Heavy users

30.07.05, 19:43
Im dłużej używasz internetu , tym wyższe jest twoje zadowolenie z życia
    • wykrywacz.klamcow Re: Heavy users 30.07.05, 20:06
      czemu?
      • chelseaa Re: Heavy users 30.07.05, 20:42
        ... ponieważ zaspokajasz swoją potrzebę np. kontaktu z innymi ludżmi na tym
        forum.A jeśli dobrze się z nimi komunikujesz , to dzięki temu masz subiektywne
        poczucie społecznego wsparcia .
        • wykrywacz.klamcow Re: Heavy users 31.07.05, 00:37
          > ... ponieważ zaspokajasz swoją potrzebę np. kontaktu z innymi ludżmi na tym
          > forum.

          A nie rosnie przypadkiem frustracja zwiazana z brakiem kontaktu z innymi ludzmi "twarza w twarz"?
          • chelseaa Re: Heavy users 31.07.05, 12:51
            oczywiście , we wszystkim potrzebny jest umiar.
            Real też jest ważny ,tylko że czasem męczy ponieważ angażuje więcej
            zmysłów .Np. ktoś mówi jedno, a jego mowa ciała wskazuje na coś innego i z tego
            wynikają nieporozumienia .A tu , w takiej dyskusji jest czysty przekaz - myśl
            za myśl , tworzy się innego rodzaju więż .
            • wykrywacz.klamcow Re: Heavy users 31.07.05, 20:51
              > oczywiście , we wszystkim potrzebny jest umiar.

              Jesli jest umiar, nie ma zastosowania teza postawiona przez Ciebie w pierwszym poscie

              > Real też jest ważny ,tylko że czasem męczy ponieważ angażuje więcej
              > zmysłów .Np. ktoś mówi jedno, a jego mowa ciała wskazuje na coś innego i z tego
              > wynikają nieporozumienia

              a raczej przeciwnie, z tego wynika wyjasnienie z kim mamy do czynienia. W sieci moge, przynajmniej
              przez pewien czas, "zagrac" dowolna osobowosc, dowolny charakter. Chociazby dlatego, ze jedynym
              (lub prawie jedynym) zrodlem Twoich informacji o mnie bedzie to, co ja o sobie powiem. A to moge
              poddac bardzo skrupulatnej cenzurze: swiadomej lub nie.
              Oznacza to wiec, ze relacja bedzie z zalozenia sztuczna, nienaturalna. Jesli potraktujesz ja jako
              uzupelnienie relacji "twarza w twarz" to da sie to przelknac, jesli ma stanowic jej zastepstwo - nie
              bardzo mi sie to widzi.

              Ja w relacjach internetowych widze bardzo zaakcentowane dwie grupy ludzi - takich ktorzy daza do
              przeniesienia kontaktu w "real" (oczywiscie w miare mozliwosci) oraz takich ktorzy panicznie sie wrecz
              tego boja.
              Mam dziwne wrazenie, to wlasnie ci drudzy bardziej pasuja do okreslenia "heavy users".
              Do tego gdybam sobie, ich obawy podyktowane sa tym, ze w sieci prezentuja mniejsza lub wieksza
              "maske", postac upiekszona na potrzeby zaskarbienia sobie akceptacji innych. Takie osoby chocby
              siedzialy w sieci nie wiem ile, i tak nie beda mialy dosc "poczucia społecznego wsparcia" o ktorym
              mowisz - bo beda wiedzialy ze wszelkie internetowe relacje dotycza sieciowej "maski" ktora nie
              znajduje potwierdzenia w "realu". (na marginesie IMHO wlasnie z takiego poczucia "maski" wychodza
              proby scislego wytyczenia granic miedzy "wirtual" a "real", z jednoczesnym zalozeniem ze w obu tych
              "swiatach" nalezy sie zachowywac inaczej)
              Natomiast pierwsza grupa, ta ktora przenosi znajomosc w "real" i uzywa obu tych form kontaktu
              zamiennie ze soba, traktuje internet jedynie jako srodek komunikacji, jeden z wielu. Jesli zabraknie
              sieci, z latwoscia zastapia go czyms innym - telefonem, listem, spotkaniem w knajpce czy w domu.
              W ich przypadku teza ze "Im dłużej używasz internetu , tym wyższe jest twoje zadowolenie z życia" nie
              znajduje zastosowania.

