passion4
09.08.05, 21:53
Oczywiście mam świadomość, że to co on myśli może diametralnie różnić się od
tego, co ja napiszę oraz Wy, ale jak każda kobieta lubię sobie czasem
analizować i pogdybać ;)
W skrócie- jedna randka- obiektywnie bardzo udana.
Facet jednak nie kwapi się do tego, żeby się spotkać ponownie.
Myślę, że mu się spodobałam (spojrzenia, gesty, rozmowa która się bardzo
kleiła..)
Dawno nie rozmawiało mi się z nikim tak dobrze. Nie nudziłam się.
Chciałam się spotkać kolejny raz, aby zobaczyć czy wrażenia z pierwszej
randki się powtórzą.
Próbowałam nawiązać kontakt- i zrozumiałam (z jego pomocą) że spotkać się
możemy kiedyś tam...
Czyli nie teraz. Myślałam, ze to oczywiste- że szukam chłopaka TERAZ, a nie
kiedyś tam. Myślałam- bo nie rozmawialiśmy o wzajemnych OCZEKIWANIACH- a
szkoda.
On może pomyśleć, że jestem nachalna. Mogło to tak wyglądać, ale po prostu
chciałam wiedzieć na czym stoję.
Z braku doświadczenia wyniknęła moja nachalność... Z wątku felci1 o jej
randce wiem, że czas jest najlepsza odp na wszystkie rozterki... ale mimo
wszystko postanowiłam założyć wątek i poprosić was o radę.
Na randce było miło, facet wydawał się zauroczony, prawił komplementy, a
teraz milczy...
Co wiec jest z nim nie tak???
Mamy inne oczekiwania???
Wiem, że najprościej byłoby Go zapytać...
Wiem, że pytanie Was zamiast Jego mija się z celem, ale z Nim nie chce
rozmawiać.
Czy słusznie oceniam, że to TYP LUZAKA??
Może nie szuka dziewczyny na tym etapie swojego życia??
Może odpoczywa po rozstaniu z jakąś?? (nie pytałam o to)
Z tego co mówił- chce mieć kiedyś żonę i dzieci.
Nie chcę zaciągnąć go do ołtarza za miesiąc, ani nawet za rok ;) Nawet nie
wiem, czy na drugim spotkaniu nie miałabym go dość.
Dlaczego więc się wycofał chwilowo? (a może na zawsze?)
Z rozmowy ze mną na pewno wywnioskował, że jestem poważną osobą i że zabawić
się ze mną nie da.
Może stąd to milczenie???
Mam się spodziewać, że jak już się wyszaleje to może kiedyś tam się spotkamy??
Mam wrażenie, ze to taki TYP LUZAKA, który aktualnie nie szuka dziewczyny,
jest zapracowany, od czasu do czasu umówi się na jakąś randkę żeby milo
spędzić czas, nie chce zobowiązań, stabilizacji, chce być wolny, a dziewczyna-
wiadomo- zabiera sporo czasu, wymaga zainteresowania... itd.
Facet z którym byłam na poprzedniej randce szukał żony, bo stuknęła mu
właśnie 30 stka, pojawiły się naciski rodzinne na chęć posiadania synowej i
wnuków, facet się obudził i zaczął na gwałt szukać żony co by sprostała jego
pokaźnym wymaganiom. (Ja nie byłam zainteresowana! He he)
Mam wrażenie, że z tym mężczyzna będzie podobnie. Popracuje trochę, wypali
się i pewnego dnia się ocknie. Będzie sam, samotny, w pustym mieszkaniu.
Zacznie myśleć innymi kategoriami, dojrzeje do roli męża i ojca.
Nie zamierzam na to czekać ;) Podobają mi się inni faceci i zamierzam się z
nimi spotykać, choć całkiem obiektywnie twierdzę, ze ten był wyjątkowo
dobrym kandydatem w moich oczach- niestety mam podobny problem do opisywanego
przez Seerenę w wątku „Czy to jakis problem psychologiczno-osobowościowy”.
Dawno między mną, a facetem obustronnie (obiektywnie!!) nie iskrzyło na
pierwszej randce tak bardzo więc tym szczególniej zależy mi na podtrzymaniu
tej znajomości.
Czy tego faceta da się uzdatnić do wspólnego życia??? Jak to zrobić??? (za
odpowiedzi- zaciągnąć do łóżka- z góry dziękuję ;)
Zamierzam milczeć... i dać mu czas.. Może zrozumie, że warto spróbować? Ale
skoro jak podejrzewam- na tym etapie swojego życia nie szuka stałego związku
to chyba nie mam co liczyć na niego.
Proszę o Wasze sugestie/ opinie i z góry za wszystkie dziękuję.
Jakie zamiary ma ten facet??? Odezwie się za miesiąc, a potem znowu za pół
roku i zapyta co słychać? Podobno tacy tez istnieją.
Czuję, że wpadłam mu w oko, powiedział zresztą to w kilku komplementach ;)
Kłamał? Grał?