anutka3
27.07.05, 22:23
sieć ma to do siebie, że powoli dowiadujemy się o sobie nawzajem różnych
rzeczy. ten etap mam obeznany, schody zaczynają się robić po kilkunastu
rozmowach, kiedy mówię o tym czym się zajmuję poza studiami. czemu wówczas po
słowach, że pracuję z dziećmi, jeżdżę na kolonie jako wychowawca a w dodatku
robię to całkowicie za darmo, kontakt się urywa??? milknie gg i ktos jest
wiecznie niedostępny??? czyżbym była postrzegana jako wariatka, bo w
dzisiejszym świecie nie ma nic za darmo? dlaczego ludzie tak negatywnie
reagują na wolontariat? nie obiecuję sobie zbyt wiele po znajomościach
sieciowych, ale to naprawdę przykre uczucie- być odrzucanym za to, że pomaga
się bezinteresownie... jakiś złoty środek?