lizavieta1
05.08.05, 23:59
Jak w temacie. Kobieta od terapii mówi mi, że ja musze wybrać co chcę zmienić
i zmieniać. Banalne wnioski, rozmowy wciąż o tym samym, brak sensownych,
realnych rozwiązań i widocznych efektów. Stan rzeczy utrzymujący się latami, w
międzyczasie terapia grupowa, teraz indywidualna. Jestem zmęczona i
zrezygnowana i wycofuję się, już dawno wycofałam się z poszukiwania miłości,
nowych znajomości, na ogól nie odczuwam nawet takiej potrzeby. Ostatnio
ruszyłam temat na terapii. zryczałam się jak bóbr nad swoim zdziczeniem,
aspołecznością. I doszłysmy z terapeutką do wniosku, że trzeba próbować.
Zgadzam się i nei oczekuję złotych środków podanych na srebrnych tacach, ale
ja chcę pomóc sobie, coś we mnie zmienić, wtedy ruszę w świat i do ludzi i
wyciągnę z tego coś dla siebie.