żeby nie zwariować...

11.08.05, 12:00
Kilka miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem. Związek kosztował mnie wiele
bólu bo okazało się, że mnie okłamywał i manipulował mną jak byliśmy razem.
Niby kochał ale był zaborczy i dobrze było tylko do czasu gdy było po jego
myśli. Gdy zaczęłam upominać się o swoje oczekiwania to zaczęło być żle i
zaczął mnie żle traktować. Kochałam i wierzyłam, że nam się uda, ale było
coraz gorzej, im bardziej ja się starałam tym on mniej mnie szanował a
traktował jak własność. Ciężkie emocjonalne wzajemne tarcie, taki toksyczny
chyba układ :( .Rozstaliśmy się pokłóceni. Nie chcę go znać:(. Wpadłam w duży
dołek ale wiedziałam, że muszę się emocjonalnie od niego odciąć. A niedługo
potem zaczęłam otrzymywać o różnej porze dnia i nocy głuche telefony. Po
drugiej stronie milczenie, lub szybkie odłożenie słuchawki. Jestem w 99%
pewna, że to on choć nie mam dowodów. Taki telefon rozwala mnie
emocjonalnie,sprawia , że znowu o nim myślę i czasem płaczę kilka godzin, albo
przez weekend nie wstaję z lóżka choć miałam wcześniej wielkie plany . Czy o
to mu chodzi? Dlaczego tak się znęca nade mną? Czy jest az takim egoistą, że
dla poprawienia sobie nastroju czy złośliwego zartu nie liczy się z nikim?
Nie mam możliwości zmiany nru telefonu, już nawet zaczynam się "przyzwyczajać
do tych głuchych tortur, ale przecież to nie jest normalne! uświadomniłam
sobie ostatnio, że nie wolno mi przyzwyczaić się do nienormalności!
Jak postępowac z takim emocjonalnym sadystą? Dzwoni już 5 miesięcy...
    • hellio Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 12:04
      Upewnij się, że to na pewno on. Nie znam się na technicznych sztuczkach, ale są
      telefony z wyświetlaczem, czy jakieś przekierowania sieciowego na komórkę i
      wtedy te połączenia są na bilingach. Zrobiłabym kopię takiego bilingu i
      przesłała do uparciucha z oficjalnie sformułowanym żadaniem zaprzestania nękania
      pod groźbą skierowania sprawy na drogę oficjalną. Myślę, że to wystarczy.
      Pozdrawiam, H
    • nancyboy Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 12:18
      Do prokuratora. Oduczy się.
    • tingel-tangel Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 12:34
      Że też tak długo wytrzymałaś... Zgłoś się na plicję - trzeba zainstalować w
      telefonie elektronikę i namierzyć psychopatę. Ale sama sobie też jesteś winna -
      po co wiązałaś się z kimś takim?
      • tingel-tangel Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 12:36
        Aha, moze spytaj na tym forum:

        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=529
      • fati4 Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 13:50
        Pogubiłam się. Już nie wiem co jest normalne a co nie. To był bardzo sympatyczny
        człowiek ale zrobił mi wodę z mózgu :(. Chyba jestem podatna na uzależnienia
        emocjonalne:(. Chwilami te telefony nawet w jakimś sensie sprawiały mi
        przyjemność bo wiedziałam, że o mnie myśli i nie było mi tak okropnie samotnie
        po rozstaniu. Aż dzień bez głuchego telefonu wydawał się dziwny. Ale
        oprzytomniałam i staram się wrócić do równowagi. I zaczęłam dostrzegać, że te
        głuche telefony nie są w porządku. Ale nie wiem, może on uważa, że robi mi nimi
        przyjemność? Czy sam sobie sprawia przyjemnośc słysząc mój głos w słuchawce? Ale
        nie odzywa się, nie dąży do rozmowy, coś sobie wymyślił i to realizuje nie
        licząc się zupełnie z moim życiem. Rozstaliśmy się, kim ja dla niego jestem, że
        pozwala sobie tyle miesięcy na takie zachowanie?
    • gusienka.st Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 13:02
      zmien numer...i zastrzez go
    • j_ar Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 13:20
      najpierw tpsa zeby zweryfikowali, czy to nie jakas awaria,
      a po opinii tpsa do policji o nekanie, i juz..

      szkoda placzu na takiego dupka
      • fati4 Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 13:52
        Telefon jest zarejestrowany na właściciela mieszkania który jeszcze przez pół
        roku będzie za granicą. Tu mam trochę ograniczone pole manewru.
    • kaja221 Re: żeby nie zwariować... 11.08.05, 17:21
      Nie moge ci powiedzieć na 100% że nie zadzwoni noramlnemu człowiekowi znudziło
      by sie po kilku głuchych .To znak że jest chory psychicznie. Nie wiem jak
      mogłas go pokochac skoro teraz masz przez niego koszmar w zyciu ale za to cie
      nie obwiniam
      Z poważaniem Karolina
      p.s Jezeli chcesz ze mna pogadac i uzyskac rade móje gg 3529265
      • fati4 Re: żeby nie zwariować... 12.08.05, 09:06
        Nie uważam się za niewinną w tym związku, bo w końcu stworzyliśmy go razem. Też
        zapewne duzo błędów zrobiłam. Kochałam go i najgorsze jest to, że nie potrafię
        przestać, pomimo wszystko. I to potwornie boli.:(( A on nie pozwala mi o sobie
        zapomnieć. Nie potrafi uszanować mojego odejścia i prawa do niebycia z nim. Jak
        się tak zastanawiam to coraz wyraźniej widzę, że gdy byliśmy razem również mnie
        nie szanował ani moich potrzeb. Czy teraz mści się na mnie za to, że już nie
        jesteśmy razem? Przytłoczyła mnie ta sytuacja bo zakochana nie odczytałam wielu
        sygnałów które mogły sugerować, że tak się to skończy.
        Ja sama nie rozumiem jak człowiek który deklaraował miłość do mnie może teraz
        tak perfidnie mną się bawić. Taki pies ogrodnika. Z tego co wiem on spotyka się
        już z inną kobietą. Więc dlaczego mnie nadal dręczy??? Bo tak długo to trwa, że
        to juz nie jest wyraz cierpienia po rozstaniu ale wręcz regularne znęcanie się
        :(. Wyłączyłam kiedyś telefon na 2 tygodnie ale jak włączyłam spowrotem głuche
        sygnały były nadal. Nie chce dać się zaszczuć, zmieniać nry itd. Chce żyć
        normalnie bez jego "wyrazów pamięci".
      • j_ar Re: żeby nie zwariować... 12.08.05, 09:22
        kaja221 napisała:

        > Nie moge ci powiedzieć na 100% że nie zadzwoni noramlnemu człowiekowi
        znudziło
        > by sie po kilku głuchych .To znak że jest chory psychicznie. Nie wiem jak
        > mogłas go pokochac skoro teraz masz przez niego koszmar w zyciu ale za to cie
        > nie obwiniam
        > Z poważaniem Karolina
        > p.s Jezeli chcesz ze mna pogadac i uzyskac rade móje gg 3529265


        o jezu.. naprawde ktos chcial uzyskac twoja rade?
    • alfika Re: wyłącz telefon... 12.08.05, 09:12
      uprzedzając ewentualnie o tym rodziców czy przyjaciółki - ale tak, by do niego
      to nie dotarło, więc pomiń wspólnych znajomych

      potem dowiedz się na policji co mogą zrobić z takim natrętem
    • solaris_38 Re: żeby nie zwariować... 13.08.05, 01:27
      to nie on się znęca nad toba tylko ty nad sobą

      gdybyś nic do niego nie czuła nie rozwalałaby cię to

      jesli zaś na obiekt miłości świadomie akceptujesz kogos kto jest "zły" i
      jeszcze na dodatek nie wiadomo dlaczego oczekujesz od niego litości i
      względów na twoją wrażliwosc to sory
      piszesz sobie sama tortury

      ale tak nie musi być


      musisz w sobie okreslić czy CHCESZ do niego czuć miłośc , żal i ciągłe
      oczekiwania

      jeśli nie - to przepracuj to z psychologiem lub sama
      • passion4 Re: żeby nie zwariować... 13.08.05, 10:12

        Fati- przypomnial mi sie watek, ktory kiedy czytalam, byl na glownej stronie
        GW "reklamowany" -polecam lekture. POznasz rozne mozliwosci techniczne jakie
        forumowicze doradzali pewnej pani na pozbycie sie dzwoniacego natreta:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=22986329&v=2&s=0

        powodzenia
        Passion4
        • fati4 Re: żeby nie zwariować... 17.08.05, 12:27
          Dziękuję. Skorzystam na pewno, nie chcę nadal pozwalać na te głuche zabawy.
      • fati4 Re: żeby nie zwariować... 17.08.05, 12:24
        Wiem o czym piszesz i zdaję sobie z tego sprawę. Zawsze bardzo cięzko znosiłam
        rozstania wszelkiego rodzaju. Ale ja od niego nie oczekuje litości, jedynie
        normalności. Nie jest normalne to co on robi, a robi to mnie... Kochałam go i
        szybko to nie przeminie, żal związku, ale mógł on istniec tylko pod dyktando
        jego warunków które były dla mnie nie do zaakceptowania, nie chcę się wdawać w
        szczegóły, ale wyszło na to, że choc to ja odeszłam to raczej on nie chciał być
        ze mną, jedynie miałam być podporządkowana jakiejś jego wizji i jego potrzebom a
        kiedy zaczęłam się upominac o siebie to zaczął się jakby mścić i odgrywać za to,
        że nie jestem tą nieśmiałą i potulną dziewczynką jaką spotkał na początku tylko
        czegoś od niego wymagam. A sposób w jaki się zachował manipulacje na koniec był
        po prostu wredny. Dziwna ta cała gra w której brałam udział bo juz nie wiem jak
        to nazwać, podobno była to wielka miłośc szalona, a zostało tylko to ostatnie...
        Wiem, że muszę wziąć się w garść, nie tak łatwo powiedzieć sercu "od dziś nie
        kocham, nic nie boli, nie ma żalu, jest super". Jakby mi na nim nie zależało to
        te głuche telefony by mnie tak nie dotykały. Staram się stanąć na nogi bez
        niego ale te głuche sygnały niweczą większośc mojego wysiłku. Powinnam więc ich
        się pozbyć, ale szukam najwłaściwszej w tym przypadku metody. Pierwszy krok to
        że chcę się ich pozbyć.
    • fan251 Re: żeby nie zwariować... 20.08.05, 17:49
      moj exiu przez miesiac dzwonil do mnie i odkladal sluchawke. dodam ze byl
      zonaty tylko zapomnial mi o tym powiedziec hyhy. jak sie dowiedzialam to go
      zostawilam i od tej pory co wieczor dostawalam gluche telefony. w koncu sie
      wkurzylam i zadzwonilam do jego zony zeby mu wytlumaczyla ze ma sie odczepic
      ode mnie. i telefony sie skonczyly.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja