moze ktos mi doradzi...

14.08.05, 11:23
w sumie to niewiem nawet jak zaczac...chodzi o to im jestem starsza tym chyba
bardziej niesmiała,tym sie bardziej wszystkim przejmje i analizuje kazde
zachowanie.Bardzo mnie to meczy,myslałam ze samo przejdzie, ze z wiekiem
człowiek staje sie bardziej pewny siebie ale niestety nie przechodzi....
gdy znajde sie w otoczeniu obcych mi ludzi to nie potrafie wydobyc z siebie
słowa!z moim chlopakiem jestem 2 lata,kochamy sie i jest ok.ale w
towarzystwie jego znajomych po prostu nie potrafie byc soba:((mało sie
odzywam,nie umiemm byc spontaniczna i naturalna,czuje ze sie "dusze": i
najchetniej bym stamtad uciekła.Chyba coraz bardziej oddalam sie od ludzi...
Wczoraj znowu spotkalismy sie z jego znajomymi i znowu tak było,na szczescie
te spotknia nie sa zbyt czeste ale zawsze po nich zle sie czuje i mam
jakiegos doła.
Dzis niestety zostałam zaproszona na urodziny do jego rodziców,gdzie bedzie
cała rodzinka i znów to samo co wczoraj
jaka to straszna meczarnia,niech mi ktos pomoze!!
    • seerena Re: moze ktos mi doradzi... 14.08.05, 11:29
      O rany. A mogę spytać ile masz lat? Piszę "o rany" bo z nieśmiałością to jest
      tak, że powstaje w dzieciństwie a z wiekiem człowiek z niej coraz bardziej wyrasta.
      • hefalumpek5 23 14.08.05, 11:59
    • consuella Re: moze ktos mi doradzi... 14.08.05, 13:49
      Hej hefalumpek5 grunt to się aż tak bardzo nie martwić! I nie myśleć o tym co sobie inni pomyślą o nas, to nie ma znaczenia. Tak naprawdę to nie trzeba wcale nic mówić, nie ma takiego obowiązku, że odwiedzasz kogoś i muszisz mówić. Możesz też milczeć, ważne żeby się z tym dobrze czuć.
      Tak naprawdę bardzo dobrze cię rozumiem. Ja też strasznie się boję ludzi, ale z tym walczę. Trochę pomaga mi w tym moja praca. Przez pół roku przełamywałam się w rozmowach telefonicznych, przez telefon nie widać jaka jestem zdenerwowana. A teraz doszłam do etapu spotkań osobistych, jest to dosyć stresujące, ale sobie zdałam sprawę, że przecież nikt nie wie jaka jestem zdenerwowana w środku i staram sie sprawiać dobre wrażenie.
      Myślę też, ze jeśli już będzie bardzo źle zawsze mogę wyjść, nic na siłę. Nic sie nie stanie, świat sie nie skończy.
      Rozmawiałaś ze swoim chłopakiem o tym, że jego rodzina i znajomi, stresują cię? A w zasadzie dlaczego tak jest? Zastanów się.
      Przecież nie musisz być lwem salonowym. Wystarczy że się będziesz uśmiechać, a ludzie będą sami z tobą rozmawiać.
      • hefalumpek5 Re: moze ktos mi doradzi... 15.08.05, 00:46
        wielkie dzieki!
        wiesz chodzi o to ze ja własnie gdybym sie tym nie przejmowała to by było
        fajnie ale niestety jest na odwrót:(
        bo z natury ,gdy jestem na przykład z moim chłopakiem sama to wcale nie jestem
        taka cicha:)i meczy mnie to ze nie potafie byc taka naturalna przy innych.
        Zastanawiam sie tez nad pojsciem do jakiegos psychologa moze...no sama niewiem.
    • jula09 Re: moze ktos mi doradzi... 15.08.05, 01:34
      Zastanawiałaś się nad tym czy chodzi tu o twoją nieśmiałość a nie o
      towarzystwo w jakim musisz przebywać ze wzgledu na swojego chłopaka.
      Może patrzysz na tych ludzi krytycznie bo oni zbyt różnią się od Ciebie i wcale
      nie chcesz być taka jak oni. Może troche nimi gardzisz i stad Twoje opory.
      Czy w stosunku do ludzi których ty wybiersz też odczuwsz nieśmiałość? W swoim
      życiu będziesz przebywała w różnych środowiskach i ważne bo znaleźć nić
      porozumienia z kazdą grupa ludzi chociaż wcale nie musisz się do nich
      upodabniać. Utrzymuj bliskie kontakty ze swoimi znajomumi i wprowadź do swojego
      środowiska również swojego chłopaka. Być może Twoi znajomi bardziej przypadną
      mu do gustu, gdy ich blieżej pozna. Z rodzina chłopaka na pewno się
      zaprrzyjaźnisz.
    • kinkygirl Re: moze ktos mi doradzi... 16.08.05, 18:51
      moze sie trochę napij. tylko nie przesadź ;)
    • witch-witch Re: Jest coś takiego jak gestalt terapia... 16.08.05, 19:06

      Specjalna terapia gdzie wyrzuca się wszystkie swoje "zamrożone" uczucia bo to,
      że tak czy nie inaczej się zachowujesz, jest reakcją twojej psychiki na dawno
      nie przerobione problemy, ktore Cię cisną. Porozmawiaj z psychogiczną poradnią i
      spytaj się,gdzie udzielają terapii gestalt. Taka terapia jest niesamowita ale ma
      tez ogromnie dobry rezultat, jednak powinno się do niej co jakiś czas
      wracać.Wszystko zależy też od psychoterpeuty jak ją ułoży dla ciebie. Ale
      napewno bedziesz bardzo pracowała ciałem. Cały twój problem leży pomiędzy
      psychiką a ciałem. To dośc ciekawa sprawa i masę by o tym pisać. W każdym bądż
      razie pytaj o terapię gestallt. Bo tak to chyba się nazywa po polsku.
      __________
    • samasamosia Re: moze ktos mi doradzi... 17.08.05, 09:34
      doskonale Cię rozumiem niestety mi jak dotąd nie udało sie pokonać nieśmiałości ktrą niektórzy ludzie mylą, mysląc ze jestem niezadowolona z ich obecności czy towarzystwa ale to nie tak, poprostu nie potrafie się przyelamać, kiedy jestem w towarzystwie kilku osób z ktorymi widuje się prawie codziennie nie ma problemu ale gdy tylko pojawia się ktoś "nowy" nie potrafie sklecić jednego zdania a 5 min wcześniej miałam tyle do powiedzenia. jestem wesolą osobą, niestety przez nieśmiałość ludzie sądza inaczej :(
    • vlad-srollovnik Re: moze ktos mi doradzi... 17.08.05, 09:39
      nie nadajesz na tych samych falach, co ci znajomi i wcale Ci sie nie dziwie. Są
      ludzie, z którymi chętnie sie przebywa, a są tacy, od których chętnie sie
      ucieka.

      niec tu do doradzania
      • samasamosia Re: moze ktos mi doradzi... 17.08.05, 09:47
        nie moim zdaniem to nie o to chodzi, ponieważ po kilku (nastu) spotkaniach wszystko zazwyczaj jest OK, jeśli tylko człowiek się przekona ze Ci ludzie są OK i nie wytykają nas palcami, że są tacy sami i chetnie posłuchają co mamy do powiedzenia mysle ze to w dużej mierze strach przed odrzuceniem powoduje niesmialości brak pewności siebie, nie wszyscy mają siłe przebicia
        • vlad-srollovnik Re: moze ktos mi doradzi... 17.08.05, 09:55
          dlaczego na ludziach próuje sie wymusic chec podporządkowania sie grupie?

          wydaje mi sie, ze są ludzie, wśród których autorka czuje sie dobrze i nie dusi
          sie
          • hefalumpek5 Re: moze ktos mi doradzi... 17.08.05, 11:23
            tak własnie jest,
            przy moich znajomych ze studiów,jest ich niewielu ale czuje sie
            normalnie,tzn.jestem sobą,ale przy znajomych chłopaka to juz zupełnie co innego,
            chociaz powinno byc dobrze bo znam ich juz prawie 2 lata,no cóz niestety jest
            inaczej
            moze pojsc jednak do psychologa...?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja