chce mi sie wyc

29.07.05, 10:25
prosze podzielcie sie swoimi doswiadczeniami, bo sama nie wiem czy to dalej
ciagnac........... wyc mi sie chce
jestem z wspanialym czlowiekiem, ktory cale zycie byl przy mnie, wyciagnal
mnie z bagna, wybaczyl zdrade. Jestesmy razem i kocham go ale nie pozadam,
sex z nim jest moze nie przykry ale bez pasji. Nie potrafi zbudzic we mnie
kobiety, nie lubie jak mnie dotyka, nie wiem....Nie odpowiada mi jego
seksualnosc, mowi mi o swoich fantazjach erotycznych, ale dla mnie sa one
teatralne i smieszne. Kochamy sie raz na tydzien, a tak wlasciwie to jest mi
to obojetne.Dodam jeszcze, ze mam duzy temperament i w poprzednim zwiazku,
kochalam sie 2-3 razy dziennie. Jest mi zle, czuje sie zmeczona tym
wszystkim. Czy powinnam walczyc o ten zwiazek????????????????????Wiem ze on
mnie kocha na zaboj, ale ja coraz czesciej zadaje sobie pytanie czy go nie
unieszczesliwiam????????????
    • paco_lopez Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 10:30
      To powiedz mu o swoich fatantazjach. Jak myslisz jak zareagowałby.
      Swoja droga to ciekawe co on sobie tam fantazjuje teatralnego. Chciałby pewnie
      zebys mu zrobiła loda siedząc w budce suflera. Co to znaczy teatralne ????
      • kvinna :) :) 29.07.05, 10:34
        Paco rulez!

        Wizyta u seksuologa może?
      • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 10:59
        no wlasnie tego sie boje, boje sie mu powiedziec ze mam prymitywne wyobrazenia,
        on mnie szanuje, i to nawet za bardzo, a w lozku to akurat nie jest dla mnie
        najwazniejsze, kocham go, pol swiata dla mnie przejechal, chcial mnie, nawet z
        odzysku, a w lozku juz nie potrafi byc takim zdobywca, a przeciec jest nim w
        moim sercu:(
        • paco_lopez Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:18
          Zajrzyj sobie wiec do watku niejakiej Alfiki,co ona tam pisze o lękach oraz ich
          wpływie na dół w zwiazku. W twoim dotyczy to również ciebie. A jezeli on
          mentalnie, osobiście wcale nie jest żadnym zdobywcą a raczej farciarzem, to
          proponuje ci, zebyś ty na niego napadła. Jak mu sie zabawa spodoba to on ciebie
          moze też kiedys napadnie i ujrzysz go sym zdobywcą. I nie chrzań ze twoje zwidy
          seksualne nie sa tez teatralne.
          • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:41
            paco_lopez napisał:

            > Zajrzyj sobie wiec do watku niejakiej Alfiki,co ona tam pisze o lękach oraz
            ich
            >
            > wpływie na dół w zwiazku. W twoim dotyczy to również ciebie. A jezeli on
            > mentalnie, osobiście wcale nie jest żadnym zdobywcą a raczej farciarzem, to
            > proponuje ci, zebyś ty na niego napadła. Jak mu sie zabawa spodoba to on
            ciebie
            >
            > moze też kiedys napadnie i ujrzysz go sym zdobywcą. I nie chrzań ze twoje
            zwidy
            >
            > seksualne nie sa tez teatralne.

            oj latwo Ci sie pisze, wiec taki scenariusz: on wraca z pracy ja mam ochote na
            seks, tak najzwyczajniej na swiecie a on jakies swieczki, prysznice,wlosy musi
            umyc,zagladanie, ogladanie,
            oh, duzo by o tym gadac
            a pozniej mowi mi, ze jego marzeniem jest abym czekala na niego w sypialni w
            samych ponczochach, on wchodzi i delikatnie przesuwa dlonia....
            przeciez to wszystko sie kupy nie trzyma
            a zreszta moze dzisiaj sprobuje z tymi ponczochami:)
            • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:45
              ale po co ponczochy, to nie on nie ma ochoty na seks z toba
              • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:48
                j_ar napisał:

                > ale po co ponczochy, to nie on nie ma ochoty na seks z toba
                >
                > ????????????????????????
                • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:52
                  aj waj.. to byl twoj scenariusz ;)
            • paco_lopez Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 12:07
              Ej to jest lepiej niz pisałas na początku. Pomyslcie o kompromisach. Ale
              najpierw musisz mu powiedzieć, to co tutaj. Sa tacy faceci którzy nie maja
              pojecia o emancypacji kobiet, przeraża ich to.
              • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 12:22
                jak powiedziec komus kto jest subtelny w kazdym calu, ze jego wybranka ma
                brutalne, obsceniczne pragnienia??????????????????
                On mnie wystarczajaco szanuje aby moc mnie nie szanowac w lozku, ale to nie
                jego bajka,
                Kiedys wystarczal mi taki partnerski seks, ale teraz mam po prostu inne fantazje
                • andy_b Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:25
                  adele1 napisała:

                  > jak powiedziec komus kto jest subtelny w kazdym calu, ze jego wybranka ma
                  > brutalne, obsceniczne pragnienia??????????????????

                  Najlepiej w jakimś języku,którym nieźle włada. Mówi po polsku?