              > A tu , w takiej dyskusji jest czysty przekaz - myśl
              > za myśl , tworzy się innego rodzaju więż

              Nie widze powodu dla ktorego "czysty przekaz" nie moglby nastapic rowniez w knajpce przy piwie.

              Z drugiej strony, jesli popatrzysz na watki z ostatniego tygodnia na tym forum, latwo dojdziesz do
              wniosku ze o "czystym przekazie" nie moze byc mowy - dominuja emocje, wzajemne zale, niesnaski,
              awantury - wywolywane przez ludzi ktorzy sie w zyciu na oczy nie widzieli a siec jest ich jedyna droga
              kontaktu.

              Co by bylo smisznie, wg definicji "heavy user" internetu polega na tym, ze spedza w sieci wiecej niz 14h
              tygodniowo, czyli jakies 2h dziennie. To mowiac szczerze, wystarczy codziennie czytac poczte
              elektroniczna i jakas gazete w wydaniu sieciowym, zeby stac sie "heavy user".
              Mysle ze w przypadku tezy postawionej na poczatku, mowimy jednak o nieco innych uzytkownikach?

              Podsumowujac - jesli ktos uzywa internetu jako srodka komunikacji, w jego przypadku teza "Im dłużej
              używasz internetu , tym wyższe jest twoje zadowolenie z życia" nie bedzie sie sprawdzac, bo w
              przypadku braku internetu zastapi go czyms innym - telefonem, ksiazka, gazeta, spotkaniami w
              klubach czy kawiarniach, etc.
              Jezeli mamy zas do czynienia z osoba dla ktorej internet staje sie osia komunikacji, to podtrzymuje to
              co napisalem post wyzej - jest to proteza ktora nie zastapi kontaktu bardziej bezposredniego.
              • rybolog Re: Heavy users 31.07.05, 21:19
                "Ja w relacjach internetowych widze bardzo zaakcentowane dwie grupy ludzi -
                takich ktorzy daza do
                przeniesienia kontaktu w "real" (oczywiscie w miare mozliwosci) oraz takich
                ktorzy panicznie sie wrecz
                tego boja."

                Druga grupe ludzi trzeba podzielic na podgrupy...czyli ludzi takich jak ja...nie
                mam leku spotkania sie z ludzmi z forum. Ale tez nie mam takiej potrzeby i
                ciekawosci zeby zobaczyc jak wygladasz. Spotkamy sie zapewne ktoregos
                dnia...przez przypadek a moze nie.
                • wykrywacz.klamcow Re: Heavy users 31.07.05, 22:13
                  Dlatego w nawiasie napisalem "w miare mozliwosci".
                  Rozumiem, ze jesli dwie osoby gadaja ze soba na dwoch przeciwnych koncach swiata, to ciezko im sie
                  ze soba spotkac.
                  Natomiast znam osoby (czy jesli wolisz - nicki) ktore za zadne skarby nie umowia sie na spotkanie,
                  nawet z osobami mieszkajacymi w tym samym miescie.
                  • r.richelieu Re: Heavy users 01.08.05, 02:32
                    > Natomiast znam osoby (czy jesli wolisz - nicki) ktore za zadne skarby nie
                    umowi
                    > a sie na spotkanie,
                    > nawet z osobami mieszkajacymi w tym samym miescie.
                    >
                    >




                    hm, czyżbym to ja była heavy user panicznie bojący się kontaktu twarzą w
                    twarz? ;)
                    • wykrywacz.klamcow Re: Heavy users 01.08.05, 08:21
                      > hm, czyżbym to ja była heavy user panicznie bojący się kontaktu twarzą w
                      > twarz? ;)

                      Uderz w stol... :")
              • chelseaa Re: Heavy users 31.07.05, 21:53
                ;)
              • chelseaa Re: Heavy users 31.07.05, 22:00
                ; )
    • jmx moja wersja 31.07.05, 00:43
      chelseaa napisała:

      > Im dłużej używasz internetu , tym wyższe jest twoje zadowolenie z e-życia
      • betty Re: moja wersja 31.07.05, 00:48
        Polemizowalabym. Ale moze jestem insza...
    • feta79 Re: Heavy users 31.07.05, 00:52
      przeczytalas raport...

      ja sie z tym nie zgadzam. jesli ktos jest heavy i korzysta z netu po kilka
      kilkanascie godzin dziennie znaczy ze nie ma realnego zycia, woli chatroomy i
      gry on-line. to jest jakies wirtualne gowno.
      • ziemiomorze Re: Heavy users 31.07.05, 13:36
        Wirtualne zycie moze miec walor terapeutyczny. Mozna tutaj - w swiecie bez
        konsekwencji spolecznych - dowiedziec sie duzo o sobie. Mozna takze poznac
        mnostwo ludzi, mnostwo sie dowiedziec i doinspirowac.
        Przestaje byc fajnie, kiedy docelowo zyje sie bardziej w srodku a nie na
        zewnatrz komputera, nie chce przenosic relacji cyber na real, a kazda
        parugodzinna awaria internetu staje sie tragedia,
    • moc_ca Re: Heavy users 31.07.05, 14:36
      ... ale tylko we własnym subiektywnym odczuciu - z tym się zgadzam.
      Ci którym udało się oprzeć życiu wyłącznie w przestrzeni wirtualnej, którzy nie
      ulegli nałogowi i patrzą na internet jak na jedno z narzędzi potrzebnych
      człowiekowi (ale nie niezbędnych) są równie zadowoleni acz bardziej realnie.
      Nie może, komunikowanie przez forum, zastąpić potrzeby kontaktu z innym
      człowiekiem.Kontakt bez spojrzenia prosto w oczy, jak powiedział wykrywacz, bez
      gestu mówiącego naszej podświadomości ze widzimy przyjaciela lub wroga, bez
      uśmiechu, grymasu jest kontaktem niepełnowartościowym. To może być, ale tylko
      MOŻE, forma zastępcza.
      Spójrzmy jednak na f.P. gdzie wyraźnie widać tych którzy TYLKO lub przede
      wszystkim taką formę kontaktu uprawiają i tych którzy przychodzą tu aby TAKŻE
      w TAKI sposób nawiązać kontakt z człowiekiem.Sądzę że każdy z nas jest w stanie
      wyliczyć z wielką dokładnością nicki należące do jednej i drugiej grupy.
      Czasami odnoszę wrażenie że bywanie w necie jest swoistym 'być albo nie być'
      dla usera ... myślę że u tych ludzi zadowolenie z życia (raczej e-życia) jest
      wyższe im dłużej używają internetu. Bogu dzięki że tylko u nich.
      • borewicz.porucznik Re: Heavy users 31.07.05, 14:46
        > Sądzę że każdy z nas jest w stanie wyliczyć z wielką dokładnością nicki należące do jednej i drugiej grupy.


        ja nie jestem w stanie - pomożesz?
        • moc_ca Re: Heavy users 31.07.05, 14:57
          borewicz.porucznik napisał:


          > ja nie jestem w stanie - pomożesz?

          Jeśli jesteś tu tak długo jak długo funkcjonujesz w mundurze
          porucznika.borewicza to rozumiem Twoje słowa a jeśli ubrałes maskę na prawdziwy
          nick wówczas jestem pewna że wiesz.
          ad rem
          nie, nie pomogę, musisz sobie radzic sam. :-)
          • borewicz.porucznik Re: Heavy users 31.07.05, 15:16
            cóż, wszystkie moje nicki wydają mi się być równie prawdziwe, ale skoro _nie_wiem_ tego, co twym zdaniem "każdy z nas wie", to widocznie nie jestem jednym z _was_, może kiedyś będę, a może nie.
            pozdrawiam weteranki i weteranów fp :-)
            • moc_ca Re: Heavy users 31.07.05, 15:33
              borewicz.porucznik napisał:

              > cóż, wszystkie moje nicki wydają mi się być równie prawdziwe, ale skoro
              _nie_wi
              > em_ tego, co twym zdaniem "każdy z nas wie", to widocznie nie jestem jednym z
              _
              > was_, może kiedyś będę, a może nie.
              > pozdrawiam weteranki i weteranów fp :-)

              hmmm..., jesteś, jesteś jednym z nas...
              pozdrawiam, weteranie :-))
    • fnoll spotkanie w knajpie za lat pięć 31.07.05, 20:09
      część osób przyjdzie w "real-mode", a część w "virtual-mode", i nikogo nie
      będzie to dziwić

      się umiesza...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja