netholizm

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.02, 11:27
Nie brakuje psychologów, socjologów i psychiatrów, którzy negują istnienie
infoholizmu. Owszem, przyznają, że zdarzają się osoby, których czas
korzystania z Internetu przekracza rozsądne granice, ale odmawiają uznania
tego zjawiska jako uzależnienie, mówiąc, że wiele osób wiele godzin spędza na
pielęgnacji ogródka czy czytaniu gazet, a przecież to nie jest nałóg. Ich
oponenci przypominają, że z podobnym sceptycyzmem spotkał się Robert Custer,
gdy w 1980 roku przedstawił badania wskazujące na podobieństwo między
zamiłowaniem do hazardu i alkoholizmem.Ciekawa jestem, jak jest Wasza opinia
na ten temat. Czy ktoś zna osobę uzleznioną od sieci?
    • agniecha. Re: netholizm 21.08.02, 11:41
      no wlasnie czy ktos zna definicje netholizmu?
      bo ja np nie wiem czy jestem netholiczka.
      z Netu korzystam tylko w pracy, w domu tylko jesli naprawde mam mega wazny
      powod tzn tak ze 3 razy na miesiac. moge wyjechac na 2 tygodniowe wakacje i ani
      razu nie pomyslec, kto mogl mi przyslac maila. ale w pracy kiedy tylko moge
      sprawdzam poczte i siedze na forumie albo gg. bez przerwy korzystam ze stron,
      ktore sa mi pomocne w pracy (ksiegowosc), gazety to juz wylacznie czytam w
      necie, jezeli potrzebuje jakiejkolwiek informacji to najpierw szukam w sieci.
      i jak slowo daje nie wyobrazam sobie zycia bez Netu, gdyby ktos nagle go
      zlikwidowal chyba bym sie rzucila pod pociag :(
      pozdrowki.
      • wredna2 Re: netholizm 21.08.02, 12:17
        Agniecho - Twoje zainteresowanie netem jest ,jak widac, wprost proporcjonalne
        do wielkosci rachunkow jakie placisz za dostep do niego ...
        w pracy nie placisz wiec korzystasz, w domu pewno musialabys zaplacic...

        nie jestes netholiczka, wierz mi , to cos nazywa sie calkiem inaczej...

        wredna az do bolu...



        agniecha. napisała:

        > no wlasnie czy ktos zna definicje netholizmu?
        > bo ja np nie wiem czy jestem netholiczka.
        > z Netu korzystam tylko w pracy, w domu tylko jesli naprawde mam mega wazny
        > powod tzn tak ze 3 razy na miesiac. moge wyjechac na 2 tygodniowe wakacje i
        ani
        >
        > razu nie pomyslec, kto mogl mi przyslac maila. ale w pracy kiedy tylko moge
        > sprawdzam poczte i siedze na forumie albo gg. bez przerwy korzystam ze stron,
        > ktore sa mi pomocne w pracy (ksiegowosc), gazety to juz wylacznie czytam w
        > necie, jezeli potrzebuje jakiejkolwiek informacji to najpierw szukam w sieci.
        > i jak slowo daje nie wyobrazam sobie zycia bez Netu, gdyby ktos nagle go
        > zlikwidowal chyba bym sie rzucila pod pociag :(
        > pozdrowki.
        • agniecha. Re: netholizm 21.08.02, 13:23
          ale gdybym w pracy nie miala bezplatnego dostepu do sieci
          to wtedy na pewno korzystalabym w domu oczywiscie za to placac.
          nie przestalalabym korzystac z Netu, bo trzeba za to zaplacic.
          pozdrawiam.
          • Gość: dorota Re: netholizm IP: *.man.bialystok.pl 22.08.02, 12:56
            W domu mam cenzure a duch wolnosci tego nie znosi, ja zawsze bylam na cenzurze.
            Probuje sie uniezaleznic, a to sie nie podoba wielu osobom i najgorsze sa
            wciaganie w to dzieci.
            Jak tatus oglada mecz lub idzie z kolegami na piwo to jest wszystko w porzadku
            nigdy nie powiedzialam ani slowa, a moje zainteresowania sa niewazne , bo
            kobieta nie powinna sie niczym interesowac tylko zajmowac domem.
            W przeciwnym razie to dezercja.
            Widze ze w Polsce kobiety sa dyskryminowane w pracy i w wielu domach.
            W domu juz nie potrafimy nawet rozmawiac, nigdy to nam nie wychodzilo ( tylko
            rozmawialismy o dzieciach i jego pracy, znajomych jego) ja nawet stracilam
            swoich przyjaciol.
            ZAWSZE JESTEM NAJGORSZA, a idealem jest maz.
        • Gość: dorota Re: netholizm IP: *.man.bialystok.pl 22.08.02, 12:45
          ja bardzo lubie net, ale powiem ze wolalabym z niego nie korzystac, gdyby
          wokolo bylo srodowisko bardziej przyjazne, dzieki niemu sie otworzylam,
          poznalam nowych ludzi nie ososbiscie ale wydaje mi sie jakbysmy sie znali od
          lat.Nikt w realu nie zna moich prawdziwych problemow, bo prawde mowiac mowic o
          rzeczach trudnych wymaga chceci dialogu napotkanych osob.
          Tu otworzylam sie na nowo i probuje realizowac swoje marzenia.
          Coraz trudniej mi to przychodzi, boje sie nie wpasc w dolek psychiczny, bo
          czuje sie coraz bardziej nieobecna w realu.
          I to mnie niepokoi.
          • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:43
            Gość portalu: dorota napisał(a):

            > czuje sie coraz bardziej nieobecna w realu.
            > I to mnie niepokoi.
            alez siec ...to rzeczywistoś.. to srodek komunikacji,jak każdy inny.. musimy
            pogodzić sie z tym, że rozwój nowoczesnych technik niesie za sobą nowe
            możliwości rozwoju społeczeństwa, gospodarki, kultury, nowe formy życia
            zbiorowego.
      • Gość: czytelniczka Re: netholizm IP: *.local 27.08.02, 10:15
        W pracy korzystasz z internetu ile wlezie,bo ciebie to nic nie kosztuje.
        Natomiast w domu musisz placic dlatego ograniczasz sie. A w pracy zamiast
        pracowac dyskutujesz na forum i w ten sposob oszukujesz swego pracodawce!
    • arek_cz netholizm - a informatyk ? 21.08.02, 13:49
      A co gdy to jest praca?
      Np. ja pod opieka 6 serverow, duuuzo hostow i to w wielu
      miastach.
      Przed maszyna spedzam wiele godzin dziennie, ale
      wlasciwie to tylko sluzbowo. Bo a tu jakis blad tam proba
      wlamania a jak jest spokoj to jakies poprawki,
      uaktualnienie oprogramowania.
      Jak sadzicie czy to tez mozna podciagnac pod netholizm
      czy jestem tylko pracoholikiem ;)
      • Gość: dorota Re: netholizm - a informatyk ? IP: *.man.bialystok.pl 22.08.02, 13:02
        Ja zdobywam niezbedna mi wiedze, nawet nauczylam sie czytac gazety i dbierac
        pewne wiadomosci inaczej. NIKT MI NIGDY TEGO WCZESNIEJ NIE POKAZAL i gdyby nie
        internet nie byloby to mozliwe. Ciagle to wszystko za malo ja chcialabym
        otworzyc sie na swiat, ale mam problemy techniczne, chcialabym korzystac z
        forum miedzynarodowego ale mam nadzieje ze bedzie to mozliwe za jakis czas.
        Nie predko ale wszystko przede mna.
        Od pazdziernika zaczynam solidna nauke jezyka,
      • Gość: salida Re: netholizm - a informatyk ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:29
        arek_cz napisał:

        > A co gdy to jest praca?
        > Np. ja pod opieka 6 serverow, duuuzo hostow i to w wielu
        > miastach.
        > Przed maszyna spedzam wiele godzin dziennie, ale
        > wlasciwie to tylko sluzbowo. Bo a tu jakis blad tam proba
        > wlamania a jak jest spokoj to jakies poprawki,
        > uaktualnienie oprogramowania.
        > Jak sadzicie czy to tez mozna podciagnac pod netholizm
        > czy jestem tylko pracoholikiem ;)
        Nie jesteś ani netholikiem ani pracoholikiem:)
        podobno..... cytuje:
        "Wśród uzależnionych od Internetu można wskazać kilka grup. Do pierwszej należą
        osoby, które straciły kontrolę nad swoim postępowaniem, gdy tylko znalazły się
        w pobliżu komputera z modemem. Zdają one sobie sprawę, że nie są w stanie
        finansowo udźwignąć kosztów długotrwałego korzystania z sieci, ale nie potrafią
        samodzielnie przetrwać codziennego „rytuału”.
        Inną grupę stanowią technokraci, którzy cały dzień spędzają pracując przy
        komputerze, a wieczorem w ramach relaksu, zasiadają w domu przed klawiaturą
        łącząc się z Internetem.Kolejną grupę stanowią tzw. wyspecjalizowani
        Internauci: pedofile, hazardziści czy seksoholicy, znajdujący zaspokojenie w
        erotycznych pogawędkach lub stronach WWW. W tym wypadku Internet jest dla nich
        tylko środkiem pomocnym w oddawaniu się zasadniczemu nałogowi."
        wydaje mi się,że wokół netholizmowi robi sie zbyt dużo rozgłosu..zwłaszcza w
        Polsce, gdzie siec, niestety ( !) nie dotarała jeszcze "pod strzechy". Przecież
        zanim ktoś sam z przerażeniem stwierdzi , że jest netholikiem, powinien
        zastanowić się, dlaczego poświęca Internetowi zbyt dużo czasu.( a jak jest
        norma ? kto i na jakiej podstwie ma prawo ją wyliczyć ???? ) Czy wymaga tego
        praca? Czy ten czas przedłuża się z powodu wolnych łączy? Czy jest to jedyna
        forma kontaktu z kimś bliskim? Czy jest to coś nowego? Można zauważyć, że
        najwięcej czasu pochłania Internet w okresie fascynacji nowością; samą Siecią
        lub jakąś aplikacją. Świeżo upieczony użytkownik, podekscytowany nowymi
        możliwościami początkowo poświęca im maksymalnie dużo czasu, później fascynacja
        wygasa i Internet staje się narzędziem, jak każde inne.
        • fima Re: netholizm - a informatyk ? 23.08.02, 15:10
          Zdają one sobie sprawę, że nie są w stanie
          finansowo udźwignąć kosztów długotrwałego korzystania z sieci, ale
          nie potrafią
          samodzielnie przetrwać codziennego „rytuału”.

          Otóż to, dobre słowo "rytuał". Gdy trzeba go użyć, to właśnie zaczęło się
          uzależnienie - którego istnienie jest oczywiście faktem.
    • tribeca Re: netholizm 21.08.02, 14:30
      ten problem znany jest już od przynajmniej kilku lat, sama pisałam pracę o
      uzaleznieniu od Internetu jakieś 4 lata temu. Chyba najbwrdziej znane są
      opracowania dr Kimberly Young, a jakieś (wybaczcie, nie pamiętam dokładnej
      nazwy) amerykańskie towarzystwo psychologiczne opracowało 10 kryteriów, które
      pozwalają stwierdzic, czy delikwent jest rzeczywiscie uzależniony, przy czym
      owe objawy muszą występowac przez rok. Nie wymienię z pamięci wszystkich, ale
      są to m.in.: nieustanna chęć korzystania z netu, zaniedbanie kontaktow z
      rodziną/przyjaciółmi, problemy w pracy/szkole zwiazane ze zbyt
      długim/intensywnym korzystaniem z sieci, uczucie smutku i rozdrażnienia w
      czasie, kiedy z sieci się nie korzysta i ożywienie/podniecenie towarzyszące
      mysleniu o kolejnym wejsciu do internetu itd.
      • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:28
        tribeca napisała:
        Chyba najbwrdziej znane są
        > opracowania dr Kimberly Young, a jakieś (wybaczcie, nie pamiętam dokładnej
        > nazwy) amerykańskie towarzystwo psychologiczne opracowało 10 kryteriów, które
        >pozwalają stwierdzic, czy delikwent jest rzeczywiscie uzależniony,
        to własnie K.Y.( Center For Online. Addiction) opracowała te pytania,
        przerabiajac kwestionariusz do badań uzaleznień od....hazardu . Czytając te
        pytania..czuję się jak uczestnik „Rejsu”... i mam ochotę krzyczeć : „ te
        pytania są tendencyjne”J :
        · nie możesz przestać myśleć o sieci ( stale myślisz o tym, co robiłeś w
        niej, lub, co będziesz robił jak się zalogujesz )
        · czy czujesz potrzebę zwiększania ilości czasu spędzanego w sieci , aby
        osiągnąć satysfakcje korzystania z niego?
        · czy podejmowałeś nieudane próby kontrolowania ograniczania bądź
        zaprzestania korzystania z sieci?
        · czy czujesz się markotny, poirytowany, gdy próbujesz ograniczyć
        korzystanie z sieci?
        · czy zdarza Ci się siedzieć w sieci dłużej niż zamierzałeś?
        · czy sieć służy CI jako ucieczka od problemów, sposób na uśmierzenie
        lęków itd?..
        · czy z powodu internetu zdarzyło ci się narazić na szwank ważną
        znajomość, zaryzykować utratę pracy lub zrezygnować z szansy na zrobienie
        kariery?
        · czy zdarzyło ci się okłamać rodzinę, terapeutę lub inne osoby, by ukryć
        jak bardzo pochłania cię interenet??
        >ten problem znany jest już od przynajmniej kilku lat, sama pisałam pracę o
        > uzaleznieniu od Internetu jakieś 4 lata temu.
        Czy możesz podzielić się wnioskami ze swojej pracy? Czy znalazłaś osoby
        FAKTYCZNIE uzależnione..... czy tylko takie, którym
        uzależnienie ...”wmówiono”..
        • Gość: ja Re: netOholizm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 16:33
          Gość portalu: salida napisał(a):
          > 1· nie możesz przestać myśleć o sieci (stale myślisz o tym, co robiłeś w
          > niej, lub, co będziesz robił jak się zalogujesz)
          > 2· czy czujesz potrzebę zwiększania ilości czasu spędzanego w sieci , aby
          > osiągnąć satysfakcje korzystania z niego?
          > 3· czy podejmowałeś nieudane próby kontrolowania ograniczania bądź
          > zaprzestania korzystania z sieci?
          > 4· czy czujesz się markotny, poirytowany, gdy próbujesz ograniczyć
          > korzystanie z sieci?
          > 5· czy zdarza Ci się siedzieć w sieci dłużej niż zamierzałeś?
          > 6· czy sieć służy CI jako ucieczka od problemów, sposób na uśmierzenie
          > lęków itd?..
          > 7· czy z powodu internetu zdarzyło ci się narazić na szwank ważną
          > znajomość, zaryzykować utratę pracy lub zrezygnować z szansy na zrobienie
          > kariery?
          > 8· czy zdarzyło ci się okłamać rodzinę, terapeutę lub inne osoby, by ukry
          > ć jak bardzo pochłania cię interenet??

          moje odpowiedzi:
          1. TAK (chyba, ze wyjade, wtedy - chwala Bogu - udaje mi sie zapomniec)
          2. i TAK i NIE
          3. TAK
          4. TAK
          5. TAK
          6. i TAK i NIE
          7. TAK
          8. TAK

          ;(
        • tribeca Re: netholizm 27.08.02, 10:35
          Gość portalu: salida napisał(a):

          > Czy możesz podzielić się wnioskami ze swojej pracy? Czy znalazłaś osoby
          > FAKTYCZNIE uzależnione..... czy tylko takie, którym
          > uzależnienie ...”wmówiono”..
          moja praca była czysto teoretyczna, chodziło bardziej o opisanie zjawiska niż o
          doglębne badanie poziomu uzależnienia, zresztą wtedy temat nie był szeroko
          omawiany w Polsce i o ile wiem, uzależnieniem zajmowała się pani dr Szawdyn i
          pewnie ona spotkała osoby naprawdę uzależnione.
          "Wmówienie" uzaleznienia, o jakim piszesz to chyba dość powszechna sprawa - moi
          znajomi też próbowlai mi wmówić, że jestem uzależniona, co bardzo mnie
          denerwowało - to też jeden z "objawów", prawda? dlatego bardzo ważnym kryterium
          jest czas - jeśli ów stan "uzależnienia" trwa dlużej niż rok, można mowić o
          poważnym problemie, jeśli krócej - cóż, wiele osób "zachłystuje" sie Internetem
          na początku i może rzeczywiscie mieć objawy uzależnienia, ktore jednak szybko
          mijają
          • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 14:07
            tribeca napisała:

            > moja praca była czysto teoretyczna, chodziło bardziej o opisanie zjawiska niż
            o doglębne badanie poziomu uzależnienia, zresztą wtedy temat nie był szeroko
            > omawiany w Polsce i o ile wiem, uzależnieniem zajmowała się pani dr Szawdyn i
            > pewnie ona spotkała osoby naprawdę uzależnione.
            Niestety nie udało mi się dotrzec do publikacji dr Szwadyn,będe próbowała
            nawiązać z na kontakt. Przeraziły mnie (ze względu na społeczny odbiór takich
            informacji) dane opublikowane przez dr Dorotę Zarębską-Piotrowską:
            ..."Szacuje się, że wielu użytkowników sieci - według niejednoznacznych jednak
            danych - 8-25 % jest uzależnionych, co przy liczbie 2,5-4 milionów polskich
            internautów pokazuje wagę problemu."... "niejednoznacznośc danych" mocno
            podważa uzyskany wynik. Zastanawiam sie, czy osoby badające uzleżnienia od
            sieci zadały sobie trud rozróznienia uzaleznienia od sieci, od uzaleznienia od
            informacji... w żadnym ,z dostepnych mi materiałów, nie znalazłam nawet małej
            wzmianki na ten temat.

            > "Wmówienie" uzaleznienia, o jakim piszesz to chyba dość powszechna sprawa -
            moi znajomi też próbowlai mi wmówić, że jestem uzależniona, co bardzo mnie
            > denerwowało - to też jeden z "objawów", prawda?
            To zalezy od wielu czynników,niekoniecznie nasza irytacja w takich sytuacjach
            świadczy o uzależnieniu:)
            dlatego bardzo ważnym kryterium jest czas - jeśli ów stan "uzależnienia" trwa
            dlużej niż rok, można mowić o
            > poważnym problemie, jeśli krócej - cóż, wiele osób "zachłystuje" sie
            Internetem
            >
            > na początku i może rzeczywiscie mieć objawy uzależnienia, ktore jednak szybko
            > mijają.
            Nie mam nic do dodania:)
            pozostaje mi tylko odmówić modlitwe anonimowych interholików:
            Almighty webmaster,
            Grant me the serenity to know when to logoff
            The courage to know when to check email
            and the wisdom to stay away from chat rooms
            pozdrawiam serdecznie:)
            • tribeca Re: netholizm 27.08.02, 15:59
              Gość portalu: salida napisał(a):

              > Niestety nie udało mi się dotrzec do publikacji dr Szwadyn,będe próbowała
              > nawiązać z na kontakt.
              kiedyś próbowałam - bardzo zajęta:(

              Przeraziły mnie (ze względu na społeczny odbiór takich
              > informacji) dane opublikowane przez dr Dorotę Zarębską-Piotrowską:
              > ..."Szacuje się, że wielu użytkowników sieci - według niejednoznacznych
              jednak
              > danych - 8-25 % jest uzależnionych, co przy liczbie 2,5-4 milionów polskich
              > internautów pokazuje wagę problemu."
              żaden ze mnie specjalista w tej dziedzinie, ale na zdrowy rozsądek wydaje mi
              się ta statystyka bardzo, bardzo przesadzona:))) wg amerykańskich źrodeł, z
              ktorych korzystałam, uzależnionych było około 1% użytkowników sieci:)

              > pozostaje mi tylko odmówić modlitwe anonimowych interholików:
              > Almighty webmaster,
              > Grant me the serenity to know when to logoff
              > The courage to know when to check email
              > and the wisdom to stay away from chat rooms
              :))))))

              pozdrawiam!
    • Gość: DaDa Re: netholizm IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 21.08.02, 20:20
      Gość portalu: salida napisał(a):

      > Czy ktoś zna osobę uzleznioną od sieci?

      Zabawne. Wszyscy jesteśmy uzaleznieni.

      Pozdrawiam. DaDa
      • lilablue Re: netholizm 21.08.02, 20:42
        wszyscy, tylko w różnym stopniu
      • Gość: dorota Re: netholizm IP: *.man.bialystok.pl 22.08.02, 13:07
        Milo slyszec ze sie nie jest odosobnionemu w uzaleznieniu, ale prawde mowiac
        nie podoba mi sie to, ja mam misje do zrobienia i robie to na razie przez
        internet.
      • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:54
        > Zabawne. Wszyscy jesteśmy uzaleznieni.
        >
        > Pozdrawiam. DaDa
        masz racje - zabawne:))
        bo ja nie czuje sie uzalezniona:))
        możesz spercyzowac swoje stwierdzenie, bo moze jeszcze sama o tym nie wiem:))
        pozdrowionka.
        • Gość: DaDa Re: netholizm IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 22.08.02, 19:21
          Gość portalu: salida napisał(a):

          > > Zabawne. Wszyscy jesteśmy uzaleznieni.
          > >
          > > Pozdrawiam. DaDa
          > masz racje - zabawne:))
          > bo ja nie czuje sie uzalezniona:))
          > możesz spercyzowac swoje stwierdzenie, bo moze jeszcze sama o tym nie wiem:))
          > pozdrowionka.

          Chyba jednak jestem mniej uzalezniona niz ty, bo zajrzałam tu dopiero teraz.
          Twoich postów naliczyłam dotychczas 11. Ponieważ jednak jesteś "matką
          założycielką" wątku, to trochę cię rozgrzeszę. Może nie jestes tak bardzo
          uzalezniona. Czujesz się po prostu odpowiedzialna za jego trwanie. Jak bardzo
          czujesz sie odpowiedzialna? ?????

          Bardzo cie ciągnęło do komputera? Ani razu w ciągu dnia nie pomyślałaś, co tam
          się dzieje?


          Nie irytują cię bliscy? No chociaż trochę? Oni już przecież znaja twoje opinie,
          podczas gdy my tutaj czekamy na ich objawienie...

          Nie masz niepozmywanych naczyń w zlewie? Albo bałaganu w szufladach?

          itp, itd.

          Tak naprawdę pisałam o sobie, nie o tobie. Ale o tobie trochę też.
          Niekoniecznie przecież trzeba wypijać codziennie pol basa, żeby być
          alkoholikiem, wystarczy jedno piwo. Wystarczy, że jest "mus".

          Pozdrawiam innych uzależnionych. DaDa

          • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.02, 09:47
            Gość portalu: DaDa napisał(a):

            >Czujesz się po prostu odpowiedzialna za jego trwanie. Jak bardzo
            > czujesz sie odpowiedzialna? ?????
            Tak bardzo, jak bardzo interesuje mnie problem uzleznienia od sieci.
            > Bardzo cie ciągnęło do komputera? Ani razu w ciągu dnia nie pomyślałaś, co
            tam
            > się dzieje?

            Nie, nie pomyslalam. Komputer, siec - są moim narzedziami...sluza mi do pracy:)

            > Nie irytują cię bliscy? No chociaż trochę? Oni już przecież znaja twoje
            opinie,
            > podczas gdy my tutaj czekamy na ich objawienie...

            to ja chce sie dowidziec, jak czuja sie osoby uzaleznione od sieci, czy na
            parawde sa od niej uzaleznione, jesli tak, to jak z tym walcza, czy im to
            przeszkadza itd.

            > Nie masz niepozmywanych naczyń w zlewie? Albo bałaganu w szufladach?
            > itp, itd.

            Nie:))) uzywam paierowych naczyn, jem zupe w proszku i szkoda mi czasu na
            gotowanie wrzatku... wiec wyjadam ja palcem:) .... a tak powaznie..owszem mam
            bałagan w szufladach, stosy ksiazek i paiperow na podlodze, ale to moj swiat i
            dobrze sie w nim czuje. Opinie.. to złe słowo, bardziej odpowiednie
            sa "wnioski" ...
            troche na nie za wszczesnie, obiecuje Ci je za dwa lata.
            > Tak naprawdę pisałam o sobie, nie o tobie. Ale o tobie trochę też.
            > Niekoniecznie przecież trzeba wypijać codziennie pol basa, żeby być
            > alkoholikiem, wystarczy jedno piwo. Wystarczy, że jest "mus".

            "Mus"... a jezeli ten "mus" spowdowany jest czyms innym niż wewnetrzna
            potrzeba.. jezeli ktos pije dziennie kilka piw, bo jego praca na tym polega (
            duże uproszczenie, czy ktos, kto codziennie oglada np. godzine program TV jest
            uzlezniony od telewizji....
            > Pozdrawiam innych uzależnionych. DaDa
            Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: DaDa Re: netholizm IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 23.08.02, 12:33
              Salida - naukowiec. Rozumiem.

              Moim narzędziem pracy tez jest głównie komputer. Nie ukrywam jednak, że jestem
              uzalezniona od internetu. Nie tak, żebym całe dnie... i aż do wyniszczenia,
              ale...przecież jednak tu zajrzałam. Więc niewątpliwie jestem.

              Dopóki możesz żyć w bałaganie i bez obowiązków świadczenia pracy na rzecz
              rodziny, nie widzisz jeszcze, że jesteś uzależniona. Poczekajmy trochę, aż ktoś
              bliski ci to uświadomi.

              Na przykład powie: na świecie jest mnóstwo interesujących ludzi, z którymi
              mozna dyskutować do upadłego, ale Ty podyskutuj ze mną na żywo. A ty mu na to:
              zaloguj się na forum GW?

              Królik doświadczalny - DaDa

              • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 03:27
                Gość portalu: DaDa napisał(a):

                > Salida - naukowiec. Rozumiem.
                >
                > Moim narzędziem pracy tez jest głównie komputer. Nie ukrywam jednak, że
                jestem
                > uzalezniona od internetu. Nie tak, żebym całe dnie... i aż do wyniszczenia,
                > ale...przecież jednak tu zajrzałam. Więc niewątpliwie jestem.
                >
                > Dopóki możesz żyć w bałaganie i bez obowiązków świadczenia pracy na rzecz
                > rodziny, nie widzisz jeszcze, że jesteś uzależniona. Poczekajmy trochę, aż
                ktoś
                >
                > bliski ci to uświadomi.
                >
                > Na przykład powie: na świecie jest mnóstwo interesujących ludzi, z którymi
                > mozna dyskutować do upadłego, ale Ty podyskutuj ze mną na żywo. A ty mu na
                to:
                > zaloguj się na forum GW?
                >
                > Królik doświadczalny - DaDa
                DaDa.. kocham wolnosc , nie nadaje sie na niewolnice maszyny:)
                Króliczek.... hmmmmm nie dokoncze :)
                pozdrowionka:)
    • Gość: ja Re: netOholizm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 00:45
      Gość portalu: salida napisał(a):
      > Czy ktoś zna osobę uzleznioną od sieci?

      znam - to ja ;(
      • Gość: salida Re: netOholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:46
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > Gość portalu: salida napisał(a):
        > > Czy ktoś zna osobę uzleznioną od sieci?
        >
        > znam - to ja ;(
        a na czym opierasz swoje stwierdzenie?
        co przesądza o tym ze czujesz uzaleznienie?
        pozdrawiam.
        • Gość: ja Re: netOholizm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 16:24
          Gość portalu: salida napisał(a):
          > a na czym opierasz swoje stwierdzenie?
          > co przesądza o tym ze czujesz uzaleznienie?

          rok temu wydalam kase na sdi (wczesniej przez poltora roku net'owalam przez
          modem - kupa kasy poszla precz),
          moge siedziec w necie godzinami (dniami, nocami),
          moge jesc przy kompie sniadania i kolacja (z obiadow wtedy rezygnuje)
          wiem, ze mam zrobic to i owo, ze powinnam tamto, ze moze by tak przejsc sie na
          spacerek, poczytac cos, pojsc do kina ... nie - siedze w necie,
          rezygnuje z wizyt u znajomych, mojego faceta najchetniej wypycham do nich
          samego (wymyslajac jakas wymowke typu "boli mnie glowa"),
          przekladam wyjazdy .....
          czasem mowie "ten glupi internet", ale ..... wyzwolic sie nie moge
          czat'owalam, forum'owalam, surfowalam czasem bez konkretnego celu
          po wylaczeniu kompa nadal zylam sprawami stamtad, rozmyslalam, przejmowalam
          sie ...

          wniosek: jestem netoholiczka ;(

          nadzieja: jesli juz gdzies wyjade - nie pamietam o necie, udaje mi sie o tym
          nie myslec



          • Gość: salida Re: netOholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 16:59
            > moge siedziec w necie godzinami (dniami, nocami),
            > moge jesc przy kompie sniadania i kolacja (z obiadow wtedy rezygnuje)
            > wiem, ze mam zrobic to i owo, ze powinnam tamto, ze moze by tak przejsc sie
            na
            > spacerek, poczytac cos, pojsc do kina ... nie - siedze w necie,
            > rezygnuje z wizyt u znajomych, mojego faceta najchetniej wypycham do nich
            > samego (wymyslajac jakas wymowke typu "boli mnie glowa"),
            > przekladam wyjazdy .....
            > czasem mowie "ten glupi internet", ale ..... wyzwolic sie nie moge
            > czat'owalam, forum'owalam, surfowalam czasem bez konkretnego celu
            > po wylaczeniu kompa nadal zylam sprawami stamtad, rozmyslalam, przejmowalam
            > sie ...
            >
            > masz rację.. pochłonęła Cię sieć... ale pytanie jak Ty sie z tym czujesz..
            czy masz wrazenie,że coś tracisz.. czy pisząc o spacerach i kinie, wspominasz o
            tym ,bo lubiłas to robić..czy też tylko dlatego, bo "inni" chodzą, bo słyszysz,
            że powinnaś to zrobić.. i czy facet, któremu potrafisz powiedzieć, że boli Cie
            głowa... jest własnie "tym facetem"... może sieć zapewnia Ci to czego nie
            możesz znależć na "wyciągnięcie ręki", eksperymentujesz, badasz nowy świat i
            szukasz w nim swojego miejsca.. przeciez badania nowych miejsc są fascynujace i
            pochłaniają bez reszty.
            • Gość: ja Re: netOholizm IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.08.02, 19:40
              Gość portalu: salida napisał(a):
              > masz rację.. pochłonęła Cię sieć... ale pytanie jak Ty sie z tym czujesz..
              > czy masz wrazenie,że coś tracisz.. czy pisząc o spacerach i kinie,
              > wspominasz o tym ,bo lubiłas to robić..czy też tylko dlatego, bo
              > "inni" chodzą, bo słyszysz, że powinnaś to zrobić.. i czy facet, któremu
              > potrafisz powiedzieć, że boli Cie głowa... jest własnie "tym facetem"...
              > może sieć zapewnia Ci to czego nie możesz znależć na "wyciągnięcie ręki",

              zle mi z tym,
              czuje to zwlaszcza rano, gdy musze wstac, a jestem cholernie niewyspana -
              mysle wtedy: "kurde, po co ja tyle siedzialam w necie?" i "w zasadzie po co
              siedzialam tak dlugo?" i "dzis pojde spac wczesniej"

              kiedys tak - net dawal mi to, czego nie mialam w realu, teraz nieco sie to
              zmienilo (moze nie jest az tak cudownie, ze "ach i och", ale jestem
              szczesliwa), a ja nadal siedze w sieci .....

              lubie kino, ksiazki, teatr, spacery, znajomych .....
              kocham mojego faceta i on kocha mnie
              czasem rozmawiamy o tym, ile czasu zajmuje mi net, ja mowie, ze "to moja
              rozrywka", a on: "rozrywka ok, ale nie sposob na zycie" ....
              przyznaje mu racje
              po takiej rozmowie (raczej: rozmowach, bo jedna nie wystarcza) ograniczam nieco
              net, ale udaje mi sie to na krotko, mojemu facetowi wydaje sie pewnie, ze na
              dluzej, bo staram sie klikac, gdy go nie ma (mieszkamy razem), czyli w pewnym
              sesie oszukuje go ;(
    • ozpol Re: netholizm wszyscy ale .. 22.08.02, 06:00
      Sadze ze coraz wiecej jest nas zaleznym od Internetu ale to nie w stopniu zeby
      okreslaj jako choroba.
      Choroba zaczyna sie gdy ktos spedza na czacie godziny - duzo godzin - mojej
      kolezanki corka w cos takiego wpadla - powrot ze szkolu i na czat i wiele
      godzin.
      Szadze ze czat czy Forum moze byc "chorobowe" i napewno powoduje
      jakies "zboczenia" np ograniczenie kontaktow, zaniedbanie sie i zaniedbanie
      bliskich.
      Ale Internet staje sie czym tak waznym w codziennoscie ze to jest jak radio, TV
      czy jedzenie.
      Sadze ze bedzie trudno powiedzic kiedy jest choroba a kiedy zwykle np
      zastapienie ogladania TV czy czytania ksiazek Internetem
      • Gość: dorota Re: netholizm wszyscy ale .. IP: *.man.bialystok.pl 22.08.02, 13:12
        Tu sie z Toba zgodze kiedy ja jestem na necie pozostali ogladaja telewizje, a
        ona mnie po prostu nudzi, tutaj przynajmniej dziala wyobraznia i czlowiek musi
        myslec, to jest wyzszosc nad telewizja.
        • Gość: salida Re: netholizm wszyscy ale .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:38
          Gość portalu: dorota napisał(a):

          > Tu sie z Toba zgodze kiedy ja jestem na necie pozostali ogladaja telewizje, a
          > ona mnie po prostu nudzi, tutaj przynajmniej dziala wyobraznia i czlowiek
          musi
          > myslec, to jest wyzszosc nad telewizja.
          masz racje Dotroto:))) juz samo stwierdzenie...ODBIORCA TV i UŻYTKOWNIK sieci..
          mówia za siebie:))Internauta to nie konsumpcyjnie i bezmyślnie nastawiony
          odbiorca informacji, a użytkownik. Odbiorca to osoba przyjmująca, jeśli w
          jakimś stopniu aktywna, to na pewno pozbawiona możliwości nadawania. Natomiast
          użytkownik to jednostka aktywna, która poszukuje, żąda, komunikuje. Konieczność
          myślenia, wyrabiania sobie samemu własnego zdania, może istotnie budzić niechęć
          wśród tych, którzy dotychczas woleli mieć informację "podaną na talerzu".
      • Gość: salida Re: netholizm wszyscy ale .. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:49
        ozpol napisał:

        > > Choroba zaczyna sie gdy ktos spedza na czacie godziny - duzo godzin - mojej
        > kolezanki corka w cos takiego wpadla - powrot ze szkolu i na czat i wiele
        > godzin.
        > Szadze ze czat czy Forum moze byc "chorobowe" i napewno powoduje
        > jakies "zboczenia" np ograniczenie kontaktow, zaniedbanie sie i zaniedbanie
        > bliskich.
        sa ludzie, którzy manaikalnie zajmuja sie swoim hobby.. nie spia po nocach,
        kleją jakies modele, uprawiaja rośliny, wydaja ostatnie pieniądze na zakup
        drobiazgu do kolekcji.. czy ktos nazywa to uzaleznieniem ?
    • Gość: dorota Re: netholizm IP: *.man.bialystok.pl 22.08.02, 12:13
      Ja jestem osoba uzalezniona od internetu i mowie to z pelna odpowiedzialnoscia,
      Gdyby nie inernet bylabym juz w domu wariatow, chodze tutaj jak sie chodzi do
      psychoanalitykow. Chcialabym wyjsc z tego nalogu, ale nie jest to taka prosta
      sprawa jesli nie ma sie zajecia
      • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 13:34
        Gość portalu: dorota napisał(a):

        > Ja jestem osoba uzalezniona od internetu i mowie to z pelna
        odpowiedzialnoscia,
        >
        > Gdyby nie inernet bylabym juz w domu wariatow, chodze tutaj jak sie chodzi do
        > psychoanalitykow. Chcialabym wyjsc z tego nalogu, ale nie jest to taka prosta
        > sprawa jesli nie ma sie zajecia
        przeczytaj co napisałaś... "gdyby nie interent byłabym w domu wariatów".. więc
        internet coś Ci daje..nie jest nałogiem, zapełna jakąś część Twojego życia....
        Jakiego nałogu.. nie mysl proszę tymi kategoriami.. Jak masz ochotę..napisz,
        proszę do mnie. Chetnie z Tobą porozmawiam na ten temat. eku@wp.pl
        • Gość: Sławka Re: netholizm IP: *.szeptel.net.pl 22.08.02, 14:43
          Nie byłabym tak nastawiona do TV. Owszem tu jest się biernym w necie nie, ale
          nie zrezygnowałam z TV, lubię oglądać filmy dokumentalne po prostu. Fakt, że
          czytam w necie prasę, to jest wygodne. Zasiadam każdego ranka, by dowiedzieć
          się co nowego w świecie. Z netu pobieram dla siebie ciekawe infosy, zamawiam
          ksiązki itp. Nie uważam się za osobę uzależnioną od netu...bardziej jestem
          uzależniona od ludzi, przyjaciół studiujących w innych miastach, i tu
          stwierdzę, że to cudownie, że istnieje internet, bo mam z nimi stały kontakt.
          Pozdrawiam :)
          • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 16:42
            wiesz...własnie tak mi się wydaję... że tym, co "uzależnia" od sieci są właśnie
            ludzie:) a czy jest coś cudowniejszego niz urok drugiego człowieka?:)
            pozdrowionka
            • Gość: ono WOLĘ BYĆ ODBIORCĄ SIECI, NIE UŻYTKOWNIKIEM IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 09:16
              Gość portalu: salida napisał(a):

              > wiesz...własnie tak mi się wydaję... że tym, co "uzależnia" od sieci są
              właśnie
              >
              > ludzie:) a czy jest coś cudowniejszego niz urok drugiego człowieka?:)
              > pozdrowionka

              Naprawdę, przykro mi czytać to, co piszą salida i dorota. Współczuję Wam
              serdecznie, że to, co czytacie na ekranach, to dla Was też CZŁOWIEK. Dla mnie
              człowiek to istota z krwi i kości, którą widzę, słyszę, czuję. To, co
              spotykacie w necie, to nie inne osoby, lecz tylko Wasze wyobrażenia tych osób,
              Wasze wnioski o nich wysnute na podstawie tego, co przeczytałyście. Jaki z tego
              wniosek? Że nie rozwawiacie z "nimi", tylko z własnym sobą, czyli idąc dalej,
              albo już jesteście psychiczne, albo znajdujecie się na dobrej do tego drodze.
              Oczywiście ja teraz rozmawiając z Wami też ani nie jestem prawdziwe, ani nie
              wiem, kim naprawdę Wy jesteście. To mnie przeraża i dlatego tak rzadko jestem
              interaktywne. Wolę być OBDIORCĄ sieci, a nie jej UŻYTKOWNIKIEM, używać wolę
              prawdziwego życia. Pozdrawiam (mimo wszystko...:)
              • Gość: salida Re: WOLĘ BYĆ ODBIORCĄ SIECI, NIE UŻYTKOWNIKIEM IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 14:50
                > Naprawdę, przykro mi czytać to, co piszą salida i dorota. Współczuję Wam
                > serdecznie, że to, co czytacie na ekranach, to dla Was też CZŁOWIEK. Dla mnie
                > człowiek to istota z krwi i kości, którą widzę, słyszę, czuję. To, co
                > spotykacie w necie, to nie inne osoby, lecz tylko Wasze wyobrażenia tych
                osób,
                > Wasze wnioski o nich wysnute na podstawie tego, co przeczytałyście. Jaki z
                tego
                >
                > wniosek? Że nie rozwawiacie z "nimi", tylko z własnym sobą, czyli idąc dalej,
                > albo już jesteście psychiczne, albo znajdujecie się na dobrej do tego
                drodze.
                > Oczywiście ja teraz rozmawiając z Wami też ani nie jestem prawdziwe, ani nie
                > wiem, kim naprawdę Wy jesteście. To mnie przeraża i dlatego tak rzadko jestem
                > interaktywne. Wolę być OBDIORCĄ sieci, a nie jej UŻYTKOWNIKIEM, używać wolę
                > prawdziwego życia. Pozdrawiam (mimo wszystko...:)
                hmmmmm sadzę, że to Ty masz problem z okresleniem siebie:))) nick "ono" ....
                piszesz w 3 osobie... Poza? Chęć zwrócenia na siebie uwagi? Manifestacja?
                ale niezaleznie czym sie kierujesz, szanuje to..widocznie masz jakiś ku temu
                powód.W świecie komunikacji opartej wyłącznie na tekście przekaz słowny jest
                bowiem nie tylko jedynym środkiem porozumiewania się, ale również jedynym
                narzędziem autoprezentacji.
                w pewnym sensie masz rację.. na forum jestesmy bardziej odbiorcami niż
                uzytkownikami.ale odbiorcami z mozliwościa interaktywności.. nie czytamy tylko,
                ale wypowiadamy to co myslimy. . Odbiorca to osoba przyjmująca, jeśli w jakimś
                stopniu aktywna, to na pewno pozbawiona możliwości nadawania. Natomiast
                użytkownik to jednostka aktywna, która poszukuje, żąda, komunikuje. „Za sprawą
                wymyślnych urządzeń technicznych ludzie będą się spotykać coraz rzadziej.
                Komputery odhumanizują naszą cywilizację” – głosiły do niedawna przepowiednie.
                Stało się inaczej. Sieci telefoniczne i komputerowe ułatwiają kontakty
                międzyludzkie. Technika wkracza w sferę kontaktów intymnych, służy do
                przekazywania uczuć. Człowiek chętnie korzysta ze wszystkich rozwiązań, które
                ułatwiają życie, a takim rozwiązaniem może być Internet. Należy pamiętać, że po
                wynalezieniu telefonu także wyrażano obawy, że ludzie przestaną się spotykać,
                stało się inaczej. Szybko rozwijający się Internet tworzy nową cywilizację,
                która niesie ze sobą nowy styl życia, zmiany w sposobie pracy, odnoszenia się
                do siebie i życia, nowy kształt życia gospodarczego, nowe możliwości
                edukacyjne, nowe metody produkcji, które do lamusa odeślą większość produkcji
                taśmowej.
                Rodząca się cywilizacja spisuje dla nas nowy kodeks zachowań. Ta nowa
                cywilizacja ma swoją własną wizję świata, swoje własne podejście do czasu,
                przestrzeni, logiki i przyczynowości. Napisałoś (wow, ale to brzmi ) :" Dla
                mnie
                > człowiek to istota z krwi i kości, którą widzę, słyszę, czuję. " Wiesz, mnie
                najbardziej w komunikacji za pośrednictem sieci, brakuje przekazów
                niewerbalnych, słowa to tylko 7%n przekazu. Zgadzam się z Tobą ja też wolę
                słyszeć, widzieć i czuć. Rozbawił mnie Twój wniosek:
                wniosek? Że nie rozwawiacie z "nimi", tylko z własnym sobą, czyli idąc dalej,
                > albo już jesteście psychiczne, albo znajdujecie się na dobrej do tego drodze"
                jak będę chciała rozmawiac z soba...porozmawiam sobie z lustrem:) nie
                potrzebuje do tego sieci. A tak na marginesie.... określanie czegos
                jako "dobre" i "złe" jest moralnym osądem wartościującym, uwarunkowanym przez
                samoświadomość mówiącego i może być obciążone błędem. Pomysl o tym:)
                pozdrowionka
                • Gość: ono Error found. Misinterpretation. IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 26.08.02, 15:50
                  1. Ksywka to nic innego, jak tylko sposób zwrócenia uwagi na bezosobowość (lub
                  jak kto woli:"bezpłciowość") uczestnika dyskusji na forum. Przecież osoba
                  przedstawiająca się jako przedstawiciel danej płci może równie dobrze nim nie
                  być. I na to chciałem(-am)zwrócić uwagę. Nie filozuj, nie filozuj...

                  2. Wywód na temat zalet komputerów, internetu i innych urządzeń technicznych do
                  komunikowania się - zupełnie nie koresponduje z moją wypowiedzią. Notabene
                  zgadzam się z nim w 100%.

                  3. Rozmowa z sobą - powtórzę, bo może poprzednia wypowiedź była niezrozumiana:
                  To, co czytasz jako wypowiedź innej osoby jest tym, co TY myślisz o wypowiedzi
                  tej osoby, to tylko TWOJA interpretacja słów, na podstawie których budujesz
                  sobie wizerunek "rozmówcy". Każda inna osoba czytająca te same słowa buduje
                  sobie swój wizerunek, ma swoją interpretację, więc nawet jeśli w podpisie jest
                  ta sama ksywaka, to dla różnych osób oznacza co innego. Stąd stwierdzenie, że
                  rozmawiasz z samą sobą, tzn. ze swoimi myślami, ze swoim własnym wyobrażeniem
                  tej drugiej osoby. Temat ten został przeze mnie podjęty z troski o
                  samopoczucie osób, które twierdzą, że prawdziwe uczucia, międzyludzki kontakt
                  jest możliwy jedynie przez internet. Ja tak nie uważam, co więcej, uważam, że
                  kontakty te mają zawsze skazę, są fałszywe, bo umożliwiają podszywanie się pod
                  różne tożsamości. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, kiedy rozmwawiamy z
                  osobą, którą dobrze znamy z reala. Ale z drugiej strony myślę, że im więcej
                  kontaktujemy się z ludźmi przez sieć, tym bardziej upośledzamy swoją
                  umiejętność realnego współżycia z drugim człowiekiem. To takie zamknięte koło:
                  w necie wszyscy mnie rozumieją lepiej (mam czas na przemyślenie każdej
                  wypowiedzi, mogę kreować odpowiednio swój wizerunek) > w realu mnie nie
                  rozumieją > wolę kontakty wirtualne > coraz więcej korzystam z sieci jako
                  narzędzia do kontaktów międzyludzich > coraz słabiej potrafię rozmawiać nawet z
                  najbliższymi osobami.

                  4. Technika w kontaktach międzyludzkich - to jasne, że każde urządzenie -
                  goniec konny, telegram, telefon, e-mail, czat - ułatwił przekazywanie infomacji
                  drugiemu człowiekowi. Gorzej, jeśli urządzenia te stanowią dla niektórych
                  antidotum na problemy z komunikacją z drugim czowiekim (patrz upośledzenie -
                  pkt 3)

                  6. Różnica pomiędzy ODBIORCĄ a UŻYTKOWNIKIEM - w moim słowniku odbiorca to
                  osoba, która chłonie informacje, przygląda się, wymienia spostrzeżenia;
                  użytkownik to ten, dla którego internet to "paliwo", bez którego życie nie
                  kręci się normalnie. Dla niektórych jest to paliwo w dosłownym znaczeniu, gdy
                  internet wiąże sie bezpośrednio z zarabianiem na życie (również dla mnie).

                  5. "Moralny osąd wartościujący" - łatwo go wygłaszać, bo tak naprawdę nikt mnie
                  z niego nie rozlicza. Może on nawet nie być moją prawdziwą opinią, lecz taką,
                  którą chcę pokazać innym, aby stworzyć pożądany wizerunek. Pomyśl o tym:)
                  • Gość: salida Re: Error found. Misinterpretation. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.02, 17:46
                    Gość portalu: ono napisał(a):

                    > 2. Wywód na temat zalet komputerów, internetu i innych urządzeń technicznych
                    do
                    >
                    > komunikowania się - zupełnie nie koresponduje z moją wypowiedzią. Notabene
                    > zgadzam się z nim w 100%
                    masz rację, zbyt szybko mozna odbiec od tematu,szczerze mówiąc mnie tez w tej
                    chwili intersuje bardziej uzaleznienie od sieci, niż trolling:)
                    >
                    > 3. Rozmowa z sobą - powtórzę, bo może poprzednia wypowiedź była
                    niezrozumiana:
                    > To, co czytasz jako wypowiedź innej osoby jest tym, co TY myślisz o
                    wypowiedzi
                    > tej osoby, to tylko TWOJA interpretacja słów, na podstawie których budujesz
                    > sobie wizerunek "rozmówcy". Każda inna osoba czytająca te same słowa buduje
                    > sobie swój wizerunek, ma swoją interpretację, więc nawet jeśli w podpisie
                    jest
                    > ta sama ksywaka, to dla różnych osób oznacza co innego. Stąd stwierdzenie, że
                    > rozmawiasz z samą sobą, tzn. ze swoimi myślami, ze swoim własnym wyobrażeniem
                    > tej drugiej osoby. Temat ten został przeze mnie podjęty z troski o
                    > samopoczucie osób, które twierdzą, że prawdziwe uczucia, międzyludzki kontakt
                    > jest możliwy jedynie przez internet. Ja tak nie uważam, co więcej, uważam, że
                    > kontakty te mają zawsze skazę, są fałszywe, bo umożliwiają podszywanie się
                    pod
                    > różne tożsamości. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, kiedy rozmwawiamy z
                    > osobą, którą dobrze znamy z reala. Ale z drugiej strony myślę, że im więcej
                    > kontaktujemy się z ludźmi przez sieć, tym bardziej upośledzamy swoją
                    > umiejętność realnego współżycia z drugim człowiekiem. To takie zamknięte
                    koło:
                    > w necie wszyscy mnie rozumieją lepiej (mam czas na przemyślenie każdej
                    > wypowiedzi, mogę kreować odpowiednio swój wizerunek) > w realu mnie nie
                    > rozumieją > wolę kontakty wirtualne > coraz więcej korzystam z sieci jako
                    >
                    > narzędzia do kontaktów międzyludzich > coraz słabiej potrafię rozmawiać nawe
                    > t z
                    > najbliższymi osobami.
                    Masz rację, często tak jest.Ale eksperymenty z tożsamością, trolling i
                    anonimowosć w sieci to inne, bardzo skomplikowane zagadnienie.Identyfikowanie
                    ludzi jest złożonym procesem poznawczym, którego dynamika zależy od motywacji,
                    dociekliwości i narzędzi poznania jakim dysponuje podmiot. W świecie fizycznym
                    obowiązuje nierozłączna jedność: jedno ciało - jedna tożsamość, tymczasem w
                    Cyberprzestrzeni - każdy może posiadać tyle „elektronicznych osobowości”, ile
                    zdoła wykreować. W świecie fizycznym na wiele aspektów tożsamości jednostka nie
                    może wpłynąć - wynikają one z jej pochodzenia (rasa, narodowość), czy
                    uwarunkowań biologicznych (płeć, wygląd zewnętrzny, dysfunkcje fizyczne).
                    podczas kontaktu z nieznaną osobą dochodzi do szybkiego rozpoznania” partnera,
                    co pozwala obu stronom podjąć decyzję o kontynuacji lub przerwaniu interakcji.
                    Owo „rozpoznanie” polega na wnioskowaniu na podstawie zewnętrznych cech
                    partnera: jego wyglądu i zachowania,z uwzględnieniem stereotypów, związanych z
                    jego płcią, wiekiem, przynależnością kulturową, sposobem ubierania się,
                    poruszania i mówienia. W komunikacji za pośrednictwem sieci komputerowych te
                    informacje są niedostępne, co pozwala na zachowanie większej anonimowości,
                    wyrównanie statusu społecznego, a także na manipulowanie swoją tożsamością.
                    Tożsamość jest pojęciem, którym posługują się różne dyscypliny humanistyczne.
                    Każda z dyscyplin nawiązuje do jego podstawowego znaczenia, ale każda nadaje mu
                    specyficzny sens. Stąd też mówi się o tożsamości prawnej czy tożsamości
                    psychologicznej.Tożsamość znaczy tyle co identyczność: bycie tym samym a nie
                    czymś, czy kimś innym.
                    Czytajac posty na forum, czytam to co jest NAPISANE, nie tworze sobie wizerunku
                    osoby, która to napisała, jest on dla mnie nieistotny. (Chociazby z tego powdu,
                    ze nie mozna go zbudowac na podstawie jednej czy drugiej wypowiedzi). Ważne są
                    dla mnie opinie na interesujacy mnie temat. I to nie na zasadzie "czarne" -
                    "białe", staram się dostrzec wszytkie odcienie szarości, jakie wystepują
                    między tymi kolorami. Nie mam twierdzenia do udowdnienia, więc jest mi
                    łatwiej,nie dopasowuję wyrażonych tutaj opinii do mojej... bo jej nie mam. Mam
                    argumenty "za" i "przeciw". Więc bardzo interesują mnie opinie innych ludzi i
                    ich doświadczenia. Nie chcę być źle zrozumiana, za to, że napisałam,że
                    niesistotny jest dla mnie wizerunek osoby, która to mówi.. to tak jak
                    referendum, jest głos.. głos człowieka i on sie liczy.
                    >
                    > 4. Technika w kontaktach międzyludzkich - to jasne, że każde urządzenie -
                    > goniec konny, telegram, telefon, e-mail, czat - ułatwił przekazywanie
                    infomacji
                    >
                    > drugiemu człowiekowi. Gorzej, jeśli urządzenia te stanowią dla niektórych
                    > antidotum na problemy z komunikacją z drugim czowiekim (patrz upośledzenie -
                    > pkt 3)
                    Masz racje..ale poptrz na to z innej strony, ilu ludzi niesmiałych w "realu",
                    potrafi przełamać swoją niesmiałość w sieci.... fakt, czesto się zdaża, ze
                    zostają już w sieci, ale są też tacy, którzy z niej wychodzą.. inni, pewniejsi
                    siebie, bardziej otwarci na innych ludzi.
                    > 6. Różnica pomiędzy ODBIORCĄ a UŻYTKOWNIKIEM - w moim słowniku odbiorca to
                    > osoba, która chłonie informacje, przygląda się, wymienia spostrzeżenia;
                    > użytkownik to ten, dla którego internet to "paliwo", bez którego życie nie
                    > kręci się normalnie. Dla niektórych jest to paliwo w dosłownym znaczeniu, gdy
                    > internet wiąże sie bezpośrednio z zarabianiem na życie (również dla mnie).
                    Odbiorca jest jednostką bierną.... uzytkownik aktywną.
                    > 5. "Moralny osąd wartościujący" - łatwo go wygłaszać, bo tak naprawdę nikt
                    mnie
                    >
                    > z niego nie rozlicza. Może on nawet nie być moją prawdziwą opinią, lecz
                    taką,
                    > którą chcę pokazać innym, aby stworzyć pożądany wizerunek. Pomyśl o tym:)
                    Mam zupełną tego swiadomość:)
            • Gość: ludź Re: netholizm IP: *.maius.amu.edu.pl 26.08.02, 09:28
              otoz to !!!! :-))))))))))))))))))
      • sera-fin Re: netholizm 22.08.02, 15:15
        Kilka lat temu bylem uzalezniony od internetu. Doskonale o tym wiedzialem. Ale
        to bylo silniejsze ode mnie. Objawialo sie to tym, ze non-stop przesiadywalem
        przed komputerem, a poza nim swiata nie widzialem. Moje uzaleznienie trwalo
        moze z 8 miesiecy.
        • Gość: salida Re: netholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.02, 16:38
          sera-fin napisał:

          > Kilka lat temu bylem uzalezniony od internetu. Doskonale o tym wiedzialem.
          Ale
          > to bylo silniejsze ode mnie. Objawialo sie to tym, ze non-stop przesiadywalem
          > przed komputerem, a poza nim swiata nie widzialem. Moje uzaleznienie trwalo
          > moze z 8 miesiecy.
          piszesz non stop..nioe jsdłes nie spałes..nie wychodziłeś z domu?... oizesz
          byłem.... czy nie pomyslałees, że była to fascynacją nowowością, mozliwosciami
          jakie daje.. rozgryzniem krok po kroku tego co kryje w sobie sieć... wydaje
          mi,się że każda osoba, która pierwszy raz spotkała się z siecią, a
          jest "ciekawa" otaczajacego ją świata ma takie przezycia za sobą.. ja też
          myliłam dzień z nocą.. trwało to tak długo...aż sieć przestał byc dla mnie
          niespodzionką....fakt ona zmienia się stale.. ale teraz jest dla mnie
          narzędziem, bez którego nie wyobrazm sobie życia..kiedys była fascynacją,
          skomplikowaną "zabawką", której mozliwosci trzeb abyło poznać, zrozumieć
          mechnizmy jej działania itd.
          Piszesz, że "uzaleznienie trwało 8 miesięcy".... walczyłes z sobą... czy też
          własnie może siec przestała być dla Ciebie zagadką...
          pozdrawiam
          • Gość: Renka Re: netholizm IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 23.08.02, 05:27
            Ja mysle, ze lagodne (pare godzin dziennie)uzaleznienie sie od internetu ma
            pozytywne strony. Dziala terapeutycznie na osoby majace trudnosci z nawiazaniem
            kontaktow w realu(czaty, forum).Poza tym dostarcza wlasciwie wszystkich
            rozrywek.Nie ruszajac sie z fotela zbyt daleko (no, moze do kuchni po jakis
            posilek)mozemy sobie poogladac ludzi plazujacych na tropikalnych wyspach, albo
            postawic sobie tarota, albo zmierzyc sobie IQ i jeszcze tysiac moze spraw, np
            napisac (sciagnac) gotowca itd.
            • Gość: Monika Re: netholizm IP: *.pol.lublin.pl 23.08.02, 12:14
              A ja, kurczę, nie mam kogo zaniedbywać w realu! Córka zadbana (zresztą też
              kocha internet, chociaż największa fascynacja jej przeszła), dom zadbany,
              chłopa nie mam. Jestem kinomanką - ale w kinach obecnie same chały, lepsze
              premiery będą w jesieni. W TV nic nie ma (jak dla mnie). Dużo czytam. w czm
              problem? JA NIE MAM BLISKICH ZNAJOMYCH I PRZYJACIÓŁ! Nie mam więc kogo
              zaniedbywać. Spotykamy się doraźnie, tzw. moje przyjaciółki są wiecznie zajęte
              sprawami rodzinnymi ("nie wiesz, jak to jest przy mężu") - a ja, owszem, czuję
              wielką potrzebę kontaktu z bliźnimi... To co mam robić? Tę potrzębę daje mi
              internet właśnie.
          • sera-fin Re: netholizm 24.08.02, 14:37
            Moj netholizm polegal na niemogosci zapomnieniu o internecie. W pracy, w
            szkole, w wolnym czasie, od razu po obudzeniu sie i przed zasnieciem ciagle
            myslalem czy nie dostalem nowego maila, ciagle musialem cos ciagnac (komputer
            prawie nie byl wylaczany), cos czytac, szukac nie wiadomo czego. Moze masz
            racje, ze to nie bylo uzalezenienie ale ogromna i dlugotrwala fascynacja.
            Ciesze sie jednak, ze to przeszedlem bo teraz wynajdywanie konkretnych
            informacji i ogolna znajomosc internetu jest u mnie na wysokim poziomie ;)
    • Gość: laki Re: netholizm IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:35
      <input type=button value=hej>
    • duszolap Re: netholizm 23.08.02, 18:36
      Cóż, netholizm stał się faktem czy ktoś chce czy nie. Jak dla mnie w chwili
      obecnej jest to niejako efekt uboczny sposobu życia jaki jest udziałem coraz
      większej części społeczeństwa. Można dyskutować o zasadność oskarżenia o
      chorobę, ale czy nie mogę nazwać osobą chorą człowieka, którego pierwszą
      czynnością rano jest włączenie komputera? Wiem, można napisać że są hordy
      innych osób których pierwszą czynnością jest włączenie radia lub telewizora i
      ich obecność jakoś nikomu nie przeszkadza, a co ciekawsze nie dotarło do moich
      uszu aby ktoś ich nazywał osobami chorymi. Według mnie dużo groźniejsze od
      samego "obcowania" z siecią, jest odrywanie się od tej codziennej, ulicznej
      rzeczywistości. Byłem kiedyś na jakimś spotkaniu czatowców. Bardzo mnie
      przeraziło, że nikt nie używał tam imion. Istniała całkowita konspiracja. Jakby
      każdy z tych ludzi bał się ujawnić kim jest naprawdę. Przestraszyło mnie to tym
      bardziej, że świadomość tych osób była na poziomie "tu i teraz". Nie wymagam od
      ludzi zbyt wiele, ale staram się aby byli dla mnie czymś więcej niz tylko
      pustym zapełnieniem ekranowych literek.
      • alina_l Re: salida 24.08.02, 00:14
        Chyba nie musisz dużo pracować, skoro możesz tyle czasu poświęcać tej
        dyskusji. Widac zresztą, że temat cię bardzo angażuje, a to znak,
        że 'netholizm' może być także twoim problemem.
        • Gość: mamosz Re: salida IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 24.08.02, 00:30
          Czsem tu zaglądam i wyjść z podziwu nie mogę,że tak wiele osób w dobie
          bezrobocia ma tyle wolnego czasu w pracy ,bo dyskusje mądrzejsze i głupsze
          (patrz forum Kobieta) toczą sie głownie w godzinach pracy.Przecież z donu też
          mozna tanim kosztem jeśli sie ma abonament.Myslę,że to uzależnienie bierze sie
          z samotności ludzie widocznie nie maja z kim pogadać wiec swoje mysli,uczucia
          poglądy i dewiacje wpuszczaja w sieć. I tyle.
        • Gość: salida Re: salida IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.02, 03:19
          alina_l napisała:

          > Chyba nie musisz dużo pracować, skoro możesz tyle czasu poświęcać tej
          > dyskusji. Widac zresztą, że temat cię bardzo angażuje, a to znak,
          > że 'netholizm' może być także twoim problemem.
          hmmmm Ty chyba smacznie
          już spisz, ja skonczyłam robic to, co na dzis sobie zaplanowalam... Temat
          intereuje mnie bardzo, nie ukrywam tego, a co do uzleznienia... tylko od nas
          samych zalezy to,czy siec ma nam sluzyc,czy tez stajemy sie jej
          niewolnikami.... zapewniam Cie, nie mam nic w sobie z masochistki:)
          pozdrawiam.
          • Gość: sirius netoholizm IP: *.a.002.pth.iprimus.net.au 25.08.02, 14:17
            gdy wracasz do domu po klucze i mowisz 're'
            to znak ze cos jest nie tak
            • Gość: camel Re: netoholizm IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.02, 16:12
              to ja pewnie jestem 100% netoholikiem..
              srednio w sieci spedzam 5 godzin dziennie, calkiem aktywnie:)
              rano, zaraz po przebudzeniu, kapiel i wlaczenie kompa. przyjazd z wakacji (tam
              nie szukam netu) pierwsza rzecz to komputer i e-maile.

              coz taka praca..

              camel
          • alina_l Re: salida 26.08.02, 23:48
            salida napisała:

            >zapewniam Cie, nie mam nic w sobie z masochistki

            Pseudonim tego nie potwierdza
            • Gość: salida Re: salida IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 01:39
              alina_l napisała:

              > salida napisała:
              >
              > >zapewniam Cie, nie mam nic w sobie z masochistki
              >
              > Pseudonim tego nie potwierdza
              imię żenśkie, popularne w Górnym Egipcie, a takze z hiszpańkiego odejście.
              Muszę przyznać, ze wiele uczę sie o sobie na tym forum :)) zostałam już:
              meżczyzną, osobniczką uzaleznioną od sieci, ONO bało się ( i to jest miłe:) że
              staję się psychiczna, no i teraz dowiaduję się o swoich skłonnościach
              masochistycznych... i jak tu nie kochać sieci:)))
              rozbawione pozdrowionka:))
    • ixtlilto forumoholizm 26.08.02, 20:07
      www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=1458227&a=1458227
      • ixtlilto Re: forumoholizm 26.08.02, 20:09
        www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=562765&a=608451
        :)
        • Gość: salida Re: forumoholizm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.02, 01:43
          Serdeczne dzięki za linki:)))
    • kadriana Re: netholizm 28.08.02, 23:00
      online addiction czy internet addiction .W psychiatrii wyróżnia sie różne
      uzależnienia internetowe np od gier online, od zakupów,od ciągłej komunikacji
      czy od cybersexu

      Miałam praktyki w psychiatryku i poznałam pare osób uzaleznionych od
      internetu.Były to głównie młode osoby .Nie wiem dokładnie jakie są kryteria ale
      wiem ,że osoby te miały zanik mięśni ,bóle kręgosłupa , po prostu bardzo długi
      czas spędzały przy komputerze i się prawie wcale nie poruszały.Poza tym
      charakteryzowały się niedowagą.I ten odruch palców , jak przy kllikaniu myszką .

    • Gość: pol Re: netholizm IP: *.wroblowice.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 13:50
      Mój dostawca internetu jest jak diler. Najpierw oferował mi go po niskiej cenie
      a jak już się uzależniłem to podniusł cenę.
Pełna wersja