                  > On mnie wystarczajaco szanuje aby moc mnie nie szanowac w lozku, ale to nie
                  > jego bajka,
                  > Kiedys wystarczal mi taki partnerski seks, ale teraz mam po prostu inne fantazje

                  Do przeżycia. W nim też to pewnie gdzieś tkwi.
    • hellio Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 10:35
      Nie zastanawiaj się nad tym, czy jego unieszczęśliwiasz, tylko nad tym, jak ty
      czujesz się w tym związku. Nad seksem można skutecznie "pracować". Jeżeli
      jesteście w dobrym kontakcie, to możecie również w tej sprawie dużo osiągnąć.
      Pozdrawiam, H
      • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:04
        hellio napisała:

        > Nie zastanawiaj się nad tym, czy jego unieszczęśliwiasz, tylko nad tym, jak ty
        > czujesz się w tym związku. Nad seksem można skutecznie "pracować". Jeżeli
        > jesteście w dobrym kontakcie, to możecie również w tej sprawie dużo osiągnąć.
        > Pozdrawiam, H

        ja go po prostu kocham, ale on za bardzo mnie gloryfikuje, a ja jeste normalna
        kobieta, z duzymi potrzebami
        • hellio Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:17
          "Ty mnie nie maluj na klęczkach, ty mnie maluj dobrze!" - pamiętasz?
          Może się trochę boisz zejść z tego piedestału? Ale jeżeli zejdziesz i faktycznie
          spróbujesz pogadać, to to i owo można zmienić. Wiesz, ja mimo wszystko jestem
          przekonana, że jeżeli ludzie są sobą zachwyceni w łóżku, a poza nim nie mogą się
          porozumieć, to trudniej tu coś zrobić niż w sytuacji odwrotnej. Jedno i drugie
          ma swoje uroki, ale lepiej prorokowałabym związkowi, który ma się no...
          "dopasować" seksualnie, niż takiemu, w którym najmocniejszym czy jedynym spoiwem
          jest seks. Nigdy, oczywiście, nie ma tak, że albo to, albo to.
          Jeżeli tobie zależy na tym związku... A czy zależy, to jest inna sprawa? Ale
          jeśli ci zależy, to dasz sobie radę. Jestem pewna.
          Powodzenia, H
          • andy_b Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:29
            hellio napisała:

            > ma swoje uroki, ale lepiej prorokowałabym związkowi, który ma się no...
            > "dopasować" seksualnie, niż takiemu, w którym najmocniejszym czy jedynym
            > spoiwem jest seks. Nigdy, oczywiście, nie ma tak, że albo to, albo to.

            Mądrze powiedziane.
          • kleopatryx Re: chce mi sie wyc 31.07.05, 19:06
            Absolutnie nie masz racji. Seksualne dopasowanie to podstawa związku. Przyjaźń,
            zrozumienie i inne banały zaprowadziły mnie w miejsce, z którego chciałabym
            uciec, ale boję się.
            Nigdy nie słyszałam o szczęściu opartym na dobrych wzajemnych relacjach.
            Słyszę nieustannie o szczęściu opartym na pożadaniu, cielesnych pragnieniach,
            zwierzęcym instynkcie.
            Bardzo współczuję autorce wątku, rozumiem tak bardzo jej potrzebę.
    • andy_b To wyj n/t 29.07.05, 10:54

      • adele1 Re: To wyj n/t 29.07.05, 12:03
        andy_b napisał:
        I TO WLASNIE ROBIE
        AOUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
        >
        • andy_b Re: To wyj n/t 29.07.05, 13:08
          adele1 napisała:

          > andy_b napisał:
          > I TO WLASNIE ROBIE
          > AOUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU

          Lepiej?
          • adele1 Re: To wyj n/t 29.07.05, 13:41
            nie nie lepiej, chyba sie dzisiaj napije
            a w ogole to ile razy mozna zaczynac od nowa..............
            mam zabierac walizki i spadac..............
            zostawic Go tylko dlatego ze seks sie skonczyl...............
            BUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
            • andy_b Re: To wyj n/t 29.07.05, 13:57
              adele1 napisała:

              > nie nie lepiej, chyba sie dzisiaj napije
              > a w ogole to ile razy mozna zaczynac od nowa..............

              Całe życie. A potem następne. I następne....

              > mam zabierac walizki i spadac..............
              > zostawic Go tylko dlatego ze seks sie skonczyl...............
              > BUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU

              Z tego co zrozumiałem, to się nie zaczął nawet to znaczy, nie pasujecie do
              siebie erotycznie.
              • adele1 Re: To wyj n/t 29.07.05, 14:03
                andy_b napisał:

                > adele1 napisała:
                >
                > > nie nie lepiej, chyba sie dzisiaj napije
                > > a w ogole to ile razy mozna zaczynac od nowa..............
                >
                > Całe życie. A potem następne. I następne....



                Zle zrozumiales seks byl w duzych ilosciach i bardzo satysfakcjonujacy, ale
                teraz po 7 latach znajomosci nie cieszy mnie juz, pytanie:
                DLACZEGO???????????????
                >
                > > mam zabierac walizki i spadac..............
                > > zostawic Go tylko dlatego ze seks sie skonczyl...............
                > > BUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
                >
                > Z tego co zrozumiałem, to się nie zaczął nawet to znaczy, nie pasujecie do
                > siebie erotycznie.
                >
                • andy_b Re: To wyj n/t 29.07.05, 14:17
                  adele1 napisała:

                  > > > nie nie lepiej, chyba sie dzisiaj napije
                  > > > a w ogole to ile razy mozna zaczynac od nowa..............
                  > > Całe życie. A potem następne. I następne....
                  > Zle zrozumiales seks byl w duzych ilosciach i bardzo satysfakcjonujacy, ale
                  > teraz po 7 latach znajomosci nie cieszy mnie juz, pytanie:
                  > DLACZEGO???????????????

                  Po 7-miu? Widać brak odpowiedniej konserwacji i utrzymania w ruchu. Z tym to coś
                  można zrobić. Poza tym 7-y rok to statystycznie czas drugiego poważnego kryzysu
                  związku, potem jest już z górki.
                • j_ar Re: To wyj n/t 29.07.05, 14:25
                  adele1 napisała:
                  > Zle zrozumiales seks byl w duzych ilosciach i bardzo satysfakcjonujacy, ale
                  > teraz po 7 latach znajomosci nie cieszy mnie juz, pytanie:
                  > DLACZEGO???????????????

                  a w poprzednim zwiazku byl 2-3 razy dziennie....
    • alaaa6 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:08
      niesteaty ,chyba unieszczesliwiasz...
      jak masz takie potzreby ,znajdz kogos kto je zaspokoi...

      a wysilek fizyczny ,jest dobry na wszystko na to tez;)
      • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:25
        alaaa6 napisała:

        > niesteaty ,chyba unieszczesliwiasz...
        > jak masz takie potzreby ,znajdz kogos kto je zaspokoi...
        >
        > a wysilek fizyczny ,jest dobry na wszystko na to tez;)

        Problem nie polega na szukaniu kogos, nie mam 15 lat i nie jest to moj pierwszy
        zwiazek, wrecz przeciwnie jedyny zwiazek oparty na czyms wiecej niz seks.
        Jestem kobieta przyciagajaca wielu, wielu mezczyzn, jak sie domyslasz z jednego
        powodu. Czy to jest pulapka, ktora sama na siebie zastawiam?????Nie moge
        funkcjonowac w zwiazku opartym wylacznie na seksie......
        • alaaa6 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:28
          adele1 napisała:

          > alaaa6 napisała:
          >
          > > niesteaty ,chyba unieszczesliwiasz...
          > > jak masz takie potzreby ,znajdz kogos kto je zaspokoi...
          > >
          > > a wysilek fizyczny ,jest dobry na wszystko na to tez;)
          >
          > Problem nie polega na szukaniu kogos, nie mam 15 lat i nie jest to moj
          pierwszy
          >
          > zwiazek, wrecz przeciwnie jedyny zwiazek oparty na czyms wiecej niz seks.
          > Jestem kobieta przyciagajaca wielu, wielu mezczyzn, jak sie domyslasz z
          jednego
          >
          > powodu. Czy to jest pulapka, ktora sama na siebie zastawiam?????Nie moge
          > funkcjonowac w zwiazku opartym wylacznie na seksie......


          bardzo madrze sex ,to nie wszystko...
          z czasem w kazdym zwizku jest go coraz mniej i nie dlatego ze ludzie przestaja
          sie kochac..
          Sa inne sprawy ktore lacza..
          Skoro wiesz gdzie jest prablem ,moze wizyta u lekarza...
    • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:38
      moze ty go kochasz jak brata?
      • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:46
        j_ar napisał:

        > moze ty go kochasz jak brata?
        >
        > nie sadze, chce zeby byl ojcem moich dzieci, ale jest cos w naszych relacjach
        bardzo, bardzo mocnego, braterstwo z pewnoscia ale nie potrafie tego nazwac,
        wiem ze byl zawsze i bedzie zawsze
        • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 11:49
          powiedz mu po prostu jakie masz oczekiwania... a jak zapomni to przypomnij...

          tylko nie wiem sam, skoro nie lubisz jego dotyku
          • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 12:00
            j_ar napisał:

            > powiedz mu po prostu jakie masz oczekiwania... a jak zapomni to przypomnij...
            >
            > tylko nie wiem sam, skoro nie lubisz jego dotyku
            >
            nie wiem dlaczego tak sie porobilo, kiedys wystarczylo, ze byl przy mnie a cala
            bylam jego
            jest mi zle i wiem ze on tez dzisiaj o tym mysli
            DLACZEGO TO WSZYSTKO
            • bba4 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 12:07
              ot wypaliła sie namiętnosc

              nic na siłę....

              zastanów sie co bedzie za 5 lat

              • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 12:24
                bba4 napisała:

                > ot wypaliła sie namiętnosc
                >
                > nic na siłę....
                >
                > zastanów sie co bedzie za 5 lat
                nie ma mowy, nie wyobrazam sobie zycia bez niego, nie ma drugiego takiego
                faceta na swiecie
                >
                • adele1 czy komus udalo sie odnalezc namietnosc??????????? 29.07.05, 13:45

                  • alaaa6 Re: czy komus udalo sie odnalezc namietnosc?????? 29.07.05, 13:51
                    adele1 napisała:

                    >
                    owszem!
                    trzeba tylko chciec...

                    w zyciu to sie dziwnie uklada.....
                    jak jestesmy mlode ,szukamy i wybrzydzamy....
                    tracimy wartosciowych ,ciekawych ludzi,tylko dlatego ze akurat nie umielismy
                    sie porozumiec....
                    Z czasem jednak ,glownie chodzi o kobiety zaczynamy myslec o zalozeniu gniazda..
                    I wybieramy to co "na skladzie" ... stad ta pustka ,i brak czegos ....
                    To smutne ;)))
                    wiesz o czym ja mowie?
                    • adele1 Re: czy komus udalo sie odnalezc namietnosc?????? 29.07.05, 13:55
                      alaaa6 napisała:

                      > adele1 napisała:
                      >
                      > >
                      > owszem!
                      > trzeba tylko chciec...
                      >
                      > w zyciu to sie dziwnie uklada.....
                      > jak jestesmy mlode ,szukamy i wybrzydzamy....
                      > tracimy wartosciowych ,ciekawych ludzi,tylko dlatego ze akurat nie umielismy
                      > sie porozumiec....
                      > Z czasem jednak ,glownie chodzi o kobiety zaczynamy myslec o zalozeniu
                      gniazda.
                      > .
                      > I wybieramy to co "na skladzie" ... stad ta pustka ,i brak czegos ....
                      > To smutne ;)))
                      > wiesz o czym ja mowie?

                      Chodzilo mi o namietnosc, ktora kiedys byla ale jej juz nie ma, cos co miedzy
                      dwojgiem ludzi juz nie istnieje, czy to moze wrocic????????????
                      • alaaa6 Re: czy komus udalo sie odnalezc namietnosc?????? 29.07.05, 14:00
                        adele1 napisała:

                        > alaaa6 napisała:
                        >
                        > > adele1 napisała:
                        > >
                        > > >
                        > > owszem!
                        > > trzeba tylko chciec...
                        > >
                        > > w zyciu to sie dziwnie uklada.....
                        > > jak jestesmy mlode ,szukamy i wybrzydzamy....
                        > > tracimy wartosciowych ,ciekawych ludzi,tylko dlatego ze akurat nie umieli
                        > smy
                        > > sie porozumiec....
                        > > Z czasem jednak ,glownie chodzi o kobiety zaczynamy myslec o zalozeniu
                        > gniazda.
                        > > .
                        > > I wybieramy to co "na skladzie" ... stad ta pustka ,i brak czegos ....
                        > > To smutne ;)))
                        > > wiesz o czym ja mowie?
                        >
                        > Chodzilo mi o namietnosc, ktora kiedys byla ale jej juz nie ma, cos co miedzy
                        > dwojgiem ludzi juz nie istnieje, czy to moze wrocic????????????

                        zrozumialam o co ci chodzilo ,i powtarzam ;tak ,mozna...;)
                        ale ty nie wczytalas sie w to co napisalam...
                        • adele1 Re: czy komus udalo sie odnalezc namietnosc?????? 29.07.05, 14:07
                          sugerujesz, ze to po prostu nie ten czlowiek? tak tez moze byc, ale dlaczego
                          ciagnie nas do siebie, nasza znajomosc trwa 7 lat, uwazam, ze jest
                          najwspanialszym czlowiekiem, jakiego znam????????
                          Wiec przekreslic to wszystko bo seks jest coraz slabszy?????????
                          • alaaa6 Re: czy komus udalo sie odnalezc namietnosc?????? 29.07.05, 14:12
                            adele1 napisała:

                            > sugerujesz, ze to po prostu nie ten czlowiek? tak tez moze byc, ale dlaczego
                            > ciagnie nas do siebie, nasza znajomosc trwa 7 lat, uwazam, ze jest
                            > najwspanialszym czlowiekiem, jakiego znam????????
                            > Wiec przekreslic to wszystko bo seks jest coraz slabszy?????????

                            nie !
                            porozmawiac z nim o tym,/nie czytalam wszystkich postow,sorry/
                            samej cos w sobie zmienic,zachecic...
                            przeciez nie bede Ci tutaj pisala jak?

    • kamelia76 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 13:52
      Moim zdaniem jestescie niedopasowani pod wzgledem seksualnym. Mozna pewnie nad
      tym troche popracowac i nieco polepszyc sytuacje ale podejrzewam, ze zadne z was
      i tak pelnej satysfakcji na tym polu nie osiagnie. Nikt nie jest w stanie
      pokonac wlasnej natury. Moze Twoj partner ma male potrzeby seksualne, a moze ma
      wieksze, niz to pokazuje, tylko ma zahamowania, np. wstydzi sie tej sfery zycia
      przed soba samym, a moze tez przed Toba. Moze nie wie, ze wlasnie tym by Cie
      uszczesliwil. Jesli by tak bylo, to duza szansa, ze sie dogadacie i wszystko Ci
      sie ulozy. Moze powinnas delikatnie z nim na ten temat porozmawiac, moze go
      umiejetnie podejsc, np. zaczac rozmowe gdy ogladacie razem jakis film, w ktorym
      sa zmyslowe sceny erotyczne, powiedziec, ze tez bys tak chciala sie kochac, itp.
      Moze wowczas da to Twojemu partnerowi do myslenia. Jesli jednak da do
      zrozumienia, ze jego to nie interesuje, ze jest to dla niego okropne, to sprawa
      wyglada gorzej. Piszesz, ze on nie budzi w Tobie namietnosci. Czy chcialabys,
      zeby tak bylo, czy wyobrazasz sobie, jak sie z nim kochasz i ze on Cie pozada
      tak, jak Ty chcesz? Czy tez podswiadomie czujesz, ze wcale nie widzisz go w roli
      namietnego kochanka? Pragniesz spontanicznego seksu, ale tak naprawde nie z nim?
      Kochacie sie rzadko dlatego, ze on nie ma checi, czy tez takze dlatego, ze Tobie
      nie sprawia to przyjemnosci (z nim)?
      Rozumiem, ze wasz zwiazek ma mnostwo innych zalet i mimo wszystko jest dla
      Ciebie bardzo wazny. Zastanow sie: jesli sie okaze, ze na polu erotyki nie da
      sie juz wiecej osiagnac, to czy jestes sklonna pojsc na (duzy) kompromis sama ze
      soba i byc razem z tym czlowiekiem ze wzgledu na inne walory tego zwiazku? Czy
      potrafisz dokonac takiego bilansu zyskow i strat? Czy bylabys w stanie porzucic
      kogos, dla kogo tak wiele znaczysz? Czy zarazem moglabys skazac sie na udreke
      niezaspokojenia i ewentualnie odnajdywac je w innych zwiazkach z partnerami, z
      ktorymi laczyc Cie bedzie tylko seks?
      Zastanow sie, porozmawiaj z nim (nie odwlekaj tej rozmowy, bo tylko sie
      meczysz), a nie zaszkodzi tez poradzic sie seksuologa.
      • psotka3 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:19
        Cześć
        Wszyscy , prawie wszyscy pisza ,ze sex jest na dalszym planie , ze sa wyższe
        wartosci. Otóz i tak i nie.
        Jestem w takim związku, w którym całkowiecie wygasła namiętność a co za tym
        idzie brak bliskosci i intymnosci. Mój związek jest tzw. zwiazkiem parnerskim
        opartym na miłosci-owszem ale przede wszystkim na zaangazowaniu,
        odpowiedzialnosci, wsparciu itd.
        Podobnie jak Ty, mam większe potrzeby sexualne a mój partner nie zdołał
        sprostać moich wymaganiom. Mimo,ze sie starał. Strania sie skonczyły, poniewaz
        nie potrafił udawac,ze to co mi daje satysfakcje nie daje jemu. Kontakty
        inntymne były coraz rzadsze i niesatysfakcjonujące az doszło do prawie
        całkowitego zaniehania. N atym polu nie zdołaliśmy wypracowac kompromisu,
        niestety, pzrez co ja sie oddaliłam. Przestał mnie podniecac, przestałam go
        pożadać. Próbowalam odbudowac te namiętność, wykrzesac z siebie chodz trochę
        entuzjazmu, niestety nie udało sie. Jego dotyk, pocałunek itd w ogóle mnie nie
        podniecal. Mam wrazenie, ze to umarło na zawsze...
        zyje w takim zwiazku czuje,ze sie wypalam od środka, jestem całkowicie
        niezaspokojona a co za tym idzie sfrustrowana, niespokojna itd. Cholernie mi
        brakuje tej namietnosci , coraz czesciej marze o upojnych nocach i bliskosci
        ale juz nie z nim.... obawiam sie najgorszego-konca zwiazku.
        Nie dobraliśmy sie pod względem temperamentow, załuję,ze nie [pmyślałam o tym
        wczesniej.......

        • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:35
          masz racje seks jest bardzo wazny, juz teraz widze, ze temperamenty mamy rozne,
          ale chce zyc z tym czlowiekiem bo go pp prostu kocham i czuje sie z nim
          spokojna i spelniona, moze nie jako kochanka, ale z pewnoscia jako osoba, ale
          boje sie ze jezeli teraz mnie nie kreci co bedzie za kilka lat, bedziemy zyli w
          naszym piekielku,
          • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:51
            wg mnie to bys chciala aby to byl ktos inny,

            i cos tutaj jakas scieme czuje
            • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:06
            • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:11
              j_ar napisał:

              > wg mnie to bys chciala aby to byl ktos inny,
              >
              > i cos tutaj jakas scieme czuje


              nie ma zadnej sciemy,jest facetem mojego zycia
              >
              >
              • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:14
                co takiego musialo sie stac, azeby z buhaja w ciagu kilku lat zostal facetem
                raz na tydzien, i co takiego musialo sie stac, ze nie cierpisz jego dotyku?...
                i to jest facet zycia? bardzo mozliwe
                • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:31
                  dlaczego mnie obrazasz?
                  Przeciez pisalam, ze go zdradzilam, bylam z kims innym
                  • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:35
                    nie wiem gdzie obrazenie siebie wyczulas, nie bylo to zamiarem,
                    • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:38
                      nazywanie mojego faceta buhajem uwazasz za normalne?
                      • j_ar Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:41
                        ????

                        no... tak, a co w tym zlego, i co tu ciebie obraza?
      • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:21
        nie wiem juz sama, problem polega na tym, ze baza dla poprzednich moich
        zwiazkow byl jedynie seks, namietnosc, pasja czesto wykorzystywana przez
        facetow. Poza tym boje sie, ze ja sfere seksualna przenosze na wszystkie inne
        sfery zycia i paradoksalnie w lozku chce byc ponizana(w pewien sposob) a w
        zyciu codziennym jestem raczej typem niedostepnej,dominujacej kobiety. Niestety
        moi partnerzy przenosili ponizanie z lozka w zycie codzienne. Moj obecny facet
        szanuje mnie, wierzy w moje mozliwosci, a w lozku jest sublelny jak
        krolewicz.Ale ja nie chce tak, nie wiem czy on jest w stanie to zrozumiec.Czy
        ja w ogole mam prawo wymagac tego od niego????????? Moze lepiej niech bedzie z
        kobieta, dla ktorej nie musi sie zmieniac????Rozmawialismy o tym, on chce sie
        zmienic, twierdzi, ze to ja jestem miloscia jego zycia? Ale czy taka mrowcza
        praca ma sens w zwiazku???? Czy to jest naturalne????????,
        • andy_b Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:43
          adele1 napisała:

          > nie wiem juz sama, problem polega na tym, ze baza dla poprzednich moich
          > zwiazkow byl jedynie seks, namietnosc, pasja czesto wykorzystywana przez
          > facetow. Poza tym boje sie, ze ja sfere seksualna przenosze na wszystkie inne
          > sfery zycia i paradoksalnie w lozku chce byc ponizana(w pewien sposob) a w
          > zyciu codziennym jestem raczej typem niedostepnej,dominujacej kobiety.

          To wcale nie jest paradoksalne. To dość typowe, pewien efekt kompensacji.
          Tak na marginesie, Ty też możesz zmniejszyć w sobie tą dualność.

          > Niestety
          > moi partnerzy przenosili ponizanie z lozka w zycie codzienne. Moj obecny facet
          > szanuje mnie, wierzy w moje mozliwosci, a w lozku jest sublelny jak
          > krolewicz. Ale ja nie chce tak, nie wiem czy on jest w stanie to zrozumiec.

          No dobrze, ale jeśli wybór wygląda tak: ALBO seksowny łysol co ostro rżnie w
          łóżku ale pierze po pysku poza nim ALBO kulturalny królewicz, który jest taki i
          w łóżku i poza niam... to co byś wybrała wtedy?

          (nie twierdzę, że tak jest w życiu, ale może warto wykonać takie ćwiczenie
          mentalne, żeby sobie ustalić priorytety)

          > Czy
          > ja w ogole mam prawo wymagac tego od niego????????? Moze lepiej niech bedzie z
          >
          > kobieta, dla ktorej nie musi sie zmieniac????Rozmawialismy o tym, on chce sie
          > zmienic, twierdzi, ze to ja jestem miloscia jego zycia? Ale czy taka mrowcza
          > praca ma sens w zwiazku???? Czy to jest naturalne????????,

          Natualne? Co rozumiesz pod tym pojęciem.
          Myślenie, że przedsięwzięcie pod tytułem wieloletnie bycie ze sobą dwojga ludzi
          może się udać "na żywioł" jest bez sensu. Niczego prawie w życiu tak nie
          traktujemy. Wiemy np., że kariera wymaga nauki, ciężkiej pracy i planowania -
          nie tylko szczęścia. Dzieci się też wychowuje nie na zasadzie instynktu i
          puszczania na podwórko, ale wykorzystując całą wiedzę i planując ten proces w
          jakiś sposób. Wszystko w życiu co ma trwać wymaga pewnego wysiłku - choć nie
          wszystko do czego przykłada sie go udaje się.

          Podobnie, rzadko kiedy zakładamy, że problem w pracy czy ból zęba skończą się
          "same" bez jakiegoś działania z naszej strony.

          Rozumiesz, nie dostaniesz na forum żadnych uniwersalnych recept ani niczego
          takiego. Skoro jesteście ze sobą długo i blisko to co mogę Wam gorąco poradzić
          to terapia partnerska. Może warto by było zrozumieć _dlaczego_ Ty pragniesz
          poniżania i _dlaczego_ on Ci tego nie daje, dlaczego tak a nie inaczej o tym
          rozmawiacie i tak dalej, bo może jest tak, że większe zrozumienie siebie samych
          i siebie nawzajem pozwoli Wam przebrnąć przez ten próg. Osiągnęliście 7 lat
          życia razem, to naprawdę jest niemałe osiągnięcie. Warto spróbować.

          [zerknij też tu:
          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,73384.html
          kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,1411692.html
          ]
          • adele1 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:01
            wiem, ze nie ma takich recept, zreszta otworzylam ten watek, aby przekonac sie
            co inni o tym mysla i jak byc moze sobie poradzili z tego typu
            problemami.Zreszta decyzje co dalej, podejme sama.
            Opis lysola i krolewicza fajny, szkoda tylko, ze tak bliski prawdy jak widzisz
            samo zycie ...
            Wydaje mi sie ze priorytety ustalilam, skoro zwialam od lysola...
            Dziekuje za wsparcie....
            • andy_b Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 15:08
              adele1 napisała:

              > Opis lysola i krolewicza fajny, szkoda tylko, ze tak bliski prawdy jak widzisz
              > samo zycie ...
              > Wydaje mi sie ze priorytety ustalilam, skoro zwialam od lysola...

              No i więcej na takich kobiet!
              (acz nie wszyscy książęta są takimi i w sypialni)

              > Dziekuje za wsparcie....

              Powodzenia.
    • xy2 Re: chce mi sie wyc 29.07.05, 14:10
      to musi być miłosć, achhh rozmarzyłam sie;))
    • solaris_38 Re: chce mi sie wyc 30.07.05, 01:36
      myśle że to pieknie że zastanwiasz się nad tym czy go nie unieszcześliwiasz

      to coś znaczy
      że jakoś ci na nim zalezy
      że go szanujesz


      to się nie zdarza tak czesto

      teraz jesteś na fali pożądania i tej perspektywy twój związek jest pomyłką
      Czujesz się gotowa i chcesz miec coś jeszcze jako kobieta

      dlatego pewnie bedziesz szukac przygód

      przygody sa także potrzebne
      w nich nasza dusza sie karmi
      odnajduje wśród ogromu niepotrzebnych smieci kłopotów i problemów coś
      czego jednak nie znalazła w parawidłowo poukłądanym świecie

      Jesli jestes gotowa idz i zanurz się w przygodzie

      to niebezpieczne ale w tym jest zycie

      Musisz jednak liczyć się że cena jaka zapłącisz będzie niemoznośc
      znalenzienia na resztę zycia kogoś podobnego do obecnego partnera

      tu nie ma co się pytac kobieto

      to TY płącisz cene

      to ty sama muszz w sercu wiedzieć czy i jak chcesz dalej żyć

      powodzenia
      • adele1 Re: chce mi sie wyc 30.07.05, 15:29
        Jesli jestes gotowa idz i zanurz się w przygodzie

        to niebezpieczne ale w tym jest zycie

        Musisz jednak liczyć się że cena jaka zapłącisz będzie niemoznośc
        znalenzienia na resztę zycia kogoś podobnego do obecnego partnera

        Wiem,Solaris, jest dokladnie tak jak piszesz, duzo sie dowiedzialam o sobie
        samej piszac ten watek, jest sporo prawdy w tym wszystkim. Ta prawda boli, ale
        chyba lepiej miec swiadomosc pewnych rzecz niz zyc w nieswiadomosci.
        Moj facet jest moim swiadomym wyborem, ujarzmieniem mojej wybujalej
        seksualnosci i braku instynktu samozachowawczego. On w pewnym sensie jest tym
        instynktem.... I byc moze jest rowniez moja droga do innego rodzaju
        seksualnosci, macierzynstwa, dojrzalosci....
        Chcialabym zeby tak wlasnie bylo, a w kazdym badz razie chce przede wszystkim
        sobie dac taka szanse...
        Dzieki za Twoj list
        Pozdrawiam serdecznie
    • ddominant adele - nie jestes sama 31.07.05, 01:51
      Wiekszosc kobiet ma takie upodobania seksualne jak Ty (ale nie wszysko maja
      odwage). Mowisz ze kiedys kochalas sie pare razy na dzien, bo moze bylas
      mlodsza, moze tez juz sie przyzwyczailas do partnera, ale...

      Prawda jest ze wielu pseudo dominantow nie potrafi rozgraniczyc traktowania w
      lozku i w 'zyciu'. Nie trafilas na takiego prawdziwego mezczyzne(Dominanta),
      ktory potrafi polaczyc to i tamto. Moja rada?

      Kochaj swojego facet, a na boku sie spelniaj seksualnie.
      • solaris_38 Re: adele - nie jestes sama 31.07.05, 02:33
        wielu ludzi karmi się w kilku karmnikach zycia
        marząc ... o jednym

        to naprawdę kwestia wyboru i śwaidmomego poniesienia konsekwencji tego wyboru
        radzisz kochać jednego a z innymi miec seks

        ale jak wygląda szacunek do tego kochanego faceta?
        oszukiwanie go
        to upokarzające dla niego - nie zasłużył na to

        i teraz miec z nim dzieci ?

        co dzieci powiedzą na mamę szalejącą ?

        czy obędzie się bez rozwodu zawodu ?


        myślę dominancie że radzisz z wałsnego doświadczenia i chcesz dobrze
        to jest twoje rozwiązanie

        ale czy i ty jesteś śwaidomy konsekwencji ?

        dla mnie wybór przygody w DŁUŻSZYEJ PERSPEKTYWIE jest równoznaczny z utrata
        obecnego partnera

        ludzie zdradzają tak lekko i nic się nie dzieje złego więc sądzą że znaleźli
        rozwiązanie

        mnie się wydaje że ...
        uczciwie jest zostawić obecnego faceta i zanurzyć się w przygody - DOZNAĆ w
        kótrymś momencie że ... to ZA MAŁAO i założyć rodzinę z kimś podobnym do
        obeccnego partnera

        lub zostać z partnerem i strać się być w porządku

        propnujesz ściezkę bogu świeczkę a djabłu ogarek
        ta ścxiezka wyraża całe nasz=e zagubienie w różnych tak waznych wartościach
        jak seks rodzina i pragnienie stabliności godności i lojalności

        znam pary zyjące w świadomej wolności seksualnej co jest odważne i uczciwe
        ale .. tez nie ejst im łątwo

        nie to ąe cię dominancie potepiam - wiesz co robisz ze swoim życiem - jest
        ono twoim dziełem
        ale jego owoce .. niekoniecznei moga ci sie spodobać ... z jakis czas

        i trochę mi głupio ze tak moralizuję w końcu jestem przeciez za wolnością i
        prawem do ponoszenia konsekwencji za swoje czyny

        pozdrawiam

        s.

        ale to kwestia czasu
        • xy2 Re: adele - nie jestes sama 31.07.05, 03:19
          jemu napluja a on wyciagnie z rekawa zasmarkana chtustke i wytrze .. i nadal
          bedzie sie falszywie usmiechał
      • xy2 Re: adele - nie jestes sama 31.07.05, 03:18
        jak cie nazwe wprost debilem wytną;)

        powiem ci ze piszesz debilizmy ruchaczu spod budki z piwem

        niecierpie tajkich jak ty, jak kogos mozna tak oszukiwac
    • ddominant Re: chce mi sie wyc 31.07.05, 03:25
      adele - seks JEST wazny, jezeli nie jest Ci z nim dobrze, to szukaj spelnienia
      gdzie indziej.Sa w Tobie dwie rozne kobiety ktora potrzebuja dwoch facetow
      • xy2 [...] 31.07.05, 07:44
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • andy_b Re: chce mi sie wyc 31.07.05, 13:10
        ddominant napisał:

        > adele - seks JEST wazny, jezeli nie jest Ci z nim dobrze, to szukaj spelnienia
        > gdzie indziej.Sa w Tobie dwie rozne kobiety ktora potrzebuja dwoch facetow

        Hm... Powinieneś chyba popracować nad własnym pomieszaniem zanim zabierzesz się
        za radzenie innym.
    • xy2 ddominant to obłudnik 31.07.05, 07:53
      który propaguje KATO-licki model zycia: zona i kochanka i to jest dobre
      jakbyście nie wiedzieli
      • andy_b do eksy-dwa 31.07.05, 13:27
        Olej gościa, on ma poważny problem wyraźnie. Zastanów się czemu tak strasznie
        emocjonalnie i agresywnie zareagowałaś. Poważnie, przemyśl to.
        • xy2 Re: do eksy-dwa 31.07.05, 13:50
          1. Bo jak można zachęcać kogoś do tego, żeby krzywdził z premedytacją drugiego
          człowieka
          2. Jak widze, że ten sam "osobnik" wypisuje te same kretynizmy pod wieloma
          nickami to krew mnie zalewa, powaga. To do czego zachęca to czyste s.stwo
          • andy_b Re: do eksy-dwa 31.07.05, 16:03
            xy2 napisała:

            > 1. Bo jak można zachęcać kogoś do tego, żeby krzywdził z premedytacją drugiego
            > człowieka
            > 2. Jak widze, że ten sam "osobnik" wypisuje te same kretynizmy pod wieloma
            > nickami to krew mnie zalewa, powaga. To do czego zachęca to czyste s.stwo

            Ja tego nie neguję. Ale czemu taka agresja? Czemu aż tak?
            (nie odpisuj, po prostu się zastanów)
            • borewicz.porucznik Re: do eksy-dwa 31.07.05, 16:33
              andy_b napisał:

              > Ja tego nie neguję. Ale czemu taka agresja? Czemu aż tak?
              > (nie odpisuj, po prostu się zastanów)


              czesto agresja i frustracja tutejszych forumowiczów bierze się

              z nieuświadomionej tęsknoty za bliskim oświecenia Hubertem,

              który zniknął w tajemniczych okolicznościach po pogryzieniu

              przez niewiadomo czy szczepionego psa, by rolę wskazującego

              pomiesznie innych (nie bacząc na swoje) zostawić andy'emu.

              oby obaj szybko rozpoznali swoją prawdziwą naturę, amen
              • kobbieta Re: do eksy-dwa 31.07.05, 23:01
                moze dlatego ze dominant bardzo pociaga xy i za to ona siebie nienawidzi? :-)

                • kobbieta Re: do eksy-dwa 31.07.05, 23:02
                  kobbieta napisała:

                  > moze dlatego ze dominant bardzo pociaga xy i za to ona siebie nienawidzi? :-)

                  on na nia bardzo dziala, ale ona sie boi ze nie ma szans u niego?
                • andy_b Re: do eksy-dwa 31.07.05, 23:29
                  kobbieta napisała:

                  > moze dlatego ze dominant bardzo pociaga xy i za to ona siebie nienawidzi? :-)

                  Pytanie: jakie kobiety pociąga dominant? :)
                  • xy2 Re: do eksy-dwa 01.08.05, 09:08
                    mówie Ci, strasznie siebie nienawidze;)
                • xy2 boże, zlutuj sie nad ta kobbieta 01.08.05, 09:07
    • ulegla adelo 31.07.05, 11:12
      Ja tez lubie byc ponizana i nie znosze delikatnych w lozku.
      Tez znalam mezczyzne, ktory byl dobry ale w lozku nie bylo tej pasji.

      Kiedys powiedzialam mu jakie mam upodobania; byl w szoku, ale postaral sie
      zachowywac jak chcialam(dla mnie). Niestety duza czesc mojego podniecenia to
      swiadomosc ze jego TEZ to podnieca, nie chce zadnych poswiecen, a wiec guzik z
      tego. A i tez po uniesieniu, wypominal mi z wyrzutem ze cos takiego lubie.

      A wiec dla mnie musimy pasowac w lozku, inaczej zwiazek nie ma racji bytu.

      Inna sprawa to to ze gdy podniecenie sie skonczy, mam problem spojrzec w oczy
      mezczyznie - wstyd mi co mowilam i jak sie zachowywalam w stanie podniecenia.
    • ddominant Re: chce mi sie wyc 02.08.05, 12:08
      wszystkim Paniom ktore napisaly do mnie na poczte dziekuje
      Odpisze jak tylko bede miec czas.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja