej, rozmów z Nią, nie mam komu się
wygadać!!!
2/ Boje się o Nią, bo nie wiem, co tam się dzieje, nie wiem nawet jak ona się
czuję będąc w ciąży
3/ Strasznie mi smutno, że w żaden sposób nie towarzyszę jej w tym czasie -
ciąża - w końcu to zupełnie nowe doświadczenie w jej życiu
4/ I chyba najgorsze - nie rozumiem jak to mozliwe, że Ona nie potrzebuje
mnie!!! Wygląda na to że wręcz unika kontaktu ze mną ...
Za dwa tygodnie mam urodziny. Już dawno byliśmy umówieni, że Oni przyjeżdżają
do nas. Ostatnio coś tam przebąknęła, że jej ukochany chyba nie będzie mógł
przyjechać, a wczoraj napisała mi ... "Niestety nie przyjadę na Twoje
urodziny". To tak bardzo boli. Jak z Nią rozmawiam (tydzień temu ostatni raz)
mówi, że wszystko OK, że to nowa dla niej sytuacja (ciąża, nowe miasto) i
żebym była cierpliwa. Ale ja już nie mogę! Oczywiście, przeżyję to wszystko,
wszystko zrozumiem itd. Ale Ona wyraźnie się ode mnie odsunęła a ja nic nie
mogę zrobić. Dlaczego nie przyjedzie na moje urodziny, nawet jeżeli On nie
może? Przecież ma tu Mamę, też ją mogłaby odwiedzić, to dopiero 3 miesiąc
ciąży, czuje się dobrze itd. Nie rozumiem!!! Przecież jeżeli z domu nie chce
dzwonić t ... może wyjść do ogrodu, pójść na spacer ...
Pomóżcie mi, bo mi serce pęknie. Nie wiem, co mam robić w tej sytuacji. Od
kilku dni tylko sobie popłakuję po kątach i noszę w sercu prawie żałobę po
niej ... To nie może się dziać naprawdę! Przecież Przyjaźń nie może komuś
minąć tak jak zakochanie, tak ot sobie! Mam 31 lat, poznałyśmy się jak
miałyśmy 15 i przecież skoro przeszłyśmy przez wszystkie te lata razem, ramię
w ramię, to nie może się tak stać, że jej ciąża i nowe życie spowodowały że
nie jestem jej potrzebna!
Prosze Was bardzo o komentarze i o pomoc, bo serce mi pęknie...
Bardzo, bardzo smutna Onnanohito.