deedee9
10.08.05, 08:05
bylismy ze soba od zawsze, tesknie za nim w kazdym wymiarze. on jednak za mna
chyba nie, odchodzac dal mi nadzieje na to, ze bedziemy jeszcze razem, ale
jak wiadomo nadzieja matka glupich... nie wiem jak dac sobie z tym rade,
kompletnie, kazdy ranek jest koszmarem, nie rozumiem jak slonce moze wogole
wstawac (o co chodzi z ta przyroda??). jak mam wytrwac, kiedy kazda chwila
ciagnie sie niemilosiernie i przypomina mi o tym, ze on mnie juz nie kocha,
bedzie mial kiedys wlasne zycie, odnajdzie szczescie z kims innym?? nie wiem,
czy miec nadzieje, ze wroci, bo nie powiedzial ze mnie nie kocha, tylko ze
nie wie, czy mnie kocha, potrzebuje czasu, zeby sie o tym przekonac. w kazdym
razie, jak mam sobie z tym radzic? jestem kompletnie skolowana i taka
bezsilna.. rozne mysli chodza mi po glowie